Dodaj do ulubionych

zaczynam spadac....

03.05.18, 20:50
Zaczynam powoli wpadać w depresje. W tej chwili już widzę ze po rozwodzie będzie u mnie tragedia. Długi weekend majowy bez rodziny, puste mieszkanie. Pustka, upiorna cisza. Ranek taki ze nie widzi się sensu wstawać bo niby po co i dla kogo, skoro dzieci nie ma, i nie ma paliwa które pcha do codziennego zycia i daje cel temu wstawaniu, pracy i wszystkiemu? Płakać sie chce, wyć. Z trudem powstrzymuje sie aby robiąc sobie śniadanie nie walnąć talerzem o podłogę i w bezsilnosci i żalu nie rozbic kubka z kawą - coś do czego do tej pory nigdy nie byłem zdolny.
Rozwód oczywiście ulży jeśli chodzi o awantury ze strony zony. Ale bilans całkowity nie będzie dodatni. Wydawało mi sie do tej pory ze rozwód dla obojga z nas da te same nieprzyjemności, ze jakoś dojdziemy do porozumienia - w koncu mamy pare calkiem fajnych lat przezyc, to jest cos co wydawalo mi sie jest najmocniejszym spoiwem. Ale teraz wygląda na to ze to tylko mnie to tak dotknie, ze tylko mnie zawali sie mój swiat, wyrwie z pamięci 15 lat zycia razem połową mnie samego. gdyby nie było dzieci to daloby sie to pewnie wytrzymac. Nie umiem juz sie usmiechac do nich wiedząc ze bedziemy mieszkac oddzielnie bo w oczach lzy mi sie zbierają
Obserwuj wątek
    • prowise Re: zaczynam spadac.... 03.05.18, 21:05
      Probowac walczyć o przetrwanie związku ? Nie wierzę ze ewentualne dojście do porozumienia zmieni cos w jej zachowaniu. nie wiem wręcz czy go nie przyspieszać żeby mieć to wszystko za sobą jak najszybciej, bo w tej chwili czuje się jak by mi kos grzebał gwoździem w ranie, codziennie na nowo. W moim porozwodowym stanie przecież nawet z dziećmi nie będę umiał sie spotykać, bo co może zaoferować dzieciom ojciec załamany psychicznie ? A może uznać we wszystkim racje zony, zacisnąć zęby, aby jeszcze trochę nacieszyć sie namiastką życia rodzinnego i móc codzien patrzeć jak dzieci dorastaj, móc być chociażby budzonym rano przez ich roześmiane buzie ? oczywiście ze się rozkleiłem, oczywiście ze sie być moze trochę użalam nad sobą, ale i czasem facet wpada w takie stany. Dusze wszystko to co sie dzieje w sobie, sciskam w głębi siebie, sypiam po 2 h w nocy, a w ciągu dnia chodzę nieprzytomny. Widze po sobie ze zaczynam podświadomie odpychać dzieci, chyba w wewnetrznej samobronie zeby mi było łatwiej, ale przegrywam na calej linii. Trwa to juz prawie rok.
      • prowise Re: zaczynam spadac.... 03.05.18, 21:15
        Krzywdzę siebie sam na dodatek. W przeswiadczeniu ze moze ktos/zona dostrzeze to w jakim jestem stanie. Ze to jaki jestem jest zupelnym przeciwienstwie tego jaki byłem jeszcze rok, dwa pięc lat temu.
        Nie założe nowego związku w tym wieku i w tym stanie. Przeczytałem troche komentarzy pod wieloma artykułami i widzę ze nie jestem jedyny, i ze dla kobiety rozwod to najczęściej tylko krótki dyskomfort. Szybko sie odnajdują w nowej sytuacji, maja przeciez dzieci, pieniadze na ich utrzymanie. Jesli nie kochaly to nic nie tracą, a wspomnienia nie są dla nich ważne. Nie chciałbym tego jeszcze raz przezywac
        • prowise Re: zaczynam spadac.... 03.05.18, 21:29
          Gdybym mógł zjeść tabletkę po której stracę wspomnienia i pamięć tego ze miałem kiedykolwiek żonę i dzieci bylo by to błogosławieństwo - naprawdę nie wahalbym sie ani chwili. A tak to na dyskach leży kilkanaście tysięcy zdjęć i dziesiątki godzin filmów tego o czym chce zapomnieć, a każda roześmiana para z dziećmi na spacerze przypomina i będzie mi przypominać to o czym nie powinienem pamiętać.
          Jak dożyje następnej majówki to obiecuje ze dopiszę ciąg dalszy...
          • marikax1970 Re: zaczynam spadac.... 04.05.18, 06:28
            Na szczescie jak nadejdzie nastepna majowka bedziesz juz ta sprawe widzial inaczej smile rozwod to silna trauma dla kazdego nwet niefrasobliwych kobiet big_grin ale nie wzial sie wszak znikad w waszym zyciusmile cos zawaliliscie oboje wez to na klate teraz smilespedzaj duzo czasu z dziecmi i skup sie na ich dobru reszta (akceptacja, pogodzenie) przychodzi z czasemsmile
            • prowise Re: zaczynam spadac.... 04.05.18, 11:13
              Spędzać z czasu z dziećmi nie mam juz nawet jak bo w wolne dni zawozi do swojej rodziny - a one tam lubią jeździć bo to wieś. Ja tam jestem persona non grata. A w tygodniu to wiadomo - praca, szkoła. Takze nawet jakbym mógł to słabo to wygląda.
        • amb25 Re: zaczynam spadac.... 21.05.18, 07:02
          "Nie założe nowego związku w tym wieku i w tym stanie" - z obserwacji wynika, ze mezczyzni znacznie czesciej niz kobiety w chodza w zwiazki " w tym wieku i tym stanie". Pocieszycielke dosc latwo znalezc, wlsciwie to same cie znajda smile . I co, boisz sie ze bedziesz sam? Jesli ja kochasz a ona nie chce juz byc z toba to zakaceptuj jej decyzje, bo chyba chcesz jej szczescia? Nikogo na sile nie uszczesliwisz. A o dzieci mozesz walczyc w sadzie i nawet powinienes jesli ona utrudnia ci kontakty z nimi. Daj sobie jakis czas zeby sie pouzalac nad soba a potem bierz sie do roboty. Moj ex wpadl w pulapke bycia "supertata" - kupuje dziecku i daje wszystko czego ono zapragnie, jest na akzde jego zawolanie, zgadza sie na wszystko co ono chce, nie moge z nim niczego ustalic, ustalenia zmienia bo dziecko chcialo inaczej albo sam nei mzoe sie doczekac kiedy dziecku cos kupic, szuka tylko pretekstu zeby dziecku dac pieniadze (wcale niemale) itp itd a to sie negatywnie odbija na dziecku (np. motywacja do nauki). Ale oczywiscie wg wlasnego mniemania jest supertata. Dziecko stwierdzilo jakis czas temu ze nawet fajnie ze sie rozwiedlismy bo tata mu teraz wszystko kupuje...
          • obs2 Re: zaczynam spadac.... 01.09.18, 14:42
            > Pocieszycielke dosc latwo znalezc, wlsciwie to same cie znajda

            mylisz się, niestety....
            niedługo 2 lata odkąd żona odeszła.
            owszem nauczyłem się wegetować i osiągnąłem pewną wprawę w tym.
            samotność zagłuszam pracą.
            ale jest coraz gorzej.
            pocieszycielki nie ma, nie znajduje, a te których sam szukałem uciekły.
            czekam już tylko na śmierć.
      • 0sjana Re: zaczynam spadac.... 08.05.18, 10:25
        Czy walczyć o przetrwanie związku - to tylko ty możesz wiedzieć. Ja czekałam, aż przestałam sobie zadawać to pytanie.

        Zakładając, że dostaniesz "standardowy" podział opieki nad dziećmi - co drugą majówkę spędzisz z dziećmi. A w tymch latach kiedy nie majówkę, to chociaż Boże Ciało. Nie daj sobie wkręcić, że muszą jechać na wieś do rodziny żony za każdym razem. Pomyśl, jak im fajnie zorganizujesz czas i tyle.

        Idź koniecznie do psychiatry, do psychologa. Musisz stanąć na nogi i nie bój się szukać pomocy. DLa dzieci okres rozwodu jest trudny, i nieważne kto zawinił. Na pewno nie one. To ty jesteś dorosły i musisz być dla nich wsparciem.
        • prowise Re: zaczynam spadac.... 19.05.18, 18:04
          No właśnie za chiny nie rozumiem z tym wsparciem. Jak może być wsparciem ktoś nieobecny lub obecny okazjonalnie. Wsparcie jest wtedy gdy druga osoba jest w stanie pocieszyć, czy pomóc gdy cos sie złego dzieje. Nie za tydzien czy dwa tylko od razu.
    • rybak Re: zaczynam spadac.... 04.05.18, 08:20
      Od teraz szykuj się na to, by stać się supertatą dla swoich dzieci. Pamiętaj, że na to, by budować z dzieciakami dobre i trwałe relacje na CAŁE swoje życie, być DLA NICH najlepszym przyjacielem, będziesz mieć niewiele czasu. I rozwód pozostawi ci bardzo małe możliwości restartów w razie popełnienia błędów. Zaś największym twoim błędem będzie psychiczne i emocjonalne separowanie się od dzieci, bo gdybyś ne rozumiał: One i teraz i jeszcze długo po rozwodzie będą potrzebować cię znacznie bardziej niż ty ich. Sp...związek z żoną to nie ich wina, niezależnie od tego, kto z dorosłych zawinił, z dziećmi rozwodu nie bierzesz! Więc się ogarnij, chłopie! Jeśli przegrasz w oczach dzieci okres okołorozwodowy, będzie ci niesamowicie trudno to naprawić i nadrobić.
      • prowise Re: zaczynam spadac.... 04.05.18, 11:23
        Ale ja własnie zawsze własnie starałem sie byc super tatą i nie potrzebowałem do tego żadnych zachęt w postaci rozwodu. I według mnie byłem. I własnie przez to teraz jest dramat. Dla mnie. Dla dzieci już chyba niekoniecznie, w pewnym momencie nastapil zwrot i czuje dystans. Zresztą wydaje mi sie ze może jak jest jedno dziecko to odczuwa ono bardziej samotność gdy rodzice sie rozwodzą - dwójka ma swoje zabawy, swoje atrakcje.
        • misiamafisia Re: zaczynam spadac.... 04.05.18, 13:28
          A dlaczego nie możesz się zajmować dziećmi w tygodniu? Wyprawiać do szkoły i odbierać? Jeśli nie odpowiada Ci aktualny rozkład opieki ogarnij się, przemyśl to, zaproponuj matce dzieci podział czasu z dziećmi bliżej pół na pół. Jeśli nie będzie chciała - sąd rodzinny. Ale musisz mieć plan, wizję. Nie na zasadzie "potrzebuję, żeby dzieci były u mnie, żebym się zwlókł z łóżka", bo tu chodzi o dobro dzieci, nie Twoje.
          • argentusa Re: zaczynam spadac.... 04.05.18, 16:34
            ja cię pierdzielę,
            jak bym była córka takiego mazgajowatego ojca, to sama bym spierniczała.
            Słowo. dzieci potrzebują SILNYCH rodziców, czy to się komuś podoba, czy nie. One maja wystarczającą traumę waszego rozstania, żebyś jeszcze robił z siebie biednego misia. To ty jako rodzic masz je wspierać, a nie one ciebie.
            Czas dorosnąć -dzieci nie zawsze nas tak potrzebują jak my ich.
            Ar. -zadziwiona rozlazłością.
            • prowise Re: zaczynam spadac.... 06.05.18, 13:33
              tak to widzisz ? to faktycznie mnie w przekonaniu zeby spierdzielac z ich zycia. Bo jesli jestem taki jaki jestem (nie kazdy jest gruboskórny) i faktycznie nie walnę pięscią w stół gdy zona dziamga nad uchem to pzostaje mi spadac i miec nadzieje ze dozyje przyszlej majówki
              • prowise Re: zaczynam spadac.... 06.05.18, 13:34
                * to faktycznie utwierdzasz mnie w przekonaniu zeby spierdzielac z ich zycia.
                • marikax1970 Re: zaczynam spadac.... 06.05.18, 14:01
                  dzieci paliwem twym do zycia i wogole masz myśl taka ze uciec od nich? jakies to wszystko nielogiczne...albo szukasz usprawiedliwienia dla postawy wycofania się z zycia dzieci (ale to szkoda czasu rob co chcesz wszak jako dorosla osoba chyba nie potrzebujesz żeby cie po glowce głaskano i mówiono dobrze robisz chłopczyku xd) albo sam już nie wiesz co piszesz. w drugim wariancie idz do psychologa smile
                • argentusa Re: zaczynam spadac.... 06.05.18, 14:55
                  ależ owszem nie z ich życia, tylko z życia żony. A w kontekście bycia rodzicem to trochę musi się zmienić. Ale to trochę nie oznacza WSZYSTKO. łapiesz? Histerie nie są dzieciom potrzebne. Żona może sobie dzimgać do siebie- jak rozumiem wylogowaliście się ze wspólnoty małż. Rodzicami zawsze będziecie.
                  ps. nie robi na mnie wrażenia: i mieć nadzieje ze dożyje przyszłej majówki .
                  Jak masz gorszy okres (nic dziwnego, dotychczasowe życie się rozpadło), to idziesz po profesjonalną pomoc. A nie tu niedożyciem przyszłej majówki próbujesz pograć.
                  Ar -bezlitosna. bo za dużo takich akcji widziała i słyszała -zawodowo.
                  • prowise Re: zaczynam spadac.... 19.05.18, 18:18
                    hmmm.. może dla Ciebie co do tej majówki to są puste słowa. Nie będę Cie przekonywał, i faktycznie niepotrzebnie to tak napisałem bo tu zabrzmiało dokładnie tak jak napisałaś. Sens był taki ze przestałem się przejmować przyszłością i teraźniejszością - a jeśli zniknęły hamulce bezpieczeństwa to nie trudno o to aby wydarzyło sie coś złego, co miałem już pare razy okazje doswiadczyc
        • koronka2012 Re: zaczynam spadac.... 06.05.18, 21:42
          prowise napisał:

          > Dla mnie. Dla dzieci już chyba niekoniecznie, w pewnym mom
          > encie nastapil zwrot i czuje dystans.

          Chłopie - ogarnij się - z pomocą psychologa najlepiej. Niestety twoje dobre ojcostwo brzmi jak twoje pobożne życzenia, skoro najwyraźniej po dzieciach to spływa, a wręcz się odsuwają.
          Rozmawiasz z nimi w ogóle? czujesz dystans, a dopytałeś skąd się wziął? czy tylko było to przyczynkiem do tego, żeby się dodatkowo poużalać nad sobą?

          Przestań się użalać nad sobą, nie patrz na wszystko przez pryzmat siebie - pogadaj jak ONE się czują w tej sytuacji, czego oczekują, czego się boją. A nie tylko ja, ja, ja.
          • argentusa Re: zaczynam spadac.... 08.05.18, 10:57
            Bingo!!!!!!!!
            Ar.
          • prowise Re: zaczynam spadac.... 19.05.18, 18:00
            Ogarniam się. Mało jednak o życiu wiesz - włączenie z tym ze kłamstwo powtórzone 100 razy staje sie prawda, a dla dzieci wystarczy tych powtórzeń 20. Nie zamierzam walczyć tą sama bronią co zona, bo nie mam szans z nią w tej dziedzinie i jest to dla mnie uwłaczające. I nie umiem pchać sie oknem jak mnie nie chca drzwami. Nie twierdze tez ze jestem idealnym ojcem, ale na pewno bardziej przejmującym sie nimi niz większość moich znajomych. tyle.
    • yoma Re: zaczynam spadac.... 09.05.18, 00:11
      Ty idź do psychiatry po prochy. Mówię śmiertelnie poważnie, serotonina ci siada. Po jakimś miesiącu powinieneś być w stanie myśleć logicznie.
    • mirki27 Re: zaczynam spadac.... 09.05.18, 14:44
      Otrząśnij się, życie jest piękne smile
      • prowise Re: zaczynam spadac.... 20.05.18, 08:21
        Mam nadzieję że znów kiedyś do tego wniosku dojdę. Póki co nie jest.
    • nieprawda.nieprawda Re: zaczynam spadac.... 11.05.18, 00:51
      Wydaje mi się że jesteś zbyt skoncentrowany na sobie żeby skupić się na dobrych rzeczach które mógłbyś zrobić dla dzieci i Twojej relacji z nimi. Nie mówię tego jako zarzutu, po prostu jesteś na skraju depresji i nie potrafisz myśleć racjonalnie i konstruktywnie.
      Byłam w podobnej sytuacji. Jakoś z tego wyszłam, z dużą pomocą porad internetowych, ale było to bardzo trudne. Na dodatek pewnym ułatwieniem było to że dzieci były bardziej ze mną.
      Życzę Ci żeby Tobie też udało się ogarnąć. Ale jeśli stwierdzisz, że sam nie dasz rady, to polecam jednak skorzystać z pomocy psychologa żeby zacząć myśleć konstruktywnie i nauczyć się planować działania, które będą z korzyścią dla Ciebie i Twojej relacji z dziećmi. Być może skonsultuj z psychologiem potrzebę wizyty u psychiatry pod kątem leczenia depresji.
      • nieprawda.nieprawda Re: zaczynam spadac.... 11.05.18, 01:21
        Tak sobie myślę, że może zacznij od tego żeby zaplanować jakąś fajną aktywność dla dzieci na weekend. Może wyjazd, może coś na mieście. Nie wiem gdzie mieszkacie ani w jakim wieku są dzieci, ale może park linowy, albo park trampolin, albo kino plus lody po fakcie.
        Może mając takie konkretne perspektywy dzieci będą chciały spedzić ten czas z Tobą? Bo jeśli w perspektywie jest wyjazd z mamą do dziadków lub spędzenie nijakiego czasu ze zdołowanym tatą to nie dziwię się, że wybierają wyjazd z mamą.
        Zaplanuj jakąś jedną rzecz. Od czegoś trzeba zacząć. Jak się uda ją zrealizować, będziesz miał okazje do rozmowy z dziećmi, ustaleniem tego co one by chciały z Tobą robić. Powodzenia!
        • prowise Re: zaczynam spadac.... 19.05.18, 17:54
          Rozumiem intencje, ale ... czy cos to da ? Starac sie mocniej wiązać ze sobą dzieci w momencie gdy za chwile związek ma się rozpaść ? Zeby potem jeszcze mocniej wszyscy cierpieli ? Nie wiem ile w tym logiki, ale skoro zostają z matką to chyba da dobra wszystkich jest to aby relacje miedzy mną a dziećmi się poluźniały. I nie mowie tego przez przekorę - wiem po prostu po sobie jak to można przezywać. Gdybym byl ojcem który zamiast spędzać czas z dziećmi co i raz wyskakuje z kolegami na piwo, albo wszelkie dostępne imprezy "integracyjne" to na pewno nie było by to dla mnie problemem. Gdybym nie zajmował sie intensywnie dziećmi jak były małe (włącznie z karmieniem nocami jak zona śpi nie słyszy ich płaczu) teraz bym zapewne zwiedzał swiat nie przejmując sie tym co się dzieje.
          • yoma Re: zaczynam spadac.... 20.05.18, 11:26
            To skoro masz zamiar rozluźniać relacje, co czego ryczysz i dobrym ludziom czas zabierasz? Rozluźnij na dobre, jedź w ten świat i wróć, jak już się zastanowisz, czego chcesz.

            >z karmieniem nocami
            Klękajcie narody, ojciec wstał do dziecka w nocy. Pomnik mu.
            • prowise Re: zaczynam spadac.... 20.05.18, 22:59
              Tak, bo muszę wyciąć z życia ostatnie naście lat. To mało ? Moze dla ciebie, a po tym co piszesz sugeruje ze jesteś zimna jak ...., i do tego manipulantka wyciągając zdanie z kontekstu.
              Ale w jedym asz racje; faktycznie niepotrzebnie tu trafiłem skoro mozna natrafic na takie paskudne osoby jak ty.
              • yoma Re: zaczynam spadac.... 20.05.18, 23:37
                Z jakiego kontekstu? Napisałeś, że zajmowałeś się intensywnie dziećmi włącznie z karmieniem nocami. No sorry, ale jeśli nocne karmienie to takie bohaterstwo...

                Jestem paskudna, bo strasznie nie lubię jęczybuł. Rady dostałeś od dobrych ludzi, ode mnie zresztą też, tylko wybrać sobie którąś i iść wcielać. Jeśli wolisz jęczeć i użalać się nad sobą, twój wybór, ale nie spodziewaj się po forum gremialnego głaskania po główce. Nie id tego forum jest.
                • argentusa Re: zaczynam spadac.... 21.05.18, 08:17
                  yoma, ty się nie przejmuj, facio najwyraźniej ma swoją teorię biednego misia i nic mu nie przetłumaczysz.
                  U mnie tez bieeedne misie, jęczące nie mają poważania. Co ze zrozumieniem nie ma nic wspólnego. Ja ludzi rozumiem, taki zawód, ale za cholerę nie cierpię mięczaków.
                  Ar.
                  • yoma Re: zaczynam spadac.... 21.05.18, 11:10
                    Się nie przejmuję, bo nie mam czym, a i, wbrew pozorom, udzielam pomocy. Choć przyznaję, że ta "paskudna" mnie rozczuliła smile na zasadzie: olaboga ja nieszczęsny bohater, po nocach wstawałem, a teraz zły świat przeciw mnie...
              • nieprawda.nieprawda Re: zaczynam spadac.... 21.05.18, 01:34
                Nic nie musisz wycinać z życia. Przeszłość to przeszłość teraz to już tylko wspomnienia. Dobre czy złe, miłe czy bolesne. Wspomnienia.
                Jeśli Twoje relacje z dziećmi byly dobre to rozumiem że wspomnienia masz dobre.
                Teraz skoncentruj się na teraźniejszości.
                Dzieci potrzebują obojga rodziców i nie wiem skąd Twoje teorie że dla dobra (czyjego????) Ty miałbyś się od nich dystansować do dzieci??!!

                Rady dostałeś, co z nimi zrobisz to już Twoja sprawa.
                Warunek jest taki że musisz coś zrobić a mam wrażenie, że tego nie chcesz.
                Ale jeśli nie chcesz nic robić tylko użalać się nad sobą, to nie licz że na forum znajdziesz akceptację dla takiej postawy.

                Bierzesz rozwód z żoną nie dziećmi!
                • yoma Re: zaczynam spadac.... 21.05.18, 11:13
                  Coś mi się widzi, że kolega autor ma wielką ochotę rozwieść się i z dziećmi, a na forum szuka usprawiedliwienia, bo sam nie ma odwagi.
    • wiola8113 Re: zaczynam spadac.... 17.05.18, 19:08
      Dzień dobrysmile tak w ogóle to nie wiem czy w dobrym okienku piszę... ,jeśli nie to wybaczcie .Czytam Was Od kilku dni i wiem ,że dobrze trafiłam. Po krotce opiszę Wam swoją historię...Męża poznałam 13 lat temu ...PO ślubie jesteśmy 8 lat ,dzieci nie mamy.miesiac temu mi oznajmił ,że traktuje mnie jak kolezanke i ze chcialby sie rozstać,bo juz nic nie czuje do mnie ,jestem załamana.os 3 lat staraliśmy się o dziecko,gdy zapytałam o to powiedział,że to ja chciałam nie on ..dziwne po co były te badania i w ogóle skoro sam chciał i ze mną jeździł je robić....zwalilo mnie z nóg,13 lat małżeństwa,które było naprawdę super...kochanki nie ma bo razem pracujemy
      • wiola8113 Re: zaczynam spadac.... 17.05.18, 19:41
        Pewnie rozwod ,jak żyć!!!!
        • prowise Re: zaczynam spadac.... 19.05.18, 17:45
          Cos jest w tej magicznej liczbie 13....
          • idaniell Re: zaczynam spadac.... 15.12.18, 08:27
            Ja tez po 13 latach malzenstwa i 21 bycia razem stoje ma skraju chyba zalamania nerwowego...maz wyprowadzil sie kilka dni temu a ja nie wiem jak mam udawac przed dziecmi, ze damy rade... Ich tata jest swietnym czlowiekiem, nie potrafilam spelnic oczekiwan meza i pozbawilam moje dzieci szansy na normalny domsad
            Prowise, powiedz, ze sobie poradziles, daj choc odrobine nadziei, ze rozwod to nie koniec swiata dla dzieci, dla mnie


      • nieprawda.nieprawda Re: zaczynam spadac.... 21.05.18, 01:23
        Nie ma znaczenia czy ma kochankę czy nie. Nie kocha Cię. Powody mogą być różne ale tak naprawdę też nie mają znaczenia. Czy uczucie się wypalilo? Czy poznał kogoś? Czy jest zmęczony 3-letnim staraniem się o dziecko? Co za różnica? Z tej mąki chleba nie będzie. Biorąc pod uwagę że dzieci nie macie, to pogódź się z tym że każde pójdzie w swoją stronę. Postaraj się zająć sobą i zrobić coś dobrego dla siebie. Dbaj o siebie. Czeka Cię żałoba ale pomyśl że kiedyś mija. Nie mając dzieci możesz się odciąć od niego. Być może z czasem stworzyć nowy związek. Poplacz ile potrzebujesz ale potem idź do przodu.
    • lotka66 Re: zaczynam spadac.... 22.07.18, 17:18
      dasz rade,nie zalamuj sie po kazdej burzy przychodzi slonce

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka