Dodaj do ulubionych

przemoc ekonomiczna

04.08.13, 17:52
Na czym polega i jak to formalnie rozegrac w sądzie? Czy ktos był w podobnej sytuacji, ew. wie, jak postepować? Ogolnie wyglada to tak,ze kazde z malzonkow ma swoje dochody, z tym,ze jedno z malzonkow 2x wyzsze. I ten, ktory ma wyzsze oplaca tylko polowe czynszu, nie chce sie dokladac do pozostalych rachunkow typu: prad,gaz, TV czy internet.
Jakies rady ?
Z gory dziekuje.
M.
Obserwuj wątek
    • tricolour A gdzie tu przemoc? 04.08.13, 18:23
      Może tankuje oba samochody w zamian za ten gaz i prąd?

      No i ile tego czynszu ma opłacać jedna z dwóch osób?
      • yoma Re: A gdzie tu przemoc? 04.08.13, 20:57
        Przemoc stąd, że koleżanka, jak mniemam, na Życiu Rodzinnym bywała. Niesamowite forum smile
        • noname2002 Yoma 05.08.13, 12:09
          Czytujesz forum na którym odpowiada PSYCHOLOG?! wink
          • yoma Re: Yoma 05.08.13, 13:59
            A czy ja kiedykolwiek gdziekolwiek twierdziłam, że psycholog mój wróg? smile

            Pal sześć psychologa, nieprawdopodobnych rzeczy o życiu się można dowiedzieć smile
            • noname2002 Re: Yoma 05.08.13, 17:19
              "A czy ja kiedykolwiek gdziekolwiek twierdziłam, że psycholog mój wróg? smile"

              Może nie z taką pasją jak Altz, ale coś jest na rzeczy... smile




              • yoma Re: Yoma 06.08.13, 15:03
                Nie, ja tylko występowałam przeciw postawie "boli cię paluszek? Idź na terapię", a to całkiem inna para kaloszy. Oraz zwracałam uwagę, żeby nie wierzyć w psychologów jak w Pismo Święte i prawdę objawioną, bo jest to zawód w Polsce nieucywilizowany. Żadnego samorządu zawodowego, żadnej odpowiedzialności dyscyplinarnej...

                Sami psychologowie jako tacy ani mnie grzębią, ani zieją.
            • altz Re: Yoma 08.08.13, 20:51
              yoma napisała
              > A czy ja kiedykolwiek gdziekolwiek twierdziłam, że psycholog mój wróg? smile
              > Pal sześć psychologa, nieprawdopodobnych rzeczy o życiu się można dowiedzieć smile

              Fakt, potrafią zmyślać niektórzy (większość?). big_grin

              W sumie, nie do końca rozumiem Twój wpis. "Pal sześć", czyli mu odpuszczasz? Darujesz?
              • yoma Re: Yoma 09.08.13, 10:02
                Pani psycholog z ŻR? A cóż mi ona zrobiła, żeby jej odpuszczać? smile
    • zmeczona100 Re: przemoc ekonomiczna 04.08.13, 18:33
      Oh, pierdzący_króliku, znowu źle?
      • kalpa Re: przemoc ekonomiczna 04.08.13, 23:38
        Małżeństwo, w którym nie ma wspólnoty majątkowej... czyli każdy sobie żyje ze swojej pensjiuncertain
        Kiepsko to widać sad
        Ale może jest coś, o czym nie wiemy...
        Generalnie dla mnie źle to wygląda, ale sadzę, że sąd niczego nie zrobi, bo w końcu to małżeństwo...
    • tautschinsky Re: przemoc ekonomiczna 04.08.13, 23:59
      Przemoc ekonomiczna jest wtedy, kiedy jedna zdrowa osoba żyje z pracy drugiej osoby, albo nie pracując albo zarabiając dużo mniej, a żyjąc na dużo wyższej stopie niż pozwalałyby jej dochody. Akurat to, że ofiara przemocy ekonomicznej "zgadza się" na taki układ nie świadczy o niczym innym poza tym, że jako ofiara ulega dyktatowi swojego oprawcy; może być nawet tak, iż jest przekonana, że to normalne i powinna taką osobę utrzymywać. Zachodzi podobne zjawisko, jakie występuje przy innego rodzaju przemocy, na przykład fizycznej, kiedy osoba bita uważa, że zasłużyła sobie na bicie.
      • fotm Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 09:15
        Weź lepiej doczytaj dokładnie, bo ponad połowę definicji zgubiłeś smile.
      • kami_hope Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 21:44
        Tak, jest to pewien aspekt zjawiska okreslanego "przemoca ekonomiczna". Oczywiscie ten rodzaj przemocy moze sie przejawiac na rozne sposoby. Jednak wspolna cecha bedzie dazenie do kontroli i zdominowania osoby za pomoca czynnikow materialnych. I slusznie zauwazyles, ze nawet jesli w danym momencie ofiara przemocy nie zdaje sobie sprawy ze swojej pozycji, to nie znaczy ze przemoc w danym przypadku nie zachodzi.
    • kami_hope Re: przemoc ekonomiczna 07.08.13, 01:44
      To o czym napisalas nie jest przemoca ekonomiczna.
      Przemoc ekonomiczna wystepuje najczesciej w relacjach, gdzie istnieja inne rodzaje przemocy (np. psychiczna, fizyczna, seksualna, etc.). Przemoc ekonomiczna polega na wykorzystywaniu srodkow materialnych jako narzedzia kontroli, manipulacji, znecania sie itp. Mozna zabronic partnerce/partnerowi pracowac, by jako osoba zarabiajaca autorytatywnie podejmowac decyzje za osoby zalezne finansowo. Ale przemoca ekonomiczna moze byc takze wykorzystywanie osoby pracujacej i pasozytowanie na niej, moze to byc tez zaciaganie kredytow, gdzie odpowiedzialnosc splaty spadnie na osobe zarabiajaca.

      Osobiscie uwazam za niesprawiedliwe zadac od kogos wiekszego niz polowa wkladu za wspolnie poniesione koszty. Osoba wiecej zarabiajaca moze dokladac sie wiecej jesli ma taka wole. (moze, a nie musi!) Ale rownie dobrze moze wykorzystac swoje srodki na rozwijanie wlasnego hobby czy zakup wymarzonego samochodu (czy rozpieszczanie swojego bratanka wink tongue_out ) . A zazdrosnemu (?) partnerowi pozostaje wtedy skoncentrowac sie na wlasnych wewnetrznych napieciach, uporzadkowac swoje niskie mysli i uczucia i w koncu uczyc sie szczerze cieszyc z sukcesu partnera.

      Molly_wither, chcesz isc do sadu? Za co?? (i z czym?)
      • aiwlysji Re: przemoc ekonomiczna 08.08.13, 20:16
        kami_hope napisała:

        > Osobiscie uwazam za niesprawiedliwe zadac od kogos wiekszego niz polowa wkladu
        > za wspolnie poniesione koszty. Osoba wiecej zarabiajaca moze dokladac sie wiece
        > j jesli ma taka wole. (moze, a nie musi!) Ale rownie dobrze moze wykorzystac sw
        > oje srodki na rozwijanie wlasnego hobby czy zakup wymarzonego samochodu (czy ro
        > zpieszczanie swojego bratanka wink tongue_out ) . A zazdrosnemu (?) partnerowi pozostaje
        > wtedy skoncentrowac sie na wlasnych wewnetrznych napieciach, uporzadkowac swoj
        > e niskie mysli i uczucia i w koncu uczyc sie szczerze cieszyc z sukcesu partner
        > a.
        >
        to o czym piszesz powyzej to nie malzenstwo, ale luzny zwiazek dwojga ludzi, ktorzy zyja dla siebie samych, ale maja tez odskocznie w postaci "stalego" partnera.
        zupelnie nie rozumiem tego dazenia do "rownouprawnienia" gdy swiat dookola nie ma nic wspolnego z rownoscia itp.


        • kami_hope Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 21:35
          aiwlysji napisała:
          > to o czym piszesz powyzej to nie malzenstwo, ale luzny zwiazek dwojga ludzi, kt
          > orzy zyja dla siebie samych, ale maja tez odskocznie w postaci "stalego" partne
          > ra.
          > zupelnie nie rozumiem tego dazenia do "rownouprawnienia" gdy swiat dookola nie
          > ma nic wspolnego z rownoscia itp.
          > rozwijać, gdy kochamy tych, którzy nie mogą nam się na nic przydać.

          Wyrazilam swoj poglad. Dla mnie malzenstwo to zwiazek dwojga ludzi, rownoprawnych ludzi. Oczywiscie np. w kulturze krajow wschodnich zwiazki wygladaja inaczej bo i pozycja kobiety jest inna niz mezczyzny. W Indiach chociazby maz bierze zone kiedy mu sie tylko zechce, a jesli ta sie opiera to jest narada rodzinna co z taka zona zrobic (w tych wyzszych kastach, bo w tych nizszych dylematu nie ma, po prostu zone sie bierze), podobnie sprawy sie maja z finansami: zona sie pyta meza czy moze sobie kupic szampon do wlosow wszak maja wspolnote majatkowa). Jak widzisz, kazdy ma swoj poglad na zwiazki i na zasady w nich obowiazujace.
          Zupelnie nie rozumiem dlaczego mialabym traktowac swojego partnera "nie-rowno" tylko dlatego ze gdzies tam ludzie zyja jak w dzungli.
          W Twoim domu masz prawo tworzyc zasady takie jakie Tobie sie podobaja.
          • aiwlysji Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 21:55
            niewiele zrozumialas z mojej wypowiedzisad, co mnie nie dziwi bo jestes juz ustawiona na swojej pozycji. ja jestem w dlugoletnim zwiazku niesformalizowanym, mam pelne zaufanie do mojego partnera, mamy calkowita wspolnote majatkowa, dlatego, ze tak chcemy. zupelnie inaczej postrzegamy rownouprawnienie, nie szukalam faceta, dla ktorego bede dobra partnerka do momentu jak bedzie mi sie wiesc w zyciu. nie chce dzielic wszystkiego pol na pol, nie wierze w taki podzial, moj partner tez nie, dlatego dobrze sie dobralismy. ale...furtka jest otwarta, pelna dobrowolnosc.

            nie wiem czemu szukasz problemow w indiach podczas kiedy w polsce ewidentnie widac, ze kobiety zarabiaja mniej od facetow bo sa ....kobietami. nie mowiac o tym, ze z racji uwarunkowan biologicznych traca juz na samym wstepie. jasne sa wyjatki...

            mnie dzungla akurat kojarzy sie bardzo dobrze, ale ja jestem milosniczka podrozy i mam sporo zrozumienia dla lokalnych zwyczajow.

            twoje ostatnie zdanie jest bardzo wazne: "w twoim domu masz prawo tworzyc zasady takie jakie tobie sie podobaja" wlasnie to usuluje zrobic autorka tematu, uswiadomic mezowi, ze w taki sposob nie chce z nim zyc- ma do tego pelne prawo.
            • kami_hope Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 22:33
              aiwlysji napisała:
              nie szukalam f
              > aceta, dla ktorego bede dobra partnerka do momentu jak bedzie mi sie wiesc w zy
              > ciu.

              Nie o tym mowa.

              > nie wiem czemu szukasz problemow w indiach podczas kiedy w polsce ewidentnie wi
              > dac, ze kobiety zarabiaja mniej od facetow bo sa ....kobietami. nie mowiac o ty
              > m, ze z racji uwarunkowan biologicznych traca juz na samym wstepie. jasne sa wy
              > jatki...

              Nie szukam problemow w Indiach. Wskazuje na roznice w pogladach, kulturze, itp. Dla Ciebie "normalne" jest to, co dla innych takim nie jest. A o Indiach smile, bo pracuje z ludzmi, ktorzy pochodza z roznych kultur. I mimo tego, ze zyje w kulturze zachodniej te roznice ciagle sa widoczne.

              > twoje ostatnie zdanie jest bardzo wazne: "w twoim domu masz prawo tworzyc zasad
              > y takie jakie tobie sie podobaja" wlasnie to usuluje zrobic autorka tematu, usw
              > iadomic mezowi, ze w taki sposob nie chce z nim zyc- ma do tego pelne prawo.

              Alez oczywiscie, ze autorka ma prawo zyc tak jak jej sie podoba. Autorka - jak pewnie zauwazylas - chce dochodzic swojego postrzeganego prawa przed sadem. Sad mialby sprawiedliwoscia Robin Hood'a (Janosika - jak wolisz wink ) odebrac bogatym i dac biednym. ...niedaleko szukajac smile - "sprawiedliwosc robotniczo-chlopska"

              > mnie dzungla akurat kojarzy sie bardzo dobrze, ale ja jestem milosniczka podroz
              > y i mam sporo zrozumienia dla lokalnych zwyczajow.
              Nie problem w "lokalnych" zwyczajach. Problem w narzucaniu ich innym. Problemem jest kiedy mezczyzna wschodu bierze sobie europejke jak swoja "lokalna" kobiete. Ona przezywa traume gwaltu, a on i jego "lokalne" kolezanki i koledzy nie rozumieja o co tyle huku.
      • fotm Re: przemoc ekonomiczna 08.08.13, 22:17
        A ja osobiście uważam, że w normalnym związku w ogóle nie ma potrzeby podziału na moje i twoje. W normalnym związku żyje się wspólnie za wspólne pieniądze.
        • kami_hope Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 21:55

          fotm napisał(a):

          > A ja osobiście uważam, że w normalnym związku w ogóle nie ma potrzeby podziału
          > na moje i twoje. W normalnym związku żyje się wspólnie za wspólne pieniądze.
          >

          Co to znaczy "normalny zwiazek"?
          Co to znaczy "wspolne pieniadze"? I skad one sie biora? Spadaja z nieba dla dobra wspolnoty?

          Nie raz czytalam tutaj posty kobiet ktorym radzono wyrzucic "pachnacych" mezow za drzwi. Wtedy nie bylo, ze "moje" to "wspolne". Punkt widzenia zalezy od miejsca siedzenia, jak widac smile Jesli grabie sa w Twoich rekach, toc wiadomo ze grabisz w swoja strone wink
          • fotm Re: przemoc ekonomiczna 12.08.13, 19:50
            Dla każdego pewnie oznacza coś innego. Przeżyłam na własnej skórze przemoc ekonomiczną i nie polecam. Teraz na całe szczęście nie wiem już co to znaczy smile i to jest właśnie normalny związek - dla mnie. A mój punkt siedzenia nie zmienił się od wielu lat jeżeli chodzi o pieniądze - zarabiam sama i nikt nie musiał i nie musi mnie utrzymywać.
            A pieniądze nie spadają z nieba tylko na wspólne konto na przykład, a potem na wspólne wydatki.
            • kami_hope Re: przemoc ekonomiczna 12.08.13, 23:28
              Jak slusznie zauwazylas pojecie "normalnosci" jest wzgledne. Tak wiec Twoja "norma" niekoniecznie jest "norma-wlasciwa" czy tez uniwersalna. Jestes zadowolona ze swojego stylu zycia (zwiazku) i tak jest dobrze dla Ciebie. Inni maja inne potrzeby i upodobania - i tez sa "normalne".
      • noname2002 Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 09:49
        > Osobiscie uwazam za niesprawiedliwe zadac od kogos wiekszego niz polowa wkladu
        > za wspolnie poniesione koszty. Osoba wiecej zarabiajaca moze dokladac sie wiece
        > j jesli ma taka wole. (moze, a nie musi!) Ale rownie dobrze moze wykorzystac sw
        > oje srodki na rozwijanie wlasnego hobby czy zakup wymarzonego samochodu (czy ro
        > zpieszczanie swojego bratanka wink tongue_out ) . A zazdrosnemu (?) partnerowi pozostaje
        > wtedy skoncentrowac sie na wlasnych wewnetrznych napieciach, uporzadkowac swoj
        > e niskie mysli i uczucia i w koncu uczyc sie szczerze cieszyc z sukcesu partner
        > a.

        I jakby Tobie zabrakło pieniędzy na lekarstwa a partner powiedział że Ci do tych lekarstw nie dołoży i zamiast tego kupił sobie(albo bratankowi) powiedzmy sprzęt do nurkowania, to szczerze cieszyłabyś się z sukcesów partnera i czułabyś się dla niego ważna, prawda?
        • yoma Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 10:03
          Cóż, należy wybierać partnera znającego priorytety smile
        • kami_hope Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 21:22
          noname2002 napisała:
          > I jakby Tobie zabrakło pieniędzy na lekarstwa a partner powiedział że Ci do tyc
          > h lekarstw nie dołoży i zamiast tego kupił sobie(albo bratankowi) powiedzmy spr
          > zęt do nurkowania, to szczerze cieszyłabyś się z sukcesów partnera i czułabyś s
          > ię dla niego ważna, prawda?

          Zmanipulowalas moja wypowiedz. Na takim poziomie nie da sie rozmawiac.
          W temacie jest mowa o rozczeniach przed sadem a nie o zakupie lekow dla chorego partnera. Prawda??
          • noname2002 Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 22:29
            Nie, nie jest to manipulacja, tylko wyobrażenie dwóch osób będących w związku i żyjących na totalnie różnych poziomach życia. Inna wizualizacja-wyobraź sobie, że osoba mniej zarabiająca w związku musiała wydać w jednym miesiącu na dentystę i do końca miesiąca żywi chlebem z margaryną i chińskimi zupkami a jej partner w tym czasie rozpieszcza bratanka kupując mu deskę snowboardową za 3000zł. Dalej uważasz, że partner/partnerka mniej zarabiająca powinna się cieszyć, że jej "drugiej połowie" tak się dobrze powodzi?
            • kami_hope Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 22:37
              Dalej manipulujesz. Przeczytaj pierwszy post.
              Tam nie ma mowy o chinskich zupkach czy lekach. Chodzi o wyegzekwowanie wyzszego nakladu na WSPOLNIE poniesione koszty.
              • blue_ania37 Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 23:11
                Fajna dyskusja, ślepego z głuchymsmile
                I zero pojęcia czym jest przemoc, aż milo poczytać naprawdę.
                A
                • kami_hope Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 23:33
                  Ania, o kto jest z tym zerowym pojeciem? smile
                  • blue_ania37 Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 23:46
                    Nie macie pojęcia o przemocy.
                    Piszesz fajne rzeczy o związku, to należy cenić.
                    Ale czym jest przemoc, zabieranie kasy, tłumaczenie się z kasy to inny świat.
                    To świat mokrych włosów, poniżenia takiego że żadne słowa nie oddadzą tego, to świat wyliczonych bułek zjedzonych, wypalonych żarówek.
                    Kwestie płatności za potrzebnego lekarza, dzielenia się się , pomijam milczeniem, to nie świat odczuwania, i jak już będziesz musiała sama zapłacić za swojego lekarza bo ktoś powie nie może wtedy zrozumiesz czym to jest
                    • kami_hope Re: przemoc ekonomiczna 10.08.13, 00:24
                      Ania, chcialabym napisac cos madrego, co zlagodzi Twoj bol wspomnien... nie jestem dosc madra, przepraszam.
                      Wspolczuje Ci doswiadczen.
                      Zalozycielka tego postu nie napisala niczego co mialoby zwiazek z Twoimi doswiadczeniami. I nie o podobnych Twoim doswiadczeniom jest ta dyskusja.
                      W mojej pracy 95% zgloszen o przemoc to tzw. "whisper", zeby otrzymac wyrok skazujacy za przemoc, trzeba miec podstawe. Nie wystarczy powiedziec, ze sie jest ofiara przemocy. To nie sa sprawy proste... oj nie...
                      Czy swiat jest sprawiedliwy?
                      hm... wierze, ze wczesniej czy pozniej dochodzi do mozliwie sprawiedliwego rozwiazania.
                      Ale na to potrzeba czasu i wysilku, czesto nie jednej osoby.
                      Wspolczuje zarowno Tobie, jak i wszystkim ofiarom przemocy.
                      Gdzies tam smile walka ciagle trwa, tak wiec nie nalezy sie zalamywac i miec nadzieje... w ludzi smile

                      Czesto sie zdarza, ze osoby, ktore mialy przykre doswiadczenia, dopisuja swoje wyobrazenia innym. To normalne - powiedzialabym smile Ale! Trzeba uwazac, i brac pod uwage to co bylo powiedziane, a nie to, co sie sobie wyobraza.

                      • blue_ania37 Re: przemoc ekonomiczna 10.08.13, 05:34
                        Mojego bólu wspomnień nie należy wspominać bo go nie ma.
                        To tylko kasa mimo wszystkosmile
                        Używanie słów przemocy ekonomicznej w sytuacji nierównomiernego zarabiania traktuję z uśmiechem.
                        Lubię takie posty, oderwane od świata, to uczy jak na niektóre sytuacje reagują inni
                        A
                        • noname2002 Re: przemoc ekonomiczna 10.08.13, 08:06
                          Aniu, czyli jedno w związku zarabia, to już nie może być mowy o przemocy ekonomicznej? Co dokładnie dla Ciebie jest tą przemocą? Fakt, ja pisałam nie o przemocy tylko o tym jak może wyglądać związek dwóch osób różnie zarabiających(czy to jeszcze byłby związek?)

                          Używanie słów przemocy ekonomicznej w sytuacji nierównomiernego zarabiania trak
                          > tuję z uśmiechem.
                          > Lubię takie posty, oderwane od świata, to uczy jak na niektóre sytuacje reagują
                          > inni

                          Brzmi to jakbyś była JEDYNA na tym forum mająca za sobą traumatyczne przejścia. I jakbyś była z nich dumna.
                          • blue_ania37 Re: przemoc ekonomiczna 10.08.13, 10:46
                            Nie jestem dumna z tego co przeżyłam, raczej jest mi wstyd.
                            Dla mnie przemocą jest pozbawianie drugiej osoby swobodnego korzystania z pieniędzy.
                            Im starsza jestem tym bardziej uważam, że dwie osoby powinny w związku zarabiać.
                            Pieniądze to cholernie ciężki temat.
                            A
                            • noname2002 Re: przemoc ekonomiczna 10.08.13, 11:08
                              Przepraszam, trochę mnie poniosło.


                              > Dla mnie przemocą jest pozbawianie drugiej osoby swobodnego korzystania z pieni
                              > ędzy.
                              > Im starsza jestem tym bardziej uważam, że dwie osoby powinny w związku zarabiać

                              Z jednym i z drugim się zgadzam.
                              • blue_ania37 Re: przemoc ekonomiczna 10.08.13, 11:15
                                Wierzę, że jak dwie osoby różnie zarabiają muszą pójść na kompromis.
                                Rozumiem Taua i jemu podobnych, którzy mogli być traktowani jak bankomat.
                                Ja doznałam raczej czegoś przeciwnego, jak nie miałam właśnie wypłaty i zaczął boleć mnie ząb musiałam pożyczać pieniądze na dentystę.
                                Ciężko zweryfikować przemoc ekonomiczną, bo to jest tylko jeden z elementów przemocy, zawsze można powiedzieć, że w tym miesiącu musimy oszczędzać, itp.
                • saxonia_inhalt Re: brawo ania 20.09.13, 07:36
                  Exactement. Z dostatku wolnego czasu z rana przeglądam różne wątki, zachodzę tutaj, bo też mam coś na plecach i za uszami.
                  Potwierdza się reguła, którą znajduję wszędzie: z rozwojem wątku odchodzi on coraz dalej od pierwotnego tematu, a najbardziej psuje go dwoje, troje zażartych dyskutantów, dowodzących swojej racji i błędów myślowych przeciwnika.
                  Tutaj i tak jest komfort z luksusem, bo normalnie to od trzeciego wpisu zaczynają się obelgi.
      • a1ma Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 11:42
        > Osobiscie uwazam za niesprawiedliwe zadac od kogos wiekszego niz polowa wkladu
        > za wspolnie poniesione koszty.

        Od "kogoś" - owszem. Od koleżanki z pracy, od znajomego z biblioteki, od ciotki nawet.
        Ale nie od partnera życiowego, z którym uwspólniamy dużo bardziej osobiste obszary życia, niż materialne. Pieniądze są w małżeństwie wspólne, niezależnie od wkładów. Bo jeśli nie są, to czym takie małżeństwo różni się od niemałżeństwa?
        • nowel1 Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 11:46
          a1ma napisała:

          Pieniądze są w małżeństwie wspólne, niezależnie od w
          > kładów. Bo jeśli nie są, to czym takie małżeństwo różni się od niemałżeństwa?

          To jedna z możliwych opcji.
          Ale życie nie jest aż tak proste.
          Ludzie nigdy nie są kompatybilni w 100 %.
          Może się zdarzyć, że akurat w podejściu do pieniędzy się różnią - a to bardzo ważny obszar.
          Wtedy jest możliwe wypracowanie kompromisu - jak w prawie każdej kwestii - tylko obie strony muszą tego chcieć.
        • tautschinsky Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 12:02
          a1ma napisała:

          > > Osobiscie uwazam za niesprawiedliwe zadac od kogos wiekszego niz polowa w
          > kladu
          > > za wspolnie poniesione koszty.
          >
          > Od "kogoś" - owszem. Od koleżanki z pracy, od znajomego z biblioteki, od ciotki
          > nawet.
          > Ale nie od partnera życiowego, z którym uwspólniamy dużo bardziej osobiste obsz
          > ary życia, niż materialne. Pieniądze są w małżeństwie wspólne, niezależnie od w
          > kładów. Bo jeśli nie są, to czym takie małżeństwo różni się od niemałżeństwa?


          Małżeństwa czy związki dwojga ludzi niesformalizowane się różnią między sobą. Nie wszystkie, o ile nie większość oparta jest na nierównym podziale praw i obowiązków. Bardzo często są to układy czysto interesowne, pasożytnicze, kiedy kobieta nie pracuje lub zarabia mało, a żyje tak naprawdę z pracy mężczyzny. To związek nie mniej patologiczny od tego, w którym jedno pracuje, a drugie na przykład pije. Obrzydliwe kłamstwo nie stanie się prawdą nawet jeśli miliardy razy zostanie wypowiedziane przez miliony: kobieta niepracująca, żyjąca z pracy męża jest pasożytem i stosuje wobec niego przemoc ekonomiczną. Kiedyś nie można było zgwałcić żony - wydawało się wzajemnie wykluczać. Dzisiaj dotarło do ludzi i zostało prawnie zapisane, że jednak żona to nie rzecz i choć ma swoje obowiązki małżeńskie, ma też prawa, w tym do odmówienia stosunku seksualnego. Resztkami sił kobieciny dzisiaj próbują utrzymać stan nie do utrzymania, w czasach zrównanych praw do kształcenia i pracy dla kobiet i mężczyzn. Rzeczywistość, w której kobieta wiesza się na mężczyźnie odchodzi do przeszłości. Dobrze się trzyma w prymitywnych środowiskach, wiejskich i lumpenproletariackich, ale to dobrze się też trzymają takie prawdy, że jak babie nie przyłożysz, to jej sobie nie wychowasz, więc nie ma co suszyć zębów z radości.
          • fotm Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 12:06
            Facet, weź ty sobie poczytaj dokładnie na czym polega przemoc ekonomiczna, bo Mitologia Grecka zawiera więcej faktów niż twoje wypociny.
            • tautschinsky Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 15:32
              fotm napisał(a):

              > Facet, weź ty sobie poczytaj dokładnie na czym polega przemoc ekonomiczna, bo M
              > itologia Grecka zawiera więcej faktów niż twoje wypociny.


              Toż napisałem o tym, że dzisiaj fałszywie nie chce nazywać się rzeczy po imieniu. Rżnięcie żony wbrew jej woli też kiedyś nie było postrzegane jako gwałt, czyż nie? Jak jest dzisiaj? Jak jest postrzegane siłą posuwanie własnej żony? Chyba nie dobrowolnym stosunkiem małżeńskim?! To samo się tyczy sytuacji, w której śmierdzące z lenistwa babsko siedzi na karku harującego na tego pasożyta faceta. To tez się skończy, leniwe babska przestaną pasożytować.
            • molly_wither Re: przemoc ekonomiczna 10.08.13, 19:54
              Piekna sygnaturkasmile
              fotm napisał(a):

              > Facet, weź ty sobie poczytaj dokładnie na czym polega przemoc ekonomiczna, bo M
              > itologia Grecka zawiera więcej faktów niż twoje wypociny.
          • a1ma Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 12:41
            tautschinsky, możesz sobie pisać, co tylko chcesz, a wspólnota majątkowa pozostanie wspólnotą majątkową. Podpisałeś głupią umowę? Pretensje możesz mieć tylko do siebie.
            • aiwlysji Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 13:27
              ze wam sie chce odpowiadac temu kolezce..hmm. on jest jak zdarta plytawink
          • molly_wither Re: przemoc ekonomiczna 10.08.13, 19:52
            tautschinsky - to nie jest watek o pasozytach,wiec kieruj swoje zale do innych osob. Ja pracuje non stop od 1981 roku,nigdy nie bylam utrzymanka zadnego faceta i nie mam zamiaru byc, bo mam swoje ambicje. Byl czas, kiedy to ja utrzymywalam meza, bo nie pracowal (w dodatku bylam wowczas w ciazy), 10 lat zarabialismy mniej wiecej tyle samo (czyli malo). Facetowi odbija,kiedy zaczyna wiecej zarabiac niz zona, nic na to nie poradze. Ale nie pozwole na takie traktowanie, bo na nie nie zasluzylam w zaden sposob.
            Pozdrawiam
            M.

            >
            >
            >
            >
          • ostropestplamisty Re: przemoc ekonomiczna 27.08.13, 11:48
            Myślę ,że takie generalizowanie tylko szkodzi.Kobieta niepracująca zawodowo przy mężu jest na jego utrzymaniu i nie jest to przemoc ekonomiczna.
            Tak samo jak mąż pozostający na utrzymaniu żony.
            Przemoc eknomiczna, wiąże się z tym, że wydziela się pieniądze, kontroluje, uzależnia od nich swoje postępowanie, traktowanie współmałżonka.
            I w sądzie idzie to udowodnić !
            • saxonia_inhalt Re: ostropestplamisty 20.09.13, 07:54
              > Myślę ,że takie generalizowanie tylko szkodzi.Kobieta niepracująca zawodowo prz
              > y mężu jest na jego utrzymaniu i nie jest to przemoc ekonomiczna. [etc.]

              Niestety, to tylko początek zagadnienia. Przecież jednym z najistotniejszych wątków emancypacji kobiet, (co najmniej ostatnie sto lat cywilizacji zachodniej) było dążenie do niezależności materialnej od męża - poprzez zdobycie własnych środków utrzymania.
              Dobrze pamiętam własną matkę, jej ton, kiedy się zwracała: - Władziu, daj mi trochę pieniędzy na to czy tamto.
        • kami_hope Re: przemoc ekonomiczna 09.08.13, 22:10
          Jesli malzenstwo jest dla Ciebie rownowazne z podpisaniem aktu wlasnosci, to tak - rozumiem Twoja logike. Taki uklad bedzie korzystny dla osoby slabszej (czy to na zdrowiu czy psychice, slabszej ekonomicznie, etc.)
          Jesli jednak malzenstwo zawieraja dwie rownoprawne osoby z wolnej woli, swiadome swojej wartosci wtedy tworza tj. sa kreatywni, lacza wzajemnie sily a nie wzajemnie sobie podlegaja. Osoba niezalezna i dojrzala, wie ile pracy musiala wlozyc w swoj rozwoj osobisty, dlatego rozumie i szanuje niezaleznosc partnera. Partnerzy obdarowuja siebie wzajemnie z wlasnej woli, a nie sa sobie podporzadkowani. To jest zasadnicza roznica. Nomenklatura tutaj niczego nie zmienia.
          • molly_wither Re: przemoc ekonomiczna 10.08.13, 19:57
            A tak normalnie nie mozna napisac? Nic nie zrozumialam.
            Pozdrawiam
            M.
            kami_hope napisała:

            > Jesli malzenstwo jest dla Ciebie rownowazne z podpisaniem aktu wlasnosci, to ta
            > k - rozumiem Twoja logike. Taki uklad bedzie korzystny dla osoby slabszej (czy
            > to na zdrowiu czy psychice, slabszej ekonomicznie, etc.)
            > Jesli jednak malzenstwo zawieraja dwie rownoprawne osoby z wolnej woli, swiadom
            > e swojej wartosci wtedy tworza tj. sa kreatywni, lacza wzajemnie sily a nie wza
            > jemnie sobie podlegaja. Osoba niezalezna i dojrzala, wie ile pracy musiala wloz
            > yc w swoj rozwoj osobisty, dlatego rozumie i szanuje niezaleznosc partnera. Par
            > tnerzy obdarowuja siebie wzajemnie z wlasnej woli, a nie sa sobie podporzadkowa
            > ni. To jest zasadnicza roznica. Nomenklatura tutaj niczego nie zmienia.
        • molly_wither Re: przemoc ekonomiczna 10.08.13, 19:45
          Dziekuje za jedyny rzeczowy,pozbawiony jadu, glos. W miedzyczasie dowiedzialam sie,ze moge wystapic do sądu o nakaz wyplacania okreslonej kwoty przez zaklad pracy malzonka. Zrodlo informacji jest ,jak zwykle, z netu. Czy orientujesz sie,jakie mam szanse i jakie warunki musze spelnic,aby sąd uznal za zasadny moj wniosek.
          Ps. Do wszystkich drwiacych- nie robilabym z pieniedzy problemy,gdybym zarabial dostatecznie duzo.
          Pozdrawiam
          M.

          a1ma napisała:

          > > Osobiscie uwazam za niesprawiedliwe zadac od kogos wiekszego niz polowa w
          > kladu
          > > za wspolnie poniesione koszty.
          >
          > Od "kogoś" - owszem. Od koleżanki z pracy, od znajomego z biblioteki, od ciotki
          > nawet.
          > Ale nie od partnera życiowego, z którym uwspólniamy dużo bardziej osobiste obsz
          > ary życia, niż materialne. Pieniądze są w małżeństwie wspólne, niezależnie od w
          > kładów. Bo jeśli nie są, to czym takie małżeństwo różni się od niemałżeństwa?
          • yoma Re: przemoc ekonomiczna 10.08.13, 21:24
            Molly, jak rany... nie podajesz żadnych szczegółów poza jednym, mało konkretnym, nazywasz go przemocą ku ogólnemu rozbawieniu i dziwisz się, że dyskusja zeszła z ciebie i rozwinęła się znacznie bardziej interesującym tokiem? I jeszcze nazywasz to jadem?
            • kami_hope Re: przemoc ekonomiczna 10.08.13, 21:36
              otoz to Yoma
          • altz Re: przemoc ekonomiczna 10.08.13, 21:38
            molly_wither napisał(a):
            > W miedzyczasie dowiedzialam sie,ze moge wystapic do sądu o nakaz wyplacania
            > okreslonej kwoty przez zaklad pracy malzonka.

            Co to za szalony pomysł? Pozywać zakład pracy małżonka? To przedsiębiorcy muszą odpowiadać za swoich pracowników? surprised
            • chalsia Re: przemoc ekonomiczna 10.08.13, 21:51

              > Co to za szalony pomysł? Pozywać zakład pracy małżonka? To przedsiębiorcy muszą
              > odpowiadać za swoich pracowników? surprised

              nie pozywa się zakładu pracy tylko współmałżonka o łożenie na utrzymanie rodziny (a ten pan płaci tylko połowę czynszu i nic więcej)
              sprawa w sądzie przypomina sprawę o alimenty - trzeba pokazać jakie są koszty utrzymania rodziny, ile zarabia powódka i pozwany, i jakiego wkladu finansowego oczekuje się od pozwanego
              sąd ustala kwotę i trzeba jej nadać klauzulę wykonalności
              ]a potem z takim wyrokiem się idzie do zakładu pracy, który kwotę orzeczoną zamiast do rąk pana, dostarcza do rąk pani - zupełnie tak samo jak w przypadku alimentów
              • blue_ania37 Re: przemoc ekonomiczna 10.08.13, 21:57
                I to w ramach małżeństwa?
                Gratuluję takiego podejścia do małżeństwa.
                Bym uciekała w podskokach.
                A
                • noname2002 Re: przemoc ekonomiczna 18.09.13, 23:36
                  Tak, lepiej pieniądze pożyczać po znajomych niż wymagać od męża żeby się dokładał do utrzymania własnego dziecka.
              • altz Re: przemoc ekonomiczna 10.08.13, 23:09
                chalsia napisała:
                > ]a potem z takim wyrokiem się idzie do zakładu pracy, który kwotę orzeczoną zam
                > iast do rąk pana, dostarcza do rąk pani - zupełnie tak samo jak w przypadku ali
                > mentów

                Przecież to są alimenty, a nie jak alimenty. big_grin
                Taka opcja już była kiedyś, o ile pamiętam.
                • chalsia Re: przemoc ekonomiczna 10.08.13, 23:56
                  nie, to nie są alimenty

                  a w ogóle, to przepraszam bo mi się 2 różne procedury razem zmiksowały w pierwszym poście

                  tutaj link do artykułu, który przystępnie to wyjaśnia
                  www.gazetapowiatowa.pl/artykuly/Co-zrobi%C4%87,-gdy-ma%C5%82%C5%BConek-nie-%C5%82o%C5%BCy-na-utrzymanie-rodziny,1028.html
                  czyli w przypadku autorki wątku najlepszym wyjściem jest wystąpienie do sądu z wnioskiem o nakazanie, ażeby wynagrodzenie za pracę lub inne należności przypadające męzowi w części wypłacano do jej rąk
                  • tautschinsky Re: przemoc ekonomiczna 11.08.13, 00:05
                    To już jakiś przeżytek z czasów PRL. W dużych zakładach było stosowane. Przychodziła baba po mężowską pensję, by chłop jej nie przepił, bo w domu dziecioki, a ona sama nierobotna jakaś (w ludowej Polsce coś takiego jak bezrobocie nie istniało, tylko wyjątkowo leniwe babsko mogło nie pracować) i jej wypłacali i się jeszcze pochylali nad jej bidą. Trzeba być ostatnią fujarą, by pozwolić sobie na coś takiego. Pozostaje się albo zwolnić z takiej pracy albo przejść na innego rodzaju wypłatę. Oficjalnie parę groszy, resztę pod stołem, a najlepiej solidnie się zamachnąć w kierunku siedziska takiej co łapy wyciąga po owoce twojej pracy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka