pistacja76
21.03.15, 21:18
Tkwie w chorym zwiazku(malzenstwie)... 3 miesiace spokoju i awantura... i tak w kolko...
Niby wiem co powinnam zrobic, ale sie boje, zbieram w sobie i wycofuje... bezsensu...
Dzis znow klotnia... krzyki... zamknelismy sie w kuchni- zeby dzieci nie slyszaly- ale one nagle staly obok... ja akurat wymachiwalam reka... starsza corka poplakala sie, ze mama bije tate... zenujace dla mnie... wystraszyla sie mnie... bala przez chwile...
Rycze juz kilka godzin- ja wyszlam na winna, ta gorsza, to mnie dzieci widzialy... tatus jest swiety...
Co robic?
Czuje, ze swoje zycie przegralam, ale jak zapewnic corkom spokojny dom?
Jestem zalamana...