Dodaj do ulubionych

do Mai_1976

03.10.13, 22:17
Postanowiłam założyć nowy wątek i jeszcze raz napisać mój post, bo mam dzisiaj bardzo zły dzień.... Nie ukrywam, że liczę na Wasze rady.

Cześć Maju_1976, pozdrawiam też wszystkich, którzy pisali w wątku Mai_1976.

Moja historia przejawia pewne podobieństwa do historii Mai_1976, a wydarzyła się nieco wcześniej i moje przemyślenia Ci się, Maju_1976 przydadzą.

otóż dwa lata temu mój ....no właśnie? kto - kolega, który był mną zainteresowany, można powiedzie, że lekko flirtowaliśmy (wspólna kawa itp.), poczuł się urażony moimi słowami (był to żart, nieporuszający żadnych drażliwych kwestii). Dosłownie po kilku miesiącach wziął z ślub z inną kobietą. Bardzo to przeżyłam, bo wtedy chyba zrozumiałam, jak bardzo mi na nim zależy i że bardzo liczyłam na dalszy rozwój tej znajomości. Po ślubie unika jakichkolwiek kontaktów ze mną. Dowiedziałam się jednak, ze nie zamieszkał ze swoją żoną, nie nosi obrączki, nie pokazuje się nigdzie z żoną oraz że... pięć miesięcy po ślubie urodziło mu się dziecko. Ten ślub to najprawdopodobniej była efekt "wpadki" ...Wiem, że ja również powinnam się była odciąć od jakichkolwiek informacji o nim, ale nie potrafiłam, więc jestem niejako "na bieżąco", zwłaszcza, ze mamy wspólnych znajomych, którzy są bacznymi obserwatorami tej "afery".

Czuję się źle - nie mam ochoty na związek z żadnym mężczyzną, choć próbowałam się przemóc. Jestem dwa lata starsza od Mai_1976 i zdaję sobie sprawę, że nie założę już rodziny. Obecnie spotykam się kolegą, który jest w separacji z żoną (nie uprawiamy seksu, nawet się nie dotykamy). Po prostu rozmawiamy o sprawach zawodowych i o tzw. życiu. Kolega ma małe dziecko a to jest dla nie "nie do przeskoczenia". Nie wyobrażam sobie związku z mężczyzną, który ma z poprzedniego związku małe dziecko i nic na to nie poradzę.
Po co się z nim spotykam? Bo dobrze nam się rozmawia i boję się, że jak nie będę miała kontaktów z żadnym mężczyzną, to zdziwaczeję....
Myślę czasem o skorzystaniu z biura matrymonialnego, ale wciąż nie jestem gotowa i otwarta na związek i jest to mój podstawowy problem... Nie chcę nikogo zranić, traktować jako "klina"...Sama już nie wiem, jak się od uwolnić od uczucia....

Moja rada dla Mai_1976: ODETNIJ SIĘ OD EXA ZA WSZELKĄ CENĘ, ja tego nie zrobiłam, bo w mojej sytuacji jest to bardzo trudne I TO BYŁ BŁĄD, bo w takich sytuacjach, jak moja i Twoja, jest to jedyne wyjście - są to sytuacje nie do odwrócenia. Nawet, gdyby obiekt moich uczuć rozwiódł się z tamtą kobietą, ja nie byłabym w stanie rozwijać tej znajomości ze względu na jego małego synka....
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: do Mai_1976 03.10.13, 22:40
      Yyyy po kawie z kolegą doszłaś do wniosku, że bardzo Ci na nim zależy?!
      • 0smutna0 Re: do Mai_1976 03.10.13, 22:44
        Wiem, że może to brzmi śmiesznie, ale, gdy dowiedziałam się, że ożenił się z inną doszłam do takiego wniosku.
        • triss_merigold6 Re: do Mai_1976 03.10.13, 22:53
          Brawo! I mówisz, że masz 38 wiosenek? Sytuacja Mai jest, jednakowoż, inna ponieważ zdradził i zostawił ją małżonek z którym starała się o dziecko. Nie, koleś od pogaduszek na kawie czy innych rozmów o życiu, tylko facet z którym żyła przez ładnych parę lat. Zestawianie gościa od flirtu, który po prostu sypiał z inną, a Tobie nic nie obiecywał, jest niesmaczne.
          Rada z serca - przestań udawać zranioną gimnazjalistkę, bo nigdy chłopa nie znajdziesz.
          • 0smutna0 Re: do Mai_1976 03.10.13, 23:07
            Moja sytuacja jest podobna do sytuacji MAi_1976 o tyle, że nie istnieje możliwość odwrócenia pewnych rzeczy, które nastąpiły. Jasne, ze różnica jest taka, że nie był to mój mąż, ale od dwóch lat nie umiem sobie z tym poradzić, i, niestety, nie jest to udawane, jestem, tak, jak Maj_1976, zakochana, nic na to nie poradzę, mimo, ze mam 38 lat wink. Publicznie udaję natomiast, że sytuacja ta mnie nie obeszła.
            I pewnie masz rację, że nikogo sobie nie znajdę, bo po prostu nie jestem na to otwarta.

            Zabieram się zatem za pracę i znikam z forum. Pozdrawiam.
            • triss_merigold6 Re: do Mai_1976 03.10.13, 23:13
              Tak serio, skoro po 2 latach nadal przeżywasz coś, co nie było nawet romansem, to może porozmawiaj z sensownym coachem czy psychologiem? Nie mam na myśli terapii i przepracowywania każdej traumy z dzieciństwa typu matka obcinała mi włosy na chłopczyka i goniła do sprzątania pokoju brutalnie, tylko rozmowę, która pomoże Ci ustalić czego właściwie chcesz. Jesteś pewna, że owo zakochanie nie jest zasłoną dymną, taką racjonalizacją, która usprawiedliwia niechęć do związku?
              • 0smutna0 Re: do Mai_1976 03.10.13, 23:32
                Byłam w kilku związkach, w tym raz byłam naprawdę zakochana, planowaliśmy ślub, ale związek rozpadł się właśnie przez niechęć jego rodziny (mój narzeczony miał dziecko z poprzedniego związku) i piekło, jakie zgotowała jego ex-żona na wieść o tym, że jej ex-mąż znalazł sobie partnerkę. I rzeczywiście po tamtym związku długo nie byłam gotowa na kolejny, byłam bardzo ostrożna, dlatego, być może nie wyszliśmy poza etap flirtu z tym Panem...
                Wiem że jego związek to fikcja (wiem też, że nie powinnam go "szpiegować" smile) i dlatego czuję się jeszcze gorzej....
                Ratuję się tym, że próbuję znaleźć plusy tego, że nie będziemy razem.
                Plusem tej całej sytuacji jest też chyba to, że dotarło do mnie, ze chciałabym być w związku - ja po prostu podświadomie liczyłam, że flirt przekształci się w związek.....
                Chciałam związku z nim - zrozumiałam to wtedy, gdy ożenił się z inną. A teraz? Teraz nie znam nikogo, z kim chciałabym nawet próbować i nie wiem, jak to zmienić. Wiem, że trwa to zbyt długo.
                • triss_merigold6 Re: do Mai_1976 03.10.13, 23:36
                  Czy Ty aby nie wybierasz sobie (nieświadomie) mężczyzn niedostępnych z różnych powodów?
                  • 0smutna0 Re: do Mai_1976 03.10.13, 23:47
                    Wcześniej byli wolni, później, wyjątkowo, Pan rozwiedziony, ostatni Pan - był wolny. Nie wydaje mi się. Nigdy nie zakochałam się w żonatym.

                    Dziękuję, że poświęcasz mi czas.

                    Bardzo żałuję, że całkowite odcięcie się od Niego jest w mojej sytuacji zawodowej niemożliwe. I tak poczyniłam pewne postępy i nie jestem na bieżąco, co i Niego. Może lepiej by nawet dla mnie było, gdyby dogadał się z żoną - może wtedy by mi przeszło?

                    On też mnie unika i dawno go nie widziałam. I czasem bardzo się tego cieszę, ale np. dziś wieczorem - nie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka