3jagoda1974
26.10.14, 20:50
Witajcie
Nie wiem w sumie czy to dobre forum, ale mam dylemat i chciałabym poznać wasze zdanie na ten temat. Mam trochę ponad 40 lat, jestem po rozwodzie mam dzieci.
Jakis rok temu zaczęłam sie spotykać z fajnym facetem. W dużym skrócie znajomość rozwijała się powoli ale raczej szla w dobrym kierunku. Niestety na jesieni w zeszłym roku, mój były dostał zajawki na temat powrotu, co bardzo mnie przeraziło, reagowałam dość emocjonalnie na tą sytuację no i na nieszczęście zwierzyłam się mojemu facetowi z tej sytuacji zamiast ją sama załatwić. Moj byly jest facetem toksycznym i niestety umie manipulować mna i ludźmi wokół. Facet przestał telefonować po tym jak się rozpłakałam w czasie rozmowy telefonicznej i powiedziałam że nie wiem co mam robić.
Po paru miesiącach kontakt wrócił, z mojej inicjatywy. Bardzo sie klei (nie sypiamy ze sobą) , wyświadcza miliony przysług, zawszę mogę na niego liczyć (nie wykorzystuje tego, ale faktem jest ze po każdym telefonie momentalnie przyjezdna) , cudowne się rozmawia. Każdy problem jego czy mój wspólnie rozważamy, rozwiązujemy.
Boję sie sparzyć drugi raz z ta samą osobą, szczególnie, ze zaraz po "come back" on wyraźnie zaznaczył, ze z nas nic nie będzie. Ja się twardo trzymam tej deklaracji, ale jego zachowanie nie jest zachowaniem tylko i wyłącznie kolegi, a przyjaźń damko-męską nie wierze.
I teraz nasuwa się pytanie - czy ktoś z Was przeżył podobna sytuacje?
Czy jest jakaś szansa na związek czy raczej dać sobie spokój zanim się tak zakocham, ze będę cierpieć?