23.08.18, 21:40
Nie powiem, że nie myślę o cofnięciu czasu i innych decyzjach, że gdyby dał jakiś znak, to pewnie bym poszła na pierwsze skinienie. Jednocześnie wiem, że nic to by nie dało, że teraz już nasze drogi się rozchodzą, to jest ten moment i nie można tego odwlekać. Autentycznie serce mnie boli, pali i kołacze się bez sensu, bo mamy dzieci. To jest temat w którym wymiękam kompletnie.
Jestem kompletnie zaskoczona tym, że moje histerie trwają półtorej minuty pod prysznicem, mam 15 sekund załamki jak obieram ziemniaki i to wszystko...
Boję się, że ta cała sytuacja mnie huknie z grubej rury za chwilę i się nie pozbieram. Zbieram dowody, kompletuje dokumenty, załatwiam zaległe sprawy jakbym dostała zlecenie od szefa. Szykuje się do rozwodu, a jakoś to do mnie nie dociera...
Obserwuj wątek
    • kociaczek456 Re: emocje 24.08.18, 08:19
      To normalne odczucia normalnej kobiety, sam fakt przeżywania, emocjonowania się. Są przecież dzieci, było wspólne życie. Ale jakkolwiek wydaje się to teraz niesamowite, czas uleczy ten ból, a życie można sobie jeszcze ułożyć, na spokojnie.
    • lzyoporanku Re: emocje 25.08.18, 11:00
      walczyłabym jeszcze o rodzinę.....dla siebie i dla dzieci.
      jeżeli to dobry człowiek i widzisz dla Was jakieś szanse, to staraj się a honor schowaj do kieszeni, co ci po nim?
      może ostatni raz, ale otwórz przed mężem swoje uczucia i serce.
      • nieprawda.nieprawda Re: emocje 25.08.18, 14:59
        Ja się wróciłam. Poszliśmy na terapię. To był najtrudniejszy czas w moim życiu. Zapłaciłam za to zdrowiem.
        Obiektywnie: nie polecam. Cena była zbyt wysoka.
        Subiektywnie: nie żałuję. Terapia i to co się działo równolegle pokazało mi że po pierwszej decyzji o rozstaniu żyłam złudzeniami i karmiłam się wspomnienuami z dobrych chwil. Na dłuższą metę to nie wystarcza.
        Podczas terapii robiłam sobie notatki. Taki mini dziennik
        Kiedy teraz mam kryzys i chciałabym do niego zadzwonić, czytam co wtedy czułam i przypominam sobie ten ból i bezsilność. Te wszystkie rzeczy które mówił i obiecywał a nie dotrzymał. Wtedy mi na szczęście przechodzi potrzeba jego powrotu. Co niestety nie znaczy że mija mi żal za tym związkiem a raczej moim wyobrażeniem tego zwiazku, które tyle lat pielęgnowałam.
        • lekkogazowana Re: emocje 25.08.18, 16:45
          nieprawda.nieprawda, wiesz że też pomyślałam o takim dzienniku, wracałabym do niego. Też czuję ból i bezsilność, bo on postawił na naszej rodzinie X. Teraz z różnych chwil i jego słów układam całość, teraz więcej rzeczy rozumiem. Nie wiem czemu nie widziałam tego wcześniej...
        • domeczek-on-line Re: emocje 25.08.18, 17:22
          Też się wróciłam dla dzieci i czas wspólnego mieszkania potem też przypłaciłam zdrowiem niestety...
    • lzyoporanku Re: emocje 25.08.18, 13:48
      ....jeszcze jedno.....tak wiele pisze się o ułożeniu sobie życia po rozwodzie, tylko, że nielicznym to się udaje...naprawdę udane satysfakcjonujące życie. z reguły po rozwodzie problemów przebywa, zwłaszcza samotnym matkom z dorastającymi dziećmi, gdyż dochodzący tatuś i alimenty to nie jest to, czego dzieci potrzebują....w zasadzie cały trud i mozół na co dzień spada na matkę. do tego dochodzą jej potrzeby emocjonalne i fizyczne. wartościowego człowieka trudno dziś spotkać, zwłaszcza rozwódkom z dziećmi.....więc może warto przemyśleć decyzję o rozwodzie i spróbować "zdiagnozować" i naprawić to, co jest przyczyną tak poważnego kryzysu. rozwód to ostateczność, gdyż po tej drugiej stronie, gdy emocje opadną....wcale nie jest różowo. oczywiście, że nic na siłę, ale też nic pochopnie.....warto zobaczyć siebie oczami wyobraźni, jak to będzie po rozwodzie. czasami nie da się już niczego naprawić bo ten ktoś jest po prostu podłym człowiekiem.
      • lekkogazowana Re: emocje 25.08.18, 17:02
        lzyoporanku, gdybym widziała cień szansy, walczyłabym, tylko że tego cienia nie ma, a on nie jest w stanie docenić już żadnego starania z mojej strony. Przeprowadziłam z nim dwie poważne rozmowy. Jedna kiedy widziałam, że już mocno się sypie - na spokojnie powiedziałam czego mi brakuje, co dla mnie jest ważne, ale też przeprosiłam. On nawet mi nie powiedział "ja też cię przepraszam". Wtedy nie wiedziałam nic o jego koleżankach na boku. Druga rozmowa była kiedy już coś się działo, wiedząc o tym chciałam zacząć jeszcze raz. Usłyszałam, że to nie ma sensu, bo ja się nie zmienię. Obwinia tylko mnie, swoich błędów nie widzi. On woli mnie zostawić niż się postarać.
        Dochodzę do wniosku, że nasze wyobrażenia związku i rodziny były zupełnie inne od zarania naszej znajomości, tylko że życie zaczeło to pokazywać trochę za późno. Te potrzeby emocjonalne, fizyczne, o których piszesz tak na prawdę nie były uznawane za ważne przez niego. Na co dzień jestem sama ze wszystkimi sprawami okołodzieciowymi, on realizuje swoje pasje. Dzieci nie mają ojca, poza tym że ojciec gdzieś między wyjściem do pracy, przyjsciem, prysznicem czy czytaniem swojej książki, pogłaszcze dziecko po głowie i jest zameldowany pod tym samym adresem.
        Oszukuje mnie od pewnego czasu, w zasadzie nawet nie wiem jak dlugo przed tym jak sie zorientowalam,. Szuka wrażeń na boku., jego target to 20letnie dziewczyny. Nie przyznał się, dalej się ukrywa...
    • lzyoporanku Re: emocje 25.08.18, 21:15
      przede wszystkim bardzo Ci współczuję i wiem naprawdę o czym piszesz. sytuacja trudna......musisz sama ze sobą dojść do ładu i przemyśleć wszystkie za i przeciw ( mowa rzecz jasna o rozwodzie). żeby coś naprawić, jedna czy dwie poważne rozmowy nie wystarczą.....trzeba czasami zjeść przysłowiową beczkę soli, żeby osiągnąć cel. Ty sama najlepiej wiesz jak funkcjonowało Wasze małżeństwo i przez jakie działania możesz "dotrzeć" do męża....bo to Ty wiesz jakim wewnątrz jest człowiekiem.....zwyczajnym draniem czy kimś, kto się pogubił z różnych przyczyn.....o takiego człowieka "walczyłabym"
      kochasz go...przeczytałam kilka Twoich wypowiedzi....więc walcz, by niczego nie żałować....przede wszystkim spróbuj zmienić się sama, nie obiecuj a wykonuj, nigdy nie jest tak, że winna jest tylko jedna strona....może on to dostrzeże.
      pamiętaj, ze po rozwodzie on najprawdopodobniej zamieszka z inna kobietą i może nawet spłodzi kolejne dziecko....jak widzisz siebie i Wasze dzieci w takiej sytuacji?....zadaj sobie więcej takich intymnych pytań i będziesz wiedziała co masz robić.......może nie przekreślaj tych kilkunastu przeżytych lat.....a o związek trzeba zabiegać całe życie.



      twoich
      • domeczek-on-line Re: emocje 26.08.18, 14:44
        Jasne co piszesz rozumiem twoją wypowiedź i intencje, ale co w sytuacji gdy o zmiany zabiega tylko jedna strona, czyli jak tu - kobieta, której jest źle, której dzieje się krzywda a mężowi wszystko pasuje jak było, czyli posiadanie żony oficjalnie, a jak ta jego żona się czuje to już nieistotne??
      • koszmarna.baba Re: emocje 27.08.18, 21:53
        Łzyoporanku
        Przepraszam za wyrażenie ale co Ty pieprzysz??? Facet zdradza, ma gdzieś potrzeby RODZINY, bezczelnie mówi "że to nie ma sensu bo ONA się nie zmieni" a Ty proponujesz jej zabieganie o związek???
        To tak na zasadzie kop po oczach ale bądź???

        Lekkogazowana: trzymaj się tego co postanowiłaś. Moim zdaniem potrzebujesz jeszcze troche czasu na to by "dojrzeć" do sytuacji ale ratować to Ty już nie masz czego!
        Życzę dużo siły i powodzenia w nowym, lepszym życiu.
        • zaraz-wracam Re: emocje 27.08.18, 23:16
          Całkowicie się z tobą zgadzam koszmarna.baba i chciałabym się też zapytać co to oznacz ułożyć sobie życie. Bo jeśli chodzi i znalezienie następnej pary spodni, to owszem nie każdemu pisane. Ale ja uważam, ze mam całkiem ułożone życie, albo nawet bardziej precyzyjnie układam je każdego kolejnego dnia, bo to płynne jest i ciągle się zmienia. A faceta nowego nie mam i na razie nie szukam (po prostu pędzę głową w dół lzyoporanku!)

          Lekkogazowana ty też masz prawo do szczęścia i szacunku na co dzień.
          • lekkogazowana Re: emocje 29.08.18, 00:18
            zaraz-wracam, dziękuję Ci za te słowa o szczęściu i szacunku na co dzień. Przez te lata nie myślałam o szczęściu swoim ale ogólnym, rodzinnym. Teraz doszłam do wniosku, że było tylko kilka chwil, kiedy czułam, że to ja jestem szczęśliwa.
        • lekkogazowana Re: emocje 29.08.18, 00:14
          koszmarna.baba chyba potrzebuje czasu aby podchodzić do tego jeszcze bardziej zadaniowo. Miłość miłością, żal żalem ale o ratowaniu związku to nie ma mowy...
    • lzyoporanku Re: emocje 26.08.18, 19:33
      domeczek....wszystko jest istotne. ani Ty ani ja nie wiemy jak jest i było w istocie, gdyż znamy problemy tego małżeństwa tylko z relacji jednej ze stron. to, co jej napisałam to przestroga przed pochopną decyzją....rozwodem, który niektórych "rozwala" na zawsze, żałują tego kroku, borykają się w samotności z życiem. to, co ona zrobi?....nie nam osądzać, ani do czegokolwiek namawiać.
      • domeczek-on-line Re: emocje 26.08.18, 22:29
        Oczywiście masz rację - ani osądzać ani namawiać, chodzi mi o traktowanie poważnie słów - jeżeli ktoś wyznaje z bólem, że jest mu z czymś źle - to zapewne ma swoje powody i nie przychodzi na takie forum i nie pisze ot tak sobie dla rozrywki. Natomiast to o czym pisałaś co może być "po" - ku przestrodze jak najbardziej się zgadzam, jednak.. jeśli z drugiej strony będzie chęć i będzie poprawa i uczucia odżyje - kto zabroni wtedy parze zejść się z powrotem, pogodzić, pokochać na nowo? Rozwód może być też czasem formalnym zabezpieczeniem interesów strony pokrzywdzonej i dzieci..
    • lzyoporanku Re: emocje 28.08.18, 08:58
      kochane kobiety, proszę się rozwodzić..................jeżeli to ma być najlepsza recepta na kryzys w małżeństwie........
    • lzyoporanku Re: emocje 28.08.18, 09:04
      .....a niektórym kobietom bardzo są potrzebne te spodnie, bez nich po prostu cierpią.....gdyż każda niewiasta jest inna......to też z życia wzięte................więc mówcie za siebie........nie piszcie też, jak wpadacie w "czarną dziurę, innymi słowy w ciemną d....
      • domeczek-on-line Re: emocje 28.08.18, 11:09
        A dlaczego nie piszcie o problemach i wątpliwościach? Po to jest to forum aby obgadać temat a decyzję i tak podejmuje każdy sam i zgodnie z własnym sumieniem i odczuje konsekwencje na własnej skórze. Dlatego nie znam kobiet, dla których rozwód to pestka i dlatego tu przychodzą ze swoimi wątpliwościami. Czarna dziura dla mnie to nie skutek rozwodu jak to sugerujesz - dla mnie oznacza to znieczulicę społeczną jaka powstaje po nadaniu ci jakiejś łatki i ludzie przestają dostrzegać ciebie jako tą samą osobę. W czarnej dziurze mogą się znaleźć także: osoby biedne i te, którym przytrafiło się jakieś bankructwo, chore i generalnie te, które zostały wykluczone z jakiś powodów. Czarna dziura to wykluczenie społeczne. A rozwód to formalność sądowa dokumentująca na piśmie to co przecież stało się wcześniej w prawdziwym życiu.. Chyba, że chcemy udawać, że nic się nie stało, wydaje się kobiecie bo ma okres, przesadza, histeryzuje i ma wahania nastrojów...
    • lzyoporanku Re: emocje 28.08.18, 12:54
      wiesz co domeczek, najprościej to czepiać się słów i czytać czyjeś wypowiedzi pobieżnie.......rozwód to porażka na wielu płaszczyznach, bardzo boli, ograbia z sił, okalecza psychicznie, cierpią dzieci.....więc nie warto w tej materii postępować pochopnie.................ot i wszystko. szkoda mi się zrobiło autorki tego tematu, zwłaszcza, ze poczytałam kilka wcześniejszych,by mieć jakiś obraz problemu. pisałam do Niej, nie do Ciebie, więc co się wcinasz skoro ona mnie nie beszta tak jak Ty.....próbujesz z innymi narzucić własny punkt widzenia................pilnujesz tego forum jak ( już nie chcę kończyć) udzielasz się w każdym temacie od jakiegoś czasu, pozjadałaś wszelkie rozumy.......a kogo my tu mamy?.......nieszczęśliwą kobietę.....więc pozwól, by inni tez odnieśli pożytek i skorzystali z czyichś rad, nie tylko z Twoich i koleżanek podobnych do Ciebie
      • domeczek-on-line Re: emocje 28.08.18, 13:54
        No jeżeli piszesz "kochane kobiety" to raczej nie do autorki tego jednego wątku. Nie zauważyłam też abym atakowała ciebie personalnie za to, że masz dobre intencje i próbujesz kobietę ostrzec przed, twoim zdaniem, katastrofą. Być może masz takie a nie inne przemyślenia i doświadczenia nie bez powodu. Nie znam Twoich motywów ani sytuacji tak dobrze jak ty sama.
      • bibi234 Re: emocje 28.08.18, 14:38
        jeśli chcesz pisać tylko do jednej konkretnej osoby to pisz na priv
    • lzyoporanku Re: emocje 28.08.18, 16:29
      i Ty bibi mnie obszczekujesz?.....za co?
    • lekkogazowana Re: emocje 29.08.18, 00:53
      lzyoporanku, myslę że mogłabym komuś dać podobne rady, w pewnym sensie jest to naturalne, że radzisz ratować, zastanowić się, postarać. Oczywistym jest, że nie znasz sytuacji, a ja teraz nie jestem gotowa na przedstawienie Wam wszystkiego. To nie jest tak, że napotkałam pierwszy problem w małżeństwie i chcę rozwodu. Tak na prawdę tego rozwodu chce mój mąż, nie przez niezgodność charakterów, nie mamy się rozejść każdy do swojego miejsca, bo się nie dogadaliśmy. On szuka kogoś intensywnie (w tajemnicy przede mną), ja mu nie wystarczam, ja go nie zadowalam, nie spełniam jego wymagań. On ma mnie dosyć, on nie może a mnie patrzeć, on mnie nienawidzi i ze mną nie wytrzyma (to jego słowa). Gdzie jest ta granica kiedy wiesz, że już nie ma czego ratować? Kiedy jest ten moment, że już nie zniesiesz więcej?
      W tej chwili mieszkam pod jednym dachem z człowiekiem z którym miałam dożyć starości, któremu przysięgałam miłość i wierność. Jednocześnie wiem, że on mnie nie kocha, a wierność dla niego nie istnieje. Mozna kogoś przestać kochać, nie odbieram mu prawa do pokochania kogoś innego. Tą zdradą, to on dobił ostatni gwódz do tej trumny z naszym małżeństwem nie ja, on nie chce ratować, a ja w tym wszystkim nie chcę wydobywać ostatnich sił z siebie aby mu wybaczyć mu i trzymać się w pionie na tyle aby nie zastanawiać się każdego dnia czy nadal prowadzi podwójne życie.
      Uważam, że w pewnym sensie rozwód jest porażką ale nie jest tak, że widze przed sobą ścianę. W tej chwili nie myślę o nowej parze spodni, nie po czymś takim.

      Tak, kocham go, będę tęsknić ale nie chcę go z powrotem
      • magda_100 Re: emocje 29.08.18, 08:14
        Nie wiem czy brałaś ślub kościelny czy cywilny. Ja ze swojego pamiętam, że mój mąż przysięgał mi: miłość, wierność i uczciwość małżeńską i że nie opuści mnie aż do śmierci. A potem: oświadczył, że chce się wyprowadzić, zamieszkał z sekretarką, okłamywał, upokarzał publicznie. Co więc dotrzymał z przysięgi - NIC. Co więc mi pozostaje?
        • lekkogazowana Re: emocje 29.08.18, 09:10
          magda, tak kościelny. A Ty jesteś już po rozwodzie?
          • magda_100 Re: emocje 29.08.18, 19:47
            złożyłam pozew, czekam na pierwszą rozprawę - będzie w listopadzie
            • lekkogazowana Re: emocje 31.08.18, 07:29
              Trzymaj się! Mam nadzieję, że pójdzie sprawnie. Mąż robi Ci jakieś problemy?
              U mnie temat zdrady wywołuje odruch wymiotny, staram się o tym szczegółowo nie myśleć. Jednak to jakoś samo się pojawia....
    • lzyoporanku Re: emocje 29.08.18, 08:29
      czuję się zaszczycona, że zwróciłaś się do mnie imiennie.
      czasami, mimo naszych starań, nic nie możemy zrobić........
      na forum nikt nie będzie wywlekał bardzo osobistych spraw, stąd rady też są oględne......można tylko coś zasugerować.
      jest mi niezmiernie przykro, że przeżywasz taki koszmar.........cóż, trzeba zaakceptować taki stan rzeczy i nie poddawać się, wierzę, że dasz radę stanąć na nogi....
      ja swego czasu też znalazłam się na sali rozpraw.....oczekiwanie na naszą kolej, rozmowa, łzy w oczach obojga....spowodowały, że wycofałam pozew.........nie żałuję.
      mamy z mężem prawie po 60 lat.....w wieku 50 -ciu, byłam zdecydowana na taki radykalny krok........jak widzisz, trochę doświadczyłam na własnej skórze, a resztę nieszczęść widziałam u innych.........życzę Ci odwagi i mądrości w podejmowaniu życiowych decyzji.
      • lekkogazowana Re: emocje 29.08.18, 09:24
        lzy, Twoj mąż zrobił krok w Twoją stronę, mój robi 5 w stronę przeciwną. Cieszę się, że to pokonaliście. Ja nie mam siły na ciągnięcie w pojedynkę tego związku lokatorskiego uncertain Poza emocjami, które jakby trzymam na wodzy, albo do mnie to w pełni nie dociera, ja już nie daję rady fizycznie, śpię 3 godziny na dobę, nie mogę jeść, chudnę po kilka kg na tydzień. Piszę to nie dlatego, żeby pokazać jaka jestem biedna, chodzi mi o to, że nie mogę się wykończyć, muszę żyć, działać, pracować, a przy nim to ja w psychiatryku w końcu skończę. Mój instynkt samozachowawczy, a nie urażony honor zdradzonej żony, bierze górę nad żalem, tęsknotą, przysięgami....
        • nieprawda.nieprawda Re: emocje 30.08.18, 16:42
          Coś jest w tym, że ciało stawia nam granice chociaż wolelibyśmy ich nie widzieć. Też sporo schudłam, zaczęłam chorować. Moje ciało jasno mówiło uciekaj. Ale ja długo to wszystko ignorowałam. Nie chciałam widziec tego co było widać jak na dłoni. Że tylko mi zależy. Że on kłamie i caly czas ukrywa inne znajomości. Chciałam widzieć szanse tam gdzie ich nie było. Chciałam wierzyć w to co mówił do mnie chociaż wiedziałam że innym osobom mówi co innego. Chciałam wierzyć że to innych okłamuje nie mnie. Teraz myślę ze to bez znaczenia kogo okłamywał. Bycie w związku z kłamcą wykończyłoby mnie psychicznie prędzej czy później. Nie było zaufania, ciągle się miotałam, sprawdzałam. To wszystko na nic. Po rozstaniu przeżyłam ogromny smutek i żal. Nie jadłam, nie spałam. Przepłakałam wiele nocy. Teraz mam jeszcze w sobie wiele smutku ale moje ciało odżyło. Ustabilizowałam wagę, skończyły się infekcje, poprawilam wyniki krwi. Powoli wychodzę na prostą.
          Czasami warto zawalczyć o związek. Ale kiedy druga strona traktuje Cię bez szacunku, to pozostaje już tylko zawalczyć o siebie.
          • lekkogazowana Re: emocje 31.08.18, 07:09
            nieprawda.nieprawda, właśnie tego się boję, że nawet gdyby on wycofał się z rozwodu , to ja nie dam rady z nim żyć, wiedząc to wszystko.
    • magfa Re: emocje 29.08.18, 12:49
      Po paru latach poukłądasz swoje życie na nowo, inaczej.
      Cykl żałoby trwa 2 lata. Pełnej żałoby, w której nie masz powrotów, zawahań, wątpliwości.
    • lzyoporanku Re: emocje 29.08.18, 14:25
      nie chcę się już wypowiadać publicznie, bo byłyby to zbyt osobiste i intymne sprawy.........chcę Ci tylko powiedzieć, że jak pozew był już w sądzie, bardzo dużo inicjowałam rozmów, w których z jednej strony zapewniałam go o uczuciach, a z drugiej, że tak jak jest, nie może być......na początku był to tylko monolog z mojej strony, który powoli przekształcał się w dialog.......a w sądzie....polały się łzy. każda sytuacja jest inna......też byłam wrakiem emocjonalnym.....i doszłam do przysłowiowej ściany, i musiałam coś ze swoim życiem zrobić
      • lekkogazowana Re: emocje 31.08.18, 06:58
        lzyoporanku, rozumiem... Doceniam Twoje słowa i dziękuję za nie, pozwala mi to uruchomić też myślenie nie tylko na temat teraźniejszości mojego małżeństwa, a przede wszystkim tego co było 2-5-8 lat temu. Niestety są to przykre wnioski.
        • lzyoporanku Re: emocje 31.08.18, 08:03
          ...jeżeli myślisz, ze żyję sobie dziś bez problemów, to tak nie jest.
          ale tam, gdzie dzieci nie są jeszcze dorosłe, warto wziąć wszystkie za i przeciw
          Ty najlepiej wiesz jak to od środka wygląda.....jeżeli mądrze to wszystko rozegrasz.....będzie dupek tego żałował.....ale co Ci po tym....jak rozwalił wszystko.
          sądzę, że silna z Ciebie kobieta, więc dasz radę wszystko powoli ogarnąć......łatwo już nigdy nie będzie..........dbaj o dzieci, dbaj o siebie..........jestem dużo od Ciebie starsza, więcej pewnie widziałam i doświadczyłam.....stąd u mnie ten bardzo umiarkowany optymizm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka