Dodaj do ulubionych

Nie wiem co robic zalamana

17.09.15, 21:34
Witam .Moze zaczne od tego bo mimo ze minely 2 dni jestem w szoku skolowana i swiat mi sie zawalil.Czuje sie jak zuzyta szmata i zabawka nikomu nie potrzebna...
Mam 34 lata dlugo bylam samotna matka z niepelnosprawnym dzieckiem i jakies 6 lat temu poznalam meza .Na poczatku byl9a to przyjazn i zawiazywanie relacji jego ze mna i synem a dopiero potem milosc.Pobralismy sie z jego inicjatywy bo ja balam sie ze nie da rady psychicznie i bedzie chcial uciec(moj syn ma autyzm i inne neurologiczne choroby wiec to ciezko zyc )On zapewnial mnie ze to sie dla niego nie liczy ze nas kocha ze wszystkimi wadami i zaletami a zycie we 2 jest latwiejsze i szczesliwsze.Swoimi czynami udowodnil mi ze z nim osiagne to co szukalam w zyciu spokoj i stabilizacje oraz ze znalazlam prawdziwego ojca dla mego syna.Stale zapewnial mnie ze nas kocha i szanuje ,dbal o nas itd .On tez nie byl idealem(jest nie pijacym alkoholikiem od 7 lat)Zylo nam sie dobrze i ukladalo ;maz czesto wyjezdzal bo pracuje w wojsku (ale i to mi pasowalo nawet jesli wracal po jakims czasie bylam pewna ze spi u tesciowej a tam noze odpoczywal psychicznie bo czasem moj mlody byl meczacy)Caly czas a jestesmy 3 lata po slubie zapewnial o milosci itd ufalam mu i moglam zawsze polegac az do tamtego dnia...Od pewnego czasu zaczelam chorowac czeka mnie nawet operacja(jakis duze mam torbiele w zatokach)Zaczela mi sie tez odnawiac choroba stawow .Cieszylam sie ze nie bede przez to przechodzic znow sama sada tu nagle 2 dni temu ...Maz wrocil z pracy jakis dziwny bez slowa oddal klucze zabral 4 reklamowki swych rzeczy i stwierdzil ze juz dlugo sie nam nie uklada i czas sie rozstac bo jest nieszczesliwy.Na pytania dlaczego odparl ze wie ze jest ch.. tak ma juz i motal sie w wymowkach.Zostawil mnie bez srodkow do zycia bez wyjasnien z tekstem ze 3 lata zmarnowal tylko ze mna i nie daje rady bo ja ciagle cos od niego chce.Dowiedzialam sie ze nasz dom to nie dom byl bo mu sie nie milo wracalo do niego(tylko ze on ostatnio rzadko w nim bywal a jak byl to siedzial przy telefonie w WC)Nagle zaczal chciec miec dzieci i stwierdzil ze czas sie rozstac bo ja ich mu nie dam(tylko ze za nim bralismy slub to sam on mowil ze nie chce bo ma zle geny i nie chce )Wszystko nagle co robilam bylo zle a ja taka niedobra jestem...Zostawil mnie po awanturze przy synu nie liczyl sie z naszymi uczuciami i jeszcze zagrozil ze nic nie bedzie placil na dom bo juz z nami nie mieszka i mam zerwac z nim wszelki kontakt.
Przepraszam ze dlugo ale nawet nie mam komu sie wygadac i nadal jestem w szoku.Jednego dnia moj cudowny swiat i szczescie runelo.Spac nie moge stale mysle co zrobilam i nie wiem .Z dnia na dzien .Glupia jeszcze tego dnia ugotowalam mu jego ulubiony obiad.Zostalam znow sama z niepokojem i depresja zyje tylko mysla ze znowu ktos sie zabawil mymi uczuciami i rzucil w kat jak lalke(jestem dzieckiemDDA)Trzymam sie tylko dla syna ale i tak opanowac emocji nie umiem.Stale pytam dlaczego ...i mysle ze to przez to ze chora zaczelam sie robic i znalazl sobie lepszy model bez wad i dzieci ale przeciez wiedzial w co sie pakuje...
On chce rozwodu a ja nie wiem co chce po tym jak mnie potraktowal nie chce juz byc razem tzn nie widze sie w roli zony co sie boi i czeka aby maz jej nie porzucil.Mam mieszane uczucia bo nawet go przyjacielem nie moge teraz nazwac a jeszcze 2 dni wczesniej zapewnial ze kocha snulismy plany na przyszle lato jak urzadzimy dzialke....
Zalamana jestem Dziekuje wszystkim co dotrwali do konca mej chaotycznej opowisci .
Obserwuj wątek
    • blue_ania37 Re: Nie wiem co robic zalamana 17.09.15, 21:43
      Domyślam się że w tym momencie ci to nie pomoże ale naprawdę to mija i tego się trzymaj.
      • kingahana.1 Re: Nie wiem co robic zalamana 17.09.15, 21:50
        dzieki wiem ze to kiedys minie ale gdybym wiedziala o co chodzi bylo by mi latwiej.Czuje pustke zlosc i zawod ogromny juz nie wierze w to ze kazdy czlowiek jest dobry bo otaczaja mnie sami falszywi .Powoli zaczynam sie zamykac w swym swiecie jak moj syn bo on nie wie co to sa te uczucia ktore mna teraz targaja...sad
    • heniek.8 Re: Nie wiem co robic zalamana 17.09.15, 22:11
      patrząc na to z jak najjaśniejszej strony, to żyłaś sobie 6 lat temu na jakimś poziomie nazwijmy bazowym (pod względem materialnym i emocjonalnym)
      potem poznałaś tego gostka i poziom życia poszedł w górę
      ale teraz gość się zmywa więc stopa spada, ale do bazowego poziomu wsparcia.

      dodatkowo, trzymasz go za jaja bo możesz rozgrywać sprawę rozwodową, szczególnie gdyby mu zależało na szybkości to masz dobrą pozycję neocjacyjną.

      a teksty że to Twoja wina itp na to nie zwracaj uwagi, dla odwrocenia uwagi od siebie tak coś wymyśla na poczekaniu - nie da się wymyślić nic w stylu "co mogłam zrobić inaczej żeby do tego nie doszło", po prostu niektórzy ludzie nie pasują do siebie ale dowiadują się o tym dopiero po latach
    • blackwadera Re: Nie wiem co robic zalamana 18.09.15, 00:55
      Odnoszę wrażenie że Twój mąż poznał kogoś o łatwiejszej powiedzmy sytuacji rodzinnej. Np. bezdzietną pannę. Gdyby nie poznał nikogo to dalej zylibyście razem w przeświadczeniu że układa Wam się dobrze. Ponieważ ma poczucie winy usiłuje je przerzucić na Ciebie ( przez Ciebie było mu źle). Poczuł że może żyć łatwiej, normalniej, przyjemniej i ma na to chęć. Czy Cię okłamywał? No to już zgadywanka... Chyba nie... dopóki kogoś nowego ( do łatwiejszego związku) nie poznał chyba czuł się z Wami dobrze... ale uznał że może byc mu jeszcze lepiej, wygodniej...
      • kingahana.1 Re: Nie wiem co robic zalamana 18.09.15, 07:10
        Tez tak myslalam i go spytalam czy ma kodos ale on zaprzeczyl.Stwierdzil ze przez caly okres bycia razem byl mi wierny.Naprawde nic nie rozumiem .Zrozumialabym gdyby pdzyszedl na spokojnie przedstawil sytuacje ze kogos ma i chce odejsc(przeciez mam swiadomosc ze zycie z kims kto jest z takim bagazem doswiadczen nie jest latwe).Dziwi mnie to ze akurat teraz choroba syna i on sam chociaz nastolatek nie robi nam zadnych problemow(gdy sie poznalismy syn byl w szpitalu psych.stale byly z nim problemy wychowawcze;porwal go biologiczny ojciec itd -slowem bylo bardzo ciezko).Maz do konca gral calowal przed wyjsciem do pracy,rozmawialismy co na obiad tylko jakby stracil do mnie poped(nie chcial bo stale byl zmeczony co usprawiedliwial praca) i bylo mu wszystko jedno(ale u nas zawsze to ja podejmowalam decyzje te wspolne bo on mowil ze mi ufa ze dobrze wybiore wiec to mnie nie martwilo).Najbardziej boli mnie to ze okazal sie takim draniem i od tak skreslil wszystko ;bylam tylko jego fanaberia dopoki sie mu mna zabawa nie znudzila.Chcial odejsc przeciez nikt nikogo na sile nie trzyma a nie zrobil to jeszcze tak( przy moim synu wiedzac ze on wszystko potrafi bardzo przezywac a potem ja mam klopot)
        • amb25 Re: Nie wiem co robic zalamana 18.09.15, 07:26
          Moze zabrzmi brutalnie, ale gratuluje Ci. Po co ci facet, ktory nie ma jaj? (Chodzilo o deczyje i zwalanie wszystkiego na mnie)? Tak mi powiedziala siostra, gdy moj ex-zlozyl podanie o rozwod i tak samo ja pisze tobie: Gratuluje ci.
          W calej sytuacji podobne bylo to, ze on sie nie angazowal i tez nie podejmowal zadnej decyzji, a uzasadnial to tak jak twoj i dowiedzialm sie o tym znienacka (tylko moj chcial byc rozwiedziony ale nadal mieszkac z nami, tyle ze bez "papierka" bo w razie gdyby mu sie jakas inna trafila, to moglby bez problemu skorzystac, bo wolny przeciez).
          Z perspektywy czasu moja siostra miala swieta racje.
          Na pewno byly jakies sygnaly ostrzegawcze, tylko nie zwrocilas na nie uwagi, lub inaczje je ocenials.
        • kingahana.1 Re: Nie wiem co robic zalamana 18.09.15, 07:26
          P.s Wiem ze jecze ale moj maz byl jedyna bliska mi osoba(po za synem ale to inna bajka) nie mam przyjaciol(jakos po tym jak syn zachorowal to wszyscy odeszli i nawet sie nie dziwie)z rodzicami gadam 2 razy do roku(glownie w swieta)i dokucza mi bardzo to.Samotnosc mnie dobija a jedyna osoba ktora ze mna byla poprostu dala noge.Zreszta gdy teraz tak na to patrze to pewnie i tak wszyscy kibicowali tylko kiedy on mnie rzuci bo to cud ze ktos mnie chcial.Przepraszam ale chyba moja deprecha mnie dopada wiec lepiej juz skoncze bo tylko czas zawracamsad
          • blackwadera Re: Nie wiem co robic zalamana 18.09.15, 09:29
            Hej, przestań przepraszać. po to jest forum żeby każdy mógł sie pożalic wirtualnie. jak komus szkoda czasu czy wątek go nie interesuje to nie czyta przecież. Amb ma chyba rację że przeoczyłaś jakies sygnały ostrzegawcze. Może się wypalił bo chciał sprostać ale okazało się to dla niego za trudne. Może nie dostrzegłaś jakiejś "kropli przepełniającej"? Ale nie zrozum mnie źle - nie uważam ,że jego odejście to Twoja wina bo czegoś nie dostrzegłaś. Po to dorosły chłop ma usta i mózg żeby porozmawiać jak ma z czymś problem. Przecież gdyby powiedział - starałem się ale nie mogę dłużej - czułabyś się jednak trochę inaczej, prawda?
            • kingahana.1 Re: Nie wiem co robic zalamana 18.09.15, 09:42
              No on nigdy w zasadzie sam nic nie mowil .Taki jest ani nie mowil ze cos zdarzylo sie dobrego ani tym bardziej zlego.Moje proby dialogu konczyly sie na paru zdaniach.Tak bylo od poczatku taki cichy mruk byl ale u niego w rodzinie tak bylo kazdy siedzial w swoim pokoju i rozmawiali jak musieli wiec uznalam ze to wyniosl z domu.Nie nalegalam nigdy na to aby cos mi mowil na sile tylko poznawalam po zachowaniu ze jest zadowolony czy zly.On nigdy tez za ludzmi innymi nie przepadal nie byl do innych zbyt rozmowny towarzyski taki cieple kluchy domator mozna powiedziec...Najgorsze ze stale teraz to widze gral takiego samego bo zachowania nie zmienial itd raz tylko uslyszalam ze czuje sie obco gdy mial ze mna wyjsc (na urodziny ojca)ale twierdzil ze to przez to ze tam ludzie beda pic a on nie pije....
            • cytrynka_3 Re: Nie wiem co robic zalamana 20.09.15, 14:45
              clackwadera święta racja ..... po to dorosły człowiek ma język i mózg żeby porozmawiać. Tylko tchórze uciekają. Facet odpowiedzialny za rodzinę idzie po rozum do głowy, stawia czoła i przychodzi porozmawiać bez znaczenia czy o powrocie czy o rozstaniu i to jest dorosłość. A oni chowają głowy w piasek.
            • kingahana.1 Re: Nie wiem co robic zalamana 20.09.15, 16:35
              najbardziej dobija mnie ta nie pewnosc jutra gdyby przyszedl i powiedzial nie wyszlo nam ok chce odejsc np za 3 mc abysmy mogli pozamykac pewne wspolne sprawy to przeciez bym go zrozumiala byla bym zla ale docenilabym szczerosc bo szczerosc uwazam za sedno zwiazku a nie buch obuchem w leb teraz pa...
    • krawczykasia Autorko 18.09.15, 10:34

      Autorko, czy możesz mi napisać jakie wsparcie dostawałaś od męża?
      Wyłonił mi się obraz człowieka, który tylko po prostu "był".
      Jakie poniosłaś straty w związku z jego odejściem?
      Jedną znam - ekonomiczna. I to rozumiem - zawsze we dwoje jest łatwiej niż w pojedynkę.
      Straciłaś współopiekuna syna? To rozumiem, sama mam dziecko niepełnosprawne (11 lat), zależne od osób z otoczenia, niesamodzielne.
      Co straciłaś emocjonalnie?
      Straciłaś słuchacza własnych monologów (nie był rozmowny)?
      Straciłaś podporę w podejmowaniu odpowiedzialnych decyzji?
      Straciłaś towarzysza do rozrywki?

      Jesteś teraz w podłym nastroju. To oczywiste.
      Jednak widzę tu silną potrzebę popracowania nad poczuciem własnej wartości.
      Twoje posty wskazują, że masz je na bardzo niskim poziomie. Nie możesz myśleć o sobie, jak o kimś, z kim nikt się nie zwiąże. Traktujesz męża jak wybawcę, który pochylił się nad nic nie wartym człowiekiem.
      Uwierz mi, mając dziecko niepełnosprawne - można ułożyć sobie życie. Nie wiem jak funkcjonuje Twój syn - może ma autyzm wysoko funkcjonujący, może jest bardzo zaburzony.
      osobiście znam przypadki, że samotne matki ułożyły sobie życie. Nie jesteśmy "drugiego gatunku".

      Myślę, że powinnaś jak najszybciej znaleźć psychologa i przepracować tę kwestię. DDA nie jest czymś co musi determinować Twoje myślenie. Bycie DDA nie jest wyrokiem i też nie każdy przejawia charakterystyczne zachowania. Ja jestem DDA (patologia wręcz), pewne problemy z tym związane uświadomiłam sobie i przepracowałam na terapii współuzależnienia. Terapia DDA już nie była mi potrzebna.

      Nie miej mi za złe, ale podpiszę się pod wnioskiem kogoś wyżej - też nie wykluczam, że to odejście ma jakieś imię.

      czy Twój mąż był kawalerem jak się poznaliście? Jakie miał wcześniej doświadczenia w związkach? Może on jest osobą, której małżeństwo po prostu zawadza. Może woli być sam.
      • kingahana.1 Re: Autorko 18.09.15, 11:44
        Witaj
        Pytasz Kasiu co stracilam ogolnie to masz racje bo poczucie stabilizacji i wsparcia ktorego mi bardzo brakowalo(przed zawarciem malzenstwa)Oglonie cieszylam sie ze wrescie uloze sobie zycie maz najpierw byl ni przyjacielem na ktorego moglam liczyc w trudnych chwilach(czy z synem czy w pomocy w domu-pisalam wczesniej ze mam problemy z kregoslupem wiec do wielu prac poprostu byl mi potrzebny ktos drugi.Zaczelam tez chorowac tzn dostalam malego udaru i po nim tez musialam liczyc na kogos)Dziwne jest to ze wlasnie wtedy on nie uciekl i twierdzil ze kocha i nie zostawi mnie .Bylismy ze soba 2lata przed slubem (mieszkalismy wiec wiedzial czym to sie je)
        Stracilam tez jogos kto mnie odciazal od stalej opieki nad synem co powodowalo ze moglam np sama isc do lekarza albo poprostu miec troche czasu aby byc sama dla siebie(piszesz ze masz chorego syna tak jak ja to chyba wiesz o czym mowie)Co do rozrywek to chodzilismy najczesciej do kina robil mi takie niespodzianki na te filmy co mi sie podobaly chodzilismy a jak chcial nate co on lubil to zabieral syna bo maja podobny gust.(Nawet razem byli na poczatku wakacji i czekali na jakiegos ant mena aby niedlugo pujsc znow razem)Moj syn tez bardzo sie uspokoil od kad bylismy razem .
        Przed slubem maz byl kawalerem mial jedna taka powazniejsza dziewczyne i po niej dlugo byl sam(nie chcial byc z nikim bo mial traume ze kazda go zdradzi)Jak juz pisalam to on chcial slubu bo ja myslalam ze moja sytuacja zyciowa go przerosnie...ja proponowalam raczej konkubinat bo dla mnie decyzja o slubie to powazna rzecz bo zawsze cenilam moja nie zaleznosc.Teraz tak mysle ze byl ze mna tylko po to aby pokazac innym ze jaki on szlachetny wzial taka z dzieckiem i to chorym(podbudowal sobie ego)i abym pomogla mu w nauce tzn podniesc wyksztalcenie(robil srednie w szkole prywatnej w ktorej uczyli moi znajomi i obnizali mu wymagania po znajomosci ze wzgledu na to ze chcieli i liczyli ze to wspiera i mnie)Teraz gdy ma srednie i awans w pracy to taka jak ja jest juz nie potrzebna i moze rzeczywiscie to odejscie ma imie tylko przeciez jestesmy dorosli i nie jedno przeszlismy razem i mogl powiedziec to mi wprost a nie uciekac z awantura....sad
      • cytrynka_3 Do krawczykasia 20.09.15, 14:50
        Kasia świetnie napisane. Wybieram się na DDA bo do nich należę. Może możemy porozmawiać na gg lub innym komunikatorze o terapii. Było by mi milej i lżej. Odpisz czy możemy się podzielić myślami i w jaki sposób
    • kingahana.1 Re: Nie wiem co robic zalamana 20.09.15, 19:37
      Witajcie
      Chyba juz wiem na 100 co sie stalo.Czytam i analizuje pewne zachowania i moj maz jest gejem.Nie pisze ze zlosci ale powiazalam pewne fakty i slowa jego i teraz rozumiem wiele spraw.Zawiodlam sie na nim ale chyba bardziej boli to ze po tylu latach przyjazni nawet nie umie sie do tego przyznac.Woli grac dupka a wiem ze jest dobry....Czytalam wiele o tym ostatnio i wszystko pasuje co do najdrobniejszych szczegolow.On ma kogos ale kochanka.Chociaz dalo mi to poczucie ze to nie moja wina i nic nie moge i moglam zrobicsadsmutne ale chyba dzis sie usne ale z szoku)
      • heniek.8 Re: Nie wiem co robic zalamana 20.09.15, 19:59
        jak w kawale o naukowcu - żona myśli że jest mąż u geja, gej myśli że on jest u żony,
        a on tup-tup-tup do biblioteki smile
        • kingahana.1 Re: Nie wiem co robic zalamana 20.09.15, 20:19
          No moze i smieszne ale pewnie czytales moj watek co zalozylam jeszcze jeden i teraz to juz chyba wogole mam kaplice .
          • heniek.8 Re: Nie wiem co robic zalamana 20.09.15, 20:35
            czytałem chociaż przy dłuższych wątkach oszczędzam wzrok smile

            no masz kaplicę nie przeczę,
            w takim rozumieniu jak np, ma kaplicę poseł który wziął się znikąd, a potem się nie załapał na następną kadencję

            szare życie -> 4 lata x 20 tysi / mies, darmowe podróże przywileje -> szare życie

            ale walcz o alimenty i dawaj relacje z frontu
            • kingahana.1 Re: Nie wiem co robic zalamana 20.09.15, 20:44
              No teraz to nie popuszcze chociaz chyba z orzeczeniem o winie bedzie mi latwiej bo bedzie ja bral chyba ze ujawni sie i chce walki czego ja nie chce i moze sam wine na siebie wezmie.Ja to mam w zyciu pecha nic tylko sznura mi potrzeba smile
              • celina1984 Re: Nie wiem co robic zalamana 21.09.15, 08:11
                A kto Ci powiedział ze dostaniesz rozwód z orzeczeniem o jego winie? Doszło do zdrady? Zaniedbywał rodzine w trakcie małżeństwa? Masz na to dowody? Macie wspólne dzieci? Nie? To będzie bardzo trudno udowodnić jego winę.
        • kingahana.1 Re: Nie wiem co robic zalamana 20.09.15, 20:22
          chyba wolalabym jednak babe bo tak z tego co czytalam to nie zly facet musze bycsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka