Dodaj do ulubionych

Dobry mąż...

18.11.08, 14:42
O dzielnej kobiecie przegadaliśmy yrochę czasu...
A dzielny mąż ?
W Liście do Efezjan czytamy
"
-- 25 Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał
za niego samego siebie, 26 aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem
wodą, któremu towarzyszy słowo4, 27 aby osobiście stawić przed sobą
Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś
podobnego, lecz aby był święty i nieskalany5. 28 Mężowie powinni
miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę,
siebie samego miłuje. 29 Przecież nigdy nikt nie odnosił się z
nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje,
jak i Chrystus - Kościół, 30 bo jesteśmy członkami Jego Ciała. 31
Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i
będą dwoje jednym ciałem6. 32 Tajemnica to wielka, a ja mówię: w
odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła7. 33 W końcu więc niechaj
także każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego! A żona
niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża! "

________
Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
Tam ciągle giną chrześcijanie!
Obserwuj wątek
    • minerwamcg Re: Dobry mąż... 18.11.08, 14:54
      Ze czcią to się powinni odnosić do siebie oboje smile Jakoż i oboje
      powinni się miłować...
      Przypomniała mi się z forum Harry'ego Pottera dawna jeszcze z
      naszych narzeczeńskich czasów dyskusja o Jamesie, ojcu Harry'ego.
      Ktoś wysnuł kompletnie z powietrza hipotezę, że James był cynicznym
      draniem a Lily, matka Harry'ego, liczyła się dla niego tylko
      jako "zdobycz" i w ogóle jej nie kochał.
      Odpowiadając na tę bzdurę napisałam, że jeżeli z tego "braku
      miłości" poślubił ją, żył z nią szczęśliwie co najmniej dwa lata,
      miał z nią dziecko, które oboje bardzo kochali, a w końcu oddał
      zycie w obronie jej i dziecka... no to proszę państwa ja też bym
      chciała, żeby mnie ktoś tak "nie kochał" smile
      Arthur podpowiada właśnie, że wolałby mi takich dowodów nie musieć
      składać smile)) Ale rozumiecie, na czym polega podobieństwo z
      Chrystusem i Kościołem.
      --
      Zabijają naszych! Nie wkurza Cię to?
      Wyślij protest do Ambasady Indii!
      • ekan13 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 15:34
        Tak, tak, ten fragment lubię i ten z listu do Koryntian "Mąż niech oddaje powinność żonie, podobnie też żona mężowi" (7,3) tu to chyba wrecz się zagalopaował jak na swą epokęsmile

        Dobry mąż potrafi DOCENIĆ usłużność żony jako dar, nie jako coś, co mu się należy z samego faktu wstąpienia w związek małżeński.
        Uwielbiam sprawiać mężowi przyjemności (bez dwuznaczności proszę) ale chyba głównym powodem jest świadomośc, że on to zauważa i docenia, tak jak on lubi kiedy ja doceniam jego starania.
        Nic tak nie dodaje żonie skrzydeł jak uznanie, akceptacja i uwielbienie przez dobrego męża.
        A jaki powinien być dobry mąż...taki jak mójsmile


        --
        ~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:
        • isma Re: Dobry mąż... 18.11.08, 15:50
          Hmmm. Czy naprawde "darowuje" sie po to, zeby bylo "doceniane"?
          Czy to jest jeszcze darowywanie, czy juz wymiana (w zargonie pewnej grupy
          zawodowej zwana "wymiana glaskow")?
          Tak, to dodaje skrzydel - ale to jest po prostu ludzkie. Arcyludzkie.

          Wroccie do tej analogii pomiedzy Chrystusem a Kosciolem: czy Krzyza by nie bylo,
          gdyby mial nie byc "doceniony"?

          --
          Wyślij protest doAmbasady Indii
          • ekan13 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 16:04
            Ismo moja wypowiedź nawiązuję poniekąd do watku "dzielna kobieta" gdzie piszę, że niepodobaja mi sie dzielne kobiety - słuzace mężom...bo taka jej rola.
            Pewnie, że dawanie nie jest "za coś" ale w realcji mąż-żona gzie łatwo poaść w liczne pułapki stereotypów i przyzwyczajeń, łatwiej jest dawać w zamian za docenienie.
            Pewnie, że obiad ugotuję tak, czy siak i nie bede ogladła sie na to, czy mąż doceni wyszukany smaksmile ale o ile chetniej go ugotuję, o ile więcej włożę to serca majac świadomość, że on to doceni.
            Pewnie, że mąż zrobi mi regał na książki bo serce mu pęknie gdy wydam 5x wiecej zapłaci za gorszy w IKEI (teraz po watku Artura, to nic mi tam nie da kupić) ale jaki bedzie mu miło, gdy ja docenie jego pracę i efekt końcowy.
            Łatwiej jest iść razem doceniając się nawzajem niż nie zauważając.

            Inna jest analogia w tym sensie Chrystus a Kosciół, Chrystus nie potrzebuje naszego uwielbienia, doceniania bo jest Bogiem Doskonałym, a my ludźmi z arcyludzkimi zależnościami.
            On nas kocha miłością, której nie musi podsycać docenianiem, ale my kochamy się miłością arcyludzka i wtym kontekście musimy podsycac ją stale, choćby docenieniami.
            --
            ~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:
            • minerwamcg Re: Dobry mąż... 18.11.08, 16:09
              > Inna jest analogia w tym sensie Chrystus a Kosciół, Chrystus nie
              >potrzebuje naszego uwielbienia, doceniania bo jest Bogiem
              >Doskonałym, a my ludźmi z arcyludzkimi zależnościami.

              Nie potrzebuje, ale zdziwiłoby mnie bardzo, gdyby okazało się tam
              kiedyś u Szefa, że nie było Mu to miłe.
              --
              Zabijają naszych! Nie wkurza Cię to?
              Wyślij protest do Ambasady Indii!
              • ekan13 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 16:17
                No własnie, tak jak ja nie potrzebuję do tego by ugotować obiad docenienia męża, ale zdziwiłabym sie gdyby się zachwyciłsmile))
                --
                ~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:
                • ekan13 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 16:19
                  Co ja wypisuje, NIE ZACHWYCIŁ miało byc oczywiście, inaczej biada oj, biadasmile))
                  Zupka chińska dnia nastepnego, pikantna do bólu, co by kubki smakowe na tydzień za karę wypaliłosmile
                  --
                  ~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:
            • mader1 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 17:15
              "lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje,"

              co to znaczy ?
              jak to jest z tymi półkami, obiadami, sprzątaniami... Bo o ile
              rzeczywiście z początku często uzyskuje się pochwały stosunkow
              niewielkim kosztem - " o jak pięknie wbiłeś gwóźdź w scianę", "o jak
              cudownie, że po powrocie z pracy mogłem pochłeptać zupinkę" i to
              dodaje skrzydeł - więc sciany usiane gwoździami, garnki pełne
              resztek zup, z czasem ilośc rozumiem, że przechodzi w jakość i są
              naleśniki ziemniaczane, tiramisu oraz półeczki dużo lepsze niż z
              Ikei... I... i... co ? Nikt się już nie dziwi zarobionym, przelanym
              na konto pieniądzom, zupom i pieczeniom, naprawianym drzwiczkom...
              Norma. Po prostu norma. Co napędza tych, których nie chwalą ? I czy
              napędza ? Co to znaczy " żywi i pielęgnuje ?"
              Po co Bogu dziękczynienia ? i tak wie wszystko... Po co wierzącemu
              znaki Bozej pomocy i miłości ? Przecież wierzy...
              Czy " żywi i pielęgnuje" to znaczy - pamięta o okazywaniu miłości
              każdego dnia, w każdej chwili ?
              --
              Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
              Tam ciągle giną chrześcijanie!
              • nati1011 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 17:27
                > Czy " żywi i pielęgnuje" to znaczy - pamięta o okazywaniu miłości
                > każdego dnia, w każdej chwili ?

                Ja mam męża skompego w okazywanie uczuć (ja zresztą też nie jestem
                wylewna) i choć z jednej strony brakuje mi trochę jego takiej
                codziennej otwartej miłośći, to chyba nie zniosłabym ciagłych oznak
                miłości i pochwał. Z perspektywy czasu widzę, zę takie rzadkie słowa
                robią wieksze wrażenie i są bardziej cenne.

                Kilka razy usłyszałam od mojego meża taką pochwałę, zę nie zapomnę
                do końca życia smile))

                A co napędza? Chyba codzienność. Codzienne małe efekty i
                perspektywa, gdy widać jak oboje się przez te lata zmieniliśmy - i
                to na lepsze wink
                • mader1 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 17:43
                  > A co napędza? Chyba codzienność. Codzienne małe efekty i
                  > perspektywa, gdy widać jak oboje się przez te lata zmieniliśmy - i
                  > to na lepsze wink

                  No właśnie... czy ćwiczenie siebie w dawaniu, ciagłym dawaniu... "
                  miłość nie szuka swego..." tylko dawaniu... przynosi owoce ?


                  --
                  Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
                  Tam ciągle giną chrześcijanie!
                  • nati1011 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 19:44
                    coraz więcej przyjemności sprawia mi dawanie, nawet - a zwłaszcza -
                    wtedy, gdy nie oczekuję wzajemności smile) I dotyczy to nie tylko, albo
                    przede wszystkim innych (nie męża) smile)
              • isma Re: Dobry mąż... 18.11.08, 17:46
                A, nie, okazywanie milosci kazdego dnia, w kazdej chwili - to jest chyba troche
                co innego, niz chwalenie za ten czy tamten udany wysilek.
                To jest: "za wszystko dziekujcie".
                Czy zupa jest, czy jej nie ma.
                Czy czlowieka spotyka z woli Bozej szczescie, czy nieszczescie.


                --
                Wyślij protest doAmbasady Indii
                • mader1 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 17:53
                  dziękuję Ci za to, że jesteś ? lub jeżeli to Małżeństwo - że
                  jesteśmy ? smile
                  Niezależnie od gwoździa, bułeczek, pieniędzy...
                  Tak to trochę sie dzieje, że tę żonę wnoszącą wazę z zupą się kocha
                  ( no, chyba, bo facetem nie jestem...), ale czasem mocniej czuje
                  się, że sie ją kocha , jak lezy w łózku nieprzytomna ... Kompletnie
                  nieużyteczna, a raczej wymagajaca pomocy... Nie wiedząca, ze tej
                  pomocy sie jej udziela...
                  Dobry mąż to ten, co kocha ... jest...
                  --
                  Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
                  Tam ciągle giną chrześcijanie!
    • nati1011 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 17:12
      A ja myślę, ze cieżko tym naszym meżczyznom w obecnych czasach...
      Walczyć o kobietę już raczej nie muszą (i to nie tylko zrbojnie),
      umierać za ojczyznę i w obronie rodziny tez raczej nie, nawet
      utrzymać jej (rodziny) sami przeważnie nie mogą. sad
      A przecież meżczyzna ma walkę w genach. Przywództwo, dominację (w
      dobrym tego słowa znaczeniu)... Kiedyś to chociaż zostawało im
      majsterkowanie z dziećmi, a dziś już nawet na to nie mają czasu i
      ochoty...

      Wychowywałam się w domu, gdzie były same baby. Umiem naprawić kran,
      wbić gwoździa, podłaczyć sprzęt..... ALe odkąd wyszłam za mąż, nigdy
      tego nie robię. NIe dźwigam też cieżkich zakupów, czy nie skrecam
      łóżka. Poniekąd dlatego, ze mi nie wolno, ale też dlatego, że mój
      mąż znajduje w tym radość, ze może coś zrobić dla mnie. A ja z
      wdzięcznośćią mu za to dziekuję smile)

      My (kobiety) zrobiłyśmy sie samowystarczalne i złościmy się, ze
      coraz mniej prawdziwych facetów wokół nas....>;
      • mader1 Re: Dobry mąż... 18.11.08, 17:46
        samowystarczalny to człowiek nigdy nie jest. Żeby pękł...
        Mężczyzna... to jako ten wojownik chyba chronił rodzinę, miał
        chronić rodzinę ? To dlatego walczył, polował, brał udział w
        wojnach...
        Czy mężczyzna chroni swoją rodzinę ? Czy może ją chronić teraz ? Być
        tarczą ? Czy nie ma takiej potrzeby ?
        --
        Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
        Tam ciągle giną chrześcijanie!
        • mamalgosia Re: Dobry mąż... 18.11.08, 18:58
          znam małżeństwa, w których mąż jest chroniony przez zonę, żona jest
          silniejsza, zaradniejsza, ona daje wsparcie.
          Oczywiscie najlepiej jest, jak oboje są dla siebie wsparciem
          nawzajem i wiem, że różne mogą być modele, i że co komu pasuje...ja
          jednak cieszę się, że u mnie w domu tak nie jest.
    • mamalgosia Re: Dobry mąż... 18.11.08, 18:56
      Rozmawialiśmy trochę tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=61256817&a=61256817
      i jakoś się to wiąże.

      Jestem osobą skomplikowaną - czasem to utrudnia życie mocno, czasem
      mniej. Myślę, że nie ma na świecie mężczyzny, przy którym czułabym
      się rozumiana (no, jest jeden, z którym bardzo dobrze "czujemy"
      sprawy uczuciowe). Wiem natomiast jedno: Mąż, którego mam jest
      najlepszym mężem jakiego mogłam mieć.
      Mogłabym i o dawaniu i o poświęceniu, ale zostanę przy tym: to o
      moim Mężu te słowa...
    • mader1 A jak pogoda, że psa nie wygoni ? 18.11.08, 21:36
      A jak pogoda taka jest, że psa nawet z domu nie wygoni, to co się
      dzieje ? Kto wychodzi po bardzo, mocno niezbędną rzecz ?
      Od razu napiszę o nas. U nas to jest tak, że mąż nie staje nawet w
      tej konkurencji, bo go zwykle nie ma smile))) Natomiast, gdy wyjątkowo
      JEST to jednak czuje, że to on powinien stawić czoła wiatrom,
      śniegom i zamieciom smile
      --
      Dopóki walczysz - jesteś zwycięzcą św. Augustyn
      Tam ciągle giną chrześcijanie!
      • nati1011 Re: A jak pogoda, że psa nie wygoni ? 19.11.08, 08:29
        u nas zawsze mąż. Doskonale wie, ze ja nawet w środku lata marzne.
        Także mąż idzie, jak jest późno, jesteśmy zmeczeni itp.

        Nawet jak trzeba w taką psiejska pogodę odwieść teściową wink

        Tak myślę przy okazji tego wątku, ze ja chyba też na codzień nie
        dostrzegam jakiego mam dobrego meza smile)
    • mama_kasia Re: Dobry mąż... 19.11.08, 08:55
      "Tajemnica to wielka, a ja mówię: w
      odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła"

      I to wystarczy, i to ustawia całą małżeńską relację smile
      Tak, mój mąż tak stara się mnie kochać. A ja przy nim uczę się
      "gotować i sprzątać z miłości" wink

      • ekan13 Re: Dobry mąż... 21.11.08, 09:46
        Nie uważam, że czekanie na pochwałę i docenienie jest robieniem "za coś". jest to coś co umila codzienne, rutynowe sprawy. Nie jest ak, że gwoździ w scianie bedzie coraz wiecej i zupa bedzie lała się strumieniami tylko, że każda najzwyklejsza czynnośc, która z czasem staje się nudna i syzyfowa, może byc milsza gdy ktoś ją doceni. Kobieta służebnica, to nie kobieta służaca i dobry mąż o tym wie i wie ile może zdziałać docenienie jej pracy, komplement, miłe słowo dane nie w zamian, a w odpowiedzi na jej służbę i oczywiście działa to w dwie strony.
        U mnie to sie sprawdza. Miłe słowo, gest nie wiele kosztują, a działają cuda. Nie chodzi o sprowadzanie wszystkiego do słów, rutynowo wypowiadanych zachwytów ale do małych, a waznych sygnałów, że jeszcze zauważam twoje staranie o mnie i jest mi z tym tak dobrze, tak dobrze, że ciebie mam.
        --
        ~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:~:
        • mama_kasia Re: Dobry mąż... 21.11.08, 10:16
          Miłe słowo, gest nie wiele kosztują, a działają cuda. N
          > ie chodzi o sprowadzanie wszystkiego do słów, rutynowo wypowiadanych zachwytów
          > ale do małych, a waznych sygnałów, że jeszcze zauważam twoje staranie o mnie i
          > jest mi z tym tak dobrze, tak dobrze, że ciebie mam.

          Też tak myślę smile
    • kudyn Re: Dobry mąż... 21.11.08, 11:20
      Poprzeczka postawiona bardzo wysoko i pozostaje rachunek sumienia.
      Osobiście odnoszę ten tekst do całości życia, więc również do wymiaru wiary.
      Zapewnić pomoc techniczną to już raczej nie jest problem, zapewnić wsparcie
      emocjonalne jest znacznie trudniej, wsparcie w sferze duchowej to dramat.
    • anndelumester Re: Dobry mąż... 03.12.08, 23:10
      Po każdej wizycie w sieci, a zwłaszcza po przeglądnięciu serwisow
      społecznościowych utwierdzam sie w przekonaniu, ze mój mąż jest
      cudowny, kochany i po prostu f a n t a s t y c z n y.


      --
      Facet złapał złotą rybkę. Rybka mówi: Jestem już stara, więc mogę
      spełnić tylko jedno twoje życzenie. - Chcę okulary od Gucciego!
      - Co? Na świecie tyle nędzy, dzieci głodują, co chwilę gdzieś toczy
      się wojna... Facet pomyślał chwilę i mówi: Okulary od Gucciego dla
      wszystkich!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka