Dodaj do ulubionych

"Oferta" eksa, nic nie rozumiem

27.06.14, 18:48
Jestem rok po rozwodzie, synek ma prawie 3 lata. Finansowo i logistycznie jakoś sobie radzę, problem polega na tym, że nie potrafię dogadać się z eks-mężem. W trakcie rozwodu (a także po złożeniu przeze mnie pozwu - już wtedy mieszkaliśmy oddzielnie) i po samym rozwodzie był w ogóle koszmar. Nagle się okazało, że nie można przeprowadzić z nim najprostszej wymiany zdań.
Przykład: eks bierze synka na spacer. Daję mu sok, bo wiem, że dziecku zechce się pić (w parku, gdzie się wybierali, nic nie kupią). Eks bierze sok do ręki, demonstracyjnie odstawia i mówi: Nie wezmę, jak mu się zachce pić, kupię. Pytam: Gdzie? Odpowiedź: Na stacji benzynowej. Ja: Będziesz wychodził z placu zabaw, żeby pojechać na stację po sok? Odp.: To nie twoja sprawa.
Przykład inny: Mówię o synku, że odkryłam, że lubi brokuły. Eks: Dzięki za info, ale jadłospisu chyba nie chcesz mi układać.

Jeśli już musiało dojść do tego, że przebywaliśmy przez parę chwil razem, panowało wrogie milczenie. Wolałam już to, bo przy nim nie można było nawet spytać spontanicznie :Która godzina?” bo zaraz padłoby: „A co, już chcesz się mnie pozbyć?”
Po takich wymianach zdań już dawno przestałam o cokolwiek pytać, cokolwiek komentować i z czymkolwiek zwracać się do niego - nawet wtedy, gdy ostatnio zrobił się jakby mniej nieprzyjemny (raz nawet poprosił mnie o radę, jakie spodnie kupić dziecku! Myślałam, że z krzesła spadnę, gdy to usłyszałam).

I teraz clou problemu.
Mieliśmy ustalone, że ja jadę z synkiem pod koniec lipca nad morze. Wyszukałam pokój, wpłaciłam zaliczkę. Eks zapytał o nazwę, podałam.
No i parę dni temu telefon od eksa- chce do mnie przyjść, sprawa nie na telefon.
Przychodzi, staje na środku kuchni i wygłasza co następuje: nasze lokum wakacyjne jest nieciekawe, do morza daleko, on rozumie, że za kwotę (którą dołożył wg ustaleń) nie zaszalejemy, ale on chce pojechać z nami (!), zapłaci za coś „porządnego” nad samym morzem, oczywiście on będzie w osobnym pokoju (i położył przede mną wydruki z netu).
Ja powiedziałam, że to w ogóle nie wchodzi w grę. Zdążyłam tylko to jedno zdanie. Reakcja: mój eks-mąż wstał, powiedział OK i wyszedł.
Od tamtego dnia, gdy widujemy się (przy „przekazaniu” dziecka) zamiast „Dzień dobry”, słyszę „bry”. Do tego zero kontaktu wzrokowego, fale wrogości wyczuwalne niemal dotykowo.

Pomijam już, że jego propozycja jest niespójna z istniejącą sytuacją, z ustaleniami, nawet z jego zachowaniem - ale przede wszystkim jak facet wyobrażał sobie nasz 10-dniowy pobyt 24 na dobę, skoro my ze sobą nawet nie rozmawiamy?! Czy w ogóle jest sens pytać go o to? A strasznie wkurza mnie to, że tylko gdy atmosfera zrobiła się odrobinę lepsza, znowu jest wielka obraza. A niestety, dziecko jest za małe, żeby dało się w ogóle uniknąć kontaktów.
Ja go w ogóle nie rozumiem, czy to rok po rozwodzie normalne zachowanie?
Obserwuj wątek
    • mia17 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 27.06.14, 18:57
      każdy zachowuje się inaczej.
      ten Twój eks...hmmm...no cóż. jak dla mnie zachowuje się buracko uncertain
      a skoro on taki chętny do wyjazdu nad morze do lepszej kwatery i stać go - to co stoi na przeszkodzie, aby pojechał tam sam z synem w innym terminie wakacyjnym...?
      wyjazd wspólny jest idiotycznym pomysłem. ja - mając poprawne i normalne kontakty z eksem (jesteśmy ponad rok po rozwodzie) w życiu nie chciałabym jechać razem na wakacje! nawet mieszkając w osobnych pokojach, czy pensjonatach.
    • altz Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 27.06.14, 19:11
      Oboje jesteście dziwni, Ty chcesz jemu kontrolować życie, a on Tobie. Do tego on nie potrafi normalnie rozmawiać o swoich emocjach.
      Odpuść mu różne wskazówki i sugestie, przestań go przepytywać jak przedszkolaka, a poprawią się Wasze stosunki. Powiedz, że się cieszysz, że dziecko pojedzie z ojcem i wiesz, że on o wszystko zadba. Jeśli będzie miał wątpliwości, to mu powiedz, że też jest rodzicem, zna swoje dziecko i da sobie radę.
      Co do Twoich wyborów, powiedz, że to miłe z jego strony, ale chciałabyś w spokoju spędzić urlop i Ty już wybrałaś pobyt w tym miejscu razem z dzieckiem.
      Można spokojnie odpowiedzieć tak, żeby druga strona nie poczuła się upokorzona. Wiem, że to łatwe, gdy stoi się z boku, a nie jest takie proste w środku konfliktu. Ale próbować trzeba. smile
    • leni6 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 27.06.14, 19:56
      Ja też uważam, że nie tylko twój eks jest winny. On chce sobie radzić z dzieckiem sam, a nie we wszystkich wysłuchiwać twoich rad i opinii. Zamiast dawać mu sok mogłabyś zapytać czy chce wziąć, na wypadek jakby dziecku zachciało się pić. Jak powie, że nie to nie dawać. Sam chce odkryć co dziecko lubi, też mu pokazywać świat.

      Co do wyjazdu to nie wiem czemu założyłaś, że macie spędzać tam czas razem, a nie np. każde po pół dnia z dzieckiem. Oczywiście szkoda, że nie dał Ci wyjaśnić dlaczego jest to zły pomysł.

      Ja odnoszę wrażenie, że jesteś osobą, która zawsze wszystko wie najlepiej, a przynajmniej eks tak cie postrzega. Tak pewnie było też jak byliście razem, stąd u niego ta agresja.
      • wiosnaw Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 27.06.14, 21:34
        @Mia: Eks nie zabierze dziecka sam na dłuższy wyjazd, bo wie, że po 2-3 dniach synek zacząłby tęsknić za mną - „przerobił” to jakiś czas temu na weekendowym wyjeździe z nim. Jednocześnie eks jest świadomy, że to wynika z tego, że sam zaniedbywał trochę kontakty z dzieckiem z powodu obowiązków zawodowych (np. nieregularność, która w takim wieku dziecka chyba mści się szczególnie).
        Eksa stać na dużo i chociaż bardzo bał się, żebym nie dostała / nie zażądała wysokich alimentów (a nie zażądałam), to trzeba mu przyznać, że dodatkowo kupuje dziecku bardzo dużo rzeczy i jest pod tym względem bardzo ok.; przy tym przyzwyczaiłam się już, że synek ma za sprawą tych zakupów np. 3 zimowe kurtki w jednym sezonie (na szczęścia mam komu oddawać).
        Co do wyjazdu, właśnie myślę tak jak Ty.

        @Altz: ja nie chcę jemu kontrolować życia. Co do mojej odpowiedzi „To nie wchodzi w grę” - on nawet nie dał mi jej dokończyć.

        @Leni6: Eks nigdy nie robił mi zarzutu, że ja się wtrącam. On po prostu w momencie, kiedy się wyprowadziłam, przyjął postawę czepiania się wszystkiego.
        Chyba sugerujesz mi, że ja „wiem wszystko lepiej” i przez to był nasz rozwód. Otóż nasz rozwód miał miejsce, ponieważ ja w ogóle przestałam mieć męża, gdyż zajął się tak intensywnie robieniem kariery zawodowej, że praktycznie nie było go w domu. Bywało, że wracał tak późno, że przez wiele dni z rzędu nie oglądał dziecka, bo już albo jeszcze spało. W domu więc nawet prawie nie jadał, natomiast o porcji seksu pamiętał zawsze, choćby wrócił o północy - i do tego głównie byłam mu potrzebna. Dziesiątki razy obiecywał poprawę, ale wytrzymywał krótko. Gdy kiedyś w końcu zastał mieszkanie puste, tj. bez nas, dopiero go otrzeźwiło, ale to już było za późno. Wściekł się, gdy to ode mnie usłyszał i stąd agresja -bo od tamtego czasu wszystko, co zrobiłam lub powiedziałam, było już źle.

        Wyjazd wyszedłby drogo, eks musiałby za mnie dużo dopłacić (mnie nie stać). To nie jest miła świadomość, że siedzę w drogim miejscu za pieniądze eksa.
        Po pół dnia osobno, a wieczór? A poranek i razem śniadanie w pensjonacie? Razem podróż autem kilkadziesiąt km w każdą stronę?
        Natomiast moja mama mówi trochę tak jak Ty, tzn. że mogłam przynajmniej zareagować inaczej, pokazać mu, że zobaczyłam jego dobrą wolę, że facet, jeśli nawet niezgrabnie, wykazał bardzo dużo dobrych chęci. Dlatego chwilami sama już nie wiem…
        Z drugiej strony czemu nawet mnie nie wysłuchał, tylko sobie po prostu wyszedł?!
        • wiosnaw Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 27.06.14, 21:40
          Korekta: kilkaset km w jedną stronę - tyle mam nad morze. Plus to, że trasa średniej jakości - czyli 7 godzin autem tam, i 7 godzin z powrotem ja i eks obok siebie.
        • tricolour U Was sytuacja jest prosta jak drut... 27.06.14, 23:44
          ... przez dysproporcję w dochodach i na skutek sporych alimentów wytworzyliście stan zależności. Facet dużo płaci (płaci za dużo skoro rozdajesz rzeczy kupione dla dziecka), a Ty to bierzesz choć nie jest tyle potrzebne. To właśnie wytwarza stan zależności: facet płaci więc wymaga, Ty bierzesz więc jesteś opłacana i masz się podporządkować.

          Sytuacja, którą opisujesz, będzie tak długo, jak długo będziesz finansowo zależna. Zależność polega bowiem na tym, byś się podporządkowała.

          Generalnie można powiedzieć, że się jeszcze nie rozwiedliście. Wyrok sądowy psu na podtarcie tyłka.
          • wiosnaw Re: U Was sytuacja jest prosta jak drut... 28.06.14, 09:52
            Ja jestem niezależna finansowo, choć żyję skromnie. No tak, bez wkładu ojca w wydatki na dziecko byłoby dużo gorzej, ale dałabym radę także - czy to wystarczy dla Twojej definicji niezależności?
            Nie mam sporych alimentów, mam nieduże (a w zestawieniu do zarobków ojca śmiesznie niskie) - ale wystarczają, nie chciałam nawet próbować kłócić się o nie wiadomo co. Poza tym eks jest jak pisałam w porządku, np. gdy teraz nie dostałam miejsca dla synka w przedszkolu, zadeklarował sam od razu, że będzie płacić za przedszkole prywatne, i wiem, że słowa dotrzyma.

            Co do zakupów, w tym ubrań: to ja je robię, i dziecku niczego nie brakuje. Nie moja wina, że dziecko po pobycie u taty wraca np. ubrane w nową, wściekle kolorową kurtkę, na dodatek owinięte np. szalikiem klubu Ajax (a kurtka, w której wyszedł, jest w torbie). Mam zabronić ojcu robienia zakupów? Owszem, kiedyś spytałabym, po co kolejna para butów, z których dziecko za chwilę wyrośnie, ale gdy parę razy usłyszałam „Będę wydawał własne pieniądze, jak zechcę”, dałam spokój. I na przykład tej zimy synek dostał jeszcze kolejną kurtkę - bo tato zobaczył ją na jarmarku w rynku i spodobało mu się, że jest odblaskowa i fajnie świeci.
            Ale w porządku, niech kupuje, widocznie jest to mu do czegoś potrzebne.

            Za to nie rozumiem wcale, gdzie Ty widzisz u mnie sytuację „Płaci, więc wymaga”? - w czym ja się podporządkowuję? I dlaczego się "nie rozwiedliśmy"?
            • tricolour Czego dalej nie rozumiesz? 28.06.14, 12:49
              Przecież to oczywiste, że dochody eksa są większe. To jest zrozumiałe.

              Owszem, jesteś niezależna finansowo, ale nie stać już Cie na takie wakacje jakich chce były mąż. Były mąż to pół biedy, ale - przepraszam za brutalną szczerość - nie stać Cię na takie wakacje, na jakie stać - za pomocą ojca - Twojego syna. Kurtki za tysiąc złotych też mu nie kupisz. Jeśli nazywasz to niezależnością, to ja mam przeciwne zdanie.

              Zresztą ta sprawa ma też drugie, głębsze dno: Twój syna jest uczony przez ojca, że w sprawach finansowych jesteś gorszym rodzicem.

              Nie widzisz tego?
              • wiosnaw Re: Czego dalej nie rozumiesz? 28.06.14, 15:21
                tricolour napisał:
                > Owszem, jesteś niezależna finansowo, ale nie stać już Cie na takie wakacje jaki
                > ch chce były mąż. Były mąż to pół biedy, ale - przepraszam za brutalną szczeroś
                > ć - nie stać Cię na takie wakacje, na jakie stać - za pomocą ojca - Twojego syn
                > a. Kurtki za tysiąc złotych też mu nie kupisz. Jeśli nazywasz to niezależnością
                > , to ja mam przeciwne zdanie.

                Tak, nie stać mnie na różne rzeczy, na które stać byłego. Zapewniłabym jednak dziecku normalne życie, nawet gdybym była sama.
                Teraz przy udziale eksa nasze wakacje są zaplanowane w bardzo przyzwoitym lokum, dla mnie 8 minut drogi to nie jest „daleko” - i nie uważam, że warunkiem zadowolenia trzylatka jest apartament za kilkaset złotych nad samym morzem.

                > Zresztą ta sprawa ma też drugie, głębsze dno: Twój syna jest uczony przez ojca,
                > że w sprawach finansowych jesteś gorszym rodzicem.

                I mnie, i Ciebie, i każdego z nas otaczają ludzie, którzy w sprawach finansowych są od nas gorsi bądź lepsi. To normalne zjawisko, a nie powód poczucia wyższości albo kompleksów, i nie sądzę, że kolejne kurtki od ojca przeszkodzą mi w przekazaniu dziecku tego systemu wartości.
                • altz Re: Czego dalej nie rozumiesz? 28.06.14, 18:24
                  wiosnaw napisał(a):
                  > Teraz przy udziale eksa nasze wakacje są zaplanowane w bardzo przyzwoitym lokum
                  > , dla mnie 8 minut drogi to nie jest „daleko” - i nie uważam, że wa
                  > runkiem zadowolenia trzylatka jest apartament za kilkaset złotych nad samym mor
                  > zem.

                  Nie daj się wpędzić w poczucie winy. Dla trzylatka ważne jest fajne miejsce, inne dzieci, mili ludzie, różne możliwości zabawy i tyle. On ma w nosie trzecią kurtkę, spodoba się, bo kolorowa, bo od taty itd., ale może lubić bardziej tę "misiową" z futerkiem.
                  Dla mnie wyjazd do hotelu nad morze byłbym stratą czasu, zanudziłbym się na śmierć, byłem dwa razy w takim hotelu, nie wypadało odmówić, jakoś mi nie tęskno do tego. smile

                  Wydaje mi się, że macie konflikt na poziomie kompetencji. Wchodzicie sobie wzajemnie w przestrzeń, a to trzeba grzecznie ucinać. Mówisz na przykład, że masz zaplanowany urlop i nie potrzebujesz pomocy, Twój pomysł jest dobry, ojca dziecka też jest dobry, ale inny. Jeśli chce koniecznie pojechać, to niech przyjedzie w sobotę przed czy w sobotę po urlopie, a Ty pojedziesz do domu. Chyba lepiej by było przed. Więcej czasu w towarzystwie faceta nie wytrzymasz, to jest jedyne możliwe poświęcenie. Dajesz inną propozycję, sama wiesz najlepiej co jest możliwe, ale o tym wypada porozmawiać albo uciąć zupełnie rozmowy, tylko powiedzieć, jak są podzielone terminy.

                  On nie ma wtedy powodu do obrażania się, chociaż może nie liczył na taką odpowiedź. Jeśli się obraża, to mówisz, że przecież to robi dla dziecka, nie dla Ciebie, Ty nie musisz być stale radosna, ale zauważasz że myśli o dziecku i cieszy Cię to.
                  Tak samo, nie wchodzisz w kompetencje ojca, on się nauczy, syn się przyzwyczai, a ciągłe wtrącanie się matki nie pomaga temu.

                  I jeszcze jedno, nie pisz, że dostajesz śmieszne alimenty, bo ludzie w to wierzą i krytykują Cię za to. Trzeba się przyzwyczaić, że portfel faceta, już nie jest wspólny i przestać tęsknić za tym, a "śmieszne alimenty" świadczą o takiej tęsknocie.
                  Dostajesz normalne alimenty, jeśli za niskie, trzeba negocjować z ojcem dziecka, a potem ewentualnie załatwiać przez sąd. Lepszym wyjściem, według mnie, jest dogadanie się co do płatności za konkretną rzecz, jak z tym przedszkolem. Ojciec się deklaruje, że płaci za to i tamto i tego się trzyma, on też się czuje ważny, dla syna również, może dziecko teraz tego nie zauważa, ale będzie to widzieć z czasem. Ojciec się nie czuje, jakby wyrzucał pieniądze do worka z dziurą, a potrzeby są opłacone, jakby były wyższe alimenty.
                  • blue_ania37 Re: Czego dalej nie rozumiesz? 28.06.14, 19:20
                    altz napisał:

                    > Dostajesz normalne alimenty, jeśli za niskie, trzeba negocjować z ojcem dziecka
                    > , a potem ewentualnie załatwiać przez sąd. Lepszym wyjściem, według mnie, jest
                    > dogadanie się co do płatności za konkretną rzecz, jak z tym przedszkolem. Ojcie
                    > c się deklaruje, że płaci za to i tamto i tego się trzyma, on też się czuje waż
                    > ny, dla syna również, może dziecko teraz tego nie zauważa, ale będzie to widzie
                    > ć z czasem. Ojciec się nie czuje, jakby wyrzucał pieniądze do worka z dziurą, a
                    > potrzeby są opłacone, jakby były wyższe alimenty.

                    Lubię tosmile
                    Przedszkole w Poznaniu prywatne kosztuję około 1000 zł.
                    Wolałabym mieć to zawarte w alimentach niż liczyć na byłego mężasmile
                    • altz Re: Czego dalej nie rozumiesz? 28.06.14, 19:33
                      blue_ania37 napisała:
                      > Lubię tosmile
                      > Przedszkole w Poznaniu prywatne kosztuję około 1000 zł.
                      > Wolałabym mieć to zawarte w alimentach niż liczyć na byłego mężasmile

                      Ja też bym wolał być piękny i bogaty wink
                      Łatwiej się płaci z własne woli, niż pod przymusem, łatwiej to nawet przed sobą wytłumaczyć.
                      U Ciebie sytuacja jest zupełnie inna, masz za byłego najgorszego faceta na świecie i musisz go stale kontrolować! wink
                      A swoją drogą, jakie to obciążenie dla dziecka, wozić je stale aż do Poznania... Nie ma gdzieś bliżej? wink
                      • blue_ania37 Re: Czego dalej nie rozumiesz? 28.06.14, 21:10
                        altz napisał:


                        > Ja też bym wolał być piękny i bogaty wink
                        > Łatwiej się płaci z własne woli, niż pod przymusem, łatwiej to nawet przed sobą
                        > wytłumaczyć.
                        > U Ciebie sytuacja jest zupełnie inna, masz za byłego najgorszego faceta na świe
                        > cie i musisz go stale kontrolować! wink

                        Broń Boszesmile mam za byłego najbardziej fajnego faceta.
                        Napisałam kiedyś, że dałam mu szansę, on to to wykorzystuję dla młodegosmile
                        Młody ma fajnego tatę obiektywnie rzecz ujmując.
                        Nie ma w nas złości ani walki.
                        Paradoks polega na tym, że on mnie docenił i moje możliwoścismile szkoda, że przypomniał sobie o tym za późnosmile
                        Wymieniamy grzecznościowe smsy on życzył mi wszystkiego dobrego na 40 stkę, ja wysłałam mu życzenia od pierwszej żony na urodziny.
                        Nie kontroluję go, on też odpuścił, mamy po prostu fajne dziecko i on to wie i jasmile
                        Młody jak o sobie mówi jest szczęściarzemsmile i tez tak uważam, że tak jest.
                        Ja go kocham za wszystko, były widzi w nim swoją kopię co widać, zajefajnie jest mieć takie dzieckosmile
                        Kontrola kontaktów z dzieckiem?
                        To jakiś paradoks, nie patrz ciągle na mnie jak na osobę którą były wyrzucił z domu.
                        On to zrobił, ale to było dawno, ja przerobiłam te tematy, dziecko nie ma traum z tym związanych.
                        Żyje inaczej i 3 lata później

                        > A swoją drogą, jakie to obciążenie dla dziecka, wozić je stale aż do Poznania..
                        > . Nie ma gdzieś bliżej? wink

                        Jak się mieszka w Poznaniu to nie ma bliżejsmile
                  • wiosnaw Re: Czego dalej nie rozumiesz? 29.06.14, 12:24
                    Dziękuję, Altz, za to, co napisałeś. Myślałam nad tym.
                    Nie daję się wpędzić w poczucie winy i wiem, że trzylatek nie potrzebuje nie wiadomo czego do dobrej zabawy. Natomiast wydaje mi się czasem, że propozycja mojego eks-męża trochę wynika z tego, że on chciałby mi pokazać, ile straciłam, tu konkretnie w urlopowym aspekcie życia (drogi apartament, większe wygody itp.). Jednak nie mam poczucia straty, bo pamiętam aż za dobrze nasz ostatni wspólny urlop, kiedy to mój (wtedy) mąż na plaży siedział z laptopem i wciąż odbierał albo wykonywał telefony, mimo obietnic, że przynajmniej na wyjeździe oddzieli jedno od drugiego.

                    Z drugiej strony wierzę mu, że chciałby spędzić z dzieckiem urlop w lecie. Tylko że jeśli informuje mnie o tym na przysłowiową chwilę przed wakacjami, to chyba powinien pojąć, że coś już musi być pozałatwiane? I dlaczego w takiej formie: tzn. wyskakuje z wywrotową propozycją, a gdy słyszy „nie”, to natychmiast się obraża? Dlaczego nie powie normalnie: „Spróbujmy się zastanowić, jak rozwiązać tę sprawę, mam taki i taki pomysł, co ty na to?”. I kiedy miałam dać mu do zrozumienia, że cieszy mnie to, że myśli o dziecku, przecież on nie dał mi się wypowiedzieć!

                    Altz, jeszcze raz powiem, że o śmieszności alimentów mówiłam tylko w kontekście kontrastu z zarobkami ojca. Na wszystko mi wystarcza i potrafiłabym udowodnić, że przeznaczam je tylko na potrzeby dziecka (a moje własne realizuję bardzo skromnie). Nie tęsknię „za portfelem”, no chyba że zakładasz, że podświadomie odczuwam rzeczy, o których nic nie wiem smile
                    • tricolour To ostatecznie czego nie rozumiesz? 29.06.14, 13:59
                      Wybrałaś sobie na męża i ojca dzieci faceta, który się do tego słabo nadaje (nadaje się na bankomat) to wyskakuje on z propozycjami od czapy, bo ten typ ma tak fabrycznie.

                      "Dlaczego nie powie normalnie: „Spróbujmy się zastanowić, jak rozwiązać tę sprawę, mam taki i taki pomysł, co ty na to?”" - bo z obcymi ludźmi nie rozwiązuje się spraw, które ich nie łączą. Tu nie ma co rozwiązywać.
                      • wiosnaw Re: To ostatecznie czego nie rozumiesz? 29.06.14, 17:44
                        A nie wierzysz w to, że ktoś wcześniej najzwyczajniej mógł nie wykazywać cech pracoholika? Owszem, jeśli ktoś jest np. nieodpowiedzialny i niepoważny, naiwnością jest liczyć na zmiany - ale tego tu nie było.

                        Ten jak piszesz „obcy” jest ojcem mojego dziecka. Sprawa, która się tu pojawiła, nie jest w mojej opinii sprawą, która nas nie łączy. Nie muszę chcieć mieszkać z eksem na urlopie pod jednym dachem, ale to nie znaczy, że nie wyobrażam sobie rozwiązania sprawy, jeśli ojciec dziecka w odpowiednim czasie i w normalny sposób zaproponowałby coś.
                        • tricolour Kobieto, Ty się zastanów poważnie nad sobą... 30.06.14, 09:01
                          ... jeśli Ty oczekujesz od pracoholika, że będzie umiał załatwiać odpowiednio sprawy w odpowiednim czasie, to znaczy, że jesteś współuzależniona.

                          Proponuję terapię dla współuzależnionych. Oczywiście zaraz napiszesz, że nie potrzeba, tak jak od samego początku odwracasz kota ogonem: przychodzisz z prośbą o pomoc, a dostając ją, piszesz, że to nie tak tylko odwrotnie.

                          A ten tekst, że trzylatek będzie płakał i tęsknił, to już szczyt wszystkiego. Sam mam trzylatka, który czasem płacze i tęskni, bo to taki etap w życiu. Nie jest to jednak powodem do lizania mu tyłka.
                        • tricolour A najlepszy jest tekst... 30.06.14, 09:03
                          ... że były mąż mógł "coś zaproponować" z czego wynika, że gdyby ex zaproponował wspólny wyjazd w odpowiedni sposób, to byś jeszcze i tyłek do tego wyjazdu dołożyła.

                          No to piszę Ci od dawna żeś się wcale nie rozwiodła.
                          • wiosnaw Re: A najlepszy jest tekst... 30.06.14, 14:45
                            Umiem odróżnić płacz albo chwilową tęsknotę trzylatka jako normalne elementy rozwoju od płaczu i tęsknoty spowodowanych zbyt długą rozłąką.

                            > ... że były mąż mógł "coś zaproponować" z czego wynika, że gdyby ex zaproponowa
                            > ł wspólny wyjazd w odpowiedni sposób, to byś jeszcze i tyłek do tego wyjazdu do
                            > łożyła.

                            Czy bycie wulgarnym sprawia, że się jakoś realizujesz i daje Ci dodatkową satysfakcję?
                            „W odpowiedni sposób” oznaczałoby dla mnie zwykłą rozmowę pod hasłem „Co zrobić, żeby było jak najlepiej dla dziecka”, a jednocześnie nie narzucanie rozwiązań nie pasujących do niczego, jak spanie pod jednym dachem albo wspólne posiłki. Rozwiązaniem byłby np. pokrywający się na przestrzeni kilku dni pobyt mamy i taty w tej samej miejscowości - jak ktoś tu nawet coś podobnego napisał, chyba Altz - a jeżeli wypoczynek wybrałoby się bliżej (a nie 500 km od domu), to można wymyślić jeszcze kilka innych rozwiązań.
                            Nie wiem, kiedy wg Ciebie jest się rozwiedzionym, czyżby wyrok rozwodowy nie był wystarczającym potwierdzeniem?
                            • muminka2014 Re: A najlepszy jest tekst... 30.06.14, 15:40
                              Czytam twoje posty i Ty nie jestes samodzielna jak piszesz... Caly czas musisz kogos miec pod reka, aby pomogl Ci np. podczas wyjazdu wakacyjnego z 3-latkiem. A moze nie jedz z dzieckiem 500-600 km, tylko spedz 2 tygodnie w swojej okolicy. Mnie rozsmieszyl tekst z sokiem, ktory wciskalas exowi jak szedl z synem do parku. Sama oddalabym taki sok i zakomunikowala, ze dziecko bedzie pod moja opieka i potrafie o niego zadbac!
                              Nigdy nie uwolnisz sie od exa, poniewaz laduje w dziecko duza kase i chce miec wszystko pod kontrole. Placi i wymaga-dobrze o tym wiesz wiec po co ten post?????????????????
                              • wiosnaw Re: A najlepszy jest tekst... 30.06.14, 16:01
                                muminka2014 napisał(a):
                                Czytam twoje posty i Ty nie jestes samodzielna jak piszesz... Caly czas musisz
                                > kogos miec pod reka, aby pomogl Ci np. podczas wyjazdu wakacyjnego z 3-latkiem.

                                Przecież jadę sama! Czy napisanie, że mając dziecko, wygodniej jest być z trzecia osobą, oznacza, że "muszę mieć pod ręką"?!

                                Nie wciskałam soku, może w Twoim wydaniu "Może weźmiecie sok" jest wciskaniem, roszczeniem, narzucaniem się i nie wiem, czym jeszcze. Dlaczego tak nadinterpretujesz?

                                > Nigdy nie uwolnisz sie od exa, poniewaz laduje w dziecko duza kase i chce miec
                                > wszystko pod kontrole. Placi i wymaga-dobrze o tym wiesz wiec po co ten post???
                                > ??????????????

                                Nie, nie wiem - bo "płaci i wymaga" pasuje do osoby, która dostaje 6, 8 czy 10 tys. alimentów na przykład, nie pracuje i jest od byłego męża zależna.
                                • muminka2014 Re: A najlepszy jest tekst... 30.06.14, 17:59
                                  Tak, nadinterpretuje smile ale nie chcialabym nawet takiej lajtowej propozycji uslyszec...
                                  Byly placi za prywatne przedszkole dla syna, ubrania i inne rzeczy wiec placi i wymaga-teraz chyba rozumiesz,ze tak bedzie ...
                                • blue_ania37 Re: A najlepszy jest tekst... 30.06.14, 20:53
                                  wiosnaw napisał(a):

                                  Przecież jadę sama! Czy napisanie, że mając dziecko, wygodniej jest być z trzec
                                  > ia osobą, oznacza, że "muszę mieć pod ręką"?!

                                  Oczywiście że wygodniej pojechać na 3 ręce i na 4 też daje się, ale po co?
                                  Skoro człowiek się rozwiódł?
                                  Jedzie się na jedną rękę i się nie tłumaczy byłemu, że się jedzie nad morze a nie w góry.
                                  Rozumiesz?
                                  Nie rozmawia się na te tematy?
                                  Jedyny temat, to zapewnienie dziecku opieki przez 2 miesiące kiedy cholerne szkoły i przedszkola są zamknięte.
                                  To jest mój temat rozmów a nie, gdzie pojadę
                                  >
                                  > Nie wciskałam soku, może w Twoim wydaniu "Może weźmiecie sok" jest wciskaniem,
                                  > roszczeniem, narzucaniem się i nie wiem, czym jeszcze. Dlaczego tak nadinterpre
                                  > tujesz?

                                  Ten sok to przykład, ze się nie uwolniłaś, a były tak, bo mówi, że sobie poradzi, ty masz potrzebę wiedzenia, uczestniczenia, pomagania.
                                  Tobie ktoś pomaga jak stoisz w korku i dziecko się drze o picie? czy to jest wtedy Twój problem?
                                  >

                                  > Nie, nie wiem - bo "płaci i wymaga" pasuje do osoby, która dostaje 6, 8 czy 10
                                  > tys. alimentów na przykład, nie pracuje i jest od byłego męża zależna.

                                  Ocknij się, 6 tys dostają dzieci Ibiszasmile normą są alimenty na poziomie ok 500zł.
                                  Można być uzależnioną dostając 300 zł i być wolna dostając 8 tys.
                                  • wiosnaw Re: A najlepszy jest tekst... 30.06.14, 21:15
                                    BluaAniu, uwierz mi, że rozumiem smile
                                    Ale i Ty chyba rozumiesz, że kwota 6 tys. to tylko obrazowy przykład i nikt mnie nie musi przywracać do rzeczywistości.
                                    • blue_ania37 Re: A najlepszy jest tekst... 30.06.14, 22:02
                                      wiosnaw napisał(a):

                                      > BluaAniu, uwierz mi, że rozumiem smile
                                      > Ale i Ty chyba rozumiesz, że kwota 6 tys. to tylko obrazowy przykład i nikt mni
                                      > e nie musi przywracać do rzeczywistości.

                                      A ja uważam, że jakoś bym przeżyła za 6 tyssmile ale muszę żyć za 3 razy mniejsmile
                                      Ale jedyne co wiem to to , że naprawdę się rozwiodłam, chociaż nie chciałam, ale dostałam tą lekcję życia do odrobienia.
                                      I nikt nie jest w stanie zmusić mnie do rozmów z byłym na żaden temat.
                                      Nie mam ochoty ani chęci, choć rozmawiam, np dziś powiedział, że chce wziąć młodego w środę powiedziałam że wyjeżdżam, dostanie młodego na tydzień w niedzielę.
                                      Wykazał się zrozumieniem, że nie posiadam butów dla młodego do wspinaczek wysokogórskich.
                                      Ja dam mu ciuchy i zabawki i zaufanie, że nie zrobi mu krzywdy, a brokuły są najmniejszym problemem.
                                      Będą przez tydzień jadali pizzę i hamburgery, ale to jego tata i tylko na to patrzęsmile
                            • tricolour Rozwiedzionym jest się wtedy... 30.06.14, 18:30
                              ... gdy nie szuka się pomocy w sprawach rozwodowych. Co z tego, że masz papier rozwodowy skoro były mąż dalej funkcjonuje w Twoim życiu wbrew Tobie? Co to za rozwód?

                              Poza tym mało urzeka mnie wypowiedź o płaczu trzylatka gdy "zatroskana" matka najpierw funduje dziecku rozwód rodziców, a potem serce rozdziera nad płaczem z powodu długiej rozłąki z jednym z nich.

                              Ale generalnie piszesz dość śmiesznie. Tekst, że młoda i głupia wyszła za mąż więc jest usprawiedliwiona wpisuje się w konwencję winy całego świata. Albo, że dziecko bierze się z wpadki (u ludzi to bierze się raczej z seksu). Byle tak dalej, a kolejne nieszczęście murowane.
                              • wiosnaw Re: Rozwiedzionym jest się wtedy... 30.06.14, 21:02
                                Nie rozdzieram serca nad płaczem dziecka i nie uważam, że jestem usprawiedliwiona wiekiem zawarcia małżeństwa i tym podobne.
                                I jeśli Cię to interesuje: nie obwiniam całego świata i nie myślę, że winny rozpadu był tylko mój były mąż - bo owszem, pierwszy zaczął coś zawalać, ale później ja nie byłam fair. Nie jest więc tak (niestety), że mam czyste sumienie i również nie mogę powiedzieć, że wtedy zrobiłam wszystko, żeby związek uratować.
                        • ann.k Re: To ostatecznie czego nie rozumiesz? 30.06.14, 10:22
                          To znaczy jak się poznaliście to nie pracował? Czy pracował, ale pracoholizm mu wyszedł dopiero jak się ożenił / dziecko urodziło? Bo może to nie pracoholizm jest problemem, tylko jedynym rozwiązaniem, jakie mu wpadło do głowy, innego problemu?
                          Bo tak sobie myślę, czy przypadkiem nie było tak, że Ci ten pracoholizm odpowiadał dopóki nie miałas większych zobowiązań niż siebie samą, bo było z tego dużo kasy. A jak się okazało, że kasa kasą, ale Tobie doszło dziecko, to się priortyety odwróciły. I w sumie to dalej fajnie, że ta kasa jest, ale niech on tyle nie pracuje.
                          • wiosnaw Re: To ostatecznie czego nie rozumiesz? 30.06.14, 15:39
                            Gdy się poznaliśmy, to byłam młoda i głupia i miałam 21 lat. On pracował, jednocześnie musiał robić kolejny etap kształcenia (konieczny w jego zawodzie). Byłam bardzo ale to bardzo dumna, że ktoś taki jak on się mną zainteresował, na dodatek 6 lat starszy ode mnie. Był bardzo ambitny, czasem uczył się po nocach, ale czułam, że mam faceta, spędzaliśmy wieczory razem, w weekend miał więcej czasu dla mnie - wystarczało, też miałam swoje sprawy.
                            A potem klasyka: wpadka. Na koniec ciąży i pierwsze miesiące życia dziecka nałożyły się mojemu już mężowi bardzo ciężkie egzaminy (najpierw długi czas przed-egzaminacyjny oczywiście). Nie istniał dla rodziny, sama wszystkim się zajmowałam. Trzymałam za niego kciuki, nie narzekałam, potem miało być "zupełnie inaczej". Jednak "potem" pojawiły się wyzwania z każdej strony i ambitne propozycje i było tylko gorzej.

                            Pytanie: czy wg Ciebie miałam możliwość przewidzenia u faceta pracoholizmu? Czy z opisu wynika, że jestem / byłam interesowna i pracoholizm odpowiadał mi wtedy, a potem już nie czyli "fajnie, że ta kasa jest, ale niech on tyle nie pracuje"?
            • blue_ania37 Re: U Was sytuacja jest prosta jak drut... 28.06.14, 13:26
              Nie jesteś niezależna, opowiadasz byłemu mężowi gdzie dokładnie jedziesz, i że wynajmujesz pokój od p Marysi, odbierasz telefony od byłego i wpada do Ciebie jak do siebie.
              Jak sama piszesz masz śmieszne alimenty i zamiast normalnych alimentów masz byłego męża nad głową i ustalasz z kimś z kim się rozstałaś ile będzie dokładał co mc do przedszkola.
              Zamiast jednej kurtki dziecko dostaje komunikaty, że matka nie ma, a tata masmile
              Rozwiedź się w końcu albo zacznij z nim znów żyć.
              A
              www.youtube.com/watch?v=_e1pADu6VvI
              • wiosnaw Re: U Was sytuacja jest prosta jak drut... 28.06.14, 15:34
                Ale gdy on będzie wyjeżdżał z dzieckiem na dłużej, ja też chcę informacji o miejscu pobytu, co w tym dziwnego? Gdy wyjechał z dzieckiem na weekend, też o prosiłam o adres, po prostu dla zasady!
                Śmiesznymi nazwałam te alimenty w zestawieniu z zarobkami ojca. Wystarcza na wszystkie potrzeby dziecka, a ja nie życzyłam sobie zarzutu, że podnoszę mój własny poziom życia za jego pieniądze.
                Były nie wpada do mnie jak do siebie, nie wiem, gdzie to wyczytałaś.
                Czy Ty (jeśli się rozwodziłaś) nie odbierałaś telefonów od eks-męża?
                • blue_ania37 Re: U Was sytuacja jest prosta jak drut... 28.06.14, 16:13
                  Wystarczają mi informację , że jedzie do Karpacza, nie mam pojęcia gdzie będzie spał i nie potrzebuję tej wiedzy, on tez nie uzyska ode mnie informacji, że będę spała na ulicy numer itp.... to moja sprawa.
                  Mam zaufanie że nie weźmie młodego gdzieś gdzie nie ma prysznica i wygodnego łóżka i on wie, że ja też tego potrzebuję, więc nie ma potrzeby informowania się i dzielenia adresami.
                  Dla zasady życia na własny rachunek.
                  Mamie też nie mówię jak gdzieś jadę, że będę spała tu i tam z dokładnymi namiaramismile
                  Wpada jak do siebie, sama to napisałaśsmile że to nie na telefon i pokazywał ci wydruki z netusmile
                  Traktuję cię jak kogoś swojego skoro zaproponował ci wspólne wakacje.
                  Nie, jak się rozwodziłam nie odbierałam telefonów bo ich nie byłosmile
                  Dostałam jasny przekaz paradoksalnie jestem dziś za to wdzięczna bo to pozwoliło mi się uwolnić i zrozumieć.
                  Po 3 latach mamy jak na nasze rozstanie bardzo pozytywne układy.
                  On może liczyć na moje poparcie bycia z dzieckiem, ja mogę liczyć na wolne piątki.
                  Dał mi szansę na nowe życie, za co jestem mu wdzięczna.
                  Nie traktuję go jak przyjaciela i nie daję picia jak bierze młodego, jest duży poradzi sobie.
                  Nie wyjaśniam co jadam i co lubi młody, jedyna rzecz w jakiej się złamałam to było powiedzenie mu aby nie dawał młodemu parówek, dla mnie obrzydliwa rzecz i tyle.
                  Nie uzgadniam przedszkola, nie wymagam ani bym nie przyjęła pomocy w opłacaniu, mam alimenty, nie muszę się tłumaczyć z półkolonii i czy zapisałam młodego na dyżur w sierpniu czy w lipcu.
                  Wolę samodzielność w podejmowaniu decyzji i coraz większą pewność, że nie robię źlesmile
                  A



                  www.youtube.com/watch?v=_e1pADu6VvI
                  • wiosnaw Re: U Was sytuacja jest prosta jak drut... 28.06.14, 17:23
                    Kurczę, ja moim rodzicom też nie podaję adresów… smile
                    Ale co do reszty: dziękuję Ci za te konkretne informacje, które mi napisałaś. Warto wiedzieć, że inni mają inaczej. Być może robię źle coś, co jak mi się wydawało jest dobre albo oczywiste.
                    Teoretycznie można by pomyśleć, że na pewno robię coś źle, skoro wyskoczył z tą propozycją. Tylko że naprawdę nie umiem znaleźć w moim zachowaniu sygnałów, które by go do tego zachęcały. Na mnie jego propozycja spadła jak przysłowiowa cegła z jasnego nieba.

                    Co do przedszkola: uznałam, że skoro eks chce płacić, niech płaci, zwłaszcza że go na to stać. Odpowiada mi opcja, gdy alimenty są takie, że nikt mi nie zarzuci życia na koszt byłego, a przy tym ojciec pokrywa większe wydatki, do tego takie, które ewidentnie dotyczą ważnych rzeczy (tu przedszkole).
                    • fujara12 Re: U Was sytuacja jest prosta jak drut... 28.06.14, 21:35
                      A może po prostu usiądź przy stole z ojcem dziecka i porozmawiaj jak dorosła osoba.
                      Bez pretensji, bez wyzwisk, bez krzyku i grożenia palcem.
                      Tak jak dwoje dorosłych i odpowiedzialnych rodziców.
                      Jeżeli ojciec kupuje dziecku ubranie, bo chce, to ciesz się z tego.
                      Alimenty płaci takie jakie sąd zasądził. Nie miej do niego pretensji o to.
                      Skoro wiedzie mu sie lepiej ciesz sie z tego. Moze gdy tobie zabraknie kasy on kupi dziecku zimowe buty.
                      A moze on po prostu chciałby jakoś wrócić. Tylko przez gardło nie przechodzą mu słowa.
                      Skoro jego kobieta jest taka przedsiębiorcza że wzięła z nim rozwód.....................
                      W każdym bądź razie, masz wszystko na własne życzenie.
                      Powrót też jest możliwy.
                      Należy tylko poprawić relacje w komunikacji.
                      Mąż, były czy aktualny to też człowiek.
                      Jeżeli chcesz żeby on traktował cię jak partnera w rozmowie potraktuj go tak samo.
                      Musisz dać szansę tej relacji.
                      Gdy warczysz na niego o byle co, to facet stanie zawsze okoniem.
                      Zamiast bić pianę, uderz trochę w pokorę.
                      Nie wystawiaj kolcy gdy ktoś podaje tobie spragnionej szklankę wody.
                      On delikatnie wyciąga dłoń, a ty chcesz go ugryźć.
                      Spuść z tonu.
                      • blue_ania37 Re: U Was sytuacja jest prosta jak drut... 28.06.14, 21:40
                        fujara12 napisał:

                        Nie pij, to osłabia psychikę ludzką, piszesz tak od rzeczy, ze tylko alkohol mi przyszedł do głowysmile
                        Ale nie przejmuj się z tego da się wyleźć jak człowiek chce.

                        www.youtube.com/watch?v=zFwaRmpzvjo
                      • wiosnaw Re: U Was sytuacja jest prosta jak drut... 29.06.14, 12:33
                        fujara12 napisał:

                        > A może po prostu usiądź przy stole z ojcem dziecka i porozmawiaj jak dorosła os
                        > oba.
                        > Bez pretensji, bez wyzwisk, bez krzyku i grożenia palcem.

                        Nigdy żadne z nas nie używało wyzwisk.

                        > Alimenty płaci takie jakie sąd zasądził. Nie miej do niego pretensji o to.
                        > Skoro wiedzie mu sie lepiej ciesz sie z tego. Moze gdy tobie zabraknie kasy on
                        > kupi dziecku zimowe buty.

                        Alimentów mi wystarczy, sama się na nie zgodziłam, pretensji nie mam, szczególnie że ojciec niczego dziecku nie żałuje.
                        Wyobraź sobie, że cieszę się, że mu się tak dobrze powodzi i życzę mu jak najlepiej.
                • ann.k Re: U Was sytuacja jest prosta jak drut... 29.06.14, 08:34
                  Alimenty maja pokryc potrzeby dziecka a nie oskubac ojca zeby mu za duzo po tym wrozwodzie nie zostalo. Moze byc tak ze ojca wklad jest proporcjonalnie wyzszy niz matki, ale w granicach rozsadku.
                  • 3-mamuska Re: U Was sytuacja jest prosta jak drut... 29.06.14, 14:06
                    A ja bym sie zgodziła i pojechała razem.
                    Ale to ja, gdybym kiedyś sie rozwiodła, to chciałabym żebyśmy zostali przyjaciolmi.
                    Którzy maja wspólne dzieci, wspólne sprawy jakby nie patrzeć.

                    Mogłabys go wypaść na plaże z dzieckiem a sama odpocząć, pogadac moze w koncu wrogość by ustąpiła.

                    Bardzo podziwiam pary ktore po rozwodzie potrafią sobie pomagać dogadać sie, w koncu jak sie z kimś sypialo przez x lat to trudno go traktować jak obcego.

                    Moze złe mysle.
                    • wiosnaw Re: U Was sytuacja jest prosta jak drut... 29.06.14, 17:58
                      Nie jest łatwo zostać przyjaciółmi, na pewno nie rok po rozwodzie (to moje zdanie).
                      Wiem, że przy maluchu bardzo wskazana jest trzecia osoba do takiego dłuższego pobytu, w zeszłym roku byłam z moimi rodzicami i pamiętam, jak na jeden dzień „wybyli” na jakąś wycieczkę i od razu inaczej wtedy było (wózek, parasol, stos rzeczy na plażę, pilnowanie dziecka przy tym). Jednak nie zawsze może być tak, jak chcemy, i sama tez sobie poradzę.

                      Eks nie może pojechać sam z synkiem na dłużej, bo dziecko tęskniłoby za mną i płakało - mieliśmy ostatnio próbę, gdy zabrał go na weekend w góry. Tylko że w góry mam niewiele ponad 100 km, więc w razie czego pobyt można łatwo przerwać, dojechać czy cokolwiek zrobić.
    • koronka2012 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 29.06.14, 14:16
      Rozwiodłaś się formalnie, pora rozwieść się też emocjonalnie.

      Nie jesteście rodziną, nie musisz się przejmować fochami obcego faceta. Nie po to się rozstaliście, żebyś się teraz zastanawiała nad minami i wypowiedziami tego gościa.

      Zaproponował coś, nie zgodzilaś sie - koniec tematu. Rozstrząsanie dlaczego tak, a nie inaczej świadczy o tym, że nadal się nie uwolniłaś.
      • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 29.06.14, 16:47
        I tu się z tobą nie zgodzę.
        Rozwód, rozwodem, ale rodziną pozostaną już aż do śmierci.
        Tylko tępa dzida uzna byłego męża za obcego. To ojciec ich dziecka.
        Jak można w ten sposób podchodzić do sprawy.
        Gdy dwoje ludzi nie moze dojść do porozumienia ze sobą to źle świadczy o ich poziomie intelektualnym. Gdy nie ma zdrad, gdy nie ma kłótni, gdy nie ma używania alkoholu, to co stoi na przeszkodzie nauczyć sie rozmawiać i wyjaśniać swoje problemy.
        Ojciec jak widać chce uczestniczyć w życiu dziecka. Nie tyle finansowo metodą kupienia swojego sumienia za kasę, ale chce być z nim i spędzać z nim czas.
        Wyjazd nad może daje mu tę możliwość.
        Ale widać mamusia ma coś na sumieniu skoro tatusia odpycha od dziecka.
        Gdy matka nie pozwala ojcu na kontakty jak najczęstsze to widać mamusia ma w tym ukryty cel.
        Popatrz sobie w lustro i powiedz szczerze. o masz na sumieniu z tym rozwodem.
        Kto zawinił, a kogo chcesz za to ukarać. Dziecko, czy siebie.
        Bo na razie dziecko na tym traci.
        • blue_ania37 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 29.06.14, 17:30
          fujara12 napisał:
          > Wyjazd nad może daje mu tę możliwość.

          Morze się piszę po prostusmile może chcę kawę ale jak jadę nad morze to przez Rz.

          a href="www.youtube.com/watch?v=TwIZFPGVL4I" target="_blank">www.youtube.com/watch?v=TwIZFPGVL4I</a>
        • chalsia Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 29.06.14, 17:31
          > Tylko tępa dzida uzna byłego męża za obcego. To ojciec ich dziecka.

          no to jestem tępa dzida
          mąż był mi bliski, gdy był mężem
          potem, gdy stał się eks mężem, stał się obcym człowiekiem - nic nas emocjonalnie nie łączyło
          a ojcostwo nie rzutuje na uznanie ojca OBECNIE za obcego człowieka DLA MNIE
          bliskim jest nadal - dla dziecka

          > Gdy matka nie pozwala ojcu na kontakty jak najczęstsze to widać mamusia ma w ty
          > m ukryty cel.

          nooooo, np taki jak żeby móc sobie swoje życie ułożyć po swojemu
        • koronka2012 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 29.06.14, 17:52
          fujara12 napisał:

          > I tu się z tobą nie zgodzę.
          Nie musisztongue_out

          > Rozwód, rozwodem, ale rodziną pozostaną już aż do śmierci.
          Nie, rodziną przestali być w dniu rozwodu.

          > Tylko tępa dzida uzna byłego męża za obcego. To ojciec ich dziecka.

          Nie myl relacji rodzic-dziecko z relacją między byłymi małżonkami. Eks jest bardziej obcy od przechodnia na ulicy.

          > Jak można w ten sposób podchodzić do sprawy.

          Jest to najbardziej oczywisty i zdrowy sposób. Rozwodząc się trzeba zakończyć emocjonalne związki, inaczej nie ma sensu się iść do sądu.

          > Gdy dwoje ludzi nie moze dojść do porozumienia ze sobą to źle świadczy o ich po
          > ziomie intelektualnym. Gdy nie ma zdrad, gdy nie ma kłótni, gdy nie ma używania
          > alkoholu, to co stoi na przeszkodzie nauczyć sie rozmawiać i wyjaśniać swoje p
          > roblemy.

          Idiotyzmem jest założenie, że ludzie mogą się dogadać/powinni się dogadywać w każdych okolicznościach. Gdyby był między nimi choć cień porozumienia - to by się nie rozwiedli. I nie ma to żadnego związku z intelektem. Nie widzę sensu dogadywać się z kimś, kogo zdanie kompletnie mnie nie obchodzi.

          > Ojciec jak widać chce uczestniczyć w życiu dziecka. Nie tyle finansowo metodą k
          > upienia swojego sumienia za kasę, ale chce być z nim i spędzać z nim czas.
          > Wyjazd nad może daje mu tę możliwość.

          Miło z jego strony, tylko że narzuca też swoje uczestnistwo w życiu byłej żony. Skoro jest taki troskliwy mógł zaproponować dorzucenie się do ich wakacji (skoro płaci małe alimenty) a nie narzucać się ze swoją obecnością i psuć komus wypoczynek złymi emocjami. Dziecku też dobrze nie zrobi mącenie mu w głowie i łudzenie nadzieją, że może rodzice się zejdą.

          > Ale widać mamusia ma coś na sumieniu skoro tatusia odpycha od dziecka.
          > Gdy matka nie pozwala ojcu na kontakty jak najczęstsze to widać mamusia ma w ty
          > m ukryty cel.

          Taaa, ojciec mógłby przecież zabrać dziecko na wakacje - ale problem w tym że olał tę relację na tyle, że dziecko w jego obecności nie czuje się dobrze. Niech nad tym popracuje, zamiast psuć wakacje żonie?

          > Popatrz sobie w lustro i powiedz szczerze. o masz na sumieniu z tym rozwodem.
          > Kto zawinił, a kogo chcesz za to ukarać. Dziecko, czy siebie.
          > Bo na razie dziecko na tym traci.

          Tiaaa.... traci, owszem - mając ojca pracoholika. Wakacjami się tego nie załatwi.
        • altz Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 29.06.14, 17:54
          fujara12 napisał:
          > Wyjazd nad może daje mu tę możliwość.
          > Ale widać mamusia ma coś na sumieniu skoro tatusia odpycha od dziecka.
          > Gdy matka nie pozwala ojcu na kontakty jak najczęstsze to widać mamusia ma w ty
          > m ukryty cel.

          Ojciec potrzebuje dodatkowej opiekunki, bo sobie z dzieckiem sam nie radzi na dłużej.
          Matka nie ma obowiązku jeżdżenia ze starym chłopem i pomaganiu przy 3-latku.
          Przyczyną takiej sytuacji jest zachowanie ojca, wyłącznie.
          Teraz, jeśli będzie miał duże chęci, to może brać dziecko i stopniowo przyzwyczajać dziecko do siebie, a za jakiś miesiąc czy dwa, mógłby pojechać na dłużej. Teraz, na miejscu matki, proponowałbym wyłącznie wspólny łykend i oddzielne koszty, niech sobie mieszka w hotelu, jeśli ma taką ochotę, matka nie musi.
          • samawsnach Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 29.06.14, 18:59
            Zaciekawiło mnie definiowanie niezależności czy jej braku w tym wątku. Do głowy nie przyszłoby mi, że informowanie ojca dziecka o miejscu pobytu świadczy o braku niezależności. Przecież mówimy o normalnym, jak wynika z wątku, facecie, a nie stalkerze, czy psycholu, który będzie czyhał pod niefrasobliwie podanym adresemwink
            A co do finansów - też tu nie wiedzę braku "niezależności" Wiosny - przecież wyraźnie pisze, że jest w stanie sama siebie utrzymać, a to że nie takim poziomie, na jakim żyje były mąż? Bywa. Inna sprawa, że mnie również wydaje się, że propozycja ex nie jest wynikiem troski o niewłaściwe warunki pobytu syna, ale próbą zbliżenia się do ciebie (choć syna oczywiście też).
          • chalsia Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 29.06.14, 19:09
            > Ojciec potrzebuje dodatkowej opiekunki, bo sobie z dzieckiem sam nie radzi na d
            > łużej.
            > Matka nie ma obowiązku jeżdżenia ze starym chłopem i pomaganiu przy 3-latku.
            > Przyczyną takiej sytuacji jest zachowanie ojca, wyłącznie.

            nie czesto tak jest, ale tym razem zgadzam się z Altzem
            • blue_ania37 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 29.06.14, 19:42
              Altz masz drugi głosiksmile
              • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 30.06.14, 08:38
                Więc na początek nie jestem osobą w trakcie, przed, ani po rozwodzie.
                Mój staż małżeński pewnie by zaszokował większość.
                W moim życiu były wspaniałe i brzydkie momenty.
                Ale trafiła mi się żona która stworzyła nasz dom, rodzinę i zmieniła mnie samego.
                Zapytałem jej nie tak dawno: DLACZEGO ? Dlaczego to robiła i po co ?

                Odpowiedziała mi krótko.
                Bo cię pokochałam takim jaki jesteś. Jaki byłeś. Bo kocham swoją rodzinę.
                Jestem typem pracoholika. Nie poświęcam zbyt wiele czasu na domowe sprawy.
                Moze to samolubne, może egoizm. Ja mama pracę i maszynkę do robienia pieniędzy, żona ma monopol na funkcjonowanie rodziny.
                Gdy mam doła. Gdy jest mi łyso, źle i jestem w totalnym szambie, ona 8 zmysłem wyczuwa to i potrafi delikatnym dotykiem sprawić że wszystko odchodzi w niebyt.
                Jestem szorstki w obejściu. Nie jestem romantykiem. Nie potrafię pieprzyć słodkich słówek.
                Ale dzięki MOJEJ ŻONIE - MOJA RODZINA ISTNIEJE.
                Wzięłaś rozwód z mężem. Nie podałaś przyczyny. Masz pretensję że mąż ingeruje w twoje NOWE ŻYCIE. Może on jeszcze uważa że TY I ON to jednak rodzina. A rozwód ?
                Sama wiesz jak to z tym rozwodem było. Kto wniósł pozew, kto zawinił, po czyjej stronie leży za to odpowiedzialność.
                Więc nie żal się tu na forum jaki to ex mąż jest zły i jak "utrudnia" ci życie.
                Odnoszę wrażenie że to ty utrudniasz funkcjonalność powstałego układu.
                Uderz się w pierś i powiedz szczerze.
                KTO ZAWINIŁ TAK NA PRAWDĘ. KTO KOMU NARZUCA SWOJE ZDANIE,
                TY CZY MĄŻ ?
                • altz Dobry policjant? :-) 30.06.14, 21:48
                  fujara12 napisał:
                  > Może on jeszcze uważa że TY I ON to jednak rodzina. A rozwód ?
                  > Sama wiesz jak to z tym rozwodem było. Kto wniósł pozew, kto zawinił, po czyjej
                  > stronie leży za to odpowiedzialność.
                  > Więc nie żal się tu na forum jaki to ex mąż jest zły i jak "utrudnia" ci życie.
                  > Odnoszę wrażenie że to ty utrudniasz funkcjonalność powstałego układu.
                  > Uderz się w pierś i powiedz szczerze.
                  > KTO ZAWINIŁ TAK NA PRAWDĘ. KTO KOMU NARZUCA SWOJE ZDANIE,
                  > TY CZY MĄŻ ?
    • amb25 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 30.06.14, 08:48
      Witaj.
      A jak mu sie uklada z kobietami?
      Bo moze jest tak, ze zadnej sobie nie znalazl albo mu z jakas nie wyszlo i doszedl do wniosku, ze moze by zaczac znowu z byla. Lepsza taka niz zadna. Jesli jej pokaze jaki jest fajny (zacznie od wakacji) to ona za nim na pewno poleci.
    • inna_nowa_ja Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 30.06.14, 12:05
      ja w ferie miałam identyczną sytuację i się sprawdziła. Ustaliłam z eksem plan pobytu i tyle, ani eks ani ja nie mogliśmy się tymi feriami podzielić bo nasi pracodawcy nie dali nam urlopu w różnych terminach, i ja i on chcieliśmy spędzić ten czas z dzieciakami. Dogadaliśmy się i było ok.
      Ja już nie wiem jak niektórym dogodzić, jak się eksa zlewa i traktuje nie halo jest źle, jak laska pisze że chciałaby się jakoś dogadać to na wszystko eskowi pozwala i jest współuzależniona.
      Zrób tak aby tobie i maluchowi było dobrze.
      • wiosnaw Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 30.06.14, 15:49
        Dzięki za zrozumienie.
        Eks zawalił sprawę regularności kontaktów, w tym wszystkim widzę też jednak to, że jest jako ojciec naprawdę w porządku. Zależy mi na ich relacji, dlatego często się zastanawiam, co robić w niektórych sytuacjach.
        • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 30.06.14, 20:53
          Pozew o rozwód wniosłaś ty. Ty więc zniszczyłaś rodzinę. Powód śmieszny i prozaiczny. Mąż za mało otaczał cię miłością. Nie miział, nie mówił ciepłych słówek. A tobie tak brakowało tej czułości. Facet zasuwał jak pershing żeby żonce i dziecku niczego nie zabrakło. A żonka odcina ojca od dziecka. Utrudnia mu kontakty, poucza jak ma napoić dziecko i jakim soczkiem.
          Żenada. Nie przyszło ci do głowy że mąż chce ci dać szansę na ponowne wspólne życie.
          A ten wyjazd moze pozwolić na ożywienie tego co ty sama zalałaś wodą.
          Ale pewnie masz już pocieszyciela i to wszystko krzyżuje twoje plany.
          Ja w postępowaniu twojego męża widzę że chce ponownego scementowania rodziny.
          Ale to poniżej twojej godności.
          Czy ty w ogóle kochałaś tego faceta ? Co ty do niego czułaś gdy wychodziłaś za mąż ?
          Teraz stopujesz go. Ziejesz jakąś awersją do niego.
          CO ON CI ZROBIŁ TAKIEGO ŻE AŻ MUSIAŁO DOJŚĆ DO ROZWODU ?
          Masz szansę naprawić coś co sama zepsułaś. Dać dziecku poczucie rodzinnego ciepła.
          Mężowi dać poczucie rodziny. No i sobie szansę do godziwe życie.
          Ale do tego należy dorosnąć.
          • wiosnaw Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 30.06.14, 21:31
            Nie utrudniam kontaktów.
            Nie, nie mam pocieszyciela.
            Tak, owszem, przyszło mi to do głowy.
          • altz Zły policjant? :-) 30.06.14, 21:51
            fujara12 napisał:
            > Pozew o rozwód wniosłaś ty. Ty więc zniszczyłaś rodzinę. Powód śmieszny i proza
            > iczny. Mąż za mało otaczał cię miłością. Nie miział, nie mówił ciepłych słówek.
            > A tobie tak brakowało tej czułości. Facet zasuwał jak pershing żeby żonce i dz
            > iecku niczego nie zabrakło. A żonka odcina ojca od dziecka. Utrudnia mu kontakt
            > y, poucza jak ma napoić dziecko i jakim soczkiem.
            > Żenada. Nie przyszło ci do głowy że mąż chce ci dać szansę na ponowne wspólne ż
            > ycie.

            Facet jej pokaże, jak być żoną, co ma kupować, jak zajmować się dzieckiem, jak się uśmiechać, jak go wspierać żeby on się nie dąsał...
            Ale chyba jednak nie na tym polega małżeństwo? wink
          • kami_hope Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 30.06.14, 22:11
            Fujara, te wywody to nie pod ten adres. Juz kolejny raz widze jak roznym osobom serwujesz swoje przemyslenia, ktore w istocie sa zalami jakie chcialbys wylac swojej kobiecie lub bylej-kobiecie. Poki co, to sam masz problem, stosujesz rozne techniki przemieszczania... Poza tym, Ty w ogole nie masz pojecia na czym polega problem osoby do ktorej piszesz. Ot, po prostu serwujesz to co masz w glowie do zupelnie przypadkowych ludzi. No wez sie zastanow facet. Zglos sie ze swoimi problemami do specjalisty, bo to co tutaj probujesz jedynie poglebia Twoj problem. A juz inna sprawa, to sprawiasz przyktosci niezawinionym Ci ludziom. To nie fair. Jak myslisz?
          • noname2002 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 01.07.14, 11:44
            > Pozew o rozwód wniosłaś ty. Ty więc zniszczyłaś rodzinę.

            Tej rodziny nie było już wcześniej skoro mąż Wiosnaw praktycznie nie spędzał czasu ani z żoną ani z dzieckiem- nie każda kobieta jest twoją żoną i nie każda chce być samotną matką pomimo posiadania męża.
        • altz Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 30.06.14, 21:53
          wiosnaw napisał(a):
          > Dzięki za zrozumienie.
          > Eks zawalił sprawę regularności kontaktów, w tym wszystkim widzę też jednak to,
          > że jest jako ojciec naprawdę w porządku. Zależy mi na ich relacji, dlatego czę
          > sto się zastanawiam, co robić w niektórych sytuacjach.

          Dziecko nie metalowa kulka, tak łatwo nie da się zepsuć.
          Ojciec sobie poradzi, podstawy ma, potrzebuje jedynie więcej czasu z dzieckiem, konsekwencji i cierpliwości.
        • rar.ely sytuacja w ktorej sie znajdujesz 05.07.14, 08:21
          wiosnaw napisał(a):

          > Dzięki za zrozumienie.
          > Eks zawalił sprawę regularności kontaktów, w tym wszystkim widzę też jednak to,
          > że jest jako ojciec naprawdę w porządku. Zależy mi na ich relacji, dlatego czę
          > sto się zastanawiam, co robić w niektórych sytuacjach.

          to klasyczny " konflikt ról " ktory jest po rozwodzie gdzie rola rozwodki ktora chce miec swoje zycie jest w silnym konflikcie z rola matka ktora chce zeby dziecko mialo kontakt z ojcem i powinna je wspierac

          zreszta on jest w takim samym konflikcie

          niestety to jest ten rodzaj pulapki w ktora sie wpada po rozwodzie i z ktorej ciezko wyjsc

          pozstaje taka sytuacje zaakceptowac i niestety zyc w poczuciu "nierozwianego" sporu z silnymi emocjami
          • altz Re: sytuacja w ktorej sie znajdujesz 05.07.14, 08:59
            rar.ely napisał:
            > to klasyczny " konflikt ról " ktory jest po rozwodzie gdzie rola rozwodki ktora
            > chce miec swoje zycie jest w silnym konflikcie z rola matka ktora chce zeby dz
            > iecko mialo kontakt z ojcem i powinna je wspierac

            Tradycyjnie przesadzasz i komplikujesz sprawy.
            Jaki konflikt ról? Weź, nie żartuj.
            Matka ma przede wszystkim ma jedno zadanie w takiej sytuacji: nie przeszkadzać!
            Dać na luz i nie zajmować się duperelami, soczkami, bucikami, dziecko ma dwoje myślących rodziców, żadne z nich nie jest alkoholikiem ani narkomanem, dziecko nie jest tak prosto zepsuć, jakby się wydawało.
            Tutaj ojciec sam sobie poradzi, nie róbmy z niego totalnej sieroty, w pracy też wykonuje jakieś zadania i nikt go w tym nie wspiera. Co więcej, ojciec ma tutaj większy potencjał, niż matka, jak sobie poukłada różne sprawy, to za kilkanaście lat może się okazać, że to matce trzeba będzie pomagać i wspierać, żeby syn chciał ją raz na jakiś czas odwiedzać.
            • wiosnaw Re: sytuacja w ktorej sie znajdujesz 05.07.14, 16:57
              altz napisał:
              Co więcej, ojciec ma tuta
              > j większy potencjał, niż matka, jak sobie poukłada różne sprawy, to za kilkanaś
              > cie lat może się okazać, że to matce trzeba będzie pomagać i wspierać, żeby syn
              > chciał ją raz na jakiś czas odwiedzać.

              "Może" to wiele różnych rzeczy nie do przewidzenia, mam jednak nadzieję nie zniedołężnieć w okolicach czterdziestki smile I także nie widzę powodu, żeby się bać tego, że dorosły syn nie będzie mnie odwiedzać smile

              Altz, może trudno Ci uwierzyć, ale ja bardzo się cieszę, że eksowi dobrze się wiedzie - czyli cieszy mnie jego, jak to określasz, "potencjał", choćby ze względu na nasze dziecko. Ja wolałabym czuć, że mam męża, a nie tylko faceta, którego nigdy nie ma i który przychodzi do domu tylko na seks i spanie.
              Dodam, że jego ilość i jakość kontaktów z dzieckiem teraz a kiedyś jest jak w tym porównaniu nieba i ziemi smile
              • altz Re: sytuacja w ktorej sie znajdujesz 05.07.14, 17:10
                wiosnaw napisał(a):
                > Altz, może trudno Ci uwierzyć, ale ja bardzo się cieszę, że eksowi dobrze się w
                > iedzie - czyli cieszy mnie jego, jak to określasz, "potencjał", choćby ze wzglę
                > du na nasze dziecko.

                Ja w to wierzę i mnie to nie dziwi. Będzie mu się wieść, jak będzie sam sobie radził i nie potrzebował pomocy.

                > Ja wolałabym czuć, że mam męża, a nie tylko faceta, któreg
                > o nigdy nie ma i który przychodzi do domu tylko na seks i spanie.
                Może pan Bóg tak chciał? To dla Ciebie test? wink

                > Dodam, że jego ilość i jakość kontaktów z dzieckiem teraz a kiedyś jest jak w t
                > ym porównaniu nieba i ziemi smile
                Dziecko też jest starsze, może to nie być wyłącznym skutkiem rozwodu.
                U mnie bardzo spadła jakość, a nawet się zapadła w porównaniu sprzed, chociaż koleżanki matki mówiły, że będzie inaczej, teraz siedzą cicho.
                • wiosnaw Re: sytuacja w ktorej sie znajdujesz 05.07.14, 18:22
                  altz napisał:
                  > Może pan Bóg tak chciał? To dla Ciebie test? wink

                  A niby na co miałby być ten test, Altz? smile

                  > Dziecko też jest starsze, może to nie być wyłącznym skutkiem rozwodu.
                  > U mnie bardzo spadła jakość, a nawet się zapadła w porównaniu sprzed, chociaż k
                  > oleżanki matki mówiły, że będzie inaczej, teraz siedzą cicho.

                  Sama widzę, że prawdziwa więź nawiązuje się między nimi dopiero od niedawna i ma ścisły związek z tym, że w tym wieku bardzo rośnie komunikatywność dziecka. Kiedyś, gdy synek był w ogóle bardzo mały (a nawet potem, gdy już chodził) miałam wrażenie, że eks nie wiedział, co z nim począć smile zawsze po prostu wyglądał przy nim na zestresowanego.
                  Może to rodzaj niedojrzałości, może tylko wynik braku większego kontaktu między nimi.

                  Nie wiem, jak było u Ciebie, nie wiem, dlaczego jakość spadła - ale u mnie jest po prostu przeciwieństwo tego, co było. Dziś chłopcy są od na przykład rana razem, wrócą ok. 19, a takiej ilości czasu eks nigdy, naprawdę nigdy nie poświęcał na kontakt z rodziną kiedyś.

                  • tricolour Najlepsze będzie wtedy... 05.07.14, 20:49
                    ... gdy "chłopcy" się emocjonalnie zwiążą do tego stopnia, że ojciec - i piszę to zupełnie serio - wystąpi o opiekę nad dzieckiem.

                    Twój rozwód - w mojej ocenie - dopiero się zaczyna.
                    • wiosnaw Re: Najlepsze będzie wtedy... 06.07.14, 09:07
                      Czyli to źle, że rodzic mający opiekę nie robi drugiemu problemów w kontaktach z dzieckiem? Powinnam może pilnować, aby nie za duża więź rozwinęła się między nimi?
                      Nie sądzę, że o to ci chodzi, więc po co robisz takie uwagi?
            • rar.ely Re: sytuacja w ktorej sie znajdujesz 08.07.14, 22:44
              natepnym razem napisze dwa posty jeden dla wszystkich i drugi dla Cebie zebys zrozumiał o co chodzi

              smile
    • xciekawax Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 30.06.14, 19:44
      Rok po rozwodzie to powinnas juz traktowac exa z przymrozeniem oka i w ogole nie przejmowac sie jego nastrojami. On w zlym nastroju - ty z usmiechem na twarzy cos tam sobie robisz.
      • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 01.07.14, 07:58
        To raczej wy jesteście zgorzkniałymi frustratami, którym w życiu nie wyszło.
        A nie wyszło, bo okazało się że małżeństwo skończyło się rozwodem.
        W większości przypadków rozwodowych to kierowanie się czystym egoizmem.
        Nie mam na myśli poświęcania się na siłę żeby trwać w patologicznym układzie.
        Ale skoro do ślubu doszło, to była jakaś przyczyna. Uczucie tak głębokie które doprowadziło do finalizacji tych spotkań.
        W pewnym momencie piorun strzela w stóg siana i bańka mydlana pryska. Czar miłości też.
        Wytłumaczcie mi jak nagle miłość znika i pojawia się zajadła nienawiść.
        Rozumiem zdradę, odejście z inną lub z innym. Rozumiem alkoholizm który w pewnym momencie staje się ważniejszy od rodziny. Ale...................
        Nawet w tych przypadkach partnerzy czy partnerki starają się wyciągać dłoń pomocy.

        Tu widzę tylko samych frustratów którzy z zajadłością ratlerka obszczekują partnera wiosnyw nie znając człowieka.
        Znacie tylko pytanie autorki. Kto wie jaka ona jest naprawdę. Kto zawinił z tym rozwodem.
        Moze to ona przyprawiła mężowi rogi, a on teraz krzyżuje jej plany z nowym menem,.
        Stawiacie faceta na szubienicy i każecie go powiesić. Jak banda zdziczałych prymitywnych szumowin.
        To że potraficie używać języka literackiego, budując prawidłowe zdania, nie oznacza że jesteście ludźmi.
        Raczej widzę tu ciężko upośledzone indywidua które nie potrafiły sobie poradzi w swoich związkach. To według was jest standard. Mnie się przytrafiło, więc wszystkie przypadki są takie same.
        Otóż nie. Każdy człowiek jest inny. Każdy przypadek ma inne podłoże.
        Dlatego niech autorka napisze wpierw kto wniósł o rozwód i z czyjej powstał przyczyny.
        Kto teraz próbuje nawiązać relacje, a kto utrudnia komu życie.
        Facet po roku od rozwodu nie wchodzi w nowy związek, chyba że powodem rozwodu była zdrada. Zbyt mocna zadra siedzi w jego sercu żeby pchał się w nowe szambo.
        Kobieta uznaje KLIN KLINEM. Dla nie nowy związek to jak nowe perfumy, czy nowa kreacja dla uciechy oczu. Dla niej nie istnieje pojęcie rozpaczy że związek się rozpadł. Ona tryumfuje e wygrała z padalcem. Teraz jeszcze mu tylko dokopać żeby wiedział kto tu ma jaja.
        Wasze wywody są właśnie w tym stylu.
        Nie znacie faceta. Nie wiecie kto zawinił. Ale chcecie go powiesić już i teraz.
        BRAVO, BRAVO.
        • muminka2014 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 01.07.14, 09:07
          Drugi fujaro12, otoz ja nie jestem zgorzkniala tylko zadfowolona,ze wyzwolilam sie od meza alkoholika po latach upodlenia i czekania na zmiany, ktore do tej pory nie nastapily... Akurat ja nie napadalam na meza autorki, a raczej krytykowalam ja - wg mnie jest niedojrzala. Ty jestes sfrustrowanym b dziwnym czlowiekiem...
        • argentusa Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 01.07.14, 09:17
          > A nie wyszło, bo okazało się że małżeństwo skończyło się rozwodem.
          a co jeśli drugie małżeństwo od paru lat właśnie wychodzi i jest ok. Bo jest się po prostu dojrzalszym i tym razem wybrało się właściwie i dokładnie tego człowieka, który nam pasuje pod każdym względem? Twoja stanowczość zdaje się wynika z postrzegania świata wyłącznie czarno-biało. Nic pośredniego. Dla mnie to ograniczenie. Poważne.
          > Wytłumaczcie mi jak nagle miłość znika
          nie wiem jak nagle znika, doskonale wiem jak znika latami aż nic nie pozostaje poza niechęcia.
          > Moze to ona przyprawiła mężowi rogi, a on teraz krzyżuje jej plany z nowym mene
          > m,.
          po rozwodzie są. teraz to pan może sobie krzyżować co chce i z kim chce. Pan jest jedynie tatą dziecka a pani mamą. Nie muszą się spotykać w okolicznościach wypoczynku. to nie jest trudne, naprawdę. Można mieć życie zupełnie odrębne od życia eks.

          > Raczej widzę tu ciężko upośledzone indywidua które nie potrafiły sobie poradzi
          > w swoich związkach
          eeee. niektóre może miały odwagę odrzucić to co kiepskiej jakości i sięgnąć po lepszą jakość. Związku chociażby. Takie też tu są. Zakończywszy najpierw pierwszy związek. Wiem, wiem, - niemożliwe. A jednak wink
          Kobieta uznaje KLIN KLINEM. Dla nie nowy związek to jak nowe perfumy, czy nowa
          > kreacja dla uciechy oczu.
          aaa to jednak jest nowy facet. No nie doczytałam. o ja upośledzona...
          Fujara, weź trochę wróć do rzeczywistości. I jak ktoś wcześniej napisał - nie pij tyle. To szkodzi zdrowiu. I przestań projektować swoje żale na innych. Nie tędy droga.
          Autorka ma pełne prawo odpoczywać w towarzystwie, które jej odpowiada. Nie po to się rozwodziła żeby się przyjaźnić z eksem. Zapewniam na podstawie własnego doświadczenia, że można się nie przyjaźnić z eksem i można mieć dobre układy na linii ojciec-matka. I zupełnie nie chcieć oglądać się za często -nawet z małym dzieckiem. U nas jest tak, że skoro mnie stać na mniej niż jego, to on jeździ z dziećmi gdzie chce i na ogół w terminach jakie chce - i ja mu się nie wtrącam. Ale jemu też nie przychodzi do głowy uczestniczyć w jakikolwiek sposób w moich układach dzieci-mama-wakacje. Każde ma swój termin - i jak jest potrzeba to się dogadujemy ze zmianami. Ale na Boga nie tłumaczymy gdzie, jak i z kim jeszcze.
          Jak to grzecznie powiedział sąd mojemu koledze - proszę pana to nie jest już pańska żona. To jest obca osoba i kontrolować jej pan nie może (jak koniecznie chciał widywać dzieci w domu eks żony) i oto złożył wniosek do sądu. Ja -zabiłabym śmiechem, sąd i tak zachował powagę.
          Ar.

        • blue_ania37 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 01.07.14, 09:28
          fujara12 napisał:

          > Tu widzę tylko samych frustratów którzy z zajadłością ratlerka obszczekują part
          > nera wiosnyw nie znając człowieka.
          > Znacie tylko pytanie autorki. Kto wie jaka ona jest naprawdę. Kto zawinił z tym
          > rozwodem.
          > Moze to ona przyprawiła mężowi rogi, a on teraz krzyżuje jej plany z nowym mene
          > m,.
          > Stawiacie faceta na szubienicy i każecie go powiesić. Jak banda zdziczałych pry
          > mitywnych szumowin.
          > To że potraficie używać języka literackiego, budując prawidłowe zdania, nie ozn
          > acza że jesteście ludźmi.
          > Raczej widzę tu ciężko upośledzone indywidua które nie potrafiły sobie poradzi
          > w swoich związkach. To według was jest standard. Mnie się przytrafiło, więc wsz
          > ystkie przypadki są takie same.
          > Otóż nie. Każdy człowiek jest inny. Każdy przypadek ma inne podłoże.
          > Dlatego niech autorka napisze wpierw kto wniósł o rozwód i z czyjej powstał prz
          > yczyny.
          > Kto teraz próbuje nawiązać relacje, a kto utrudnia komu życie.
          > Facet po roku od rozwodu nie wchodzi w nowy związek, chyba że powodem rozwodu b
          > yła zdrada. Zbyt mocna zadra siedzi w jego sercu żeby pchał się w nowe szambo.
          > Kobieta uznaje KLIN KLINEM. Dla nie nowy związek to jak nowe perfumy, czy nowa
          > kreacja dla uciechy oczu. Dla niej nie istnieje pojęcie rozpaczy że związek się
          > rozpadł. Ona tryumfuje e wygrała z padalcem. Teraz jeszcze mu tylko dokopać ż
          > eby wiedział kto tu ma jaja.
          > Wasze wywody są właśnie w tym stylu.
          > Nie znacie faceta. Nie wiecie kto zawinił. Ale chcecie go powiesić już i teraz.
          > BRAVO, BRAVO.

          Kto tu próbuje powiesić tego eksa?
          Gdzie to wyczytałeś?

          A zajadłość z jaką napadłeś na rozwodników nie podoba mi się napadłeś w ten sposób również na mnie, więc coś ci napiszę, chociaż nie wiem czy jesteś w stanie zrozumieć.
          10 lat podjęłam ukochaną pracę, wymarzoną która była spełnieniem moich wyborów zawodowych.
          Spełniałam się w niej czerpiąc radość i poczucie, że jestem na właściwym miejscu.
          Ale przez te lata zmieniłam się ja, zmienił się styl zarządzania, niektórzy odeszli niektórzy przyszli.
          Niektórych bardziej lubię niektórych mniej.
          Zmieniły mi się priorytety, urodzenie dziecka np je zmieniły.
          Czy w związku z tym, muszę tam pracować do końca życia bo była to ukochana praca?
          Czy powinnam ją zmienić, aby móc się realizować w sposób w jaki czuję w tym momencie?
          Czy powinnam mieć wyrzuty sumienia do końca życia że chcę inaczej?

          Opowiadasz banały o rozwodnikach a szczególnie frustrujesz się na kobiety.
          Domagając się przyczyn rozwodu i kto zawinił.
          To takie katolickie to rzucanie tymi kamieniami.
          A

          www.youtube.com/watch?v=_e1pADu6VvI
          • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 01.07.14, 14:15
            blue_aniu37
            Uogólniasz moją wypowiedź. Nie miałem na myśli patologi jak alkoholizm, nagminne zdrady itd.
            Gdy jest model rodziny taki podstawowy jest najważniejszy priorytet. UTRZYMAĆ TO STADŁO.
            Podział kompetencji jest prosty. Żona z przyczyn biologicznych zachodzi w ciążę i karmi mlekiem jak przystało na ssaka. Facet jako padlinożerca znosi do domu "ochłapy mięsa" żeby dać pokarm samicy w celu zwiększenia produktu mlecznego. W początkowej fazie samica warczy na samca odstraszając go od młodych, bo........................
            Po okresie inkubacji młode zaczynają samodzielnie podjadać i samica zaczyna interesować sie samcem, ale ten wpadłszy w "ciąg" poluje i poluje.............
            Samica po zasie jest zestresowana i okazuje swoje niezadowolenie, ale samiec jako ten "mniej inteligentny" nie dostrzega widocznych sygnałów wysyłanych przez samicę.
            Efekt
            Budzi się z ręką w nocniku, czyli z zawiadomieniem o rozprawie rozwodowej.
            W tej sytuacji zamiast konstruktywnych rozmów przy "okrągłym stole" dochodzi do wyzwisk i szarpań, powarkiwań i odszczekiwań.
            Zajadłość obu stron osiąga punkt kulminacyjny.
            MIEDZA JEST MOJA I NIE USTĄPIĘ.
            Po rozwodzie dochodzi do ochłonięcia nastrojów, ale "duma" i "honor" nie pozwalają na zmianę frontu czy okazania jakichkolwiek gestów przyjaźni.
            Przez moje stanowisko do ratowania stadła nie przemawia "moherowy katolicyzm".
            Jestem człowiekiem głęboko niewierzący w tezy głoszone przez "pingwinów".

            To nie zakorzenienie katechezy, ale czysty rozsądek nawołuje do zakopania broni i użycia słów pojednania.

            Rozumując tak jak niektórzy:
            - skoro ślub z tym panem był błędnym krokiem to co spowodowało ten zamiar zamążpójścia,
            - skoro rozwód był błędem to co spowodowało wniesienie pozwu o ten rozwód.
            - skoro tatuś nie okazuje regularnych kontaktów z dzieckiem z powodu pracoholizmu, to jaka częstotliwość byłaby prawidłowa.
            - skoro tatuś kupuje dziecku ubranko bo ma taki kaprys, to dlaczego mamusia ma pretensje o zbyt małe alimenty nieadekwatnie niskie w stosunku do zarobków tatusia.
            - mamusia nie ma żalu że tatuś więcej zarabia ale jednak............... czytaj powyżej jej komentarze.
            - skoro ja jestem frustratem, lub niespełnionym facetem w związku to jak nazwać te osoby które były w małżeńskim stanie i rozwiodły się ? CZY IM SIĘ UDAŁO ?

            Jest wiele kwestii nie poruszanych.
            Ale ""Oferta" eksa, nic nie rozumiem""
            Więc jak mam odnieść się do autorki ?
            Skoro ona nie rozumie że mąż chce spędzić wakacje z synem i jego matką, żeby stworzyć dziecku "wrażenie" stabilizacji.
            Zaznaczam że piszę tu tylko wrażeniu. Matka daleka jest od takiej idei.
            Ona uważa się ALFĘ I OMEGĘ. Co jak widać zakończyło się rozwodem.
            Więc gdy wiosnaw tego nie dostrzega, to nie dostrzegła też błędu rozwodząc się z mężem.
            Błędem jest że jeszcze żyje. Przecież ona musi zasięgnąć porady.
            Jak żyć, oddychać, jeść. A przecież z drugiej strony, ONA WIE NAJLEPIEJ.
            I to jest właśnie HIPOKRYZJA.
            • blue_ania37 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 01.07.14, 16:10
              fujara12 napisał:

              > blue_aniu37
              > Uogólniasz moją wypowiedź. Nie miałem na myśli patologi jak alkoholizm, nagminn
              > e zdrady itd.
              > Gdy jest model rodziny taki podstawowy jest najważniejszy priorytet. UTRZYMAĆ T
              > O STADŁO.

              Ja w ogóle nie pisałam o patologiach, ja pisałam że człowiek się zmienia.
              I to jest w nas fajne jako ludziach, że się rozwijamy jak chcemy albo nie jak nie chcemy.
              Nie jestem dumną rozwódką, bo się rozwiodłam, uwierz, że wolałabym się nie rozwodzić, ale tak wyszło.
              I mogę żyć w przekonaniu że koniec życia, albo żyć dalej.
              Wybieram życie.
              Każda decyzja o rozwodzie jest niełatwa, obojętnie kto poszedł z pozwem do sądu.
              To utrata życia jakie się znało i ciężko znów budować wszystko na nowo.
              To często utrata codziennych kontaktów z dziećmi, konieczność znoszenia neksiów w naszym życiu, którzy dotykają nasze dzieci!
              Brak świąt i samotne wakacje.
              Ale jeżeli ludzie tak postanawiają, to uwierz, że nie robią tego bo są egoistyczni i małostkowi.
              To znaczy że doszli do ściany i nie umieją nie potrafią jej przebić bo już nie.
              I nie znaczy, że są źli, ale są po prostu ludźmi i jedyne co im przyświeca, to wiara że można odzyskać spokój niekiedy od męża alkoholika, niekiedy od złej teściowej, niekiedy od zainteresowani wielkim pracą, dziewczynami, chłopakami.
              To zmiana wszystkiego i wystarczy poczytać wstęp do forum rozwodowego, to nie jest, że człowiek wychodzi i mówi świetnie że tak się stało.
              Każdy ponosi konsekwencje, niektórzy od razu, niektórzy później.

              > Podział kompetencji jest prosty. Żona z przyczyn biologicznych zachodzi w ciążę
              > i karmi mlekiem jak przystało na ssaka. Facet jako padlinożerca znosi do domu
              > "ochłapy mięsa" żeby dać pokarm samicy w celu zwiększenia produktu mlecznego. W
              > początkowej fazie samica warczy na samca odstraszając go od młodych, bo.......
              > .................

              To jakaś bzdura, nie lubię być oceniana jako samica jestem człowiekiem.
              Nie będę przepraszać za biologię, że to ja rodzę dzieci.
              Ale uwierz, że są kobiety które nie mają potrzeby naturalnego karmienia, sa kobiety które nie mają potrzeby bycia na wychowawczym.
              Są gorszymi matkami?
              Bo nie karmią czy, że chodzą do pracy?

              > Efekt
              > Budzi się z ręką w nocniku, czyli z zawiadomieniem o rozprawie rozwodowej.
              > W tej sytuacji zamiast konstruktywnych rozmów przy "okrągłym stole" dochodzi do
              > wyzwisk i szarpań, powarkiwań i odszczekiwań.

              Jak dochodzi do wyzywania i szarpania polecam rozwód.
              Takich rzeczy się nie zapomina i nie wybacza.

              > Po rozwodzie dochodzi do ochłonięcia nastrojów, ale "duma" i "honor" nie pozwal
              > ają na zmianę frontu czy okazania jakichkolwiek gestów przyjaźni.

              Ty nazywasz to dumą i honorem ja nazywam życiem w sposób w jaki chcę.
              Nie muszę okazywać gestów przyjaźni nie muszę się przyjaźnić z byłym, mamy dziecko i mamy na siebie nie warczeć nie krzyczeć.
              On nie musi pamiętać, że ja lubię wodę gazowaną a on nie otrzyma ode mnie pomidorówki, bo zrezygnowaliśmy z tej zażyłości.
              Rozumiesz zrezygnowaliśmy, nie ta zupa, nie ta woda?
              Nie lubimy tych swoich smaków.
              Nie lubię też smaków pani z naprzeciwka i pana którego spotykam w sklepie.
              Nie warczymy na siebie, akceptujemy że on to ja to, ale nie musimy domagać się aby każdy miał "po połowie".

              > Rozumując tak jak niektórzy:
              > - skoro ślub z tym panem był błędnym krokiem to co spowodowało ten zamiar zamąż
              > pójścia,

              Bo 10 lat temu był świetnym, przystojnym wysokim facetem który kochał świetną muzykę i uważałam, że pokonamy wszystko.
              Mój błąd nie zrobiłam dokładnej ankiety na wszystkie pytania a on nie umiał odpowiedzieć bo np oboje nie mieliśmy dzieci więc rozmawialiśmy na podstawie "wyczucia"

              > - skoro rozwód był błędem to co spowodowało wniesienie pozwu o ten rozwód.

              Nikt nie napisał, że rozwód jest błędem, jest cholernie smutnym doświadczeniem, ale na szczęście jest legalnysmile

              > - skoro tatuś nie okazuje regularnych kontaktów z dzieckiem z powodu pracoholiz
              > mu, to jaka częstotliwość byłaby prawidłowa.

              To zależy co chce tata i mama, uwierz że niektórym wystarczy 5 minut w tyg, są tacy co potrzebują o wiele więcej.
              > - skoro tatuś kupuje dziecku ubranko bo ma taki kaprys, to dlaczego mamusia ma
              > pretensje o zbyt małe alimenty nieadekwatnie niskie w stosunku do zarobków tatu
              > sia.

              Ale to właśnie było jej powiedziane, że ma się rozwieść i liczyć na własne pieniądze + alimenty bez konieczności uzgadniania wszystkiego z byłym facetem.

              > - skoro ja jestem frustratem, lub niespełnionym facetem w związku to jak nazwać
              > te osoby które były w małżeńskim stanie i rozwiodły się ? CZY IM SIĘ UDAŁO ?

              Udało mi się, mieć znów 18 lat w wieku 40 stu i ogromny rozum jaki zyskałam.
              Ogromną wiedzę i odpowiedzialność, która pomimo, że uwiera powoduje, że człowiek czuje się wolny.

              > Skoro ona nie rozumie że mąż chce spędzić wakacje z synem i jego matką, żeby st
              > worzyć dziecku "wrażenie" stabilizacji.

              Czy ty byś spędzał wakacje z kimś obcym?
              Rozumiesz że kimś takim staje się była żona były mąż?
              Czemu każesz obcym ludziom spędzać razem urlop?
              Jeżeli nie mają wspólnych tematów, wspólnych planów celów?
              W imię jakiej stabilizacji,dla dziecka, że matka łyka łzy a ojciec pije piwo?
              Bo co mogą robić ludzie którzy są obcy?
              Obca kobieta zachwyca się Tobą na plaży? a ty smarujesz ją kremem?
              Nie i takimi dla siebie są byli małżonkowie.

              > Błędem jest że jeszcze żyje. Przecież ona musi zasięgnąć porady.
              > Jak żyć, oddychać, jeść. A przecież z drugiej strony, ONA WIE NAJLEPIEJ.
              > I to jest właśnie HIPOKRYZJA.

              Na koniecsmile
              Wg Twoich standardów jestem fajną rozwódkąsmile
              Nie wnosiłam o rozwód, uciekłam od przemocowca.

              Ale mam w sobie ogromne przekonanie, że właśnie przez takie idee i zasady doprowadziłam się do stanu w którym żyłam i na które skazałam dziecko.
              Właśnie dla ratowania stada, właśnie w imię rodziny.
              Im mniej by ludzie się wpieprzali w związki byłoby łatwiej.
              Im mniej by było parcia na obronę małżeństwa to mniej ludzi by się męczyło w układach które nie są do przyjęcia.
              Właśnie przekonanie miedza jest moja i nie ustąpię, prowadzi do patologii.
              Bo przecież można dawać szansy?
              Skoro nie zabił to żaden furiat, skoro chleje tylko w weekendy to właściwie nie ma się o co doczepić, a poza tym to kobiety kiedyś na polach rodziły i żyły, więc może to kierunek który może wygrać?smile
              • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 01.07.14, 17:41
                Generalizujesz.
                Ja swoje wypociny skierowałem do autorki, opierając się na twoich słowach krytyki w stosunku do mnie. Twój przypadek jest inny niż pani Kowalskiej, inny niż "wiosnyw", inny niż pani Xsińskiej.
                Nie można stawiać znaku równości do wszystkich. Jako szablonu.
                Są różni ludzie, różne mentalności, różny wiek, różne środowiska. To są składowe które stwarzają multum kombinacji i uwarunkowań.
                Gdybym ja chciał generalizować to napisałbym krótko:
                Widziały gały co brały. nawet zakamuflowane ozdobną folią.
                Albo inaczej:
                Nawet z byle gucia można zrobić cacko z dziurką.
                Trzeba tylko chcieć. Umieć rozmawiać, ustalić priorytety, wyegzekwować swoje prawa, podzielić obowiązki i czasem iść na kompromis.
                Ale najważniejsze. Nauczyć się kochać bezwarunkowo. Być partnerem dla niej/niego.
                To dotyczy obydwojga partnerów w związku.
                Wiem.
                Odpiszesz mi zaraz że ty to tak, ale on to nie.
                Nie chodzi o licytację. Chodzi o ułożenie relacji pomiędzy ludźmi żeby było im nawzajem dobrze, albo i jeszcze lepiej.
                W sumie to nie mój synek, nie moja żona, nie mój rozwód.
                A wiec nie moja sprawa.
                Ale skoro autorka zamiast swojego męża, czy byłego męża pyta forum, o co camam
                Sorry Winetou, śmieszne i żenujące.
                To ona była jego żoną, nie ja, czy Ty Aniu.
                To ona wniosła o rozwód ze swoim mężem, a nie my forumowicze.
                Nie znam jej, ani nie znam tego faceta.
                Nie wiem o co właściwie jej chodzi.
                A facet w/g mnie wykazuje zdrowe podejście do pogodzenia się z żoną i prawdopodobnie próbuje (może nieudolnie) zcalić to co ona spieprzyłą.
                Ale to już inna Bajka. Nie z epoki wiosnyw.
                Pozdrawiam i chyba pożegnam na stałe.
                A tobie Aniu życzę zdrowia, uśmiechu na co dzień i wszelkiej pomyślności.
                Każdemu należy się szansa. Nawet byłemu mężowi.
                Ale to też inna bajka.
                • blue_ania37 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 01.07.14, 18:29
                  Nie generalizuję, patrzę na świat tak jak umiem, niekiedy pewnie za płytko, niekiedy bardziej świadomie.
                  Zgadzam się z twierdzeniem bardzo generalizującym, że widziały gały co brały.
                  Nie podoba mi się to stwierdzenie, nie lubię go, ale ma w sobie odpowiedź za samodzielność i odpowiedzialność PO rozwodzie.
                  Wiedziały gały i dziś ponoszą odpowiedzialność.
                  Jestem przysłowiową panią Kowalską, jestem rozwódką, to ludzie widzą, a nie znają przyczynsmile
                  Ja na forum się pytałam rożne rzeczy, wynikało to z braku wiedzy, ze strachu, z chęci posłuchania kogoś z drugiej strony barykady.
                  Ze zyskania pewności, że nie myślę jakoś dziwnie, albo przynajmniej że niektórzy też tak myślą.
                  Wyciągałam własne wnioski i myślę, że wiosna też to zrobi, może musi wziąć odpowiedzialność za własne czyny?
                  Niekiedy jak się czyta co ludzie robią, zadziwia i to nie nawet w dużych sprawach, ale w sprawach mizerii na słodko czy słono czy kabanosów na zimno czy ciepłosmile
                  Nie nazywam zdrowego podejścia faceta który jest dla mnie obcy a proponuje mi wakacjesmile
                  Nawet jeśli łączą nas wspomnienia spania w jednym łóżku.
                  Spałam też w jednym łóżku z koleżankami jak chodziłam do szkoły czy musimy się kontaktować do tej pory?
                  Z niektórymi tak niektóre zostały odłożone na półkę wspomnienia i tam zostaną.
                  Kończyłam resocjalizacjęsmile o drugiej i trzeciej szansie wiem wszystkosmile, ale pamiętam jak kiedyś podniosłam rękę na pytanie czy wychowanek ma odejść z ośrodka.
                  Ukochany wychowanek, ale nie skorzystał z wszelkich szans i musiał osiągnąć swoje dno, aby docenić życie.
                  Tak samo robi się z narkomanami, alkoholikami, zostawia się ich aby zechcieli żyć albo spadli tam gdzie chcą.
                  Pokolenie wiosny jest fajnesmile myślę, że to to pokolenie co nie będzie się musiało wstydzić, że nie wyszło.
                  I dzieci nie będą musiały się wstydzićsmile.
                  Wiesz, że w Polsce są szkoły prywatne, gdzie w regulaminach są zapisane zapisy o nie przyjmowaniu dzieci rozwodników?
                  Pan minister Sikorski posyła tam dzieci.
                  Co za liberalnośćsmile
                  www.youtube.com/watch?v=KMdJL-zpxUo
        • altz Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 01.07.14, 18:56
          fujara12 napisał:
          > W większości przypadków rozwodowych to kierowanie się czystym egoizmem.
          Można prosić o źródło? smile
          Czy to są tylko Twoje przemyślenia? Że niby małpa? Lepsza gałąź, więc hopla? smile
          Mało osób rezygnuje tylko z powodu lepszej gałęzi, najpierw są długie przemyślenia i poważne powody.

          > Tu widzę tylko samych frustratów którzy z zajadłością ratlerka obszczekują part
          > nera wiosnyw nie znając człowieka.
          Nikt nie obszczekuje faceta, tylko zauważa problemy w postawieniu granic po obu stronach i kłopoty z komunikacją. Facet nie jest prymitywem ani kimś zupełnie złym, zwyczajnie nie rozumie konwencji, znalazł się w nie tej bajce, a chciałby czegoś dokonać, smoka zabić czy oswobodzić królewnę, jeszcze tego nie wie. Przy tym jest niezbyt subtelny, a była żona uważa, że jest jeszcze bardziej nieporadny, więc się wciska z radami, ale on sobie da radę, byle miał czas i odrobinę zaufania, a była żona nie była stawiana pod presją. Ja wierzę, że się dogadają i zrobią to całkiem sensownie.

          > Znacie tylko pytanie autorki. Kto wie jaka ona jest naprawdę. Kto zawinił z tym
          > rozwodem.
          > Moze to ona przyprawiła mężowi rogi, a on teraz krzyżuje jej plany z nowym mene
          > m,.
          > Stawiacie faceta na szubienicy i każecie go powiesić. Jak banda zdziczałych pry
          > mitywnych szumowin.
          Na pewno ona jest seryjną zabójczynią, właśnie stoi pod twoimi drzwiami z kuchennym nożem. Otwórz, nie pozwól stać przed drzwiami, w końcu to kobieta! wink

          > To że potraficie używać języka literackiego, budując prawidłowe zdania, nie ozn
          > acza że jesteście ludźmi.
          Ja jestem robotem trzeciej generacji, typu k84. Zostałem stworzony do odpisywania na głupie posty! wink

          > Raczej widzę tu ciężko upośledzone indywidua które nie potrafiły sobie poradzi
          > w swoich związkach. To według was jest standard. Mnie się przytrafiło, więc wsz
          > ystkie przypadki są takie same.
          > Otóż nie. Każdy człowiek jest inny. Każdy przypadek ma inne podłoże.
          > Dlatego niech autorka napisze wpierw kto wniósł o rozwód i z czyjej powstał prz
          > yczyny.
          Czyżby zabawa w "kto zabił?" big_grin
          Tak to nie działa, sytuacja jest dynamiczna, jest akcja i interakcja, nie wiadomo, kto zacznie za chwilę, mamy jedyną pewność, że obojgu jest źle w związku.

          > Facet po roku od rozwodu nie wchodzi w nowy związek, chyba że powodem rozwodu b
          > yła zdrada.
          Może nie znalazł sensownej kobiety, tak samo kobieta może nie trafić na odpowiedniego mężczyznę. W filmach to jest proste, wspólny drink i za dwie godziny są już najlepszymi przyjaciółmi, w realnym życiu potrzebny jest jeszcze łut szczęścia.

          > Zbyt mocna zadra siedzi w jego sercu żeby pchał się w nowe szambo.
          Oj tam, upraszczasz bardzo. Według statystyk, zdrada wcale nie stoi na szczycie powodów rozstań.

          > Kobieta uznaje KLIN KLINEM. Dla nie nowy związek to jak nowe perfumy, czy nowa
          > kreacja dla uciechy oczu. Dla niej nie istnieje pojęcie rozpaczy że związek się
          > rozpadł. Ona tryumfuje e wygrała z padalcem. Teraz jeszcze mu tylko dokopać ż
          > eby wiedział kto tu ma jaja.
          Bredzisz chłopie. Gdy tak było, to by się nie pytała na forum.
          Poza tym, kobiety może i są mniej empatyczne od mężczyzn (wink), ale też przeżywają, myślą nad wieloma przeżyciami i przyczynami klęsk.

          > Nie znacie faceta. Nie wiecie kto zawinił. Ale chcecie go powiesić już i teraz.
          Znajdź to o wieszaniu! big_grin
          Gdzieś to wyczytał? smile

          > BRAVO, BRAVO.
          Za dużo tych gazetek źle wpływa na mózg.
          Zmień czasopismo! wink
          • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 01.07.14, 21:14
            Altz, aż mi się złośliwie chce dopisać haimer.
            Ale sorry, nie to powinienem pisać. To była czysta złośliwość za twoje kopniaki [po moich kostkach.

            W większości wypowiedzi tu osób przebija nuta "po przejściach".
            Ci którzy nie zaznali tej "wątpliwej przyjemności" nie pochwalają rozwodu jako takiego.
            Jako człowiek, a za takiego się uważam, twierdzę że są związki pomimo jednostronnej miłości które powinny zostać rozwiązane.
            Są to na pewno przemoc w rodzinie, nadużywanie alkoholu bez przejawiania że jednak pójdę się leczyć, tylko jeszcze ta jedna flaszka itd.
            Są też małżeństwa które po pierwszej kłótni już walą do sądu i składają pozew.
            Są też takie pary które ślub wzięły z miłości i nagle na ich drodze stanęło to "cudo".
            I jak grom z jasnego nieba, nie dostrzega różnicy pomiędzy miłością a zaurozeniem rozwala jedną, albo i dwie rodziny.

            Tu w tym temacie krótko.
            Pani rozpisuje się jak ma to rozumieć że mąż chce z nimi jechać na wczasy razem. !!!!!!!!!!!
            My jej mamy wytłumaczyć o co jej mężowi chodzi. !!!!!!!!!!!!!

            Ktoś tu napisał że to OBCY CZŁOWIEK ??????????????????

            Kilka lat małżeństwa. Wspólne dziecko jako owoc miłości.
            Zadałem więc pytanie. Z JAKIEGO POWODU DOSZŁO DO ROZWODU ?`

            Bo jeśli to tylko fanaberia pani że zabrakło jej czułości jak Harlekinie to kto tu dla kogo jest obcy.
            I jakim prawem ojciec nie może wybierać opcji wakacyjnych dla syna.
            Czy tylko dlatego że sąd dał jej prawo opieki nad dzieckiem, a jemu tylko pozwolono na wizyty.
            To właśnie jest niesprawiedliwe.
            Tu pokutuje w was to że patrzycie przez pryzmat swoich porażek życiowych.
            Państwo Kowalscy pomimo że noszą nazwisko jak ich sąsiedzi też Kowalscy są inni.
            Mają inne wymagania, inne marzenia.
            Dlaczego pani wiosnaw ma popełniać te same czyny i błędy jak np ania.
            Nie twierdzę że ania popełniła błąd. Ale może mogła go uniknąć.
            Rozwód nie zawsze jest dobrym wyjściem.
            Rozwód nie załatwia wszystkich spraw.
            Czasem przydałby się i wyrok śmierci.
            Wiem że jestem pod tym względem radykalny.
            Znam przykłady gdzie rodzina chowa się ze strachu po kątach bo wraca mamusia z nowym kawalerem. Mąż wyrzucony z domu, dzieci schowane po sąsiadach, a policja stwierdza że pani jest tu zameldowana a reszta nie i wychodzi.
            Znam przykład faceta walącego żonę pięściami bijącego kijem bezbolowym.
            A ona biedna posiniaczona ze złamaną ręką i przetrąconym nosem płacze żeby mu krzywdy nie robić, bo on taki jest kochany.
            To są skrajne przypadki dla których widzę tylko szubienicę lub topór katowski na stadionie narodowym jako pokazową lekcję dl innych chętnych do przemocy.
            Ale jest wiele przypadków rozwodów gdzie zacietrzewienie zasłania zdrowy rozsądek.
            On chce czegoś ? Nie, on mną manipuluje.
            On nie chce się na coś zgodzić ? Nie, on robi mi na złość.

            A po rozwodzie dokopać mu jeszcze żeby mu jaja spuchły. żeby nie mógł siedzieć.
            Dla zasady, dla mojej przyjemności. A niech cham wie. Niech ma.
            Gdy ludzie nauczą się ze sobą rozmawiać moze osiągniemy coś w tej materii.
            Na razie wszyscy folgują swoim chucią pokazania że ja jestem najlepszy.
            Nie uważam ALTZ że jesteś głupi.
            Twierdzę że jesteś bardzo mądrą osobą. Jesteś zgryźliwy z powodu...........
            No właśnie. W każdym człowieku tkwi jakaś zadra.
            "Masz rację, ale nie do końca", " Zgodziłbym się z tobą, ale moja religia...."
            Ja uważam że być otwartym to jedno, ale potrafić się przyznać że to ja popełniłem błąd to drugie.
            Nie ma ideałów. To tylko mit jaki sobie sami stworzyliśmy we własnej głowie.
            Kocham swoją żonę za to że jest, jaka jest i dlatego że jest.
            Gdy mam dosyć jej krzyków na mnie (bo to też robi, nie jest idealna )
            zamykam oczy i widzę obraz tej dziewczyny która biegała do mnie na te wszystkie randki po "motylki"
            Moze już dzisiaj nie ma tych motylków. Ale jest ona.
            I to jest w małżeństwie najważniejsze. Kochać partnera pomimo jego wad.
            Nie wyrządzać sobie krzywd i przykrości. Godnie iść przez życie razem, a nie obok siebie.
            Gdy dzieci wyfruną na swoje zostajecie wtedy razem. Ze sobą.
            Albo jak większość z was sami ze swoimi bólami.
            Bo rozwód to ból. Nowy związek........ To też kpina. Pierwsza miłość tkwi w nas jak zadra.
            Ale cóż rozwodnicy wiedzą na temat miłości.
            Chwalą się tylko że nowa miłość to jest strzał w 10. Ale po roku piszą. Jaka ja głupia byłam.
            Zostawiłam takiego wspaniałego faceta dla takiego dupka.
            Wydawało mi się że się zakochałam. A to taki szmaciarz, a teraz mój były mąż ma taaaką lasencję za żonę/.
            Pamiętacie to powiedzonkop ?
            ZAMIENIŁ STRYJEK SIEKIERKĘ NA KIJEK.
            Jaa nie zamienię tej swojej zołzy na żadną inną, i dobrze mi tak czego wam wszystkim życzę.
            Żyjcie w tym sosie który sobie sami zgotowaliście.
            I teraz też byłem złośliwy.
            • altz Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 01.07.14, 22:35
              fujara12 napisał:
              > Altz, aż mi się złośliwie chce dopisać haimer.
              > Ale sorry, nie to powinienem pisać. To była czysta złośliwość za twoje kopniaki
              > [po moich kostkach.
              Gdybyś się obudził, to sobie skojarz, że ja Ciebie nigdy nie kopałem.
              Rozumiem, że to jest taka prymitywna manipulacja?

              > W większości wypowiedzi tu osób przebija nuta "po przejściach".
              > Ci którzy nie zaznali tej "wątpliwej przyjemności" nie pochwalają rozwodu jako
              > takiego.
              Proszę o źródła. Możesz wpisać "szklana kula" i ja to zrozumiem.

              > Jako człowiek, a za takiego się uważam, twierdzę że są związki pomimo jednostro
              > nnej miłości które powinny zostać rozwiązane.
              > Są to na pewno przemoc w rodzinie, nadużywanie alkoholu bez przejawiania że jed
              > nak pójdę się leczyć, tylko jeszcze ta jedna flaszka itd.
              Ludzie mają również inne poważne problemy w związkach. Może to być przemoc psychiczna czy ekonomiczna, może być obojętność, stara i nie zapomniana miłość, rodzice na co dzień, miłość do dziecka, która wszystko przesłania, hazard, narkotyki, itd.

              > Tu w tym temacie krótko.
              > Pani rozpisuje się jak ma to rozumieć że mąż chce z nimi jechać na wczasy razem
              > . !!!!!!!!!!!
              > My jej mamy wytłumaczyć o co jej mężowi chodzi. !!!!!!!!!!!!!
              Nie, pani się zastanawia, dlaczego były(!) mąż się narzuca i dlaczego nie chce zaproponować innej współpracy w ramach opieki nad ich wspólnym dzieckiem?

              > Ktoś tu napisał że to OBCY CZŁOWIEK ??????????????????
              > Kilka lat małżeństwa. Wspólne dziecko jako owoc miłości.
              > Zadałem więc pytanie. Z JAKIEGO POWODU DOSZŁO DO ROZWODU ?`
              To jest bez znaczenia. Nie są razem, a rozstanie jest sprawą drugorzędną, o ile nie trzeciorzędną.

              > Bo jeśli to tylko fanaberia pani że zabrakło jej czułości jak Harlekinie to kto
              > tu dla kogo jest obcy.
              Bo pani np. pokochała chomika i nie chce mieć już drugiego samca w okolicy, wypada to uszanować i nie zadawać zbędnych pytań.
              Pani odpowiedziała na to pytanie. Mąż zachowywał się jak gość i tak się zachowywał.

              > I jakim prawem ojciec nie może wybierać opcji wakacyjnych dla syna.
              > Czy tylko dlatego że sąd dał jej prawo opieki nad dzieckiem, a jemu tylko pozwo
              > lono na wizyty.
              Może, niech jedzie, matka nie broni.
              Z tym, że ojciec sam sobie nie daje rady i potrzebuje byłej partnerki do pomocy. Może też potrzebuje kogoś do prania skarpetek i wycieranie nosa? smile

              > Dlaczego pani wiosnaw ma popełniać te same czyny i błędy jak np ania.
              > Nie twierdzę że ania popełniła błąd. Ale może mogła go uniknąć.
              > Rozwód nie zawsze jest dobrym wyjściem.
              Rozwód się dokonał, prawdopodobnie przy zgodzie obu stron.

              > A po rozwodzie dokopać mu jeszcze żeby mu jaja spuchły. żeby nie mógł siedzieć.
              Bredzisz, chłopie. Nikt o żadnych jajach nie pisał.
              Wygląda na to, że musisz sobie tworzyć wirtualną rzeczywistość, żeby coś uzasadnić?

              > Gdy ludzie nauczą się ze sobą rozmawiać moze osiągniemy coś w tej materii.
              Dobrze, przydałoby się, ale mało kto uczy dyskusji.

              > Nie uważam ALTZ że jesteś głupi.
              Nie napisałeś tego bez powodu. Moja nazwa i "głupi" pojawiły się nie bez przyczyny.
              Manipulant!

              > Kocham swoją żonę za to że jest, jaka jest i dlatego że jest.
              Fajnie. Pozdrów ją od nas szczerze, bo nie ma lekko! wink

              > Chwalą się tylko że nowa miłość to jest strzał w 10. Ale po roku piszą. Jaka ja
              > głupia byłam.
              > Zostawiłam takiego wspaniałego faceta dla takiego dupka.
              Nie spotkałem się z takim wpisem, nie po roku, po trzech, prędzej uwierzę, a trochę już przeczytałem takich wpisów.
              Poza tym, nigdy nie spotkałem się z określeniem "wspaniały" na byłego męża. Bardzo często za to są wpisy : może postąpiłam pochopnie? Może warto było coś jeszcze zrobić w celu ratowania małżeństwa? I tylko tyle.
              • muminka2014 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 02.07.14, 05:48
                > fujara12 napisał:
                Kilka lat małżeństwa. Wspólne dziecko jako owoc miłości.
                Zadałem więc pytanie. Z JAKIEGO POWODU DOSZŁO DO ROZWODU ?`
                Autorka jak napisala wczesniej zaliczyla wpadke...dziecko nie bylo owocem milosci smile
                a poza tym zgadzam sie z Altz w 100% co do twojej osoby i wspolczuje zonie-jezeli jest takowa,bo czasu musisz miec sporo,zeby pisac tak dlugie wypowiedzi na forach...
                • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 02.07.14, 15:18
                  A ta "wpadka" to był seks beza zobowiązań, ot tak sobie żeby ulżyć ciśnieniu.
                  Dobre. Podoba mi się to delikatne stwierdzenie.
                  A więc idąc tym tokiem myśli, pani wiosnaw jest osobą lekkiego prowadzenia się i seks z przygodnym panem jest tylko czystą fizjologiczną czynnością.
                  Facet na dodatek okazał się totalnym dupkiem biorąc ślub z panią lekkiego prowadzenia.
                  I czego ten pętak oczekuje, że pani okaże mu wdzięczność ?
                  Wal się trutniu. To ona rozdaje karty, a ty masz debecelować alimenty.
                  I w tym optymistycznym tonie mumika zamknęła rolę tatusia, mamusi i dzidzi.
                  • ann.k Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 02.07.14, 15:30
                    Chyba się zapędziłeś troszkę i nie przeczytałeś co autorka pisała o swojej ciąży. Nie była (i nic nie wskazuje, że jest obecnie) osobą lekkiego prowadzenia, z ojcem dziecka stanowili parę już od dłuższego czasu, w tamtym momencie nie planowali ani dziecka ani ślubu, dziecko się przytrafiło, to i ślub wzięli. Dlatego nie obrażaj dziewczyny.
                    • muminka2014 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 02.07.14, 15:34
                      fujara12, naucz sie czytac ze zrozumieniem...
                  • altz Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 02.07.14, 19:54
                    fujara12 napisał:
                    > A ta "wpadka" to był seks beza zobowiązań, ot tak sobie żeby ulżyć ciśnieniu.
                    > Dobre. Podoba mi się to delikatne stwierdzenie.
                    > A więc idąc tym tokiem myśli, pani wiosnaw jest osobą lekkiego prowadzenia się
                    > i seks z przygodnym panem jest tylko czystą fizjologiczną czynnością.
                    Ludzie współżyją ze sobą, a nawet sypiają, gdyby nie to, już by nas nie było. To jest wielka siła przyrody, często takie wspólne chcenie kończy się szczęśliwym związkiem na wiele lat. Podaj mi równie efektywną sprawę czy relację, gdzie sukces między dwojgiem zupełnie sobie obcych ludzi po 10 minutach znajomości jest na poziomie 40%?

                    > Facet na dodatek okazał się totalnym dupkiem biorąc ślub z panią lekkiego prowa
                    > dzenia.
                    On tak nie uważa, skoro zaczepia byłą żonę i szuka kontaktu, ludzie na forum też tak nie uważają, jesteś odosobniony w swoim poglądzie! smile

                    > Wal się trutniu. To ona rozdaje karty, a ty masz debecelować alimenty.
                    > I w tym optymistycznym tonie mumika zamknęła rolę tatusia, mamusi i dzidzi.
                    Były propozycje, ale pan sobie nie radzi, to nie jest nawet Muminek czy Włóczykij, prędzej Mała Mi! wink
                    • anbale Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 02.07.14, 20:15
                      Nie rozumiem, Altz, po co się tak daremnie produkujesz...smile
                      Fujara ewidentnie prowadzi swój dialogo/monolog wewnętrzny z jakimiś ludźmi, których w tym wątku w ogóle nie ma, którzy nic nie napisali- i żadne bodźce z zewnątrz wyjaśniające mu zaistniałą sytuacje do niego nie docierają...
                      Do tego prezentuje betonową mentalność typu "wiejski proboszcz" z zacięciem w kierunku "to baba wszystkiemu winna". Myślę, że to taki wsłuchany w swój refren, niereformowalny przypadek...
                      • altz Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 02.07.14, 20:59
                        anbale napisała:
                        > Nie rozumiem, Altz, po co się tak daremnie produkujesz...smile

                        Jeśli się nie zaprzecza, jest jeszcze gorzej, bo "przecież się wszyscy zgodzili z tym, co napisał!" wink
                      • heksa_2 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 02.07.14, 21:34
                        Myślę, że pani Fujarowa straszy pana Fujarę rozwodem, bo pan rzadko bywa w domu i pracy się oddaje (lub w pracy). I to był pana Fujary monolog wewnętrzny. A że wyjątkowo chamski, to już inna sprawa. Biednej wiośnie się dostało chyba w zastępstwie.
                        • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 02.07.14, 22:38
                          Uśmiech pojawia mi się na twarzy gdy czytam wasze odpowiedzi.
                          Moje czytanie jest "ze zrozumieniem" To tylko interpretacja tego co wy piszecie.
                          W taki sposób właśnie można odczytać wasze komentarze.
                          Gdy ktoś na ulicy krzyknie do kobiet - "Ty dziwko" wale nie oznacza że ona jest takową.
                          Po prostu ten pan nie zna innego słowa na określenie kobiety.
                          Rozumowanie jednak powstaje ewidentnie proste.
                          Albo ten pan jest chamem, albo ta pani jest dziwką.
                          Ale nie znając genezy powstania tego okrzyku można podjąć kroki mniej więcej w tym stylu.
                          1. Dać po mordzie temu panu, bo jednak obraża, jeśli nie tę panią to osoby postronne gdyż używa określenia niezbyt pochlebnego.
                          2. Mozna pokiwać z politowaniem nad tą panią, bo być moze jest w końcu d....
                          Czytając wasze wypowiedzi wiem jedno.
                          Podchodzicie do sprawy męża czy też byłego męża, albo modniej ex-męża zbyt dziwie.

                          Dla mnie autorka jest osobą dziwną, nieodpowiedzialną, mało komunikatywną i Bóg wie jeszcze co mozna jej dopisać.

                          Nie wiem dlaczego powstało pytanie "Oferta exa, nic nie rozumiem"
                          Bo nie rozumiem wątpliwości wiosnyw w sprawie kontrpropozycji ex męża.
                          Dla was jest to sprawa oczywista. Dla mnie mnie.
                          Ktoś zadał pytanie. Nie rozumiem go. Chcę poznać przyczynę, Nie dostaję odpowiedzi.
                          Moze jestem zbyt męsko ograniczony i brak kobiecej intuicji.
                          A co do czytania ze zrozumieniem.
                          W którymś poście wyjaśniłem swój stan cywilny i jego relację.
                          Komentarze świadczą o wybiórczym czytaniu całości.
                          Czytam tekst otwarty. Nie czytam między wierszami.
                          Nie jestem telepatą. Nie mam w domyśle i w mgle zakodowane co i jak myśli kobieta.
                          Bo jestem zwykłym facetem, takim prostym jak konstrukcja cepa.
                          Przewidywalnym w każdym ruchu i poczynaniach.
                          W zyciu mi wyszło i z rodziną i finansowo. Musiałem pracować żeby starczyło na chlebuś i na waciki dla żony.
                          Ale jak mnie osobiście wiadomo wyszło to z pożytkiem dla tego stada.
                          Żona była i jest tą która dba żeby w rodzinie dobrze się działo.
                          Dosyć często się z nią kłócę, nawet o duperele.
                          Ale jak ona twierdzi pozwala to rozładować atmosferę i jakoś z tego powodu się nie rozwiedliśmy.
                          Ale podobno wszystko dla ludzi. To moze i mnie trafić.
                          Dlatego chciałem się dowiedzieć z jakiego powodu doszło do rozwodu u autorki tego jakże dramatycznego tematu.
                          No podstawie tego pytania dochodzę do wniosku że i powód rozwodu również był "DRAMATYCZNY"
                          Z poważaniem
                          Fujara12.
                          • kasper254 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 07:22
                            Fujara, nie jesteś kumaty i nie rozumiesz prostych zasad i wartości współczesnego, modernego człowieka:
                            1.gdy milion much żre gówno, to przecież musi ono być smaczne, a przynajmniej coś w tym jest. Dlatego jak za dużo piszesz, to znaczy np., że coś nie tak z Tobą i Twoją rodziną, jak za mało - być może masz inny feler itd.;
                            2.ex nie ma żadnych praw, umarł, nie jest już rodziną, bo - jako nieużyteczny w pełni - przeszkadza danemu podmiotowi realizować swoje szczęście;
                            3.nie rozumiesz też, że każdy ma prawo do tegoż szczęścia z pkt 2 i "my" nie może dominować nad "ja. Z chwilą rozwodu rodzina umarła, a liczy się tylko mamuśka z dziecięciem;
                            4.nie rozumiesz, że logika innych ("inni" wcale nie muszą znaczyć "ja" - Sartre zatrzymał się na nowoczesności, a nie na "po") jest prosta jak cep: wszystko da się uzasadnić, opisać, usankcjonować, zalgorytmizować. Dlatego nie przejmuj się "interpretacją" wielu: niech sobie myślą, co chcą.
                            • altz Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 07:54
                              kasper254 napisał:
                              > 1.gdy milion much żre gówno, to przecież musi ono być smaczne, a przynajmniej c
                              > oś w tym jest. Dlatego jak za dużo piszesz, to znaczy np., że coś nie tak z Tob
                              > ą i Twoją rodziną, jak za mało - być może masz inny feler itd.;

                              Fujara12 bawi się w dobrego i złego policjanta, namawia miło do przyznania się, potem wrzeszczy. Wypada, żeby się odczepił, bo powód rozwodu nie jest tematem tego wątku.
                              Jasne, że są wątki, w których jest mnóstwo wodolejstwa i sztuczek słownych, ten do takich nie należy pomimo jakiegoś małego narzutu za sprawą Fujary. wink

                              > 2.ex nie ma żadnych praw, umarł, nie jest już rodziną, bo - jako nieużyteczny w
                              > pełni - przeszkadza danemu podmiotowi realizować swoje szczęście;

                              Nie umarł, ale od tej pory ma sobie radzić sam. Również nie ma prawa do darmowej niańki przy dziecku. Z trzylatkiem można robić cuda na kiju i to zupełnie bez problemu, co jest bardzo trudne przy dziecko 10 lat i więcej, gdy nie jest przygotowane do tego. Robiłem i wiem, czasami zajmuję się małymi i dużymi dziećmi, u mnie to się zawsze sprawdza.
                              Facet powinien sobie poradzić sam, jest na tyle kumaty, że z czasem da radę.

                              > 3.nie rozumiesz też, że każdy ma prawo do tegoż szczęścia z pkt 2 i "my" nie m
                              > oże dominować nad "ja. Z chwilą rozwodu rodzina umarła, a liczy się tylko mamuś
                              > ka z dziecięciem;

                              Oczywiście, że tak, jeśli takiego "my" nie ma. Może sobie jeszcze zażyczyć ze mną wyjechać na wakacje i mam Ci się podporządkować? big_grin
                              Oni nie są już razem, mają własne życie, nastąpił rozłam i powód jest nieistotny, to są zupełnie obce osoby, które mają wspólne dziecko. Kiedyś byli bardzo bliscy sobie, ale teraz już nie są i wypada to przeżyć, chociaż może komuś być przykro.

                              > 4.nie rozumiesz, że logika innych ("inni" wcale nie muszą znaczyć "ja" - Sartre
                              > zatrzymał się na nowoczesności, a nie na "po") jest prosta jak cep: wszystko d
                              > a się uzasadnić, opisać, usankcjonować, zalgorytmizować. Dlatego nie przejmuj
                              > się "interpretacją" wielu: niech sobie myślą, co chcą.

                              Dobrze, gdy ludzie mówią o swoich potrzebach, motywacjach, chęciach, uwzględniają przy tym dziecko, ale jednocześnie nie poświęcają się.
                              • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 09:21
                                Kasper, chylę czoło. Wyjaśniłeś mi "łopatologicznie" jak funkcjonuje kobieta. (pomimo, że3 posiadam takową za żonę, aale widać jest to inny gatunek odmienny od tych much, bo nie żywi się gównem )
                                Altz, jak zwykle pełen sarkazmu. Chcesz mieć swoje3 zdanie. Rozumiem to.
                                Ale w życiu nie jest istotne żeby być inny niż wszyscy.
                                Ważne jest żeby przeżyć życie godnie i móc spojrzeć w lustro i wiedzieć że sam w stosunu do siebie nie jestem fałszywy i zakłamany.

                                Wiem że powodem do rozwodu jest pranie mózgu przez "najlepsze przyjaciółki" które w swoim życiu żywiły się tylko jak te muchy gównem.
                                Gówno jest piękne, trendy, cool. Teraz jest w modzie. Więc rozwód musi być.
                                Czy pozostanie w związku musi być na siłę ? NIE !!!!
                                Trzeba się tylko spokojnie zastanowić co się stało z tym co panie nazywają uczuciem.
                                W którym momencie to one zamieniły tę miłość w gówno.
                                A teraz "OFERTA............."
                                Wiosenko, wal się. Jesteś głupsza niż ustawa przewiduje.

                                Czy to ostatnie zdanie jest prawidłową oceną topiku ?
                                • altz Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 09:38
                                  fujara12 napisał:
                                  > Altz, jak zwykle pełen sarkazmu.

                                  Kompletnie nie, ja jestem po prostu realistą. na niektóre ugody nie idę, choćby nie wiem co. Pewnych rzeczy nie zmienię, więc nie podskakuję, ani nie tupię nogą.

                                  > Ale w życiu nie jest istotne żeby być inny niż wszyscy.
                                  A na makatce też mogę dostać tę myśl? big_grin
                                  Mnie zupełnie nie zależy na oryginalności, czego nie zauważyłeś, nie chcę zmieniać innych, ale swoje zdanie mam albo nabywam po dyskusji, wyczuwam też intencje. Twoją intencją jest poprawienie sobie nastroju. Może to wyłącznie świadczyć o małości.

                                  > Wiem że powodem do rozwodu jest pranie mózgu przez "najlepsze przyjaciółki"
                                  Bywa tak, jeśli kobieta ma chaos w głowie, sam widziałem wiele razy takie sytuacje. Wydaje mi się, że kobiety mają większe predyspozycje do jakieś dziwnej wiary, więcej pań układa tarota, używa homeopatii, wierzy w zatrute szczepionki, w guru, sekty, chodzi do kościoła... ale to jest raczej wynik wychowania i szukanie za wszelką cenę wsparcia z powodu samotności. To nie są geny czy podobne sprawy.
                                  Silnej kobiecie koleżanki mózgu nie wypiorą, ale za to wyrzucą za margines, bo jest inna.

                                  > Czy pozostanie w związku musi być na siłę ? NIE !!!!
                                  > Trzeba się tylko spokojnie zastanowić co się stało z tym co panie nazywają uczu
                                  > ciem.
                                  Ludzie też się zmieniają, to nie jest taka prosta układanka i jedyna przyczyna rozstania. Póki oboje nie chcą być razem, to takiego związku nie będzie i żadne przekonywanie nie ma sensu.

                                  > Wiosenko, wal się. Jesteś głupsza niż ustawa przewiduje.
                                  To jest podsumowanie Ciebie, taka autocenzurka wink
                                  Wiosna ma za to wątpliwości, więc się pyta osób obcych.
                                  Oni się z czasem dogadają, bo obojgu zależy na dziecku. Ty ani nie pomożesz ani nie zaszkodzisz.

                                  A pisanie wulgarne mnie już nie szokuje, dawno wyrosłem z wieku przedszkolnego. Jeden napisał coś głupiego drugi powtarza. Jak dzieci! big_grin
                                • anbale Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 11:04
                                  Zastanawiam się czasem, dlaczego tacy kaznodzieje-fundamentaliści moralni typu Kasper czy Fujara zawsze podczepiają się pod kobiece wątki...Dlaczego nigdy nie pójdą huczeć, grzmieć, oświecać i nawracać pod wątek jakiegoś faceta, który porzucił z dnia na dzień żonę z niemowlęciem przy piersi bo znalazł lepszy model, szuka kochanki na boku albo też wymienia starą żonę na młodszą?
                                  Zawsze wiszą na kobietach, obwiniają, wysysają, opluwają, palą na stosie... Nie uświadczy się żadnego na ambonie w wątkach dezerterujących z małżeństwa mężczyzn, a przecież też ich bywa sporo na różnych forach...
                                  • triss_merigold6 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 11:07
                                    Mogliby zrobić desant na forum W stronę Ojca.
                                    • anbale Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 11:34
                                      No, w sumie to byłoby interesujące jakiego rozmiaru hipokryzja by z nich wylazła...
                                      • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 13:40
                                        Według danych statystycznych co 3 polka zdradza męża, a co 5 polak zdradza żonę.
                                        Pozew o rozwód składają w 80 % kobiety i to takie które już mają gotowy scenariusz na c.d.n.
                                        Mężczyźni po rozwodzie statystycznie dopiero po 3 - 4 latach moczą się w nowym związku.
                                        99 % kobiet "mówi" o uczuciach.
                                        99 % mężczyzn naprawdę kocha.
                                        95 % kobiet po ślubie na siłę chce zmienić męża, jego sposób życia, zachowania. Gdy to im się nie udaje wymieniają go na nowy model (w większości przypadków gorszej jakości)
                                        30 % mężczyzn po rozwodzie zawiera nowy kontrakt. pozostałe 70 % woli pozostać w związku "nieformalnym"
                                        To tylko krótki wyciąg z danych statystycznych przeciętnych i nieprzeciętnych Kowalskich.

                                        Pytam się "anable" kto jest hipokrytą. Ja czy ty ?
                                        Słowa "wal się wiosenko" było nie złośliwym tekstem w stronę autorki, lez pytaniem czy taka forma byłaby poprawna z mojej strony zamiast tych "moich wypocin"
                                        Z poważaniem, ograniczony i prosty jak CEP siermiężny Fujara12.
                                        • anbale Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 13:54
                                          Fajne dane statystycznesmile Ciekawe skąd je wziąłeś, bo z tych co mi wiadomo statystycznie wynika coś zupełnie odwrotnego...
                                          Ale i tak cieszyć się należy, że zauważyłes, że zdarzają się również zdradzający Polacy, bo po Tobie należałoby się spodziewać niepodważalnej tezy, że takowi nie istnieją; sami święci, uciśnione niewinności i skrzywdzone anioły ...
                                          No, a że CEP- hmm, nigdy tak nikomu nie piszę, ale skoro ktoś się tak słusznie autoprezentuje, to gratuluje samoświadomości...
                                        • muminka2014 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 14:00
                                          Cepem rzeczywiście jestes...Wspolczuje zonie-jezeli istnieje! A Twoje statystyki z jakiego źrodla sa zaczerpniete??????????????????????
                                          • altz Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 14:17
                                            muminka2014 napisał(a):
                                            > A Twoje statystyki z jakiego źrodla sa zaczerpniete??????????????????????

                                            Patrząc na te dziewiątki, to muszą być z Lidla! wink
                                            • anbale Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 14:29
                                              Tak swoją drogą to wszelkie sekty się specjalizują w takich "statystykach" dopasowujących rzeczywistość do głoszonych prawd objawionych...No ale te Fujarowe faktycznie wyglądają na takie z promocji w Lidlusmile
                                            • kami_hope Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 14:48
                                              Podoba mi sie ten dowcip smile
                                        • kami_hope Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 15:23

                                          >A teraz "OFERTA............."
                                          >Wiosenko, wal się. Jesteś głupsza niż ustawa przewiduje.

                                          >Czy to ostatnie zdanie jest prawidłową oceną topiku ?

                                          >> Słowa "wal się wiosenko" było nie złośliwym tekstem w stronę autorki, lez pytan
                                          > iem czy taka forma byłaby poprawna z mojej strony zamiast tych "moich wypocin".

                                          Dobrze ze sie wytlumaczyles Fujara, bo juz mialam Cie za agresora, a tak, to "tylko" ukryta agresja wink
                                          Statystycznie 99% ludzi poddanych ukrytej agresji korzysta z opieki psychiatrycznej. Wiedziales to?
                                          Dzialasz destrukcyjnie na innych ludzi! Rozumiesz?
                                          Ja radzilabym aby trzymac sie z daleka od takiego typa jak Ty, nie ma na to innego sposobu. Szczerze wspolczuje pani Fujarowej i zycze aby jak najszybciej uwolnila sie od Ciebie -agresora.
                                        • vero_nique Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 15:50
                                          Ależ Panie Fujara12 - wychodząc na spacer z psem - macie statystycznie obydwaj po 3 nogi , zatem... smile?
                                          • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 16:51
                                            Najłatwiej byłoby mi określić , że moje zdanie jest odmienne od tych którzy są "po przejściach".
                                            Stosujecie schemat:
                                            KTO NIE ZE MNĄ TEN PRZECIW MNIE.
                                            Brak wam tolerancji w stosunku do innego zdania niż wasze.
                                            Ja jestem jeden. Was kilkoro. Może i w moich wypowiedziach trafią wulgaryzmy, ale ja nie opluwam was jadem, tak jak wy mnie.
                                            Samo takie zachowanie z waszej strony w stosunku do inter - rozmówcy świadczy ja układają się wasze relacje z byłymi partnerami.
                                            Dlaczego bezkrytycznie uważacie siebie za chodzący cud świat. A mnie za zło pełzające po ziemi.
                                            WYRWAĆ CHWASTA, ZDEPTAĆ ROBALA. To wam się podoba. To lubicie.
                                            Agresja jaką tu przejawiacie świadczy na waszą niekorzyść.
                                            W ten sam sposób postępuje autorka topiku.
                                            Mąż to padalec. Ma dać większe alimenty a od niej i dziecka to won 4 kilometry.
                                            Z wypowiedzi wiosnyw wynika że mąż nie zdradzał, nie pił, nie był agresywny, nie maltretował dziecka, ani żony.
                                            On po prostu wpadł w rytm "pracoholizmu"
                                            I to był ały powód rozwodu. Za to teraz żona go każe. W[pierw rozwód, a teraz brak możliwości uczestniczenia w życiu dziecka.
                                            Nie chodzi tu o moje zezbełtane zdania. O wywody jak flaki z olejem.
                                            Wy chronicie osobę pozbawioną uczucia, która jest tylko materialistką. A w sumie o to sama wzięła rozwód z mężem.
                                            Dla was jest to powód do pochwały rozbitej rodziny.
                                            Nie widzicie tego że to brak komunikacji i brak kompromisów doprowadził ich na dno.
                                            Dla was liczy się ubolewanie nad biedną panią.
                                            Pan to szmaciarz. On nic nie wart. Jego nie boli. On nie kocha. On jest sopel lodu skupiony na kasie.
                                            Pani musi szybciutko znaleźć sobie nowego pana i ułożyć sobie życie.
                                            Ma ją kochać, pieścić, tulić. (tylko skąd ta cholera ma wziąć kasę na zwykły chleb ?)
                                            Pisałem, że prawdopodobnie facet chce w jakiś sposób scementować ten związek.
                                            Panie forumowiczki po przejściach z krzykiem walą w tubę że do tej samej rzeki nie wchodzi się dwa razy....
                                            A Heraklit miał co innego na myśli. Powtarzanie sloganów bez zrozumienia jest głupie.
                                            Wiosnaw posłucha waszej rady. Kopnie męża i oleje go ciepłym moczem. Poszuka sobie nowego tatusia dla dziecka i historia powtórzy się za kilka miesięcy od nowa.
                                            Że partner nie toleruje jej dziecka, że kłóci się z nią o to że ma na karku cudzego bachora.
                                            Że kasy nie da na chodzące podobieństwo jej exa............................
                                            Więc zanim dalej będziecie opluwać mnie tym swoim jadem, pomyślcie,
                                            czego każda z was pragnie. O czym marzy. Czego by chciała.

                                            Nie ma ideałów. Na rynku są tylko dostępne takie niedoróbki. Każdy facet ma jakiś feler.
                                            Ale mądra kobieta potrafi z każdej szmatki zrobić ładną kreację.
                                            Potrafi delikatnym retuszem pokazać sie jako najpiękniejsza.
                                            Dlaczego wy nie chcecie zobaczyć w nim tego którego pragnęłyście, tylko teraz widzicie w nim OBCEGO ?
                                            Patrzcie w lustro. Policzcie te wasze szczęśliwe chwile z nim.
                                            A teraz dlaczego już nie jesteście takie radosne ?
                                            Kobiety. Wy generalnie zapomniałyście o tej kobiecości. Wiecej w was brutalności niż w facetach.
                                            Przyznam że macie JAJA. Ale brak wam tego najważniejszego organu.
                                            • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 16:57
                                              Jeszcze jedno z danych statystycznych.
                                              Co trzecie małżeństwo w Polsce się rozwodzi.
                                              Może to dane z Lidla, Biedronki, czy Reala.
                                              Może w Castoramie liczę te dane. A moze wystarczy sięgnąć do danych GUS.
                                            • altz Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 20:16
                                              Nie ma tak lekko, nie poprawisz sobie nastroju czyimś kosztem, odpiszę Ci!
                                              Może, gdyby Ci ludzie mówili zawsze prawdę w oczy, to wyszedłbyś na ludzi i innych szanował.

                                              fujara12 napisał:
                                              > Brak wam tolerancji w stosunku do innego zdania niż wasze.
                                              > Ja jestem jeden. Was kilkoro. Może i w moich wypowiedziach trafią wulgaryzmy, a
                                              > le ja nie opluwam was jadem, tak jak wy mnie.
                                              > Samo takie zachowanie z waszej strony w stosunku do inter - rozmówcy świadczy j
                                              > a układają się wasze relacje z byłymi partnerami.

                                              Chłopie! To jest wręcz książkowa wersja projekcji. Swoje problemy i wady przypisujesz innym.

                                              > Dlaczego bezkrytycznie uważacie siebie za chodzący cud świat. A mnie za zło peł
                                              > zające po ziemi.
                                              > WYRWAĆ CHWASTA, ZDEPTAĆ ROBALA. To wam się podoba. To lubicie.
                                              To już jest przypisywanie wypowiedzi i tekstów, żeby łatwiej było Ci odrzucić odmienne zdanie. Stary chwyt manipulantów i ludzi wywołujących pogromy.
                                              Ale nie z nami te numery!

                                              > Mąż to padalec. Ma dać większe alimenty a od niej i dziecka to won 4 kilometry.
                                              > Z wypowiedzi wiosnyw wynika że mąż nie zdradzał, nie pił, nie był agresywny, ni
                                              > e maltretował dziecka, ani żony.
                                              > On po prostu wpadł w rytm "pracoholizmu"
                                              > I to był ały powód rozwodu. Za to teraz żona go każe. W[pierw rozwód, a teraz b
                                              > rak możliwości uczestniczenia w życiu dziecka.
                                              Rozwód był konsekwencją nieuczestniczenia w życiu rodziny. Faceta nie było w realnym świecie, gdy był potrzebny. Jeśli ktoś jest notorycznie ignorowany, to czasem zrozumie, że nie jest potrzebny. To zauważyła żona, że nie jest potrzebna i się rozstała z partnerem.
                                              Rozwód nie był karą, był decyzją. Pan ma możliwość wychowywać swoje dziecko, co prawda w mniejszym zakresie, ale nie ma blokady na spotkania i zabierania dziecko do siebie.
                                              Ma tylko jeden malutki problem, przespał moment, kiedy wypadało nauczyć się zajmować dzieckiem. Stara się to naprawić, ale nieudolnie. Może sobie lepiej radzi w pracy, niż w życiu? Może! Ale wtedy z pretensjami trzeba iść do jego rodziców. Żona nie jest od wychowywania męża, może pomóc, ale wychowywać nie musi.

                                              > Wy chronicie osobę pozbawioną uczucia, która jest tylko materialistką. A w sumi
                                              > e o to sama wzięła rozwód z mężem.
                                              Gdyby nie wzięła rozwodu, wtedy byłaby materialistką, bo zostałaby dla pieniędzy męża.

                                              > Dla was jest to powód do pochwały rozbitej rodziny.
                                              > Nie widzicie tego że to brak komunikacji i brak kompromisów doprowadził ich na
                                              > dno.
                                              Żadna chwała, ale też żadne nieszczęście, jeśli będą się porozumiewać.
                                              I żądne dno, po prostu żyją inaczej.

                                              > Pani musi szybciutko znaleźć sobie nowego pana i ułożyć sobie życie.
                                              > Ma ją kochać, pieścić, tulić. (tylko skąd ta cholera ma wziąć kasę na zwykły ch
                                              > leb ?)
                                              To jest Twój pomysł, nikt o tym nie wspominał. Piszesz scenariusz do seriali?

                                              > Pisałem, że prawdopodobnie facet chce w jakiś sposób scementować ten związek.
                                              Jaki związek? Rozwodowy czy radziecki? Bo małżeńskiego już dawno nie ma.

                                              > Wiosnaw posłucha waszej rady. Kopnie męża i oleje go ciepłym moczem.
                                              Ona nie ma męża, mógłbyś to zauważyć.

                                              > Poszuka sobie nowego tatusia dla dziecka i historia powtórzy się za kilka miesięcy od nowa.
                                              > Że partner nie toleruje jej dziecka, że kłóci się z nią o to że ma na karku cud
                                              > zego bachora.
                                              Ludzie żyją z obcymi dziećmi i traktują je jak własne, jest to częste.
                                              Pani nie musi wchodzić w związek, może się nawet spotykać z kimś choćby dla samego seksu, jest dorosła, ma prawo żyć po swojemu, nikt nie będzie jej kierował życiem z tylnego siedzenia.

                                              > Że kasy nie da na chodzące podobieństwo jej exa...
                                              Oboje rodzice utrzymają dziecko, nie potrzebny jest do tego ktoś trzeci.

                                              > Nie ma ideałów. Na rynku są tylko dostępne takie niedoróbki. Każdy facet ma ja
                                              > kiś feler.
                                              Mąż też miał. Może będzie lepszym ojcem, niż mężem? Tego mu życzę.
                                              • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 21:28
                                                Altz
                                                I ty uważasz że jesteś zdrowym człowiekiem czy jednak los cie skrzywił i już nie potrafisz wykrzesać w sobie odrobinę tego co każdy powinien mieć w sercu schowane.
                                                Rozwód może i jest rozwodem, ale człowiek czasem popełnia błędy i chciałby zmienić coś co się spieprzyło. Przy własnym udziale albo z powodu braku odwagi do zrobienia tego kroku.
                                                Gdy w rodzinie źle się dzieje, jest przemoc i zwyrodnienie wtedy sam podpisuję się pod słowem ROZWÓD. To jest tylko najlepsze rozwiązanie.
                                                Ale gdy obydwoje małżonkowie nie mają takich problemów nie ma powodu do rozstania.
                                                Czy rozwodem można określić że wszystko się zrobiło dla dobra rodziny ?
                                                Śmieszne wysuwasz hipotezy wmawiając mi manipulację.
                                                Było już o niespełnionym małżeństwie, było o zawodzie, było o kompleksach.
                                                Teraz wmawiasz mi manipulację.
                                                To właśnie ludzie tacy którzy nie potrafili sobie poradzić z problemami doszli do muru zwanym rozwodem. I tacy właśnie ludzie wmawiają takim jak wiosnaw że facety który był jej mężem i jest ojcem dziecka jest OBCYM CZŁOWIEKIEM.
                                                To właśnie jest manipulacją. Ja jestem nieszczęśliwy więc nikt inny kto jest w czarnej dziurze nie ma prawa zobaczyć innego rozwiązania. On też musi się ubabrać błotem.
                                                Uważam że rozwód to nie koniec. To możliwość zobaczenia swojego błędu i ponowne połączenie sił żeby razem zrobić coś wspaniałego. Dla dziecka przede wszystkim ale również dla siebie.
                                                Ludzie czasem zapominają o tym co jeszcze jest w nich. Złość i zacietrzewienie jest złym doradcą. Czasem warto usiąść i zrobić bilans dodatnich i ujemnych stron partnera. Nawet po rozwodzie. Gdy bilans okaże się pozytywny warto zastanowić czy jednak mozna to naprawić.
                                                To nie są obcy sobie ludzie. Łączy ich wiele. Nie tylko dziecko. Są też wspomnienia.
                                                Takie uwagi jak twoje to tylko wizytówka uszkodzonego człowieka.
                                                Smutne to ale prawdziwe. nie jesteś panem Bogiem. Nie masz tej mocy żeby wmawiać ludziom że są tacy bo tobie się to podoba.
                                                W/g mnie to ty manipulujesz i tłumaczysz pokrętnie cudze słowa.
                                                • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 21:44
                                                  parenting.pl/portal/rozwod-i-co-dalej
                                                  To tylko jeden przykład na potwierdzenie danych statystycznych które podawałem.
                                                  Jest w tym temacie podane jak wygląda życie dzieci w rozbitych związkach jakie mają problemy.
                                                  Jak reagują po rozwodzie kobiety (50 % KOBIET JEST PRZESZCZĘŚLIWE ) 2/3 facetów staje sie wrakami.
                                                  Nie dlatego e stracili kucharkę, sprzątaczkę i kochankę. Ale że stracili miłość swojego życia.
                                                  Feminizm ma to w sobie że kobieta przestaje być kobietą.
                                                  A Altz przestał być facetem, bo stracił jaja.
                                                  • kami_hope Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 22:38
                                                    Czlowieku, wez sie zatrzymaj w koncu i spojrz z dystansem na swoje mysloksztalty.
                                                    Podales link, jako potwierdzenie... tyle ze Twoje wnioski potwierdzaja jedynie, ze masz problem ze zrozumieniem tego co bylo napisane, tworzysz, przeksztalcasz... manipulujesz!
                                                    Napisano:
                                                    "50% rozwiedzionych kobiet i co trzeci rozwodnik deklarują, że są szczęśliwsi po rozstaniu, zwłaszcza gdy udało im się stworzyć udany związek z nowym partnerem."
                                                    Lopatologicznie: zarowno kobiety jak i mezczyzni (odpowiednio 50%/35%) deklaruja ze sa szczesliwsi. Nie napisano, ze sa przeszczesliwi lub ze sa wrakami.
                                                    Dalej napisano, ze:
                                                    "Niestety, dla pozostałej połowy kobiet i 2/3 rozwiedzionych facetów trauma rozwodu trwa 10-15 lat."
                                                    Lopatologicznie: Zarowno kobiety jak i mezczyzni przezywaja traume rozwodu (odpowiednio 50%/75%). Nie ma o wrakach - jest o traumie, ktora dotyka ludzi obojga plci.

                                                    Nie ma tu zadnego "99%" i innych kwiatkow z poprzednich wpisow.

                                                    Fujara, nie wziales do glowy ostatniego zdania.

                                                    Prosze, czytaj tak dlugo, az zrozumiesz...
                                                    "Warto dać sobie szansę, a przede wszystkim pamiętać o tym, że o wartości człowieka nie świadczy fakt, czy jest się w związku, czy nie. Najważniejsze, by być w zgodzie z samym sobą."

                                                    I wiesz co? Po prostu odczep sie!!

                                                • altz Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 21:50
                                                  fujara12 napisał:
                                                  > Rozwód może i jest rozwodem, ale człowiek czasem popełnia błędy i chciałby zmie
                                                  > nić coś co się spieprzyło. Przy własnym udziale albo z powodu braku odwagi do z
                                                  > robienia tego kroku.
                                                  Ma prawo przeprosić, to dużo. Nie zawsze da się wrócić do sytuacje sprzed zmian.


                                                  > Gdy w rodzinie źle się dzieje, jest przemoc i zwyrodnienie wtedy sam podpisuję
                                                  > się pod słowem ROZWÓD. To jest tylko najlepsze rozwiązanie.
                                                  > Ale gdy obydwoje małżonkowie nie mają takich problemów nie ma powodu do rozstan
                                                  > ia.
                                                  Tutaj widocznie zauważyli, że jest powód do rozstania, skoro oboje wyrazili taką chęć i się rozstali? Nie każdy jest Tobą, ludzie mają różne priorytety i wymagania, inny poziom szczęścia.

                                                  > To właśnie ludzie tacy którzy nie potrafili sobie poradzić z problemami doszli
                                                  > do muru zwanym rozwodem. I tacy właśnie ludzie wmawiają takim jak wiosnaw że fa
                                                  > cety który był jej mężem i jest ojcem dziecka jest OBCYM CZŁOWIEKIEM.
                                                  Czy zauważyłeś jakąś wątpliwość Wiosny? Czy powiedziała, że postąpili pochopnie? Czy myślała o powrocie? Ja tego nie zauważyłem. Na jakiej podstawie uważasz, że jest inaczej?

                                                  > Uważam że rozwód to nie koniec. To możliwość zobaczenia swojego błędu i ponowne
                                                  > połączenie sił żeby razem zrobić coś wspaniałego. Dla dziecka przede wszystkim
                                                  > ale również dla siebie.
                                                  Czasami tak bywa, nie obstawiałbym takiej możliwości, bo zazwyczaj się nie udaje, pomimo szczerych chęci.

                                                  > To nie są obcy sobie ludzie. Łączy ich wiele. Nie tylko dziecko. Są też wspomni
                                                  > enia.
                                                  Trudno budować cokolwiek na wspomnieniach.

                                                  > Smutne to ale prawdziwe. nie jesteś panem Bogiem. Nie masz tej mocy żeby wmawia
                                                  > ć ludziom że są tacy bo tobie się to podoba.
                                                  Nie jestem panem bogiem, nikomu nic nie wmawiam, Ty wmawiasz, że jest inaczej, niż pisze Autorka.
                                                  • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 22:05
                                                    Pan Bóg pisze z dużej litery. Pomijam jako niewierzący aspekt kulturowy, czy kultowy.
                                                    Ale Bóg jest to nazwa własna.
                                                    Bosze czytasz i nie gszmisz.tongue_out
                                                  • kami_hope Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 22:48
                                                    Masz w ogole jakis limit? Wyglada na to ze mozesz tak bez konca... Przychrzaniasz sie do wszystkiego! Jak juz wczesniej napisalam, jedyne rozwiazanie w relacji z takim typem jak Ty, to odejsc. Jestes destrukcyjny.
                                                  • altz Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 23:33
                                                    fujara12 napisał:
                                                    > Pan Bóg pisze z dużej litery. Pomijam jako niewierzący aspekt kulturowy, czy ku
                                                    > ltowy.
                                                    > Ale Bóg jest to nazwa własna.

                                                    Mnie nie chodziło o tego Twojego konkretnego, tylko ogólnie o kategorię postaci fantasy. wink
                                              • wiosnaw Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 23:07
                                                Zaskoczył mnie rozmiar tego wątku. Zwłaszcza wywody pewnego pana. Ale fajnie, że jest też tyle normalnych opinii.
                                                Zapewniam, że bardzo ciężko żyje się z każdym, kto ma jakiś „-holizm” - i tak, dokładnie Altz jak napisałeś „rozwód był konsekwencją nieuczestniczenia w życiu rodziny”. Nastąpił efekt domina - ale nie robię z siebie niewiniątka, jak już pisałam.
                                                Ps. Eks ostatnio przyprowadzając synka powiedział „Chciałem ci pokazać, że umiem spędzać wolny czas z dzieckiem, dlatego chciałem z wami jechać”. I trochę zaczął się starać, widzę, że przełamuje urażoną dumę.
                                                • kami_hope Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 23:28
                                                  Otrzymalas wiec odpowiedz na Twoje pytanie. smile
                                                  Wierze, ze wypracujecie porozumienie jako rodzice w zmienionej, porozwodowej sytuacji.
                                                  Wszystkiego dobrego zycze. smile
                                                  • wiosnaw Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 05.07.14, 11:32
                                                    Kami-Hope: dziękuję Ci bardzo smile
                                                    Tak, częściową odpowiedź na pewno otrzymałam. Szkoda wprawdzie, że eks nie potrafił się zdobyć choćby na najkrótszą, ale spokojną rozmowę na ten temat (zwłaszcza wtedy przy propozycji). Ale on jest bardzo, bardzo dumnym człowiekiem, więc tak czy inaczej cieszę się z tego, że on się stara. Nawet próbuje być miły, chociaż widać, że ciężko mu to przychodzi - co stwarza czasem komiczny efekt smile
                                                • leni6 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 04.07.14, 23:26
                                                  Ja również powodzenia życzę! Obyście ułożyli jak najlepiej swoje relacje i dawali dobre wzorce dziecku smile Może jakiś weekend gdzieś na próbę ?
                                                  • altz Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 05.07.14, 08:49
                                                    leni6 napisała:
                                                    > Może jakiś weekend gdzieś na próbę ?

                                                    A co to? Koń na targu? big_grin
                                                    Jakieś próbne jazdy... wink
                                                    Oni się będą spotykać, jak będą chcieli być jakoś bliżej (w różnej formie), to sobie poradzą.
                                                  • wiosnaw Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 05.07.14, 11:41
                                                    leni6 napisała:

                                                    > Ja również powodzenia życzę! Obyście ułożyli jak najlepiej swoje relacje

                                                    Dziękuję! smile

                                                    > Może jakiś weekend gdzieś na próbę

                                                    W moim odczuciu wspólne wyjazdy z przebywaniem pod jednym dachem są wykluczone. Nie mówię, że zawsze, gdy się ludzie rozwiodą, że to potępiam - ja po prostu mówię o sobie.
                                                    Natomiast wyjazdy wspólne i, dajmy na to, przebywanie w innych pensjonatach, ale w tej samej miejscowości: też mają pdst. wadę, mianowicie to, że dziecko może zacząć robić sobie nadzieję.
                                                    Nasz synek przyjmuje obecną sytuację za oczywistą. Ale on rośnie, jest i będzie coraz bardziej świadomy, nie wiedziałabym, czy i kiedy zacząłby na liczyć na zejście się rodziców i jakie skutki miałoby rozczarowanie go.
    • heksa_2 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 03.07.14, 23:31
      Czy istnieje tu jeszcze jakaś moderacja? Przecież taki fujara to książkowy przykład trolla. Przychodzi taki i rozwala cały wątek. Czy kogoś obchodzą traumy fujary? To jest wątek wiosny, fujara kompletnie go zdominował. Jeśli chce nam opowiedzieć o swoich przemyśleniach, niech ząłoży własny wątek. Proszę go wyciąć stąd,jeśli obowązuje jeszcze jakakolwiek netykieta. Pls.
      • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 04.07.14, 01:13
        Jak widzisz moje domysły są najbliższe prawdy.
        Nie dominuję topiku. Topik jest wiosny.
        Ale sama widzi że popełnili błąd. Mają szansę jeszcze go naprawić.
        Tylko do tanga trzeba dwojga. Czasem złość i ta "duma" zniszczy wszystko.
        No i jeszcze te fałszywe głosy współczucia.
        Mądra kobieta potrafi wyciągnąć dłoń i resztę sama sobie wyobraź.
        Wszystko się moze zdarzyć.
        Skoro mąż przełamał fałszywą dumę może i przełamiesz swoją.
        • muminka2014 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 04.07.14, 08:38
          fujara12, a dlaczego nie jestes z ukochana zona w nocy, tylko na forach rozpisujesz sie???? Cos to Twoje zycie (porzynajmniej erotyczne) nie za bardzo jest udane wink
          Sprawa rozwiazana z wiosnaw mamy nadzieje,ze zakonczyles swoj wywod.
          • izka-witamina Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 04.07.14, 19:39
            Moja historia jest bardzo podobna do Wiosny. Długi okres chodzenia ze sobą, potem "wpadka" i ślub na który mój mąż bez wahania się zdecydował. Powiedział że skoro kocha i dziecko już jest w drodze to ślub musi być. Chyba że ja mam inne zdanie. Chciałam ślubu, kochałam go. Co do jego uczuć nie miałam wątpliwości. Mąż był bardzo ambitny. Podjęliśmy decyzję że to na jego barki spadnie główny ciężar utrzymania rodziny. Ja miałam swoją pracę, ale nie były to kokosy finansowe. Mąż skończył studia, podjął dobrze płatną pracę, sporo kursów specjalistycznych. Więc czasu w domu spędzał niewiele. Nasze relacje wyglądały jak w hotelu. Ja recepcjonistka i obsługa hotelowa, on noclegowicz i płatnik rachunków. Urodziła się córeczka. Cały ciężar wychowania spadł na mnie. Dom, dziecko i praca po urlopie macierzyńskim. On od rana do późnego wieczora praca. Z dzieckiem kontakt miał sporadyczny. Gdy wracał do domu siedział chwilę przy śpiącej małej i takie to były jego relacje z dzieckiem. W niedzielę czasem wspólny spacer. Raczej to on wychodził z małą, a ja zostawałam sama ze swoimi myślami. Nie dlatego że nie chciałam z nimi iść. Ale potrzebowałam chwili samotności od ciężaru całego tygodnia harówki.
            Po 2 latach takiej izolacji zaczęło mi być ciężko. Pieniądze nie stanowiły problemu. Mieszkanie umeblowane, 2 samochody. Bez problemu mogłam kupić to co chciałam. Stać nas było na to. Mąż awansował w pracy, obowiązków mu przybywało. Ambitny jak zwykle. Dumny bardzo. Słowa krytyki przyjmował jak najgorszą obelgę. Starał się nie okazywać tego, ale wiedziałam że go to boli. Kiedyś pękłam. Wydawało mi się że daję mu wystarczająacą ilość sygnałów. Ale to tylko mnie się wydawało. Któregoś dnia powiedziałam mu wprost że chcę rozwodu. Popatrzył na mnie i spytał czy to moja nieodwołalna decyzja. Nie mówiłam mu że rozmawiałam ze znajomymi dziewczynami o mojej sytuacji i że one podpowiadały mi ten rozwód. Mówiły że to najlepsze co mogę zrobić. Uwolnić się od pracoholika i zacząć żyć na własny rachunek.
            Powiedziałam że tak będzie najlepiej dla nas wszystkich. Mąż nigdy się ze mną nie kłócił. Zawsze szanował moje zdanie. Czasem tylko starał mi się coś wytłumaczyć gdy on myślał inaczej. W sprawie rozwodu nie stawiał mi żadnych przeszkód. Na rozprawie, prawie bez żadnych wymian poglądów zapadł szybko werdykt. Rozprawa trwała 20 minut, bez orzekania o winie, za obopólną zgodą. Przyznanie alimentów i podział majątku nastąpił również bez większych problemów. Mąż pozostawił nam mieszkanie, a sam wyprowadził się do wynajętego lokum. Z czasem kupił sobie pokój z kuchnią i na tym zakończyły się jego problemy lokalowe. Alimenty według oficjalnych papierów z firmy nie były zbyt wysokie. Większość jego zarobków stanowiły prowizje które nie były ewidencjonowane. Zresztą to właśnie dopiero po rozwodzie zaczął się u niego ten większy przypływ gotówki.
            Mąż zjawiał się w soboty i zabierał córeczkę do siebie. Przywoził ją w niedzielę wieczorem i wychodził bez słowa. Stał się innym człowiekiem. Małomówny, zimny i wręcz odpychający.
            Po pół roku od rozwodu spotkałam się ze swoim znajomym, który kiedyś w szkole "podwalał" się do mnie, ale dostał kosza, bo ja kochał swojego Maćka. w trakcie rozmowy zapytał jak się czuję. Powiedziałam mu że Maciek strasznie się zmienił po rozwodzie. Nie uznaje mojego zdania, robi po swojemu, ignoruje moje prośby i wcale nie liczy się z tym co ja myślę. Tomek popatrzył na mnie i powiedział krótko. Że Maciek kochał mnie do szaleństwa. Ja zraniłam go decyzją rozwodu. Jego ambicja ucierpiała. Otrzymał cios w plecy od osoby mu najbliżeszej. tej którą kochał, wierzył i polegał na niej. Tomek powiedział że ja wykazałam się tylko wstrętnym egoizmem. On pracował tak żeby wszystko było w domu na miejscu. Ciężar utrzymania rodziny spadł na jego barki przy wspólnej aprobacie. Ciężar spokoju rodziny zwalił się na moje barki. Również za obopólną zgodą nas obojga.
            To ja złamałam umowę, ja zdradziłam, ja zniszczyłam rodzinę. Tomek powiedział że osobiście nie lubi Maćka, bo zabrał mu dziewczynę jego marzeń, ale jako facet podziwa go i szanuje. A dla mnie miał kiedyś głębokie uczucie. Po tym co zrobiłam Maćkowi stracił dla mnie szacunek.
            Moje znajome i przyjaciółki chwaliły moją decyzję. Popierały gromkim głosem że dobrze zrobiłam i jeszcze sobie ułożę życie. Namawiały mnie na spotkania z facetami. Twierdziły że szybko zaskoczę i znowu się "zakocham". A ja obudziłam się któregoś dnia z ręką w nocniku.
            Sama z dzieckiem, skazana teraz pomimo alimentów na bardzo skromne życie. Mąż już były kupował według własnego uznania dziecku to na co ona lub on mieli ochotę. Opłacał przedszkole, kupował zabawki, fundował wszystkie jej zachcianki. Moje zdanie nie miało dla niego żadnego znaczenia. Pewnego dnia załamałam się kompletnie. Zostawiłam córeczkę z mamą, a sama pojechałam do Maćka. Usiadłam i zaczęłam płakać. On patrzył na mnie zimnym wzrokiem i spytał tylko o co mi chodzi. Dostałam wszystko co chciałam dostać. Mam rozwód, zostawił mi mieszkanie. On się odsunął i nie robi mi żadnych trudności. Mogę robić na co tylko mam ochotę. Patrzyłam na niego i nie wierzyłam w to co mówi. Wiedziałam tylko że coś muszę zrobić z całym tym bałaganem który powstał. Na moje ciche słowa że nie zawalczył o nas odpowiedział mi krótko. Że nie mógł walczyć ze mną. Bo tylko to widzi w tej walce. Mógłby walczyć z całym światem, ale nie ze mną. To ja podjęłam decyzję. On tylko nie chciał mi robić na złość. Nie widział sensu tłumaczyć mi spraw oczywistych. Uzgodniliśmy wcześniej podział ról, On wywiązywał się ze swojego słowa. Kochał. Ale nie mógł zrobić kochanej osobie coś wbrew jej woli. Jest dumny. Nigdy się nie płaszczył i nie żebrał o litość. Zawsze przyjmował na klatę ciosy. A że największy cios zadałam mu ja, to już inna spraw. On we mnie wierzy, ufał mi bezgranicznie. Może nie był taki czuły i nie mówił mi słów bez potrzeby. Nie zdradzał mnie. Nie używał alkoholu. Był może zimny. Ale nie wyrachowany. To ja zawiodłam go. Ja zadałam mu cios. Jak podstępny zdrajca, który zdobywa przychylność żeby skrycie wbić ostrze w serce.
            Reszta w drugim poście
            • izka-witamina Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 04.07.14, 19:41
              Powiedziałam mu prawdę. O rozmowach z koleżankami, o moim podłym nastroju, o decyzji której żałuję. O rozwodzie który nie powinien być. I o tym że brakuje mi go.
              Nie będę rozpisywać się co i jak było przez te pare tygodni. Ale decyzję podjęliśmy po naprawdę szczerej rozmowie. Nigdy tak otwarcie nie rozmawialiśmy ze sobą. Wróciliśmy do siebie. Maciek zmienił swoją pracę. Zarabia mniej, ale pracuje krócej. Córeczka starciła głowę dla tatusia i ja stałam się dla niej osobą towarzyszącą w tle. Tatuś okazał się wspaniałym ojcem. Jest również wspaniałym mężem. Nie dało się unieważnić rozwodu, musieliśmy ponownie wziąć ślub. Mamy jeszcze jedną pociechę. Tym razem chłopca. Też go straciłam na rzecz taty. smile
              Jestem szczęśliwa. Wiem, że teraz mam wszystko na swoim miejscu. Gdy mam problem rozmawiam o tym z mężem, a nie z koleżankami. Bo liczy się zdanie rodziny, a nie obcych osób. To są źli doradcy. Trochę emocji, kiepski nastruj, fałszywa przychylność i błędne rady zawsze doprowadzą człowieka do podjęcia złej decyzji. Jeżeli mam pokutować za błędy, to wolę za własne, a nie cudze. Od tamtej pory minęło już 5 lat. Czy cofnęłabym czas ? Z jednej strony tak. Bo szkoda mi zmarnowanego roku po rozwodzie. Z drugiej strony, taki kopniak otworzył mi oczy na prawdziwą wartość. Ani ja, ani mój mąż nigdy nie przestaliśmy się kochać. Dzięki tej miłości mogłam wrócić do niego. To nie ja pozwoliłam mu na powrót. To On dał mi tę szansę. Bo tak ja to czuję. Ja zawiniłam i ja powinnam ponosić karę. Duma. Śmiać mi się chce dzisiaj na to słowo. Ta duma niszczy w nas to co jest najpiękniesze. Mozna starcić wiele przez to ludzie nazywają DUMĄ. Więc teraz jestem pokorna. Z uśmiechem przyjmuję od losu to co mi daje. Nie podnoszę już czoła tak wysoko. Dumę schowałam w najciemniejszy kąt. Maciek nigdy nie zrobił mi na złość. Dał mi siebie. Ja wzięłam go takim jaki był. Nie zmienił się wcale. On tylko poprzestawiał swoje priorytety. Ja również to zrobiłam i wyszło nam to wszystkim na zdrowie.
              Nie wiem wiosenko, czy moja historia jest podobna do twojej. Ale wiem jedno. Zawsze jest szansa na naprawienie tego co się zepsuło. I nie ważne jak kto jest dumny. Gdy naprawdę nam na czymś zależy, warto schować tę dumę do kieszeni.
              Fujara na początku nie podobał mi się. Agresywny, napastliwy. Niesympatyczny. Ale po kilku jego postach zrozumiałam jego przekaz. On napisał właśnie to co mnie się zdarzyło. Błędną decyzję, brak zrozumienia, egoizm, dumę, przerost ambicji. I potem żal za tym co się utraciło. Fujaro, ja to odzyskałam. Moze i jestem tępą dzidą, moze i prymitywną feministką. Ale jestem matką i żoną. Mam o co walczyć, dbać i pielęgnować. Dzięki jednej chwili straciłam wszystko. Dzięki drugiemu impulsowi wskoczyłam na powrót w nurt tej rzeki.
              Ona już nie jest taka sama. Jest piękniejsza.
              • wypalona33 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 05.07.14, 10:58
                Byliśmy małżeństwem 5 lat. Znaliśmy się wcześniej rok i jak to w życiu bywa: ciąża, małżeństwo, po pięciu latach rozwód. Byłam 23-letnią osóbką, której świat nagle stanął na głowie. Mąż, dziecko. Ceniłam wolność, do końca nie zdając sobie sprawy z tego, czym jest małżeństwo. Jedni dojrzewają do takich decyzji wcześniej, wiem o tym, ale jak byłam za mało dojrzała. W naszym małżeństwie było raz lepiej, raz gorzej. Starałam się nauczyć bycia z kimś na dobre i na złe i być może udałoby mi się, gdyby w nasze życie nie zaczęło wpychać się z dobrymi radami rodzeństwo mojego męża. Teraz wiem, że był między młotem a kowadłem. Coś we mnie pękło i postanowiłam, że złożę pozew o rozwód, do którego tak dążyła jego siostra. Wiem, dziecinada, ale wtedy było to dla mnie najlepsze rozwiązanie. Rozstaliśmy się, a teraz minęły 4 lata od rozwodu. Emocje opadły, nabrałam dystansu do wielu spraw. Dorosłam, dojrzałam, wciąż mam dobry kontakt z byłym mężem i o dziwo okazało się, że chcemy i potrafimy ze sobą rozmawiać. Nie ma kłótni, mamy wspaniałe 9-letnie dziecko i wiem, że mimo rozwodu tak naprawdę zawsze będziemy razem. Od kilku miesięcy nasze rozmowy stały się bardzo intensywne, przynajmniej raz w tygodniu się spotykamy. Pomaga mi, gdy tylko mam jakiś kłopot. Mieszkamy niedaleko siebie, żadne z nas nie ma nowego partnera. Umawialiśmy się na randkę i było cudownie. Poznawaliśmy siebie na nowo, nasze dziecko jest pełne nadziei na nasz powrót do siebie. Chciałabym spróbować, w końcu nadal mamy ślub kościelny. Czy jest szansa na reaktywację związku po tylu latach?
                • wiosnaw Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 05.07.14, 13:23
                  Wypalona:
                  Co do części Twojej historii po rozwodzie - nie to, że nie wierzę, ale sytuacja tu opisana jest wg mnie jakaś taka… idealistyczna i nijak się ma do życia. Przynajmniej do moich obserwacji ludzi, nie tylko po rozwodach, ale rozstaniach w ogóle, bo chodzi mi też o zwykłe, tj. jeszcze nie małżeńskie związki między ludźmi.

                  Na przykład nie rozumiem zdania „wiem, że mimo rozwodu tak naprawdę zawsze będziemy razem”, a „Umawialiśmy się na randkę i było cudownie”. Nie wiem, nie widzę tego: jakie warunki muszą zajść, żeby spotkanie z byłym nagle uzyskało status randki, na której jest cudownie? Nie przekonuje mnie opis, że po prostu nagle po 4 latach od rozwodu opadły emocje i obydwie strony chcą powrotu.
                  To nie może być - albo rzadko może być - takie proste, bo życie to mnóstwo innych spraw i problemów. Choćby z tym „żadne z nas nie ma nowego partnera”.

                  Moim zdaniem nie jest możliwe, żeby prędzej czy później rozwiedzeni nie mieli partnerów, zresztą przeważnie jakaś znajomość jest katalizatorem przyczyniającym się do rozwodu (no oczywiście jest teoretycznie możliwe, że każde z nich z kimś będzie, ale potem w tym samym czasie rozstanie się i akurat wtedy odnowi więzi z byłym / byłą – tylko jakie jest prawdopodobieństwo?!)

                  No owszem, ludzie mają różne potrzeby, ale zawsze jakieś mają, emocjonalne na przykład. Albo po prostu fizyczne - mój eks na przykład, co wiem z uwag byłej teściowej, zdegustowanej tym zresztą, cyklicznie zmienia panie, z którymi sypia. Mnie to akurat nie dziwi, zawsze miał bardzo wysokie libido hehe - więc jak mówię, ludzie z reguły wchodzą w nowe relacje, często potem pojawia się dziecko w nowym związku. Minimum to wejście jednego z byłych małżonków w nowy związek.
                  I najważniejsze: coś sprawiło, że ludzie się rozwiedli, i to zostaje. U mnie na przykład został brak wiary w to, że eks przezwyciężyłby swój pracoholizm (bo za wiele razy tę wiarę łamał przy próbach).
                  • wypalona33 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 05.07.14, 15:07
                    W całym moim małżeństwie była spora ingerencja osób postronnych. Jego rodzina, moje przyjaciółki. A po prawdzie ja z mężem nie potrafiliśmy porozmawiać szczerze i otwarcie ze sobą.Impuls do rozwodu jest prosty i szybki. Zapaliłam się do tego widząc to jako jedyny możliwy sposób na oderwanie się od nacisku. Nie wzięłam pod uwagę również aspektu więzi rodzinnej która spowodowała asekuranckie zachowanie męża. Moja postawa była jednoznaczna. Wybieraj, albo oni, albo ja. A mąż chciał mieć i mnie i rodziny nie chciał tracić. W pierwszej fazie znika miłość, powstaje żal, rozgoryczenie i złość. Za chwilę wytwarza się coś na kształt nienawiści co doprowadza do niemożliwości porozumienia się. Nawet po rozwodzie ta emocja nienawiści nie opadła. Winiłam męża za wszystko. To on według mnie był przyczyną rozpadu. Po czasie jak pisałam emocje opadły. Jego kontakty z dzieckiem pokazały mi że on je kocha. W stosunku do mnie był poprawny, ale z ogromną dozą rezerwy.
                    Przecież to ja wystąpiłam o rozwód i w jego ozach to on został skazany jako przestępca na opuszczenie rodziny. Moje zdanie przeciw jego i osąd obcej osoby zadecydowały o rozpadzie rodziny. Sąd to tylko bezduszna instytucja. Nie da wsparcia i nie postara się jak w poradni rodzinnej doprowadzić do załagodzenia stosunków. Sąd upomni tylko strony o kulturalnym zachowywaniu się i nie używania słów które można użyć za obraźliwe. Po czasie dopiera zrozumiałam że jednak winę ponoszę również ja. Może nawet największą.
                    Kierowałam się naprawdę czystym egoizmem. Liczyłam się tylko ja, a nie rodzina. Nie brałam pod uwagę jak czuje się mój mąż. Jak może go boleć ta sytuacja.
                    Pytasz jakie warunki muszą zajść, żeby spotkanie z byłym nagle uzyskało status randki, na której jest cudownie?
                    Spotkanie bez wrogości jest spotkaniem spokojnym, trochę serdeczności, miły komplement. Do tego kilka słów wspomnień czasu gdy byliśmy razem. I atmosfera staje się cieplejsza. Następne spotkania eskalują w dobrą stronę.
                    Przecież to takie proste. A ty zadajesz pytania co najmniej dziwne. Widać że tobie jeszcze nie opadły emocje. Nie wiem czy powodem rozwodu u ciebie była zdrada. Ale to że facet teraz z kimś się spotyka nie oznacza od razu "obracania towaru w łóżku" Jak mawiają panowie. Ja też spotykałam się z mężczyznami, ale seksu z nimi nie uprawiałam. Nie interesuje mnie to że komuś może wydać się to dziwne. Dla mnie seks kojarzy sie z uczuciem. Przespać się z kimś tylko dla zasady że takk robią to moi znajomi ? Nie wnikam w to. Jeżeli ma dla mnie wartość uczucie do mojego partnera, pomimo rozwodu gdy widzę szansę na powrót, pragnę to zrobić. Nie kieruję się tu tylko względami dziecka. Ważne dla mnie jest to że kiedyś męża kochałam i jak się okazuje nadal darzę go głębokim uczuciem.
                    Izka napisała o swoim powrocie. To pomogło mi przezwyciężyć te obawy które jeszcze we mnie siedziały. Są różne przyczyny niezgodności zdań w małżeństwie. Ale tak po prawdzie czy są to aż tak poważne problemy ? Czy rozwód zawsze jest tym najlepszym wyjściem ?
                    Ja przekonałam się że to był największy błąd. Błąd który przyniósł szkodę kilku ważnym w moim życiu osobom. Zadowolił tylko siostry męża. Wiem że odbiegałam od ich wizerunku. Byłam inna. Dlatego to one mnie wyeliminowały. A ja okazałam się podatna na te manipulacje. Nie powiedziałam swojego słowa, tylko pozwoliłam zadecydować innym za mnie.
                    Altz i podobni mają swoje zdanie. Wolno im. Tylko z ich postawy wynika jedno. Każdy facet jest taki sam. Każda kobieta jest taka sama. To im się utożsamia z ich partnerką czy partnerem. Nieprawda. Każdy jest inny. Każdy jak ktoś tu napisał odbiera inaczej. To tylko zaślepienie blokuje w nas trzeźwy osąd. Zrobisz wiosenko jak chcesz. To przecież twoje życie. Ja postąpię tak jak chcę ja sama. Nie pozwolę na to żeby ktoś swoimi podszeptami mówił jak mam co zrobić. Dyskusje z przeciwnikami są dobre gdy jesteśmy na jednej płaszczyźnie.
                    Gdy ktoś jest zaślepiony w swoim gniewie nie może być partnerem do rozmów. Dlatego rozmowy o rozwodzie powinny być podejmowane po wyciszeniu. A tak w nerwach to było jak u mnie i pewnie u ciebie. Przemyśl to. Nigdy nie jest za późno. (Na myślenie rozsądne)smile
                    • terazkasia Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 05.07.14, 15:17
                      Kurka wodna, Fujara, ale masz wenę wink
                    • altz Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 05.07.14, 15:29
                      wypalona33 napisała:
                      > Altz i podobni mają swoje zdanie. Wolno im. Tylko z ich postawy wynika jedno. K
                      > ażdy facet jest taki sam. Każda kobieta jest taka sama. To im się utożsamia z i
                      > ch partnerką czy partnerem. Nieprawda. Każdy jest inny.

                      Panie fujara, ja nie mam żadnej grupy trzymającej władzę, jestem zupełnie sam. A że niektórzy myślą podobnie? Zdarza się.
                      Gdybyś czytał uważniej, zauważyłbyś, że ja nie namawiałem do zejścia się czy zerwania kontaktów. Namawiam tylko do nauczenia ojca zajmowania się dzieckiem, odpoczynku od siebie w te krótkie dni, kiedy jest urlop, nietworzenie dodatkowych napięć i konfliktów. Ojciec stanie się pełnowartościowym opiekunem, wtedy rozmowy między rodzicami też będą inne, a zyska na tym przede wszystkim dziecko.

                      Nie wyobrażam sobie, gdyby ktoś miał mnie uraczyć towarzystwem byłej żony na wakacjach, aż taki niedobry jednak nie byłem. smile
            • altz Fujara kontratakuje :-) 04.07.14, 21:20
              Chłopie, postarałeś się. Zrobiłeś na mnie wrażenie. smile
              • kasper254 Re: Fujara kontratakuje :-) 05.07.14, 10:05
                1.Altz, tylko tyle zrozumiałeś z tego, co napisała fujara i izka? Nie przejmuj się, większość ludzi widzi tylko pojedyncze drzewa, a nie las. Tak bywa. To nie fujara kontratakuje, lecz głupota. Tak też bywa. I tak, że np. inni dążą do organizacji nam życia, namawiają do rozwodu, urządzają "inaczej" życie. Ponieważ to chorobotwórcze, nie daj się, Altz, bo być może blue będzie Cię podejrzewać, że piłeś alkohol.
                2.W społeczeństwie konsumpcyjnym ocean "ja" pochłania i nasz portfel i duszę. Tylko nieliczni umieją jakoś zachować godność.
                3.I to dramatyczne zderzenie między moją legitymizacją złudzeń a realnością faktów kogoś innego. Kiedyś marzyłem - jak mąż autorki wątku - o wspólnej wyprawie na Sardynię z jeszcze wówczas żoną. Sądziłem, że pomoże on w uratowaniu rodziny i małżeństwa. Wyobrażałem sobie wspólny czas, harmonię, odrzucenie ostatnich okropnych zdarzeń, które wywoływała jeszcze wówczas żona i - zbudzenie się ze snu. Dopiero po latach zrozumiałem, że ona rozumowała tak, jak większość tutaj wyemancypowanych, wykształconych, konsumpcyjnie zbudowanych jednostek: przez pryzmat "ja" i w konwencji: "czego on chce"?
                • fujara12 Re: Fujara kontratakuje :-) 05.07.14, 10:46
                  BRAWO ALTZ. JESTEŚ TYPOWYM PRZYKŁADEM OSOBNIKA O NIEREFORMOWALNYM UMYŚLE.
                  A tak swoją drogą, nie dziwię się że dochodzi do rozwodów, gdy jest takie nastawienie oportunistyczne do życia. No i oczywiście światłe, mądre i rozważne porady na forach internetowych.
                  Czasem dobrze jest zatrzymać się i przyznać się do swoich błędów, by móc je naprawić gdy jest cień szansy.
                  Dlatego WiosnoW, zastanów się jako kobieta wysyłająca te tajemne sygnały, co mąż ma namyśli robiąc to co robi. A gdy zabraknie ci wyobraźni po prostu porozmawiaj z nim szczerze.
                  Choć jeden raz, bo do tej pory to chyba tego nie zrobiłaś. Stąd rozwód i dziwne myśli o co chodzi tatusiowi waszego dziecka.
                • altz Re: Fujara kontratakuje :-) 05.07.14, 11:06
                  kasper254 napisał:
                  > 1.Altz, tylko tyle zrozumiałeś z tego, co napisała fujara i izka?
                  Myślę, że to jest jedna osoba, pan fujara, co się bardzo wysilił! big_grin

                  > Nie przejmuj się, większość ludzi widzi tylko pojedyncze drzewa, a nie las.
                  Nie wiesz, o czym piszesz, dlatego używasz takich wieloznacznych metafor.

                  > Tak też bywa. I tak, że np. inni dążą do organizacji nam życia, namawiają do rozwodu,
                  > urządzają "inaczej" życie.
                  Myślisz, że za Wiosnę ktoś podjął decyzję? Zagadał ją tak, że nie wiedziała, co robi? smile
                  W tej sytuacji, dla mnie to zupełnie nieprzekonujące.

                  > 2.W społeczeństwie konsumpcyjnym ocean "ja" pochłania i nasz portfel i duszę. T
                  > ylko nieliczni umieją jakoś zachować godność.
                  Tutaj oboje zachowali godność przy rozwodzie. Panu trochę się pokręciło już po, bo ma więcej pieniędzy. Wypada najpierw zapytać, zanim komuś zafunduje się wakacje.

                  > Dopiero po latach zrozumiałem, że ona rozumowała tak, jak większość tutaj w
                  > yemancypowanych, wykształconych, konsumpcyjnie zbudowanych jednostek: przez pry
                  > zmat "ja" i w konwencji: "czego on chce"?
                  Widzisz! Ona Ci nie jest do niczego potrzebna, ani nie była. Wszystko wiesz lepiej, więc po co Ci żona? Żeby prowadzić wewnętrzny dialog? wink
                  • fujara12 Re: Fujara kontratakuje :-) 05.07.14, 15:21
                    Altz, jak zwykle musisz mieć swoje zdanie.
                    Kasper napisał swoje, to co myśli.
                    Ty jako najmocniejszy w stadzie samiec alfa musisz wszystkim przetłumaczyć z polskiego na ALTZ-owe.
                    Bo ciemna masa nie zrozumie twoje przesłania.
                    I ty uważasz że jesteś najmądrzejszy ?
                    Dlaczego wszyscy są głupcami tylko nie ty ?
                    Moze wypuść trochę powietrza z siebie.
                    Popatrz na świat i ludzi z innej perspektywy.
                    Pan Kowalski, czy ty, albo ja to są różne osoby.
                    Nie jesteśmy jak monety bite jedną sztampą.
                    Każdy z nas myśli i odbiera inaczej.
                    Uważam że brak ci TOLERANCJI , pewnie dlatego ci nie wyszło.
                    Przykre to, współczuję ci. Ale to naprawdę nie moja wina.
                    • altz Re: Fujara kontratakuje :-) 05.07.14, 15:35
                      fujara12 napisał:
                      > Altz, jak zwykle musisz mieć swoje zdanie.
                      Każdy ma takie prawo. smile

                      > Ty jako najmocniejszy w stadzie samiec alfa musisz wszystkim przetłumaczyć z po
                      > lskiego na ALTZ-owe.
                      Nic nie tłumaczę, odniosłem się do tego. Uważam, że to jednak ja mam rację.

                      > Bo ciemna masa nie zrozumie twoje przesłania.
                      > I ty uważasz że jesteś najmądrzejszy ?
                      > Dlaczego wszyscy są głupcami tylko nie ty ?
                      Patrz, co napisałeś "ciemna masa", "głupcy".
                      To są twoje słowa. Skąd u Ciebie tyle agresji?

                      Ja chyba Cię znam osobiście. Masz dwóch synów, nie mieszkasz z byłą żoną, chociaż nie zgodziłeś się to uporządkować prawnie, przeciągasz sprawy. Mieszkasz w miejscowości na Z.
                      Jeśli dobrze Cię rozpoznałem, to pogłębiło Ci się, niestety.

                      Kończ już tworzyć te wirtualne byty. Napisałeś, co uważasz i wystarczy, nie musisz manipulować.
                    • blue_ania37 Re: Fujara kontratakuje :-) 05.07.14, 16:02
                      A ja myślę że tobie Fujaro nie wyszłosmile
                      Ilość postów, monitów do sumień tych którzy zdecydowali się i wg Ciebie popełnili błąd.
                      Rozumiesz, że nie jesteś w stanie ocenić osoby która się rozwiodła?
                      Bo tego nie przeżyłeś i tyle.
                      Tak samo jak mnie nie oceniać osób które są 20 lat po ślubie, nie jestem tego zrozumieć i mogę sobie tylko wyobrażać.
                      I mogę tylko sobie WYOBRAŻAĆsmile
                      Upierdliwe jest to patrzenie na kasę przez wszystkich, powinna on powinna ona.
                      Skoro on się pochylił nie wiadomo nad czym, bo napisano tylko, że zaproponowano wspólny wyjazd nad wakacje i rozumiem wypasiony hotel, to ona MUSI bo inaczej jest materialną suką.
                      Która nie rozumie, że ktoś wyciąga rękę?
                      A ona tak pochłonięta w w tym konsumowaniu życia z 3 latkiem nie zauważyła tego więc zła kobieta!
                      Żeby nie zwariowała z tego szczęścia logistycznegosmile.
                      Pan się rozwiódł na próbę i teraz mądra kobieta powinna sklejać i wszystko jasne.
                      A każda próba decydowania o sobie, to jest zamach na małżeństwo.
                      i pochłonięcie przez te czasy
                      Dobra żona zawsze wybacza
                      Powinna zawsze i do końca wybaczać np pracoholizm to w końcu nie alkohol więc nie zabijęsmile
                      Wysyp szczęśliwych randek po rozwodzie i bycia razem kończy pytanie jak ludzie są rozwiedzeni, i nie rzucają się sobie do gardeł mogą OSOBNO pojechać na wakacje.
                      A
                      • izka-witamina Re: Fujara kontratakuje :-) 05.07.14, 17:35
                        Widzę już drugi równoległy temat. Tylko nie wiem czy to fujara atakuje, czy raczej to fujara jest atakowany. Podobne zachowanie jak Altza było z mojej strony, w pierwszym okresie po rozwodzie. Każdy kto mówił o pogodzeniu się, o naprawie stosunków pomiędzy nami choćby dla dobra dziecka, był przeze mnie uznawany za osobę pokrzywdzoną przez los i też twierdziłam że to jemu nie wyszło. I taka sytuacja trwała do momentu pogodzenia się samej ze sobą. Ze swoim bólem, rozpaczą i niedoskonałością życia. A czas jest najlepszym lekarzem. Tylko jedni potrzebują go więcej inni mniej. Słowa nawołujące do zwalczenia agresji i zawarcia przymierza nie są przecież złe. To właśnie złość i agresja doprowadza do tego że w życiu nam nie wyszło. Ja wygrałam. Mój egoizm i brak rozmów z mężem doprowadził do rozłamu. Mogłam przegadać temat z koleżanką, a brakło mi odwagi na szczerą rozmowę z mężem. Wydaje mi się że większość z nas była na etapie tego stanu i tkwi w nim nawet po czasie. Ta nienawiść zasłaniająca oczy jak czerwona gorączką. Wiele spraw nawet związanych z rozwodem można załatwić bez szarpania się nawzajem, bez wyzwisk. Najlepszą metodą jest atak. Nieuzasadniony, z nieprawdziwymi danymi oskarżamy się nawzajem. Bo ktoś coś widział i nie dowidział. Ktoś coś usłyszał, ale nie do końca. Potem na rozprawie sądowej w obliczu przysięgi o mówieniu prawdy i odpowiedzialności za składanie fałszywych zeznań, świadkowie nagle zasłaniają się niepamięci. Ale po rozprawie podsycają ogień nienawiści że oni nie chcą dostać rykoszetem że przeciw komuś zeznawali. Lawina nienawiści drąży mózg. Wiem to, bo sama byłam w takim stanie. Widok młodej pary z dzieckiem na spacerze wywoływał u mnie odruchy wymiotne. Nie z powodu złości. Z żalu że ja tego nie mam. Czytam te wypowiedzi agresorów i ciekawi mnie kiedy oni spojrzą z pokorą na swoje dzieło zniszczenia.
                        Pani "Blue_Ania37", Pan "Altz" to według mnie właśnie osoby z przetrąconym szczęściem.
                        Kochani. Nikt wam nie zrobił na złość. Macie w tym też jakiś udział. Nie osądzajcie innych na podstawie własnych błędów. Uderzcie się w pierś i przyznajcie się Czy jesteście bez winy ?
                        Panie "Altz", pan nie ma swojego zdania. Cytuje pan czyjąś wypowiedź i odnosi się do niej tłumacząc to pokrętnie na swój sposób. Dlaczego pan nie rozumie że słowo to słowo. Człowiek to człowiek. Pan udowadnia że człowiek to "ludź", "ludek", a nawet "taboret".
                        Moze jednak jak pan Fujara proponował, zweryfikuje pan swój sposób myślenia. Może to jednak panu coś nie wyszło, albo pani "Blue_Ani37". To właśnie tak wygląda. Ja to tak widzę.
                        Raz mi nie wyszło i naprawiłam to. Mało tego, naprawiam co dzień. Bo gdy się nie dba o rodzinę tylko o swoje zachciewajki to zawsze coś nie wyjdzie.
                        • fujara12 Re: Fujara kontratakuje :-) 05.07.14, 18:57
                          Nie rozumiem Altz czemu cytujesz słowa wypalonej i wciskasz mi w gardło.
                          I kto tu nie umie czytać ?
                          Może powrót do szkoły, albo wizyta u okulisty pomoże.
                          Chociaż twierdzę że jest to zwykłe rozdwojenie jaźni.
                          Czysta schizofrenia.
                          • altz Re: Fujara kontratakuje :-) 05.07.14, 18:59
                            fujara12 napisał:
                            > Nie rozumiem Altz czemu cytujesz słowa wypalonej i wciskasz mi w gardło.
                            > I kto tu nie umie czytać ?

                            Pas! Nawet najgłupszy kawał powinien się kiedyś skończyć. smile
                            Tutaj tylko moderator pomoże.
                        • blue_ania37 Re: Fujara kontratakuje :-) 05.07.14, 20:49
                          izka-witamina napisał(a):

                          Czytam te wypowiedzi agresorów i ciekawi mnie kiedy oni spojrzą
                          > z pokorą na swoje dzieło zniszczenia.
                          > Pani "Blue_Ania37", Pan "Altz" to według mnie właśnie osoby z przetrąconym sz
                          > częściem.

                          Pani Blue_ania37 faktycznie jest przetrącona szcześciemsmile
                          Nawet Fujara mnie by rozgrzeszył, bo ja uciekłam od przemocowcasmile
                          A w tą dyskusję wdałam się, bo skończyłam resocjalizację i wierzę w dobro ludzi, ale wierzę w to dobro do pewnego momentu.
                          Bo jeśli nie wychodzi, to człowiekowi trzeba dać szansę osiągnięcia swojego dna.
                          I tylko tak może się odbić.
                          Wychodzi na to, że nieświadomie się ożeniłaś, bez sensu się rozwiodłaś.
                          I teraz dorabiasz do tego ideologię, ja nie byłam siostrą twojego męża i nie namawiałam cię na rozwód.
                          To ty to zrobiłaś, ja rozwiodłam się kiedy nie było nic już wspólnego.
                          Nie mieszaj mnie w rozgrywki i kłótnie miedzy małżonkami bo ja trwałam na stanowisku, że "kiedyś będzie dobrze".
                          Rozwód bez sensu obciąża cię i twoją odpowiedzialność za swoje życie, męża i dzieci.
                          Tak łatwo zrezygnowałaś?
                          Ja jestem wariatką? że zrobiłam to świadomie? czy wariatami są ludzie którzy rozwodzą się na podstawie słów innych?
                          Więcej odpowiedzialności za własne czyny i uczynki.

                          > Kochani. Nikt wam nie zrobił na złość. Macie w tym też jakiś udział. Nie osądza
                          > jcie innych na podstawie własnych błędów. Uderzcie się w pierś i przyznajcie si
                          > ę Czy jesteście bez winy ?

                          To nie jest wątek o orzekaniu o winie, ale ja wcale nie uważam, że jestem bez winy.
                          Ale to nie zmienia faktu, że nie lubię płaszczenia się przed nikim w imię czegoś chociaż pewnie można to ocenić dumą.
                          Wyszło Ci, gratuluję, ale nie stawiaj się na jakimś piedestale rozwiodłaś się z błahych powodów i może kogoś skrzywdziłaś a teraz stawiasz się na jakimś piedestale.
                          Nie kupuje tego.
                          Nie zamierzam doceniać głupoty, która pozwala się rozwodzić kiedy nie ma powodów i doceniania powrotu kiedy człowiek dojrzeje.
                          Za własne czyny człowiek odpowiada.
                          A
                          • fujara12 Re: Fujara kontratakuje :-) 05.07.14, 20:53
                            Tworzenie wzajemnych relacji to jak budowanie zamku z piasku. Nieustannie trzeba o niego dbać, by nie runął… I by nikt nie wszedł w niego butami… Nie można na chwilę spuścić go z oczu. Związek pomiędzy dwojgiem ludzi również bywa kruchy. Tak jak zamek z piasku. Gdy odwrócisz głowę, może zalać go morska fala. Wtedy pozostanie tylko słona morska woda – albo słone łzy.
                            • fujara12 Re: Fujara kontratakuje :-) 05.07.14, 21:11
                              Do Błękitnej Aniu, sam osobiście napisałem.
                              Przemocy fizycznej i psychicznej wyraźnie się sprzeciwiam.
                              Każdą osobę która to stosuje skazywałbym na 10 krotnie większe katusze, a zwyrodnialców pastwiących się nad słabszymi od niego czy od niej skazałbym na karę śmierci.
                              Może to nad wyraz radykalny pogląd.
                              Ale być może przy stosowaniu kary śmierci byłoby mniej przemocy.
                              Jednak nieprzemyślane decyzje mogą sie zdarzać.
                              Jesteśmy tylko ludźmi.
                              Istotami które nie wiedzą czasem jak postąpić.
                              Słabsze osoby mogą być podatne na sugestie.
                              Te sugestie doprowadzają do błędnych decyzji.
                              Wiem że to nie zwalnia od ponoszenia konsekwencji za swoje czyny.
                              Ale każdy powinien mieć chociaż drugą szansę.
                              Nie trzecią, czy czwartą.
                              Tylko drugą, nie więcej.
                              To czasem jest szczęśliwym darem, ale czasem staje się klęską.
                              W/g mnie ta szansa to też dowiedzenie sobie że zrobiłem jednak wszystko co było możliwe.
                              Gdy czasem emocje nas poniosą mówimy słowa których nie chcieliśmy powiedzieć.
                              A słowa czasem bardziej ranią niż czyny.
                              NIE RÓWNAM WSZYSTKICH PRZYPADKÓW.
                              Każdy jest naprawdę inny.
                              Jeżeli w twoim życiu była przemoc, nie znaczy to że każdy rozwód ma w sobie pierwiastek przemocy.
                              W większości rozwodów na pierwszym miejscu zawinił egoizm.
                              Przemoc, i nałogowy alkoholizm to również częsta przyczyna.
                              Ale sama przyznasz że nie zawsze.
                              Pozdrawiam i życzę dni z uśmiechem.
                              Bo gdy my się uśmiechamy do ludzi, oni też czasem uśmiechną się do mnie.
                              No chyba że trafię na .................. Nie będę pokazywał palcem.tongue_out
                              • blue_ania37 Re: Fujara kontratakuje :-) 05.07.14, 22:58
                                Mogłabym się pobawić w jasnowidztwosmile
                                A może ja powinnam wrócić?
                                Jest w porządku do syna, odbiera telefony.
                                Mam go zaprosić na kawę i poskarżyć się na życie po....
                                Tam były ideały....
                                Miłość, oddanie.
                                Tam zostawiłam kawałek siebie i nóżki w kuchni które były wyliczone na moją wysokośćsmile
                                Pamiętam co lubił.
                                W ten sposób wytłumaczymy wszystko.
                                I można próbować? - prawda?
                                Od jakiego momentu liczysz przemoc?
                                Jak tylko raz uderzył? to można jeszcze a kiedy jest koniec szans po 20 uderzeniu?
                                Nie wierzę w rozwód na niby.
                                Nie wierzę, że ludzie mogą to to robić na złość.
                                Wierzę w dojście do ściany.
                                Wiosna ani razu nie powiedziała, że żałuje rozwodu, miała tylko pytanie dotyczące kontaktów PO ROZWODZIE.
                                Przypominacie mi mojego kolegę z pracy....
                                Katolika, udzielającego jakiś tam nauksmile
                                Który powiedział kiedyś,że będzie się modlił za moje małżeństwo, poprosiłam go aby tego nie robiłsmile bo za własne wybory JA odpowiadam.
                                I nie wierzę w tego boga, specjalnie pisanego małą literąsmile

                                www.youtube.com/watch?v=YErXozSHW9w
                                • izka-witamina Re: Fujara kontratakuje :-) 06.07.14, 08:16
                                  Gdyby mój mąż użył w stosunku do mnie przemocy fizycznej albo psychicznej na pewno nigdy nie byłoby powrotu. To raczej ja pozwalałam sobie na bicie męża. On tylko jeden raz uderzył mnie w twarz. Ale to naprawdę była moja wina. Mąż tłumaczył się później i jak nigdy prosił o wybaczenie. A ten policzek naprawdę mi się należał. Sama go sprowokowałam. Doprowadziłam go do ostateczności. Co prawda to był impuls do rozwodu. Oczywiście w rozmowach z przyjaciółkami ten incydent urósł do ciągłej przemocy fizycznej. Bajka powtarzana tysiąc razy staje się prawdą. Nie jestem osobą która będzie powtarzać za innymi "że jak zrobił to raz, będzie to robił ciągle", czasem nawet brutale zmieniają swoje zachowanie. Czasem.
                                  Gdy w małżeństwie dochodzi do pierwszej sprzeczki i nikt z partnerów nie zakończy tej formy, kłótnie stają się chlebem powszednim. Bez kłótni dzień jest zmarnowany. Para nie potrafi wyrazić swojego zdania bez krzyków i wrzasku obelg, To też świadczy że w którymś momencie popełnili błędy i nie otrząsnęli się z tego marazmu.
                                  Powrót, powrotowi nierówny. Ale ważne jest coś innego. Doprowadzenie do tego, że on i ona potrafią rozmawiać normalnie. Bez wyzwisk, obrażania. Bez wytykania błędów. Bez ciągłych uszczypliwych uwag. Nie wiem czy ja osobiście byłaby w stanie wrócić do partnera który by w stosunku do mnie używał swoich rąk jako argumentu końcowego. Pytanie też ile w tym było by mojej prowokacji. Bardzo często kobieta prowokuje faceta. Jak to się mówi "wjeżdża mu na ambicje" Ciągłe pretensje o to że zapomniał, że nie zrobił, że nie potrafi, że jest leniem.Sąsiad to potrafi, sąsiad jest wspaniały, a ty to taka kreatura bez polotu. Który facet to wytrzyma na dłuższą metę. To jak naciąganie gumy. Wiemy że pęknie, ale ciekawi nas w którym momencie.
                                  Nie wierzyłam na początku że mąż się zmieni. Myślałam że ta jego nieobecność w domu będzie trwała jak przed rozwodem nadal. Tylko noclegownia. Któregoś dnia na spotkaniu powiedział mi że znalazł inną pracę. Mniej ciekawą, mniej płatną i mniej godzin do odsiedzenia. NIE WIERZYŁAM. Patrzyłam na niego i nie mogłam się otrząsnąć.
                                  Facet ambitny, działający jak w amoku w pracy. Jak pod wpływem narkotyków. W czasie urlopu wyglądał jak balon z którego wypuszczono powietrze. Nie słuchał, nic mu się nie chciało, nigdzie nie chciał wychodzić. Nie bawił się z dziećmi. Obcy człowiek.
                                  A jednak. Spytałam tylko czy da radę. Zobaczymy. Dał. Więc wierzę że człowiek nie tyle moze się zmienić sam z siebie. Może poprzestawiać swoje priorytety. Dla niego priorytetem zawsze była rodzina. Celem stała się praca. Wiosenka napisała że dla niej to dziwna taka metamorfoza.
                                  A jak nazwać jej przemianę ? Kocha faceta. Zaliczają wpadkę. Facet godzi się na ślub, zamiast ją zostawić z bagażem. Więc jest uczucie pomiędzy nimi. Teraz rok po rozwodzie facetowi brakuje tego co było dla niego priorytetem. Dom, rodzina. Jest hardy, dumny i ambitny. Ty też tkwisz w uprze. Moze wystarczy naprawdę usiąść i porozmawiać.
                                  To nie jest obcy człowiek jak napisał Altz. Gdy znacie swoje ciało, gdy darzyło się kogoś uczucie, jak mozna nazwać takiego człowieka OBCYM ?
                                  To wyraźnie świadczy o TWOJEJ winie. Spełniłaś tylko to co ty chciałaś. Bez powodu rozbiłaś rodzinę. Zabrałaś dziecku pełny dom. Tylko ty z synkiem bez ojca to na prawdę wzorcowa rodzina. To takie typowe w dzisiejszych czasach. Nie wiem czy wam się wydaje że bez rozmów o sprawach istotnych, o więzi i uczuciu, mają decydować obcy ludzie jak sąd ?
                                  Ania napisała o przemocy. Nie znam takiego stresu. W sumie to nie wiem jak to smakuje i nie chcę tego poznać. To już inny scenariusz. Czytam jak Wiosenka się oburza na stanowisko ojca dziecka. To nie jest obcy człowiek. To jego ojciec. Nie tylko ty masz monopol na decydowanie jak ma wyglądać jego życie. Zarówno ojciec jak matka są na pewno odpowiedzialni za jego życie. Ty decydujesz, ale ojciec nie ma prawa. !!!!
                                  Nie prawda. To ty nie masz prawa robić tego co robisz. Takim postępowaniem stwarzasz izolację dziecka od ojca. Wiec nie pisz bzdur, że mąż to och i ach.
                                  Na razie to ty rozdawałaś i rozdajesz karty jak szulerka w partii pokera.
                                  Grasz fałszywie. Oszukujesz. Spełniasz tylko swoje zachcianki. Czysty egoizm.
                                  Jeszcze się żalisz i oczekujesz aprobaty. Pochwalą cię tylko ludzie takiego samego pokroju jak ty. Egoiści i samoluby. Dla których mąż czy żona się nie liczy.
                                  • altz Re: Fujara kontratakuje :-) 06.07.14, 09:23
                                    izka-witamina napisał(a):
                                    > Na razie to ty rozdawałaś i rozdajesz karty jak szulerka w partii pokera.
                                    > Grasz fałszywie. Oszukujesz. Spełniasz tylko swoje zachcianki. Czysty egoizm.
                                    > Jeszcze się żalisz i oczekujesz aprobaty. Pochwalą cię tylko ludzie takiego sam
                                    > ego pokroju jak ty. Egoiści i samoluby. Dla których mąż czy żona się nie liczy.

                                    Zawsze możesz sam się spotkać z facetem i spróbować z nim żyć. Fujaro, droga wolna! smile
                                    Łapiesz kontakt, może się sobie spodobacie. smile

                                    Decyzje co do powrotu powinny być naprawdę mocno przemyślane, wiele osób próbowało i zazwyczaj to się nie udaje. Muszą być rozwiązane problemy i jeszcze po tym wszystkim ludzie powinni się lubić i szanować. To jest trudne. Samemu żyje się nie lekko, ale często jest to lepsze, niż życie w ciągłym konflikcie i napięciu. Nic na szybko, ludzie z natury są mądrzy i wiedzą, co jest dla nich dobre, byle nikt nie naciskał.

                                    Czasami ktoś mnie pyta, czy wróciłbym do byłej żony? Mówię, że nie i mam żal do siebie, że zdecydowałem się być z tą kobietą, gdyby była inna, nie byłoby to trudne, ale wtedy pewno byśmy się nie rozstali. Jak się ludzie już znają jak łyse konie, to trudno popełnić jeszcze raz ten sam błąd. smile

                                    To są trudne sprawy, fajne dziecko z kiepską matką. Jak dziecko zostanie z matką, to będzie z czasem kopią swojej matki, chociażby nie wiem jaki miało potencjał. Zmarnowany dobry materiał i kiepski produkt. Rozmawiałem przedwczoraj ze znajomą na ten temat, niestety, to jest norma, porozmawialiśmy o wielu takich przypadkach. Nie widziałem jakieś osoby prawie 20 lat, ale wiem, jak się teraz zachowuje, jak argumentuje, wiem, jakie jest jej dziecko, chociaż widziałem je niemowlęciem. Porażka, niestety, i nikt z rodziny nie był w stanie pomóc temu chłopakowi, matka miała taki wpływ na niego.
                                    Żeby nie było, że to tylko kobiety. Znam matkę, która w końcu poszła po rozum do głowy, zostawiła dorosłych synów z ich ojcem i niech żyją, jak chcą, chleją, chodzą na ryby i na grzyby, nie do pracy. Są kopią swojego ojca, też preferują lekkie życie i alkohol. Tutaj matka kiedyś została, bo tak wypadało, a powinna się bardzo dawno temu rozstać z mężem. Teraz pewno czuje się przegrana.

                                    Trochę zazdroszczę Wiośnie, oboje rodzice są w normie, zależy im na dziecku. Jakkolwiek się ułożą losy, to i tak dziecko nie będzie miało krzywdy.
                                    • wypalona33 Re: Fujara kontratakuje :-) 06.07.14, 10:25
                                      Czytając twoje słowa altz zaczynam się utwierdzać w przekonaniu że jednak dobrze chcę zrobić wracając do męża. Pomiędzy nami naprawdę była i jest miłość. Nie było nienawiści. Nawet po rozwodzie był tylko żal że coś zgubiliśmy. Gdyby pomiędzy nami nie było uczucia tylko zwykła obojętność na pewno nie chciałabym powrotu. Teraz wiem że dobrze robię.
                                      To nie wygodnictwo i strach przed samotnością. Nawet nie wzgląd na dziecko. To jest coś co było i trwa. Przykro mi że u ciebie jest inaczej. Nie zawsze ludzie wybierają prawidłowo. Czasem sam ślub bez uczucia tylko dlatego że ileś tam czasu się spotykamy jest błędnym krokiem.
                                      Ale jeżeli partnerzy darzyli się miłością i nagle piorun strzelił w nich, to wybacz. Coś musiało nastąpić że czar prysł jak bańka mydlana. Moja znajoma zauroczyła się kiedyś pewnym panem. ale jej małżeństwo legło w gruzach. Pan, to zauroczenie okazał się zwykłym dupkiem. Zaliczył, zostawił i przykleił łatkę puszczalskiej. Puściła się to fakt. Mąż dowiedział się od znajomych. Zapytał i dostał potwierdzenie od żony. Nie było wyzwisk, szarpań i kłótni. Faet spakował się zabrał dwójkę dzieci i przeprowadził się do domku po rodzicach. Żonka długo siedziała w worku pokutnym zamykając się w domu. Pewnego dnia poszła do fryzjera, kosmetyczki, założyła nowy ciuch i poszła porozmawiać z mężem o rozwodzie. Chciała to zrobić dla niego. Uwolnić go od ciężaru rogów, które mu przyprawiła. Potrafili rozmawiać naprawdę spokojnie pomimo nerwów jakie w nich buzowały. Nie będę opisywać ich dalszych losów. Chodzi o to żeby potrafić ROZMAWIAĆ.
                                      Gdy brak słów, wtedy do głosu dochodzą czyny. Często są to rękoczyny. Ale zdarza się że ludzie nie zachowują się jak zwierzęta i nie skaczą sobie do gardeł.
                                      Mój los jest moim losem. Moja historia nie powinna rzutować na moją opinię o drugim człowieku. Jeżeli mój mąż mnie bije, nie oznacza to że każdy mężczyzna wyznaje prawo przemocy. Jeżeli jedna żona zdradziła, nie oznacza to że wszystkie żony są dziwkami.
                                      Jeżeli ja pragnę wrócić do męża, nie oznacza to że wszystkie małżeństwa po rozwodzie muszą wracać do siebie i żyć DŁUGO I NIESZCZĘŚLIWIE.
                                      To wybory każdej z nas. Mój jest taki. Twój jest inny. Co zrobi blue-ania czy wiosenka to też ich decyzje. Przecież to ich życie i ich wybory. Ja żyję swoim życiem i wybieram tak a nie inaczej. Ale napisałam tylko jak ja odbieram pewne fakty opisane tu w tym topiku.
                                      Nie patrzę przez pryzmat swojego związku. Nie oceniam na podstawie swoich doświadczeń. Komentuję tylko to co przeczytałam i do jakich wniosków doszłam. Mam przecież do tego prawo.
                                      Altz swoimi komentarzami chce udowodnić że ja się mylę. Że moja ocena jest niewłaściwa.
                                      NIEPRAWDA.
                                      To tylko ty Altz masz inne zdanie. To ty odbierasz to inaczej.
                                      I napiszę coś jeszcze, Fujara ma rację w kilku sprawach. Nie potrafimy ocenić właściwie sytuacji i pod wpływem sugestii i własnych nerwów podejmujemy błędne działania.
                                      Nie było błędem, że wzięłam ślub. nawet sam rozwód nie jest dla mnie tragedią. Błędem było podejmowanie przeze mnie decyzji o złożeniu pozwu. Bez przemyśleń i rozwagi.
                                      Może pora teraz zacząć szukać opanowania. Na to zawsze jest czas.
                                      • altz Re: Fujara kontratakuje :-) 06.07.14, 10:53
                                        wypalona33 napisała:
                                        > Altz swoimi komentarzami chce udowodnić że ja się mylę. Że moja ocena jest niew
                                        > łaściwa.
                                        > NIEPRAWDA.

                                        Ja po prostu nie wierzę, że to piszą różne osoby. big_grin
                                        Nowe nicki, styl pisania podobny i nawet argumenty te same.
                                        Za stary jestem na takie zagrywki.

                                        Ale teoretyczne mogę podyskutować, rzucam nawet przykładami, żeby nie było, że tylko teoria nie związana z ziemią. Zresztą, te konkrety chodzą mi stale po głowie, to jest smutne, że tworzy się taki ciąg patologii.
                                        • anbale Re: Fujara kontratakuje :-) 06.07.14, 11:08
                                          Fujara najwyraźniej prezentuje osobowość mnogą i naprzemienną...smile

                                          A tak na marginesie- masz racje, z własnego podwórka potwierdzam, że kiepska matka to dramat i balast na całe życie, nad pozbyciem którego człowiek ciągle się trudzi...A moja tak zorganizowała nam życie rodzinne, że od dziecka marzyłam, że rodzice się rozstaną, zamieszkam z tatą i nareszcie będzie spokój... Niestety, nie ma tak łatwo smile
                                  • argentusa Re: Fujara kontratakuje :-) 06.07.14, 11:46
                                    >>>On tylko jeden raz uderzył mnie w twarz. Ale to naprawdę była moja wina.
                                    jak to przeczytałam ,to naprawdę mną ruszyło. Zdajesz sobie sprawę jak bardzo jesteś zaburzona?
                                    Dziękuję uprzejmie za taki układ. Jakakolwiek przemoc powoduje u mnie odwrót. Nieodwracalny. Bez względu na to,czy tatus dla dziecka jest fajny czy nie jest.
                                    Ale jak widać niektórzy lubią udawac, że jednorazowy akt przemocy właściwie to tak jakby go nie było.
                                    Ar.
                                    • anbale Re: Fujara kontratakuje :-) 06.07.14, 11:54
                                      jak prześledzisz wątek, to się zorientujesz, że to "lustrzak" napisał...
                                      Niejaki Fujara nie mogąc się pogodzić z faktem, że jego zestawu wizji i poglądów nikt nie kupuje stworzył naprędce chórek przybyłych z kosmosu nicków, które utuliły go do serca i wszystkiemu przytakneły...Inaczej sie nie dałosmile
                • anbale Re: Fujara kontratakuje :-) 06.07.14, 16:38
                  kasper254 napisał:

                  > 3.I to dramatyczne zderzenie między moją legitymizacją złudzeń a realnością fak
                  > tów kogoś innego. Kiedyś marzyłem - jak mąż autorki wątku - o wspólnej wyprawie
                  > na Sardynię z jeszcze wówczas żoną. Sądziłem, że pomoże on w uratowaniu rodzin
                  > y i małżeństwa. Wyobrażałem sobie wspólny czas, harmonię, odrzucenie ostatnich
                  > okropnych zdarzeń, które wywoływała jeszcze wówczas żona i - zbudzenie się ze s
                  > nu. Dopiero po latach zrozumiałem, że ona rozumowała tak, jak większość tutaj w
                  > yemancypowanych, wykształconych, konsumpcyjnie zbudowanych jednostek: przez pry
                  > zmat "ja" i w konwencji: "czego on chce"?

                  Szczerze mówiąc będąc jakimś przypadkiem Twoją żoną również wolałabym zakopać się na całe wakacje w jakiejś Dolnej Wólce, niż tłuc się z Tobą na Sardynię, realizując Twoje histeryczne, neurotyczno-idealistyczne wizje idealnego pożycia, borykać się z Twoją przemądrzałością i arogancją...
                  Mam wrażenie, że jesteś dosyć toksycznym człowiekiem, obwiniającym cały świat i wszystkich dookoła o swoje klęski a bez żadnego wglądu w siebie samego, bez żadnej autorefleksji, dystansu, wyrozumiałości, mądrości płynącej ze znajomości życia a nie z ilości przeczytanych tomów filozoficznych. Faktycznie, od takich ludzi często ma się ochotę wiać...
                  • fujara12 Re: Fujara kontratakuje :-) 06.07.14, 20:05
                    Piękna laurka feministki.
                    Kobiety wyzwolonej ( od wszelkiego pierwiastka kobiecości )
                    W moim pojęciu w związku są dwa pierwiastki.
                    Męski i żeński.
                    Męski bierze na klatę trudności finansowe.
                    Żeński rodzenie i c.d. macierzyństwa.
                    Męski stara sie załatwiać finanse i fizyczne sprawy domowe.
                    Żeński załatwia opiekę nad dzieckiem t. zn. karmienie w wieku niemowlęcym.
                    Związek widzę jako układ partnerski.
                    On i ona pomimo różnic temperamentów i upodobań tworzą jednolity kształt zwany rodziną.
                    Wspierają się nawzajem.
                    W trudnych kwestiach powinni porozmawiać uczciwie ze sobą.
                    Nie mówię żeby kłótni nie było.
                    Trochę pieprzu dodaje smaku potrawom.
                    Ale gdy w związek wkrada się rutyna...........
                    Pani szuka ukojenia, pan szuka spokoju.
                    Powoli obie jednostki odpływają od siebie.
                    W żeglarskim slangu nazywa się to że:
                    Ustawili się w dryfie.
                    I tak dryfują przez życie do momentu aż stracą się z oczu.
                    Wtedy jak w większości przypadków ROZWÓD.
                    Więc drodzy forumowicze. Dryfujcie dalej.
                    Tylko pretensję proszę mieć do siebie, a nie do Fujary.
                    Ja nie miałem udziału w rozwalaniu waszych małżeństw.
                    Swoją wrogość okazujecie swoim byłym nawet teraz.
                    Nawet ja oberwałem wielokrotnie, pomimo że ja w tym nie brałem udziału.
                    Nikogo z was nie namawiam do powrotu.
                    To wybór każdego indywidualnie.
                    Ale zwracam wam cały czas uwagę na jeden aspekt.
                    RELACJA Z PARTNEREM. Byłym czy aktualnym. Co za różnica.
                    Nauczcie się rozmawiać, a nie mieć ciągle pretensje i żal.
                    Ja nie kazałem wam brać ślubu z tą panią czy z tym panem.
                    Ja nie brałem udziału w waszych sprzeczkach czy szarpaninie.
                    Nawołuję tylko do spokoju i rozwagi. Opamiętania się w tej waszej zajadłości.
                    Ale wy widzicie we mnie człowieka po przejściach, któremu nie wyszło, mającego kompleksy..... (proszę dopisać jeszcze jakieś propozycje.)
                    Czy wy siebie widzicie ?
                    Zacietrzewieni, z pianą na ustach. To prawie jak oznaka wścieklizny.
                    Pogódźcie się z tym że nie jesteście doskonali. Żadne z was ideały.
                    Ja wiem że mam masę wad. Jestem jaki jestem. Wy też.
                    Zrozumcie wreszcie, że szkoda tej waszej złości na coś co już się dla was skończyło.
                    Gdy ktoś z waszych byłych przychodzi do was i wyciąga rękę na zgodę, przyjmijcie to za dobrą monetę. On czy ona być może nie chce wracać. chce tylko się pojednać.
                    jeżeli przejawia wolę powrotu na którą wy nie macie ochoty możecie odpowiedzieć na dwa sposoby.
                    1. Grzecznie. Dziękuję nie skorzystam.
                    2. Niegrzecznie. Spier.... Ale to da powód do jeszcze jednej awantury.
                    Czy nie lepiej mieć wiadomość uczciwie zamkniętego rozdziału ?
                    Nie rozumiem was. Jad skorpiona jest mnie trujący od waszych słów.
                    • 3-mamuska Re: Fujara kontratakuje :-) 06.07.14, 21:50
                      Nie czytałam całego wątku ale :

                      To właśnie ludzie tacy którzy nie potrafili sobie poradzić z problemami doszli do muru zwanym rozwodem. I tacy właśnie ludzie wmawiają takim jak wiosnaw że facety który był jej mężem i jest ojcem dziecka jest OBCYM CZŁOWIEKIEM.

                      Ja tez tego nie moge zrozumieć .
                      Ze facet z którym sie sypialo , dzieliło intymne mometu zycia , ktory jest ojcem naszego dziecka nagle staje sie obcym.

                      Wiem tez ze ludzie popełniaja błędy i czasem cos takiego jak rozwód daje do myślenia.

                      Wiem tez ze obcy ludzie nie sa najlepszemi doradcami, zwłaszcza ludzie którzy jak tu sa po rozwodzie po ciężkiej przejściach.
                      Jesli maz nie jest uzależniony, agresywny to naprawde warto mieć poprawne relacje, chodzby dla dobra dziecka, i nie traktować siebie jak najgorszych wrogów.
                      Uważam tez ze ludzie którzy sa w stanie po rozwodzie dojść do porozumienia to naprawde mądrzy wartościowo i inteligetni ludzie.
                      • triss_merigold6 Wędrowni kaznodzieje 06.07.14, 22:37
                        Słowo klucz: poprawne relacje.
                        Poprawne relacje oznaczają, że np. nie stwarzam przeszkód jeśli eks chce przyjechać do syna w środę zamiast we wtorek, przekazuję na bieżąco wszystkie ważne informacje na temat dziecka, nie wymyślam problemów i nie nękam eksa telefonami. To są poprawne relacje.

                        Idea spędzenia z dzieckiem i z eksem urlopu leży poza moją wyobraźnią, nie po to się z nim rozstawałam żeby spędzać razem czas. Zwłaszcza, że od lat mam nową rodzinę.
                        • izka-witamina Re: Wędrowni kaznodzieje 07.07.14, 07:28
                          > Poprawne relacje oznaczają, że np. nie stwarzam przeszkód jeśli eks chce przyje
                          > chać do syna w środę zamiast we wtorek, przekazuję na bieżąco wszystkie ważne i
                          > nformacje na temat dziecka, nie wymyślam problemów i nie nękam eksa telefonami.
                          > To są poprawne relacje.
                          >
                          > Idea spędzenia z dzieckiem i z eksem urlopu leży poza moją wyobraźnią, nie po t
                          > o się z nim rozstawałam żeby spędzać razem czas. Zwłaszcza, że od lat mam nową
                          > rodzinę.

                          tris, właśnie tymi słowami udowadniasz że właśnie ty w tym małżeństwie zawiniłaś najbardziej. Do rozwodu doprowadziłaś i zakończyłaś temat. Relacje nawet po rozwodzie to rozmowa o przyszłości dziecka. Ty traktujesz dziecko jak pałeczkę przechodnią w sztafecie.
                          Przecież mowa jest i o ewentualnym powrocie i o utrzymaniu poprawnych relacji pomiędzy byłymi partnerami. Nie wmawiaj że były mąż to obcy człowiek. To tylko ten którego ty zostawiłaś. Nie wnikam w to czy był powód, czy tylko kaprys spowodowany nudą w związku.
                          To jest nieistotne. Do rozwodu, a wiem to z własnego doświadczenia dochodzi gdy brak więzi i szczerych rozmów pomiędzy partnerami. Teraz ty pisząc te słowa pokazujesz że pozostałaś taka sama. BRAK WIĘZI. BRAK ROZMÓW. Kobieto, pomyśl, nawet gdy wejdziesz w nowy układ z jakimś mężczyzną popełnisz ten sam błąd. Ten Nowy Model za chwil stanie się OBCY i historia powtórzy się od początku. Ja stanęłam przed murem. Ani do przodu, ani do tyłu. I gdyby nie szczera rozmowa z mężem dalej tkwiłabym w tym marazmie. Wiem teraz, że gdy nie mówię z nim o wszystkim co nas dotyczy, to za chwilę zaczniemy się oddalać.
                          Ja kocham męża. Kocham dziecko, chcę mieć rodzinę na której mi zależy.
                          Tobie nie zależało. Więc straciłaś. Teraz dziecku pokazujesz że takie jest życie. To tylko jego matka nie umiała żyć. I na dodatek pokazuje mu zafałszowany obraz uczucia.
                          • fujara12 Re: Wędrowni kaznodzieje 07.07.14, 09:18
                            Według tris, altza i innych sytuacja wygląda ta.
                            Ona / on to urzędniczka w okienku.
                            Były partner to petent który w namolny sposób mendzi.
                            TO OBCY CZŁOWIEK !!!!!!!
                            Ale kto ? Bo widać że to wy byliście obcymi nawet w małżeństwie.
                            Ślub wzięty z czystego wyrachowania, albo pod przymusem.
                            Ktoś was zmuszał do tego małżeństwa.
                            Ktoś was zmanipulował.
                            Jakie z was biedne sierotki. Tak was wykorzystano sad
                            • muminka2014 Re: Wędrowni kaznodzieje 07.07.14, 11:19
                              fujaro! nie ma to jak Twoje szczesliwe malzenstwo wink ale dlaczego nie poswiecasz czasu zonie-szczegolnie wieczorem i pozna noca, tylko koczujesz na forum????????????????
                            • altz Re: Wędrowni kaznodzieje 07.07.14, 17:10
                              fujara12 napisał:
                              > Według tris, altza i innych sytuacja wygląda ta.
                              > Ona / on to urzędniczka w okienku.
                              > Były partner to petent który w namolny sposób mendzi.
                              > TO OBCY CZŁOWIEK !!!!!!!

                              Umiem sam za siebie pisać. smile
                              Nie uważam, że to obcy człowiek, ale niewiele większe są obowiązki wobec niego, jak wobec obcego. Informować o dziecku, tłumaczyć, wyjaśniać, ustalać wspólne sprawy, koszty, terminy, ale już niańczyć to nie.
                              Facet miał czas nauczyć się opiekować trzylatkiem, więc w sumie dużym dzieckiem. Jak nie umie, to niech się postara, popyta, a nie fuka, a jak nie umie takiej prostej sprawy się nauczyć, to niech spada na drzewo. Gość jest dorosły, wykonuje jakąś pracę, zarabia dobre pieniądze, pewno rządzi i kieruje, stara się narzucać jakieś rozwiązania, a wymaga od innych niańczenia go. Przecież to jest co najmniej żałosne.
                          • anbale Re: Wędrowni kaznodzieje 07.07.14, 09:19
                            Izko witamino vel Wypalona vel 3mamuska vel Fujaro- rozmiar Twojej fiksakcji jest porażający!
                            Długo tak jeszcze będziesz tak mnożyć byty i napieprzać obsesyjnie w kółko jedno i to samo?
                          • triss_merigold6 Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 09:43
                            - Co za różnica kto zawinił, rozwód miał miejsce, dokonało się.
                            - Owszem, zakończyłam temat. Teraz utrzymujemy kontakty ze względu na dziecko.
                            - U kogo jest mowa o powrocie, autorka wątku nie jest zainteresowana powrotem do eksa.
                            - Nie twierdzę, że były mąż to obcy człowiek - to facet z którym mam dziecko.
                            - Bez względu na powód rozwodu, już do niego doszło. I owszem, z powodu braku więzi: fizycznej, emocjonalnej, ekonomicznej. Szczerze rozmowy były wcześniej, teraz w ogóle nie muszę z eksem rozmawiać, pomijając sprawy dotyczące dziecka.
                            - W nowym układzie jestem od lat, mamy kilkuletnią córkę.
                            - Ty kochasz męża więc szczęść Boże, ja przestałam.
                            - Owszem, nie zależało mi na utrzymaniu małżeńskiej fikcji.
                            • mozambique Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 13:21
                              no jak to łądnie mozna ubrac w slowa tak trywialną sytuację - byłam żoną ale mialam kochanka i z tym kochankiem zaszlam w ciąze
                              meża wiec pozbylam sie bez zalu , byl i jest mi obcym czlowiekiem a jak to przeżylo nasze wspolne dziecko to jzu nie moja broszka bo to fikcja byla
                              grunt ze moja pupa zadowolona ( zeby nie bylo jeszcze bardziej trywialnie)
                              • fujara12 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 13:50
                                mozambique napisała:

                                > no jak to łądnie mozna ubrac w slowa tak trywialną sytuację - byłam żoną ale mi
                                > alam kochanka i z tym kochankiem zaszlam w ciąze
                                > meża wiec pozbylam sie bez zalu , byl i jest mi obcym czlowiekiem a jak to prze
                                > żylo nasze wspolne dziecko to jzu nie moja broszka bo to fikcja byla
                                > grunt ze moja pupa zadowolona ( zeby nie bylo jeszcze bardziej trywialnie)
                                >
                                Może nie pisz w ten sposób oskarżycielski.
                                Zostaniesz przypisana do mojego konta, albo jako moje nowe wcielenie wirtualne. tongue_out
                                Takie prymitywne sposoby wytłumaczenia że były to obcy człowiek świadczą o powodach rozwodów.
                                Facet zakisił interes w cudzej szparce, bo żonka miała fochy.
                                Żonka puściła się z jakimś frajerem, bo mężu był pracoholikiem.
                                Jakie to głębokie i przemyślane.
                                Wszystko dla dobra rodziny.
                                W czasach wolności z epoki "dzieci kwiatów" gdy narkotyki były taaaaakie modne,
                                może i takie rozwiązanie i było stosowane.
                                Ale czy ja muszę hołdować modzie ?

                                Dla ciekawskich - co robię na forum nocą ?
                                Siedząc w pracy, jako pracoholik z nudów szuka, w necie frajerstwa któremu w życiu nie wyszło.
                                Może macie za mocną opaskę uciskową na mózgu.
                                Ale przecież jesteście bez mózgami.
                                U was tylko EGO jest przerośnięte.
                                • triss_merigold6 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 14:20
                                  Jedno pytanie: czy ktoś Ci każe hołdować modzie i nakłania do rozwodu?
                                  • kasper254 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 14:42
                                    1.Gdybyś spojrzała z trochę szerszego spektrum, aniżeli z pozycji leżącej, to zostawiłabyś rozkosz na specjalne okazje. Potem to i węgla nie idzie rozróżnić od popiołu, a cóż dopiero mówić o diamencie. Sól można pomylić z pieprzem.
                                    Gdybyś liznęła trochę socjologii czy/ psychologii zrozumiałabyś, że moda/kultura/prąd intelektualny - "każą". Tak, jak na tym forum, gdzie krzykliwi, niedouczeni ludzie forsują falę, którą zalewa słabszych: któż śmie się oprzeć hasłom: "ja", "szczęście", "jedno życie", "szczęśliwa mama to szczęśliwy dzieciak" itd. W społeczeństwie konsumpcyjnym, w czasie wartości pieniądza/towaru, "my" jest nie-trendy, odeszło do lamusa.
                                    2. ...a więc tak: niektórzy głupcy na tym forum niejednokrotnie namawiają do rozwodu. Sprzyja im czas.
                                  • fujara12 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 15:08
                                    Wiesz tris, że zaczynam się śmiać i to głośno.
                                    Tu nie chodzi o modę.
                                    Tłumaczenie że rozwód to konieczność jest głupie,
                                    tak samo jak wmawianie mi że dwa pedały, czy dwie lesby to norma w społeczeństwie.
                                    Do rozwodu dochodzi gdy ludzie nie potrafią rozmawiać ze sobą.
                                    Tak jak w tym topiku.
                                    Szczekanie ratlerka na tego który ośmiela się myśleć inaczej. (czytaj: normalnie)
                                    Pomyśl, dlaczego jeżeli się rozwiodłaś, jaki był powód ?
                                    Jeżeli przemoc, alkoholizm, zdrada bez okazania skruchy.
                                    Moze odszedł od ciebie, bo miał już dosyć toksycznej baby.
                                    Nie wnikam.
                                    Chodzi o to żeby R O Z M A W I A Ć J A K L U D Z I E.
                                    A nie szczekać i warczeć na siebie.
                                    Przecież w nowym związku za chwilę będzie to samo.
                                    Facet zawinie się i pójdzie w diabły.
                                    Więc nie pisz mi że ja ulegam modzie.
                                    To ja uważam że ty poddałaś się presji mody na rozwody.smile
                                    • blue_ania37 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 17:42
                                      fujara12 napisał:


                                      > tak samo jak wmawianie mi że dwa pedały, czy dwie lesby to norma w społeczeństw
                                      > ie.

                                      Jak ładnie określasz ludzi, ale w moim świecie dwóch pedałów i dwie lesby umieją żyć i stworzyć związki.
                                      Zanim mi odpowiesz, proszę cię o odpowiedź w twoim własnym sumieniu czy znasz takich ludzi, bo ogólnikami nie chcę mi się operować.
                                      Ja znamsmile
                                      Podziwiam ich otwartość i to że żyją w Polsce która tłamsi takie rzeczy, podziwiam tą miłość która jest powszechnie nieobyczajna i ich pokorność aby to ukrywać na co dzień.
                                      I moje przekonanie, że nie robią nic złegosmile
                                      A

                                      www.youtube.com/watch?v=TwIZFPGVL4I
                                      • fujara12 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 19:57
                                        blu_aniu37
                                        Szczerze powiedziawszy poruszasz temat kontrowersyjny.
                                        Homoseksualizm od wieków był uznawany za chorobę.
                                        Jako skrzywienie szkodliwe, podobnie jak pedofilia było leczone w zakładach zamkniętych.
                                        Liberalność co poniektórych osób pozwoliła na rozpanoszenie czegoś co jest w/g mnie odbiegające od norm.
                                        Dla mnie jako typowego hetero. pedał czy lesba są istotami skrzywionymi, dewiantami.
                                        Za chwilę przyznasz że pedofilia to też nic złego. Przecież oni tak kochają te małe istotki.
                                        Miłość to jak popkorn jedzony w kinie.
                                        Jesz i patrzysz na ekran.
                                        W pewnej chwili sięgasz i czujesz dno.
                                        Nie ma popkornu, nie ma miłości.
                                        Zapatrzyłaś się na film, a uczucie fruuuuuuu
                                        Wiec z tą miłością homo - nie wiadomo, ja raczej poczekam.
                                        Najpierw długo, długo nie, a potem wale.
                                        Co za przyjemność lizać się z facet z facetem.
                                        Albo jeden drugiemu robi laskę, Feeee !!!!!!!!
                                        Może wśród kobiet całuski są na miejscu i nie stwarzają takiego obrzydliwego widoku.
                                        Ale ja jako facet, na pewno nawet nie dam takiemu do .......
                                        Wiec nie pisz mi tu o miłości.
                                        Niech na początku pani która tak kochała pana a potem się odkochała bo zjawił się nowy model na horyzoncie............
                                        Reszta jak w temacie.
                                        Mąż, czy już były mąż chce ingerować w życie wakacyjne malucha.
                                        Jak on śmie. Przecież mamusia już wszystko załatwiła.
                                        A on nawet nie chce z nią uzgodnić wcześniej tematu.
                                        Tylko mamusia zapomniała wcześniej uzgodnić z tatusiem swojej decyzji.
                                        No i tak decyzyjnymi krokami wpierw rozwód.
                                        Potem wakacje syna.
                                        Po drodze fujara wpieprzył się w topik i rozwala temat.
                                        Teraz na tapecie homoseksualizm.
                                        W najbliższym czasie okaże się że tatuś to pedofil, a nie pracoholik tongue_out
                                        I tak rozmydla sie temat w życiu.
                                        ZAMIAST ROZMAWIAĆ O ISTOCIE SPRAWY, WYCIĄGAMY WSZYSTKIE BRUDY, ZAMIAST ZASTANOWIĆ SIĘ NAD SWOJĄ MAŁOŚCIĄ WOBEC WSZECHŚWIATA.
                                        Moi drodzy forumowicze z autorką topiku na zele.
                                        Jeszcze trochę, a zmarszczek wam przybędzie, siwe włosy oprószą wam głowę.
                                        Wy zgrzybiali o lasce, ciągle będziecie kruszyć kopie o gucio.
                                        Miłość i tak od was odejdzie jak ten popkorn.
                                        I na końcu umrzecie sami.
                                        Bo dziecko zapamięta mamusię która rozwiodła się z tatusiem i zabrała mu pełną rodzinę.
                                        Moze to tatuś rozwiódł się z mamą.
                                        Nie ważne.
                                        Ważne jest to że przesrywacie własne życie dla zaspokojenia własnego egoizmu.
                                        Miedza jest wasza. Ja wam ustępuję.
                                        Bijcie się o miedzę zamiast o rodzinę.
                                        Gdyby wszyscy ci którzy tak popierają rozwody z taką zajadłością walczyli o rodzinę, na pewno życie byłoby szczęśliwsze.
                                        Dla mnie jest szczęśliwe. Nie mam za żony pustej i ograniczonej baby.
                                        Ja staram się być dobrym mężem i ojcem.
                                        A że siedzę na półtora etatu ?
                                        No cóż. Dzieci są duże, ciuchy kosztują, a że uczą się celująco, więc do roboty ich nie gonię.
                                        Alimentów nie muszę płacić, bo z żoną jakoś rozwodu się nie dorobiłem.
                                        A ze wpadłem na topik, jak to jakaś pani nazwała "damski"?
                                        No i proszę jak to tolerancja.
                                        Faceta nazwano by szowinistą. A jak nazwać taką babę ?
                                        Przecież ona w ,małżeństwie również stawiała takie granice mężowi.
                                        I stąd się biorą rozwody.
                                        Gdy takie chomonto bierze się za zakładanie rodziny.
                                        Mężowi kaganiec na ryja, smycz krótko uwiązana.
                                        A jak który warknie, to od razu rozwód.
                                        No nie wszycy. Niektórzy sami gryzą jak wściekli.
                                        Takich pozwalam wam uśpić na wieki. Im się należy.
                                        Ale ta reszta to.............
                                        Do spotkania w lepszym świecie hipokryci.
                                        • muminka2014 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 20:01
                                          A ja nadal fujaro pytam sie gdzie zona???? Pracoholik to pracuje,a nie koczuje na forach. Szczesliwy malzonku do lozka do zony ukochanej,a nie fikcje tworzysz i pouczas wszystkich!!!!
                                        • blue_ania37 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 20:27
                                          fujara12 napisał:

                                          > blu_aniu37
                                          > Szczerze powiedziawszy poruszasz temat kontrowersyjny.
                                          > Homoseksualizm od wieków był uznawany za chorobę.
                                          > Jako skrzywienie szkodliwe, podobnie jak pedofilia było leczone w zakładach zam
                                          > kniętych.
                                          > Liberalność co poniektórych osób pozwoliła na rozpanoszenie czegoś co jest w/g
                                          > mnie odbiegające od norm.
                                          daj badaniasmile i zauważ że piszesz momentalnie o pedofilii a ja pisałam i miłości dorosłych osób.
                                          Masz spaczenie widząc w związkach homoseksualnych zagrożenia pedofilią.
                                          Ktoś kto lubi chłopców lub dziewczynki nie musi być pedofilemsmile
                                          > Dla mnie jako typowego hetero. pedał czy lesba są istotami skrzywionymi, dewian
                                          > tami.

                                          Myślę, że z największa przyjemnością popatrzyłbyś się na seks dwóch kobiet.
                                          Ocierające się piersi i wilgoć, masz chęć?

                                          > Za chwilę przyznasz że pedofilia to też nic złego. Przecież oni tak kochają te
                                          > małe istotki.

                                          To jakieś twoje skrzywienie, bo nei przypominam sobie, żebym cokolwiek pisała o pedofilii.
                                          Masz jakieś takie upodobania?

                                          > Wiec z tą miłością homo - nie wiadomo, ja raczej poczekam.
                                          > Najpierw długo, długo nie, a potem wale.
                                          > Co za przyjemność lizać się z facet z facetem.
                                          > Albo jeden drugiemu robi laskę, Feeee !!!!!!!!

                                          Może nie doznałeś tego podobno facet umie zrobić najlepiej laskę, bo wie jaksmile

                                          > Wiec nie pisz mi tu o miłości.

                                          Co ty nawet bym nie śmiałasmile miłość jest wyłącznie hetero i tylko w związkach małżeńskich, ci którzy nie żyją tak mają zakaz orgazmu!!!!!i to jest uczciwe.
                                          Nie zasługujemy na to, chyba, że mamy popcornsmile

                                          > Mąż, czy już były mąż chce ingerować w życie wakacyjne malucha.
                                          > Jak on śmie. Przecież mamusia już wszystko załatwiła.

                                          Dziękuję, mój były mąż czuję się dobrze z dzieckiem.
                                          Wymieniliśmy kilka smsów, że dojechali a ja na to napisałam że to świetnie, czy powinnam życzyć mu złego? ale jest z moim dzieckiem więc co mam zrobić?
                                          Pojechać tam? zrobić laskę czy kupić popcorn?
                                          A może dwa w jednym?


                                          > Teraz na tapecie homoseksualizm.
                                          > W najbliższym czasie okaże się że tatuś to pedofil, a nie pracoholik tongue_out
                                          > I tak rozmydla sie temat w życiu.

                                          A to już twoje spojrzenie i twoje skojarzenia.
                                          > ZAMIAST ROZMAWIAĆ O ISTOCIE SPRAWY, WYCIĄGAMY WSZYSTKIE BRUDY, ZAMIAST ZASTANOW
                                          > IĆ SIĘ NAD SWOJĄ MAŁOŚCIĄ WOBEC WSZECHŚWIATA.

                                          Nie krzycz, to ty nie masz małości i ty wyciągasz wszelkie brudy
                                          > Bo dziecko zapamięta mamusię która rozwiodła się z tatusiem i zabrała mu pełną
                                          > rodzinę.
                                          > Moze to tatuś rozwiódł się z mamą.
                                          > Nie ważne.

                                          Dobrze, że chociaż seks mają w porządkusmile

                                          Nie mam za żony pustej i ograniczonej baby.
                                          > Ja staram się być dobrym mężem i ojcem.
                                          > A że siedzę na półtora etatu ?

                                          Tobie seksu po prostu brakujęsmile

                                          > Mężowi kaganiec na ryja, smycz krótko uwiązana.

                                          Zabawy w dominację ci się marząsmile
                                          • fujara12 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 20:49
                                            Miałem już nie pisać więcej, ale.............
                                            No właśnie. Ja pisałem do wiosnyw, o swoich spostrzeżeniach odnośnie jej męża.
                                            Ty przyjęłaś te słowa do siebie.
                                            Z twoich postów dowiedziałem się że masz już drugą rodzinę, a twój były też uwił sobie nowe gniazdko.
                                            Dlaczego więc tak wzięłaś sobie do serca te słowa jako osobistą dygresję ?
                                            Skoro masz ochotę zrobić byłemu loda, twoja wola i jego przyjemność.
                                            Mnie to akurat wisi i lata. Nie mojego loda będziesz oblizywać tongue_out
                                            Temat homo i temat pedo dla mnie jest niezbyt smaczny.
                                            Jako prosty facet jak cep uważam że seks dwiema laskami jest fajny.
                                            Warunek jest jeden. One obie musiały by tego chcieć. tongue_out
                                            A odnośnie połączenia homo i pedofilii......
                                            Jak sobie wyobrażasz psychikę dziecka wychowanego przez dwóch pedryli ?
                                            Przecież taki obraz dwóch facetów w łóżku wypacza psychikę dziecka.
                                            Dzieciak zaczyna uznawać to za normę.
                                            Sam zaczyna podchody od dupy strony.
                                            No i dalej idąc tym tokiem myśli zacznij budować nową tęczę u siebie na balkonie. smile
                                            Powodzenia życzę z takim sposobem myślenia.
                                            Przestań czytać lokalnie.
                                            Zacznij dostrzegać treść globalnie.
                                            Nie czepiaj się mnie. To ty się rozwiodłaś. smile
                                            No i jesteś już w nowym związku.tongue_out
                                        • altz Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 20:41
                                          fujara12 napisał:
                                          > Homoseksualizm od wieków był uznawany za chorobę.
                                          Tak samo, jak wiara w okrągłą Ziemię kręcącą się wokół słońca.
                                          > Za chwilę przyznasz że pedofilia to też nic złego.
                                          Zaskakują mnie Twoje poglądy, bo to Ty napisałeś. nikt inny!
                                          Czy wiesz, że czynów pedofilskich najczęściej dopuszczają się żonaci heteryczni faceci?
                                          Serio! Bodajże około 85%-95% takich czynów należy do tej grupy.
                                          To co z tym zrobimy? Zakażemy małżeństw?

                                          > Albo jeden drugiemu robi laskę, Feeee !!!!!!!!
                                          Jakie wizje! big_grin Czy to Cię kręci? wink

                                          > Po drodze fujara wpieprzył się w topik i rozwala temat.
                                          Teraz piszesz jako kto?

                                          > Mężowi kaganiec na ryja, smycz krótko uwiązana.
                                          Klimaty sado-macho? Jeśli masz z takie potrzeby, jakaś pani o podobnych zainteresowaniach się znajdzie. Po co się stresować na forum? smile
                                          • fujara12 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 20:56
                                            Altz
                                            Kiedyś mówiono że palenie tytoniu działa uspokajająco na organizm ludzki.
                                            Dzisiaj mówi się że to trucizna.
                                            Kiedyś upuszczenie krwi było najcudowniejszą metodą leczenia wszystkich chorób.
                                            Na dzisiaj nie ma cudownego leku na AIDS.
                                            Więc gdy nie boisz się HIVA daj dupska narkomanowi i strzel sobie złotą strzałę z Hery.
                                            Moze przestaniesz krytykować innych, a zweryfikujesz swoje poglądy.
                                            Autorka jak widać i tak ma w 4 literach dobro dziecka, miłość do rodziny i cały ten topik o tak mocnym wydźwięku.
                                            ""
                                            "Oferta" eksa, nic nie rozumiem
                                            Autor: wiosnaw 27.06.14, 18:48""
                                            Jakie to dramatyczne.
                                            A skończyło się na pedofilii.
                                            • blue_ania37 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 21:04
                                              słyszałeś o bezpiecznym seksie?smile
                                              Naczytałeś się jakiś bzdur o złotych strzałachsmile to trzeba trochę poćpać żeby to zrobić.
                                              Z HIV da się żyć, rozumiem że na co dzień masz kontakt z takimi?
                                              Bo ja taksmile żyją, nawet mają dziecismile
                                            • altz Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 21:06
                                              fujara12 napisał:
                                              > Kiedyś mówiono że palenie tytoniu działa uspokajająco na organizm ludzki.
                                              > Dzisiaj mówi się że to trucizna.
                                              Prawda, tak było.

                                              > Kiedyś upuszczenie krwi było najcudowniejszą metodą leczenia wszystkich chorób.
                                              Nie jest to prawda, tak nie myślano, ale było mało skutecznych środków. A puszczanie krwi może zmobilizować organizm do walki, tak samo, jak komory zimna, stawianie baniek czy kąpiel zimą w jeziorze.

                                              > Na dzisiaj nie ma cudownego leku na AIDS.
                                              Nie ma, ale postępy są. Poza tym, AIDS to jest nowa choroba, przeniesiona z małp po zmutowaniu.

                                              > Więc gdy nie boisz się HIVA daj dupska narkomanowi i strzel sobie złotą strzałę
                                              > z Hery.
                                              Znowu jakieś twoje Dziwne wizje. Mógłbyś to sobie podarować.
                                              Czy wiesz, że już dawno przegrałeś polemikę wyciągając jakieś niesmaczne wizje?
                                              Przegrałeś, a i tak nie byłeś zbyt przekonujący.

                                              > Autorka jak widać i tak ma w 4 literach dobro dziecka, miłość do rodziny i cały
                                              > ten topik o tak mocnym wydźwięku.
                                              To jest jedynie Twój pogląd. Ludzie nie muszą się poświęcać dla nieudaczników, wystarczy że z nimi współpracują ze względu na dziecko.

                                              Żegnaj! Mam nadzieję, że w końcu moderator zrobi z Tobą porządek i ze wszystkimi Twoimi postaciami! wink
                                            • wiosnaw Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 21:08
                                              fujara12 napisał:

                                              > Autorka jak widać i tak ma w 4 literach dobro dziecka, miłość do rodziny

                                              Nie masz żadnych podstaw, żeby pisać o mnie takie rzeczy.
                                              No ale czego się spodziewać po kimś, kto w pierwszym wpisie obrzuca przedmówców wyzwiskami.
                                • altz Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 17:13
                                  fujara12 napisał:
                                  > Może macie za mocną opaskę uciskową na mózgu.
                                  > Ale przecież jesteście bez mózgami.

                                  To jak to końcu, mamy ten mózg czy nie mamy? smile
                                  A co to jest "mózgami"? Czy to coś z japońskiego, jak origami i tatami? wink
                                  • fujara12 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 07.07.14, 20:05
                                    I jeszcze jedno.
                                    Z całego wywodu o wyższości świąt Wielkanocnych nad świętami Bożego Narodzenia utkwiło ci w pamięci tylko dwóch pedałów i dwie lesby.
                                    Jakie to budujące. Taka spostrzegawczość.
                                    Dzięki takiej wybiórczej formie myślowej zostałaś rozwódką.
                                    smilesmilesmilesmile
                                    Szczere kondolencje.
                                    Módlcie się o zdrowie, bo na rozum już za późno.
                                    • fujara12 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 08.07.14, 08:03
                                      Dzień dobry.
                                      Tu Radio Fujara wita was w ten piękny poranek.
                                      Może na wstępie udzielę odpowiedzi na wasze życzenia.
                                      Altzhaimer,.tongue_out Moderatorzy mogą zaingerować na teksty obsceniczne,
                                      Wulgarność niekontrolowaną.
                                      Nawoływanie do zbrodni. I.t.p.
                                      Teraz gdy panuje demokracja istnieje coś na kształt wolności słowa.
                                      Cenzura jest zakazana. To byłby brak demokracji.
                                      Ty strasząc mnie moderatorem stosujesz zamordyzm jaki stosowałeś do najbliższych.
                                      Widzisz słomkę pod lasem u mnie,
                                      a nie widzisz belki u siebie pod nosem.
                                      Aniu
                                      Dlaczego moje słowa do wiosny bierzesz do siebie.
                                      Przecież masz nowe stadło. On też.
                                      Czyżby znowu ci się nie udało ?

                                      Moi drodzy forumowicze.
                                      Gdybyście tyle energii i pasji poświęcili na odbudowę waszych relacji z mężami i żonami przed rozwodem, to nie byłoby tych rozwodów.
                                      Teraz ziejecie taką goryczą.
                                      To najlepszy dowód, że nie możecie sobie z tym poradzić.
                                      Jest w was zadra. Nawet gdy ją wyciągniecie to i tak pozostanie blizna.
                                      Nie wmawiajcie mi że to jestem zły, a wy tacy dobrzy.
                                      Nie wciskajcie tu kitu o mojej frustracji.
                                      To wy jesteście sfrustrowani.
                                      Moze na początek. smile
                                      Zaakceptujcie samych siebie. Postarajcie sie wyciszyć tą złą energię.
                                      Jest jak jest. Możecie coś zmienić.
                                      Trzeba tylko chcieć.
                                      Nauczcie się rozmawiać z innymi ludźmi.
                                      Oni maj prawo myśleć inaczej i mieć swoje zdanie.
                                      To co wy zrobiliście, nie robią oni. Bo oni myślą inaczej.
                                      Musicie wziąć głęboki oddech i przestać być agresywni.

                                      Mężczyzna po rozwodzie nie moze bardzo długo pogodzić sie ze swoją porażką.
                                      Trwa to stosunkowo długo. Od 5 do 10 lat.
                                      Kobieta, ta istota bardziej skomplikowana i złożona angażuje się w nowy związek dosyć szybko.
                                      Bo kobiecie brak ciepła, miłych słów, peanów na jej cześć, jaka to ona wspaniała.
                                      Kobiecie brakuje pożądliwych spojrzeń.
                                      Tego wzroku który ją rozbiera.
                                      Wchodzi więc w nowy układ bardzo szybko.
                                      Leci jak ćma do świecy.
                                      Kobieta kieruje się tylko widokiem opakowania.
                                      Jego zawartość stara się zmienić dopiero po ślubie.
                                      Mężczyzna na odwrót.
                                      Bierze towar z półki, aa po ślubie zdziera z niego opakowanie tongue_out
                                      Co do wiosnyw:..........
                                      Droga Wiosenko. Teraz tylko do ciebie.
                                      Jako typowa kobieta nie usłyszałaś słowa kocham cię, ale usłyszałaś słowo że twoja fryzura jest w nieładzie.
                                      Nie wyznawałem ci miłości. Jestem od tego daleki.
                                      Nie krytykowałem twojej fryzury, bo cię nie widziałem. smile
                                      To wszystko przenośnia. Zapytaj Altza.
                                      On potrafi dokonywać translacji z polskiego na nasze tongue_out
                                      Przestań doszukiwać się drugiego dna.
                                      Porozmawiaj z mężem otwarcie i szczerze.
                                      Przedstaw mu swoje zdanie i swój punkt widzenia.
                                      Zapytaj go jak on widzi te relacje.
                                      Daj mu szansę bycia samodzielnym.
                                      Pokazałaś mu swoje zdecydowanie biorąc z nim rozwód.
                                      Nie wiem czy była między wami miłość kiedykolwiek.
                                      Chyba nie skoro doszło do rozwodu. Przykro mi, Ale tobie powinno być bardziej.
                                      Tylko nie mogę zrozumieć jak pozbyłaś się tych uniesień w łóżku.
                                      Przecież to było jak jazda windą do nieba.............
                                      Jeżeli nie naprawisz relacji z mężem to dupa blada z twojego spokoju.
                                      Nie dołuj faceta. Dałaś mu i tak porządnego kopa w jaja rozwodząc się z nim.
                                      Przemyśl na spokojnie to co napisałem.
                                      Wbrew co poniektórym osobom piszę tekstem otwartym.
                                      Nie przekazuję pomiędzy wierszami żadnych zaszyfrowanych sygnałów.
                                      Gdybyś swoją energię którą wykazałaś w tym topiku na walkę ze mną,
                                      przeznaczyła na walkę o swoje małżeństwo, to nie doszłoby do rozwodu.
                                      Taka to smutna prawda.
                                      Każdy z was rozwodnicy jesteście tacy sami.
                                      Skołowani, samotni, zgorzkniali. oś odeszło i nie wróci.
                                      Ale przecież sami tego chcieliście. To była tylko wasza wola.
                                      Przecież o to wam chodziło. Nieprawda ?
                                      tongue_out
                                      Pozdrawiam was jeszcze raz.
                                      Radio Fujara zakończyło już swoją audycję.
                                      p.s.
                                      Altz, a skąd wiesz że nie jestem moderatorem i swoimi wpisami nie chcę czegoś osiągnąć ?
                                      • muminka2014 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 08.07.14, 09:14
                                        fujara! caly czas koczujesz na forum...proponuje przeniesc sie na BRAK SEKSU-widacze doskwiera Ci ta dolegliwosc baaardzo!!! Jak masz fujarowa to zajmij sie kobiecina,bo zenujacy jestes!!!!!!!!!
                                      • triss_merigold6 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 08.07.14, 09:22
                                        Idź się bzyknij, to Ci ulży i przestaniesz głosić.
                                      • altz Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 08.07.14, 16:42
                                        fujara12 napisał:
                                        > Ty strasząc mnie moderatorem stosujesz zamordyzm jaki stosowałeś do najbliższych.
                                        Nie dość tego to jeszcze jesteś wróżką? wink

                                        > Porozmawiaj z mężem otwarcie i szczerze.
                                        Żeby rozmawiać z mężem, trzeba go mieć! smile
                                        Na razie wiosna nie szykuje się do zamążpójścia, ale zniechęcasz ją zupełnie swoim nagabywaniem, może w ogóle się nie zdecyduje.
                                    • wypalona33 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 08.07.14, 08:06
                                      Czytam i nie mogę wyjść ze zdumienia jak z taką wrogością atakujecie ludzi którzy mają inne zdanie niż wy. Też taka byłam zaraz po rozwodzie. Tylko koleżanki wmawiały mi że dobrze zrobiłam. Po czasie doszłam do wniosku, że cała decyzja rozwodem to tylko sugestie osób obcych.
                                      Nikt z nikt nie był na moim miejscu, a taką łatwością przyszło im oceniać mojego męża. To nie oni mieli żyć samotnie i tłumaczyć mojemu dziecku dlaczego mamusia i tatuś żyją oddzielnie, dlaczego tatuś zjawia się tylko w sobotę. Dlaczego tatuś nie może opowiedzieć mu bajki na dobranoc.
                                      Dlaczego............ Tych dlaczego było tak wiele że sama zaczęłam sobie zadawać to pytanie. Nie znałam na nie odpowiedzi, Nie potrafiłam ich znaleźć w sobie. Bo chciałam ja. Bo mnie tak pasowało. Bo mnie nikt nie będzie mi narzucał swojej woli. Bo nikt mną nie będzie manipulował.
                                      Tych bo było całe mnóstwo. Tylko że we wszystkim okazało się że to ja manipuluję sytuacją, ja narzucam swoją wolę innym, ja daje się podpuścić dziewczynom jak w najgłupsza pusta lalka.
                                      Tak naprawdę to jedyną rzeczą którą zrobiłam samodzielnie to złożenie podpisu pod pozwem.
                                      Reszta było pod dyktando innych, Osób obcych i nieuczestniczących w życiu mojej rodziny. Wczoraj wieczorem byłam u męża i rozmawiałam z nim. Powiedziałam mu prawdę o moich uczuciach, o samotności, o złości do niego. Powiedziałam mu o żalu jaki mam sama do siebie że wniosłam pozew o rozwód. Że naprawdę brakuje mi go w naszym życiu. A rozwód nie był pomyłką tylko moją porażką. Mąż nie zmienił się od dnia kiedy go poznałam. To ja starałam się go zmienić. Dla niego byłam idealna. Odpowiadałam mu jaka byłam. I z taką właśnie wziął ślub. Patrząc na nasze życie stwierdziłam że to ja skrzywdziłam kogoś. Dziecko, któremu zafundowałam życie bez taty. Męża, któremu pokazałam że on się nie lizy tylko moje zdanie jest ważne. A najbardziej siebie. Po rozmowie która trwała bardzo długo i jak Altz proponował tu komuś, zakończyłam „lodem” tę długą dyskusję. Lody więc zostały przełamane. Dzisiaj , mamy zacząć nowy rozdział naszego życia. Ta rozmowa była potrzebna. Gdy opadły emocje mogłam zacząć myśleć trzeźwo.
                                      A może po tej nocy zostałam zmanipulowana przez męża ? Nie ważne. Od rana jestem pełna chęci do życia. Wszystko wydaje mi się proste. Wiem i jestem tego pewna.Chcę tego powrotu i chcę jednak spędzić z nim życie aż do................
                                      Nie, nie do następnego rozwodu. Do ostatniego dnia w naszym życiu.
                                      • meniera33 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 08.07.14, 08:23
                                        Wypalona- to, że Ty działasz pod dyktando innych i jedyne co potrafisz zrobić samodzielnie- to złożyć podpis pod pozwem- nie znaczy, że każdy/ każda tak ma. I nie dla każdego decyzja o rozwodzie była pochopna.To super, że odbudowujesz małżeństwo, nie sądzę, że tutaj jest ktoś kto tak naprawdę uważa, że o małżeństwo trzeba walczyć - jeśli się da.
                                        Co do fujary- to raczej on pisze o bezmózgach, które nie doceniły małżeństwa i się rozwiodły.
                                • meniera33 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 08.07.14, 08:10
                                  Dla ciekawskich - co robię na forum nocą ?
                                  > Siedząc w pracy, jako pracoholik z nudów szuka, w necie frajerstwa któremu w ży
                                  > ciu nie wyszło.

                                  Czyli co gardzisz ludźmi, swoją pychę karmiąc historiami maluczkich? Czujesz się lepszy? To bardzo nieładna postawa.
                                  • izka-witamina Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 08.07.14, 14:08
                                    Podziwiam mumunkę, tris i autorkę tego topiku. Nic do was nie dociera. Już tyle osób pisało wam o waszym zaślepieniu. Macie jakąś płachtę na oczach. Pewnie w waszych małżeństwach też tak bywało, że to co najważniejsze umykało waszej uwadze. Liczyła się tylko chęć zemsty, za własne niepowodzenie. Dlaczego atakujecie np. fujarę za to że przesiaduje na tym forum. Przecież wy też tu przesiadujecie. Czy to prywatny teren wyżej wyszczególnionych ?
                                    Nie. To forum publiczne. Wiosnaw zakładając topik sama dała pozwolenie na komentowanie jej i jej postępowania. Wy wyrażacie swoją dezaprobatę strasząc moderatorem jak Babą Jagą małe dzieci. I jak dzieci zachowujecie się wypisując te teksty pełne zajadłości. Może dla tego wam nie wyszło w małżeństwie. Może to z waszej i tylko z waszej winy doszło do rozwodu. Teraz wielki krzyk na tych o myślą inaczej. Moze to was Moderator powinien zablokować.
                                    Ale przyznam szczerze że sama taka byłam do momentu gdy zrozumiałam swój błąd.
                                    Jestem szczęśliwa gdy widzę rozbrykane moje dzieci z tatusiem. Jestem szczęśliwa gdy mąż przytuli mnie czasem. Nie jest wylewny w swoich uczuciach. Nie mówi mi często że mnie kocha. Ale gdy patrzy na mnie wiem co czuje do mnie.
                                    Przestańcie tak warczeć na wszystkich którzy wam nie współczują. Oni widzą inaczej. Może oni nigdy się nie rozwodzili. Może potrafili wyciągnąć wnioski zanim przyszła im myśl o rozwodzie. Przecież ślub i dziecko nie stało się mechanicznie i z wyrachowania. To nie była chyba transakcja finansowa. Na pewno kochaliście swojego partnera. Skąd teraz taka nienawiść. Pomimo że sama przeszłam przez tę wyżymaczkę rozwodową wiem jedno.
                                    Wiosnaw powinna porozmawiać z mężem. Może coś z tego wyjdzie sensownego.
                                    Twoje dziecko widzi jak drzesz koty i masz ciągłe pretensje do jej ojca. Chcesz żeby dziecko miało taki sam los ? Rozwód, brak zrozumienia, pretensje, wymówki.
                                    To szykujesz swojemu dziecku ?
                                    Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.
                                    • muminka2014 Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 08.07.14, 15:47
                                      izka-witamina napisał(a):

                                      > Podziwiam mumunkę, tris i autorkę tego topiku. Nic do was nie dociera. Już tyl
                                      > e osób pisało wam o waszym zaślepieniu. Macie jakąś płachtę na oczach. Pewnie w
                                      > waszych małżeństwach też tak bywało, że to co najważniejsze umykało waszej uwa
                                      > dze. Liczyła się tylko chęć zemsty, za własne niepowodzenie.

                                      Prymitywna witaminko! Otoz ja tkwilam w chorym malzenstwie 20 lat. Prosilam,blagalam,czekalam... Kochalam i uwazalam,ze maz zmieni sie... Tak sie nie stalo byl przemocowcem-slkoholikiem. Nareszcie wyzwolilam sie i teraz zyje spokojnie. A byly maz??? Nie zmienil sie, nadal pije,nie ma kontaktu ze swoim doroslym juz dzieckiem wiec moge tylko zalowac,ze tak pozno zdecydowalam sie na rozwod... Witamino!nie mierz wszytskich jedna miarka-podobnie jak fujara!!!!!
                                    • altz Re: Z rozkoszą Ci odpowiem 08.07.14, 16:46
                                      izka-witamina napisał(a):
                                      > Podziwiam mumunkę, tris i autorkę tego topiku. Nic do was nie dociera. Już tyl
                                      > e osób pisało wam o waszym zaślepieniu.
                                      Ile osób pisało o rzekomym zaślepieniu?
                                      Dokładnie jedna w kilku przebraniach! wink

                                      > Wiosnaw powinna porozmawiać z mężem.
                                      Fujara! Już pisałem, że żeby rozmawiać z mężem, trzeba go najpierw mieć. wink

                                      > Rozwód, brak zrozumienia, pretensje, wymówki.
                                      Właśnie już tego teraz nie ma. Rodzice będą się lepiej dogadywać, dziecko odzyska ojca, same plusy i to wszystko przez rozwód! smile
                                      • fujara12 Re: Tu Radio Fujara 08.07.14, 17:14
                                        A ja czytam cały czas Wrrrrrrrrrr smile
                                        Przecież wy cały czas tkwicie w tym grajdołku.
                                        Człowiek który czuje się wyzwolony od ciężaru małżeństwa, nie warczy tak jak wy na innych, którym się udało nie przeżyć tej wspaniałej chwili jaką jest rozwód. tongue_out

                                        • fujara12 Re: Tu Radio Fujara 08.07.14, 17:21
                                          Dane z poradni małżeńskiej:
                                          x
                                          x
                                          "" Komu łatwiej przetrwać rozwód? Niezgodność charakterów lub różnica wieku. Albo gorzej – alkohol i przemoc. Dla ludzi, którzy decydują się na rozwód, jest on wybawieniem, wyciągnięciem z życiowej klęski, nadzieją. Mimo, że łamie przyrzeczenia sprzed ołtarza. Nikt przecież nie chce do śmierci żyć z mężem alkoholikiem lub żoną oszustką. Było się jednak mężem i żoną, a więc mężczyzną i kobietą. Czy komuś z tych dwojga jest trudniej przeżyć rozwód?



                                          Statystyki pokazują, że z roku na rok coraz więcej Polaków rozwodzi się. Dla przykładu 15 lat temu liczba rozwodów wśród polskich małżeństw wynosiła niewiele ponad 38 tys. W 2005 roku wzrosła do ponad 67 tys. W zeszłym roku rozwiodło się 72 tys. małżeństw. W 2/3 przypadków pozew składa kobieta. Dlaczego?



                                          Rozwód jest bolesnym przeżyciem bez względu na płeć. Towarzyszą mu obawy, o to, jak będzie wyglądało życie, w którym nie jest się już żoną czy mężem. Żal, bezradność, zdezorientowanie, dezorganizacja codzienności, to przeżycia, których się nie uniknie. Pojawia się też lęk przed samotnością, bo przecież musi minąć jakiś czas, zanim zwiążemy się na nowo. Kobiety najczęściej zdają sobie sprawę z tego jak może wyglądać ich życie, jeśli zdecydują się na rozwód. Są bardziej emocjonalne od mężczyzn, bardziej skłonne do przemyśleń, analizowania różnych wydarzeń. Potrafią sobie wyobrazić przyszłość po rozstaniu i trzeźwo spojrzeć na to, co może je czekać. Poza tym decyzja o rozwodzie zapada wtedy, gdy sytuacja w małżeństwie jest już dla kobiety nie do zniesienia, a więc jest to krok przemyślany i nie podjęty pochopnie. Z kolei mężczyzna analizuje wszystko dopiero po fakcie. Wtedy docenia wartość swojego małżeństwa i rodziny. Stąd najgorszy dla małżonków czas przychodzi w różnych okresach.



                                          Kobiety najciężej przeżywają momenty, kiedy zdają sobie sprawę z poniesionej w małżeństwie porażki, a nawet tragedii, jeśli w grę wchodzi alkohol, przemoc i nierzadko towarzysząca temu bieda. Najsłabsze są, gdy pora zadecydować o rozwodzie, zrobić pierwsze kroki w tym kierunku. Po wszystkim czują ulgę i zaczynają sobie lepiej radzić ze swoim życiem. Mężczyznom najtrudniej przetrwać okres pod rozstaniu. Ci też dłużej mają nadzieję na nierealny powrót do związku i rodziny niż kobiety.



                                          Inaczej rzeczywistość po rozpadzie małżeństwa wygląda u obu płci, gdy któraś z osób dostaje opiekę nad dziećmi. Nierzadko żona, która zajmowała się dotychczas domowymi obowiązkami i wychowaniem dzieci, a nie pracowała ma kłopoty w organizacji codziennego życia, nie mówiąc już o problemach finansowych. Zwłaszcza, że uzyskanie alimentów, to proces długi i często nieskuteczny. Inaczej jest w przypadku byłych mężów, którzy utrzymywali rodzinę. Są oni w stanie zapewnić odpowiednie zaplecze finansowe zarówno sobie, jak i wychowywanym dzieciom, od których wymagają pełnienia większej liczby obowiązków niż matki.



                                          Tak rzeczywistość po rozwodzie wygląda najczęściej. Ale głównie w sytuacjach, gdy to kobieta składa pozew. Po zakończonej sprawie staje na nogi, jest silniejsza, opuszczają ją negatywne emocje, nadzieja na lepsze życie pozwala jej odżyć. Mężczyzna często rozpamiętuje zakończony związek, nie potrafi się pozbierać, nie wspominając już o nowej partnerce. Ale rzeczywistość przybiera odwrotny schemat, gdy to mąż jest inicjatorem rozwodu. On również jest w stanie przetrwać żałobę po stracie małżeństwa, a później rozpocząć życie od nowa bez załamywania się i użalania nad sobą. A to z kolei może przydarzyć się ex-żonie, z którą rozstał się mąż. Wiele zależy od powodu zakończenia związku. 32-letnia rozwódka Asia wspomina: „Poznałam dwóch rozwodników, którzy po latach od rozstania nie mogli się pozbierać. Jeden z nich zerwał ze mną, bo twierdził, że nie wciąż nie wie, co ma zrobić ze swoim życiem. Pozew o rozwód złożył on, po tym jak dowiedział się, że jego żona ma kochanka”. Z kolei 30-letnia Bogna mówi: „Mam trzy koleżanki, które wyszły za rozwodników. Ze wszystkich związków, jakie znam, tylko ich są szczęśliwe”.



                                          W większości, jednak, na szczęście po rozwodzie trzeba czekać. U jednych takie czekanie trwa dłużej, u innych krócej, bez względu czy jest się mężczyzną czy kobietą. „Trzeba być silnym człowiekiem, żeby nie popaść w rozpacz i nicość i zacząć działać. Mój dołek całkowitej niemocy trwał 2 tygodnie, ale czasem trwa o wiele dłużej. Żeby wziąć się w garść trzeba wiele odwagi i silnej woli, trzeba jakiegoś impulsu, szoku, żeby ktoś nami potrząsnął. Jeśli nikogo takiego nie ma w pobliżu spadamy w przepaść…” – tak o problemie mówi Katarzyna Gajkowska, autorka programu terapeutycznego „Jak żyć po rozwodzie?”, prywatnie również rozwódka.



                                          Programy terapeutyczne dla osób, które poniosły fiasko w małżeństwie, są bardzo pomocne. Można podzielić się swoją historią z ludźmi, którzy przeżywają podobne cierpienie, nabrać sił do nowego życia, uwierzyć, że będzie lepsze niż poprzednie w destruktywnym związku. Takie warsztaty są często organizowane bezpłatnie. Nie ulega jednak wątpliwości, że odbywają się ze szczególnym uwzględnieniem kobiet. Być może dlatego, że kobiety częściej jawnie dzielą się swoimi uczuciami, a mężczyznom jest trudniej zmierzyć się ze swoim „ja” po przejściach. Starają rzucić się w wir pracy, wrócić do zainteresowań z młodości, duszą w sobie emocje. Bez względu na to czy jest się mężczyzną czy kobietą, tym, który składa pozew o rozwód czy nie, wszyscy jesteśmy ludźmi. Jednakowo potrzebujemy miłości oraz siły, żeby zacząć życie od nowa, po jej stracie. ""
                                          • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 08.07.14, 17:28
                                            tej samej poradni porady o powrotach.smile
                                            x
                                            x
                                            ""
                                            ...
                                            Relacje z partnerem
                                            Rozstanie
                                            Powroty po rozwodzie

                                            Zapytaj lekarza

                                            Nasi lekarze i specjaliści czekają na Twoje pytanie.
                                            Szybko, bezpłatnie, bez rejestracji.
                                            Powroty po rozwodzie
                                            mgr Kamila Krocz WERYFIKACJA MERYTORYCZNA mgr Kamila Krocz Psycholog społeczny, autorka wielu publikacji dotyczących rozwoju osobistego oraz warsztatów z doradztwa zawodowego i komunikacji międzypłciowej.

                                            Rozwód jest przez wiele osób uważany za osobistą porażkę. Związek, który miał trwać do końca życia, nie przetrzymał próby czasu. Wielu rozwodników jest w stanie ułożyć sobie życie na nowo po rozwodzie, nie czując potrzeby kontaktu z byłym partnerem. Jednak są osoby, które po podpisaniu papierów rozwodowych mają wątpliwości, czy rozstanie było dobrym pomysłem. Czy powroty po rozwodzie są możliwe? Okazuje się, że tak, ale powodzenie takich związków zależy od wielu czynników. Kiedy dać drugą szansę partnerowi?

                                            Druga szansa dla związku

                                            Jeżeli małżonkowie zdecydowali się na tak poważny krok, jakim jest rozwód, musiały wystąpić problemy w małżeństwie, których nie byli w stanie rozwiązać. Szanse na udany ponowny związek zależą w dużej mierze właśnie od trudności, jakie były udziałem pary. Problemy w związku są sobie nierówne. Nad niektórymi można popracować. Brak komunikacji lub utrata fizycznego zainteresowania małżonkiem to problemy, które można rozwiązać, na przykład za pomocą terapii małżeńskiej. Jeżeli jednak w czasie trwania małżeństwa małżonkowie zdradzali się nawzajem lub w ich domu obecna była przemoc, warto zastanowić się, czy powrót po rozwodzie jest dobrym pomysłem. Takie problemy działają bowiem destrukcyjnie na partnerów. Jakie inne czynniki determinują szanse na udany związek z eks?

                                            Długość trwania małżeństwa – im dłuższy związek, tym trudniej rozstać się na zawsze.
                                            Dzieci – wiele osób próbuje ułożyć sobie życie na nowo z byłym małżonkiem między innymi dlatego, że chcą zapewnić potomstwu pełny dom. Dzieci stanowią element scalający rodzinę.

                                            Terapia dla par

                                            Może się okazać, że eks-małżonkowie będą potrzebowali pomocy specjalisty, by na nowo poczuć się rodziną. Partnerzy po przejściach mają zwykle w pamięci trudne chwile i patrzą na siebie poprzez pryzmat rozwodu. W takim przypadku warto dać sobie trochę czasu. Kiedy emocje opadną, eks-małżonkowie mogą z dystansem spojrzeć w przeszłość i zacząć wszystko od nowa. Co powinna zrobić osoba, która po rozwodzie odkryła, że chce wrócić do byłego partnera?

                                            Warto nawiązywać kontakt. Mogą to być telefony, SMS-y, e-maile, a także spotkania. Jeśli druga strona nie wykazuje chęci podtrzymywania znajomości, nie należy naciskać. Być może za jakiś czas emocje opadną, ale jeżeli tak się nie stanie, nie warto za wszelką cenę upierać się przy swoim. Niestety, nie sposób zmusić nikogo do miłości i należy się z tym pogodzić.
                                            Jeśli kontakt między byłymi małżonkami jest dobry, warto rozmawiać o sprawach, które były punktem zapalnym w czasie trwania związku. Wielu osobom jest znacznie łatwiej otworzyć się przed eks-małżonkiem niż przed aktualnym partnerem.
                                            Przed podjęciem decyzji o powrocie warto dobrze przemyśleć ten krok. Należy zachować ostrożność i mieć w pamięci historię swojego związku, by nie popełniać tych samych błędów.
                                            Istotne jest, aby podchodzić do nowego-starego związku ze świeżym spojrzeniem. Jeśli tym razem małżeństwo ma funkcjonować dłużej, należy starać się być lepszym partnerem.

                                            Rozwód jest dla wielu osób punktem zwrotnym w życiu. Niektórzy chcą zupełnie odciąć się od przeszłości, inni po pewnym czasie odkrywają, że nie potrafią i nie chcą żyć bez swojego eks-małżonka. Aby taki związek miał szanse powodzenia, partnerzy powinni omówić swoje dawne problemy i zacząć od nowa, mając jednak w pamięci to, jakich błędów unikać
                                            • fujara12 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 08.07.14, 17:37
                                              Ale przecież to są tylko puste słowa. Tak jak i wasza agresja.
                                              Mąż pijak i despota, żona dziwka puszczająca sie z każdym kto tylko chce.
                                              Mąż ciamajda nie potrafi znaleźć dobrze płatnej pracy, albo utrzymać sie w robocie dłużej niż kilka tygodni.
                                              Żona której nie chce się iść do pracy, ale też i nie chce sypiać z mężem.
                                              Mąż PRACOHOLIK zapracowany, w domu jest gościem, nic nie robi koło dzieci, nie pierze, nie sprząta, nigdy razem z żoną nie wyjdzie potańczyć.
                                              No i mogę wyliczać przypadki, wypadki i wpadki. smile
                                              Ale po co ? Przecież to wszystko już znacie.
                                              Mieliście to na tapecie.
                                              Tylko kto z was postarał się naprawdę zrobić coś żeby to zmienić ?
                                              Nie mam tu na myśli rozwodu.
                                              Wiosnow - Do ciebie pytanie.
                                              Co było prawdziwym powodem twojego rozwodu ?
                                              Słucham, a właściwie czekam żeby przeczytać. smile
                                              Znając życie i tanie prowokacje to się nie doczekam/
                                          • altz Re: Tu Radio Fujara 08.07.14, 18:53
                                            > Statystyki pokazują, że z roku na rok coraz więcej Polaków rozwodzi się. Dla pr
                                            > zykładu 15 lat temu liczba rozwodów wśród polskich małżeństw wynosiła niewiele
                                            > ponad 38 tys. W 2005 roku wzrosła do ponad 67 tys. W zeszłym roku rozwiodło się
                                            > 72 tys. małżeństw. W 2/3 przypadków pozew składa kobieta. Dlaczego?

                                            Dlaczego? Kiedyś była presja społeczeństwa, żeby się nie rozwodzić. Nawet jeśli partner pił/bił/wynosił ostatnie pieniądze, to i tak trzeba było trwać i się poświęcać nie wiadomo dlaczego.
                                            Teraz już nie trzeba, nie ma obowiązku bycia nieszczęśliwym przez całe życie, a w raj mało kto wierzy. Ludzie zwyczajnie zmądrzeli.

                                            Dlaczego kobiety składają częściej wniosek o rozwód?
                                            Jeszcze jest w naszym społeczeństwie przyzwolenie dla faceta na postronny seks, nieprzynoszenie pieniędzy do domu i takie tam. Kobiecie tego nie można przez rozwodem, a dodatkowo, musi mieć rozwód, żeby były mąż w końcu zrozumiał, że nie ma żadnych praw i że to jest obca kobieta dla niego.

                                            A Ty się lepiej przyznaj, co sam nabroiłeś, że się rozstaliście, a żona ukryła przed Tobą synów?
                                            • blue_ania37 Re: Tu Radio Fujara 08.07.14, 19:55
                                              Wymiotować się chce Fujara czytając dalej ciągle to samo.
                                              Odpowiadasz już w czasie rzeczywistym na posty, więc chyba masz dużo czasu.
                                              Nie kumasz i ciągle powtarzasz to samo z różnych stron, nie odrobiłeś podstawowej zasady rozmowy i dialogu, słuchania innych argumentów i brania ich pod uwagę.
                                              A mi się już nie chcęsmile
    • fujara12 Re: Tu Radio Fujara 08.07.14, 20:35
      Altz,
      Jeżeli w Polsce coraz więcej młodych ludzi w wieku do 20 lat popełnia samobójstwo, to jest to oznaką rozwijającej się intelektualnie młodzieży ?
      W tak pokręcony sposób można udowodnić że Hitler był świętym człowiekiem.
      A dla informacji heksa.
      Wolę jak robi to panienka swoją szczupłą dłonią. Sam brzydzę się go brać do ręki.
      To takie homoseksualne tongue_out
      • altz Re: Tu Radio Fujara 08.07.14, 21:04
        fujara12 napisał:
        > Altz,
        > Jeżeli w Polsce coraz więcej młodych ludzi w wieku do 20 lat popełnia samobójst
        > wo, to jest to oznaką rozwijającej się intelektualnie młodzieży ?
        > W tak pokręcony sposób można udowodnić że Hitler był świętym człowiekiem.

        Wiedziałem, że pojawi się w końcu Hitler.
        Nie umiesz dyskutować, dążysz do konfrontacji i z uporem maniaka powtarzasz stale to samo. Nie dziwię się Twojej żonie, że odeszła do Ciebie i chroni przed Tobą dzieci.
      • izka-witamina Re: Czy wejść drugi raz di tej samej rzeki ? 09.07.14, 06:43
        Kiedyś było w szkole średniej kształcenie w oparciu o klasyków. Teraz jest w oparciu o pokemony i Harrego Pottera. No i widać efekty.
        Powiedzenie, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki oznacza, że nie ma takiej możliwości, ponieważ rzeka jest już inna niż kiedy się w niej ostatnio było!
        Nie chodzi o to, że nie powinno się wiązać drugi raz z tą samą osobą, tylko że oboje się zmieniliście, jesteście innymi ludźmi niż kiedy byliście razem, więc Wasz związek też będzie inny.
        To nie jest pejoratywne określenie, tylko stwierdzenie, że nie można bazować na wcześniejszych doświadczeniach, ale budować od początku nową jakość.
        • wypalona33 Re: Czy wejść drugi raz di tej samej rzeki ? 10.07.14, 08:56
          Piękna dyskusja wszystkich na tym forum. Macie pretensje do wszystkich, tylko nie do siebie. Jesteście toksyczni przez cały czas. Uważacie że tylko wy macie monopol na bycie niegrzecznym, niekulturalnym. W swoich wpisach używacie złośliwości w stosunku do tych którzy myślą inaczej. Gdy ci "inni" odpowiedzą wam tym samym językiem oskarżacie go o pogwałcenie wszelkich norm społecznych. Wale się nie dziwię że rozwody stają się nagminne. Sama jestem tego najlepszym przykładem. Tylko ja potrafiłam się przyznać do swoich błędów. Tak. To ja zawiniłam. Pozwalając innym manipulować sobą. Pozwalając na to żeby fałszywe dane zakryły prawdę. I wiecie co ? To wale nie dziecko, ani strach przed samotnością, spowodowały, że chciałam i chcę wrócić do męża. Bo ja go kocham. Nie wiem dlaczego tak się stało że uczucie zbladło pod wpływem frustracji. Jak widać nawet po rozwodzie mąż nie stał się dla mnie obcym człowiekiem. Jak ktoś z kim mam dziecko może stać się obcy. Przecież kochałam go, pragnęłam go za męża. Czy słowo rozwód powoduje że on stał się obcy ? Dla was to tak wygląda. Spotykasz ex i udajesz że go nie znasz. Nie odkłaniasz mu się. Nie rozmawiasz o problemach. Nie pozwalasz mu na kontakt z dzieckiem. Ignorujesz jego potrzeby. To takie proste. Ja mam opiekę nad dzieckiem, a on ma tylko ochłapy. Sporadyczne spotkania wyznaczone przez sąd. Czy wy to czujecie ?
          Czyli według was ojciec nie ma prawa kochać swojego dziecka ?
          Wiosnaw założyła istotny temat według mnie. Pokazuje że to właśnie ona rozwaliła rodzinę.Depcze potrzeby dziecka. Zapytaj się dziecka czy może chce żeby tatuś zniknął z jego życia, tak jak ty chcesz żeby więcej go nie oglądać. Ma zapłacić kasę i to wszystko.
          Bo to obcy człowiek. To wy byliście i jesteście obcy dla waszych rodzin. Nawet dla własnego dziecka. Wiosenko, zastanów się nad tym co ty wyprawiasz. Z jakiego powodu tak naprawdę był rozwód. Moze to ty zdradziłaś męża i teraz chcesz zagłuszyć swoje sumienie obwiniasz go o pracoholizm. Każdy powód jest dobry. Tylko pewnie zauroczenie olało cię i zostałaś sama na lodzie. A rozwód już się dokonał. Nie wiem kiedy byłam chora na umyśle. Wtedy gdy dążyłam do rozwodu, czy teraz widząc jaka to była farsa.
          Przecież to jest hipokryzja.
          • argentusa Re: Czy wejść drugi raz di tej samej rzeki ? 10.07.14, 09:58
            No to jeszcze raz, ku zrozumieniu.
            <<Tylko ja potrafiłam się przyznać do swoich błędów.
            Hmm, o ile dobrze pamiętam, o zrozumieniu swych błędów i dojrzeniu pisało wielu.
            << Bo ja go kocham.
            A je eksa nie kocham . Kocham zupełnie innego człowieka, którego poznałam PO rozwodzie. Wcześniej nawet nie miałam pojęcia, ze istnieje.
            >>Czy słowo rozwód powoduje że on stał się obcy
            Dla mnie tak, to obcy mężczyzna, mimo, że znajomy. To tata moich dzieci. Bliskim w kontekście związku kobieta/mężczyzna nie jest. I jak sądzę nigdy już nie będzie.
            <<<Spotykasz ex i udajesz że
            > go nie znasz. Nie odkłaniasz mu się. Nie rozmawiasz o problemach. Nie pozwalasz
            > mu na kontakt z dzieckiem. Ignorujesz jego potrzeby. To takie proste. Ja mam o
            > piekę nad dzieckiem, a on ma tylko ochłapy. Sporadyczne spotkania wyznaczone pr
            > zez sąd. Czy wy to czujecie ?
            A gdzieś ty to wyczytała? Generalizujesz, bo tak ci wygodniej obronić własną tezę. Nie przyjmujesz do wiadomości,ze można inaczej. Dla mnie to znaczące ograniczenie światopoglądu. Niespecjalnie pomagam eksiowi, ale na pewno nie przeszkadzam, odkłaniam się, dzieci widuje codziennie (jak nie u siebie to na skypie), regularnie dowożę dzieci a on odwozi - nawet pod sam dom. I zakres kontaktów ustaliliśmy sami. Sąd przyklepał bez problemu.
            >>> Czyli według was ojciec nie ma prawa kochać swojego dziecka ?
            A co ma piernik do wiatraka? Kocham moje dziecię nawet jak go nie widzę. I postawa eksa nie ma tu nic do rzeczy.(dzieć na stałe mieszka z tatą- taaak! takie dziwy też się zdarzają, ku rozpaczy ograniczonych).
            >>>Tylko pewnie....
            No, kluczowe jest PEWNIE. Dorabiasz sobie jakieś schematyczne teorie i tworzysz posty oderwane od rzeczywistości.
            >>> i zostałaś sama na lodzie
            Zadziwię cię, całkiem spora część ludzi rozwodzi się wcale nie dlatego, że jest ktoś inny. Odchodzą od kogoś, a nie do kogoś. Wiem, trudno w ograniczonych światopoglądzie w to uwierzyć. Tak jak w to, że moje dzieci mają super macochę, fajnego ojczyma a od rodziców macoszki regularnie dostają czas, uwagę oraz prezenty. A dzieci jest sztuk 3. To jest wg takich osób jak ty, tak niemożliwe, że aż warte podważenia co do faktów.
            A jednak.
            I ostatnie: to, że (pardon) sama byłaś idiotką rozwodząc się z błahego powodu (albo i bez niego), nie oznacza, że reszta świata też tak ma. Naprawdę. Jak się przyjmie, że inni mogą mieć inaczej - jakoś łagodniej się patrzy na swiat.
            CZeg życze,
            Ar.
            • izka-witamina Re: Czy wejść drugi raz do tej samej rzeki ? 10.07.14, 11:33
              Do argentusa.
              Wygląda na to że to ty generalizujesz sprawę. Fakt że u ciebie jest wyjątkowa sielanka, pełnia szczęścia i samo miodzio nie oznacza że powszechnie panują takie schematy. Spójrz choćby na tytułową autorkę. Wiosnaw.
              Przecież ona robi koło pióra tatusiowi jej synka. Piszesz że to "obcy człowiek".
              Pomimo rozwodu nie jest obcy. Samo takie sformułowanie pokazuje czysto egoistyczne podejście do byłego związku. To oznacza że nie kochałaś, wyszłaś za mąż za za niego z czystego wyrachowania, dla kasy. Dzieci urodziły się też z seksu bez zobowiązań. To czysto fizyczny kontakt ze słupem. Fikcja. Pisząc o byłych że to obcy dla was ludzie wystawiacie sami sobie świadectwo o swoim charakterze. Czy tak pisze człowiek podający się za osobę oszukaną i skrzywdzoną ?
              Więc argentusa, nie pisz nam tu swoich laurek jaka to ty jesteś wspaniała. To że z nowym facetem ci się układa, to pewnie dlatego, że zorientowałaś się gdzie popełniłaś błąd w poprzednim małżeństwie. Gdybyś napisała że twoje uczucie do byłego męża wygląda inaczej niż w trakcie trwania małżeństwa, to bym uwierzyła. Ale pisząc że jest to dla ciebie obcy człowiek, tylko znajomy............
              Moja droga. A te noce z seksem. A dzieci urodzone po tych uniesieniach. pamięć, jaki on jest, co lubi, czego nie znosi. Znasz go od podszewki. I ty piszesz że to obcy człowiek. smile
              Moi drodzy. Nauczcie się używać określeń do nazwania pewnych rzeczy, adekwatnych do istoty. Jeżeli nazywacie coś, inaczej niż się nazywa, to nic dziwnego że brak u was było komunikacji pomiędzy ludźmi.
              Nazwij to inaczej. Ale użyj do tego prawidłowego określenia.
              To tak jakbyś powiedziała, że twoje dzieci są dla ciebie obce, bo założyły swoją rodzinę i nie liczą się już taak z twoim zdaniem. Bo dla nich wykładnią jest ich nowa rodzina. Ty też nią jesteś. Tylko spadłaś na dalszy plan.
              Więc jest obcy były mąż, twoje dzieci ?
              Moze ja, wiosnaw, altz muminka, fujara, wypalona, kasper. To są obce osoby. Pomyliły ci się priorytety. Tak to jest z tym udzielaniem się na forach. Popisują się tu takie wybitne osoby.
              I jakie mądre. To jest naprawdę żenujące. Więc to ma być wzór do naśladowania.
              • mozambique Re: Czy wejść drugi raz do tej samej rzeki ? 10.07.14, 11:56
                tez uwazam ze nawet przygodny kochanek nie jst juz obcym czlowiekiem dla kobitety ( z wyjątkeim moze prostytutki) a co dopiero mąz lub ojciec wspolnego dziecka

                ciekawe to co piszesz - spojrzenie pod innym kątem wydobywa jednak duzo racji , "obcowanie" expartnera wystawia swiadectwo takze kobiecie która z nim byla
                • anbale Re: Czy wejść drugi raz do tej samej rzeki ? 10.07.14, 12:21
                  Przecież wszyscy jak jeden mąż piszą, że nie jest obcym, nieznanym człowiekiem, ale jest kimś z kim już nie ma żadnych więzi, wzajemnych zobowiązań, żadnych bliskich relacji...Naprawdę tak ciężko to pojąć, tą różnice przed rozwodem i po ?
                  Gdybyś związał się z kobietą rozwódką, uważałbyś za naturalne, że jej relacje z mężem są takie same jak przed rozwodem? Że właściwie nadal są małżeństwem, ale, ot tak sobie, mają rozwód? Może jeszcze powinni pójść do łóżka ze sobą?
                  Ależ ten wątek jest wyjątkowo osłabiający...
                  • fujara12 Re: Czy wejść drugi raz do tej samej rzeki ? 10.07.14, 14:14
                    ""Przecież wszyscy jak jeden mąż piszą, że nie jest obcym, nieznanym człowiekiem, ale jest kimś z kim już nie ma żadnych więzi, wzajemnych zobowiązań, żadnych bliskich relacji...Naprawdę tak ciężko to pojąć, tą różnice przed rozwodem i po ? ""
                    x
                    x
                    To ty teraz piszesz że były mąż to nie jest obcy człowiek.
                    Pozostali wcześniej pisali właśnie "OBCY".
                    Nie ma więzi, wzajemnych zobowiązań............ smile To jest dobre. Hit sezonu.
                    A dzieci to już nie jest więź, dziecko to nie jest zobowiązanie ?
                    Dziecko to taki bonus żeby utrudnić życie.
                    Teraz rozumiem już czas przed i po rozwodzie.
                    Obcy. Nieobcy. Znajomy, nieznajomy. Czyli NIKT.
                    Idąc tym tokiem rozumowania ślubu nie było, bo jest rozwód.

                    Nie jestem osobą wierzącą.
                    Ale ci katolicy wierzący w Boga, chodzący do spowiedzi co niedziela.
                    Są po rozwodzie cywilnym. Wiążą sie ponownie z innym partnerem.
                    Według kościoła popełniają grzech cudzołożąc.
                    Więc dla kościoła mąż po rozwodzie to nie Obcy, ale cały czas MĄŻ.
                    Według człowieka głębokiej wiary, z mężem łączą kobietę cały czas więzi sakramentu małżeństwa.
                    Nomen- Omen.
                    To brzmi jak bełkot paranoika.
                    Nie kupuję takiego tłumaczenia.
                    • anbale Re: Czy wejść drugi raz do tej samej rzeki ? 10.07.14, 14:50
                      To nie kupuj. Chybabym musiała na głowe upaść żeby liczyć na to, że coś do Ciebie dotrze.
                      Może z tymi swoimi monotonnym i natrętnym bulgotaniem przenieś się na jakieś forum dla ludzi nie oganiających intelektualnie faktu, że rozwód to zakończenie układu zwanego małżeństwem. Pewnie znajdziesz podobnych sobie tam czubków i wreszcie bedziesz miał z kim sobie przytakiwać. Nie zapomnij zabrać Izki i Wypalonej ze sobą.
              • argentusa Re: Czy wejść drugi raz do tej samej rzeki ? 10.07.14, 14:24
                . To oznacza że nie kochałaś, wyszłaś za mąż za
                > za niego z czystego wyrachowania, dla kasy
                hihi , to byłoby naprawdę trudne do przełknięcia, gdyby tylko było prawdą. Kobieta nie może zarabiać wystarczająco dużo pieniędzy, nieprawdaż? I być "zamożniejsza z domu"? hiih- a tak, zaraz będzie, że eksio się wżenił dla pieniędzy, i na pewno nie kochał.
                . Dzieci urodziły się też z seksu bez
                > zobowiązań
                ja tam nie wiem, jak to było z seksem w przypadku dwójki moich dzieci -bowiem nie jestem ich biologiczną matką -szok. Rozumiem.
                <<<A te noce z seksem.
                cóż, jakby to powiedzieć, zanim stałam się po raz pierwszy i drugi żoną, to tych nocy z seksem miałam kilka. I niekoniecznie z mężem nr 1 i 2. No, wiem, wstyd, albo prostytutka albo puszczalska, bowiem porządna kobieta to tylko z mężem, a po ewentualnym rozwodzie to celibat do śmierci. Bywa i tak.
                > Więc argentusa, nie pisz nam tu swoich laurek jaka to ty jesteś wspaniała.
                tak jest! nie będę pisać jak jest u mnie, bo to burzy całą kontrukcję tylko-nieszczęśliwego życia po rozwodzie.
                > To tak jakbyś powiedziała, że twoje dzieci są dla ciebie obce, bo założyły swoj
                > ą rodzinę
                naprawdę nie rozwóżniasz więzi miedzy rodzicem a dzieckiem a pomiędzy byłymi małżonkami. Hmm, cholera nigdy męża nie traktowałam jak dziecka i odwrotnie. Może powinnam. Dla mnie jestak relacja rodzic-dziecko to nie to samo co mąż-żona. Również nierozwiedzeni.
                <<< i nie liczą się już taak z twoim zdaniem. Bo dla nich wykładnią jest
                > ich nowa rodzina.
                to akurat dla mnie jest normalne. Mając swoją rodzinę nie konsultuję wszystkiego z mamusią i tatusiem. Bowiem ważniejsza jest dla mnie moja rodzina, a dla moich dzieci powinna byc ważniejsza ich nowa rodzina niż mamusia i tatuś.
                jak to leciało???? - i porzucisz rodziców swoich???? czy jakoś tak.
                >>> Tylko spadłaś na dalszy plan.
                i bardzo słusznie. Tak właśnie powinno być.
                >>> Więc to ma być wzór do naśladowania.
                Aż taki deficyt autorytetów masz? naprawdę uważasz, że mam być wzorem do naśladowania?
                Dziękuję, wolę swoje życie.
                A eksio jest mi obcy. A jego obecną kobietę bardzo szanuję i lubię. Choćby za jej stosunek do moich dzieci. Takie kobiety też istnieją.
                Ar.
                ps. lotto mi równo jeśli ktoś chce na siłę się oszukiwać. Równie mocno mi lotto,że ludzie wolą nienawidzieć niż porozumieć się z eksami. Już nawet nie bulwersuję sie, że istnieją idioci.
                Jedyne co mogę zrobić teraz to pokazać swoją historię jako możliwą do zrealizowania. Bo można i tak funkcjonować.
                Część tych obrońców rodziny za wszelką cenę to dla mnie patologiczne przypadki. Ostatnio jednak przybierające na sile w postaci sąsiadki, która dzieci nie da byłemu mężowi - na złość. Bo miał dosyć zrzędzącej baby i wyniósł się do domu obok. Najlepsze jest to, że ważniejsze od jego samopoczucia w małżeństwie było to, co ludzie powiedzą na rozstanie w tak katolickiej rodzinie.
                Ar.
                ps. pseudoznawców stawiających diagnozę mojego byłego małżeństwa mam głęboko w poważaniu. Od zawsze. smile Uważam, że posiadanie skrajnie jednoznacznych poglądów jest wygdnictwem Lenistwem intelektualnym. Bowiem zwalnia z myślenia. Skoro i tak ktoś ma radykalne poglądy -to nie musi się zastanawiać czy aby te poglądy w danym przypadku są słuszne. Może swobodnie wyłączyć myślenie. A, pardon za dosłowność, u mnie, w najniższej kategorii są ludzie nie używający intelektu. Pomimo posiadanego potencjału.
                Ar.
    • heksa_2 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 10.07.14, 14:02
      Czy długo jeszcze moderatorzy będą tolerować tego trolla w trzech osobach?
      • argentusa Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 10.07.14, 14:30
        Oj Heksa, sezon ogórkowy mamy, nieprawdaż?
        Ar.
        • heksa_2 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 11.07.14, 23:10
          Niestety prawdaż wink
      • terazkasia Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 10.07.14, 14:42
        heksa_2 napisała:

        > Czy długo jeszcze moderatorzy będą tolerować tego trolla w trzech osobach?

        Nie byłabym taka pewna, że tylko w trzech - podejrzewam go mocno o wytworzenie tegoż (jako odnogi o innej tematyce, dla zamydlenia oczu być może):
        forum.gazeta.pl/forum/w,24087,151908639,151908639,Rozpacz_Moja_ukochana_grala_w_filmie_dla_doroslych.html
        • izka-witamina Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 11.07.14, 07:47
          Napiszcie mi proszę definicję szczęścia. I kiedy byliście szczęśliwi. Czy wtedy gdy braliście za męża, czy żonę waszą byłą połówkę, czy teraz gdy tak z jadem piszecie do tych którzy mają odmienne zdanie od waszego ?
          Zdefiniujcie słowo sukces, i napiszcie czy tym rozwodem go osiągnęliście ?
          Jaki jest wasz ideał rodziny. Przedstawie postawę męża i żony. Podział ról i zachowań.
          Gdy odpowiecie sobie na te pytania wtedy dopiero zrozumiecie na kogo tak naprawdę należy się gniewać.
          • muminka2014 Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 11.07.14, 10:41
            Smieszna jestes...Nie ma definicja szczescia... Dla jednago szczesciem jest dobra praca i odpowiednie wynagrodzenia, inny szczescie widzi w rodzinie-np. narodziny dziecka, kolejny-super wycieczka. Kazdy z nas szczescie postrzega inaczej! Mysle,ze kazdy z nas ma chwile szczescia-cale zycie nie mozna byc szczesliwym wink
            • argentusa Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 11.07.14, 15:13
              Oj tak od razu śmieszna. Może tylko bardzo niedojrzała? Być może tak skostniała i zacietrzewiona w swoim światopoglądzie, że nie zauważa wielości sytuacji. No, ale to już wcześniej udowodniła oceniając, że na pewno nie kochało się eks męża, skoro teraz on jest obcy. Takie patrzenie wyłącznie przez pryzmat własnych doświadczeń.
              Podobnie jak Ty muminko2014, uważam, że szczęśliwym się bywa. Człowiek ma niewiarygodnego farta jeśli generalnie jest w życiu zadowolony. Zupełnie niedawno szczęściem dla mnie były wakacje nad Biebrzą. A kiedyś inne wakacje. A jeszcze kiedyś ostateczna dobra diagnoza mojego dziecka. Wiele tych chwil szczęścia miałam. Ale też rozumiem, ze niewiarygodnym szczęściem może być pierwsze samodzielne przejście na drugą stronę ruchliwej ulicy. Jeśli ktoś stał się niespodziewanie inwalidą. Wiele jest odcieni szczęścia.
              Ar.
              • izka-witamina Re: "Oferta" eksa, nic nie rozumiem 11.07.14, 15:39
                Powtórzę jeszcze raz pytanie dla tych co czytają skrótowo, t.zn. tylko pierwsze zdanie.
                x
                x
                I kiedy byliście szczęśliwi. Czy wtedy gdy braliście za męża, czy żonę waszą byłą połówkę, czy teraz gdy tak z jadem piszecie do tych którzy mają odmienne zdanie od waszego ?
                x
                x
                Zdefiniujcie słowo sukces, i napiszcie czy tym rozwodem go osiągnęliście ?
                x
                x
                Jaki jest wasz ideał rodziny. Przedstawie postawę męża i żony. Podział ról i zachowań.
                x
                x
                Gdy odpowiecie sobie na te pytania wtedy dopiero zrozumiecie na kogo tak naprawdę należy się gniewać.
                smileOddzieliłam poszczególne pytania żeby można było czytelniej dostrzec całość.
                Rozumiem że wszystkie wypowiedzi tak traktujecie i stąd fałszywy obraz powstaje w waszych głowach. Argentusa, nie pisałam że nigdy wcześniej nie kochałam męża. smile
                To właśnie świadczy jak czytasz.
    • wiosnaw "Dodatek" do tematu 11.07.14, 14:42
      Pisałam tu, że eks - po tym, jak się najpierw obraził z powodu mojej odmowy wspólnego wyjazdu - zaczął się bardzo starać w kontaktach ze mną i zrobił się niesamowicie ugodowy. Ja się z tego cieszę, ale w ostatnich dniach łapię się na tym, że te starania odbieram jako podejrzane.
      Np. miał zabrać dziecko ode mnie z domu o umówionej godzinie, mnie nie było (spóźnienie z niezależnego powodu), w komórce pusta bateria, więc zero kontaktu ze mną; spóźnienie ok. 45 minut, eks czeka pod blokiem. Normalnie zareagowałby niemiłym komentarzem, tj. podejrzeniem o złośliwość lub brak dobrej woli co najmniej, co zostałoby okraszone zrzędzeniem, jak to ja nie szanuję jego czasu bla bla. Teraz okazał tylko ulgę („Już się martwiłem, że coś się stało”wink, słysząc moje tłumaczenie stwierdził, że każdemu się może zdarzyć, poza tym nie było żadnych komentarzy - tylko miły ton i uprzedzająca grzeczność.
      Dodatkowy przykład: wczoraj chciałam uzgodnić pewną ew. zmianę na przyszły tydzień (biorąc pod uwagę, że może mu nie pasować - i nie byłoby problemu), wykazał się taką otwartością i zaangażowaniem w temat (w sensie jak to rozwiązać), że normalnie mnie zatkało.

      Już nie wiem, czy jestem tak wypaczona nieufnością do niego i coś wymyślam, czy też on rzeczywiście coś szykuje (ale niby co?! - i właściwie to przykre, że człowiek ma podobne wątpliwości, jeśli coś wreszcie dobrze się układa).
      • fujara12 Re: "Dodatek" do tematu 11.07.14, 15:24
        No cóż, cuda się zdarzają, zamiast pytać nas co i jak z tym byłym mężem, może lepiej usiąść i z nim pogadać tak od serca.
        Wnioskuję że takiej rozmowy pomiędzy wami nigdy nie było.
        Ty zaślepiona nienawiścią podchodzisz do niego jak do jeża.
        A to też człowiek, który ma uczucia.
        Ty nie liczyłaś się z nim do tej pory.
        A skąd wiesz czy jemu na prawdę nie zależało na tobie ?
        Musiałaś mu przyprawić rogi ?
        No ale właściwie on dla ciebie to obcy człowiek, więc nie ma co się dziwić.
        Potraktowałaś go przedmiotowo.
        Nie jak partnera.
        Tylko jak zbędnego śmiecia.
        • ferdekniekiepski Re: "Dodatek" do tematu 11.07.14, 16:52
          Tak się ktoś tu produkuje usilnie żeby dać szansę żonie czy mężowi. Ciekawi mnie co Fujaro możesz napisać w mojej sprawie.
          Z żoną byliśmy parą przez 8 lat. Wielka miłość jeszcze ze szkoły. Studia moje i jej też razem. No i szok nagła wpadka. Chcieliśmy dziecka. Mieliśmy takie plany. Ale skoro już maluch w drodze więc zdecydowaliśmy się na ślub. Byłem tego pewien na bank. Ślub, ślubem, ale gdzie mieszkać ?
          Moi rodzice mieli domek i proponowali nam 2 pokoje i używalność kuchni. Jej rodzice również mieszkali w domku i zaproponowali nam całe piętro. Żona wolała z mamą, więc zgodziłem się. Od dnia ślubu nie było dnia żeby teściowa się mnie nie czepiała,. A to że późno wracam, a to że seksimy się i ona nie może usnąć, a to że ja robię tylko zakupy dla siebie, a nie pomyślę o teściach. Po pół roku uzgodniłem z żoną i z moimi rodzicami przeprowadzkę do moich starych śmieci.
          Teściowa i tu nagle wtargnęła na nasz teren. Zaczęła pouczać moją matkę jak powinna traktować synową, bo przecież ona ma tylko syna. Moja matka poprosiła nas żeby załatwić z teściową ograniczenie jej wizyt u nas. Nic nie dało. Kolejna decyzja. Bierzemy kredyt i kupujemy własne mieszkanie. Ja miałem pracować na dwa etaty żeby spłacić bank w terminie. Żona z córeczką będzie siedzieć w domu i jakoś damy sobie radę. Po porodzie teściowa od rana do nocy siedziała u nas jak u siebie. Ja właściwie zjawiałem się tylko na spanie. Po kilku miesiącach dostałem propozycję pracy za granicą. Płatne w Euro i to kilka razy wyższa pensja niż w kraju. Po rozmowie z żoną decyzja zostaje podjęta. Jadę. W każdy piątek wieczorem w samochód i jestem z rodziną. W poniedziałek o 3 rano wyjazd i powrót do Niemiec.
          Kasę dzieliłem na 4 kupki. 1 dla żony i dziecka, 1 dla mnie na lokum i jedzenie, 2 na konto do procentowania. Z mojej części spłacałem jeszcze kredyt.
          Trwało to około 3 lat. Nie powiem. Byłem zmęczony, ale szczęśliwy. Córeczka rosła i kochałem ją jak wariat. Miałem jeszcze miesiąc do zakończenia kontraktu więc skorzystałem z urlopu i wróciłem do domu w środę. Żona trochę zdziwiona i przerażona. Co się stało ? Nic. Mam urlop i muszę z nią uzgodnić klika spraw. Okazało się że żona spieszy się na pilne potkanie ze znajomym. Na spotkanie nie poszła, a ja dowiedziałem się że mnie już nie kocha, bo ja nie okazywałem jej czułości, nie mówiłem jej miłych słów. No i syn znajomej jej mamy udawadniał jej że ja jestem frajerem że zostawiam taką kobietę samą z dzieckiem. Że ja to pewnie mam tam kochanek na pęczki a tu to tylko z musu przyjeżdżam. No i się narobiło. Spytałem żony czy chce rozwodu. Powiedziała że musi się zastanowić. Ale okazało się że to ten znajomy miał się zadeklarować. Znajomy owszem, miał ochotę przespać się z moją zoną, ale żeby się wiązać na stałe ? No i jeszcze cudzego bachora utrzymywać. No chyba ją pogięło. Żona okazała skruchę i klęcząc wyznawała swoje winy. Że popełniła błąd. Że zgłupiała z tej tęsknoty. Że to nie prawda, bo ona mnie kocha.
          Papiery złożyła sama w sądzie o czym dowiedziałem się z listu poleconego. Bo mój adres korespondencyjny w Niemczech żona podała w sądzie. Miała okazję wycofać papiery przed rozprawą, nawet w dniu rozprawy mogła się wycofać. Ale jakoś tego nie zrobiła. Podobno za namową mamusi. Teraz skamle o powrót. Na rozprawie dostałem prawo opieki nad córeczką. Więc to ja rozdaję karty. Żona ma płacić alimenty na dziecko, więc musiała pójść do pracy..
          Nie mam na sumieniu zdrady. Byłem jak to wiosnaw napisała o swoim byłym mężu pracoholikiem. Z konieczności. Uzgodniliśmy to wszystko obydwoje. Wszystkie za i przeciw. A jednak okazało się że małżeństwo nie wytrzymało próby czasu z powodu jak to moja była żona nazwała Jej Głupoty.
          Nie wiem czy ty Fujaro skoro tak wszystkim doradzasz rozmowy możesz się wypowiedzieć w tym temacie ?
          Ja jestem po tej stronie barykady co mąż autorki. To jest mój obraz sytuacji.
          Bo to ja jestam PRACOHOLIKIEM
      • altz Re: "Dodatek" do tematu 11.07.14, 17:15
        wiosnaw napisał(a):
        > Teraz okazał tylko ulgę („Już się martwiłem, że coś się stało”wink
        > , słysząc moje tłumaczenie stwierdził, że każdemu się może zdarzyć, poza tym ni
        > e było żadnych komentarzy - tylko miły ton i uprzedzająca grzeczność.

        Nie wiesz, co się dzieje? Facet Cię urabia, licząc na sukces i jakiś powrót do siebie. Zwykły podryw, widocznie zauważył, że bycie razem ma dużo plusów, przebija to wszystkie dostępne oferty. wink
        • wiosnaw Re: "Dodatek" do tematu 11.07.14, 21:59
          To, że mnie urabia, podejrzewam, tylko że cel nie wydaje mi się taki oczywisty.
      • tricolour Oczywiście, że jesteś wypaczona... 11.07.14, 18:21
        ... skoro normalne zachowanie wzbudza w Tobie nieufność i podejrzenia.

        Normalny człowiek widząc na przykład umytą, ubraną i uczesaną kobietę cieszy oko, a nie zastanawia się co ta pularda szykuje na niego. Poza tym - dodatkowo - wytłumaczenie braku kontaktu z Tobą pustą baterią w telefonie jest dziecinne. No chyba, że mieszkasz gdzieś na odludziu, gdzie nie ma prądu, jeździsz rowerem lub wrotkami, nie ma żadnego sklepu, no literalnie nic. I ten Twój telefon nagle, bez uprzedzenia, bez wskaźnika naładowania zdycha w sposób nie dający się w żaden sposób przewidzieć. A nawet gdyby tak było, to i tak Ty jesteś odpowiedzialna za swoje zachowanie, w tymże za wybór tandetnego modelu telefonu.

        Zastanów się...
        • fujara12 Re: Do Pracoholika........... 11.07.14, 18:59
          To już nie do mnie po poradę.
          Raczej w wiosennym nastroju do autorki.
          Ona ma wprawę i doskonale wie jak postąpić.
          Rozwód i koniec. Uczucia się wypaliły.
          Nie wycofała pozwu, bo nie była pewna kochasia.
          Nie wycofała na rozprawie, bo chciała cię jeszcze bardziej upokorzyć.
          Przecież poroże to za mało.tongue_out
          A że teraz skamle, to ciesz się że nie tak jak wiosna, udaje jeszcze bardziej zdziwioną.
          Zresztą wiosnęw wszystko dziwi.
          Nawet to że słońce świeci i że ludzie mogą jednak być szczęśliwi.
          Dziw się więc pracoholiku po jaką cholerę tyrałeś na zwykłą LARWĘ.
          Kochałeś, to teraz pocierp.
          Altz pewnie ci napisze że na głupotę nie ma lekarstwa lepszego od młotka.
          • fujara12 Re: Dodatek do tematu........... 11.07.14, 19:10
            Coś wiosenko kręcisz jak porąbana.
            Jak w ciągu 2 dni dosłownie tyle zwrotów akcji w twoim życiu.tongue_out
            Już w 2 dni wydarzyło się tyyyyyyyle spraw.
            Kilka spotkań z mężem.
            Kilka jego wizyt w domu.
            I ten telefon................................
            Już zaczynam się zastanawiać czy to nie tania prowokacja.
            A tyle oburzonych na mnie feministek ci uwierzyło.
            Uważaj, bo za chwilę poleci ci na głowę parę kamieni.
            To będzie bardziej bolało niż oferta męża.tongue_out
            • wiosnaw Re: Dodatek do tematu........... 11.07.14, 22:12
              Skąd wziąłeś dwa dni i ile zwrotów akcji naliczyłeś, ty chyba widzisz białe myszki...
              Co do prowokacji: nie dziwię się, że wszędzie będziesz jej szukać, mnożysz własne forumowe byty, więc i świat postrzegasz po swojemu.
        • wiosnaw Re: Oczywiście, że jesteś wypaczona... 11.07.14, 22:06
          Tak, doprawdy, ktoś przez szereg miesięcy stroi fochy, a potem nagła normalność nie ma prawa być podejrzana...
          Co do telefonu: nie wiem, czy wyładowanie baterii to dla Ciebie powód, by w pierwszym z brzegu sklepie kupować zasilacz albo drugą baterię?! I w ogóle wysiadałbyś w tym celu ze stojącego w korku autobusu?
          • tricolour Ja bym sie prędzej zastanowił... 11.07.14, 22:27
            ... czy powodem czyichś fochów nie jest moje zachowanie. Na zasadzie reakcji czy też kompensacji.

            Ale to ja...
          • ferdekniekiepski Re: Oczywiście, że jesteś wypaczona... 12.07.14, 08:15
            Na twoim miejscu zamiast podejrzewać męża o normalność, odpowiedz dlaczego wystąpiłaś o rozwód. Ja nie rozumiem przyczyny jaka kierowała moją żoną. I to jest dla mnie dziwne.Niby kochała. Tyle lat razem spędzonych. I nagłe trzęsienie ziemi. Dlaczego ?
            • altz Re: Oczywiście, że jesteś wypaczona... 12.07.14, 09:43
              ferdekniekiepski napisał(a):
              > Na twoim miejscu zamiast podejrzewać męża o normalność, odpowiedz dlaczego wyst
              > ąpiłaś o rozwód. Ja nie rozumiem przyczyny jaka kierowała moją żoną. I to jest
              > dla mnie dziwne.Niby kochała. Tyle lat razem spędzonych. I nagłe trzęsienie zie
              > mi. Dlaczego ?

              > Teraz (była żona) skamle o powrót. Na rozprawie dostałem prawo opieki nad córeczką.
              > Więc to ja rozdaję karty. Żona ma płacić alimenty na dziecko, więc musiała pójść do pracy..

              Takie rzeczy tylko w Erze! wink
              Mam kilka poważnych luk Twoje opowiadanie. smile
              Nie dostałbyś opieki nad dzieckiem, pracując za granicą. Po pierwsze, sąd nie zgodziłby się na Twój wyjazd z dzieckiem do Niemiec, żeby matka nie traciła kontaktu z dzieckiem, a zostając w Polsce, nie dostałbyś opieki, bo matka zajmowała się dzieckiem i sąd zazwyczaj nie chce robić rewolucji dziecku. Sąd uważa, że dziecko dość przeżyło, matka zajmuje się dzieckiem dobrze, a że rodzice się pokłócili, to już jest inna sprawa. Nie wyobrażam sobie też mieszkania z dzieckiem w Niemczech, gdzie często pracuje się po 10 godzin, dziecko byłoby samo, przez większą część tygodnia.

              Napisałeś o odkładaniu pieniędzy na kupki. Spłacając kredyt i utrzymując się za granicą a rodzinę w Polsce, już nie ma szans na odkładanie czegoś ekstra z jednej pensji. Tam są wyższe zarobki, ale nie aż tak. Poza tym, dojazd co tydzień do Polski? Na takie coś może sobie pozwolić niewielu, bo to sporo kosztuje.

              Dlatego uważam, że to jest kolejna naciągana historia. smile
              Chyba mamy już cały cykl historii pt. "wyssane z palca".
            • anbale Re: Oczywiście, że jesteś wypaczona... 12.07.14, 11:13
              A mnie dziwi, że ludzie żyją w przekonaniu, że coś w życiu jest dane raz na zawsze, że da się zadekretować i zmonopolizować drugiego człowieka i nie wymaga to żadnego wysiłku...
              A jak widać- nawet przysięgi przed ołtarzem okazały się mało skuteczne...
              Poza tym pole manewru jest dopóki trwa małżeństwo, czasem niewiele naprawdę wtedy trzeba żeby trwało dalej, czasem tylko wysłuchać, poświęcić swoją cenną uwagę. A po rozwodzie to pozostaje tylko świrowanie, bajdurzenie i koczowanie na forum rozwodników, jeśli ktoś uważa że to coś pomoże, cóż można zrobić z rozlanym mlekiem?
              • fujara12 Re: Oczywiście, że jesteś wypaczona... 12.07.14, 11:33
                ""A jak widać- nawet przysięgi przed ołtarzem okazały się mało skuteczne...
                Poza tym pole manewru jest dopóki trwa małżeństwo, czasem niewiele naprawdę wtedy trzeba żeby trwało dalej, czasem tylko wysłuchać, poświęcić swoją cenną uwagę. A po rozwodzie to pozostaje tylko świrowanie, bajdurzenie i koczowanie na forum rozwodników, jeśli ktoś uważa że to coś pomoże, cóż można zrobić z rozlanym mlekiem? ""

                Bo przysięga to tylko puste słowa.
                Kiedyś gdy ludzie cenili swój honor, dotrzymywali przysięgi.
                Dzisiaj mówi się że mój honor nie pozwala mi na rozmowę. Trzeba wykrzyczeć bluzgi prosto w oczy, a potem wystąpić o rozwód. No bo partner nie szanuje.
                Ale czy wiosnaw szanowała partnera ?
                • fujara12 Re: "Oferta" exa - nic nie rozumiem.. 12.07.14, 11:39
                  "" "Oferta" eksa, nic nie rozumiem
                  wiosnaw 27.06.14, 18:48""

                  Pierwszy twój wpis. Patrząc chronologicznie tylko twoje posty zwróć uwagę na daty i godziny.
                  Scenariusz jak w przyspieszonym podglądzie.
                  W ciągu dwóch dni, różne warianty zachowania exa.
                  Narozrabiałaś i kłamiesz.
                  • ferdekniekiepski Re:Informacja dla dociekliwego Altza 12.07.14, 16:05
                    " Miałem jeszcze miesiąc do zakończenia kontraktu więc skorzystałem z urlopu i wróciłem do domu w środę."
                    Czytasz tak szczegółowo, że sam się gubisz. Teraz rozumiem dlaczego cytujesz tekst i dopiero wtedy odpowiadasz. Masz dobrą pamięć tylko krótką. Może czytaj po 2 razy. A dla treningu pamięci nawet i 3.
                    • altz Re:Informacja dla dociekliwego Fredka 12.07.14, 16:46
                      I co w związku z tym, że wróciłeś wcześniej? smile
                      Tylko tyle, że mógłbyś spotkać żonę z przyjacielem.

                      W sądzie nie dostałbyś opieki nad dzieckiem z powodu "właśnie wróciłem na dwa dni".
                      Czytaj uważnie to, co napisałeś, zanim wyślesz i zaczniesz nas karmić fantazjami.
                      Kompletnie nie wierzę w tę bajkę.
                      • ferdekniekiepski Re:Informacja dla dociekliwego Fredka 12.07.14, 17:21
                        Gdzieś ty się Sherlocku doczytał że wróciłem na dwa dni.
                        Nie rozśmieszaj mnie. Prymitywna zagrywka przemądrzalca. Pisząc skrótem, podaje się suche fakty. Tak samo jak autorka nie podała że zdradziła męża. Teraz jej mąż jest taki oschły. Duma przez niego przemawia. Jak facet któremu żona przyprawiła rogi może by dla niej czuły.
                        Jasne jak słońce. Gdyby się wiosna nie puściła, nie byłoby teraz "ofert" męża. Jeszcze ma pretensje że mąż obraca po rozwodzie jakieś laski.
                        Wolno jej było gdy była mężatką, wolno jemu gdy jest stanu wolnego.
                        • altz Re:Informacja dla dociekliwego Fredka 12.07.14, 17:36
                          Fujara, daj już spokój. smile
                          Idź sobie na inne forum! wink A kysz!
                  • wiosnaw Re: "Oferta" exa - nic nie rozumiem.. 14.07.14, 08:35
                    fujara12 napisał:

                    > Narozrabiałaś i kłamiesz.

                    Pozwolę sobie jeszcze raz powtórzyć (bo nie wiem, dlaczego moderacja wycięła mi ten wpis), żebyś pozostał przy tej wersji, i tym samym przestał wymyślać historie na mój temat, a także sugerować mi, co powinnam zrobić.
                    • anbale Re: "Oferta" exa - nic nie rozumiem.. 14.07.14, 08:47
                      Szczerze mówiąc nie wiem czy jest sens cokolwiek pisać do tego chorego człowieka, czy nie warto zostawić tego wątku bez komentarza żeby spadł w niebyt...
                      Zaraz znowu wyleją się z niego brednie i bluzgi...ale jak uważasz.
                      • wiosnaw Re: "Oferta" exa - nic nie rozumiem.. 14.07.14, 09:06
                        Masz rację, to w ogóle nie ma sensu.
                        Dziś napisałam głównie za sprawą tego, że zirytowało mnie, że moderacja (razem z wpisami fujary) wycięła mój wpis.
                        Z jakiegoś powodu Fujarę bardzo "boli" sprawa z mojego wątku, stąd jego specyficzne zaangażowanie.
                        • anbale Re: "Oferta" exa - nic nie rozumiem.. 14.07.14, 09:20
                          No i widzisz, znowu fujara wypączkował, tym razem w postaci gandzi...
                          Chyba tylko ignor pomoże bo inaczej będzie tak terkotał pod róznymi nickami do końca świata...
                          Boli go Twoja sprawa, bo pewnie sobie coś projektuje ze swojego życia na Ciebie.
                          • altz Re: "Oferta" exa - nic nie rozumiem.. 14.07.14, 17:14
                            anbale napisała:
                            > No i widzisz, znowu fujara wypączkował, tym razem w postaci gandzi...

                            Może ta gandzia nie jest przypadkowo? wink
                            Ja tylko za jedno trzymam kciuki, żeby Fujara nie był byłym mężem Wiosny w stanie ciężkiej choroby psychicznej. Szczerze bym się martwił i sugerował wtedy zmienić wszystko, łącznie z mieszkaniem i pracą, własne zdrowie jest więcej warte.
    • altz Re: "Oferta" exa - nic nie rozumiem.. 14.07.14, 18:35
      fujara12 napisał:
      > A twój rozwód miał sens ?
      > Jaki z tego pożytek.
      Jasne, że miał sens. Żona nie chciała ze mną mieszkać, więc się rozstaliśmy.
      Bezsensem byłoby mieszkanie z osobą, która mnie zupełnie nie lubi. smile

      > Dziecko z rozbitej rodziny na życzenie głupiej mamusi.
      Może ma fajnego ojczyma? smile Skąd wiesz, że tak nie jest?
      Ja bym chciał, gdyby miało fajnego ojczyma.
    • muminka2014 Re: "Oferta" exa - nic nie rozumiem.. 14.07.14, 19:39
      wg psychola fujary rozwodnicy to drugi sort.... a kim Ty jestes???? drugi sort trolla!
      Moderator nie widzi tego????
    • altz Re: "Oferta" exa - nic nie rozumiem.. 14.07.14, 20:33
      Prosty ten Twój świat i proste kobiety, które poznałeś.
      Jak w eksperymentach Iwana Pawłowa, koleżanka coś powie, a pani już leci się "puścić" z kimś w ramach zemsty. wink
      Tak to nie działa. Raczej jest najpierw wielki żal po męża i musi się pojawić facet, który jest inny i wszystko rozumie. wink

      Z jednym masz rację, kobieta kobietę bardzo łatwo usprawiedliwi. Z kolei mężczyzna w społeczeństwie dużo więcej może, bez potępienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka