zmiety
10.10.15, 23:14
Witam,
Na forum zaglądam od niedawna, ale to jak z lekarzem - nie potrzebujemy, dopóki się nie rozchorujemy.
Zacznę może od tego kim jestem: facet, 33 lata, ponad 5 lat po ślubie, ponad 7 lat mieszkania razem, dobra sytuacja finansowa, brak dzieci. Niestety moje małżeństwo zamienia się w katastrofę. Zastanawiam się czy to już ten moment, żeby się poddać i rozwieść. Zawsze myślałem, że takie rzeczy przydarzają się innym. Że jak się wchodzi w małżeństwo z dobrymi intencjami, poznając się wcześniej przez kilka lat, oczekując zwykłego życia, rodziny to się nie może nie udać.
Lubiliśmy razem spędzać czas, wydawało się, że mamy podobne temperamenty, że co by nie było zawsze się dogadamy. Były różne standardowe tematy sporne po zamieszkaniu razem: pieniądze, prowadzenie domu, przysłowiowe skarpetki koło łóżka, które wywołały jakieś tarcia, ale nie było to nic z czym byśmy sobie nie poradzili.
Zawsze się trochę kłóciliśmy o kilku moich znajomych, których nie lubiła. Jestem towarzyski i trochę to bolało, ale wydawało się, że uda się jakiś kompromis. Będę się z nimi spotykał rzadziej i sam, a przecież jeszcze są jej znajomi, z którymi możemy wspólnie spędzać czas. A może poznamy kogoś innego? Nie można być zachłannym, kompromis to podstawa udanego małżeństwa, prawda?
cdn.