Dodaj do ulubionych

Nowy związek ojca po rozwodzie?

02.01.14, 15:12
Po pierwsze - jestem tu nowy, zatem witam wszystkich.

Po drugie - mam pytanie do męskiej części forumowiczów, a konkretnie tych, którzy mają dzieci.

Czy udało Wam się wjeść w nowy związek? A jeśli tak, to jak, pod względem logistycznym, to wyglądało?

Bo ja sobie nie potrafię wyobrazić.
Dziecko jest małe (3 lata), ojca wiadomo, potrzebuje. Więc dojeżdżam co drugi dzień do dziecka, to jest drugi koniec województwa, więc trochę czasu zajmuje, nawet dużo. Na nocowanie dziecka u mnie matka się nie zgadza, bo nie. Sprawa sądowa w toku, wynik opinii RODK pozytywny, ale trochę to jeszcze potrwa.

Zatem mój dzień wygląda tak: wstaję o szóstej, idę do pracy, potem jadę do Synka o dwudziestej drugiej jestem w domu. W dni parzyste po pracy odsypiam dni nieparzyste. W sobotę jestem z Synkiem od rana do wieczora, w niedzielę odsypiam sobotę. Nie wyobrażam sobie miejsca na drugi związek, nawet na wypad z kumplami na przysłowiowe piwo - a jednak wiem, że są ludzie, ojcowie, którzy po rozwodzie jakieś tam życie osobiste mają. Jak sobie z tym radzą? Czy może radzicie poczekać, aż dziecko będzie miało - nie wiem - siedem lat? Czternaście lat? Osiemnaście lat?
Obserwuj wątek
    • tricolour Realnie na rzecz patrząc... 02.01.14, 15:38
      ... dojazd co drugi dzień to bezsens, nawet blisko. Nie tylko dla Ciebie, ale także dla dziecka, bo to emocjonalna huśtawka.

      Więc rzecz się sama wyklaruje, zaczniesz bywać rzadziej, co nie oznacza, że gorzej. No chyba, że oznacza - ale to już Twoja broszka.
    • errormix Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 02.01.14, 16:23
      pisiarz napisał:
      >
      > Czy udało Wam się wjeść w nowy związek? A jeśli tak, to jak, pod względem logis
      > tycznym, to wyglądało?

      A, i owszem, udało się, choć sytuację mam nieco inną, bo dziecko jest przy mnie od 9 roku życia. Teraz ma 14.
      Skoro opinia RODK jest pozytywna, jedyne co ci pozostaje to czekać na sądowy finał sprawy. Zapewne wtedy zapadną realne plany i terminy odwiedzin. Nie będzie to pewnie co drugi dzień tak jak teraz, a co bardziej prawdopodobne - jakiś dzień w tygodniu i co drugi weekend, więc będziesz miał czas by odsapnąć, przyzwyczaić się do nowej codzienności i obejrzeć się za kimś nowym.
      • chalsia Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 02.01.14, 17:53
        > Skoro opinia RODK jest pozytywna, jedyne co ci pozostaje to czekać na sądowy fi
        > nał sprawy. Zapewne wtedy zapadną realne plany i terminy odwiedzin. Nie będzie
        > to pewnie co drugi dzień tak jak teraz, a co bardziej prawdopodobne - jakiś dzi
        > eń w tygodniu i co drugi weekend, więc będziesz miał czas by odsapnąć, przyzwyc
        > zaić się do nowej codzienności i obejrzeć się za kimś nowym.

        niekoniecznie

        dziecko małe jest, a dla małych dzieci (wbrew temu co wcześniej napisał Tricolour) akurat ważniejsza jest większa częstotliwość kontaktów (nie muszą za to być baaardzo długie), więc akurat spotkania co drugi dzień to bardzo dobrze dla dziecka (oraz budowania jego więzi z ojcem) - mój eks do dziecka do 3-go roku życia przyjeżdżał 3 razy w tygodniu, czasami nawet 4

        skoro więc autor do tej pory się tak z dzieckiem spotykał, to sąd wcale nie musi chcieć tego dobrego schematu zmieniać, nawet po przyznaniu ojcu możliwości zabierania dziecka na weekend

        u mnie eks miał przyznane następujące kontakty z 3,5 rocznym wtedy dzieckiem (dla jasności to JA założyłam sprawę o ustalenie kontaktów):
        - 2 godziny 2 razy w dni powszednie w tyg, w którym nie przypadał ojcu weekend z dzieckiem (w dniach ustalonych z matką)
        - 2 godz 1 raz w dzień powszedni w tyg, w którym ojciec miał weekend z dzieckiem
        - co drugi weekend od godz x w sobotę do y w niedzielę
        - w przypadku choroby dziecka weekend przypadający ojcu ulega przesunięciu
        - to ojciec odbiera i odwozi dziecko z/do domu matki
        - u ojca drugi dzień swiąt BN i Wielkanocnych
        - 2 tyg wakacji oraz 1 tydz ferii zimowych - w terminach uzgodnionych z matką

        ps. a ten drugi koniec województwa to w realu oznacza ile km w jedną stronę
        • errormix Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 02.01.14, 18:03
          Założyłem rozwiązanie standardowe, które chyba najczęściej spotyka się przy rozwodach, ale oczywiście każda sytuacja jest indywidualna i równie dobrze może być tak jak w twoim przypadku. Oczywiście pod warunkiem, że matka nie będzie robiła problemów na zasadzie "nie, bo nie".
        • pisiarz Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 02.01.14, 18:58
          To taki schemat kontaktów by mi bardzo odpowiadał.
          Też uważam, że dla tak małego dziecka ważne są częste kontakty, dlatego uparłem się,m żeby te kontakty mieć. Moja była początkowo uznawała, że żadne kontakty nie są potrzebne, ale pani kurator jej jakoś wytłumaczyła, że jednak Synek potrzebuje ojca.

          "Drugi koniec" to 70 km w jedną stronę.
          • chalsia Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 02.01.14, 20:01
            > "Drugi koniec" to 70 km w jedną stronę.

            no to, IMHO, przesadzasz z tym padnięciem i brakiem czasu i odsypianiem, zwłaszcza jeśli chodzi o niedzielne odsypianie soboty
            chyba, że jeżdziesz PKSem czy PKP

            powiem Ci tak - eks co prawda miał 35 km a nie 70 w jedną stronę, ale nie przeszkodziło mu to w tym czasie budować związek z nexią, dorobić się z nią dziecka - i nie sądzę, że decydującą rolę grało 35 km mniej smile w porównaniu do Ciebie
            faktem jednak jest, że związek z nexią zaczął się jeszcze zanim się nasze dziecko narodziło, więc jakby - w pewnym sensie - było eksowi łatwiej, bo fazę "podrywu" miał już za sobą, jak dziecko przyszło na świat
            • argentusa Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 02.01.14, 21:14
              chłopie, ja do pracy zaiwaniam dalej. W jedną stronę.
              pewnie,ze lepiej 5 minut spacerkiem,ale rzeczywistośc jest inna,
              Jak Ci przeszkadza, to przeprowadź się.

              Ar.
              ps.
              eksio dwa-trzy razy w tyg w godzinach powrotu ze stolycy jeździł prawie tyle samo do młodych i nie narzekał. A narzeczoną poznał i dalej, dzięki bogu szczęśliwi są ze sobą!
              pps. po 70 km "odsypiasz"??? ja chyba naprawdę na innym świecie żyję.
    • altz Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 02.01.14, 16:28
      pisiarz napisał:
      > wiem, że są ludzie, ojcowie, którzy po rozwodzie jakieś tam życie osobiste mają.
      > Jak sobie z tym radzą? Czy może radzicie poczekać, aż dziecko będzie miało -
      > nie wiem - siedem lat? Czternaście lat? Osiemnaście lat?

      Jeśli będziesz chciał mieć jakieś własne życie, to będziesz musiał odpuścić, bo żadna kobieta nie pójdzie na taki układ, że albo jesteś martwy z przemęczenia, albo Cię nie ma. Swoją drogą, to i tak będziesz musiał odpuścić, żeby zarabiać na dziecko.
      Dzieci w wieku nastu lat, mają już jakieś własne życie i wtedy nawet nie mają czasu na tyle spotkań, bo mają dużo zajęć, a jeszcze muszą rozwijać własne życie towarzyskie.

      Jest wyjście, przeprowadzić się blisko dziecka. Albo się z powrotem zejść z matką dziecka, ale do patologii Cię nie namawiam. wink
    • mayenna Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 02.01.14, 19:00
      A jesteś w stanie poczekać jak się zakochasz?
      Moim zdaniem, jak się pojawi taki problem jak nowy związek to zastanowisz się nad rozwiązaniami. Będziesz miał dane wszelkie i w ich granicach poszukasz najbardziej satysfakcjonującego rozwiązania. Po co to gdybanie, jak się i tak może okazać, że żadna z koncepcji wymyślonych teraz nie sprawdzi się w przyszłości.
      • lampka_witoszowska Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 02.01.14, 19:40
        otóż to
    • xciekawax Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 02.01.14, 20:59
      A ile jestes po rozwodzie? bo mi sie wydaje ze jeszcze pewnie zapach ex jest na Tobie a ty juz sobie marzysz jak to by nastepny zwiazek zbudowac.

      Moze tak ustabilizuj sie troche, przezyj ten rozwod, zastanow sie co mogles zrobic lepiej a co nie zeby nastepny zwiazek nie byl powtorka tylko lepszym zwiazkiem. Takie zapychanie dziury kolejnym zwiazkiem nie konczy sie dobrze i nie jest fair dla przyszlej parterki rowniez.

      Troche dystansu i cierpliwosci. Jak sie wszystko unormuje to bedziesz wiedzial to wszystko pogodzic.
    • raszefka Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 02.01.14, 23:12
      pisiarz napisał:

      > . Na nocowanie dziecka u mnie matka się nie zgadza, bo nie.

      I tego nie ogarniam. A wiele razy już się spotkałam i z dziwną arguentacją, dlaczego nie. Moja miała niepełne 3 lata w chwili rozwodu i od początku jeździła do ojca nocować co drugi weekend, wg wyroku. I na dwa tygodnie wakacji z tatą i (chyba) dziadkami też pojechała prawie od razu.
    • vero_nique Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 01:58
      pisiarz napisał:

      >
      > Zatem mój dzień wygląda tak: wstaję o szóstej, idę do pracy, potem jadę do Synk
      > a o dwudziestej drugiej jestem w domu. W dni parzyste po pracy odsypiam dni nie
      > parzyste. W sobotę jestem z Synkiem od rana do wieczora, w niedzielę odsypiam s
      > obotę. Nie wyobrażam sobie miejsca na drugi związek, nawet na wypad z kumplami
      > na przysłowiowe piwo - a jednak wiem, że są ludzie, ojcowie, którzy po rozwodzi
      > e jakieś tam życie osobiste mają. Jak sobie z tym radzą? Czy może radzicie pocz
      > ekać, aż dziecko będzie miało - nie wiem - siedem lat? Czternaście lat? Osiemna
      > ście lat?


      Zatem Twój dzień wygląda tak jak matki dziecka (w sensie zmęczenia). Pytanie - czy matka także ma prawo i możliwość zrealizowania identycznego prawa do odespania, życia osobistego, wyjścia na kawę z koleżanką?
      • amikeo Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 07:08
        No nie. Matka nie dojeżdża, jest na miejscu. "Drugi koniec województwa" tam i z powrotem to stracony czas i jednak dodatkowe zmęczenie, którego matka nie odczuwa.
        • blue_ania37 Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 08:15
          Przez pewien czas tak mi się ułozyło życie, że mieszkałam 25 km od przedszkola syna.
          Był środek roku szkolnego i nie chciałam młodemu wywracać dodatkowej rzeczy na świecie.
          Więc rano zaiwaniałam 25 km w jedną stronę, potem w drugą 25 do pracy na czas w korkach.
          Po pracy biegusiem 25 km po syna na czas, bo przedszkole nie jest czynne wiecznie po czym wracaliśmy do domu kolejne 25.
          Gdzie robiłam obiad, musiałam nastawić pranie, pobawić się z dzieckiem zrobić zadania z logopedii.
          Przez 5 dni w tyg.
          W sobotę i niedzielę miałam dziecko, a w co drugi weekend chodziłam na dwie nocki do pracy.
          Chciałabym tylkosmile dojeżdżać do dziecka na luzie bez napięcia czasowego autentycznie.
          A
          • amikeo Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 08:26
            Cały czas nie wiemy co to znaczy "drugi koniec województwa"? Jeśli to by było moje województwo to jest 200 km. W jedną stronę. Bez względu na pogodę, śnieg i inne "drogowe" okoliczności?
            Facet chce po prostu się "uporządkować". A jak zwykle "kobiety mają gorzej".
            • argentusa Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 08:30
              facet napisał że 70 km spójrz moze tu: forum.gazeta.pl/forum/w,24087,148786370,148789905,Re_Nowy_zwiazek_ojca_po_rozwodzie_.html
              Ar.
            • argentusa Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 08:32
              i nie czepiam się uporządkowania. To jest b.db pomysł, a zabranianie nocowania dzieciu z tatą to idiotyzm matki jakich mało. Durna, może mściwa i tyle. Ja się czepiam tego "zmęczenia" i "odsypiania".
              Jak się chce to mozna. Tylko trza chcieć.
              Ar.
              • chalsia Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 09:59
                a zabranianie nocowania
                > dzieciu z tatą to idiotyzm matki jakich mało. Durna, może mściwa i tyle.

                nie wiesz, jak sie sprawy mają a od razu osądzasz - może durna, mściwa a może nie, może ma dobre powody - nie wiemy

                ja również nie chciałam się zgodzić na weekendy z nocowaniem u ojca (głownie chodziło mi o nocowanie a nie o 2 dni spędzone u ojca) - dziecko psychicznie znosiło to źle i były tego konsekwencje przez każde 3 dni po powrocie po weekendzie
            • blue_ania37 Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 08:41
              Broń Bosze kobiety nie mają gorzej.
              Kobiety to czołgi poprostu które nie odczuwają zmęczenia.
              A poważnie to mam tak jak argentusa podobne odczucia, facet nie musi jechać na czas, facet może w tym przypadku pojechać np raz nei co drugi tylko co trzeci dzień żeby znależć czas na przysłowiowe piwo jak napisał.
              Jestem za uporządkowaniem jak najbardziej, ale nie róbmy tragedii z takich odległości.
              Nie każdy pracuje pod domem.
              Istnieje tendencja do wyprowadzek z dużych miast i osadzania się na peryferiach, daje to tym ludziom to, że jeżdżą po 30 km do pracy.
              A co z ludźmi z małych miasteczek dojeżdżających do miast do pracy? Pociągiem albo autobusem?
              Codziennie przez 30 lat?
              A
        • argentusa Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 08:29
          powiedz to tysiącom dojeżdżającym do pracy w Warszawie, np. z Siedlec, albo Grójca, Sochaczewa, czy też Pułtuska i Wyszkowa. Codziennie. W godzinach szczytu.
          Ludzie, naprawdę, nie przesadzajcie.
          Osobista moja koleżanka codziennie traci 3 h na dojazdy. A do przystanku trzeba jakoś jeszcze trafić.
          To nie jest jakiś odosobniony przypadek. Takie życie.
          Ar.
          • lampka_witoszowska Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 09:08
            uprzejmie się podpisuję, dopiero dziś skojarzyłam, że sama dojeżdżam 30 km w jedną stronę do pracy, więc nie dość, ża jestem pojedyncza przy wychowywaniu, to jeszcze dojeżdżająca. Szefowi nei zaproponowałam, że dla ułatwienia sobie życia i dla znalezienia męża będę dojeżdżać co drugi dzień albo pracę wezmę na weekend do domu smile
            Ale Boże broń, gorzej bym miała dopiero, gdybym była ojcem smile
            A tak? mam po prostu lepiej, łatwiej i przyjemniej smile

            Amiceo, zmierzasz prostą drogą do rozumienia tylko jednej strony medalu smile szkoda Twojego umysłu na stronniczość, ale to tylko moja opinia.
      • luciva Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 09:43
        Brawo!! Dobrze, że ktoś to zauważył!!
      • pisiarz Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 12:21
        > Zatem Twój dzień wygląda tak jak matki dziecka (w sensie zmęczenia). Pytanie -
        > czy matka także ma prawo i możliwość zrealizowania identycznego prawa do odespa
        > nia, życia osobistego, wyjścia na kawę z koleżanką?

        Nie, dzień matki tak nie wygląda. Matka nie pracuje, nie musi codziennie dojeżdżać do pracy, ani po pracy do dziecka. Zakupy robi jej ojciec, bo ma samochód (matka nie prowadzi). Obiady gotuje jej matka. Gdy ja przychodzę, matka ma wolne (a wiec cała sobota i wiele świat plus trzy popołudnia w weekendzie). Często z tego wolnego korzysta, tym więcej, że gdy Synek mnie zobaczy, to sam matkę wyprowadza z pokoju. Poza tym, zdarza się, ze matka mi komunikuje, że np. w czwartek przed południem coś sobie zaplanowała i czy bym nie przyjechał - i na ogół przyjeżdżam, gdy mam taką możliwość. Matka może więc realizować prawo do życia osobistego, wyjścia z koleżanką i co tylko zechce.
    • luciva Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 09:46
      Hm, ale w niedzielę odsypiasz sobotę w jakim sensie?
      że przejechałeś łącznie 140km, z przerwą?
      Czy może raczej to, że spędziałeś cały dzień z dzieckiem, gdzie nie było czasu walnąć się na kanapę, pooglądać tv, uciąć drzemki, itd.
      Przypuszczalnie do tego nie gotowałes obiadu na dwa dni, a może cały tydzień, nie odkurzałeś i prania nie wieszałeś, no nie?
      Dobrze, że znalazł się ojciec, który poczuł jak to jest być z dzieckiem (niemal) non stop.
      • amikeo Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 10:00
        70 km racja nie doczytałam. Nie powinien sobie ponarzekać, że jest zmęczony. Tym bardziej, że nie gotuje obiadu. Zwracam honorsmile
        Też nie będę narzekała, że generalnie wielość zadań i spraw na jakąś daną chwilę mnie np. męczy. I chciałabym komuś pomarudzić, że mi źle, niedobrze. Tym bardziej, że mi przechodzi potem. Trzeba być tytanem. Albo z tytanusmile
        • blue_ania37 Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 10:13
          Nie rozumiesz Amikeo.
          Tu nikt nie mówi, że nie ma prawa być zmęczony bo ma skoro jestsmile
          Ale chodzi o sprowadzenie problemu do jakiś bardziej prawdziwego wymiaru.
          Wiele ludzi jeździ co dziennie takie kilometry do domu, do pracy z różnych wyborów i potrzeb.
          Oprócz tego wychowują dzieci, chodzą na piwo i żyją.
          • anbale Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 10:20
            No tak, ale świecką tradycją tego forum, odkąd pamiętam, jest wyżywanie się na każdym męskim nicku, który ośmieli się nie głosić jedynie słusznych prawd życiowych i na dodatek ma jakiś problemsmile
            Z tego co widzę, męska część forum do której było skierowane pytanie, już uprzejmie odpowiedziała co wiedziała- po czym rozwinęło się tradycyjne drzewko z kobiecymi złośliwostkami. No jak zwykle smile
            • blue_ania37 Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 10:34
              Anable ostatnią rzeczą o jakiej pomyślałam to złośliwość.Serio!
              Ale moje doświadczenie z tym forum jest zupełnie inne.
              Różne twarde słowa pospadały tu i na kobiety i facetów.
              Pionizowanie w wielu wypadkach przy użyciu niewybrednych słów z dwóch stron.
              I niekiedy to działa.
              A
              • lampka_witoszowska Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 11:51
                oj tam smile bo jak się babę stawia do pionu niewybrednie, nie poklepując po ramieniu - to jest męskie, mądre podejście ze strony innych bab

                a jak to samo zastosować wobec faceta, to są to złośliwostki i nie powinno się, szczególnie, że wypowiadać mieli sie tylko mężczyźni (kobiecie kierującej uwagę, kto ma się wypowiadać, baby zwykle napiszą, że mogą wszyscy, bo to forum publiczne big_grin )
                • altz Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 12:09
                  ampka_witoszowska napisała:
                  > oj tam smile bo jak się babę stawia do pionu niewybrednie, nie poklepując po ramie
                  > niu - to jest męskie, mądre podejście ze strony innych bab

                  Jest to problem, jak się dojeżdża te 70 km w jedną stronę, to się potrafi nazbierać 3 godziny dojazdów, jeszcze długa praca i można być zmęczonym, więc nie ma się z czego śmiać.
                  Te 30 km a 70, to jest duża różnica, ale i spory koszt.
                  Dojeżdżałem przez jakiś czas 120 km do pracy. Ktoś może powiedzieć, a co to takiego te 120 km? Okazywało się, że wstawałem o 4 rano, a wracałem z pracy między 21 a 22, a to "tylko" o 50km więcej, niż u Założyciela.
                  • argentusa Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 12:17
                    Altz,
                    czytaj pliiiz.
                    Ja dojeżdżam mniej więcej te 120km w jedną stronę => doskonale wiem jak jest.
                    Z tym, że ZAWSZE się u niektórych znajdzie: "bo ja mam gorzej".
                    Facet dostał wsparcie, DA się spotkać kobietę w takim układzie. Że może zawalczyć o nocowanie dziecia u niego. A zjechany został za mazgajenie się na 70 km w jedną stronę. Również od takich, co to DALEJ jeżdżą - ergo: wiedzą ,co to takiego taki transport CODZIENNIE, a nie 3 x tyg.
                    Dalej będziemy pienić czy wystarczy?
                    Ar.
                    • altz Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 13:39
                      > Ja dojeżdżam mniej więcej te 120km w jedną stronę => doskonale wiem jak jest.
                      Ale zdajesz sobie sprawę, że est różnie? smile
                      Mi zostawało na jedzenie i spanie 6 godzin, odsypiałem w sobotę i niedzielę.

                      > Dalej będziemy pienić czy wystarczy?
                      Róbcie, co chcecie. Pieńcie się, jeśli taka Wasza wola.
                      Ja uważam, ze jemu teraz będzie trudno znaleźć babkę na co dzień, ale może zacząć od wspólnych sobót i co którego wieczoru, a z czasem matkę dziecka też sobie kogoś znajdzie i nie będzie się pieklić o spanie dziecka u ojca.
                      Tak sobie myślę, że w tym zakresie Freud jednak miał rację. smile Wszystkie humory są z niezaspokojonych chuci. wink
                    • anbale Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 13:44
                      Ale autor wątku raczej nie rwie włosów z głowy nad odległościami, tylko rzeczowo opisuje, że zajmuje to dość dużo czasu- z czym trudno się nie zgodzić. Więc nie wiem po co go "pionizować"smile
                      • lampka_witoszowska Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 14:30
                        autor wątku, jak miałasz szansę zauwazyć, boleje nad niemożliwością życia prywatnego - znalezieniem narzeczonej w przyszłości - w takich okolicznościach przyrody, jakie uprawia

                        dostał pocieszenie, dostał tez pionizację od ludzi, którzy uznali, że mu potrzeba - nie widze problemu, jaki dostrzegłaś wink

                        ale opowiem Wam bajkę. Forumową. Autorowi dobrze zrobi ta bajka, a reszcie - wedle uznania.

                        za górami, za lasami żył sobie cżłowiek o nicku Logicman. Miał życie swoje spokojne, żonkę - i było jak było, ale małżeństwo szlag trafił. Trafił więc na forum rozwód i co dalej... - pokrzyczął sporo na babki (znaczy, męczennice i cierpiętnice, co tu przesiadują wink ) pokłócił się parę miesięcy z nimi, jakie wredne są, nieżyczliwe, bezrozumne i w ogóle. A nie pisał głupio, jeno bab się czepiał. Po czym na trochę zniknął. Potem wrócił, zaczął pisac z radością życia tryskającą z każdego wpisu, przyznał, ż esobie przemyślał samodzielnie życie, sprawy - i znalazł miłość.
                        Baby cierpiętnice mu pogratulowały i szczęścia życzyły, a obecni tu mężczyźni, od lat uprawiający walkę z babami, omal go nei zjedli.

                        Jaki z tego morał? smile

                        ato już każdy niech dla siebie wyciąga ile wlezie z tej fajnej historyjki smile

                        dobra, wracam do opalania kredensu z farby smile
                        • zalosny.jestes Morał z tego taki, że wróci tu za lat kilka... 08.01.14, 21:14
                          lampka_witoszowska napisała:

                          > za górami, za lasami żył sobie cżłowiek o nicku Logicman. Miał życie swoje spok
                          > ojne, żonkę - i było jak było, ale małżeństwo szlag trafił. Trafił więc na foru
                          > m rozwód i co dalej... - pokrzyczął sporo na babki (znaczy, męczennice i cierpi
                          > ętnice, co tu przesiadują wink ) pokłócił się parę miesięcy z nimi, jakie wredne
                          > są, nieżyczliwe, bezrozumne i w ogóle. A nie pisał głupio, jeno bab się czepiał
                          > . Po czym na trochę zniknął. Potem wrócił, zaczął pisac z radością życia tryska
                          > jącą z każdego wpisu, przyznał, ż esobie przemyślał samodzielnie życie, sprawy
                          > - i znalazł miłość.
                          > Baby cierpiętnice mu pogratulowały i szczęścia życzyły, a obecni tu mężczyźni,
                          > od lat uprawiający walkę z babami, omal go nei zjedli.
                          >
                          > Jaki z tego morał? smile

                          Po prostu jego parcie na wygodę i spokoje życie wzięło górę nad rozsądkiem. Czas kiedy zacznie płacić znów za swą decyzję jest kwestią czasu, choć życzę mu jak najlepiej. Jako jeden z nielicznych tu rzeczywiście prezentował logiczne wywody. Z kobietami jest jak z nałogiem - każdy wie, że palenie tytoniu powoduje raka. I co z tego? Ludzie palą dalej...
                          • lampka_witoszowska Re: cóż... 08.01.14, 21:41
                            pozostaje jedynie żywić nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, że to tylko Twój własny, własnoręcznie napisany morał, dotyczący tylko Twojego życia - bo inni wybierają po swojemu (jak zapewne już się w życiu dowiedziałeś)
                            • zalosny.jestes I płacą również po swojemu... 09.01.14, 08:47
                              kończąc często na dworcach lub w kryminałach za alimenty.
                              Ciebie to nie dotyczy więc nie musisz się przejmować. W kartoflanych sądach należysz do rasy uprzywilejowanej. Korzystaj póki możesz...
                              • lampka_witoszowska Re: I płacą również po swojemu... 09.01.14, 08:53
                                o mnie postaraj się nei pisac, mało wiesz - a o co mam się martwić, sama wybieram.
                                Po drugie, nie nazywaj mojego kraju kartoflaną, już raczej poszukaj miejsca dla siebie gdzie indziej. Mało konsekwentny jesteś, trzeba przyznac - wszędzie dobrze, tylko nei tu - to co tu jeszcze robisz?

                                prędzej na dworcach kończą tacy jak Ty - ludzie, którzy nei sa w stanie idciąć się od przesżłości i żyć, korzystac z życia ile się da i kierowac się rozsądkiem.

                                ale masz rację w jednym - piszą własną historię. Dobrą historię.
                                • zalosny.jestes Miałki jestem dodaj...i żałosny. 09.01.14, 09:15
                                  A ten kraj to kartoflana republika podobnie jak wiele bananowych w Ameryce Środkowej w latach 70tych. Korupcja, nepotyzm, kabotynizm, prawo rodem z XIX wieku.
                                  • lampka_witoszowska Re: Miałki jestem dodaj...i żałosny. 09.01.14, 09:31
                                    w sumei kazdy sam sobie wyrabia taką markę, jaka mu najbardziej pasuje
                                    co począć
                                    póki głowy nei przemeblujesz, to widac musisz takie głupoty wypisywac i tkwić w jednym miejscu
      • pisiarz Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 12:33
        luciva napisała:

        > Hm, ale w niedzielę odsypiasz sobotę w jakim sensie?

        W jakim sensie odsypiam?
        W takim, ze cały dzień spędzam w domu ewidentnie nieżyczliwym.
        Że matka, gdy wróci z przedpołudniowego wyjścia około 13, to zaraz teraz chce się z dzieckiem przywitać. I furda, że właśnie Synek siedzi przy stoliku i będzie jadł obiad. Matka się "tak stęskniła", że nie może poczekać 10 minut. Albo wykombinuję coś, żeby Synek jednak się skupił, po rozlicznych emocjach i jednak zjadł, albo nie ma obiadu.
        Że gdy próbowałem położyć dziecko spać na popołudniową drzemkę (pół roku temu jeszcze wyraźnie jej potrzebował), to dziadek macierzysty włączał na pełną parę telewizor, bo "lubi Wiesława Gołasa", a akurat jakiś benefis był.
        Innym razem, gdy Synek zasnął, ten sam dziadek poszedł do kuchni zbić kotlety, aż się cały dom trząsł. Bo miał ochotę. Nie, nie za pół godziny-teraz.

        > Przypuszczalnie do tego nie gotowałes obiadu na dwa dni, a może cały tydzień, n
        > ie odkurzałeś i prania nie wieszałeś, no nie?

        Nie masz racji. Zwykle ja odkurzam piętro, na którym mieszka Synek (a czasem i resztę), często rozwieszam pranie, gdy Synek śpi, trzepanie dywanów - to wyłącznie ja (nie tylko z pokoju Synka, ale i z całego domu, bo ojciec matki nie może dźwigać, a matka "jest kobietą"). Fakt, nie gotuję - albo podgrzewam słoiczek, albo gotuje babcia macierzysta. A gdy czasem coś ugotuje matka, to... i tak trzeba podgrzać słoiczek, bo Synek tego nie zje.
        • xciekawax Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 16:11
          chyba zartujesz. nikt w domu nie moze chodzic to Twoj synek spi? To jakas paranoja. A oddychac im wolno?
          Twoja wypowiedz pokazuje mi ze kompletnie nie znasz sie na wychowywaniu dziecka. Jak dziecko jest zmeczone to moze byc i impreza a dziecko zasnie. Wychowujesz mieczaka i piotrusia pana a nie malego czlowieka. brrr....
          • malgolkab Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 04.01.14, 17:16
            xciekawax napisała:

            > chyba zartujesz. nikt w domu nie moze chodzic to Twoj synek spi? To jakas par
            > anoja. A oddychac im wolno?
            Dziecko śpi w czasie dnia godzinę - dwie, nie trzeba akurat w tym czasie hałasować.
            > Twoja wypowiedz pokazuje mi ze kompletnie nie znasz sie na wychowywaniu dziecka
            A Ty się znasz? Ile tych dzieci wychowujesz?
            > . Jak dziecko jest zmeczone to moze byc i impreza a dziecko zasnie. Wychowuje
            > sz mieczaka i piotrusia pana a nie malego czlowieka. brrr....
            Dzieci są różne, tak jak i dorośli - jednym nie przeszkadza światło, muzyka, hałas, innym - tak.
        • mayenna Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 16:35
          Zacznij od pisania synek małą literą bo mi to czołobitnością trąci. Może to zmieni twoje podejście do dziecka. Wierz mi, jeszcze się nie zdarzyło, żeby dziecko zmarło z głodu jak nie zje obiadu.Nic sie też nie stanie jak się obudzi z drzemki. Mama będzie miała może marudzące dziecko wieczorem. Wyluzuj i skup sie na dobrej zabawie z dzieckiem, na swojej relacji z nim, a nie naa wyłapywaniu niewłaściwych zachowań domowników.
          Jak nie masz ochoty przyjechać do dziecka poza czasem, jaki masz w planie wychowawczym to nie przyjeżdżasz, nie jest to powód do przypisywania sobie zasługi.
          Maszz poczucie krzywdy w tej sytuacji co bardzo przebija przez posty. Popracuj może z psychologiem, trenerem, albo sam, żeby się go pozbyć bo to utrudnia kontakty i obniża ci satysfakcję z zycia.
          • pisiarz Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 07.01.14, 10:48
            > Wierz mi, jeszcze się nie zdarzyło, żeby dzieck
            > o zmarło z głodu jak nie zje obiadu.Nic sie też nie stanie jak się obudzi z drz
            > emki.

            Wiem doskonale - dziecko nie umrze jak raz nie zje obiadu, ani jak dwa razy, ani nawet wtedy, gdy nabawi się trwałej awersji do jedzenia i będzie jadło tylko dlatego, ze trzeba. Nie umrze też, jeśli się nie wyśpi. Nie umrze, jeśli przez kilka dni nie wyjdzie na spacer. Nie umrze, jeśli się nie pobawi ulubioną zabawką, jeśli nikt mu nie będzie czytał książeczek - też nie umrze. Zresztą, moja była też tak uważa i formalnie nawet się z nia zgadzam.

            Tylko... Czy jedynym celem wychowania dziecka jest to, żeby nie umarło? Jeśli tak uważasz - pozostaje mi uznać, że ja widzę rolę rodzica nieco szerzej...

            A poza tym, wkurza mnie, że gdy jeszcze byliśmy razem, to upominała mnie, żebym podczas kąpieli nie mówił do synka. Bo ona akurat chce się zdrzemnąć i odgłosy jej przeszkadzały. Ale gdy ona się wyspała, a dziecko miało zasnąć - to już "dziecko powinno nauczyć się spać przy normalnych odgłosach domu".
            Podobnie z jedzeniem. Moja była musi coś zjeść co dwie-trzy godziny, bo jest "wściekle głodna" (najczęściej powtarzany przez nią zwrot). I choćby nie wiem co, musi wtedy coś zjeść. Ale jeśli dziecko nie zje obiadu - to "nie umrze". Nie jest to denerwujące?

            > Mama będzie miała może marudzące dziecko wieczorem.
            Nie. Dziecko będzie miało nieudany, męczący wieczór, przykrą kąpiel, przykrą kolację. To, co będzie miała mama, jest w tym momencie drugorzędne.
        • yoma Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 20:58
          Miałam obsobaczyć forum, że się czepia 70 km. Zamiast tego zapytam: czy gdyby ci się związek nie posypał, nie odkurzałbyś, nie trzepał i nie odgrzewał?
      • zalosny.jestes Dużo prościej jest być z dzieckiem non stop 08.01.14, 21:05
        Luciva napisała:


        > Dobrze, że znalazł się ojciec, który poczuł jak to jest być z dzieckiem (niemal
        > ) non stop.

        niż z doskoku. Chcesz się przekonać? Zamień się...
    • pisiarz Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 12:49
      Dziękuję wszystkim za dobre rady. Cóż, pytanie było skierowane głównie do mężczyzn, ale jednak większość odpowiedzi przyszło od kobiet i sporo na temat "bo kobiety mają gorzej".

      W ramach komentarza, kilka wyjaśnień:
      - ubiegałem się o opiekę dominującą nad Synkiem. Pani kurator pozytywnie oceniła warunki w moim domu, również pozytywnie przeszedł test kompetencji wychowawczych (moja była nie wypełniła go w całości...). Miałem umówioną opiekunkę, dogadywałem możliwość wykonywania części pracy w domu wieczorami. Sąd, przyznając opiekę matce, podał w uzasadnieniu dwa argumenty: po pierwsze, matka jest kobietą, a kobiety zawsze lepiej zajmują się dzieckiem, po drugie - matka zadeklarowała, ze nie planuje iść do pracy.
      - po tym, jak sąd przyznał opiekę matce, zaproponowałem, że wynajmę dla niej i dla dziecka mieszkanie i będę opłacał w całości czynsz (oprócz tego, co płacę na utrzymanie dziecka). Miało to być w mojej miejscowości lub miejscowościach sąsiednich, a matka, skoro i tak nie pracuje, to chyba nie stanowiłoby to dla niej problemu. Matka nie zgodziła się - zdecydowała, że zamieszka ze swoimi rodzicami.
      - nie jest dla mnie problemem ani czas spędzony z dzieckiem. Te dojazdy, to też nie tak dużo, cztery godziny dziennie, uciążliwe, ale da się przeżyć. Ale te wszystkie drobne złośliwości na każdym kroku, te docinki. Ta niepewność, czy matka dziecka nie zostawiła gdzieś w pokoiku nożyczek lub noża i czy Synek nie znajdzie go szybciej, niż ja? A gdzie schowała ulubioną przytulankę Synka? A że chce iść z nami na spacer, ale za pół godziny -to czekamy. A, że jednak nie może teraz, ale chciałaby jednak uczestniczyć w spacerze - więc czekamy następne pół godziny. A, że ugotowała taką berbeluchę, że psu bym tego nie dał do zjedzenia, ale ona uparła się, że Synek ma zjeść, to co mamusia spaskudziła, A że Synek chce na nocnik, nocnik w łazience, a łazienkę akurat zajmuje matka, myje się i może za dwadzieścia minut skończy - a Ty wytłumacz trzylatkowi, który stosunkowo niedawno nauczył się robić na nocnik, że musi po prostu dwadzieścia minut wytrzymać, bo tak. I wiele innych takich sytuacji. Tak trudno Wam wyobrazić sobie, że spędzacie kilkanaście godzin w domu, w którym stlae koś próbuje Wam zrobić na złość i że w takim domu zajmujecie się dzieckiem??

      I w końcu - drogie panie, skoro Wam tak ciężko - to może po rozwodach niech panowie zajmą się dziećmi?
      • anbale Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 13:41
        Hm, w kontekście opisywanych tu niekiedy historii, to możesz czuć się szczęściarzem; bo regularnie masz możliwość zajmowania się swoim dzieckiem...
        Mam wrażenie, że po prostu wszyscy nawzajem, gromadnie się nie lubicie, wchodzicie sobie w paradę i działacie sobie na nerwy, jak to zwykle po rozwodzie bywa.
        Czasem trzeba przyjmować sprawy z "dobrodziejstwem inwentarza", może się jakoś dotrzecie porozwodowo, może sprawy przyjmą jakiś inny obrót, nie wiadomo.
      • altz Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 13:50
        pisiarz napisał:
        > matka zadeklarowała, ze nie planuje iść do pracy.

        Toś się urządził. :-\ Będzie coraz gorzej, licz się z tym. Robisz z siebie darmową siłę roboczą w obcym(!) domu, pozwalasz na wszystko.
        Szczerze mówiąc, powiedziałbym, żebyś sobie zrobił inne dziecko z normalną kobietą, ale Ty pewno powiesz, że nie jesteś nic wart, a wartością jest tylko samo dziecko i jego matka.
        Żadna babka nie pójdzie na taki układ, jak masz obecnie. Powinieneś się leczyć, bo to jest zwyczajne uzależnienie, jak alkoholizm i papierosy. Piszę to bez złości czy zawiści.
        U mnie też był taki wariant w planie, nie zgodziłem się, czym zszokowałem babę. Teraz nie mam dzieci, ale mam wolność i święty spokój od baby i jej matki. Może z czasem się poukłada z dziećmi, a może nie, ale ja też jestem ważny. Będą chciały, to się dogadamy, ale szantażować się nie dam.
        • anbale Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 13:55
          Nie wiem, Altz, czy jest sens przykładać swoją sytuację do innej tak 1:1.
          Ty byłeś gotów ponieść konsekwencje w rodzaju zupełnego zerwania kontaktu ze swoimi dziećmi, Pisiarz być może nie jest do tego zdolny i takie rady jakie Twoje, to dla niego mogą być początkiem życiowego dramatu. Nie wiem, czy na pewno, ale trzeba brać pod uwagę.
          Na pewno są inne rozwiązania, niż takie radykalne i ostateczne.
          • altz Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 14:27
            anbale napisała:
            > Nie wiem, Altz, czy jest sens przykładać swoją sytuację do innej tak 1:1.
            > Ty byłeś gotów ponieść konsekwencje w rodzaju zupełnego zerwania kontaktu ze sw
            > oimi dziećmi
            Nie byłem gotów, ale musiałem się jakoś ratować.

            > Pisiarz być może nie jest do tego zdolny i takie rady jakie Twoje
            > , to dla niego mogą być początkiem życiowego dramatu.
            Ja wiem, że on na to nie pójdzie. Nie mam złudzeń.
            Chociaż babie kubeł zimnej wody by się przydał.
            Pewno utrzymuje w całości dziecko ku wielkie radości sądu. Sąd sobie zrobił własnego Big Brother'a. Szkoda, bo rozwala życie wszystkim, ojcu, dziecku, ale matce też, bo ta nic nie musi i będzie pasożytem, a po śmierci rodziców, dopiero będzie miała ciężko.
            Gdybym był sędzią, przekazałbym opiekę nad synem ojcu w tym konkretnym przypadku, a matce dosolił normalne alimenty. Od razu by znormalniała.

            > Na pewno są inne rozwiązania, niż takie radykalne i ostateczne.
            Jakie? big_grin Nie żartuj, nie negocjuje się, gdy się bardzo silnym a druga strona bardzo słaba. Jeśli sąd nie pozwoli na zabieranie dziecka, to nic się nie zmieni.
        • vero_nique Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 14:36
          To syn - bo syn jest przecież rodziną, zatem to dom najważniejszego członka rodziny autora wątku - wg Ciebie Altz ma płacić ojcu za odkurzony dywan/ podany posiłek (nie ugotowany osobiście tylko odgrzany gotowy), wyjście na spacer? Taka rola rodzica - darmowa osobista opieka nad własnym dzieckiem. W czym problem?

          Przykład Twojego rodzicelstwa Altz stanowi tylko o jednym - Ty chciałeś szantażować własne dzieci poprzez zasługiwanie na Twoją miłość ojcowską, gdzie brak ich posłuszeństwa w wykonywaniu Twojego chciejstwa - ma skutkowac odebraniem tej Twojej do nich deklarowanej miłości. I najważniejsze jest własne ego i "baba".

          Gówniarstwo.

          • lampka_witoszowska Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 14:48
            i właśnie dlatego Pisiarz, jeśli nei utknie na wojence z byłą żoną kosztem dzieci - jak to uczynił w chwale Alt - to z czasem poukłada swoje sprawy - a dziecko naprawdę szybko rośnie i jeśli ten kontakt będą mieli, to za niedługo u ojca zanocuje
            i stawiam 10 do 1, że prędzej Pisiarz (niż Altz) zwiąże sie z jakąś fajną, mądrą, wartościową babką

            a jak pójdzie drogą Altza, Żałosnego czy innego wojującego o piórko albo kamyczek exojca - to będzie wojował. Tylko.
            • altz Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 14:52
              ampka_witoszowska napisała:
              > i stawiam 10 do 1, że prędzej Pisiarz (niż Altz) zwiąże sie z jakąś fajną, mądr
              > ą, wartościową babką

              Zakładasz się? O ile? smile
              Czy mam wtedy przesłać dokument z USC? Czy wystarczy spotkać się? wink
              • lampka_witoszowska Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 19:36
                nie zakładam się, nie wykorzystuję sytuacji aż tak smile

                ale jak się zwiążesz, szczęśliwie, i po 5ciu latach nadal będą dwie szczęśliwe osoby w tym związku - to się ucieszę smile
            • vero_nique Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 14:55
              Ależ naturalnie Lampko.
              ps.
              Jak ten kredens? smile
              • lampka_witoszowska Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 19:35
                padam ze zmęczenia - odbiłam tył, wyrwałam drzwiczki, jakieś 5 sztuk, wyjęłam szybkę, opalam, zdzieram, szoruję, polewam octem, spryskuję spirytusem - z ajakieś dwa wieki skończę

                mąż by mi sie przydał. Pierwszy raz od rozwodu stwierdzam. Wkurzyłby mnie, robota poszłaby mi migiem. A tak? muszę sobie przypominac jego idiotyzmy sprzed iluś lat... a pamięć już nei ta.
                • amikeo Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 20:40
                  Co robisz? Spirytusem???
                  • lampka_witoszowska Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 04.01.14, 09:47
                    czyszczę. Spirytusem dezynfekuję, pryskam z rozpylacza.
                    Przeciez ja tam chcę jakieś jedzenie trzymać, to muszę zamordować ślady żyjątek i bakterii smile
                • yoma Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 20:55
                  Lampka nawet nie próbuj!
                  • lampka_witoszowska Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 04.01.14, 09:49
                    oj, przestań big_grin przyeciez już nie ten mąż, jakiś inny, nowiutki smile może i śmigany, ale nie przeze mnie smile

                    Bo że sam by się wziął za urzeczywistnianie moich pomysłów to już nei uwierzę. Takich nei ma big_grin
                • vero_nique Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 21:22
                  Znam to. W końcu tworzysz dzieło. Lat temu x umordowana strasznie rwaniem drzwiczek itd, ostatecznie pomalowałam farbą w sprayu gdzie popadnie i jak padnie i jest cudny prowansalski wink. Nikt takiego nie ma. smile
                  • lampka_witoszowska Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 04.01.14, 09:45
                    big_grin
                    fajny pomysł smile żebym ja wiedziała, na czym polega to odnawianie... na allegro były śliczne nieużywane. To mi się zamarzyło.
                    jak rwałam tynk w mojej prowansalskiej... znaczy, bardziej wiedźmowej kuchni, to kupiłam 10 l farby śnieżki. Wkońcu nei użyłam, bo surowe cegły bardziej mi się spodobały. Będzie jak znalazł do kredensu, wałki do malowania mam wszędzie, to polecę. I w porównaniu z tym, co robię teraz, to będzie relaks big_grin
          • altz Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 14:49
            vero_nique napisała:
            > To syn - bo syn jest przecież rodziną, zatem to dom najważniejszego członka rod
            > ziny autora wątku - wg Ciebie Altz ma płacić ojcu za odkurzony dywan/ podany po
            > siłek (nie ugotowany osobiście tylko odgrzany gotowy), wyjście na spacer? Taka
            > rola rodzica - darmowa osobista opieka nad własnym dzieckiem. W czym problem?
            W tym problem, że wykonuje to w obcym domu i za chwilę zostanie tam darmową sprzątaczką. Od tego jest matka, rąk je nie powykręca. Do faceta tracą wszyscy szacunek, bo na to pozwala. Pomaga się wyłącznie w sytuacjach awaryjnych.

            > Ty chciałeś szantażować własne dzieci poprzez zasługiwanie na Twoją miłość ojcowską,
            W jaki sposób? big_grin Ja umarłem, tamtego kogoś po prostu nie ma.

            > I najważniejsze jest własne ego i "baba".
            Ważne jest własne życie. Rodzic poświęcający się, jest nieszczęściem dla dziecka.
            Można pogodzić wiele spraw, ale muszą chcieć tego wszyscy, jeśli się nie da, to nie wrto tracić życia na kopanie się z koniem, trzeba się troszczyć o siebie, a dziecku zabezpieczyć byt.
            • miacasa Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 14:58
              > Ważne jest własne życie. Rodzic poświęcający się, jest nieszczęściem dla dzieck
              > a.

              I tu się mylisz, lepszy rodzic poświęcający się niż żaden/nieobecny.

              > Można pogodzić wiele spraw, ale muszą chcieć tego wszyscy, jeśli się nie da, to
              > nie wrto tracić życia na kopanie się z koniem, trzeba się troszczyć o siebie,
              > a dziecku zabezpieczyć byt.

              Tia, czyimiś rękoma, znakomita rada.
            • vero_nique Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 15:09
              altz napisał:

              > vero_nique napisała:
              > > To syn - bo syn jest przecież rodziną, zatem to dom najważniejszego człon
              > ka rod
              > > ziny autora wątku - wg Ciebie Altz ma płacić ojcu za odkurzony dywan/ pod
              > any po
              > > siłek (nie ugotowany osobiście tylko odgrzany gotowy), wyjście na spacer?
              > Taka
              > > rola rodzica - darmowa osobista opieka nad własnym dzieckiem. W czym prob
              > lem?
              > W tym problem, że wykonuje to w obcym domu i za chwilę zostanie tam darmową spr
              > zątaczką. Od tego jest matka, rąk je nie powykręca. Do faceta tracą wszyscy sza
              > cunek, bo na to pozwala. Pomaga się wyłącznie w sytuacjach awaryjnych.


              Nie w obcym - tylko w domu zamieszkania swojego syna. Gdyby (idąc Twoim tokiem rozumowania) mieszkanie było wynajmowane - właścicielem także byłby ktoś obcy = czyli co, nie sprzątamy?

              Zechcesz rozwinąć myśl: "Od tego jest matka, rąk je nie powykręca. Do faceta tracą wszyscy sza
              > cunek, bo na to pozwala. Pomaga się wyłącznie w sytuacjach awaryjnych." ?

              >
              > > Ty chciałeś szantażować własne dzieci poprzez zasługiwanie na Twoją miłoś
              > ć ojcowską,
              > W jaki sposób? big_grin Ja umarłem, tamtego kogoś po prostu nie ma.
              >
              > > I najważniejsze jest własne ego i "baba".
              > Ważne jest własne życie. Rodzic poświęcający się, jest nieszczęściem dla dzieck
              > a.
              > Można pogodzić wiele spraw, ale muszą chcieć tego wszyscy, jeśli się nie da, to
              > nie wrto tracić życia na kopanie się z koniem, trzeba się troszczyć o siebie,
              > a dziecku zabezpieczyć byt.


              Rodzic poświęcający uwagę i czas dziecku, jest rodzicem budującym więź. I nie jest rolą dzieci zasługiwać posłusznie na tę łąskawą uwagę.
      • piotrfm123 nadopiekunczosc porozwodowa 03.01.14, 14:50
        Chwali ci sie ze kontakty z dzieckiem utrzymujesz, ale moze znajdz czas na jakiegos psychologa.

        Usilujesz zrobic z siebie dywanik w stosunku do ex i ex-tesciow, a w/w maja to ewidentnie gleboko w prostnicy. Ex-malzonek nie jest od trzepania dywanow, wynoszenia smieci i kupowania podpasek. To jest jej/ich zycie, nie Twoje, dlatego ogranicz sie wylacznie do wizytowania syna, a nie do robienia z siebie bezplatnej i opryskliwie traktowanej pomocy domowej. Nie chodzi o to aby byc nieusluznym chamidlem, ale dla wszystkich stron powinno byc 100% jasne ze nie musisz kiwnac palcem w bucie jesli tesc postanowil zlamac sobie kregoslup przesuwajac lozko. Jego lozko i jego kregoslup, nie Twoje.

        Dodatkowo wylacz sobie myslenie ze synek przebywajac z nie nadajaca sie do opieki nad dzieckiem cos sobie zrobi, misia na czas nie znajdzie, etc. Chocbys lezal 24h na dobe na wycieraczce ex to i tak w roli aniola stroza sie nie sprawdzisz, a dosc prawdopodobne wiekszosc porozwodowych narzekan na opieke ktorejkolwiek ze stron to reakcja na rozwod/rozstanie. Nawet perfekcyjny rodzic ma momenty kiedy jego uwaga jest podzielona, przysypia, jest zdekoncentrowany, a dziecka nie warto hodowac pod kloszem i wyprowadzac z domu jedynie na krotkiej smyczy.

        Co do glownego pytania:
        ja nie czekalem do rozwodu aby szukac nowych zwiazkow. Mieszkamy w innych krajach.
        W momencie kiedy po decyzji o rozstaniu ex praktycznie spalila mosty znalazlem kogos mieszkajacego w moim miescie. I nie poinformowalem o tym ex ani przed ani po rozwodzie jako ze partnerami seksualnymi juz nie bylismy.

        Nie mowie ze tak szybkie wchodzenie w nowy zwiazek jest dobre dla kazdego, ale nowa sensowna partnerka to 1000 punktow do samooceny i odseparowania sie od ex. BTW kobiety po przejsciach niekoniecznie maja oczekiwania ze masz z nimi byc 100% czasu i trzepac ich dywaniki.
        • altz Re: nadopiekunczosc porozwodowa 03.01.14, 14:54
          Podpisuję się w 100% pod wpisem Piotra.
          Ja to piszę ostrzej, ale o to samo mi chodzi.
        • anbale Re: nadopiekunczosc porozwodowa 03.01.14, 14:57
          Chciałam napisać w podobnym duchu, ale widzę, że ktoś mnie już uprzedził smile
          Również uważam, że autor wątku powinien w jakiś sposób złapać zdrową równowagę między poświęcaniem czasu i uwagi dziecku, a posługami dla "byłej" rodziny.
          To jest klasyczna historia z serii "coś za coś"- coś się zyskuje, coś traci; ale wkręcanie się w problemy egzystencjalne eks żony i teściów to już chyba za dużo.
        • argentusa Re: nadopiekunczosc porozwodowa 03.01.14, 15:10
          Brawo!
          podpisuję się również.
          Nie lubię tylko biednych misiów narzekających.
          Co więcej, ja właśnie jestem taką kobietą co to MUSI odpocząc od chuopa. Częściej niż dwa razy w roku wink. I zaangażowanie Mojego w życie jego potomstwa to był dodatkowy bonus. Jak jest za długo/często w domu to jednak ja wychodzę (wiem, wiem, dziwna jestem wink )
          Ar.
      • chalsia Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 15:23
        > I w końcu - drogie panie, skoro Wam tak ciężko - to może po rozwodach niech pan
        > owie zajmą się dziećmi?

        w moim przypadku - eks chciał by dziecko było ze mną

        > - nie jest dla mnie problemem ani czas spędzony z dzieckiem. Te dojazdy, to też
        > nie tak dużo, cztery godziny dziennie, uciążliwe, ale da się przeżyć. Ale te w
        > szystkie drobne złośliwości na każdym kroku, te docinki. Ta niepewność, czy mat
        > ka dziecka nie zostawiła gdzieś w pokoiku nożyczek lub noża i czy Synek nie zna
        > jdzie go szybciej, niż ja? A gdzie schowała ulubioną przytulankę Synka?

        powiem ogólnie tak - robisz z igły widły
        zmień nastawienie na tzw. misia koalę (poszukaj w archiwum o co chodzi) i od razu będzie lepiej

        te nożyczki czy przytulanka walnięta gdzieś to codzienność tez w pełnych rodzinach, albo w domach, gdzie jest więcej dzieci niż jedno i nie ma W OGÓLE związku z faktem, że przebywasz w domu rodziców swojej eks - to tylko Twoja NADINTERPRETACJA

        A że ch
        > ce iść z nami na spacer, ale za pół godziny -to czekamy. A, że jednak nie może
        > teraz, ale chciałaby jednak uczestniczyć w spacerze - więc czekamy następne pó
        > ł godziny.

        Ty tam jesteś by realizować SWÓJ czas z dzieckiem, jesli chcesz by eks Wam towarzyszyła, to rzuć proste zaproszenie "za 20 min wychodzę z dzieckiem na spacer, dołącz do nas jeśli masz ochotę". I TYLE. Albo za 20 min dołączy, albo nie i po prostu wtedy WYCHODZISZ z dzieckiem,.

        A, że ugotowała taką berbeluchę, że psu bym tego nie dał do zjedzeni
        > a, ale ona uparła się, że Synek ma zjeść, to co mamusia spaskudziła,

        no sorry, masz pretensje, że słabo gotuje? taką żeś ją sobie wziął big_grin
        jak dziecko nie zje, to może ona się nauczy, a Ty głodnemu dziecku i tak dasz co innego przeciez
        miś koala smile

        A że Synek
        > chce na nocnik, nocnik w łazience, a łazienkę akurat zajmuje matka, myje się i
        > może za dwadzieścia minut skończy - a Ty wytłumacz trzylatkowi, który stosunko
        > wo niedawno nauczył się robić na nocnik, że musi po prostu dwadzieścia minut wy
        > trzymać, bo tak.

        nocniki są tanie, postaw kilka w różnych miejscach

        Tak trudno Wam wyobrazić sobie
        > , że spędzacie kilkanaście godzin w domu, w którym stlae koś próbuje Wam zrobić
        > na złość i że w takim domu zajmujecie się dzieckiem??

        to nie spędzaj kilkunastu godzin albo zmień nastawienie (miś koala smile )
        i nie sądzę, że wszystko tam się dzieje złośliwie, myślę, że dużo tu Twojego własnego wrogiego podejścia

        >Matka się "tak stęskniła", że nie może poczekać 10 minut. Albo wykombinuję coś, żeby Synek >jednak się skupił, po rozlicznych emocjach i jednak zjadł, albo nie ma obiadu.

        to za godzinę zje ten obiad - i zaręczam Ci, że NIE UMRZE z glodu przez tę godzinę

        <Że gdy próbowałem położyć dziecko spać na popołudniową drzemkę (pół roku temu jeszcze >wyraźnie jej potrzebował), to dziadek macierzysty włączał na pełną parę telewizor, bo "lubi >Wiesława Gołasa", a akurat jakiś benefis był.
        >Innym razem, gdy Synek zasnął, ten sam dziadek poszedł do kuchni zbić kotlety, aż się cały >dom trząsł. Bo miał ochotę. Nie, nie za pół godziny-teraz.

        no fakt, byłoby miło, gdyby nie było dużych hałasów
        ALE rozumiem, że jest to PIĘTROWY dom i ma zapewne drzwi w pokojach, więc nie mów mi, ze nie da się położyć dziecka do snu, gdy w INNYM pomieszczeniu gra (nawet głośno) TV czy w kuchni tłuką mięso
        więc jak dla mnie - ponownie przesadzasz - tzn. swoim własnym nastawieniem z normalnych sytuacji robisz problem

        >Zwykle ja odkurzam piętro, na którym mieszka Synek (a czasem i resztę), często rozwieszam >pranie, gdy Synek śpi, trzepanie dywanów - to wyłącznie ja (nie tylko z pokoju Synka, ale i z >całego domu, bo ojciec matki nie może dźwigać, a matka "jest kobietą").

        miło, że chcesz pomagać, ale zastanów się, czy nie przesadzasz - jestem pewna, że dla Twojej ewentualnej przyszłej partnerki fakt, że wykonujesz w domu eks prace wykraczające poza opiekę na dzieckiem (i dziecka opranie/oprasowanie/etc) byłoby nie do przyjęcia
        • xciekawax Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 16:32
          Brawo! strzal w 10tke.
        • altz Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 18:12
          > miło, że chcesz pomagać, ale zastanów się, czy nie przesadzasz - jestem pewna,
          > że dla Twojej ewentualnej przyszłej partnerki fakt, że wykonujesz w domu eks pr
          > ace wykraczające poza opiekę na dzieckiem (i dziecka opranie/oprasowanie/etc) b
          > yłoby nie do przyjęcia

          Może miło, a może niemiło.
          Ja bym nie chciał, żeby obcy człowiek siedział cały czas w domu.
          Dziwne, że państwo reagują złością, ale konsekwencji nie wyciągną i nie uwolnią dziecka, nie pozwolą jechać z ojcem?
          • anbale Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 18:16
            Złość złością, ale za to kontrola sytuacji jak ta lala...
        • chalsia miś koala 04.01.14, 23:04
          akurat wpadło mi w "ręce" w zupełnie innym wątku - tekst żyje już własnym życiem na gazecie smile

          Pisiarz powinien zastosować tę metodę/filozofię

          autorką jest Braktalentu

          "Uśpij lwicę. Obudź misia coalę. On na Ciebie z mordą, a Ty spokojnie sięgasz po kolejny liść eukaliptusa i nic do Ciebie nie dociera. On się wykłóca o przedszkole, a Ty spokojnie zapisujesz dziecko do tego co Ci pasuje i wysyłasz list polecony za potwierdzeniem odbioru, że prosisz o wskazanie przedszkola, do którego ZAPISAŁ dziecko oraz informacje jak zorganizował logistykę, bo jak doskonale wie Ty możesz tylko na takich, a takich warunkach - tu podajesz odległość w kilometrach od domu i godziny, które Ci pasują. Dodatkowo informujesz, że brak odpowiedzi w terminie do dnia... skutkuje podjęciem przez Ciebie samodzielnej decyzji. Jak dzwoni i się pluje przez telefon, to półgłosem i spokojnie, nie zwracając uwagi na Jego krzyki (to Jemu zależy, żeby Cię usłyszeć, bo Tobie to wisi) stwierdzasz, że lepiej będzie jak zadzwoni kiedy się uspokoi i odkładasz słuchawkę.

          Straszenie sądem i policją kwitujesz krótkim "skoro uważasz, że w Twojej sytuacji to rozsądne...", tu zawieszasz głos i chwilę potem "dowiedzenia" i odkładasz słuchawkę.
          Twierdzi, że za 10 lat powie młodej/młodemu, a Ty lekko rzucasz, że masz nadzieję, że "całą prawdę" i wykonujesz swój ulubiony gest, czyli ODKŁADASZ SŁUCHAWKĘ, bo za 10 lat to dziecko samo już będzie wiedziało co jest grane. Grozi niani - informujesz, że niania na Jego wniosek ma z Tobą podpisaną legalną umowę i, że w związku z tym uwzględnisz nowy koszt Jej usług w pozwie o podniesienie alimentów. Znajdujesz sobie nowego kolegę. Nie musi być fajny, ma być o głowę wyższy i z 10 kg cięższy od Exa. Zapraszasz kolegę na ciacho, właśnie w czasie odwiedzin Exa u dziecka. Na pytanie "kto to jest" odpowiadasz rzeczowo "Zdzisiek". Przy pytaniach bardziej szczegółowych sięgasz po telefon i pytasz "to wizyta u córki, czy najście, bo nie wiem, czy mam dzwonić po policję". I trenujemy w sobie misia coalę. On się pluje - my sięgamy po listek. On się pluje - a my jak po liściach eukaliptusowych. On się pluje - a jak nam się znudzi to trenujemy nasz ulubiony gest ODKŁADANIA SŁUCHAWKI.
          Nad pyskówki w cztery oczy przedkładamy maile i listy polecone za potwierdzeniem odbioru, ze starannie przemyślaną treścią. Kolekcjonujemy SMS'y - szczególnie te z dużą ilością wykrzykników. Odpowiadamy krótko i rzeczowo. Nie wdajemy się nie tylko w pyskówki, ale nawet w dyskusje. Pytamy o to co ZAŁATWIONE. Nie załatwione, to wysyłamy list polecony za potwierdzeniem odbioru "w związku z brakiem propozycji dotyczących tego, a tego, a koniecznością załatwienia sprawy takiej, a takiej, informuję, że kierując się dobrem dziecka zdecydowałam tak, a tak". Nie musisz uzasadniać. Zrób sobie szablon w Wordzie.
          Nie dążymy do zmian w zachowaniu Exa. Dążymy do zmian we własnej świadomości, które pozwolą nam patrzeć na Niego z zadziwieniem (bo jednak to "dziwo"), nieszczególnym zainteresowaniem (w kółko tak samo mu ta gula skacze), lekkim pobłażaniem (nie można za wiele wymagać od "dziwa") i absolutną pewnością, że WSZYSTKO na co Go stać to te śmieszne pokrzykiwania i machanie kończynkami. Od czasu do czasu wizualizujemy Jego stopę w podrygującym bucie i wyobrażamy
          sobie, że ma pomalowane na czerwono paznokcie u nóg - ot tak dla urozmaicenia chwili przed naszym ulubionym gestem, czyli ODŁOŻENIEM SŁUCHAWKI."
          • zalosny.jestes Ale skoorwysynstwo.... 08.01.14, 21:18
            Możliwe tylko i wyłącznie dzięki patologicznemu wymiarowi sprawiedliwości w tym boordelu, który z kobiety robi właścicielkę dzieci a z ojca bankomat.
      • mayenna Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 16:45
        Dojazdy nie powinny ci zajmować 4 godziny dziennie: 70km odległość jak pokonasz z średnią prędkością 60 km na godzinę to zajmie to godzinę i 10 minut. Myślę, że da się nawet szybciejsmile
        Odwołałeś się od wyroku? Argumenty sądu nie są takie głupie, ale można przy nich pomajstrować. Może opieka zrównoważony byłaby lepsza?
        Popracuj z psychologiem nad swoim podejściem do dziecka, do jego rodziny i matki. Moim zdaniem jest on nadwrażliwy. Nie zbudujesz nowej relacji z kobieta, jak twój synek będzie centrum twojego życia. Złap inną równowagę bo nawet w rodzinie tak się nie da wychowywać dziecka.
        • altz Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 18:18
          mayenna napisała:
          > Dojazdy nie powinny ci zajmować 4 godziny dziennie: 70km odległość jak pokonasz
          > z średnią prędkością 60 km na godzinę to zajmie to godzinę i 10 minut. Myślę,
          > że da się nawet szybciejsmile

          Wszystko zależy od sytuacji. Czasami to jest przejazd przez miasto z prędkością 30 km/h, a przez miasto może jechać maksymalnie z prędkością 50 km/h, więc średnia wychodzi niżej.
          • mayenna Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 18:26
            Altz, jakie miasto? Obwodnice sa już prawie wszędzie, a jak to przez województwo to raczej wioski i miasteczka. Prędkość ok 50 km na godzinę, w trasie to i 90 spokojnie można. Nawet w okolicach Katowic, gdzie największe zaludnienie, są obwodówki. Tyle to autobus rejsowy jedzie. Na dokładkę jak tak często jeździ to i doskonale trasę zna. Bez przesady: w 4 godziny to można z postojem u kochanki jeszcze zrobićsmile
            • amikeo Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 18:39
              Wszyscy wiedzą wszystko... Gdzie postój, gdzie obwodnica, jaka prędkość, na którym odcinku, co przyśpiesza, co spowalnia... aby autorowi udowodnić, że przesadza.
              • mayenna Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 20:14
                amikeo napisała:

                > Wszyscy wiedzą wszystko... Gdzie postój, gdzie obwodnica, jaka prędkość, na któ
                > rym odcinku, co przyśpiesza, co spowalnia... aby autorowi udowodnić, że przesad
                > za.
                Nie wiem czy przesadza, czy nie. Ogólnie to on pielęgnuje w sobie postawę cierpiętnika i ofiary. Robi rzeczy, których robić nie chce a potem marudzi. Ta postawa powoduje, że jest nieszczęśliwy i niezadowolony z życia. dla własnego dobra powinien coś z tym zrobić.

                A teraz konkurs: w jakim województwie jest miasto sięgające dwóch jego końców? Bo jazdę przez miasto w korkach 30 na godzinę to ja rozumiem, ale nie przejazd drogami rejonowymi. Chyba że nasz autor w stronę kurortów jeździ co je warszawiacy nawiedzają i tam te korki ma. Ale cały rok?
                • amikeo Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 20:38
                  Może to jakieś poczucie winy za rozpad związku? Ale każda potencjalna absztyfikanta ucieknie gdzie pieprz rośnie jak chłop nie przestanie eks trzepać dywanówsmile
                  • yoma Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 21:01
                    Ależ baby lecą na trzepiących i odkurzających smile
                    • amikeo Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 21:13
                      Ale nie cudze. Babom trudno się dzielić.
                    • mayenna Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 04.01.14, 18:15
                      yoma napisała:

                      > Ależ baby lecą na trzepiących i odkurzających smile
                      le on to robi u byłej żony, a w domu to ju czasu by nie miał, albo byłby zmęczony. Na takie soc baby nie lecą.
                      • yoma Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 04.01.14, 23:32
                        Na takie nie. Temuż był emot na końcu smile
            • anbale Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 18:43
              Skoro już tak dyskutujemy, to muszę powiedzieć, że ja odległość 12 km jaką mam do pracy pokonuję niekiedy w ponad godzinę. Muszę się przebić z jednego końca miasta na drugi, korki są tak masakryczne, że właściwie głównie się stoi w miejscu. Obwodnicą mam jakieś 40 km, czasem nią jeżdżę, ale z korkami przy światłach również wychodzi jakaś godzina. Komunikacją miejską jadę około 2 godz., z dwoma przesiadkami, kompletnie nieopłacalne finansowo.
              Więc naprawdę różnie to bywa.
              • altz Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 18:54
                anbale napisała:
                > Skoro już tak dyskutujemy, to muszę powiedzieć, że ja odległość 12 km jaką mam
                > do pracy pokonuję niekiedy w ponad godzinę.

                Ale Ty jesteś kobietą, a kobiety zawsze mają pod górkę. wink
                Mężczyźni maja łatwiej i jeżdżą po 90 km/h przez miasto! smile
                • anbale Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 03.01.14, 18:56
                  Ano tak
                  Pod górkę i wiatr w oczy smile
              • piotrfm123 12km w 1h 03.01.14, 19:09
                anbale napisała:

                > Skoro już tak dyskutujemy, to muszę powiedzieć, że ja odległość 12 km jaką mam
                > do pracy pokonuję niekiedy w ponad godzinę

                To moze jesli tylko powietrze nie jest czarne od spalin a droga nie pokryta lodowa bryja przerzuc sie na rower. Powinien byc szybszy od autobusu a byc moze od samochodow w korku.
                • anbale Re: 12km w 1h 03.01.14, 19:26
                  Nie znoszę jeździć rowerem po mieście, bo albo się rozjeżdża ludzi na chodnikach albo wpada pod autosmile- ale próbowałam kiedyś pokonać odległość na piechotę, zajęło to jakieś 3 godziny plus przerwa na posiłek regeneracyjny na mieście.
            • malgolkab Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 06.01.14, 15:41
              mayenna napisała:

              > Nawet w okolicach Katowic, gdzie największe zaludnienie, są obwodówki.
              Mieszkam właśnie w tych okolicach i to fakt - mamy obwodnice, autostrady etc. tyle, że do nich też trzeba dojechać i w godzinach szczytu taki dojazd do "szybkiej drogi" zajmuje często dużo więcej, mimo, że stanowi 1/4 trasy. Jak najbardziej jestem w stanie uwierzyć, że pokonanie 70 km w godzinach po pracy zajmuje 2 godz. lub więcej.
              • mayenna Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 06.01.14, 17:14
                Ok, może i tyle mu ta droga zajmuje.
                Jednak jego postawa cierpiętnika, przymuszanego do wysiłku, poświęcenia mi się nie podoba.
        • ojciec513132 Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 05.01.14, 13:34
          mayenna napisała:

          > Dojazdy nie powinny ci zajmować 4 godziny dziennie: 70km odległość jak pokonasz
          > z średnią prędkością 60 km na godzinę to zajmie to godzinę i 10 minut. Myślę,
          > że da się nawet szybciejsmile

          tia, wszystko fajnie jak się jeździ po wsiach albo po autostradzie. Skoro mówimy o dystansie 70 km, to przejedź sobie po pracy dajmy na to z Grójca do Wołomina - na samej Alei Krakowskiej postoisz z pół godziny, zanim przebijesz się do Okęcia (i to jak dobrze pójdzie), potem w drugą stronę i zrób tak 4 razy w tygodniu. Zobaczymy z końcem tygodnia czy nie padniesz na pysk i ile wydasz na paliwo.

          Abstrahuję już od faktu, że ten wątek to pewnie czyjaś fantazja.
          • mayenna Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 06.01.14, 12:47
            Nie wiem jednak jaką trasę pokonuje ojciec. Ja zakładam, że jednak to nie jest stolica.
      • zalosny.jestes Naprawdę masz taki zapis w uzasadnieniu wyroku? 08.01.14, 21:08
        pisiarz napisał:

        > Sąd, przyznając op
        > iekę matce, podał w uzasadnieniu dwa argumenty: po pierwsze, matka jest kobietą
        > , a kobiety zawsze lepiej zajmują się dzieckiem,

        To jest zwyczajna segregacja rasowa ze względu na płeć. Myślałeś o odwołaniu ew skierowaniu sprawy sędziny, która takie uzasadnienie wpisała do Trybunału w Strasburgu?
      • zalosny.jestes Większości facetów nie chce się tu prowadzić 08.01.14, 21:10
        pisiarz napisał:

        > Dziękuję wszystkim za dobre rady. Cóż, pytanie było skierowane głównie do mężcz
        > yzn, ale jednak większość odpowiedzi przyszło od kobiet i sporo na temat "bo ko
        > biety mają gorzej".

        dyskusji bo próbując rozsądnie argumentować zostaniesz zasypany argumentami typu każdy pijak to złodziej.
    • rar.ely Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 06.01.14, 12:18
      ja mam 200 Km w jedna strone syn ma 5 lat ja nie wnioskowalem o zadne ustalenie kontaktow przez sad postawilem na dogadywanie sie z jego mama bylo tak ze jezdzilem do niego na pare godzin bylo tak ze bralem tam hotel i spedzalem weekend pare razy on przyjechal i byl u mnie ale sam ona nocowala gdzie indziej generalnie wypróbowalismy wszystkich miozliwosci ale nie wypracowalismy zadnego rozwiazania systemowego ktore byloby do zaakceptowania dla wszystkich wiec kontakty sa sporadyczne czasem jade posiedze z nim pojde gdzies czasem dzwonie przykre ale coz zycie....

      wady tego rozwiazania- brak silnej wiezi z synem i silnie urażone moje ego

      zalety - brak nienawisci miedzy mna a jego mama chlodne ale popawne relacje i tzw. 'otwarte drzwi " do ich domu oczywiście całkowicie na ich zasadach albo " biore albo na drzewo "
      brak perypetii sadowych RODK i calej tej psychologiczno -sadowej lewatywy

      jezeli chodzi o nowy zwiazek to od jakiegos czasu mam kobiete do ktorej mam 350 Km wyglada ze cos moze z tego bedzie widujemy sie raz w miesiacu ja jade do niej albo ona do mnie nie ma motylkow ale jest przyjaźń ..dla mnie to w zupelnosci wystarczajace
      • mayenna Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 06.01.14, 12:45
        Zawsze możesz ponownie wnosić o ustalenie kontaktów.
        • niratkadd Re: Nowy związek ojca po rozwodzie? 06.01.14, 12:59
          Człowieku dopiero co masz rozpieprzone życie przez związek - a ty niczego się nie nauczyłeś i już planujesz powtórkę? big_grin
          • piotrfm123 celibat dla "nauczonych" 06.01.14, 16:37
            niratkadd napisał:

            > Człowieku dopiero co masz rozpieprzone życie przez związek - a ty niczego się n
            > ie nauczyłeś i już planujesz powtórkę? big_grin

            To fajnie ze sie nauczylas. Ufam ze dotrwasz w celibacie do konca swoich dni z piesnia "samiec twoj wrog!" na ustach. A moze jest jakis uniwersalny okres "zaloby po zwiazku" i zaden szanujacy sie osobnik nie powinien nawet spogladac w kierunku tylka plci przeciwnej zanim ustawowo ustalony okres sie zakonczy?

            Tak dlugo jak nie plodzimy potomstwa w miesiac po spotkaniu nowej partnerki wszystko wolno. Mozna zyc w 100% celibacie, masturbowac sie 10x na dzien, zmieniac partnerow co tydzien (pamietajac o zabezpieczeniach) albo np odkopac stara milosc i szczesliwie dozywac zywota z w/w. Jesli tylko ktorekolwiek z powyzszych (badz nie wymienionych) pozwala lepiej zaadaptowac sie do smuty porozwodowej to swietnie. Bylebysmy tylko innych osob nie krzywdzili ani nie informowali ex o naszym obecnym zyciu to wszystko jest OK.


            • mayenna Re: celibat dla "nauczonych" 06.01.14, 17:05
              A czemu nie płodzić potomstwo? Tak z ciekawości pytam?smile
            • malgolkab Re: celibat dla "nauczonych" 06.01.14, 17:42
              piotrfm123 napisał(a):


              > Tak dlugo jak nie plodzimy potomstwa w miesiac po spotkaniu nowej partnerki wsz
              > ystko wolno. Mozna zyc w 100% celibacie, masturbowac sie 10x na dzien, zmieniac
              > partnerow co tydzien (pamietajac o zabezpieczeniach) albo np odkopac stara mil
              > osc i szczesliwie dozywac zywota z w/w. Jesli tylko ktorekolwiek z powyzszych (
              > badz nie wymienionych) pozwala lepiej zaadaptowac sie do smuty porozwodowej to
              > swietnie.
              Bardzo dobrze powiedziane smile Zgadzam się w 100%
              >
              >
            • niratkadd Re: celibat dla "nauczonych" 06.01.14, 21:02
              Mówisz: "wdepnąłem w gówno, dlaczego nie zrobić tego jeszcze raz? big_grin
              No tak, w sumie, brzmi logicznie,
              pozdrawiam big_grin
              • piotrfm123 Re: celibat dla "nauczonych" 06.01.14, 21:23
                niratkadd napisał:

                > Mówisz: "wdepnąłem w gówno, dlaczego nie zrobić tego jeszcze raz? big_grin
                > No tak, w sumie, brzmi logicznie,
                > pozdrawiam big_grin

                No to gratuluje przemyslen... Poruszasz sie zapewne w lektyce byleby tylko w cos nie wdepnac. Bardzo rozsadne, a jakze tez praktyczne rozwiazanie.

                Poza tym nie bardzo rozumiem, uwazasz ze dowolny zwiazek na jakichkolwiek zasadach ma podobna dynamike jak malzenstwo z dziecmi? Nie pasuje ci cos to odchodzisz i z glowy. O co tu lamac krzesla?
              • pisiarz Re: celibat dla "nauczonych" 07.01.14, 10:52
                niratkadd napisał:

                > Mówisz: "wdepnąłem w gówno, dlaczego nie zrobić tego jeszcze raz? big_grin


                Nie.
                Mówię: "wdepnąłem w g..wno, sporo się przez to o g..nie nauczyłem i wiem jak należy go ominąć."
                • niratkadd Re: celibat dla "nauczonych" 08.01.14, 21:00
                  Wydaje ci się. Mi tez się wydawało i kilka razy przerabiałem to samo zanim się nauczyłem. Niepotrzebnie zupełnie, ale złudzenia robiły swoje. Będzie tylko gorzej. Bo jesteś już mniej cierpliwy. Mogę się założyć o milion euro - każdy następny związek jest krótszy i jest jeszcze większym gównem.
                  • piotrfm123 zaklad o Niderlandy 08.01.14, 21:41
                    niratkadd napisał:

                    > Wydaje ci się. Mi tez się wydawało i kilka razy przerabiałem to samo zanim się
                    > nauczyłem.

                    I nauczyles sie ze wszyscy ludzi plci przeciwnej sa tacy sami? Dzieki za te madrosci...

                    >Niepotrzebnie zupełnie, ale złudzenia robiły swoje. Będzie tylko gor
                    > zej. Bo jesteś już mniej cierpliwy. Mogę się założyć o milion euro

                    Zaloz sie od razu o Madagaskar albo Niderlandy. Anonimowy losiek internetowy wyplacalnosc ma zerowa.

                    >- każdy nast
                    > ępny związek jest krótszy i jest jeszcze większym gównem.

                    Moze po prostu Ty jestes nieudacznym bucem plci dowolnej ktoremu predzej hamulce puszczaja? Albo masochista wybierajacym okreslony typ partnerki?

                    Bo wiesz, ja znam ludzi ktorzy dziesiatki lat przezyli z partnerem #2. Takze te twoje uogolnienia to sa z prostnicy.
                    • niratkadd Re: zaklad o Niderlandy 08.01.14, 21:49
                      @piotrfm123: Celowo ci nie odpisuje, bo uważam cie za przygłupa a twoje argumenty za durne, więc odpuść sobie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka