mazi27
28.10.04, 16:13
Jestem tu nowa. Pisalam na innych forach i mimo wielkiego wsparcia chyba
tamte osoby nie do konca mnie moga zrozumiec.
Jestem ta porzucona, 3 miesiace temu maz powiedzial ze chce rozwodu. Sprawa w
toku, teraz czekam na termin pierwszej rozprawy.
Nasze malzenstwo bylo trudne, ale kochalam mojego meza. I nadal kocham, tylko
teraz uswiadamiam sobie ze nie potrafilam czesto mu tego okazac, mam do
siebie pretensje o wszytko. Poczucie winy mnie zabija. Chodze do psychiatry,
ktory faszeruje mnie antydepresantami. A ja czuje sie z dnia na dzien gorzej.
Czeka mnie przeprowadzka do innego miasta (wracam w swoje rodzinne strony),
szukanie nowej pracy (bo dotad pracowalam w firmie meza). Boje sie potwornie
tych zmian, samotnosci, boje sie ze sobie nie poradze bo bylam mocno
uzalezniona od meza, boje sie zycia. Zaluje ze nie zdecydowalam sie na
dziecko wczesniej (kiedy ja chcialam on juz myslal o rozwodzie) i juz
tesknie. Moj maz byl we wszystkich myslach i planach i teraz mam pustke. Nie
chce mi sie juz nawet zyc tak sie boje. Nie wiem jak sobie poradzic z tym
bolem. Poradzcie cos