Dodaj do ulubionych

Rozwód? Przemyśl to

15.01.14, 23:34
Czy zetknęliście się z tą kampanią? www.rozwodprzemyslto.pl/
Ja dopiero dziś trafiłam na jej stronę, ale pamiętam, że w okresie walki o ratowanie małżeństwa natrafiłam na ich raport (do pobrania na stronie) i dałam do przeczytania mężowi, zrobiło to na nas duże wrażenie i było motywacją do zwiększenia wysiłku. Niestety, motywacja eksa wygasła i skończyło się na rozpadzie rodziny.

Czy zgadzacie się z tezami kampanii? Jakie na Was te dane robią wrażenie? Czy uważacie, że taka kampania jest słuszna? I czy ma szansę na wywarcie wpływu na społeczeństwo?
Obserwuj wątek
    • anderikka Re: Rozwód? Przemyśl to 16.01.14, 07:40
      Zetknęłam się dopiero teraz.
      Przejrzałam tan portal (nie jakoś dogłębnie, bo nie mam teraz czasu). Moje pierwsze wrażenia były takie, że to wszystko trąci trochę jakąś ideologią. Oczywiście rozwód to nic dobrego, ale ludzie nie robią tego dla zabawy, powody są bardzo poważne. a tu nawet na okładce raportu mamy rysunek, który mówi, że żyli ze sobą, bo się "znudzili troszeczkę".
      Oczywiście dzieci tracą na rozwodzie, ale nie mogę się pozbyć wrażenia, że tymi informacjami się manipuluje.

      Pod tabelą na str.11 jest zdanie "Rozwodem kończy się średnio co czwarte małżeństwo". Ale dane w tabeli mówią coś zupełnie innego! Weźmy rok 2009: zawarto ok 250 tys. małżeństw, rozwiązano przez rozwód 65 tys. Jest to jedna czwarta, ale - litości! - rozwiązały się różne małżeństwa w zawarte w poprzednich latach! Zresztą nawet obok w tabeli jest rubryka:
      liczba rozwiązanych małżeństw na 1000: 7, 3. Czyli w 2009 rozeszło się siedem małżeństw na tysiąc istniejących. Nie znoszę manipulacji.

      A już gdy przeczytałam dział "Petycja"... Treść potwierdza moje pierwsze wrażenie. Mgła, czytałaś, co postulują autorzy portalu? Nasuwa mi się jedno określenie: to uderza w wolność obywatelską.
      • monika3411 Re: Rozwód? Przemyśl to 16.01.14, 08:17
        Też nie mam czasu teraz czytać, ale spojrzałam na tę petycję i też jestem pod wrażeniem. Proponuję dla równowagi co najmniej roczny czas oczekiwania na ślub, wtedy pewnie unikniemy paru rozwodów.
        • chalsia Re: Rozwód? Przemyśl to 16.01.14, 09:28
          Proponuję dla równowagi co najmniej roczny czas oczekiwania na ślub,
          > wtedy pewnie unikniemy paru rozwodów.

          i OBOWIĄZKOWO (poświadczone odpowiednim papierem) odbycie w tym czasie albo mediacji albo zajęć z psychoterapeutą dla par
          • eicron Re: Rozwód? Przemyśl to 16.01.14, 19:43
            chalsia napisała:

            > Proponuję dla równowagi co najmniej roczny czas oczekiwania na ślub,
            > > wtedy pewnie unikniemy paru rozwodów.
            >
            > i OBOWIĄZKOWO (poświadczone odpowiednim papierem) odbycie w tym czasie albo med
            > iacji albo zajęć z psychoterapeutą dla par

            Moja propozycja to miesiąc na bezludnej wyspie lub obóz przetrwania we dwoje wink
            • argentusa Re: Rozwód? Przemyśl to 16.01.14, 20:03
              a w prawdziwym stepie może byc?
              hihihi, teraz załapałam dlaczego pomimo niesprzyjających okoliczności i braku ślubu wciąż z niemężem jesteśmy razem wink wink wink
              Ar.
              • eicron Re: Rozwód? Przemyśl to 16.01.14, 21:31
                argentusa napisała:

                > a w prawdziwym stepie może byc?
                > hihihi, teraz załapałam dlaczego pomimo niesprzyjających okoliczności i braku ś
                > lubu wciąż z niemężem jesteśmy razem wink wink wink
                > Ar.

                Może być i w tajdze w okresie wylęgu komarów wink Miejsce jest rzeczą drugorzędną smile
      • amsterdamska_mgla Re: Rozwód? Przemyśl to 16.01.14, 18:22
        >Mgła, czytałaś, co postulują autorzy portalu?

        Tak, czytałam i stąd mój wątek. Walcząc o swoje małżeństwo poznałam tylko raport i wtedy było to coś, co dodało motywacji eksowi, choć finalnie i tak jesteśmy rozwiedzeni...
        Ale nie miałam pojęcia, że jest to kawałek takiej kampanii i kiedy to wczoraj przeczytałam opadła mi szczęka.
        • anderikka Re: Rozwód? Przemyśl to 17.01.14, 08:07
          Wiesz, prawdopodobne jest, że wtedy nie było jeszcze tej petycji.
          Gdyby wywalczyli choć część z tych uregulowań prawnych, to myślę, że ich kolejnym krokiem byłoby zmuszanie ludzi do małżeństwa.

          Według autorów powinnam jako dziecko rozwiedzionych rodziców mieć negatywny obraz własnej osoby i zaburzenia osobowości, rzucić szkołę i siedzieć w więzieniu. Oni bardzo sprytnie, a czasem wręcz bezczelnie manipulują danymi statystycznymi.
          • kasper254 Re: Rozwód? Przemyśl to 17.01.14, 12:00
            1. Każda próba ratowania małżeństwa - w sytuacjach - gdy można to jeszcze czynić - jest szlachetna i pożądana. Głównie dla dzieci, które powołali do życia gnojki, myślące t y l k o o swojej realizacji, własnym tyłku, wolności itepe. Ponieważ żyjemy w epoce konsumpcjonistycznej, w której dominuje "ja" nad "my", a wszelkie zasady moralne tracą sens i wartość, niezbędne są ustrojowo - prawne rozwiązania, chroniące małżeństwo.
            2.Idąc Twoim rozumowaniem, Anderikko, zmuszanie ludzi do myślenia byłoby gwałtem na ich wolności. Może czasami byłoby to dobre; nie wyciągałabyś tak "oszałamiających" wniosków i relacji między swoją pozycją społeczną, etiologią i statystyką.
            • anderikka Re: Rozwód? Przemyśl to 17.01.14, 12:35
              Tak, próby uratowania związku, choćby i dla dobra dzieci, to rzecz z definicji pożądana - i bardzo proszę, Kasprze, nie sugeruj mi, że powiedziałam coś przeciwnego.
              Natomiast granica między pozytywnym działaniem (i zmuszaniem do myślenia) a oszołomstwem bywa śliska.
              Moim zdaniem autorzy portalu mocno tę granicę przekroczyli.
              Ty tego zdania podzielać nie musisz.
    • tricolour To zdanie dyskwalifikuje... 16.01.14, 08:16
      ... "narzędzia wpływu:
      - zbieranie podpisów pod petycją do Prezydenta RP, Premiera, Sejmu i Senatu, z rekomendacjami zmian prawnych służących ograniczeniu liczby rozwodów".

      I jednocześnie zdradza intencje... że się też dorośli ludzie dają nabrać...
      • argentusa Re: To zdanie dyskwalifikuje... 16.01.14, 09:03
        howgh! się zgadzam.
        Ar.
    • mia17 Re: Rozwód? Przemyśl to 16.01.14, 09:51
      trafiłam na to jeszcze przed rozwodem.
      przeczytałam i...cóż. małżeństwom, u których jest nadzieja na ratunek - może dać do myślenia. natomiast jeśli nie da się uratować związku to co zrobić...?
      przecież każdy myślący wie, że rozwód to szczególnie dla dziecka rozpad wszystkiego. że to zburzenie bezpieczeństwa, poczucia pewności, że rodzice zawsze będą razem, koniec dotychczasowego życia w takiej formie, w jakiej było.
      każdy zdaje sobie sprawę z tego, jakie skutki może mieć rozwód. ale czy to sprawi, że związek nie rokujący niczego dobrego na przyszłość da się posklejać?
      u mnie się nie dało - nie było nawet szansy. może gdyby była to bym spróbowała, ale nie miałam możliwości. i z bólem serca, wiedząc o tym wszystkim, co napisali na podanej przez Ciebie stronie - rozwód nastąpił.
      zdaję sobie sprawę z konsekwencji tego kroku. widzę, jak się zachowuje córka - jak bardzo ją boli ta sytuacja, jak się miota, jak tęskni sad ale nie byłam w stanie uchronić jej przed tym.
      dlatego takie strony może mają sens w przypadku osób, które same nie wiedzą - rozwieść się, czy nie...? jeśli ludzie się jeszcze kochają.
      natomiast jest też druga strona - jest tam zdanie:
      "Rozwód to zbudowanie w dziecku trwałego przeświadczenia o niemożności tworzenia trwałych, stabilnych związków międzyludzkich. To zabicie w nim nadziei, na to, że możliwe jest trwałe, niezachwiane szczęście między ludźmi."
      ale przecież taka jest prawda - nie ma nic trwałego na tym świecie. wszystko przemija, miłość też się może kiedyś skończyć, co widać na wielu przykładach wśród nas tu obecnych. oczywiście, że niekoniecznie małe dziecko musi się o tym dowiedzieć mając lat 5, 6, czy 10. ale mydlenie oczu, że wszyscy zawsze żyją długo i szczęśliwie też nie jest moim zdaniem dobre.
      lekcja życia. może to brutalne, ale dzieci uczą się życia każdego dnia. wszystko jest kwestią tego, w jaki sposób przekaże się im wiedzę, informacje. jeśli ktoś szlochając, z gilem do pasa zacznie łkać, że "życie się skończyło, bo tata nas nie kocha" - no to szkoda słów i zielona kozetka dla dziecka murowana.
      wierzę, że jeśli rodzice po rozwodzie współpracują ze sobą dla dobra dziecka - da się uniknąć trwałych negatywnych skutków. można i trzeba pokazywać, że świat nie kończy się tu i teraz - ale trwa dalej. sama jestem dzieckiem rozwodników i wiem, co mówię.
      • argentusa Re: Rozwód? Przemyśl to 16.01.14, 18:55
        natomiast jest też druga strona - jest tam zdanie:
        "Rozwód to zbudowanie w dziecku trwałego przeświadczenia o niemożności tworzenia trwałych, stabilnych związków międzyludzkich. To zabicie w nim nadziei, na to, że możliwe jest trwałe, niezachwiane szczęście między ludźmi."
        taka sama prawda jak latające słonie. To, że nie udało się rodzicom, nie oznacza, że im-dzieciakom się nie uda. Albo nie może się nikomu udać. Jestem ciekawa, czy wokół siebie macie WYŁĄCZNIE rozwiedzionych? Akurat w mojej rodzinie i otoczeniu rozwiedzionych jest mniejszość. I dzieciaki doskonale wiedzą, że niektórym się nie udaje stworzyć fajnego trwałego związku, a innym udaje. Cioci, wujkowi się udało a innej cioci innemu wujkowi nie udało. Reguły nie ma.
        Albo jest i tak jak u nas: dzieciaki mówią, że wolą dwa fajne domy z ludźmi, którzy się kochają niż skwaszonych rodziców razem. Atmosfera nie-do-zniesienia była.
        Ar.
        • koronka2012 Re: Rozwód? Przemyśl to 17.01.14, 18:34
          argentusa napisała:

          > Jestem ciekawa,
          > czy wokół siebie macie WYŁĄCZNIE rozwiedzionych? Akurat w mojej rodzinie i oto
          > czeniu rozwiedzionych jest mniejszość.

          Zmartwię cię - wśród masy znajomych na palcach jednej ręki mogę policzyć pary będące nadal w 1 małżeństwie. Może to kwestia wieku tongue_out
          • amsterdamska_mgla Re: Rozwód? Przemyśl to 17.01.14, 18:53
            Wokół mnie same rozstania i to nie tylko w moim dużym mieście, ale wśród znajomych z prowincji również. Moim zdaniem akurat jestem w tej grupie demograficznej.
    • zlakobieta.haha Re: Rozwód? Przemyśl to 16.01.14, 15:42
      Nie wiem co tam tak wami wstrząsnęło jedyną wzruszającą rzeczą jest głos tej dziewczynki...

      Po za tym po raz perwszy zgodzę się z Tri... (a sądziłam, że ten dzień nie nastąpi - haha)
      Ciekawe jak odnieść te smutne wywody do sytuacji gdzie np. matka alkoholiczka "pierze" dzieci i wyprzedaje ich zabawki po lumpeksach żeby mieć na wódkę... Ojciec byłby idiotą siedząc w tym bagnie z dziećmi i czekając aż się pani opamięta czy może na terapię pójdzie...

      ...do niczego - ogólnie to gierka czy inaczej mówiąc reklama taka...
    • anbale Re: Rozwód? Przemyśl to 16.01.14, 15:49
      Nie podoba mi się ta stronka. Amatorszczyzna psychologiczna, postulaty życzeniowo-roszczeniowe. To już nawet najmniej rozgarnięty psycholog wie, że "dobro dziecka" nie jest równoznaczne z zespawaniem ze sobą rodziców, jeśli w rodzinie nie ma stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa.
      Może komuś coś tam się przyda do refleksji od czasu do czasu, ale to chyba tyle.
    • molly_wither Re: Rozwód? Przemyśl to 18.01.14, 20:27
      Nie,nie zgadzam sie. Ratowalam zwiazek dla dzieci, a teraz dzieci sa dorosle, a ja juz za stara,zeby zaczynac cokolwiek od nowa i jestem w czarnej d...e. Z tym ,ze nie robie z tego problemu , bo zycie dla mnie jest wartoscia sama w sobie i nie uzalezniam mojego poczucia szczescia od tego czy bede z jakims facetem czy nie. Tak mialo byc i przyjmuje to do wiadomosci. Jak sie rozwiesc to w sensownym wieku,tzn.takim,ktory daje szanse na "drugie zycie"smile
      • amsterdamska_mgla Re: Rozwód? Przemyśl to 18.01.14, 23:51
        Molly, a jaki wiek uważasz za sensowny?
    • mlodyniedowziecia Re: Rozwód? Przemyśl to 19.01.14, 13:22
      Ten raport to ideologiczny bełkot, pełen nieprawd lub półprawd. Został przygotowany przez organizację, która aktywnie włącza się w bieżącą walkę polityczną (wnioskując o odwołanie ministra). Wystarczy poczytać ich stronę.
      Przykłady, proszę bardzo:
      - s. 28 "obecnie w Polsce, rozwód może uzyskać praktycznie każdy, niezależnie przyczyn" - ewidentna nieprawda,
      - s.29 wprowadzenie nieobowiązkowej i płatnej mediacji zostało przez samych prawników określone psuciem prawa - cytat potwierdzający z góry założoną tezę, ale pochodzący z publikacji byłej Akademii Teologii Katolickiej ( obecnie Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego),
      - s 32. Przytoczenie badań jednego profesora, że rozwody obniżają o 1/6 wzrost gospodarczy. Autor - członek Rady Społecznej przy Arcybiskupie Łódzkim,
      -s.39 - teza:. Dziecko po rozwodzie rodziców pozbawione jest wsparcia finansowego w postaci opłacania zajęć dodatkowych, nauki języków, studiów, wyjazdów edukacyjnych. Naprawdę w to wierzycie?
      - s.40 syndrom ucznia problemowego. Z rozwodami związane są wszystkie plagi: złe stopńie, wczesna inicjacja, alkohol. Dopiero w przepisie widać, że Diagnoza społeczna odnosi się do wszystkich rodzin niepełnych, a nie tylko rozwiedzionych. Następnie na tej nieprawdziwej tezie zbudowano cały rozdział podpierając je wynikami badań byłego profesora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i zarazem stażysty Uniwersytetu Katolickiego w Rožemberoku. Dodatkowo z tabeli na str. 44 wynika że dzieci z rodzin pełnych częściej wywołują konflikty i kłamią. Żaden z wniosków nie odnosi się do tego. Ponadto tabela ze str. 55 podaje zupełnie inne wartości w odniesieniu do tych samych zachowań.
      - s.55 tabela. Dzieci z rodzin rozwiedzionych są bardziej posłuszne. Tabela na str. 52. Bardziej posłuszne są dzieci z rodzin pełnych.
      Cały raport o zachowaniach społecznych oparty wyłącznie na badaniach ww. byłego profesora KUL.
      - s.59 skutki długofalowe rozwodu - analizy oparte na kwerendzie internetowego forum.

      To tylko przykłady. Dalej chcecie wierzyć?



Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka