Dodaj do ulubionych

I odszedł.

08.10.17, 22:00
Wyję z bólu. Powiedział ze nie mam go prosić blagac. Ze nie zmieni zdania. Ze probowal tyle razy i nie ma już siły walczyć dalej. A ja błagam go na kolanach żeby wrócił. Po trzech strasznych nocach spakowalam wszystko. Wszystko i przeprowadziłem się do mamy. Zabrałam nasze wspolne dziecko i moje z pierwszego małżeństwa, o które tak walczylismy.
I został sam w naszym domu a ja pisze do niego, jadę po bandzie błagalam by zmienił zdanie i dał nami jeszcze szansę.
Znamy się 20 lat. Przyjaznilismy od zawsze. A po latach, powiedzieliśmy sobie prawdę ze nie możemy żyć bez siebie. Spakowalam w jeden dzień moje dotychczasowe życie. Odeszłam od męża którego nie kochalam i z 1.5 rocznym dzieckiem zaczęliśmy nowe życie. Po czterech latach zdecydowaliśmy się na wspolne dziecko. Bo kochaliśmy się absolutnie. Ale przez cały ten czas walczyliśmy o wychowanie Mlodego. Bo dzieciak trudny a ja malpią miłością rozpuścić i pozwoliłam rządzić w domu. Dałam mu wolna rękę na wychowanie. Ale jego pruskie metody mnie przerażały. I zamiast pozwolić mu na wychowanie twarda ręką ciągle podważylam jego metody.
Mieliśmy kryzys w maju. Zdecydował ze odchodzi bo 100 razy go zawiodłam. Bo obiecując ze się dostosuje nadal przeszkadzałam. Pomimo tego że efekty były wyraźne i Młody zmienił się bardzo. Wrócił wtedy bo chciał ratować rodzinę. A teraz odchodzi bo nie ma już siły kolejny raz walczyć. Ze mną bo ja się nie zmienię i choć obiecuje to i tak w końcu nie wytrzymuje i odpuszczam Młodemu.
Jestem roztrzaskana. Jadę na środkach uspokajcatch i autopilocie. Mam od 1.10 nowa prace, na okres próbny. Cholernie ważną bo wreszcie odbijam się od dna. A nie mogę wstać z łóżka. Wyję z bólu i błagam go o powrót.
Pisałam już kiedyś na forum Wychowanie z pytaniem o psychologa dziecięcego bo bylismy w rozsypce. Znalazłam taka ktora pochwaliła jego metody. I kazała mnie się podporządkować bo to mądry facet jest. I walczyłam ze sobą patrząc na wyjącego Mlodego który miał karę bo nie zdążył z kolacja i wyleciał na klatkę żeby skończyć bułkę. A że chciało mu się sikać to sikał po nogach bo nie został wpuszczony dopoki nie zjadl. I sto takich sytuacji było. A mnie matce serce się kroiło.
I teraz on odchodzi bo nie widzi senauka walczyć. Ze mną. Uwielbia Młodego. Kocha swoją córkę i odchodzi. Chce mi ją odebrać bo ja nie potrafię wychować dziecka i ona nie bedzie wychowywac sie w domu gdzie ma najgorsze wzorce brata. Jedyne co wynegocjowałam to tydzień na tydzień. Nie wiem co robić.
Wszyscy nasi znajomi się ode mnie odseparowali. Całą jego rodzina jest przeciwko mnie. Pozostaje mi blagac go nadal bo nie chce pozwolić żeby dzieci wychowtrwały sie w rozbitej rodzinie. Wiem co mówię bo rozwod moich rodziców to dla mnie trauma.
Jak ja mam go odzyskać? Jest miłością mojego życia. I nie wyobrazam sobie zycia bez niego.
Obserwuj wątek
    • koronka2012 Re: I odszedł. 08.10.17, 22:35
      Dziewczyno, zacznij się leczyć, bo jesteś niezrównoważona i kompletnie nie rozumiesz słowa "kochać".

      Ja rozumiem, że można mieć problemy z dzieckiem - ale odeszlaś do tego faceta, kiedy miał jak rozumiem 1,5 roku - to gdzie był wcześniej jako ojczym? oboje jesteście niewydolni wychowawczo, skoro ty pozwalasz ZNĘCAĆ SIĘ nad dzieciakiem - i w dodatku skamlesz, żeby ten psychopata do ciebie i dzieci wrócił. Uwielbia młodego??!
      "miał karę bo nie zdążył z kolacja i wyleciał na klatkę żeby skończyć bułkę. A że chciało mu się sikać to sikał po nogach bo nie został wpuszczony dopoki nie zjadl"

      Q..WA. Słów brak. Co innego uczyć dziecko konsekwencji i nie odpuszczać, a co innego dręczyć go i łamać psychikę.

      On nie jest miłością twojego życia, tylko przekleństwem twojego życia. Dla dzieci lepiej że odszedł. Ty nie masz co negocjować bo to nie on ustala jak ma być - tylko iść do sądu i załatwić badania w RODKu, bo tygodniowy pobyt z debilem pod jednym dachem nie wyjdzie żadnemu dzieciakowi na zdrowie. A najmniej twojej córce, która chłonie chory model rodziny.
      • rozbita28 Re: I odszedł. 08.10.17, 22:57
        Kubeł zimnej wody.
        Moja opowieść to jedna strona medalu. Po jego stronie są setki pomyslow od początku jak Mlodego wychować. Gdy nie mieszklaismy jeszcze razem zwracał mi uwagę na drobiazgi które mnie uchodziły. Bo mieszkałam sama z dzieckiem i byłam dla niego na 100% A wg niego to błąd bo dziecko musi znać swoje miejsce i nie jest na piedestale. Młody miał ekstremalne problemy z jedzeniem. Do dziś ma. Ale mozolną pracą uzyskaliśmy ogromne efekty. Dziś zjada nawet obiady szkolne a za dzieciaka rąbał suche bulki. I wiem ze to jego zasługa. Był od początku dla niego. Chcial być dla niego ojcem ale mu nie pozwoliłam bo dzieciak miał ojca. Weekendowego ale nie chciałam go pozbawiać tego kontaktu. Sama wychowana bez ojca nie chciałama tego dla mojego dziecka. I teraz obydwoje mają rozbita rodzinę. Bo pomimo tych metod Młody tez go uwielbia i jest dla niego autorytetem. Jest jego rodziną. I wyje w poduszke ze chce wrócić do domu i niego. I że to jego wina. Bo nie jadł warzyw i owoców i ciagle chorował i przez to zarazal siostrę. I dlatego teraz musieliśmy się wyprowadzić a Młoda będzie z ojcem.
        Piszesz ze psychopata. Z mojej opowieści właśnie tak to wygląda. Dwie bliskie mi osoby tez go tak odbierają. Ale on ma za sobą rzeszę przyjaciół, rodzinę i psychologa który to pochwalal. I jestem tak rozwalona ze sama już nie wiem gdzie leży prawda. Jego ojciec, ojczym znaczy jest taki. I on przejął ten model wychowania. Złamać psychike. Dokładnie tak. Niestety nie na każdego to działa. Mlody jest przekorny, wiec było to cholernie trudne. Ja z kolei uparta wiec ze mną tez miał ciężko. I poddal się. Bo nie ma już siły walczyć.
        • amb25 Re: I odszedł. 09.10.17, 14:26
          Mieszkam za granica tez mam "uparte" dziecko. I wiesz, gdyby stalo sie cos takiego: ...wyjącego Mlodego który miał karę bo nie zdążył z kolacja i wyleciał na klatkę żeby skończyć bułkę. A że chciało mu się sikać to sikał po nogach bo nie został wpuszczony dopoki nie zjadl... to zaraz bym miala policje na karku i urzednikow od dzieci i sprawe w sadzie... Az dziw, ze twoi sasiedzi nie wezwali policji. Zapisz to wszystko i wyciagnij na sprawie rozwodowej.
          Twoj syn na pewno potrzebowal "twardej reki" (sa niestety takie dzieci) i konsekwencji ale to to chyba przesada. Jesli nie potraficie dogadac sie w sprawie wychowania dziecka to lepiej ze sie rozstaliscie.
          A teraz to poczucie winy u chlopaka. Zastanawialas sie skad moglo sie wziasc? Co wyscie mu naopowiadali ze on ma takie pomysly? Jesli biskie ci osoby dbieraja twojego meza jako psychopate to moze cos w tym jest? Psychopaci z reguly sa mili i charyzmatyczni wrecz i potrafia doskonale manipulowac otoczeniem. Psychologami tez mozna doskonale manipulowac. To potrafi juz moj 14-latek - ten uparty.

          Przypuszczalnie jak opiszesz sadaowi metody wychowawcze i potwierdza je sasiedzi to nie wiadomo czy on te dzieci dostanie.
          • marikax1970 Re: I odszedł. 09.10.17, 15:31
            Psychopatyczny facet i uzalezniona od niego emocjonalnie dziewczyna. Uciekaj i dziekuje Bogu na kolanach ze cie zostawil.
            • marikax1970 Re: I odszedł. 09.10.17, 15:32
              A jak się już dowiesz jak ma imie "ten jego brak sily" i ile miesięcy lub lat jesteś zdradzana amok ci przejdziesmile Pozdrawiam smile
              • rozbita28 Re: I odszedł. 09.10.17, 19:52
                Podejrzewałam go o to od paru miesięcy. Przetrzepalam komórkę. Znalazłam parę nie fajnych tekstów. Klocilismy się o to. Twierdził że to tylko żarty. Wiedziałam jakie wrażenie robi na kobietach. Ile jego byłych dałoby się pokroić żeby znaleźć się na moim miejscu. Może masz rację. Chociaż byłoby to dla mnie szokiem. Bo znam go i jest uczciwy w tym względzie.
            • rozbita28 Re: I odszedł. 09.10.17, 19:48
              Fakt. Jestem uzależniona. Kocham go całe moje życie. I kiedy zdecydowaliśmy się wreszcie być razem byłam najszczesliwsze na świecie. To był mój najlepszy przyjaciel. Od 20 lat. Cholernie trudno pogodzić się z tą stratą. Znałam go na wylot. Przynajmniej tak mi się wydawało. I jemu też. Niestety oboje się pomylismy.
          • rozbita28 Re: I odszedł. 09.10.17, 17:39
            Sąsiedzi? Mieszkamy w bloku gdzie wszystko słychać. Mieliśmy na głowie policję i kuratora. Sprawa się rozmyła bo byłam w MOPSie i rozmawiałam z psychologami o problemach z Młodym.
            Ma poczucie winny bo stałe słyszał ze jak się nie będzie odpowiednio zachowywać to będzie miał wystawione walizki za drzwi.
            Tak jest duszą towarzystwa. Wszyscy go uwielbiają. Ma wianuszek zakochanych entuzjastek. I pięknie manipuluje.
            • koronka2012 Re: I odszedł. 09.10.17, 21:09
              rozbita28 napisała:

              > Ma poczucie winny bo stałe słyszał ze jak się nie będzie odpowiednio zachowywać
              > to będzie miał wystawione walizki za drzwi.

              Jezu, pozwoliłaś zryć dziecku psychikę, zniszczyć jego poczucie bezpieczeństwa, własnej wartości, to co robił twój mąż - niezależnie od pobudek - to jest przemoc psychiczna i znęcanie się. Jak można dziecku coś takiego powiedzieć? jak rozumiem - przy twojej milczącej aprobacie... koszmar. Zastraszanie jest najgorszą metodą - prowadzi do zaburzeń żywieniowych. Piszesz o psychologu, który mężowi przytaknął - cóż, wśród psychologów też zdarzają się debile.

              > Tak jest duszą towarzystwa. Wszyscy go uwielbiają. Ma wianuszek zakochanych ent
              > uzjastek. I pięknie manipuluje.

              Wiem doskonale jak takie osoby oddziałują na otoczenie - byłam żoną takiego. To jest ciągła gra pt "zobaczcie jaki jestem zaj...sty", wszystko na pokaz, nawet modulowanie głosu w zależności od sytuacji, żeby lepiej wpasować się w towarzystwo i świecić światłem cudzego zachwytu. Różni nas to, że ja nie widziałam powodu do nazywania tego miłością.

              Zlituj się nad własnymi dziećmi i idź do psychologa, tylko poszukaj jakiegoś dobrego.
              • rozbita28 Re: I odszedł. 09.10.17, 22:27
                Miał dobre intencje. Tylko metody złe. U niego było doświadczenie i wsparcie rodziny, ojca który nakręcał go do tego. Bo ja byłam słaba i dzieciak wszedł mi na głowę. I on chciał mi pomóc go ustawić. A że Mlody był cholernie trudny i brak bajki nie robil ma nim wrażenia to i kary stawały się coraz surowsze. W niedawne Mlodego urodziny kazal mu isc spac bo nie zjadl salatki, ktora mu nalozyl. Mlody ja zwymiotowal. A on przy wszystkich powiedzial ze w takim razie ostrzegal i idzie spac. Wszyscy w szoku a ja zamiast zaprowadzic Mlodego do pokoju kazalam mu dokonczyc kolacje. Bez salatki. I nie pozwolilam nikomu wyjsc. I szlag go trafil. Ostatecznie poklocilismy się o to ze jak go odebrał po szkole i Młody nie chciał dojeść obiadu postawił go na srodku pokoju i kazał stać. Stał przez półtorej godziny aż przyszedł czas kolacji. Jak wrovilam do domu poprosiłam żeby tego wiecej nie robil. Mlody byl zmeczony po szkole i chcial odpoczac. Ale on twierdzil ze dziecku krzywda sie nie dzieje i uznał ze po raz ostatni podważylam jego zdanie i ze to koniec. Jak to pisze to mam wrażenie ze to jakaś patologia. A my byliśmy normalna rodzina. Z wycieczkami za miasto, grillem i wakacjami w górach. I teraz walczę o to wszystko. A on Pan i Waldca juz zdecydował za nas. Rozwala całe nasze życie.
                • marikax1970 Re: I odszedł. 10.10.17, 08:06
                  Brak przemocy to nie slabosc smile zobacz jak przepral ci mozg ten psychol ze piszesz takie rzeczysmile ja jestem psychologiem i z tej perspektywy mowie ci ze żaden merytorycznie ok zawodowiec nie powiedział by takich rzeczy. Przemoc w zadnym przejawie nie sluzy celom wychowawczym tylko celom prześladowcy smile zacznij myslec niezależniesmile Najlepiej idz na terapie do kogos madrego bo przy tym stopniu uzależnienia możesz nie dac rady sama>>> nazywasz oprawce który ostatecznie cie porzuci swoim przyjacielem. Ratuj siebie bo to ze on cie zostawil daje ku temu szanse. Gorzej jakby został na wieki i calkiem cie zniszczylsmile Walcz o siebie.
                • amb25 Re: I odszedł. 10.10.17, 08:15
                  Miał dobre intencje. Tylko metody złe. - Ty chyba trollem jestes.
                • koronka2012 Re: I odszedł. 10.10.17, 20:14
                  rozbita28 napisała:

                  > Jak to pisze to mam wrażenie ze to jakaś patolo
                  > gia. A my byliśmy normalna rodzina.Z wycieczkami za miasto, grillem i wakacjam
                  > i w górach

                  NIE BYLIŚCIE NORMALNĄ RODZINĄ. Wyjazd na wakacje nie świadczy o tym, że rodzina nie jest popaprana i toksyczna. Rodziny gdzie panuje przemoc też jeżdżą za miasto i robią grilla.

                  >. I teraz walczę o to wszystko. A on Pan i Waldca juz zdecydował za n
                  > as. Rozwala całe nasze życie.

                  Walcz raczej, żeby ci odrobina rozumu wróciła. Skazałaś syna na piekło, w dodatku nie napisałaś dotąd nic, co by wskazywało na jego trudny charakter. Nie je? so what?
                  To nie pan i władca rozwala wasze życie - to ty je rozwaliłaś pozwalając na znęcanie się nad dzieckiem. W normalnym kraju TOBIE odebrano by prawa rodzicielskie. Bo to ty jesteś matką i to ty dopuściłaś do tego, żeby dzieciak cierpiał.
                  • rozbita28 Re: I odszedł. 10.10.17, 22:27
                    Ciągle słuchałam monologi ile to rzeczy robie źle. Ze nie zwracam uwagi na drobiazgi, składanie rzeczy po sobie, balagan w szafie, sprzatanie po posiłkach, jedzenie nad talerzem i kruszenie wszędzie. Biegał za mną z miota i sprzątał. Uważał to za normalne a dla mnie to były pierdoły. Powtarzał ze jestem źle wychowana, że nawet kanapkę źle trzymam. I Młody patrząc na mnie uczył się złych nawyków. A on te nawyki chcial w nim zmienić. I walczył i z nim i ze mną. I teraz mówi ze mnie kocha ale mnie nie lubi. I że się w końcu pozabijamy.
                    Jakbyś ciągle była krytykowana to tez bys uwierzyła w to że jesteś do niczego i tylko on ma rację.
                    I pozwoliłam mu Mlodego wychowywac według jego zasad bo ciągle powtarzał ze to on jest normalny a ja brakiem konsekwencji i nie umiejętnością postawienia granic nie potrafię wychować dziecka. Jego ojciec powiedział mi kiedyś ze nawet psa mieć nie powinnam.
                    • mikawi Re: I odszedł. 10.10.17, 23:02
                      Ja pierd.... nie mogę tego czytać. Idź kobieto na terapię, bo nie myślisz normalnie a patologie tlumaczysz i usprawiedliwiasz. To co robił twoj mąż wobec Twojego dziecka to cholerna przemoc, jakieś chore pastwienie się nad DZIECKIEM!!!! A nie zadne metody wychowawcze!!!! Zrozum to w koncu. Odchodzi i Bogu dzięki! Na żadną opiekę naprzemienną się nie zgadzaj. Nic z nim nie musisz negocjować, występujesz o przyznanie opieki nad corka Tobie i tyle. I tego się trzymaj. Nie daj się zastraszyć, nie pozwól na zastraszanie dzieci. To chore dlaczego matka pozwala na takie traktowanie swoich dzieci! Obudź się w końcu!
                      • amb25 Re: I odszedł. 11.10.17, 08:07
                        Opieka naprzemienna, o ile dobrze zrozumialam, dotyczy ich wspolnej corki a nie syna autrki watku. Swojego dziecka pewnie nie skrzywdzi, ale kto go tam wie...
                        • rozbita28 Re: I odszedł. 11.10.17, 10:06
                          Twierdzi ze obydwoje chciał traktować tak samo. I nagradzać i karać. Różnica taka ze uważa że jego córka nigdy nie stanie się taka jak Młody. Bo na to nie pozwoli. Bo od początku ustawi granice i będzie ich konsekwentnie przestregal. I dlatego wolałby żeby została z nim bo ja tego nie ogarnę. A ja jako matka powinnam wiedzieć co dla dziecka jest najlepsze. I zgodzić się na to.
                          • mikawi Re: I odszedł. 11.10.17, 18:01
                            Jako matka nie pozwolilabym nikomu - nawet ojcu na bezduszne tresowanie dziecka. Nawet kosztem ograniczenia kontaktu z treserem a co dopiero mowa o opiece naprzemiennie! A czy prztszlo Wam do glowy, ze problemy z mlodym sa WYNIKIEM takiego tresowania? Zaburzenia laknienia i jedzenie pod przymusem i presja ojczyma? Nie sklada ci sie to? Chcesz, żeby tresowal tak Wasza córkę? Mnie się w głowie nie mieszczą Twoje wątpliwości i dylematy i tęsknota za nim.
                            • rozbita28 Re: I odszedł. 11.10.17, 20:44
                              Młody miał problemy z jedzanim od urodzenia. Do tego silne napięcie mięśniowe i bardzo słaby układ odpornościowy. Z jedzeniem walczylismy wszelkimi sposobami. Trafiłam na złych lekarzy. Jeden psychiatra kazał go kiedyś przetrzymać głodem. Po trzech dniach niejedzenia zaczął zasypiać na siedząco. A zjeść nie chcial. Sposobem bo wtedy wzięliśmy bo kazał nie odpuszczac. W przedszkolu chodził do psychologa bo Panie nie mogły sobie z nim poradzić, na wszystko było nie i rozwalał plan całego dnia. Psycholog dawała rady w stylu tablicy nagród, która nie działała. I pracę z minut nikiem. Pomagało trochę. Do dziś jest wszystko na nie. Jego Wychowawczyni twierdzi ze tak mają zdolne dzieciaki które nudzą się wszystkimi żmudnymi czynnościami typu jedzecie, sprzatanie. Bo ich uwaga jest wysoko ponad ziemia. A dzieciak zdolny bardzo. I sprytny. I ten spryt obracał się przeciwko mnie bo owinął mnie wokół palca. A on nie hcial na to pozwolić. Bo dzieciak nie może rządzić. I wszelkimi sposobami sprowadział go na ziemię. I miał kaary. Wyrzucanie zabawek, brak rozrywek, odwoływanie imprez. Nic nie działało. Nawet to ze jak się przeciwstawial to się do niego nie odzywalismy. Najpierw prez godzinę. Potem dlużej. W końcu walczylam sama bo H odseparowal się na kilka miesięcy. Żyliśmy obok. I było coraz gorzej bo nie dawałam rady. On zajmował się malutka córka popludniami a ja walczyłam z Młodym. Popełniłam wiele błędów. Odpuszczalam bo miałam za dużo na głowie. Byłam wiekszosc czasu sama w domu z dwójką dzieci bo Młody ciągle chorował. I nie dawałam rady. I prosiłam go o pomoc bo Młody go słuchał. I kiedy zdecydowal ze znowu się nim zajmie to na 100% i nie będę ingerować. I nie wytrzymałam.
                              • katarzynams Re: I odszedł. 12.10.17, 04:46
                                Ty tak to wszystko serio? Jesli tak to naprawde potrzebujesz solidneh pomocy psychiatrycznej. Twoj syn tez. Nie mam dzieci, bo nigdy nie mialam takiej potrzeby, ale nigdy nie zrozumiem jak mozna znecac sie nad dzieckiem.
                            • rozbita28 Re: I odszedł. 11.10.17, 21:23
                              Zawsze mi powtarzal ze będę miała w domu Ballade o Januszku, a psycholog podsumowola ze jak coś z dzieciakiem nie zrobię to skończy albo w psychiatryku albo w wiezieniu.
                              • marikax1970 Re: I odszedł. 12.10.17, 14:28
                                To jakiś niepoważny watek albo już jesteśmy w psychiatryku tylko o tym nie wiemy smile
                                • leda16 Re: I odszedł. 12.10.17, 15:47
                                  Też nie bardzo rozumiem o co chodzi. Wmuszanie dziecku jedzenia na siłę, bo co? Był odwodniony, wycieńczony, zagłodzony? Przecież to oczywiste, że powinien jeść tylko tyle, ile chce. Gestapowskie metody tylko pogorszyły sprawę. Nie wierzę, żeby profesjonalistka powiedziaa autorce wątku " ze jak coś z dzieciakiem nie zrobię to skończy albo w psychiatryku albo w wiezieniu" Niby co miała zrobić? A leczenie psychiatryczne na pewno jest nieodzowne, dla wyrodnej mamuśki z najlepszymi intencjami, a jakże, z zaleganiem afektu, osobowością bierno-zależną, bezkrytyczną, niezrównoważoną. Dla dzieci tylko rodzina zastępcza, bowiem oboje głęboko zaburzeni małżonkowie nie dają jakiejkolwiek gwarancji należytego wychowania dzieci. Ona je rozpuści jak dziadowskie bicze, on zakatuje. Żywe laleczki k..a sobie wyprodukowali do zabawy w dom sad No słów brakuje na takie bestialstwo!
                                  • mikawi Re: I odszedł. 12.10.17, 18:58
                                    Ja się dziwię, ze ojciec biologiczny chłopca nie wystąpił o przejęcie opieki nad synem tylko pozwala, żeby jakiś obcy @$$#@ pastwil się nad dzieckiem. Zgroza.
                                    • marikax1970 Re: I odszedł. 12.10.17, 21:07
                                      Zakłada zapewne że mamcia zdrowa. Bo naprawdę już nie wiem jak to rozumieć cala sytuacje. Może to trolling chat i tyle bo az niemożliwe żeby to była prawda ze matka na to pozwala.
                                    • rozbita28 Re: I odszedł. 12.10.17, 21:30
                                      Jego biologiczny ojciec ma wszystko w d..e. I jest szczęśliwy ze ktoś przejal jego rolę. Sam ma głębokie problemy z jedzeniem. W życiu nie spróbował warzyw i owoców. Je tylko dwa rodzaje zupy i jeden rodzaj mięsa. A jego matka całe życie mu usługiwala bo w dobu palcem nie kiwnal. Nie był nigdy na kolonii ani na wakacjach bo co by biedny jadł. Nie chcialam takiego życia dla Mlodego. Patrząc na wzorce ojca walczyłam z jego problemami żywieniowymi i lenistwem żeby nigdy nie stał się taki jak jego ojciec.
                                      • rozbita28 Re: I odszedł. 12.10.17, 21:32
                                        I żeby nie bylo ze takiego człowieka sobie wzięłam za ojca mojego dziecka był też piekielnie inteligentny a Młody ma po nim genialny umysł. Niestety odziedziczył przekorę.
                                        • rozbita28 Re: I odszedł. 13.10.17, 22:39
                                          Byłam u psychologa. U tej samej, która tak mu przytakiwała gdy mówił o konsekwencjach, wchodzeniu na głowę i ustawianiu dzieciaka. I podałam jej kilka przykładów w jaki sposób egzekwowal posłuszeństwo. Usłyszałam ze to przemoc. I syndrom sztokholmski. I że mam się cieszyć ze odszedł. Wyję bo jeszcze niedawno była po jego stronie. Tylko zamydlil jej oczy. Monologami jak to on się stara być konsekwentny i uczyć mnie stanowczości. A ja podczas tych kilku sesji prawie się nie odzywalam.
                                          I teraz jak opowiadalam o tych wszystkich sytuacjach oczy jej się otworzyły. I mówi mi to samo co Wy. Co moja przyjaciółka. Ktora jako jedyna probowala mi to uświadomić.
                                          I mnie też otwierają się oczy. Wiec dziękuję. Chociaż pojechaliście po bandzie.
                                          • leda16 Re: I odszedł. 15.10.17, 21:18
                                            rozbita28 napisała:

                                            > Byłam u psychologa.


                                            Ty byłaś ?! A co z Twoim synem? Tobie psycholog już rozumu do głowy nie naleje skoro umiejętność wnioskowania jest Ci całkowicie obca. Szkoda naszych, podatników pieniędzy na psychologiczne dopieszczanie kobiety, która wyje z rozpaczy, że sadysta się znudził maltretowaniem jej dzieci. A na syndrom sztokholmski cierpi Twoje dziecko i jemu potrzebna jest systematyczna, kilkuletnia psychoterapia. Tobie potrzebne tylko nowe portki na których bezkrytycznie się uwiesisz.


                                            > I teraz jak opowiadalam o tych wszystkich sytuacjach oczy jej się otworzyły.


                                            No, ale po co tam poleciałaś, żeby się wybielić? Kiepska jakaś ta psycholog, bo powinna szurnąć do sądu doniesienie o maltretowaniu dzieci i o Twojej niewydolności wychowawczej.
                                            • rozbita28 Re: I odszedł. 15.10.17, 23:35
                                              Myślę ze nieco się zaagalopowal as. Poszłam do psychologa bo straciłam perspektywę. Od lat miałałam wmawiaNe ze twarda ręką to jedyna słuszna droga. Mlody byl trudny i potrzebował jasnych granic których ja mu nie ustawiłam. Zewsząd słyszałam opinie ze to mądry facet i potrafi konsekwencją i jasnymi zasadami wyprostować Mlodego. I że mam się podporządkować. Potrafił pięknie mówić o tym jak się stara. W pewnym momencie moja przyjaciółke tez przekonal. Tylko nie wiem czy komukolwiek mówił jakimi środkami uzyskiwal efekty. Ona wiedziała ode mnie. Od reszty znajomych nie wiem nic. Psychologa tez przekonal ze potrafi i chce a to ja przeszkadzam. Ufalam mu. Przyjaznilismy się od zawsze i ZAWSZE mogłam na niego liczyć. Na jego wsparcie i zaangazowane w moje sprawy. Dopóki nie zamieszkalismy razem. Poczuł siłę. Poczuł ze jestem juz jego i nie mam odwrotu. Kochalam za bardzo. Ja z cholernym deficytem miłości z dzieciństwa miałałam to czego tak strasznie pragnełam. I robiłam wszystko żeby zasłużyć na te miłość. I nadal ufalam. Urodziłam drugie dziecko i siedzialam przez półtora roku w domu. A on był coraz silniejszy. Bo ja zależna z niemowlakieem. Każdy mój sprzeciw skutkował cichym i dniami, fochem, rzucaniem 'to radz sobie sama'. I fakt trzeba było. Ale nadal kochalam. Był całym moim życiem. I nadal nie widziałam jak bardzo żądał kontroli i podporządkowania. Jego racja była jedyną słuszna i nie miałałam prawa sprzeciwu. Choćby w kwestii zlobka dla małej, tego ile mleka powinna wypić na raz czy ile pralek z brudnymi ciuchami powinnam zrobić. Ale nadal kochalam wierząc ze jak zrovie co on chce to zasłuże na miłość. Wydzielaną wtedy gdy robie to czego on chce. Jego ojciec tez nas kontrolował. Przestalam z Mlodym do nich przychodzic bo ciagle go strofowal. Raz go szarpnal. Ale codziennie dzwonił do H co robicie, robiliście. Dzwonił do mnie i sączył mi w ucho ze inni to potrafią schować dumę do kieszeni i iść pracować do sklepu żeby dziecka nie musieć oddawać do żłobka i frunąć do nowej ciekawsze i lepiej płatnej pracy. Czułam podskórnie ze robi wszystko żebym miała wyrzuty sumienia, żeby mnie zmusić do pozostania w domu i dalej mnie kontrolować. Nie dalam się. Nie utrzymalibysmy się z jednej pensji wiec poszłam do pracy. Ale zostało mi wypomniane ze wracam do pracy bo nie mogę w domu wytrzymać. Bo kiedyś nieopatrznie o tym w jego rodzinie wspomniałam. Ostatecznie rzuciłam ze jego ojca nie chce w naszym domu widzieć. I nie życzę sobie z nim kontaktu. A tydzień później musiałam się wyprowadzić. A teraz coraz więcej rzeczy składa mi się w obraz tej codzienności pelnej manipulaxji.Nie liczenia się z moim zdaniem, odczuciami. Wmawiania mi ze mi się coś wydaje.
                                              Jakbyście codziennie i od wszystkich słyszeli ze białe jest czarne to tez mielibyśmy zaburzona perspektywę. I w cholerę jest mi z tym ciężko. I dlatego potrzebuje wsparcia i złapania tej perspektywy. Chociaż rozumiem ze możecie mnie uznać za kompletna idiotke.
                                      • amb25 Re: I odszedł. 16.10.17, 08:36
                                        Jadl albo nie jadl ale nadal zyje.... Kiedy ja narzekalam lekarce na mojego mlodego, niejadka, stwierdzila, ze przeciez je (a ze wybiorczo, to co?) wiec po co ja panikuje, zyje, wyniki dobe, a ze chudy????
        • hanusinamama Re: I odszedł. 17.10.17, 16:39
          NIe miałas pomysłu i posłuchałas sie obcego kolesia bez dzieci? Poza tym on ci zwracał uwage? A kim on był zeby ci mowic jak masz włąsne dziecko wychowywać? Maz cie powinien do sady pozwac o znecanie sie nad dzieckiem ( pierwszy mąz).
    • rybak Re: I odszedł. 14.10.17, 07:15
      Kobiety nie są normalne, niektóre. Gdyby moje dziecko miało macochę, a ona by je potraktowała jak ten twój psychol twoje dziecko, to bym najpierw spuścił łomot, a po ew. powtórce bez słowa spakował babę i wyp. za drzwi z miejsca: z hukiem i bezpowrotnie. Weź se ustaw wreszcie podstawowy priorytet: Własne geny ważniejsze od obcych sadystów!
      • gagatka70 Re: I odszedł. 15.10.17, 11:29
        Amen. Chłopak myśli, że jest winien odejścia psychola, bo nie jadł warzyw, chorował i zarażał siostrę... Koo...a, jak można być takim bydlakiem? Jak można być taką idiotką, żeby taką kreaturę błagać o powrót? Jestem kolejną, która radzi: kobieto, lecz się, idź na terapię, pozbądź się syndromu sztokholmskuego, bo ta " miłość" to chore uzależnienie. I skup się na dawaniu dzieciom miłości, a nie wyciu za psycholem.
        • wiotka_jak_trzcina Re: I odszedł. 15.10.17, 12:42
          rozbita28 a Ty czasem nie jesteś pospolitym trollem? Bo aż trudno uwierzyć, że kobieta może być tak porąbana, do tego matka dwójki dzieci. Nic tylko współczuć dzieciom, jeśli to prawda i żyją w takim piekle.
          Jeśli ta cała historia nie jest wyssana z palca, to jest tak jak ktoś napisał wcześniej czyli przemoc i znęcanie się psychiczne nad Twoim synem a Ty jesteś uzależnioną od przemocowca histeryczną babą, która nie powinna wychowywać dzieci.
          • rozbita28 Re: I odszedł. 15.10.17, 13:36
            Niestety wszystko prawda. Zostałam tak zdominowana przez niego, jego rodzinę i znajomych ze uwierzyłam we wszystko. A że od początku miałam z Młodym kłopoty to nie miałałam argumentow ani pomysłów na to jak go ogarnąć. I wmowili mi ze tylko twardą ręką coś da się osiagnąć.
            • rybak Re: I odszedł. 15.10.17, 18:31
              Twarda ręka nie oznacza katowania, kobieto inteligentna inaczej. Ten twój psychol po prostu znęca się nad CUDZYM dzieckiem. A ty mu na to pozwalasz.
              Twarda ręka to uczenie, konsekwentne, dziecka odpowiadania za jego WŁASNE ŚWIADOME czyny. A co jest niby świadomego w fizjologicznym czy psychicznym jadłowstręcie?
              Cały szereg zwierzęcych samców zabija małe swoich nowych samic, jeśli ono nie jest ich. Jesteście rodziną zwierząt, że na to pozwalasz?
              Bierz du.ę w troki i zacznij zachowywać się jak matka, zanim ten psychol doprowadzi twego nieszczsnego syna do czegoś nieodwracalnego. I zakonotuj sobie we łbie, durna babo, że wychowuje się dzieci z konsekwentną MIŁOŚCIĄ. Sama lonsekwencja, bez miłości, to czysty sadyzm.
            • wiotka_jak_trzcina Re: I odszedł. 15.10.17, 19:54
              To rąbnij się w swój łeb i pomyśl co robisz swoim dzieciom. Co robisz sobie to Twoja broszka, jak lubisz być ofiarą przemocy to nią sobie bądź ale dzieci w to nie mieszaj. Sąd rodzinny powinien Ci ograniczyć prawa rodzicielskie i mieć was na oku, dla dobra Twoich krzywdzonych dzieci. Twój mąż to kawał zwykłego ...uja, który im dalej będzie od dzieci tym lepiej dla nich. Durna kobieto. I tak cały czas się waham czy Ci wierzyć czy jednak jesteś trollem. Mimo wszystko mam nadzieję, że to drugie, bo na prawdę w głowie się nie mieści, że można mieć taką sieczkę we łbie. Sorry...
            • koronka2012 Re: I odszedł. 16.10.17, 00:07
              Ani razu nie napisałaś na czym - poza problemami z jedzeniem - polegały twoje kłopoty z synem, w czym się przejawiał ten jego niby trudny charakter?

              Chłopak ma zaburzenia jedzenia - nie on jeden, wierz mi. Syn koleżanki jest nastolatkiem i jada 5 rzeczy na krzyż a wyjeżdża, najwyżej chodzi głodny, od tego się nie umiera. To się nazywa neofobia jedzeniowa, z tego co piszesz, ojciec dziecka miał takie same objawy:
              bonavita.pl/neofobia-zywieniowa-u-dzieci-specyfika-choroby
              • rozbita28 Re: I odszedł. 16.10.17, 00:43
                Odwiedziłam wielu lekarzy wierz mi. Nikt absolutnie nikt nie zajął się problemem. Sprawę niejedzenia spotegowala alergia jak skończył pół roku. Bardzo silna. Do dziś nie wiadomo na co był uczulony ale do wieku 1.5 roku miał odstawienie praktycznie wszystko. Przeszło samo jak wyprowadziłam się z poprzedniego domu. Ale w w tym czasie - najważniejszym dla poznawania nowych smaków jadł sam ryz i kaszke Sinlac. A potem nie mogliśmy dać rady namówić go do czegokolwiek. W przedszkolu potrafił nie jeść NIC przez 9 godzin. Ciągle chorował ale wyniki miał dobre wiec lekarze nie widzieli problemu. Do dziś nie może znieść różnych zapachów ze stołu. Ale ogromem mozolej pracy zjada mnóstwo nowych rzeczy i ciagle próbuje kolejnych. Niestety było to często okupione łzami. Bo chodziało zawsze o sam fakt wzięcia czegoś do ust. A potem już słyszałam ale to dobre.
                Co oprócz jedzenia? Przekora. Ma iść do lazienki umyć się rano? NIE. Założyć buty bo idziemy do kina, na spacer, rower? NIE. Iść siku bo wychodzimy? NIE. Potrafił posikać się po drodze bo nie zdazyl do drzewka i wiedziałam że mu się chciało ale przed wyjściem NIE. I tak bylo za kazdym razem. Dramatyczna powolnosc w ruchach pomimo tego że spieszymy się do szkoly/kina/urodziny znajomych czyli czegoś atrakcyjnego. Konsekwencją? Najczęściej nie zdążyliśmy. Odwolywalismy wyjścia za kare albo po prostu dlatego ze nie zdazylismy na film. Do szkoky wychodził z domu w skarpetkach jak nie chcial założyć butów. W przedszkolu był głodny jak cholera ale nie jadł. Na wszystko NIE. Jedyna rzecz która robi chętnie to odrabianie lekcji. O tym pamieta. Reszta to próba wysługiwania. Bo nie potrafi, za trudne, nie umie. I chodzi tu o zwykłe rzeczy typu wyjęcie ubrania z szafy, zrobienie lozka lub znalezienie czegoś. I wiem ze to potrafi tylko ze jemu się nie chce. Ciągle strofowanie przy stole - jedz nad talerzem, nie wierc sie, nie kop, nie wycieraj rąk w spodnie. A on jadł by najchętniej skacząc po meblach. W ciągłym ruchu, bajki ogląda leżąc do góry nogami z glową na podłodze. Ma gigantyczne problemy z koncentracja. Nie słucha co się do niego mówi, w domu i w szkole. Potrafi zawiesić się tak ze moglabym go wynieść.
                To w skrócie. Niby nic wielkiego, każdy dzieciak tak ma. Ale strofowanie za wszystko, karanie za kazde NIE spowodowało lawinę.
                • rozbita28 Re: I odszedł. 16.10.17, 00:57
                  Lawinę bo H próbował naprawić wszystko równocześnie. Dla niego każda z tych rzeczy była równie wazna. Nie stopniowal problemów. A problemy braly się stąd ze wcześniej robiłam wszystko za niego. Nie uczyłam samodzielności i on wiedział ze jak powie ze nie umie to ja to za niego zrovie. Ze jak zapłacze ze nie chce tej szynki to następnym razem kupie inna. Byleby zjadł. Ze nie musi siedzieć przy stole prosto bo to nie ma znaczenia. Dla niego miało. A NIE było tak na wszelki wypadek bo może tym razem też zmienię zdanie. I cholernie to spieprzylam. Wiem.
                  • amb25 Re: I odszedł. 16.10.17, 08:43
                    Idz z dzieckiem do dobrego psychologa. Po wszystkich tych przejsciach on ma duze probelmy. Towje dziecko potrzebuje pomocy i to szybko. I mowo mu 1000 razy, ze to nei jego wina, ze twoje ex odszedl. W ogole to do Czestochowy na kolanach powinnas pielgrzymke odbyc, w podziece, za to ze jakis dobry duch oswiecil twojego exa i odszedl. I modl sie, zeby nie wrocil.
                  • leda16 Re: I odszedł. 16.10.17, 12:10
                    rozbita28 napisała:

                    > A problemy braly się stąd ze w
                    > cześniej robiłam wszystko za niego. Nie uczyłam samodzielności i on wiedział ze
                    > jak powie ze nie umie to ja to za niego zrovie. Ze jak zapłacze ze nie chce te
                    > j szynki to następnym razem kupie inna. Byleby zjadł.


                    No, na pewno to był błąd, bo wkrótce dzieciak zaczął Tobą kręcić jak pies ogonem. I błędne było założenie, że jak nie będzie jadł, to umrze z głodu. Co do tej nadpobudliwości i trudności koncentracji uwagi, przypuszczam, iż miał jakąś postać ADHD i należało udać się po pomoc do psychiatry dziecięcego, zamiast do sadysty- pedofila, czerpiącego jak widać- jakąś seksualną przyjemność z poniewierania dziecka. Swoje zachowanie na zewnątrz racjonalizował, że to niby dla dobra dziecka... Zauważ, że porzucił Cię w momencie, gdy jego zachowanie coraz częściej napotykało na Twój zdecydowany opór i było zarazem coraz większym utrudnieniem dla realizacji jego zboczonych praktyk. Porzucił również dziecko, na którym rzekomo tak bardzo mu zależało. Czyli nigdy nie kochał ani Ciebie, ani syna. Po prostu rajcowała go sama możliwość dominacji nad osobami uczuciowo i ekonomicznie od niego zależnymi. W nowych warunkach pewnie nie będzie się chciał nawet z synem spotykać. Swoją drogą, po licho rodziłaś to drugie dziecko, skoro nie było Was stać na jego utrzymanie? Żeby od razu ciepnąć do żłoba, w patologiczne warunki wychowawcze?


                    I cholernie to spieprzylam. Wie
                    > m.


                    I co myślisz zrobić, żeby to naprawić?
                    • rozbita28 Re: I odszedł. 16.10.17, 20:04
                      Było nas stać. Oczywiście przy obojgu pracujących. Jak w ogromnej większości rodzin przy współudziale dziadków i żłobka. Poza tym H marzył o dziecku. A ja chciałam to jego marzenie spełnić. Bo też marzyłam o wspólnym dziecku. Od lat.
                      Co dalej. Jeszcze nie wiem. Na razie otaczam się ludźmi bo sama nie daje rady. Mam piekło w głowie. I ciagle w myslach z nim rozmawiam. Umówiłam się na kolejne spotkanie z psychologiem. I mam nadzieje ze przy jej pomocy poukładam wiele. Bo wszystkiego nie naprawie. Skupiam się w pracy. Ogarniam jakoś całą logistykę, staram się być twarda i nie dac sie tej porzuconej dziewczynie ktora we mnie wyje z bolu. Cholernie się staram.
                      • rozbita28 Re: I odszedł. 16.10.17, 20:09
                        I liczę na to ze praca z psychologiem pozwoli mi wypracować metody na Mlodego. Bo on wbrew pozorom odnalazł się dobrze w całej tej sytuacji. Ma dom który dobrze zna, kumpli pod blokiem i szkole za rogiem. I spokój. Ale dalej probuje rządzić. A ja nauczona wszystkich tych metod nie mam alternatywy na jego upór i czekam na kolejną sesje żeby to omówić.
                      • leda16 Re: I odszedł. 17.10.17, 10:37
                        rozbita28 napisała:

                        > Było nas stać. Oczywiście przy obojgu pracujących. Jak w ogromnej większości ro
                        > dzin przy współudziale dziadków i żłobka.


                        W większości normalnych rodzin matka bierze 3 letni urlop wychowawczy a ojciec na to tyra, skoro chciał mieć dziecko. A Ty z egoistycznych pobudek na samym początku życia zafundowałaś kilkumiesięcznemu dziecku potężny stres, huśtawkę emocjonalną w której codziennie traci matkę i nie wie, kiedy ją odzyska. Pewnie "wszyscy mówili" jakie to dobre dla niemowlęcia. Eh, szkoda słów...



                        > Co dalej. Jeszcze nie wiem. Na razie otaczam się ludźmi bo sama nie daje rady.


                        A kto ot ma wiedzieć jak nie Ty - MATKA?! Tak, tak, becz dalej a syna będzie Ci ulica wychowywać, "kumple" pod blokiem.


                        > Mam piekło w głowie. I ciagle w myslach z nim rozmawiam. Umówiłam się na kolejn
                        > e spotkanie z psychologiem. I mam nadzieje ze przy jej pomocy poukładam wiele.


                        A co z synem, kto jemu będzie "układał", Kumple z ulicy?


                        > Bo wszystkiego nie naprawie. Skupiam się w pracy.


                        Szkoda, że nie na dzieciach.
                        • mikawi Re: I odszedł. 17.10.17, 12:02
                          No to pojechalas z tym 3 letnim wychowawczym w większości normalnych rodzin. Widać ja i otoczenie mi znanych rodzin to sama patologia, bo na 3 letni wychowawczy pozwolić sobie nie mogłam.
                          • leda16 Re: I odszedł. 17.10.17, 14:46
                            No cóż, takie mam poglądy, a że odmienne od Twoich i Twojego otoczenia, to nie znaczy, że błędne. Wręcz przeciwnie. W każdym podręczniku psychologii rozwojowej i wychowawczej piszą, że optymalnym środowiskiem dla rozwoju psychicznego dziecka, zwłaszcza w pierwszych latach życia jest dom rodzinny a nie zakład opiekuńczy. W moim otoczeniu kobiety rodzą dzieci wówczas, gdy stać je, aby te 3 najważniejsze w życiu dziecka lata spędzić z nim w domu a nie z szefem w pracy. Taka tam jest norma. Ty zamiast dobra dziecka wybrałaś kasę. Możesz sobie myśleć, że to właściwy wybór. Ja uważam inaczej. Ale są jeszcze gorsze sytuacje - gdy matka siedzi na urlopie wychowawczym a dziecko poniewiera się po żłobie.
                            • susceptant Re: I odszedł. 17.10.17, 16:27
                              Pojechałaś po całości.
                              Najpierw twierdzisz, ze w "normalnej" rodzinie jest 3-letni urlop wychowawczy matki. Implikacja: jelsi tego warunku nie ma, nie ma tez normalnej rodziny. A potem zdziwiona, że ktoś może inaczej odpowiadasz, że się myli. Podrzucasz tezę oczywistą: lepszy dom rodzinny niż zakład opiekuńczy, która ma się nijak do tego co napisała @mikawi. Alternatywa albo mamusia 3 lata z dzieckiem albo żłobek jest fałszywa. Dziecko ma też tatusia. Ma też szerszą rodzinę - co to za cholerny dzisiejszy dogmat rodziny nuklearnej.
                              • leda16 Re: I odszedł. 17.10.17, 18:53
                                susceptant napisał:
                                > Najpierw twierdzisz, ze w "normalnej" rodzinie jest 3-letni urlop wychowawczy m
                                > atki. Implikacja: jelsi tego warunku nie ma, nie ma tez normalnej rodziny.


                                Nie wyraziłam się precyzyjnie. Dziecko nie ma prawidłowych warunków rozwoju psychicznego, a normalna rodzina powinna mu takie warunki zapewnić nawet kosztem niższej stopy ekonomicznej..

                                A po
                                > tem zdziwiona, że ktoś może inaczej odpowiadasz, że się myli.


                                Bynajmniej. Zdziwiona nie jestem, bo tego typu postępowanie jest nagminne, ale takiego modelu nie polecam ani nie pochwalam.


                                Alternatywa albo mamusia 3 lata z dzieckiem albo żłobek j
                                > est fałszywa. Dziecko ma też tatusia. Ma też szerszą rodzinę - co to za cholern
                                > y dzisiejszy dogmat rodziny nuklearnej.


                                Nie w Polsce, gdzie dyskryminacja płacowa kobiet jest udokumentowanym faktem. Również często tak bywa, że zaradny i obrotny tatuś przy pracy fizycznej zarobi więcej niż mamusia w biurze, więc finansowym nonsensem byłoby branie przez niego urlopu wychowawczego, zaś dziadkowie - nie mają żadnych obowiązków wobec wnuków. Zwykle mają jednak ogromne zasoby dobrych chęci.
                                • susceptant Re: I odszedł. 17.10.17, 19:52
                                  Dyskryminacja płacowa kobiet jest faktem w całej Europie, Polska pod tym względem nie wypada najgorzej. W całym sektorze publicznym wysokość płac nie zależy od płci, problemem ewentualnie może być awans. Podobnie w wolnych zawodach - nie widzę różnicy w zarobkach prawników, lekarzy, architektów etc. To samo przy jednoosobowej dg. To jest w sumie kilka milionów miejsc pracy...
                                  Do tego dochodzi rozwój technologiczny zmieniający możliwości wykonywania pracy i uelastycznienia jej czasu.
                                  Jednak to chyba w większym stopniu wzorzec kulturowy, niż czynniki ekonomiczne o tym decydują. A jeśli jesteśmy przy czynnikach ekonomicznych - wielu rodzin po prostu nie stać na zrezygnowania z pracy jednego z rodziców. I to nie chodzi o niższą stopę życiową, ale o ryzyko zaprzestania spłacania rat kredytu hipotecznego.
                      • leda16 Re: I odszedł. 17.10.17, 15:11
                        rozbita28 napisała:

                        I ciagle w myslach z nim rozmawiam.


                        I odnoszę wrażenie, że wystarczy aby przemocowiec gwizdnął jak na sukę, a w te pędy byś do niego leciała, buty gubiąc po drodze i olewając dobro własnych dzieci.


                        > , staram się być twarda i nie dac sie tej porzuconej dziewczynie ktora we mnie
                        > wyje z bolu.


                        Szkoda, że tak nie wyłaś z bólu gdy sadysta gwałcił psychicznie Twojego syna. Chociaż po prawdzie to nie tyle wycie, co mocny kopniak w jaja powinnaś wykonać i za drzwi wywalić tak, jak on wywalał za drzwi Twoje dziecko jak zjeść nie zdążyło. Oprzytomnij wreszcie. Już od dawna nie jesteś dziewczyną, jesteś dojrzałą kobietą, powtórną mężatką, matką dwojga dzieci wobec których masz obowiązki. Dotychczas cedowałaś je na innych i nadal chcesz to robić. Teraz psycholog ma Ci dzieci wychowywać, bo sama nie masz na to żadnego pomysłu. Honoru, godności i poczucia odpowiedzialności też nie. Przecież widziałaś co robi Twojemu BEZBRONNEMU dziecku, nie zamierzałaś tego przerwać i jeszcze beczysz, że on to przerwał.
                    • herca Re: I odszedł. 04.11.17, 14:56
                      tylko mnie zastanawia co zlego jest w kupieniu dziecku wedliny ktora lubi? czy jak maz "zaplacze" ze jakas szynka mu sie smakuje to dalej ja kupujesz? pewnie prawdziwy mezczyzna nie placze i zjada co jest, po czym dalej kupuje niesmaczna wedline bo tak :o :o sad
                  • mikawi Re: I odszedł. 16.10.17, 15:16
                    Napadliśmy tu na Ciebie - fakt, może nawet za bardzo. Tak czytam co piszesz i po pierwszym szoku i wkurwie, że na takiego sadystę narażałaś dziecko, jest mi Ciebie po prostu żal i naprawdę bardzo Ci współczuję. Masz rację - słysząc całe życie takie manipulacje, można zacząć w nie wierzyć i trudno o zdrową perspektywę. Ale mnóstwo osób z Twojego otoczenia oraz z tego forum mówi Ci, że to patologia. Czas zabrać się za uporządkowanie swojego życia i pomóc sobie i dzieciom. Koniecznie powinnaś i Ty i młody być pod opieką psychologa. Musisz pomóc swojemu synowi - ale nie w taki sposób, jak dotąd. Problemów syna nie rozwiąże sadysta! Tobie terapia też jest potrzebna, żeby wyrwać się z tej matni, musisz w końcu uwierzyć w siebie i przestać opierać się na mężu jak na wyroczni, tym bardziej, że sama czułaś, że jego podejście jest złe. I miałaś rację. Teraz bądź konsekwentna, mam nadzieję, że nie zgodzisz się na powrót męża, jeśli taka perspektywa nastąpi. Walcz o siebie i swoje dzieci, również o córkę, żeby jej ojciec jej nie skrzywdził. Trzymaj się dziewczyno!
                    • rozbita28 Re: I odszedł. 16.10.17, 22:09
                      Dziękuję mikawi.
                • hanusinamama Re: I odszedł. 17.10.17, 16:50
                  A moze miec 5 lat. To jest wiek bardzo trudny i to co piszesz w tym wieku jest normalne...to nie są wielkie proboemy wychowawcze. Twoj maz chciał w domu miec musztre jak zołnierz, mogł sie znecac nad twoim synem to sie znecał. A poza tym moze tak odreagowywał własnie twojego 322 meza, bo zadne dziecko nie bedzie normalne majac takiego rodzica...
                  • leda16 Re: I odszedł. 17.10.17, 18:57
                    hanusinamama napisała:

                    > A moze miec 5 lat. To jest wiek bardzo trudny


                    Nie może. W tym wieku nie miałby "szkoły za rogiem i kumpli na ulicy".
                • my_little_own Re: I odszedł. 01.11.17, 21:18
                  Jak Ciebie czytam to nasuwa mi się, że Twój syn ma sporo nadwrażliwości, być może dotykowych, na dźwieki, na pewno na jedzenie, czy diagnozował go jakiś neurolog? mozę ma jakieś spektrum autyzmu albo zespół aspergera? moze przydałaby mu się terapia SI (integracja sensoryczna)?

                  Na pewno nie pomoze stanie nad synem i wciskanie jedzenie na któe nie ma ochoty (aż pojawiaja się łzy). Nic na siłę ale raczej tłumaczenie i metoda małych kroków. No i wizyta u specjalisty.

                  A teraz Ty. Moim zdaniem, przez niskie poczucie własnej wartości dałaś się zmanipulować, sprawa ma wiele warstw, jedno to pan i władca, który ma cechy socjopatyczne i znalazł sobie ofiarę. Być możne nawet psychopatyczne, dużo tu się potwierdza z tego co piszesz, a może po prostu też niedowartociowany, nie mający doświadczenia, piszesz ze jego ojciec też wykazuje podobne zachowania. Jednym słowem potrzebna Ci pomoc.
              • leda16 Re: I odszedł. 16.10.17, 11:43
                Mój syn też był niejadkiem, już w niemowlęctwie miał 3 kg. niedowagi co teraz procentuje z nawiązką bo ma 29 lat i cienia otyłości, łysiny, awitaminozy itp. Tymczasem jego koledzy zapasieni w dzieciństwie, wyglądają o 10 lat starzej. Syn zawsze jadł ile chciał i do głów by nam nie przyszło tuczyć go jak gęś wielkanocną.
                • wiotka_jak_trzcina Re: I odszedł. 16.10.17, 19:05
                  Z tego co piszesz, to wygląda że Twój syn może mieć Zespół Nadpobudliwości Psychoruchowej. To się diagnozuje i w razie konieczności podaje leki hamujące procesy pobudzenia w mózgu. Tak z grubsza. Natomiast za wychowanie to się zabraliście oboje od dupy strony. Czy Ty chociaż przez chwilę zastanawiałaś się jak czuje się człowiek ( mały ale człowiek) jak mu ktoś ciągle gada nad głową : nie tak, tego nie rób, nie wolno, nie siedź tak, nie stój tak, nie i nie aż do wymiotów? Jak się czuje człowiek, którego się wypierdziela na klatkę, żeby skończył jeść? A to kuźwa jedzenie jest na czas? Albo doprowadza do sytuacji, w której się zsikuje w gacie? Kobieto, gdzie jest poszanowanie godności tego człowieka? Gdzie pozytywne wsparcie i motywacja?
                  Jedzenie to osobny temat. Dzieci mają często swoje dziwne upodobania, niechętnie próbują nowe smaki ale to nie jest sprawa którą się załatwia siłowo i przez łzy. Płakać to mnie się chce jak pomyślę o piekle jakie zgotowałaś swojemu " trudnemu" synowi razem z tym fajfusem, co to teraz Cię porzucił. To porzucenie to najlepsze co mógł zrobić dla Twoich dzieci. Swoją drogą ciekawa jestem bardzo co naopowiadaliście dzieciakowi, że on ma teraz poczucie winy w związku z tym odejściem. Masakra. Kobieto, bierz dupę w troki i zamiast się użalać nad sobą to się zacznij użalać nad swoim synem i przede wszystkim nim się zajmij. Najlepiej z pomocą. Możesz skorzystać z pomocy pedagoga czy psychologa w szkole albo w poradni psychologiczno-pedagogicznej albo w przychodni lekarskiej idąc bez skierowania najpierw do psychiatry celem ustalenia czy chłopak nie posiada ADHD lub jego spektrum i jak można jemu pomóc.
                  I jeszcze jedno, nie widzę w tym nic nadzwyczajnego ani nienormalnego że dziecko ogląda sobie telewizje z nogami do góry a głowę trzyma choćby pod pachą. Niech sobie ogląda jak mu wygodnie byle sobie nie skręcił karku. To nie jest małpa do tresury tylko człowiek. Daj mu trochę swobody.
                  • rozbita28 Re: I odszedł. 16.10.17, 20:18
                    Odwiedziłam czterech różnych psychologów. Mówiłam to co Wam. Żaden. Żaden nie określił Mlodego jako spektrum jakiejkolwiek choroby. A ja ciągle słyszałam od H że z nim jest wszystko ok tylko sobie wmawiam ze jest ,nienormalny'. A to jak się zachowuje to tylko moja wina bo mu na to pozwoliłam.
                    Tak wyobrażałam sobie jak się czuje. I wyłam w środku ale wszyscy mi mówili że to dla jego dobra bo trzeba go ustawic. I ciagle słyszałam że z dzieckiem można zrobić to samo co z psem czy kotem. Wypracować automatyczne odruchy. Powtarzał to jego ojciec a on za nim. Ja to nazywałam tresurą a on twierdzil ze to wychowanie.
                    • wiotka_jak_trzcina Re: I odszedł. 16.10.17, 23:10
                      Trzeba do psychiatry dziecięcego pójść albo do jakiegoś bardziej kompetentnego psychologa. Niech się przyjrzy ktoś dziecku raz jeszcze. Wszyscy Ci mówili, że tresura i naruszanie godności dziecka jest dla jego dobra? A kto Ci to mówił? Jacy wszyscy? A Ty rozum swój posiadasz? Jesteś tak samo ofiarą manipulacji i przemocy jak Twoje dziecko. Dziecko to nie pies ani kot, żeby je tresować. Zwalasz odpowiedzialność na innych, on mówił to, wszyscy mówili tamto a ja wyłam w środku. No to do licha kto jest matką? Jesteś dorosła na tyle, żeby dzieci urodzić to fajnie. Teraz jeszcze bądź dorosła i zajmij się odpowiedzialnym wychowaniem bez przemocy. Co się już stało tego nie cofniesz ale możesz pójść do przodu. Poddaj się sama terapii dla ofiar przemocy najlepiej i wyprostuj swoje myślenie na temat wychowania i relacji między bliskimi.
                      • rozbita28 Re: I odszedł. 17.10.17, 00:47
                        I taki właśnie mam plan. Bez terapii się nie obejdzie.
                        • susceptant Re: I odszedł. 17.10.17, 16:49
                          Nie zapominaj przy tym o terapii dla siebie, bo musisz być teraz silna. Nawet nie wiesz jak bardzo. Ja to już gdzieś widziałem - może nie aż w takiej skali i troszkę inaczej się przejawiające. To niszczenie drugiej osoby, wmawianie jej, że niczego nie umie, do niczego się nie nadaje, poniżanie i deprecjonowanie, fochy, pedantyzm, a jednocześnie świetne odnajdowanie się w otoczeniu, genialne wręcz możliwości okłamywania i manipulowania. Nie jestem psychologiem, nie wiem jaka to jednostka chorobowa - czy rodzaj socjopatii, czy coś innego.
                          Zobacz co się stało - forumowicze pojechali po tobie jak po łysej kobyle, zwyzywali, zakwestionowali twoje możliwości wychowawcze. Nie zareagowałaś. To jest trochę przerażające i bardzo zastanawiające. Musisz też zadbać o siebie. Tym bardziej, że niestety odejście nie kończy sprawy, kończy tylko jakiś etap. Teraz czeka cię straszliwa walka pod nazwą "rozwód". Będzie bardzo ciężko. Nie licz na RDOK i opinie psychologiczne ex - takie osoby świetnie potrafią je zmanipulować. W trakcie procesu zostaniesz przedstawiona jako osoba dysfunkcjonalna, chora psychicznie, która powinna być w ośrodku zamkniętym, albo co najmniej na psychotropach.
                          • leda16 Re: I odszedł. 17.10.17, 19:25
                            susceptant napisał:

                            nie wiem
                            > jaka to jednostka chorobowa - czy rodzaj socjopatii, czy coś innego.


                            To żadna choroba, to zwykły sadyzm wobec dziecka. Ją pewnie traktował lepiej skoro taka w nim zakochana, mimo wszystko. Natomiast ciekawa jestem, dlaczego łączysz przemoc z chorobą?

                            Musisz też zadbać o siebie.


                            ??? Ona chyba już to zrobiła, zadbała, wymiksowała się z poczucia odpowiedzialności za wychowanie dzieci i oddała je w ręce sadysty.


                            Tym bar
                            > dziej, że niestety odejście nie kończy sprawy, kończy tylko jakiś etap. Teraz c
                            > zeka cię straszliwa walka pod nazwą "rozwód".


                            No coś Ty Kolego. Wystarczy, że mąż gwizdnie, na kolanach do niego wróci. Rozwód, to ostatnia rzecz jakiej pragnie. I jestem pewna, że on wróci. Gdzie równie łatwo będzie mógł zaspokajać swoje zboczone instynkty, Która matka pozwoli mu poniewierać swoimi dziećmi?


                            Będzie bardzo ciężko. Nie licz na
                            > RDOK i opinie psychologiczne ex - takie osoby świetnie potrafią je zmanipulowa
                            > ć.


                            Wiem coś na ten temat. Jeżeli psycholog ma doświadczenie kliniczne, i zastosuje odpowiednie metody diagnostyczne, kłamstwo i manipulację wykryje bez najmniejszych problemów.


                            W trakcie procesu zostaniesz przedstawiona jako osoba dysfunkcjonalna,


                            Na pewno. Ale przecież taka właśnie jest - dysfunkcyjna wychowawczo, z głębokimi zaburzeniami osobowości o typie bierno-zależnym. Nad swoimi dalszymi poczynaniami wobec dzieci powinna mieć nadzór kuratorski.


                            chora
                            > psychicznie, która powinna być w ośrodku zamkniętym, albo co najmniej na psych
                            > otropach.




                            Bzdury! Nie jest ani chora psychicznie ani kwalifikująca się do leczenia szpitalnego bądź ambulatoryjnego środkami farmakologicznymi. Psychoterapia zaburzeń osobowości najwyżej, bez gwarancji sukcesu.
                            • susceptant Re: I odszedł. 17.10.17, 20:07
                              Hmm, to jest bardzo ciekawe - postawienie diagnozy po kilku postach. Wręcz nowe wrota w rozwoju psychologii, a może nawet i psychiatriiwink
                              Skoro jesteś psychologiem/pedagogiem/psychiatrą (mniemam bo tak autorytatywnych wypowiedziach), powiedz mi, czy ten pewien zestaw zachowań i cech wskazanych w moim poście powinien zasugerować, że mamy doczynienia z osobą o zaburzeniach osobowości? W tym konkretnym opisywanym przypadku chyba łączenie zachowań tego pana z chorobą chyba nie jest tak zupełnie niecelowe
                              Nie stwierdzam, że twórczyni wątku jest taka, czy inna, tylko jak zostanie przedstawiona (słusznie lub nie) w trakcie procesu, jeżeli ojciec będzie chciał uzyskać prawo opieki nad dzieckiem. Rozwód z orzeczeniem o winie to kilka lat walki w sądzie i poza nim.
                              • leda16 Re: I odszedł. 17.10.17, 21:08
                                susceptant napisał:

                                powiedz mi, czy ten pewien zestaw zachowań i cech wskazanych w
                                > moim poście powinien zasugerować, że mamy doczynienia z osobą o zaburzeniach o
                                > sobowości?


                                Interesuję się psychiatrią i psychologią. Uważam również, głównie na podstawie wypowiedzi Autorki wątku a nie Twojego opisu, iż reprezentuje Ona osobowość bierno-zależną. Zaburzenia osobowości nie są chorobą psychiczną, natomiast po informacje na temat tego typu osobowości odsyłam do Wikipedii.

                                W tym konkretnym opisywanym przypadku chyba łączenie zachowań tego p
                                > ana z chorobą chyba nie jest tak zupełnie niecelowe


                                Jest całkowicie bezpodstawne, ponieważ sadyzm, brak uczuć wyższych i wrażliwości na cierpienie dziecka nie jest chorobą.


                                > Nie stwierdzam, że twórczyni wątku jest taka, czy inna, tylko jak zostanie prze
                                > dstawiona (słusznie lub nie) w trakcie procesu,


                                Racja. To ja tak stwierdzam i uważam, że się nie mylę.



                                jeżeli ojciec będzie chciał uzy
                                > skać prawo opieki nad dzieckiem.


                                I nie dostanie go. Przecież to nawet nie jego dziecko. Zaś co do córki, nie przypuszczam aby po zeznaniach pasierba w RODK sąd chciał ryzykować.


                                Rozwód z orzeczeniem o winie to kilka lat walk
                                > i w sądzie i poza nim.


                                Tu jestem sceptyczna. Przypuszczam, że on wróci a Ona go przyjmie. Pewnie też będzie dobrowolnie alimentował swoją córkę.
                            • susceptant Re: I odszedł. 17.10.17, 20:24
                              A jeśli nie ma doświadczenia klinicznego? RODK jest "fabryką" przy tej liczbie spraw rozwodowych...
                              • leda16 Re: I odszedł. 17.10.17, 21:10
                                To prawda Susceptant. Jednak na zeznania Jej i syna RODK nie może pozostać obojętny.
                          • rozbita28 Re: I odszedł. 17.10.17, 21:01
                            Nie jesteśmy po ślubie. To sporo upraszcza. Ale może się skończyć walką o córkę jeśli tylko zauwaze coś niepokojącego. Niestety mam tu ograniczone możliwości bo przez tydzień jest u niego i nie wiem co się dzieje. A niestety nikt NIKT z jego rodziny nie jest po mojej stronie. Bo wszyscy twierdzą że on chcial dobrze. A ja mu nie pozwoliłam dziecka wychować wg jego planu. Jacy wszyscy? Ojciec dominator, matka zależna od ojca, brat kopia ojca, jego żona zależna od męża. I kilkoro jego przyjaciół którzy też twarda ręką dzieciaki chowają.
                            • leda16 Re: I odszedł. 17.10.17, 21:19
                              rozbita28 napisała:

                              > Nie jesteśmy po ślubie. To sporo upraszcza.


                              Istotnie.

                              Ale może się skończyć walką o córkę
                              > jeśli tylko zauwaze coś niepokojącego. Niestety mam tu ograniczone możliwości
                              > bo przez tydzień jest u niego i nie wiem co się dzieje.


                              Jaką walką? Oficjalnie to Ty jesteś samotną matką i bez wyroku sądu nawet nie musisz mu dziecka na spacery dawać. Alimenty ma płacić. Płaci? Ile lat ma córka?



                              A niestety nikt NIKT z
                              > jego rodziny nie jest po mojej stronie.


                              Bo to jego rodzina. W dodatku mało obiektywna.



                              • rozbita28 Re: I odszedł. 17.10.17, 21:40
                                Córka ma półtora roku. Na razie umówiliśmy się ze dzielimy się opieką tydzień na tydzien. Obserwujemy córkę. Zna dobrze oba domy. W każdym ma swoje łóżeczko i zabawki. Jest z nami obydwoma bardzo związana bo wcześniej opiekowalismy się nią na zmiane. Trudno to ułożyć w tej sytuacji. Nie chce jej zabierać ojca. Sama wychowałam się bez ojca i wiem ze dla córki to potężny deficyt. Wiec jeśli nie mam powodów (a póki co nigdy w stosunku do niej nie zachowywał się zle) to nie chce tego robić. Pytanie co będzie dalej bo on nie zmieni swoich poglądów na wychowanie a i otoczenie go do tego namawia. Wiec przy pierwszym bucie dwulatka może zacząć się jazda
                                • herca Re: I odszedł. 04.11.17, 14:59
                                  no wiec gdzie tu watpliwosci? ty naprawde swiadomie pozwalasz sadyscie znecac sie nad swoimi dziecmi, to jest niepojete. on zniszczy ta mala dziewczynke jak zniszczyl ciebie, musisz ja chronic!
                          • konsta-is-me Re: I odszedł. 01.11.17, 23:34
                            Susceptant-jestes jedna z niewielu rozsadnych osob w tym watku.
                    • amb25 Re: I odszedł. 17.10.17, 09:07
                      Ja mam dziecko ze spektrum autyzmu (Zespol Aspergera, lagodny). I zaden psycholog po jednej-dwoch spotkaniach nie postawilby zadnej diagnozy. Zeby okreslic czy twoj maly cos ma czy nie ma sa wymagane badania. Badania psychologiczne dzieci to rozmowa, zabawa, tego sie NIE DA zrobic w dwie godziny. Znajdz dobrego psychologa, ktory zrobi dziecku kompleksowe badania psychologiczne (to jest co najmniej 10 wizyt, a jesli sytuacja jest niepewna to wiecej). Czasem wymaga to kilku wizyt w domu u dziecka. Wtedy moze sie czegos dowiesz, jesli Mlody nawiaze dobry kontakt z psychologiem. Jesli nie - badania beda strata czasu, ale uczciwy psycholgo powinien ci to powiedziec.
                      Moj Mlody jest uparty i rozpuszczony. Poniewaz ma ZA jest uparty jeszcze bardziej. Potrafi manipulowac otoczeniem. Trzeba sie bardzo pilnowac, zeby mu sie to nie udalo. I to jest najtrudniejsze...
                      Jesli zalezy mi, zeby cos zrobil to on musi wiedziec, ze ja jestem bardziej zdeterminowana niz on i ze nie dam mu spokoju i nie odpuszcze. Jak mu to pokazac to zalezy od charakteru twojego dziecka i od sytuacji. Sama musisz znalezc sposob ktory zadziala... Uparte i rozpuszczone dziecko wymaga konsekwencji w dzialaniu, spokoju i sily psychicnzej rodzica. I duzo pracy. Musi znac system kar/nagrod. Nie przemocy i wrzaskow. Takie dziecko mozna wielu rzeczy nauczyc, pomimo oporu o ile jestes konsekwentna i wiesz czego chcesz go nauczyc.
                    • leda16 Re: I odszedł. 17.10.17, 10:21
                      rozbita28 napisała:

                      > Odwiedziłam czterech różnych psychologów. Mówiłam to co Wam. Żaden. Żaden nie o
                      > kreślił Mlodego jako spektrum jakiejkolwiek choroby.


                      A po co tak gonisz po tych psychologach jak po sklepach z ciuchami, co chwilę do innego? Forumowicze też Ci radzą "dobrego" psychologa, szkoda, że żaden nie napisał czym się ten "dobry" charakteryzuje i jak go od "złego" odróżnić smile. Prawda jest jednak inna - żaden psycholog, "dobry" czy "zły" dziecka Ci nie wychowa. Ty sama musisz to robić zamiast próbować usprawiedliwiać swoją nieudolność wychowawczą chorobą dziecka. U psychologów szukasz usprawiedliwień i głasków, nie wiedzy. Nieposłuszeństwa nikt przecież chorobą ani nienormalnością nie nazwie. No, ale pewnie łatwiej by Ci było 3x dziennie pastylkę podać i winić chorobę zamiast siebie. Ani razu nie wspomniałaś ile syn ma lat, jak się uczy, w jakich przedmiotach jest dobry, w jakich słabszy, jaka masz wizję jego przyszłości, kim chciałabyś, żeby został, jaki ma charakter, ambicje, tylko w kółko nawijasz o mężu i tych psychologach. Czemu nie byłaś z synem u psychiatry dziecięcego? Czemu nie zażądałaś od psychologa dokładnej diagnostyki poziomu inteligencji, osobowości, deficytów poznawczych? Poleciałaś tam, żeby o sobie nawijać? Chcesz zmieniać tych psychologów jak rękawiczki szukając tego "dobrego"? Nie pomyślałaś, że skoro rodzina znalazła się w kryzysie, to najodpowiedniejszym adresem będzie Ośrodek Interwencji Kryzysowej z psychologami profesjonalnie przygotowanymi do pracy z tą problematyką zamiast "dobry" psycholog?
                      Nie piszesz też o tym, co najważniejsze, na czym można by oprzeć proces wychowawczy, tylko ciągle o sobie. Jest rzeczą ogromnie niepokojącą, że syn żyje jakby osobno, samopas: "ma dom, szkołę za rogiem i kumpli pod blokiem..." A cóż to za dom, gdzie nie może spotkać się z kolegami, gdzie matka nie poczęstuje kolegów ciastem, herbatą, nie porozmawia?! Nie masz więc żadnej kontroli nad tym, z kim przestaje Twoje dziecko, jakie wartości chłonie i jakie postawy mu imponują. Wyścigałaś chłopaka z domu na ulicę i chcesz, żeby go ulica wychowywała! Prócz żarcia i posłuszeństwa nic Cię w nim nie interesuje. Wiesz gdzie wychowanie uliczne prowadzi? Prosto do kryminału! Nie znasz kolegów syna, ich rodziców, nie wiesz w jakich środowiskach się wychowują. Nie masz nad tym żadnej kontroli. Pewnie i tego nie pojmujesz, iż od złego towarzystwa dziecko należy trzymać jak najdalej, bo właśnie ono może mieć przemożny wpływ na jego zachowanie. Tym większy, im mniej jest akceptowany przez dobrze zsocjalizowane dzieci.


                      A to jak
                      > się zachowuje to tylko moja wina bo mu na to pozwoliłam.


                      I tu miał 100% racji. Wychowanie polega na eliminacji niepożądanych zachowań środkami wychowawczymi a nie sadystycznymi. Szkoda, że nadal nic nie pojmujesz i usiłujesz obciążać odpowiedzialnością wszystkich dookoła, tylko nie siebie. A kiedy chcesz złożyć pozew rozwodowy?
                      • rozbita28 Re: I odszedł. 17.10.17, 20:44
                        leba 16 myślę że wyciągasz zbyt daleko idące wnioski. Nie wiesz prawie nic o jego życiu a straszysz ulica. Powiem Tobie. Mlody ma 7 lat. Chodzi do drugiej klasy. Jest jednym z najlepszych uczniów. Pisać i czytać, a też i dodawać i obejmować umiał juz w przedszkolu wiec posłałam go wcześniej do szkoły bo nudzil się w przedszkolu okropnie. Z jego najlepszym kumlem z ławki od przedszkola się znają, a ja znam jego rodziców. Spotykają się teraz często po szkole. Bo wcześniej mieszkaliśmy daleko od szkoły i rzadko mieliśmy chwile na ich spotkania. Teraz widzą swoje pokoje z okien i ciagle razem przesiadują po szkole. Ma też w tym samym bloku dwójkę rodzeństwa w podobnym wieku - dzieciaki mojej przyjaciółki z którymi tez od lat się kumpluje. Przez ostatnie półtora roku czyli całą jego pierwsza klasę i 2 x wakacje byłam w domu. Dopilnowany w lekcjach, spacerach i wycieczkach po okolicy. Świetnie się rozwija. Ma mnostwo pasji. Jego Wychowawczyni bardZo go chwali. Bierze udział w wielu konkursach. Jest odczytany i ma ogromną wiedzę. To moja zasluga bo wpajam w niego głód świata a on chłonie wszystko z ciekawością.
                        A równocześnie ma problemy z koncentracja, uwaga, zwykłymi czynnościami bonwssystko go rozprasza. Ubiera się godzinę, je dwie godziny, nie myśli co robi bo zainteresuje go mucha na ścianie i zapomina o wszystkim.
                        U czterech psychologów byłam w ciągu czterech lat. Do poradni psychologiczno pedagogicznej z rejonu trafiłam po opinii z przedszkoła ze nie mogą z nim dać rady. Miał 3 lata. Psycholog zrobiła ze 4 spotkania ze mną, jego ojcem i z nim. Określiła ze jest bardzo rozwinięty duzo ponad swój wiek, że inteligentny i mamy pracowac z minut nikiem i dawać mu więcej czasu na działanie. Tyle. Kolejny psycholog dwa lata temu do ktorego trafiłam z polecenia. O powiedziałam o problemach z Młodym, trudnościach w wychowaniu i różnicach poglądów na wychowanie. Nie chcial a nawet się z nim zobaczyć. Postawiła opinie ze zdrowy i nic mu nie dolega. Potrzebuje tylko jasnych granic i konsekwencji. I że mam się podporządkować partnerowi bo widocznie on potrafi lepiej je egzekwować. Następny psycholog w ośrodku interwencji kryzysowej gdzie trafilam po incydencie z policją która wezwali sąsiedzi. Opowiadalam dalej o kłopotach z dzieckiem i relacjach w domu. Cisza. Bez komentarza. Ostatniego psychologa znaleźliśmy pod koniec zeszłego roku, tez z polecenia. Świetny fachowiec który nie chciał spotkać się z dzieciakiem bo uważał ze moja wina w tym wszystkim I ja powinnam się zmienić. H przekonal go do tego ze on potrafi ustawić Mlodego a ja jak juz wcześniej pisałam nie odzywalam się prawie wcale. Zagadali mnie opowieściami o konsekwencjach i ustawianiu dziecka. Zapytalam tylko w jaki sposob te konsekwencje/ kary stosowac. Odpowiedziala ze na rozmowe o tym jeszcze przyjdzie czas. Następnym razem poszłam do niej sama i próbowalam wytłumaczyć na czym wg niego ta konsekwencją polega i jakich metod uzywa. Myślę że mi nie uwierzyła pamiętając wcześniejsza rozmowę i wrażenie jakie na niej H wywarł. A opowiadał pięknie. Teraz byłam u niej po raz kolejny i odpowiedziałam jeszcze raz co się działo. A ona nagle stwierdziła że nigdy nie powiedziala ze takie metody są ok. Ale też nigdy nie potępia jego metod bo o nich nie mówił. A uważał ze ma jej przyzwolenie jak mówiła ze ma rację mówiąc o wyciągania konsekwencji.
                        U psychiatry dziecięcego tez byliśmy. W sprawie trudności z jedzeniem. Jak to się skończyło juz pisałam. I nie latalam po psychologach jak to powiedziałaś tylko szukałam pomocy. I wiedzy jak mam postępować z dzieckiem bo samej było mi trudno. Nigdy nie działały na niego nagrody. To ze jak się pospieszy to zrobimy coś fajnego. Przekornie robił na opak. Byleby nie zrobić tego o co proszę. I w końcu kary spala się jedną po drugiej. W przeciągu pół godziny tracił wszystkie przywileje. Codziennie. Za wszystko. Za każde NIE. Wstań z łóżka, idz się umyj, ubierz się, zrób łóżko. Zjedz śniadanie, załóż buty i tak w kółko. Kary tez przestały robić na nim wrażenie. Wiec były coraz surowsze. I tak szukałam innych rozwiązań ale sama nie mogłam ich znaleźć a żaden psycholog mi nie pomógł. I ciagle słyszałam że tylko żelazną dyscyplina i surowa kara mogę coś zdziałać.
                        • leda16 Re: I odszedł. 17.10.17, 22:10
                          rozbita28 napisała:
                          A równocześnie ma problemy z koncentracja, uwaga, zwykłymi czynnościami bonwssy
                          > stko go rozprasza. Ubiera się godzinę, je dwie godziny, nie myśli co robi bo z
                          > ainteresuje go mucha na ścianie i zapomina o wszystkim.


                          Skoro to mu w nauce nie przeszkadza, jest jednym z najlepszych uczniów to czegóż Ty chcesz od niego? Żeby był jak rakieta? To jeszcze malutkie dziecko, wyrobi się.


                          i mamy
                          > pracowac z minut nikiem i dawać mu więcej czasu na działanie.


                          I co, dawałaś mu więcej czasu?



                          Postawiła opinie ze zdrowy i nic mu nie do
                          > lega. Potrzebuje tylko jasnych granic i konsekwencji.


                          Nadal nie pojmuję po co te coroczne gonitwy po psychologach i jakie to "problemy wychowawcze" sprawiało Ci maleńkie, zaledwie 3 letnie dziecko.; inteligentne, ciekawe świata, zbyt - jak na Twój gust - powolne.


                          I że mam się podporządkow
                          > ać partnerowi bo widocznie on potrafi lepiej je egzekwować.


                          Sratatata. Swój rozsądek w majtki schowałaś?



                          Następny psycholog
                          a ja jak juz wcześniej pisałam nie o
                          > dzywalam się prawie wcale. Zagadali mnie Następnym razem poszłam
                          > do niej sama i próbowalam wytłumaczyć na czym wg niego ta konsekwencją polega i
                          > jakich metod uzywa.


                          I czegoś się spodziewała, że psycholog za Ciebie da kopa w zadek Twojemu konkubentowi?

                          A ona nagle stwierdziła
                          > że nigdy nie powiedziala ze takie metody są ok. Ale też nigdy nie potępia jego
                          > metod bo o nich nie mówił.

                          A czemu Ty ich nie potępiałaś? Przecież widziałaś, co się działo! Psycholog miał Cię w tym względzie wyręczać? Twoje to było dziecko, czy psychologa, Ty czułaś się za niego odpowiedzialna, czy chciałaś i na nią swoją odpowiedzialność zwalić? Psycholog miał przerwać znęcanie się nad malutkim, 4 letnim dzieckiem czy Ty?! I to wszystko po to, żeby kochanka przy sobie zatrzymać.


                          I nie latalam po psychologach jak to powiedziałaś tyl
                          > ko szukałam pomocy. I wiedzy jak mam postępować z dzieckiem bo samej było mi tr
                          > udno. Nigdy nie działały na niego nagrody. To ze jak się pospieszy to zrobimy c
                          > oś fajnego.


                          Taką wiedzę mogłaś znaleźć w popularnonaukowych podręcznikach z zakresu psychologii rozwojowej i wychowawczej. Ja się jeszcze w ciąży w nich rozczytywałam, tym bardziej w pierwszych latach życia mojego syna. A Ty pewnie też czytać umiesz.
                          A tak w ramach ćwiczeń z empatii wobec dziecka polecam wyścigi na czas. Jak się pośpieszysz, tytuł najlepszej biegaczki w Polsce dostaniesz, medal i wysoką nagrodę pieniężną również. No wio, gnaj, wygrasz jak się pośpieszysz! A jak nie chcesz, to może Cię batem pogonię, po wyścigach coś fajnego zrobimy...


                          Przekornie robił na opak. Byleby nie zrobić tego o co proszę.


                          Nie chcesz w wyścigu startować, nie potrafisz?! A ja Cię tak proszę...


                          I w k
                          > ońcu kary spala się jedną po drugiej. W przeciągu pół godziny tracił wszystkie
                          > przywileje. Codziennie. Za wszystko. Za każde NIE. Wstań z łóżka, idz się umy
                          > j, ubierz się, zrób łóżko. Zjedz śniadanie, załóż buty i tak w kółko. Kary te
                          > z przestały robić na nim wrażenie. Wiec były coraz surowsze.


                          Boże,Ty byś się na kapo do Oświęcimia nadawała. Brak mi słów! A ja głupia piosenki śpiewałam, byle zachciał wziąć jeszcze jedną łyżeczkę do buzi.
                          • rozbita28 Re: I odszedł. 17.10.17, 22:26
                            leda16 zmień ton.
                            Ja tez śpiewałam piosenki. Bawiłam w wyścigi, skakanie na jednej nodze do lazienki, udawanie królików. Nieśmiertelny samolocik z łyżeczka do hangaru w buzi. Ale on rósł i nic się nie zmieniało. Burzył cały porządek dnia. Musiał wstawać o 6 rano żeby wyrobić się do przedszkola a potem szkoły, na 9. I do dziś tak jest. Jak powiedz mi jak egzekwować wstanie i ubranie się. Masz sposób? Słucham. Znajdź mi sposób na dzieciaka który ma gdzies to ze się spóźni albo nigdzie nie wyjdzie. Bo on nie chce i kropka. I nie chodzi tu o pójście do szkoly/kina czy gdziekolwiek. Tylko samego faktu ze nie chce się ubrać. To przykład. Są ich setki. Psycholog nie miał mnie wyręczyć tylko dać wskazówki, właściwe metody które by pomogły. I jego zachowanie nie było skutkiem metod H bo trwało od maleńkości.
                            • leda16 Re: I odszedł. 17.10.17, 23:12
                              rozbita28 napisała:
                              Burzył cały porządek dnia. Musiał wstawać
                              > o 6 rano żeby wyrobić się do przedszkola a potem szkoły, na 9. I do dziś tak je
                              > st. Jak powiedz mi jak egzekwować wstanie i ubranie się. Masz sposób? Słucham.
                              > Znajdź mi sposób na dzieciaka który ma gdzies to ze się spóźni albo nigdzie ni
                              > e wyjdzie. Bo on nie chce i kropka. I nie chodzi tu o pójście do szkoly/kina cz
                              > y gdziekolwiek. Tylko samego faktu ze nie chce się ubrać. To przykład. Są ich
                              > setki.


                              Zawsze pojawienie się dziecka burzy całe nasze dotychczasowe życie i należy to akceptować, czy nam się podoba czy nie. Jego wady i zalety. I fakt, że żadne dziecko nie jest doskonałe. Nie zdajesz sobie sprawy jakie problemy mają rodzice z dziećmi z np. zespołem Aspergera, upośledzeniem umysłowym czy porażeniem mózgowym. Które trzeba do końca swojego życia myć, karmić, ubierać, dźwigać z łóżka. Tak, mam sposób na Twojego "dzieciaka" - adopcja do normalnej, kochającej się rodziny z ojcem i matką pod jednym dachem. Rodziny, która z przyczyn biologicznych nie może mieć własnego dziecka.


                              Psycholog nie miał mnie wyręczyć tylko dać wskazówki, właściwe metody k
                              > tóre by pomogły. I jego zachowanie nie było skutkiem metod H bo trwało od maleń
                              > kości.


                              Na to mogę odpisać tylko jedno - od maleńkości nie akceptowałaś swojego dziecka i miałaś wobec niego nierealistyczne oczekiwania. Wychowanie, to nie proces zero-jedynkowy.
                            • amb25 Re: I odszedł. 18.10.17, 15:19
                              Ja mam takie dzeicko. Ma juz 14 lat. Taki typ, ktoremu sie nie spieszy i nie zalezy. Budz go o 6 to moze zdazy.
                              Z jedzeniem to odpusc. Bedzei glodny to zje (w 99% przypadkow). Wazne zeby przyjmowal plyny. Moj je na stojaca. Mozesz sprobowac zaplanowac mu 5 -6 posilkow dziennie o okreslonej porze jak nie zje to musi poczekac na nastepny. Moje dziecko je dluugo i powoli. Nie wiem jak twoje. Daj mu czas zjesc.
                              Moj tez ma gdzies to ze sie spozni. Od dziecka tak mial i zawsze ubieral sie powoli. No chyba ze mu zalezy. A z reguly nie zalezy i nie zalezalo. Nie dzialaly, nagrody, nakazy, zakazy, kary. DO ok. 11 roku dzialalo to ze jak nie chcial a juz nie bylo czasu to bralismy go w pizamie. W drzeiach wyjsciowych jednak twierdzil (jak byl pewny, ze nieodpuscimy) ze jednak sie ubierze. I sie ubieral i wychodzil. Po ok. 11-13 stosunkowo ok. Po 13 roku zycia znow to samo, tylko gorzej. Tyle, ze teraz jest za duzy zeby go wytargac w pizamie. Kladz go wczesnie spac, latwiej bedzie mu wstac. Moze ma jakas nadwrazliwosc, moze to ze nie chce sie ubrac wynika z tego ze ma jakas fobie i boi sie wyjsc na dwor. Moj mial nerwice jak sie okazalo i to bylo przyczyna a wygladalo jakby sobie po prostu wszystko olewal i mu sie zupelnie nie spieszylo i nichcial wyjsc gdzeikolwiek "bo nie, bo ja nie lubie wychodzic, bo tam nudno". Dziecko z reguly nie zdaje sobie sprawy dlaczego nie chce i czy ma nerwice, fobie czy depresje.
      • mozambique Re: I odszedł. 18.10.17, 15:40
        przypomnij sobei jak zachowal sie tatus chlopczyak zakatowanego za sznurówke
    • hanusinamama Re: I odszedł. 17.10.17, 16:37
      KObieto ty sie musisz leczyc. Pozwiliłas zneczac sie nad własnym dzieckiem aby byc razem z chłopem ktorego kochasz? I to mowi matka dzieci, ktore nie są rozpuszczone, jest w domu kiedy trzeba dyscyplina. A;e litosci to co opowiadasz to jakis horror. I to zafundowałaś swojemu dziecku, ktoreu najpierw rozwaliłaś zycie odchodząc od jego taty (tak w tym wieku mama i tata to cały swiat) a potem oddałaś w ręce sadystySerce ci sie kroiło? Ja bym mezausia nr 2 za drzwi wystawiła. Nie wiem jaki koszmar twoje dziecko przeszło, ale bardzo mi go szkoda, Zyłaś w jakims toksycznym związku. Moze jakis mazdry lekarz ci wyjasni ze stało sie najlepsze dla ciebie i dzieci. I zamiast skomplec o milsoc pomysl o dzieciach, bo sorry ale nie mozna całe zycie myslec du,,ą. Czy przez moment zastanowiłas sie co przechodzą twoje dzieci? Twoje dzieci wychowywały sie (tak sie bo trudno to co robił on nazwac wychwoaniem) w toksycznej rodzinie, mąz musztrował syna (nie swojego, twój poprzedni maz powinien ci go zabrac) i znecał sie nad nim a ty nic.
      • leda16 Re: I odszedł. 17.10.17, 19:29
        hanusinamama napisała:

        > KObieto ty sie musisz leczyc.


        Wyjaśnij mi proszę, z jakiej choroby Ona powinna się leczyć? Owszem, dalszego zdrowia Jej życzyć należy.

        • wiotka_jak_trzcina Re: I odszedł. 17.10.17, 20:32
          Ja wiem z jakiej choroby. Z choroby zwanej wyuczoną bezradnością. Z chorego uzależnienia emocjonalnego od tego d..pka , który ją zostawił. Z choroby zwanej niemocą, niewydolnością wychowawczą.
          Ktos bardzo mądrze napisał, że w sytuacji kiedy świat się zawalił czyli rozpierniczyła się cała struktura rodziny najlepszym wyjściem będzie udanie się po pomoc do Centrum Interwencji Kryzysowej. Chociaż myślę, że gdyby poszła z tym problemem do szkolnego pedagoga czy psychologa to też uzyskała by pomoc i wskazówki co dalej z tym całym zamieszaniem zrobić i prawdopodobnie ktoś z zespołu psych/ped skierowałby ją do CIK-u.
          • wiotka_jak_trzcina Re: I odszedł. 17.10.17, 20:34
            A to Ty napisałaś leda16. Bardzo dobrze napisałaś i rozsądnie.
            • rozbita28 Re: I odszedł. 17.10.17, 20:53
              Byłam. Nie uzyskałam żadnej pomocy.
              • hanusinamama Re: I odszedł. 17.10.17, 21:39
                Przepraszam nie szkoda mi ciebie ani troche. Twoich dzieci tak. Potrafiłas odejsc od faceta, mimo ze mieliscie dziecko. Odesząłs bo go nie kochałaś. Ale jak drugi sie pastwił nad twoim dzieckiem to nie myslałas zeby odejsc? Zeby ratować dziecko? Nie kręc , ze ci powiedział ze to taki "sposób na grzeczne dziecko". Ty chba nie wiesz co to problemy wychowawcze, bo to co twój syn miał/ma to nie są porblemy wychowawcze. Oczywiscie nie pwadłas nawet przez chwile ze tak sie zachowuje przez sytuacje w domu? I nadal nie interesuje cie los dzieciaka, jak mu wyrównaś zwichronwaen dziecinstwo....najwazniejsze ze ty jestes sama, ze kochany odszedł. Dałabys dalej znecać sie nad dzieckiem zeby był? Komus jest szkoda tej kobiety? Dzieci sie na swiat same nie pchają, bocian nie przynosi. Pamietam jak przybłeda kotak broniła kociąt przed wielkim psem. pies był 3 razy większy. A ty? Nie wiem czy mozna naprawic to co zepsoł w twoim dzieku facet, na co ty pozwoliłaś...ale trzeba zacząc naprawiać, a nie żalić się ze cie chłop zostawił.
                • rozbita28 Re: I odszedł. 17.10.17, 22:00
                  Wiesz. Myślę że wiele zrozumiałam. Przez ostatni tydzień otrzymałam tyle spojrzeń z boku na cala sytuacje ze uwierzyłam w to że podskórnie miałam racje. Ze to co zrobił to pastwienie się nad dzieckiem nie żaden proces wychowawczy. Ze mnie zdominował. Ze pozwoliłam mu na to bo za bardzo kochalam. Ze manipulowal i wmawial mi ze do niczego się nie nadaje. Ze moje odczucia są niewazne. Nie liczył się ze mną. Z moim zdaniem. Ze zepsułam Mlodego wiec nie mam prawa mówić mu co ma robić.
                  Poza tym związkiem jestem zupełnie inna. Uwielbiam swoją pracę, jestem w tym dobra. I znam swoją wartość. A przekraczałam próg domu i podporzadowywalam się całkowicie. Może też dlatego ze wyszłam z poprzedniefo związku w którym ja dominowalam i zajmowałam się wszystkim. I chciałam wreszcie odpocząć i znaleźć kogoś kto bedzie chciał raz zaopiekować się mną.
                  Gdzie w tym dzieci? Najpierw ja musze się wzmocnić i wtedy dać im siłę. To jak z maseczkami tlenowymi w samolocie. Gdy spada to najpierw maske zakłada rodzic a potem dziecko żeby wcześniej nie stracił przytomności.
                  I wiem ze mi się to uda bo mam wspaniałe dzieciaki które mnie potrzebują. Bo jestem silna. Teraz gdy go nie ma i nie ma na mnie wpływu. Zawsze byłam tylko dałam się ubezwlasnowolnic.
                  • leda16 Re: I odszedł. 17.10.17, 22:44
                    rozbita28 napisała:

                    Ze mni
                    > e zdominował. Ze pozwoliłam mu na to bo za bardzo kochalam. manipulowal i w
                    > mawial mi ze do niczego się nie nadaje. Ze moje odczucia są niewazne. Nie liczy
                    > ł się ze mną. Z moim zdaniem.


                    Więc za co go kochałaś ???!!!



                    Ze zepsułam Mlodego wiec nie mam prawa mówić mu c


                    "Zepsułaś" 4 letnie dziecko?! Nie wiem jaką trzeba być debilką, żeby w to uwierzyć? Przepraszam,za te słowa, ale zrozumienie Twoich intencji przekracza moje możliwości.



                    Może też dlatego ze wyszłam z poprzedniefo związku w którym ja domino
                    > walam i zajmowałam się wszystkim. I chciałam wreszcie odpocząć i znaleźć kogoś
                    > kto bedzie chciał raz zaopiekować się mną.



                    Czyli dogodzić SOBIE, bez względu na wszystko.


                    Najpierw ja musze się wzmocnić i wtedy dać im siłę. To jak
                    > z maseczkami tlenowymi w samolocie.



                    A one mają czekać aż Ty się "wzmocnisz"? Nie pitol i nie syp frazesami. One nie potrzebują żadnej Twojej siły, tylko normalnej rodziny. Oddaj te dzieci do adopcji, zanim im zafundujesz trzeciego "tatusia".


                    Bo je
                    > stem silna. Zawsze byłam tylko


                    Czyżby?
                    • rozbita28 Re: I odszedł. 17.10.17, 23:03
                      Kochalam go za to kim był zanim stał się tym kim jest teraz. Ufalam mu. Był moim przyjacielem. Wspierał mnie i pomagał. Był zawsze przy mnie i zawsze mogłam na niego liczyć. I z takim człowiekiem chciałam spędzić resztę życia. Bo wiedziałam że razem zadbamy o nas i nasze dzieci. Byłam tego pewna na 100%. Niestety cholernie się pomyliłam.
                      Zepsułam bo rozpuściłam. Nie dalam samodzielności, odpuszczalam i nie zbudowałam autorytetu.
                      Setki razy na tym forum czytałam 'Myśl o sobie dziewczyno. Odejdź jak Ci zle. Nie dawaj dzieciom złego przykładu. Nie kochacie się nie szanuje cie to po co będziesz z takim człowiekiem. Chcesz z nim spędzić starość?' Uciekłam z małżeństwa bo nie byłam szczęśliwa, a dziecko widziało ojca tylko na kanapie z pilotem. A z nim wiedziałam że będę. Wtedy.
                      I tak. Musze znowu pomyslec o sobie. Bo dzieci musza widzieć spokojna, silna i szczęśliwa matkę. I pójdę jeszcze sto razy do psychologa żeby mnie z tego wyciągnął. I pomógł mi z Mlodym bo wiem, zdaje sobie sprawę z tego ze choć nie mówi to przezywa w środku i rozstanie z H i wszystko to co się wcześniej działo.
                      • leda16 Re: I odszedł. 17.10.17, 23:50
                        rozbita28 napisała:
                        Kochalam go za to kim był zanim stał się tym kim jest teraz.


                        Ależ ludzie nie zmieniają się tak radykalnie. Po prostu jego zachowanie interpretowałaś życzeniowo.



                        > Zepsułam bo rozpuściłam. Nie dalam samodzielności, odpuszczalam i nie zbudowała
                        > m autorytetu.


                        To Twoja ocena i naturalnie masz do niej prawo. Ja natomiast uważam, że tej samodzielności wymagałaś za wcześnie. Jest to częsty błąd młodych matek. Uważają, że dziecko powinno się rozwijać podręcznikowo i nigdy tak nie jest. Tempa indywidualnego rozwoju układu nerwowego nie przeskoczysz. Jeżeli np. pewne struktury mózgu są już funkcjonalnie gotowe, dziecko nauczy się dodawać i odejmować albo nawet czytać w wieku 2 lat. A jeśli nie, nie ma żadnych metod wychowawczych, które mogłyby te procesy przyśpieszyć. Nie oczekuj więc, że poda Ci je psycholog.


                        Uciekłam z małżeństw
                        > a bo nie byłam szczęśliwa, a dziecko widziało ojca tylko na kanapie z pilotem.


                        Czyli rozpierdzieliłaś dziecku rodzinę, nie bacząc na jego prawo do pełnej, kochającej się rodziny z ojcem i matką pod jednym dachem, zrobiłaś z niego półsierotę bez ojca, dla chimery. A cóż to jest to "Twoje szczęście", dla którego bez skrupułów zdeptałaś prawa dziecka?



                        Musze znowu pomyslec o sobie.

                        Znowu? Przecież Ty ustawicznie myślisz o sobie. O sobie myślałaś rozwalając dziecku rodzinę, porzucając męża, szukając "swojego" szczęścia, wiążąc się z sadystą, patrząc jak maltretuje Twoje dziecko, becząc, gdy Cię porzucił.


                        Bo dzieci musza widzieć spokojna, silna i
                        > szczęśliwa matkę.


                        A co do tego mają dzieci? To Ty powinnaś uczynić je szczęśliwymi niezależnie od dogadzania swoim uczuciom. Ale jak dotąd ani Ty nie potrafiłaś nikogo uszczęśliwić ani nikt Ciebie.




                        I pójdę jeszcze sto razy do psychologa żeby mnie z tego wycią
                        > gnął.


                        Tiaaa, pójdziesz, usiądziesz w gabinecie psychologa i powiesz - rób pani coś ze mną. To nie tak działa. Równie dobrze pijak może pójść do psychologa i powiedzieć - panie wyciągnij mnie pan z pijaństwa...



                        I pomógł mi z Mlodym bo wiem, zdaje sobie sprawę z tego ze choć nie mówi
                        > to przezywa w środku i rozstanie z H


                        Skąd wiesz, czy nie projektujesz na niego własnych odczuć? Czytasz w jego myślach?
              • leda16 Re: I odszedł. 17.10.17, 22:28
                rozbita28 napisała:

                > Byłam. Nie uzyskałam żadnej pomocy.


                Nie prawda. Nie potrafiłaś z niej skorzystać. Po prostu przyjmij do wiadomości fakt, że nie nadajesz się na matkę, ponieważ masz wobec swoich dzieci wygórowane oczekiwania, nie rozumiesz ich i nie umiesz kochać. Niestety tego żaden psycholog Cię nie nauczy.
                • rozbita28 Re: I odszedł. 17.10.17, 22:42
                  Wygórowanym oczekiwaniem jest ze dziecko wstanie ubierze się i wyjdzie z domu? Albo że zęby umyje? Albo posprzata po sobie zabawki?
                  • vedder25 Re: I odszedł. 28.10.17, 20:40
                    Sam poznałem taką osobę jak twój były tylko że kobietę. To psychopata. Takie osoby są bardzo lubiane w towarzystwie, wesołe uchodzą za mądre i profesjonalne w pracy. A w domu to kaci którzy uzależniają ciebie stosując swoje sztuczki. Kto nie poznał takiej osoby sam i tego nie przeżył nie zrozumie. Trzymaj się i nie przejmuj głupimi komentarzami niektórych ludzi. Dbaj o dzieci wystąp o alimenty i staraj się nie dawać córki temu psychopacie do wychowania no on będzie twoją córkę nastawiał przeciwko tobie.
          • leda16 Re: I odszedł. 17.10.17, 22:21
            wiotka_jak_trzcina napisała:

            > Ja wiem z jakiej choroby. Z choroby zwanej wyuczoną bezradnością.


            Przecież to nie są choroby w sensie medycznym. I nie da się ich leczyć farmakologicznie. Owszem psychologia zna tzw. syndrom wyuczonej bezradności, któremu często towarzyszy lenistwo i postawa roszczeniowa. Ale psycholog nie jest farmako - terapeutą. Nie leczy. Może tylko pilotować pracę pacjenta nad zmianą własnych myśli i postaw.


            > Ktos bardzo mądrze napisał, że w sytuacji kiedy świat się zawalił czyli rozpier
            > niczyła się cała struktura rodziny najlepszym wyjściem będzie udanie się po pom
            > oc do Centrum Interwencji Kryzysowej.


            Tyle, że Ona już tam była, tylko raz, i w efekcie nie potrafiła z tej pomocy skorzystać.
    • amast Re: I odszedł. 18.10.17, 09:19
      Przeczytałam cały wątek. Nie bez trudu. Zabrakło mi w tym wszystkim na koniec jednego: zdecydowanego stwierdzenia, że to jest fikcja, projekt na studia, głupi żart. Proszę, niech ktoś napisze, że to właśnie coś takiego. Bo jako osoba z półwiecznym bagażem życia, matka dwójki dorosłych dzieci nie potrafię, po prostu nie potrafię sobie wyobrazić, że ktoś mógłby naprawdę zgotować dzieciom takie piekło...
      • bibi234 Re: I odszedł. 18.10.17, 09:53
        tez uważam , że to fikcja,żart, zabawa...zbyt duży kontrast między łatwością posługiwania się językiem polskim a prezentowanym sposobem myślenia i prezentowanymi realiami życia
      • leda16 Re: I odszedł. 18.10.17, 10:54
        No cóż, życie często okazuje się bogatsze od fikcji. Tysiące takich przypadków przewija się przez sądy rodzinne, prokuratury, kroniki policyjne, Ośrodki Interwencji Kryzysowej, gabinety psychologów i MOPS-y. Dzieci są gwałcone, torturowane, mordowane. Nie o wszystkim donoszą media. Więc gdyby nawet Autorka wątku napisała, że to żart, ja bym nie uwierzyła, bo od lat zajmuję się tą tematyką. A Ty chyba żadnych humanistycznych studiów nawet nie liznęłaś, jeśli wyobrażasz sobie, że na studiach powstają tak patologiczne "projekty".
        • amast Re: I odszedł. 18.10.17, 11:51
          Nie, na szczęście nie liznęłam żadnych humanistycznych studiów. Studia techniczne nauczyły mnie analitycznego podejścia do życia. Ale to powyżej wymyka się jakiejkolwiek racjonalnej analizie sad
          • amast Re: I odszedł. 18.10.17, 12:00
            BTW, słynny eksperyment profesora Zimbardo powstał na jednym z najsłynniejszych uniwersytetów, właśnie na studiach humanistycznych i nie był teoretyzowaniem na forum tylko realnym kilkudniowym horrorem. Więc przypuszczenie, że ktoś mógłby "tylko" zatrollować na forum, żeby zebrać informacje o reakcjach ludzi, nie jest wcale takie oderwane od życia.
            • leda16 Re: I odszedł. 18.10.17, 12:22
              amast napisała:

              > BTW, słynny eksperyment profesora Zimbardo powstał na jednym z najsłynniejszych
              > uniwersytetów,


              Jednak ten eksperyment sprzed chyba 70-ciu lat został potępiony przez naukowców a niektórzy uczestnicy dostali odszkodowanie.




              Więc przypuszczenie, że ktoś mógłb
              > y "tylko" zatrollować na forum, żeby zebrać informacje o reakcjach ludzi, nie j
              > est wcale takie oderwane od życia.


              Ależ te reakcje są jednoznacznie potępiające a anonimowość Dyskutantów pozbawia je waloru jakiejkolwiek naukowości.Natomiast jakaś psychopatyczno-histeryczna ekspiacja jak najbardziej. Przecież już po kilku postach widać głębokie zaburzenia osobowości autorki.
              Natomiast osobiście spotkałam ojca, ze średnim wykształceniem, a jakże, który zabił własne 3 letnie dziecko bo...nie chciało jeść. Więc ten bęc go pięścią po brzuszku klika razy. Pękła przepona, syn zmarł po paru minutach. Bardzo zdziwiony zawiózł trupka na pogotowie. Potem beczał, że on przecież nie chciał... I konkubenta, który zgwałcił pół roczne niemowlę. O tych noworodkach peklowanych przez matkę w kapuście pewnie słyszałaś. Mnie już nic nie zdziwi.
              • amast Re: I odszedł. 18.10.17, 13:02
                > Mnie już nic nie zdziwi.

                No więc być może jest to forum, na którym bywają ludzie, którzy zawodowo/hobbystycznie zajmują się tego typu rzeczami. Nie wiem, trafiłam tu przez przypadek - serią kliknięć z głównej strony gazeta.pl. I dla mnie - osoby "nie w temacie", ale prowadzącej wydaje się normalne życie, z normalnym - chyba - poziomem empatii, człowieczeństwa, rozumienia norm społecznych, te wywody autorki wydają się absolutnie nieprawdopodobne. No po prostu tak to czuję. Przepraszam, jeżeli uraziłam swoją naiwnością czyjeś zawodowe ego.
                • leda16 Re: I odszedł. 18.10.17, 17:54
                  Nie Amast, to zwykłe forum wsparcia i poradnictwa dla osób w w sytuacjach rozwodowych, dyskusje dotyczą też reperkusji społecznych, wychowawczych i moralnych związanych z tą tematyką. Jednak forum kontrolowane , jak chyba wszystkie, pod kątem nie tyle łamania netykiety co kodeksu karnego. Dlatego, niech Autorka intensywnie "dba o siebie", póki może. Bo jeśli wyklepała prawdę, wkrótce o Nią i Jej kochasia zadba prokurator, na podstawie artykułów o współdziałaniu w maltretowaniu dziecka. Nie pomoże zasłanianie się psychologami i zwalanie winy na konkubenta. Na pierwszym przesłuchaniu z udziałem biegłego psychologa chłopczyk pogrąży oboje zwyrodnialców.
        • leda16 Re: I odszedł. 18.10.17, 12:02
          W zasadzie tylko jedna wypowiedź Autorki wątku nasuwa podejrzenie konfabulacji: "... Mieliśmy na głowie policję i kuratora. Sprawa się rozmyła bo byłam w MOPS-ie i rozmawiałam z psychologami o problemach z Młodym." (przedtem przyznawała się do 4 psychologów, a tu już - hi, hi - cała armia) Zanim sąd rodzinny zlecił nadzór kuratora, musiał jej ograniczyć władzę rodzicielską nad synem. Kuratora również odwołuje tylko sąd, a nie jakaś rozmowa matki z "psychologami" w MOPS. Więc albo zmyśla o tym kuratorze, albo nadal ma go na karku. Od MOPS-u pewnie próbowała kasę doić jako samotna matka, bezrobotna albo pracująca przy mopie. Nie ma żadnej możliwości aby "sprawa się rozmyła" smile Nawiasem mówiąc, każdy MOPS zatrudnia wyłącznie jednego psychologa. A że oboje z kochankiem maltretowali malutkie dziecko, w to akurat jestem skłonna uwierzyć. Może robi to nadal. Ale to już sprawa policyjnych informatyków inwigilujących internet. Namierzą Ją z dokładnością stolika, przy którym konsumuje śniadanie.
      • konsta-is-me Re: I odszedł. 19.10.17, 14:16
        Jak na polwieczna osobe, jestes dosc egzaltowana rzeklabym.
        Moze to trolling, moze nie.
        Niemniej tradycyjnie malo kto powiedzial cos sensownego, wsparl ja, czy chocby dodal otuchy (tak, da sie).
        Wiekszosc wlazla do watku, zeby sobie pouzywac, pouczyc jaka to jest beznadziejna, dac kopniaka czy polamentowac "och, jakie to straszne".
      • vedder25 Re: I odszedł. 29.10.17, 09:24
        Bo widocznie nigdy w bliższe relacje z psychopatą nie weszłaś. Taki człowiek tak cię otumani że wszystko ci się przestawia w głowie.
        • konsta-is-me Re: I odszedł. 29.10.17, 10:21
          No to wlasnie dlatego, ze sie przestawia w glowie, trzeba wsparcia.
          Tymczasem wszyscy uwazaja, ze weszla w taki zwiazek swiadomie, wiec to jej wina, i trza jej dokopac, to sie "zbudzi".
          Ona juz probuje sie zbudzic, a w zamian za to dostaje kopy.
    • mozambique Re: I odszedł. 18.10.17, 15:30
      piekny przykłąd dziedziczenia patologii
      - ty sama z rozbitej rodziny
      - rozbijasz wlasna rodzinę
      - zakaldasz nową z nieodpowiednim facetem , która wlasnie sie "rozbiła"
      - masz dwoje dzieci , które na 100% wyrosna na zaburzone socjalnei ( syn juz jest)

      gratuluję
      • wiotka_jak_trzcina Re: I odszedł. 18.10.17, 18:29
        leda16, ponieważ w tej całej historii mamy elementy znęcania się nad dzieckiem, opisy przemocy psychicznej a kto wie czy za nimi nie kryje się też przemoc fizyczna to aby chronić to dziecko powinno się powiadomić prokuraturę i policję. Policja bez trudu namierzy IP autorki niezależnie od tego, z którego zakątka kraju kobieta to pisze. W Internecie nie ma anonimowości.
        Jeżeli założymy, że to wszystko jest prawda to ewidentnie ma miejsce łamanie praw człowieka, którym jest ten nieszczęsny chłopiec. I to jest karalne. Jeżeli to wszystko jest bujdą na resorach to nasz autorka będzie świecić oczami za głupie żarty w sieci. Jestem gotowa zgłosić sprawę.
        • mikawi Re: I odszedł. 18.10.17, 20:05
          Pogięło Was chyba... ktoś prosi o pomoc,do tego służy forum.
          • marikax1970 Re: I odszedł. 18.10.17, 20:13
            Fikcyjna story. Szkoda czasu i atlasu jak mawiala moja babcia xd
            • leda16 Re: I odszedł. 19.10.17, 09:15
              marikax1970 napisał(a):

              > Fikcyjna story. Szkoda czasu i atlasu jak mawiala moja babcia xd



              Tego nie możesz być pewna. Faktem jest, że Autorka wątku jakoś dziwnie straciła ochotę na jego kontynuowanie. Albo więc przywołała resztki samokrytycyzmu, albo ktoś Jej w tym pomógł smile
          • leda16 Re: I odszedł. 18.10.17, 20:36
            mikawi napisała:

            > Pogięło Was chyba... ktoś prosi o pomoc,do tego służy forum.

            Nie, nie do tego służy forum. Służy przede wszystkim do dyskusji, wymiany informacji, doradztwa. A tzw. pomocy należy szukać w realu, w profesjonalnych, przeznaczonych do tego celu Ośrodkach. Ty chcesz, to pomagaj kobiecie, która przez 5 lat spokojnie patrzy, jak konkubent maltretuje i psychicznie gwałci malutkie dziecko. Nikt Ci przecież nie broni. Ale jakim prawem oczekujesz tego od nas?
          • wiotka_jak_trzcina Re: I odszedł. 18.10.17, 22:58
            Nie pogięło. Ktoś prosi o pomoc a pomóc trzeba przede wszystkim maltretowanemu dziecku, które samo się nie obroni. Jeżeli istnieje podejrzenie łamania prawa to należy to zgłosić. To jest obowiązek. Jeżeli uważasz, że nas pogięło to znaczy że jesteś jedną z tych które zamiatają pod dywan i jeszcze do tego udają, że nie widzą, nie słyszą i nic nie wiedzą jeśli obok dzieje się przemoc lub mają miejsce inne formy łamania prawa. Tak najwygodniej, prawda? W końcu mieszać się jest niewygodnie.
            • mikawi Re: I odszedł. 19.10.17, 07:14
              No przecież już zostało ustalone, żem patologia bez urlopu wychowawczego wink
        • leda16 Re: I odszedł. 18.10.17, 20:26
          wiotka_jak_trzcina napisała:

          > powinno się powiadomić prokuraturę i policję. P
          > olicja bez trudu namierzy IP autorki niezależnie od tego, z którego zakątka kra
          > ju kobieta to pisze. W Internecie nie ma anonimowości.
          Jestem gotowa zgłosić sprawę.

          Policja ma ustawione wyszukiwarki m.in. na treści pedofilskie, narkotyczne, przestępstwa z kk typu maltretowanie dzieci, handel kobietami, zabójstwo, antysemityzm, kłamstwo oświęcimskie i wiele innych. Jestem pewna, że dane osobowe tej kobiety zostały już zidentyfikowane i najdalej za 2 miesiące otrzyma wezwanie na policję. Nie można też wykluczyć, że Ona opisuje jakąś mniej lub bardziej odległą przeszłość a obecnie dzieci znajdują się pod nadzorem kuratora a kochanek w pierdlu.
          Zrobisz, jak zechcesz, a ode mnie przyjmij wyrazy głębokiego szacunku.
          • marikax1970 Re: I odszedł. 19.10.17, 20:12
            Mnie to sie nie miesci w glowie zeby kobieta na cos takiego pozwolila o ile jest refleksyjna choc odrobine. A czy gdyby nie byla znalazlaby sie tu?
            • wiotka_jak_trzcina Re: I odszedł. 19.10.17, 23:29
              Mnie to jednak wygląda na konfabulację. Tak od początku podejrzewałam. Teraz nagle zamilkła i to mnie powoli przekonuje, że ta cała historia to bujda na resorach.
              • leda16 Re: I odszedł. 20.10.17, 11:10
                Albo już "zadbała o Nią" policja. W końcu wątek toczy się ponad 10 dni a tzw. wrażliwe hasła typu "maltretowanie dziecka", "pedofilny sadyzm", dotarły do policyjnych wyszukiwarek dopiero kilka dni temu.
                • mikawi Re: I odszedł. 20.10.17, 18:22
                  Ileż satysfakcji... straszne. Dlaczego miałaby zadbać o nią a nie jej partnera jeśli już?
                  Do rozbitej28 - jeśli to czytasz - daruj sobie forum, bo jak sama widzisz pomocy tu nie uzyskasz. Ani wsparcie tym bardziej, szkoda twojego czasu i energii, a musisz ją mieć i być teraz bardzo silna i mądra - dla swoich dzieci. Pomiatania Tobą i wyzywania aż nadto wystarczy. Wykorzystaj te dobre i madre rady, które tu dostałaś i nie daj sobie wmówić, ze Syna trzeba prowadzić twardą ręką. To bzdura. Chroń też córkę i absolutnie nie zgadzaj się na żadną opiekę naprzemienną. Dzieci trzeba kochać, mądrze, ale kochać a nie tresować jak to robi twój partner. Powodzenia!
            • leda16 Re: I odszedł. 20.10.17, 11:16
              marikax1970 napisał(a):

              > Mnie to sie nie miesci w glowie zeby kobieta na cos takiego pozwolila


              Hm... a chyba przedstawiałaś się tutaj jako...psycholog smile Widać wiedza na temat problematyki którą zajmują się sądy i MOPS-y również Ci się w głowie nie zmieściła.
    • brz_a_sk Re: I odszedł. 21.10.17, 12:54
      terapii potrzebujecie WY - nie dziecko
      po pierwsze WY
      nie zauważyłaś tego? terapeuta nie powiedział?

      sytucja jest dramatycznie kryzysowa
      poczytam jeszcze komentarze
      ale jak chcesz na serio pojąć gdzie i w jakiej skali masz/macie problem proszę bardzo
      stanowczość to nie pruskie metody
      dwoje szaleńców nad jednym dzieckiem to nie jest do zniesienia

      wszystko da się opanować tylko trzeba zacząć - OD SIEBIE!!!

      może za trudne ale w 100% jak nie w 300% na temat - po 100% na każde z Was - syn może pojąć najwięcej
      dzieciak trudny??? no jasne - cud, że nie zwariował przez WAS!
      www.youtube.com/watch?v=GlvsYebSu9Q
      są łatwiejsze materiały - ale ten świetnie nadaje się dla każdego z Was sad
      • brz_a_sk Re: I odszedł. 21.10.17, 13:12
        niebieska karta
        kurator zawczasu albo terapia

        po komentarzach to wygląda na to, że nikt tu nie jest już bez poważnych zaburzeń i współuzależnień
        makabra
        Ty nie masz orientacji co się dzieje, nie jesteś w stanie niczego już ocenić sad
        musisz mieć pomoc specjalisty
        a dzieci ??? no nie chcę sobie nawet wyobrażać w jakim piekle żyją

        jeśli w stosunku do dziecka, ktoś zachowuje się tak jakby się nie zachował w stosunku do dorosłego tzn ma zryty łeb - w różny sposób ale na bank stosuje przemoc wobec słabszych

        ta przemoc bywa obrazem jego zaburzeń, leków itd

        dom wariatów - sorry ale w cywilizowanym świeci to nie powinno się zdarzać - do tego Ty możesz być zupełnie uzależniona od tego związku i SAM nie ocalisz się; nie wiem które z Was ma większe zaburzenia sad razem jesteście nieobliczalni
        • wiotka_jak_trzcina Re: I odszedł. 22.10.17, 13:45
          Naprawdę jeszcze ktoś z Was komentujących wierzy w te bujdy? Dziewczyna wpadła na forum, żeby nam tu sprzedać bajeczkę i rozpętać burzę i to jej się udało. Tylko, że jak dotarło do niej że to co opisuje jest karalne i może za chwilę mieć policję na karku to...zniknęła. Nie mam dowodów na to, że to wszystko co napisała to tylko jej wyobraźnia ale tak mi właśnie podpowiada intuicja i a może przede wszystkim zdrowy rozsądek. Może zresztą ona tę całą prowokację zrobiła zupełnie świadomie i celowo, żeby się przekonać czy ktokolwiek zareaguje na przemoc wobec dzieci i zechce to zgłosić. Wszyscy wiemy, że została wprowadzona zmiana w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy wobec dzieci w lipcu tego roku i każdy kto wie o takowej MA OBOWIĄZEK zgłosić sprawę. Może ona chciała przeprowadzić eksperyment i zobaczyć czy ktokolwiek wie i zareaguje na opisy znęcania się nad dzieckiem. Kto wie...
          • leda16 Re: I odszedł. 24.10.17, 18:34
            wiotka_jak_trzcina napisała:

            > Naprawdę jeszcze ktoś z Was komentujących wierzy w te bujdy? Dziewczyna wpadła
            > na forum, żeby nam tu sprzedać bajeczkę i rozpętać burzę i to jej się udało. Może ona chciała przeprowadzić ek
            > speryment i zobaczyć czy ktokolwiek wie i zareaguje na opisy znęcania się nad d
            > zieckiem.




            A czy w to jesteś w stanie uwierzyć? Może to też eksperyment, a może bujdy? www.youtube.com/watch?v=AWwf2iRxvDc
            • wiotka_jak_trzcina Re: I odszedł. 25.10.17, 17:04
              Oczywiście, że jestem w stanie uwierzyć. We wszystko, na co są dowody. Tutaj nie mamy żadnych dowodów na prawdziwość historii opisanej przez rozbita28, to tylko słowa. Nie możemy nijak zweryfikować ich prawdziwości. My nie. Policja tak.
              • leda16 Re: I odszedł. 26.10.17, 18:28
                wiotka_jak_trzcina napisała:

                > Oczywiście, że jestem w stanie uwierzyć. We wszystko, na co są dowody.

                Ależ wiara nie ma nic wspólnego z wiedzą, z faktami, a dowody to fakty. W sądzie również słowa, czyli zeznania traktuje się jako dowody. Równolegle z zeznaniami istnieje procedura tzw. "badania wiarygodności zeznań" ale na szczęście tylko w odniesieniu do nieletnich, chorych psychicznie i upośledzonych umysłowo. Zresztą sądy posługują się różnymi, subiektywnymi kryteriami; prawdopodobieństwem, doświadczeniem życiowym ...sędziego, itp. bzdetami, co niekiedy zamienia wyrok w farsę. Ale to tak na marginesie tylko.
      • rozbita28 Re: I odszedł. 02.11.17, 22:04
        Bardzo dobry materiał. Dziękuję. Chętnie obejrzę kolejne - musze poszukać. Widzę że intuicyjnie tak właśnie robiłam. Niestety uwierzyłam ze twarda ręka jest lepsza bo mi dzieciak na głowę wszedl. Uwierzyłam bezdzietnemu facetowi który był wychowany w taki właśnie sposób.
        Przepracowalam to. Nie bez trudu i żalu. Jestem pod opieką psychologa który wskazuje mi mądrze co dalej. Bo sama jeszcze z trudem łapię oddech. Ktoś wspomniał o terapii SI, od dawna o tym wiedzialam. Teraz mam wreszcie środki żeby Mlodego zapisać bo wiele z jego zachowan na to wskazuje. Mam też pomysł na jego problemu z koncentracja uwagi. Podobno pomagają sztuki walki. Jak macie doswiadczenie albo kontakty na dobre Stowarzyszenie ADHD i trenerow w Poznaniu to proszę podeślijcie. Skupiam się na konkretnych działaniach. Planowaniu na tydzień do przodu bo dalej jeszcze mi trudno. Cholernie potrzebuje wsparcia a nie kopania leżącego bo staram się wstać na nogi i otrzepac z tego błota w które H mnie wdeptał. Walczę o córkę. Póki co nie mam powodów do radykalnych kroków ale jestem uważna i ostrożna. W codziennych, nieunikniony rozmowach z H widzę jego próby sterowania i nie daje się. Za cholerę się nie daje. Wspominałam mu o terapii dla niego ale mnie wysmial. Czekam. Aż dotrze. Jego córka boleśnie mu to udowodni. Dziękuję tym kilku osobom które zrozumiały piekło w mojej głowie. Reszcie dziękuję za kopniaka. Tez się przydał. Ale już wystarczy. Teraz biorę się za bary ze swoim nowym życiem.
        • herca Re: I odszedł. 04.11.17, 15:32
          jak juz bylo tutaj mowione - trzeba samemu spotkac psychopate zeby w miare zrozumiec twoja sytuacje. tacy ludzie sa niesamowicie sprawni w manipulowaniu innymi, szukaja sobie slabszych ofiar, podatnych na "ukladanie" pod swoje dyktando. nigdy nie dzialaja gwaltownie, powolutku badaja grunt, sprawdzaja na ile moga sobie pozwolic, konsekwentnie przesuwaja granice dalej i dalej ale malymi kroczkami, tak ze ofiara sie nawet nie orientuje. poczucie wlasnosci ofiary jest w tym samym czasie systematycznie burzone tak aby stala sie ona bezbronna, aby nie wierzyla ze moglaby sobie poradzic bez "pomocy" psychopaty. tak wlasnie dzialal partner autorki - powolutku, krok po kroczku zbudowal w niej przekonanie ze jest nieudolna matka, jej objawy czulosci byly przedstawione jako "miekkosc", zapewne nie zaczal sie znecac od poczatku znajomosci tylko po tym jak juz sobie autorke odpowiednio urobil. gdyby autorka zobaczyla synka w zasiusianych spodniach po tym jak po raz pierwszy zostawila go z partnerem to niewatpliwie by zareagowala ale zapewne takie akcje pojawialy sie stopniowo, w miare jak psychopata czul sie pewniejszy.

          nie obwiniajcie autorki, to naprawde moze sie przydarzyc prawie kazdemu, wystarczy zyciowy dolek i sprytny psychopata i po czlowieku. oni naprawde moga byc niesamowicie czarujacy, ciepli, wiedza jak budowac zaufanie i przywiazanie ofiary. dobrze ze sie z tego jakos wydobyla, zreszta widac ze mimo wszystko zachowala wole walki, zaczela mu sie przeciwstawiac i za to zostala porzucona (na wlasne szczescie!). wiele kobiet tkwi z przemocowcem dlugie lata, chyba kazdy z nas zna kogos kto mial "ciezkie" dziecinstwo. brawo za sile aby z tym walczyc i tak trzymac autorko! pozdrawiam!
          • leda16 Re: I odszedł. 04.11.17, 19:02
            herca napisała:
            powolutku, krok po kroczku zbudowal w niej przekonanie ze je
            > st nieudolna matka,

            No bo przecież była totalnie nieudolna zarówno w roli matki jak i żony, psychicznie do tych ról niedojrzała - już 1,5 rocznemu dziecku rozpierdzieliła rodzinę, zdradziła męża i pognała do kochanka szukać "szczęścia" i założę się, że nawet nie wiedziała co to takiego to szczęście. Wobec dziecka miała nieadekwatne oczekiwania, zawsze irytowało Ją i niecierpliwiło, ponieważ nie umiało sprostać jej wygórowanym, niekonsekwentnym oczekiwaniom. Goniła i nadal goni po psychologach zamiast własnego rozumu używać. Znudzona trudnościami z dzieckiem ciepnęła go kochankowi na wychowanie, ale jednak całkowicie nie chciała z zabawy żywą laleczką zrezygnować. Teraz oddała sadyście drugie dziecko i "walczy o córkę", ojej, jak "walczy" smile Naprawdę chodzi jednak o to, żeby kopnięta w zadek, z kochankiem kontaktu nie straciła, więc tydzień on się niemowlęciem bawi a tydzień Ona. Popatrz, nawet psychoterapię mu proponuje, żeby tylko z powrotem się na gnoju maltretującym dziecko zabluszczyć. Na dodatek - co jest najbardziej przerażające - w tym wszystkim tkwi niczego nie rozumiejący 7-mio letni chłopczyk. Najpierw odebrała mu ojca, teraz manipuluje córką, żeby odzyskać kochanka, ten niby się wyprowadził (co chłopiec bardzo przeżył, nawet obwiniał się za to) ale nadal wparowuje tam jak do siebie, żreją się a malec tego słucha. Rośnie następny klient psychologów i psychiatrów. Konkubent wg. Ciebie jest "psychopatą", Ona już nie...



            , zap
            > ewne nie zaczal sie znecac od poczatku znajomosci tylko po tym jak juz sobie au
            > torke odpowiednio urobil.


            A co, Ona jakieś pozbawione rozumu ciasto do urabiania? Spróbuj wziąć szczenię od suki i wywalić na korytarz - rzuci się na Ciebie z zębami. Ta jeszcze się do zwyrodnialca łasi, czeka aż drugie dziecko zacznie maltretować! Pierwszemu też ustawicznie robi sajgon. Niby zawsze wg. Niej był spowolniał,y a teraz patrzcie - ADHD wyskoczyło, jak królik z kapelusza, sztuk walki będzie go uczyć, bo to na koncentrację dobre... Pewnie "mądry" psycholog tak wskazuje wink



            gdyby autorka


            Zamiast gdybać, przeczytaj dokładnie wszystkie Jej teksty - to malutkie dziecko zsikało się wówczas, gdy po awanturze zostało wywalone na klatkę schodową, a tam dostępu do ustępu nie miało. Albo zsikało się z przerażenia. Nie reagowała, na wycieczki sobie jeździli, uważała ich za normalną rodzinę. Zareagował dopiero ...kurator. Pewnie sąsiedzi go Jej na kark nasłali widząc, co się dzieje.



            > nie obwiniajcie autorki, to naprawde moze sie przydarzyc prawie kazdemu,



            Nic podobnego. Żadnej normalnej matce to się nie przydarzy. Nawet suka bez wahania odda życie za swoje dzieci. Ta kobieta jest gorsza niż zwierzę, pozbawiona nawet instynktu macierzyńskiego! O uczuciach wyższych już nie wspominając.



            wystar
            > czy zyciowy dolek i sprytny psychopata i po czlowieku. oni naprawde moga byc ni
            > esamowicie czarujacy, ciepli, wiedza jak budowac zaufanie i przywiazanie ofiary



            Herca, ile Ty masz lat, 15? Może wróć na forum dla dzieci, zamiast wypowiadać się na temat macierzyństwa, obrażać normalne matki insynuując, że "prawie każdej może się to zdarzyć". Na prawdę może się to zdarzyć wyłącznie niektórym matkom z rynsztoka i patologii społecznej.



            wiele kobiet tkwi z przemocowcem dlugie lata,



            Jednak nic ich nie usprawiedliwia. Każdy człowiek ma wolną wolę i może świadomie decydować, co mu pasuje a co nie. Niech sobie tkwią w piekle skoro taki jest ICH wybór, rozczulają się nad sobą, grają ofiary, ale wara im skazywać na to piekło bezbronne dzieci!
            • rozbita28 Re: I odszedł. 04.11.17, 22:40
              leda16 bardzo Tobie dziękuję za dogłębną analizę stanu mojego zdrowia i umysłu. Generalnie co akapit to strzelasz w pudło i juz kilka razy odpowiedziałam ze się mylisz. Zastanów się co Toba kieruje w takiej aktywnosci na forum i plucie jadem przy kazdej okazji bo napewno nie chęć pomocy innym. No chyba ze sobie próbujesz coś udowodnić. Zamykam z Tobą dyskusje. Szkoda na Ciebie baterii w telefonie.
              • argentusa Re: I odszedł. 05.11.17, 20:05
                o jesooo, leda widać ma sporo wolnego czasu tudzież poczucia winy, alternatywnie misje nawracania świata poprzez opierdalanie. Ale jakież to ma znaczenie???
              • leda16 Re: I odszedł. 06.11.17, 10:22
                Z wyżyn swojego egocentryzmu najwyraźniej nie zauważyłaś, że mało kto dyskutuje tutaj z Tobą. Większość wypowiedzi dotyczy krytyki Twojego postępowania wobec dzieci, moralnie na wskroś nagannego. Skoro obowiązujące w cywilizowanym społeczeństwie normy moralne uważasz za "plucie jadem", tym gorzej dla Twoich dzieci i najlepiej by było, gdyby one okazały się czysto wirtualne. Oczywiście, nie kieruje mną "chęć pomocy innym", bo od tego są wolontariaty w realu, a nie fora dyskusyjne. Za każdą innego rodzaju "pomoc" trzeba niestety płacić. Wspominałaś poprzednio, że uzyskałaś od nas "bardzo dobry materiał" Wejdź więc teraz na fora "Psychologia" i "eDziecko" - uzyskasz tam jeszcze lepszy smile
                • herca Re: I odszedł. 06.11.17, 19:06
                  leda16, ty chyba masz cos z glowa
    • m.a.l.a_syrenka Re: I odszedł. 05.11.17, 22:15
      Chyba dostałaś kopię mojego młodszego brata wink
      Chude to było, zielone, zaczepne... i jego sławne rozpaczliwe "przecież wczoraj jadłem!".
      Przestał być obiektem prześladowań, gdy okazało się, że w żołądku ma bardzo biedną śluzówkę i zaburzone funkcje wydzielnicze tejże śluzówki. Jego w żołądku nie miało co ssać, praktycznie nie trawił, bo czegoś tam nie miał w komlpecie. Nie dało się wziąć go głodem, trzeba byłoby od razu trumienkę.
      A do tego w opór stresów, bo rodzina w rozsypce, przestawiany siłą z lewej ręki na prawą i jeszcze siostra nie chciała bawić się z gówniarzem, który zawsze coś przy okazji zmalował, ale dostawałam ja, bo starsza, no to cóż - sprawiedliwie dostawał ode mnie, maminsynek wink
      Potrafił trzymać mięso między zębami i policzkiem do oporu, aż nie wypluł, w końcu go przyłapali...
      I najlepsze:moja mama chciała pożalić się babci, jakie ma okropne dzieci, a usłyszała: "ty sobie przypomnij jaka sama bylaś, bo byłaś jeszcze gorsza". Tak, moja mama, terroryzowana jedzeniem, też w policzkach chomikowała co jej nie pasowało, ale miała zaprzyjaźnionego psa, który usuwał "dowody zbrodni". Jak się wydało, zaczęli ją pilnować. Ojciec w końcu stracił cierpliwość i zagroził biciem - możesz mnie bić i nawet zabić - usłyszał. Ale że jej ojciec byl chudy i mial co chwilę wrzody, to chyba już sobie daruję, bo będzie za długi post...
      Jednak żeby robić z dziecka taki odgromnik wszystkich plag i problemów rodzinnych, tego jeszcze nie widziałam.sad
    • aggga1978 Re: I odszedł. 07.11.17, 09:14
      napisz do mnie agga1978@interia.pl miałam podobną sytuację
    • aggga1978 Re: I odszedł. 07.11.17, 09:15
      napisz do mnie agga1978@interia.pl- mam bardzo podobną sytuację,
    • kachaa17 Re: I odszedł. 27.11.17, 22:02
      Nóż się w kieszeni otwiera jak czytam to co napisałaś. To jest straszne co zrobił Twój mąż Twemu dziecku i straszne, że Ty na to pozwalałaś. No i te błagania na kolanach. To jest chore. Tez byłam w chorym związku i tez obiecywalam zmianę bo mój eks mąż zryl mi głowę i wmawiał, że się powinnam zmienić. My całe szczęście dzieci nie mieliśmy. Powinnaś poszukać dla siebie pomocy. Myślę, że Twoje stawianie mu oporu czasem to był przejaw zdrowych odruchów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka