dama-pik0
27.08.13, 17:19
Witajcie!
Wczoraj znalazłam forum,staram się czytać jak najwięcej ale jestem na taki etapie że nie mogę się na niczym skupić.Przeczytam dwa zdanie i za chwilę nie pamiętam o czym były..
W skrócie aby Was nie zanudziać ..Jesteśmy w związki 14 lat od samego początku M lubił się "bawić" przy dużej dawce alkoholu.Oczywiścia ja głupia,naiwna myślałam że małżeńswto coś zmieni,następnie dziecko,pózniej upragniona córka.Prze wiele lat żyłam nadzieją że M zrozumie co w życiu jest ważne ,wyznaczy priorytety.Ostatnimi czasy każy weekend spędzał przy 5-8 piwach w celach "odstresowania".ja zaczełam wyznaczać limity wychodził z domu wracał prawie na kolanach.Jak się odezwałam była awantura.Rok temu pierwszy raz się go naprawdę bałam .Uciekłąm na parapet aby mnie nie znalazł gdyż straszył że mnie zabije.Byłą Policja spisali gnoja.Wtedy po raz pierwszy napisałam pozew który 10 miesięcy czekał w biurku aż odważe a raczej nie wytrzymam kolejnej awantury.Pod koiec lipca wróciłam z synem z zakupów,młodsza córka 1.5 roku chodziła po kanapie a tatuś spał nie wytrzymałam napisałam pozew który na drugi dzień trafił do sądu.M w ramach pocieszenia wyszedł z domu wrócił o 7 rano ,zabrałąm jego telefon a tam z 10 połączeń do prostytutek.Mimo tego że pozew był w sądzie zabolało bardzo.
W naszym "związku " pracuje tylko M zarabia ponad 5 tysięcy na rękę.Oszczędności mamy niewielkie około 12 tysięcy ale oczywiście ja do żadnych pieniędzy nie mam dostępu.Na dentystę,głupiepodpaki nie chcę dać.Kupuje jedynie podstawowe produkty żywnościowe.Nie mam nawet na bilet tramwajowy.Ciągle szuka powodu do awantury i oto włąśnie moje pytanie.Wyprowadzić się z dziećmi do mamy ,czy lepiej do rozprawy się z nim męczyć?Moja mama jest bardzo ciężko chora ma jedynie 800 zł dochodu nie wyżyjemy za to.Nie wiem czy tkwić w tym szambie do rozprawy czy się wynieść i złożyć wniosek o zabezpieczenie potrzeb rodziny.Dziś mi powiedział że alimentów nie da tylko ucieknie za granice ze wszystkimi pieniędzmi i jak zacytował :"gówno dostaniesz"
Mam doła strasznego ,zero apetytu,nerwy w strzępach.Chciałabym się schować pod kołdre i wypłakać ale nie mogę mam dzieci...