Dodaj do ulubionych

prawa ojca a prawa matki

16.12.15, 00:31
cześć,
pomóżcie, bo. nie wiem co zrobić.
Jestem po rozwodzie 6 lat, córka ma 10 lat (5 klasa, poszła do szkoły jako 6 latka).
W wyroku rozwodowym sąd orzekł widzenia dziecka z ojcem 2 weekendy w miesiącu (sobota - niedziela) i wtorki od 15 do 18.
Przez pierwsze 3 lata po rozstaniu i ostatni rok - spotkania ojca z dzieckiem przebiegały masakrycznie - awantury, ustawianie dziecka przeciwko mnie, itp.
2 lata były względnego spokoju, tata się ożenił, żona zaszła w ciążę, urodziła, kolejne dziecko zajęło tatusia do roku i znów zaczęły się konflikty...
tato płaci alimenty (nie dobrowolnie - komornik)
Obecna żona po macierzyńskim zdecydowała się przejść na wychowawczy.
I chwała jej za to - gdyby nie to, że się zaczęła jazda.
W ubiegłym roku szkolnym zapisałam córkę na zajęcia z angielskiego, zajęcia odbywały się we wtorki o 17 (a więc tata tracił godzinę). W zamian za to zaproponowałam zmianę terminu spotkań. tata się zgodził na spotkania w środę. W środę zapisał ją do drużyny zuchowej. Zbiórki podobały się córce, ja się cieszyłam, że dziecko pożytecznie spędza czas. tata zabierał dziecko co najmniej 2 x w tygodniu, czasem częściej - imprezy harcerskie i zuchowe - fakt, nie na wszystkie się zgadzałam, ale to miało miejsce tylko wtedy, gdy miałyśmy już inne plany (tata informował zawsze w ostatniej chwili, raz nawet zdarzyło mu się napisać sms kilka godzin po spotkaniu zuchowym smile)
Na wakacje tata zaproponował obóz zuchowy, jako że on zawiadywał zuchami. Że pomimo wcześniejszych innych ustaleń za imprezę zapłaciłam ja -to normalne, liczyłam się z tym, ale on nawet zażądał, bym zapłaciła za przejazd na obóz (osobna płatność) w kwocie dwukrotnie większej niż wymagana (a na obóc jechała córka jego żony z pierwszego małżeństwa).
skojerzenie miałam jedno smile
w marcu 2015 moja córka dużo chorowała - angina 10 dni, po kontroli lekarskiej, ze dziecko już jest zdrowe poszła do szkoły na 2 dni - i ostre zapalenie pęcherza. tata chciał ją zabrać mimo to - choć córka pisała mu sms i mówiła prze tel. , że jak jest chora, to woli zostać z mamą - wezwał policję tłumacząc dziecku, że on tego nie chce - ale prawnik mu każe.
Potem, w czerwcu - tata z żoną przeprowadzili z moją córką rozmowę na temat - jaka zła jest mama - przepija alimenty, oddała dziecko do żłobka, manipuleje dzieckiem itp. i padło pytanie - to z kim chcesz mieszkać - z mamą czy tatą? Córka powiedziała, ze ze mną. tata kazał dziecku obiecać, że nie powtórzy mi tej rozmowy.
oczywiście - objechałam byłego męża za to - wtedy on kazał się przepraszać córce za to, za go nakłamała i nie tylko on, ale również jego teść, i to nie byle kiedy, tylko podczas jej urodzin. Potem tata obraził się na dziecko, powiedział, ze za to nie zabierze jej na wakacje 9wcześniej córka z nim jeździła, pomimo tego, że wyrok tego nie określał), nie da obiecanego telewizora itp. Z obeitnicy się wywiązał. pomimo moich licznych pytań o wakacje - on ten temat do mnie pozostawił bez odpwoedzi.
dziesko spędziło wakacje ze mną - dużo była poza domem, było fajnie.
Potem zaczął się kolejny rok szkolny i znów zapisałam córkę na angielski - te same dni i do harcerzy - zgosnie z jej wiekiem - do harcerzy. A tata uparł się, że dziecko musi chodzić do zuchów, razem z córką jego żony. Moja córka tego nie chciała.
i zaczęła się jazda. tata nie będzie zaprowadzał córki na angielski.
Zaproponowałam inny termin widzeń z tatą, ale tata na to się nie zgodził. Dziecko ma chodzić we wtorki do niego i koniec. Kierowana dobrem dziecka pokazałam mu wała.
Jeśli tak, to nie będziesz we wtorki widywał się z dzieckiem, ale możesz zaproponować inne rozwiązanie. Podkreślę, że to szkoła językowa i nie miałam wpływu na godziny zajęć, które i dla mnie i córki nie są dogodne.
Minęło parę wtorków i tata podał mnie do sądu - ale nie o zmianę terminów widzeń, ale o grzywnę.
Za każde niezreazlizowane spotkanie chce, bym mu zapłaciła 500 zł
tych niezrealizowanych spotkań było sporo (całe wakacje i teraz kilka wtorków).
wiem, że sąd miarkuje karę, ale i tak (pomimo licznych dowodów na moje dobre chęci) liczę się z kara - która bezpośrednio uderzy także w moje dziecko.
byłam u prawnika, usłyszałam, że tak naprawdę nie mam wielu praw w tym zakresie - pomimo, że córka opowiada na ten temat w szkole - bez mojej zachęty, ale też i bez sprzeciwu - wolę, by dzieko nie zamykało się w sobie.
Córka jest najlepszą uczennicą w klasie i w grupie na angielskim.
Byłam u dzielnicowego (dziś były mąż uderzył moją matkę - ale za lekko, by policja pomimo wezwania się tym zajęła)
Okazało się, ze nie mam żadnej możliwości obrony. jak były mąż będzie robił awantury, to mogę go podać do sądu - udowadniać, a wcześniej za to zapłacić. Spytałam, co będzie, jak to ja będę robiła u niego na podwórku awantury - ja dostanę mandat. Dlaczego? bo on troszczy się o dziecko...
co postanowiłam - ze we wtorki córka nie będzie chodziła na lekscje angielskiego, bo tydzień jej obecności może mnie kosztować tyle, co rok nauki...
Że nie będę narażać nikogo z bliskich na to, że mogą dostać w zęby i nie będą mieli możliwości obrony (tak mi dziś powiedział policjant)
Córka, jak jej powiedziałam, że nie będzie uczestniczyć we wtorkowych zajęciach rozhisteryzowała się - nic dziwnego - wcześniej jej babcia dostała drzwiami, które kopnął jej tata, weszłyśmy do domu jak babcia płakała, nie dało się tego ukryć przed córką, była policja - interwencja ojca, a potem ja jej powiedziałam, że nie będzie chodzić na wtorkowe zajęcia, bo mnie na to nie stać i zadzwoniła do ojca. usłyszała, że babcię pobił dziadek (nieobecny w tym czasie, ale i tak by tego nie zrobił), że to moja wina, bo mogłam ją zapiać do innej grupy ...
Potem ex mąż zadzwonił do mnie - wyzwał mnie od ....
Jesteśmy patologiczną rodziną, choć oboje pracujemy na kierowniczych stanowiskach.
Nie mam pomysłu co dalej - ustąpiłam, dziecko skorzysta z połowy kursu angielskiego, chociaż płakała dziś córka i płakałam ja

Obserwuj wątek
    • zmeczona100 Re: prawa ojca a prawa matki 16.12.15, 09:28
      Natychmiast wnieść o zmianę kontaktów, z zabezpieczeniem- uzasadnić jak tu pisałaś (angielski, niemożność porozumienia się z mężem, mimo wcześniejszej możliwości; podać zamienny dzień- ten "zuchowy" i uzasadnić, dlaczego ten akurat).

      Pisemnie złożyć na policję zawiadomienie o napaści fizycznej i zastraszeniu i wnosić o wszczęcie postępowania.

      W żadnym razie nie odmawiaj córce udziału w angielskim- sądy nie tak chętnie nakładają kary- tym bardziej, że ojciec wcześniej był zgodny i akceptował zamianę ze względu na angielski, a skoro zmieniło się jego zapatrywanie, to nie ma podstaw do ukarania Ciebie (sytuacja usprawiedliwiona dobrem dziecka, wniosłaś wniosek o zmianę kontaktów z zabezpieczeniem).
      • facetka_w_rajtuzach Re: prawa ojca a prawa matki 16.12.15, 23:36
        Byłam dziś w szkole na konsultacjach u psychologa szkolnego - zna mnie, wcześniej często u niej bywałam, a teraz po 3 - letniej przerwie po raz kolejny - jak opowiedziałam co się stało powiedział - skurwysyn, jemu nie zależy na dziecku, tylko na pieniądzach. Musi pani chronić dziecko przed nim.
        a w ustach tej pani to zabrzmiało 10 x bardziej (zawsze stonowana, dążąca do porozumienia).
        Mówisz, ze na policję pisemnie? Jutro składam pismo, bo patrol niewiele zrobił...
        teraz tata mojego dziecka przegiął - nigdy nie byntowałam dziecka przeciw ojcu, tłumaczyłam go - w trocse o dobro dziecka - dziś rozmawiałam z córką szczerze - oczywiście stosownie do jej wieku - że tata chce mi umilić życie, a najbardziej odbika się to na córce. Przedstawiłam jej ew. konsekwencje nałożenia na mnie kary - 11 tys. (albo więcej) oddać za nic, to dal mnie spory uszczerbek w finansach domowych. To odbije się na dziecku - na pewno przez kilka miesięcy nie będzie mnie stać na płatne zajęcia dodatkowe (angielski opłacony do końca roku) - matematykę i rehabilitację (córka ma 0,5 cm krótszą nógę, nie widać tego, ale kręgosłup się krzywi, wyjazdy wakacyjne kino książki. Dodam, ze tata dziecka przy rozwodzie okradł mnie i córkę złotej biżuterii, którą dostałyśmy od moich babć - o to walczyłam, ale nie odzyskałam, bo ex powiedział, że zabrałam wszystko, w tym biżuterię...
        • mayenna Re: prawa ojca a prawa matki 17.12.15, 08:35
          Jak rozumiem kontakty tata z dzieckiem ma i to nadprogramowe, więc nałożenie na ciebie kary nie będzie takie proste. Sąd tez nie każe ci płacic jak za zboże. Powiesz w sądzie że 11 tys to dla ciebie stanowczo za dużo - jesli w ogóle padnie kwota. Zawsze możesz z sądem dyskutować, prosić o zmniejszenie lub się odwołać.Miałaś powód by dziecko nie było u taty w te dni, tata był informowany o angielskim, miał możliwość wybrać inny dzień - nie zrobił tego. Nie będzie łatwo cię skazać za ograniczanie kontaktów. Poszukaj też świadków, sms - ów, gdzie omawialiście tę sprawę. Weż zaświadczenie z angielskiego, że dziecko uczęszcza w określone dni i nie ma innej grupy realizującej ten program.
    • koronka2012 Re: prawa ojca a prawa matki 17.12.15, 20:35
      Szanse na nałożenie na ciebie kary są moim zdaniem znikome, więc nie dawaj się zastraszyć, tylko wnieś o zmianę kontaktów oraz o ustalenie kontaktów w okresie wakacyjnym. Jeśli ojciec nie bierze dziecka w czasie wakacji, to powinien partycypować w kosztach zapewnienia córce opieki. Czy wliczałaś w alimenty koszty wakacji, zajęć dodatkowych itd?

      Druga rzecz - na przyszłość z gościem kontaktuj się wyłącznie na piśmie, maile itd.
      • facetka_w_rajtuzach Re: prawa ojca a prawa matki 17.12.15, 23:42
        Od 5 lat komunikuję się wyłącznie pisemnie - sms. mam na wszystko sms, parę nagrań dyktafonem.
        Wiecie, co jest najgorsze - że wszyscy mnie olewają - sąd będzie rozpatrywał - szczerze - powinien, i jestem przekowana (ale nie pewna - po rozmowie z prawnikiem), że wygram i nie zapłacę nic. Policja, która nie chce zrobić nic w sprawie awantur na moim podwórku, bo tu mieszka dziecko tego pana, Ja za analogiczną drakę dostałabym spory mandat (słowa dzielnicowego na pytanie o odwrócenie ról)
        Do lutego - we wtorki Mała będzie chodzić do ojca - a nóż ruszy go sumienie, jeśli nie - to załatwiłam jej zajęcia wyrównawcze z lektorką, a i sama i starszy brat pomożemy.
        \Żałosne i smutne jest to, że co rok będę musiała się sądzić o te kontakty - sytuacja jest dynamiczna, Młoda zdolna i ambitna na zajęcia chce chodzić i się uczy, a ja jak mam płacić - wybieram sprawdzone placówki i nauczycieli, a nie takie, że głównym kryterium jest termin spotkania z ojcem.
        Wiecie co jest najlepsze?
        Kobiety w sytuacji jak jak i dzieci również - ja nieograniczona władza rodzicielska, ojciec ograniczona - nie mamy żadnych praw odnośnie spotkań. Ja córka bedzie miała 17,5 roku i we wtorek (dzień widzeń z ojcem) umówi się na randkę i na nią pójdzie zamiast do ojca, to mogę mieć zasądzoną gdzywnę, ponieważ to ja nie dopilnowałam, by córka chciała spotkać się z ojcem. Ojciec ma prawo widywać dziecko - jak go nie bierze wcale ( u mnie rzadko), albo przekazuje opiekę nad nim - to jest OK, nikt tego nie bada, to jego prawo, a nie obowiązek.
        Ja tymczasem i dziecko - mamy obowiązek, by dziecko spotykało się z ojcem i nie jest ważne nic - mądry ojciec zrozumie potrzeby dziecka - proponuję zająć się tym w drugą stronę...
        • mayenna Re: prawa ojca a prawa matki 18.12.15, 08:05
          Kochana, może się nieco ogarnij? Zaczynam rozumiec czemu on ci te awantury na podwórku robi.
          Masz dziecko prawie cały czas, sama decydujesz o wszystkim i jeszcze ci mało? To może odwróć sytuacje i postaw sie w roli ojca: ma to jedno popołudnie, które mu zabierają bo była zona nie ma ochoty na kompromisy i najchętniej sama rządziłaby wszystkim.
          Masz takiego eks, jak sobie wybrałaś. Masz z nim dziecko i to dziecko nie jest tylko i wyłącznie twoja własnością.
          Nie masz prawa mieć poczucia krzywdy bo to ty jesteś wygrana jako rodzic: masz dziecko. Ale jak wolisz to zamień sie z eksem: niech on przejmie opieke a ty wtedy zobaczysz jak to jest widywać córkę dwa weekendy w miesiącu i jedno popołudnie, które druga strona ci jeszcze zagospodaruje angielskim, bo przeciez 'dobro dziecka i ja płacę za naukę". Ciesz sie że ojciec chce mieć więż z dzieckiem bo jeszcze z rok a przy takim twoim podejści to odpuści i ograniczy sie do przesyłana alimentów. A może o to tylko cichodzi?
          • ortolann Re: prawa ojca a prawa matki 18.12.15, 09:53
            I z tego też powodu ojciec ma prawo szarpać babcię albo obrazić się i powiedzieć "nie, bo nie" na propozycję innego dnia spotkań?
            • mayenna Re: prawa ojca a prawa matki 18.12.15, 10:33
              Nie ma prawa szarpać nikogo. Pozostaje jednak niejasne co babcia robiła w ogródku skoro nie jest stroną w konflikcie. Pan ma prawomocne się postanowienie sądu o kontraktach i ma prawo mieć je w ustalone dni. Matka wiedziała że angielski z tym koliduje. Powinna albo się dogadać albo formalnie ustalić przez sąd. Ojciec ma prawo powiedzieć nie bez wyjaśniania. Możliwe że ons swoje życie poukladal pod te kontakty..
              • anoraak Re: prawa ojca a prawa matki 18.12.15, 17:32
                > Nie ma prawa szarpać nikogo. Pozostaje jednak niejasne co babcia robiła w ogród
                > ku skoro nie jest stroną w konflikcie.


                to jest dopiero żart, biedny ojciec sobie życie poukładał pod kontakty z dzieckiem więc z nerwów, że jego poukładane życie nie jest tak poukładane, może szturchać babcie dziecka smile
                a babcia winna, bo niejasne jest co robiła w ogródku skoro nie jest stroną w konflikcie smile
                Mayenna, czytam już kolejną Twoją wypowiedź na temat praw ojców i ręce opadają.
                Pewnie, że autorka powinna była ustalić formalnie kontakty przez sąd i mam nadzieje, że zrobi to jak najszybciej, ale być może sądziła, że dla ojca dobro dziecka też jest ważne, a nie tylko prawo do kontaktów. To jakaś paranoja, żeby być tak nieelastycznym aby nie móc przesunąć dnia kontaktów gdy powód jest ważny przede wszystkim dla dziecka. To jakaś paranoja obrażać się na dziecko tylko dlatego, że powiedziało coś nie po myśli ojca. Wreszcie to paranoja, żeby karać dziecko (np. poprzez brak kontaktu w wakacje) bo....niewiadomo w sumie co.



                • mayenna Re: prawa ojca a prawa matki 19.12.15, 17:04
                  Zan im napiszsz tu o 'dobru dziecka' i matce jako jedynej strażniczce tego dobra to pomyśl przez chwilę co ty być czuła na miejscu ojca.Nie ma żadnego przekazu czemu on sie zachowuje jak się zachowuje. Pani za to nie omieszkała udzielić nam informacji, że psycholog ( sic!) określił go mianem 'skurwysyn". Dla mnie to jest nie pojęte. Dziecko maja wspólnie i jego dobro moga definiować odmienne. Jednak niezaprzeczalne jest że najważniejszym dobrem dziecka jaki moga mu rodzice dać jest więż i miłość. Ojciec ma na to dwa weekendy i jedno popołudnie w tygodniu. W wakacje ma nieustalone kontakty - o czym matka wspomina.
                  Ma za to prawomocny wyrok sądu o kontaktach i czy się to matce podobna czy nie, ona ma tego przestrzegać.Wiedziała, że angielski koliduje z kontaktami. Ojciec nie zgadza się na zmiane i ma do tego prawo.
                  Jak pan nie zapłacił alimentów to ściaga je komornik. Kontakty sa takim samym wyrokiem orzeczone więc nie ma się co dziwić, ze pan oddał sprawę do sądu. Nie ukarają pewnie matki, ale ona sama tę sytuację spowodowała poprzez swoje lekceważenie prawa ojca i dobra dziecka.
                  Cieszę sie że robię na tobie az takie wrażenie, że ci ręce opadają bo oznacza to że jednak umiem w tym wszystkim zachowac drowy rozsądek i nie jestem zacietrzewioną była żoną, co to jedna jedyna ma dziecko na własność.
                  • anoraak Re: prawa ojca a prawa matki 19.12.15, 21:27
                    W Twoim mniemaniu dobro dziecka to to co określi ojciec, tym się niestety kompromitujesz w moich oczach. W każdej wypowiedzi matki doszukujesz się drugiego dna, zachowania ojca (karygodne) - usprawiedliwiasz.
                    Nie zgadzam się też z tezą, że najważniejsze dla dziecka jest posiadanie kontaktów z ojcem dokładnie w określone dni. W ogóle zastanawiam się czy na pewno zawsze najważniejsze dla dziecka jest posiadanie kontaktu z ojcem ? Często te kontakty są szkodliwe i niestety wychodzi to po latach. Ostatnio rozmawiałam ze znajomą, dorosła już osobą, która bardzo ucierpiała na właśnie takich kontaktach z ojcem jakie opisane są w tym wątku (karanie dziecka brakiem kontaktu za to co powiedziało matce, zmuszanie do wybrania "lepszego" rodzica, którym oczywiście był ojciec itd) - dziewczyna jest dorosła i od lat na terapii bo nie jest w stanie funkcjonować, właśnie przez takie kontakty z ojcem do których aby było śmieszniej była zmuszana przez matkę, właśnie w imię tak zwanego "dobra dziecka".
                    Tak więc Mayenno, nie wiem co się stało w Twoim życiu, że masz tak skrzywione widzenie rzeczywistości i wszystkie sytuacje wrzucasz do jednego wora (biedny ojciec, postaw się w jego sytuacji, ma kontakty to mu się należą, bez względu na to co czuje samo dziecko itd), ale uwierz mi, że nie każda matka utrudnia kontakty, nie każdy ojciec dba o dobro dziecka.
                    W tym konkretnym przypadku ojciec ma prawa i może z nich korzystać, nie patrząc na kasę matki oraz uczucia swojego dziecka - ma takie prawo. Nie czyni go to jednak dobrym ojcem tylko ojcem, który za pomocą dziecka prowadzi grę z matką. Już pomijam, że nie płci dobrowolnie alimentów, co doskonale obrazuje jego stosunek do dziecka, ale oczywiście prawo do kontaktów w wyznaczonym terminie ma.
                    Nie robisz na mnie aż takiego wrażenia, po prostu trudno się Ciebie czyta gdy w każdym wątku powtarzasz te same mądrości o zdrowym rozsądku (niestety ja go nie widzę) i zacietrzewionych byłych żonach. Pewnie jakaś część matek gra dziećmi, ale warto pamiętać, że do takiej gry są potrzebne dwie strony - dokładnie jak w tym wątku.
                    • mayenna Re: prawa ojca a prawa matki 19.12.15, 22:00
                      Nie chce mi się pisać bo podajesz przykład patologii aby podkreślić swoje zdanie. Norma to udział obojga rodziców w życiu dziecka. Każde z nich ma równe prawa i obowiązki. Poczytaj może coś na temat skutków rozwodu dla dzieci.
                      A tak normalnie i po ludzku: po to jest orzeczenie sądu aby nie było konfliktów bo rodzice nie potrafią się dogadać..
                      • mayenna Re: prawa ojca a prawa matki 19.12.15, 22:05
                        Może nie wiesz ale forum ma funkcję umozliwiajaca nie czytanie postów danej osoby
                        • anoraak Re: prawa ojca a prawa matki 19.12.15, 22:17
                          wiem doskonale, ale nie widzę takiej potrzeby
                      • anoraak Re: prawa ojca a prawa matki 19.12.15, 22:15
                        Jakie przykłady patologii ? smile Toż napisałam dokładnie to co opisała autorka czyli zmuszanie do wyboru właściwego rodzica, obrażanie się na dziecko z powodu tego co dziecko powiedziało matce - to wszystko i nie tylko (bo jeszcze nie płaci dobrowolnie alimentów) - robi ojciec dziecka autorki. I Ty to chyba pochwalasz, w imię właśnie prawa ojca do kontaktów.
                        Ja bym jednak doradzała Tobie poczytać cokolwiek o skutkach rozwodu rodziców dla dzieci - ale nie pop psychologiczne czytadała tylko fachową literaturę.
                        Dodam, że sama w ogóle nie ograniczam kontaktów ex męża z dziećmi, piszę to, bo mam wrażenie, że kolejny raz błędnie interpretujesz rzeczywistość i wrzucasz mnie do wora "zacietrzewiona ex żona" smile
                        • mayenna Re: prawa ojca a prawa matki 20.12.15, 09:04
                          Rozumiem że jest jedna właściwa interpretacja? Opisalas jeden wijatkowy przypadek na potwierdzenie swojej tezy. W fachowej literaturze jak po nią siegmiesz znajdziesz rzetelniejsze badania i opinie które pozwolą ci odkryć ze ten przykład to patologia.
                          • anoraak Re: prawa ojca a prawa matki 20.12.15, 19:40
                            Mayenna, może przeczytaj jeszcze raz pierwszy post, tam faktycznie znajdziesz patologię. Szczerze współczuję dziecku autorki - takie wspaniałości funduje jej dobry ojciec :

                            "tata z żoną przeprowadzili z moją córką rozmowę na temat - jaka zła jest mama - przepija alimenty, oddała dziecko do żłobka, manipuleje dzieckiem itp. i padło pytanie - to z kim chcesz mieszkać - z mamą czy tatą? Córka powiedziała, ze ze mną"

                            "on kazał się przepraszać córce za to, za go nakłamała i nie tylko on, ale również jego teść, i to nie byle kiedy, tylko podczas jej urodzin."

                            "Potem tata obraził się na dziecko, powiedział, ze za to nie zabierze jej na wakacje 9wcześniej córka z nim jeździła, pomimo tego, że wyrok tego nie określał), nie da obiecanego telewizora itp. Z obeitnicy się wywiązał. pomimo moich licznych pytań o wakacje - on ten temat do mnie pozostawił bez odpwoedzi."

                            i Ty każesz się autorce wczuwać w to co czuje ojciec jak nie może 45 minut we wtorek być z dzieckiem bo ma język angielski smile Że ten biedaczek tak tęskni za córką, w ten wtorek kiedy dziecko ma angielski, usycha wręcz z tej tęsknoty (podobnie jak w wakacje usychał ie kontaktując się z dzieckiem).

                            Ale wiem co odpowiesz : to jest wersja matki więc jest niewiarygodna smile
                            • mayenna Re: prawa ojca a prawa matki 20.12.15, 19:48
                              Czyli uważasz, że wyrok sądu nie ma znaczenia? To czemu nie zakwestionować go w sprawie alimentów?
                              Dla mnie tylko to ma znaczenie w tym poście.
                              • anoraak Re: prawa ojca a prawa matki 20.12.15, 20:05
                                wyrok ma jak najbardziej znaczenie, autorka powinna go jak najszybciej formalnie zmienić np. ograniczając kontakty ojca w ogóle do minimum, jeżeli ojciec faktycznie robi takie rzeczy jakie robi (bo niszczy to psychikę dziecka), lub wręcz przeciwnie - rozszerzając kontakty do jak najczęstszych tak aby rzekomo wspaniały ojciec mógł faktycznie się zaangażować a nie tylko sabotować wychowanie córki. obstawiam, że rozszerzenie kontaktów nie wchodzi w grę smile ale może się mylę. poczytaj ten wątek autorki, dla mnie to dziecko autorki przeżywa istny horror, myślę, że jej życie też skończy się wieczną terapią :
                                forum.gazeta.pl/forum/w,24087,156806735,,poraadzcie.html?v=2
                                nie zmienia to faktu, że z Twoich wypowiedzi wynikało, że ojciec jest cacy, a to matka jest be.
                                ja natomiast uważam, że zarówno matka jak i ojciec grają w grę i traci na tym dziecko.
                              • zmeczona100 Re: prawa ojca a prawa matki 20.12.15, 21:27
                                mayenna napisała:

                                > Czyli uważasz, że wyrok sądu nie ma znaczenia?

                                Oczywiście, że nie ma- w momencie, gdy zaczyna nie służyć dobru dziecka.

                                Pominęłaś, że tatuś dopiero od jakiegoś czasu toczy pianę - wcześniej nie reagował, że dzieje mu się krzywda (bo przecież nie dziecku).
                                • mayenna Re: prawa ojca a prawa matki 21.12.15, 09:01
                                  A nie jego krzywdą jest brak kontaktów? Ma prawo toczyc piane jak mu była żona robi niespodzianki w postaci zabrania popołudnia z dzieckiem. Zauważ, że napisała, że rzadko rezygnuje sam z kontaktów. Wyrok nie nakazuje matce we wtroki posyłac dziecka na angielski. Ma na to 4 inne popołudnia.
                                  Na tym forum dobro dziecka jest tożsame z decyzją matki. Ciekawe czy w małżeństwie też traktowałyście ojców jak bezwolne cielęta? Bo normalnie to kwestie wysłania dziecka na angielski sie omawia.
                                  • mayenna Re: prawa ojca a prawa matki 21.12.15, 09:03
                                    11 tys za nierealizację kontaktów, przy najwyższej stawce po 500 zł za każde - ile razy ojciec nie widział córki? bo mi wychodzi że nie od września...
                                  • zmeczona100 Re: prawa ojca a prawa matki 21.12.15, 09:35
                                    mayenna napisała:

                                    > A nie jego krzywdą jest brak kontaktów?

                                    Krzywda byłaby "uzasadniona", gdyby przy okazji krzywdy doznawało dziecko- gdzieś ją widzisz? BTW, od kiedy jest tak bardzo "krzywdzony" i dlaczego dopiero niedawno zyskał świadomość, że dzieje mu się krzywda?

                                    Wyrok nie nakazuje matce we wtroki p
                                    > osyłac dziecka na angielski. Ma na to 4 inne popołudnia.

                                    Mayenna, no nie wierzę, że to napisałaś smile Naprawdę nie wierzę, że to Ty- ta sama logiczna, mądra osoba, która zazwyczaj wypowiada się pod tym nickiem smile
                                    Bo przecież to, co piszesz, jest- wybacz- głupie i pozbawione sensu.
                                    Ale odpowiem na to:

                                    Bo akurat wtedy dziecko ma angielski.

                                    Ciekawe czy w małżeńst
                                    > wie też traktowałyście ojców jak bezwolne cielęta? Bo normalnie to kwestie wysł
                                    > ania dziecka na angielski sie omawia.

                                    W małżeństwie rodzice kierują się tym, co dziecku służy, a nie dowalaniem drugiej osobie.
                                    Już widzę, jak się mąż- ojciec buntuje, bo córka ma dwa razy angielski w tygodniu i nie ma kiedy z nią się spotykać.

                                    Chcesz omawiać prostą jak drut kwestię? A co tu jest do omawiania- sposób wywarcia nacisku przez matkę na szkołę, by dopasowała dni tygodnia do spotkań z tatusiem? No wybacz, ale to nawet śmieszne nie jest, tylko bardzo żałosne.
                                    A może trzeba córkę z tych zajęć wypisać? Bo wcześniej ojcu nie tylko, że nie przeszkadzały te zajęcia, ale nawet z matką współpracował w tym zakresie- dopiero później włączył mu się szwendacz.

                                    Niech biedny tatuś idzie do sądu i niech dochodzi "należności"- wierzę, że trafi na mądry skład, który potraktuje go odpowiednio do "przewiny" matki.
                                  • tricolour Gdy Cie kiedyś spotkam... 21.12.15, 14:34
                                    ... to Cię z radością uściskam, jeśli Pani oczywiście pozwoli.

                                    Zauważ przy tym, że największy opór - mojej długoletniej oponentki - wywołało odkrycie przez nią nieoczekiwanej prawdy, że tydzień składa się z pięciu popołudni oraz że ubytek jednego popołudnia zostawia cztery popołudnia w stanie wręcz nienaruszonym, do swobodnego zagospodarowania...

                                    Jak te zwoje musiały nagle się szamotnąć...
              • ortolann Re: prawa ojca a prawa matki 18.12.15, 22:12
                Co babcia robiła w ogródku? To proste: albo witała się z gąską, albo konstruowała bombę termojądrową. Normalne babcie nie plączą się po ogródkach, to powszechnie znane prawo natury.
                • mayenna Re: prawa ojca a prawa matki 19.12.15, 11:04
                  Babcia nie jest stroną w sporze i nie powinna się wtrącać. Zaczynam rozumieć czemu tak powszechne są kochanki. Jak mąż jest częścią wyposażenia domowego i nie ma nawet prawa do dziecka to szuka dla siebie szacunku poza małżeństwem.
                  Dobrem dziecka nie jest pozbawienie go południa z ojcem. Języka spokojnie może nauczyć się nawet jakos staruszka. Czasu z ojcem nic jej nie zwrócił. Dla emocjonalnego rozwoju dziecka ojciec jest bardzo istotny.. nawet jak nie jest ideałem
                  • zmeczona100 Re: prawa ojca a prawa matki 21.12.15, 09:38
                    Języka spokojnie może
                    > nauczyć się nawet jakos staruszka.

                    Pewnie nawet w trumnie też mozna.
                    Pytanie tylko- po co?

                    Czasu z ojcem nic jej nie zwrócił. Dla emocj
                    > onalnego rozwoju dziecka ojciec jest bardzo istotny.. nawet jak nie jest ideałe
                    > m

                    I oczywiście idealny jest na to jedynie czas lekcji angielskiego smile
                    • mayenna Re: prawa ojca a prawa matki 21.12.15, 09:47
                      Ma jeszcze 4 inne popołudnia w tygodniu. Da się pogodzić kontakty z ojcem z nauka języka. Tu nie ma wyboru albo-albo.
                      • zmeczona100 Re: prawa ojca a prawa matki 21.12.15, 09:50
                        Oczywiście, że się da- ale akurat nie od matki i dziecka to zależy smile
                        • mayenna Re: prawa ojca a prawa matki 21.12.15, 11:52
                          Alez jak najbardziej od matki. W sprawie alimentów przecież umie załatwić sprawę formalnie. Tutaj też mogła.. Tylko to pokazuje że lekceważy wyrok w sprawie kontaktów, a nie w sprawie alimentów
                          • tricolour Ja bym nie dyskutował... 21.12.15, 14:27
                            ... a szczególnie bym nie twierdził przy Twojej interlokutorce, że coś złego może zależeć od matki. Albo bezczelnie pisać, że dziecku ojciec jest potrzebny. A już poruszanie sprawy pieniędzy, to istna prowokacja gliwicka.
                          • zmeczona100 Re: prawa ojca a prawa matki 21.12.15, 20:12
                            mayenna napisała:

                            > Alez jak najbardziej od matki. W sprawie alimentów przecież umie załatwić spraw
                            > ę formalnie. Tutaj też mogła..

                            Ty utożsamiasz kontakty dziecka z papierem z sądu ("wyrok"). I wtedy rzeczywiście masz rację- gdyby chodziło o zgodność w papierkach.
                            Tu chodzi jednak o spotkania z ojca z dzieckiem, które do niedawna odbywały się BEZ papierka, a teraz ojciec chce ukarać za to matkę.

                            Wracam więc do tego, co pisałam od początku- wniosek matki o zmianę kontaktów z uzasadnieniem, jak podawała.
                            Tylko niech nie zapomni wziąć pełnomocnika smile Jak ojcu tak zależy, to będzie miał porządek w papierach- za który jednak sam zapłaci smile smile smile

                            Bo wiesz, Mayenna, sąd i tak zmieni te kontakty i ojciec będzie się musiał dostosować. Tylko czy "nie da się" tego załatwić bez sądu- tak normalnie jak było wcześniej?
        • koronka2012 Re: prawa ojca a prawa matki 18.12.15, 19:06
          Niestety żeby wymóc konkretne działania na policji trzeba mieć sporo czasu. Zapewne musisz złożyć po prostu formalną skargę/założyć sprawę. Zerknij co było w notatce służbowej z wezwania, to istotne. Co do reszty - masz rację, jak ojciec olewa kontakty to nie grożą mu żadne konsekwencje finansowe, nie ma tu równowagi.

          Akcja ojca jest podyktowana zwykłą złośliwością, skoro jak rozumiem widywał się w weekendy a problem dotyczył tylko wtorków. A na pocieszenie - po 13 roku życia zdanie córki będzie brane pod uwagę przez sąd. Nie wiem czy w waszym przypadku wizyta w RODK nie naprostowałaby trochę ojca.
    • tricolour Może ja się czepiam... 18.12.15, 14:13
      ... ale jeśli traktujesz swoje dziecko jak kryminalistę, to trudno oczekiwać, by ojciec zachowywał się inaczej.

      Gdyby zamiast "widzeń" były normalne spotkania, wyjazdy, wakacje, treningi itp, to i dziecko byłoby normalne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka