pokopanka
07.11.14, 17:11
słowem wstępu - jestem po rozwodzie i po prawomocnym podziale
mieszkanie jest moje, na wspólnym kredycie
spłacam ex, pierwsza bardzo duża transza już poszła
jestem zadłużona po uszy
obecny kredyt ma malejące raty, daję radę, ale kombinuję ze wszystkim jak mogę, wspiera mnie rodzina
ex ma nowa rodzinę i właśnie po cudownym okresie ciszy zaczął mnie szantażować wypowiedzeniem kredytu, sądami i adwokatami za to, że on widnieje w "ewidencji" banku
prawda jest taka, że ja nie mam zdolności kredytowej na przeliczenie kredytu, nie mam też męża do współkredytowania nowego, moi rodzice są zbyt wiekowi
co w takiej sytuacji zrobi bank?
to nie jest mega kwota, poniżej 100tys, do 2030r., ale mnie już nikt nie da niczego nowego, a jego nie blokuje setkami tysięcy złotych, ja i tak go spłacam sama od lat
co w takiej sytuacji zrobi bank?
ex oczekuje rozsądku ode mnie i grozi obniżeniem alimentów,choć otrzymał ode mnie żywą gotówkę, ale chce "swój" kredyt, jego żona nie pracuje
nie chcę się podłożyć kosztem swoim i córki, nie chcę też z wielu zasadnych względów pozbywać się tego mieszkania
czy bank w obliczu jego chęci wypisania się z tego kredytu, zgodzi się oczekując natychmiastowej spłaty zobowiązania? wiedząc, że nie mam zdolności do przejęcia na siebie?
czy rzeczywiści, żeby dostać nowy kredyt trzeba mieć "tylko" papier, że się próbowało wypisać ze starego, ale bank odmówił?
czy macie doświadczenia w tej kwestii?
do mojego banku mogę iść dopiero za jakiś czas, dlatego pytam wirtualnie
dla mnie optymalnie byłoby, żeby raty zostały jak są, ja się wywiązałam z wyroku, stając na rzęsach i nie żądając spłat na lata
może ktoś tutaj pracuje w banku?
on nadal traktuje mnie jak swoją własność na rozkaz i szantaż, ale nie zamierzam bankrutować dla jego potrzeb
podpowiedzcie proszę
dzkb