lekkogazowana
23.08.18, 21:40
Nie powiem, że nie myślę o cofnięciu czasu i innych decyzjach, że gdyby dał jakiś znak, to pewnie bym poszła na pierwsze skinienie. Jednocześnie wiem, że nic to by nie dało, że teraz już nasze drogi się rozchodzą, to jest ten moment i nie można tego odwlekać. Autentycznie serce mnie boli, pali i kołacze się bez sensu, bo mamy dzieci. To jest temat w którym wymiękam kompletnie.
Jestem kompletnie zaskoczona tym, że moje histerie trwają półtorej minuty pod prysznicem, mam 15 sekund załamki jak obieram ziemniaki i to wszystko...
Boję się, że ta cała sytuacja mnie huknie z grubej rury za chwilę i się nie pozbieram. Zbieram dowody, kompletuje dokumenty, załatwiam zaległe sprawy jakbym dostała zlecenie od szefa. Szykuje się do rozwodu, a jakoś to do mnie nie dociera...