mader1 18.11.08, 14:42 O dzielnej kobiecie przegadaliśmy yrochę czasu... A dzielny mąż ? W Liście do Efezjan czytamy " Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
minerwamcg Re: Dobry mąż... 18.11.08, 14:54 Ze czcią to się powinni odnosić do siebie oboje Jakoż i oboje powinni się miłować... Przypomniała mi się z forum Harry'ego Pottera dawna jeszcze z naszych narzeczeńskich czasów dyskusja o Jamesie, ojcu Harry'ego. Ktoś wysnuł kompletnie z powietrza hipotezę, że James był cynicznym draniem a Lily, matka Harry'ego, liczyła się dla niego tylko jako "zdobycz" i w ogóle jej nie kochał. Odpowiadając na tę bzdurę napisałam, że jeżeli z tego "braku miłości" poślubił ją, żył z nią szczęśliwie co najmniej dwa lata, miał z nią dziecko, które oboje bardzo kochali, a w końcu oddał zycie w obronie jej i dziecka... no to proszę państwa ja też bym chciała, żeby mnie ktoś tak "nie kochał" Arthur podpowiada właśnie, że wolałby mi takich dowodów nie musieć składać )) Ale rozumiecie, na czym polega podobieństwo z Chrystusem i Kościołem. Odpowiedz Link
ekan13 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 15:34 Tak, tak, ten fragment lubię i ten z listu do Koryntian "Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi" (7,3) tu to chyba wrecz się zagalopaował jak na swą epokę Dobry mąż potrafi DOCENIĆ usłużność żony jako dar, nie jako coś, co mu się należy z samego faktu wstąpienia w związek małżeński. Uwielbiam sprawiać mężowi przyjemności (bez dwuznaczności proszę) ale chyba głównym powodem jest świadomośc, że on to zauważa i docenia, tak jak on lubi kiedy ja doceniam jego starania. Nic tak nie dodaje żonie skrzydeł jak uznanie, akceptacja i uwielbienie przez dobrego męża. A jaki powinien być dobry mąż...taki jak mój Odpowiedz Link
isma Re: Dobry mąż... 18.11.08, 15:50 Hmmm. Czy naprawde "darowuje" sie po to, zeby bylo "doceniane"? Czy to jest jeszcze darowywanie, czy juz wymiana (w zargonie pewnej grupy zawodowej zwana "wymiana glaskow")? Tak, to dodaje skrzydel - ale to jest po prostu ludzkie. Arcyludzkie. Wroccie do tej analogii pomiedzy Chrystusem a Kosciolem: czy Krzyza by nie bylo, gdyby mial nie byc "doceniony"? Odpowiedz Link
ekan13 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 16:04 Ismo moja wypowiedź nawiązuję poniekąd do watku "dzielna kobieta" gdzie piszę, że niepodobaja mi sie dzielne kobiety - słuzace mężom...bo taka jej rola. Pewnie, że dawanie nie jest "za coś" ale w realcji mąż-żona gzie łatwo poaść w liczne pułapki stereotypów i przyzwyczajeń, łatwiej jest dawać w zamian za docenienie. Pewnie, że obiad ugotuję tak, czy siak i nie bede ogladła sie na to, czy mąż doceni wyszukany smak ale o ile chetniej go ugotuję, o ile więcej włożę to serca majac świadomość, że on to doceni. Pewnie, że mąż zrobi mi regał na książki bo serce mu pęknie gdy wydam 5x wiecej zapłaci za gorszy w IKEI (teraz po watku Artura, to nic mi tam nie da kupić) ale jaki bedzie mu miło, gdy ja docenie jego pracę i efekt końcowy. Łatwiej jest iść razem doceniając się nawzajem niż nie zauważając. Inna jest analogia w tym sensie Chrystus a Kosciół, Chrystus nie potrzebuje naszego uwielbienia, doceniania bo jest Bogiem Doskonałym, a my ludźmi z arcyludzkimi zależnościami. On nas kocha miłością, której nie musi podsycać docenianiem, ale my kochamy się miłością arcyludzka i wtym kontekście musimy podsycac ją stale, choćby docenieniami. Odpowiedz Link
ekan13 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 16:06 yyyy trochę literówkowo i chaotycznie ale bardzo szybko pisałąm Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Dobry mąż... 18.11.08, 16:09 > Inna jest analogia w tym sensie Chrystus a Kosciół, Chrystus nie >potrzebuje naszego uwielbienia, doceniania bo jest Bogiem >Doskonałym, a my ludźmi z arcyludzkimi zależnościami. Nie potrzebuje, ale zdziwiłoby mnie bardzo, gdyby okazało się tam kiedyś u Szefa, że nie było Mu to miłe. Odpowiedz Link
ekan13 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 16:17 No własnie, tak jak ja nie potrzebuję do tego by ugotować obiad docenienia męża, ale zdziwiłabym sie gdyby się zachwycił)) Odpowiedz Link
ekan13 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 16:19 Co ja wypisuje, NIE ZACHWYCIŁ miało byc oczywiście, inaczej biada oj, biada)) Zupka chińska dnia nastepnego, pikantna do bólu, co by kubki smakowe na tydzień za karę wypaliło Odpowiedz Link
mader1 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 17:15 "lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje," co to znaczy ? jak to jest z tymi półkami, obiadami, sprzątaniami... Bo o ile rzeczywiście z początku często uzyskuje się pochwały stosunkow niewielkim kosztem - " o jak pięknie wbiłeś gwóźdź w scianę", "o jak cudownie, że po powrocie z pracy mogłem pochłeptać zupinkę" i to dodaje skrzydeł - więc sciany usiane gwoździami, garnki pełne resztek zup, z czasem ilośc rozumiem, że przechodzi w jakość i są naleśniki ziemniaczane, tiramisu oraz półeczki dużo lepsze niż z Ikei... I... i... co ? Nikt się już nie dziwi zarobionym, przelanym na konto pieniądzom, zupom i pieczeniom, naprawianym drzwiczkom... Norma. Po prostu norma. Co napędza tych, których nie chwalą ? I czy napędza ? Co to znaczy " żywi i pielęgnuje ?" Po co Bogu dziękczynienia ? i tak wie wszystko... Po co wierzącemu znaki Bozej pomocy i miłości ? Przecież wierzy... Czy " żywi i pielęgnuje" to znaczy - pamięta o okazywaniu miłości każdego dnia, w każdej chwili ? Odpowiedz Link
nati1011 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 17:27 > Czy " żywi i pielęgnuje" to znaczy - pamięta o okazywaniu miłości > każdego dnia, w każdej chwili ? Ja mam męża skompego w okazywanie uczuć (ja zresztą też nie jestem wylewna) i choć z jednej strony brakuje mi trochę jego takiej codziennej otwartej miłośći, to chyba nie zniosłabym ciagłych oznak miłości i pochwał. Z perspektywy czasu widzę, zę takie rzadkie słowa robią wieksze wrażenie i są bardziej cenne. Kilka razy usłyszałam od mojego meża taką pochwałę, zę nie zapomnę do końca życia )) A co napędza? Chyba codzienność. Codzienne małe efekty i perspektywa, gdy widać jak oboje się przez te lata zmieniliśmy - i to na lepsze Odpowiedz Link
mader1 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 17:43 > A co napędza? Chyba codzienność. Codzienne małe efekty i > perspektywa, gdy widać jak oboje się przez te lata zmieniliśmy - i > to na lepsze No właśnie... czy ćwiczenie siebie w dawaniu, ciagłym dawaniu... " miłość nie szuka swego..." tylko dawaniu... przynosi owoce ? Odpowiedz Link
nati1011 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 19:44 coraz więcej przyjemności sprawia mi dawanie, nawet - a zwłaszcza - wtedy, gdy nie oczekuję wzajemności ) I dotyczy to nie tylko, albo przede wszystkim innych (nie męża) ) Odpowiedz Link
isma Re: Dobry mąż... 18.11.08, 17:46 A, nie, okazywanie milosci kazdego dnia, w kazdej chwili - to jest chyba troche co innego, niz chwalenie za ten czy tamten udany wysilek. To jest: "za wszystko dziekujcie". Czy zupa jest, czy jej nie ma. Czy czlowieka spotyka z woli Bozej szczescie, czy nieszczescie. Odpowiedz Link
mader1 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 17:53 dziękuję Ci za to, że jesteś ? lub jeżeli to Małżeństwo - że jesteśmy ? Niezależnie od gwoździa, bułeczek, pieniędzy... Tak to trochę sie dzieje, że tę żonę wnoszącą wazę z zupą się kocha ( no, chyba, bo facetem nie jestem...), ale czasem mocniej czuje się, że sie ją kocha , jak lezy w łózku nieprzytomna ... Kompletnie nieużyteczna, a raczej wymagajaca pomocy... Nie wiedząca, ze tej pomocy sie jej udziela... Dobry mąż to ten, co kocha ... jest... Odpowiedz Link
nati1011 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 17:12 A ja myślę, ze cieżko tym naszym meżczyznom w obecnych czasach... Walczyć o kobietę już raczej nie muszą (i to nie tylko zrbojnie), umierać za ojczyznę i w obronie rodziny tez raczej nie, nawet utrzymać jej (rodziny) sami przeważnie nie mogą. A przecież meżczyzna ma walkę w genach. Przywództwo, dominację (w dobrym tego słowa znaczeniu)... Kiedyś to chociaż zostawało im majsterkowanie z dziećmi, a dziś już nawet na to nie mają czasu i ochoty... Wychowywałam się w domu, gdzie były same baby. Umiem naprawić kran, wbić gwoździa, podłaczyć sprzęt..... ALe odkąd wyszłam za mąż, nigdy tego nie robię. NIe dźwigam też cieżkich zakupów, czy nie skrecam łóżka. Poniekąd dlatego, ze mi nie wolno, ale też dlatego, że mój mąż znajduje w tym radość, ze może coś zrobić dla mnie. A ja z wdzięcznośćią mu za to dziekuję ) My (kobiety) zrobiłyśmy sie samowystarczalne i złościmy się, ze coraz mniej prawdziwych facetów wokół nas....>; Odpowiedz Link
mader1 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 17:46 samowystarczalny to człowiek nigdy nie jest. Żeby pękł... Mężczyzna... to jako ten wojownik chyba chronił rodzinę, miał chronić rodzinę ? To dlatego walczył, polował, brał udział w wojnach... Czy mężczyzna chroni swoją rodzinę ? Czy może ją chronić teraz ? Być tarczą ? Czy nie ma takiej potrzeby ? Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Dobry mąż... 18.11.08, 18:58 znam małżeństwa, w których mąż jest chroniony przez zonę, żona jest silniejsza, zaradniejsza, ona daje wsparcie. Oczywiscie najlepiej jest, jak oboje są dla siebie wsparciem nawzajem i wiem, że różne mogą być modele, i że co komu pasuje...ja jednak cieszę się, że u mnie w domu tak nie jest. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Dobry mąż... 18.11.08, 18:56 Rozmawialiśmy trochę tutaj: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=61256817&a=61256817 i jakoś się to wiąże. Jestem osobą skomplikowaną - czasem to utrudnia życie mocno, czasem mniej. Myślę, że nie ma na świecie mężczyzny, przy którym czułabym się rozumiana (no, jest jeden, z którym bardzo dobrze "czujemy" sprawy uczuciowe). Wiem natomiast jedno: Mąż, którego mam jest najlepszym mężem jakiego mogłam mieć. Mogłabym i o dawaniu i o poświęceniu, ale zostanę przy tym: to o moim Mężu te słowa... Odpowiedz Link
mader1 A jak pogoda, że psa nie wygoni ? 18.11.08, 21:36 A jak pogoda taka jest, że psa nawet z domu nie wygoni, to co się dzieje ? Kto wychodzi po bardzo, mocno niezbędną rzecz ? Od razu napiszę o nas. U nas to jest tak, że mąż nie staje nawet w tej konkurencji, bo go zwykle nie ma ))) Natomiast, gdy wyjątkowo JEST to jednak czuje, że to on powinien stawić czoła wiatrom, śniegom i zamieciom Odpowiedz Link
nati1011 Re: A jak pogoda, że psa nie wygoni ? 19.11.08, 08:29 u nas zawsze mąż. Doskonale wie, ze ja nawet w środku lata marzne. Także mąż idzie, jak jest późno, jesteśmy zmeczeni itp. Nawet jak trzeba w taką psiejska pogodę odwieść teściową Tak myślę przy okazji tego wątku, ze ja chyba też na codzień nie dostrzegam jakiego mam dobrego meza ) Odpowiedz Link
mama_kasia Re: Dobry mąż... 19.11.08, 08:55 "Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła" I to wystarczy, i to ustawia całą małżeńską relację Tak, mój mąż tak stara się mnie kochać. A ja przy nim uczę się "gotować i sprzątać z miłości" Odpowiedz Link
ekan13 Re: Dobry mąż... 21.11.08, 09:46 Nie uważam, że czekanie na pochwałę i docenienie jest robieniem "za coś". jest to coś co umila codzienne, rutynowe sprawy. Nie jest ak, że gwoździ w scianie bedzie coraz wiecej i zupa bedzie lała się strumieniami tylko, że każda najzwyklejsza czynnośc, która z czasem staje się nudna i syzyfowa, może byc milsza gdy ktoś ją doceni. Kobieta służebnica, to nie kobieta służaca i dobry mąż o tym wie i wie ile może zdziałać docenienie jej pracy, komplement, miłe słowo dane nie w zamian, a w odpowiedzi na jej służbę i oczywiście działa to w dwie strony. U mnie to sie sprawdza. Miłe słowo, gest nie wiele kosztują, a działają cuda. Nie chodzi o sprowadzanie wszystkiego do słów, rutynowo wypowiadanych zachwytów ale do małych, a waznych sygnałów, że jeszcze zauważam twoje staranie o mnie i jest mi z tym tak dobrze, tak dobrze, że ciebie mam. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: Dobry mąż... 21.11.08, 10:16 Miłe słowo, gest nie wiele kosztują, a działają cuda. N > ie chodzi o sprowadzanie wszystkiego do słów, rutynowo wypowiadanych zachwytów > ale do małych, a waznych sygnałów, że jeszcze zauważam twoje staranie o mnie i > jest mi z tym tak dobrze, tak dobrze, że ciebie mam. Też tak myślę Odpowiedz Link
kudyn Re: Dobry mąż... 21.11.08, 11:20 Poprzeczka postawiona bardzo wysoko i pozostaje rachunek sumienia. Osobiście odnoszę ten tekst do całości życia, więc również do wymiaru wiary. Zapewnić pomoc techniczną to już raczej nie jest problem, zapewnić wsparcie emocjonalne jest znacznie trudniej, wsparcie w sferze duchowej to dramat. Odpowiedz Link
anndelumester Re: Dobry mąż... 03.12.08, 23:10 Po każdej wizycie w sieci, a zwłaszcza po przeglądnięciu serwisow społecznościowych utwierdzam sie w przekonaniu, ze mój mąż jest cudowny, kochany i po prostu f a n t a s t y c z n y. Odpowiedz Link