Dodaj do ulubionych

Jestem w d....

28.02.21, 23:34
Dobry wieczór. Kiedyś tu już byłam, pod innym nickiem. Minęło trochę czasu. Dopadła mnie depresja dziecka (sytuacja opanowana), potem moja i na koniec eksa (jest mu ciężko, jest sam, biedny, schorowany, itd , itp)Jak ostatni debil wciąż czuję, ze to moja wina i że powinnam mu jakiś pomóc - mimo że zostawił mnie dla sporo młodszej dziewczyny, która z czasem znalazła sobie kogoś nowego, a nasze dziecko mówiąc kolokwialnie olał. Szczegóły tego wszystkiego pominę, ale kosztowało mnie to kilka ładnych lat wyjętych z życiorysu. Obecna sytuacja jest następująca: mam 40 lat z dużym plusem, spore długi, mieszkanie w kredycie na wiele lat, słabą ale w miarę stabilną pracę i zero pomyslu na dalsze życie. Żyję z dnia na dzień, w zasadzie wegetuję, czekając na koniec . Rozwodu nie mam - zwyczajnie nie stać mnie, i też trochę się boję, że wylądujemy z młodą pod mostem (kredyt spłacam sama od wielu lat, ale mieszkanie oczywiście do podziału). Nie mam rodziny, do której mogłabym wrócić ani żadnego innego wsparcia. Zdaję sobie sprawę jak to brzmi. Specjalistów już przerobiłam,nie pomogło. Nie oczekuję porad życiowych. Chciałam Was tylko zapytać skąd wzięliście siłę na pozbieranie się 'do kupy' i do działania.
Obserwuj wątek
    • lzyoporanku Re: Jestem w d.... 01.03.21, 14:24
      współczuję red....ale z każdej sytuacji jest wyjście. Masz stabilną pracę. trzeba ogarnąć sprawę kredytu i mieszkania, najlepiej poradź się prawnika. Rozwodu nie macie i nie dlatego, że Cię nie stać, bo jakbyś chciała to parę stówek znalazłabyś, to nie majątek, myślę, że problem lezy gdzie indziej.
      Darzysz męża uczuciem, jeszcze nie wszystko wygasło, to widać. Może uporządkuj swoje sprawy sercowe, a wtedy zechce Ci się żyć. Choroba/depresja może wpływać na takie rozmamłanie, spowolnienie tempa, więc zrób coś dla siebie - uporządkuj finanse i uczucia, i żyj kobieto. Masz dziecko!!! To, że nie masz rodziny nie oznacza, że nikt Ci nie pomoże. Masz na pewno przyjaciół, znajomych a i sama rusz głową, wyjdź z tej zapaści. Najlepiej pomóc sobie samemu, bo nikt tak naprawdę nas nie zna lepiej, jak my sami. Miej plan na życie a potem proś kogoś, kto może ci pomóc zrealizować pomysły. Zrobisz to, jak będziesz wiedziała czego naprawdę chcesz!!!!!
      • red_dead_semisweet Re: Jestem w d.... 02.03.21, 11:01
        Niestety to nie jest sprawa kilku stów, mieszkanie,działka do podziału, sprawa kredytu. Prawnik to dobry kierunek, dziękuję. Na prowadzenie sprawy funduszy brak, ale pójdę się poradzić co mozna zrobić.Wiem że mam dziecko, tylko to mnie jeszcze trzyma w pionie. Na co dzień raczej trzymam fason i przed dzieckiem się nie rozklejam, chociaż łatwo nie jest. Mało kto wie jak jest naprawdę, może nikt. Czego ja bym chciała to już naprawdę nie ma większego znaczenia - to się posklejać nie da i raczej na lepsze nic się nie zmieni. Finansowo jestem załatwiona do emerytury. Muszę się chyba nauczyć żyć z tym co mi zostało.
        • lzyoporanku Re: Jestem w d.... 02.03.21, 12:17
          red...jeżeli z mężem posklejać się nie da, tym bardziej trzeba prawnie pozałatwiać sprawy majątkowe. Będziesz mogła się odciąć od relacji z mężem, które powodują, że wracasz do przeszłości. Takie trwanie bez rozwodu nie wpływa dobrze na Twoje dalsze życie, bo kto w przyszłości zechce na poważnie wejść z tobą w związek jak jesteś żoną innego? Więc....spróbujcie odbudować Wasze małżeństwo, albo je zakończ. Może spróbujcie się dogadać z mężem co do podziału majątku, jak wspomniałam wcześniej...poradź się prawnika. Nie masz kasy na adwokatów, spróbuj sama bronić swego stanowiska....
          Ma ogromne znaczenie, czego chcesz, jeżeli realistycznie patrzysz na życie to nie zechcesz gruszek na wierzbie, bo to się nie spełni...ale możesz samodzielnie wyjść na prostą i cieszyć się życiem!!! A w kredyt uwikłany jest prawie każdy, inaczej się nie da, za mało zarabiamy.
          Zawalcz...albo o małżeństwo, bo jesteś emocjonalnie z mężem związana, albo - zakończ to i spróbuj nowego życia, ono na pewno nie będzie gorsze.
        • koronka2012 Re: Jestem w d.... 02.03.21, 22:26
          red_dead_semisweet napisała:

          > Niestety to nie jest sprawa kilku stów, mieszkanie,działka do podziału, sprawa
          > kredytu. Prawnik to dobry kierunek, dziękuję. Na prowadzenie sprawy funduszy brak

          A co to wszystko ma wspólnego z rozwodem?

          To o czym piszesz i co przedstawiasz jako przeszkody to podział majątku który z rozwodem nie ma nic wspólnego, jest odrębnym postępowaniem i możesz go zrobić i 10 lat po rozwodzie.
          • cosmopszczolka2013 Re: Jestem w d.... 03.03.21, 16:15
            Rozwód i podział majątku można załatwić na jednym posiedzeniu sądu. My tak zrobiliśmy, trzeba tylko wcześniej dogadać się między sobą jak dzielicie majątek. Można też skorzystać z darmowych punktów informacji prawnej. Wszystko się da. Tylko określ, w którą stronę chcesz iść. Bo trwanie w rozkroku, to najgorsze co sobie fundujesz.
    • karnaks Re: Jestem w d.... 02.03.21, 04:29
      Choć raz pomyśl tylko o sobie. Otwórz się na ludzi, bądź szczera (nie narzekaj, ale nie ukrywaj). Myśl pozytywnie, znajdziesz takich, którzy będą dla Ciebie motywacją. Ja tak podniosłem się po śmierci żony i "atrakcjach" ufundowanych po śmierci, przez jej bliskich. Sąsiedzi mówią, że było ze mną cienko, nie wiedzieli jak pomóc (w nowym miejscu mieszkałem rok). Trafiłem na odpowiednich ludzi i sam nie wiem kiedy wszystko mi się przestawiło. Jakby ktoś włączył inny bieg ...
    • cosmopszczolka2013 Re: Jestem w d.... 02.03.21, 11:10
      Mnie właśnie dużo pomagało m.in. forum i ludzie, których tu spotkałam. Myśl pozytywnie o sobie i o dziecku, macie siebie i tego się trzymaj. To nie Twoja wina, że były Cię zostawił dla młodszej. Zostaw to za sobą, bo się zamęczysz psychicznie, a to teraz już nie ma znaczenia. Człowiek czy jest sam, czy w związku, to i tak zawsze ma lepsze lub gorsze dni. Siłę czerpałam z życzliwych mi osób, potem założyłam nową rodzinę, a teraz moim słońcem są moje córki (póki co nie stroją jeszcze fochów)smile, a nawet jak zaczynają, to i tak nie bolą jak fochy mężasmile Pisz jak masz doła...
    • aluap1980 Re: Jestem w d.... 02.03.21, 13:15
      Po rozwodzie okazało się, że dostałam jakieś nadzwyczajnej siły, która mnie pchała do przodu. Pierwsze tygodnie po rozwodzie pamiętam jak przez mgłę, nowe mieszkanie surowo urządzone, jakieś obce. Moje dziecko też było przerażone, właśnie zaczęło 1 klasę SP. Myśle, że to właśnie moje kochane dziecko dało mi tą siłę i dzięki codziennej opiece nad nim nie popadłam w otchłań smutku. Tobie dużo siły życzę by zacząć zmiany.
    • koronka2012 Re: Jestem w d.... 02.03.21, 22:23
      Może pomogłoby ci uświadomi sobie że z każdą samodzielnie opłaconą ratą kredytu dokładasz jednocześnie do kupki którą będziesz musiała się podzielić z eksem. Bez sensu. Rozstając się pięć lat temu zaoszczędziła byś sobie sporo kasy.

      Każdy rok cię dodatkowo pogrąża finansowo, bo ceny mieszkań idą w górę a pod uwagę przy rozliczeniu bierze się ich bieżącą wartość.

      Nie bardzo rozumiem czemu rozwód miałby cię zarżnąć finansowo 600 zł to nie jest aż taki majątek
    • lzyoporanku Re: Jestem w d.... 03.03.21, 08:31
      red....jeszcze dorzucę te przysłowiowe trzy grosze...piszesz, że mąż jest biedny,schorowany i jest mu ciężko, ale to pozorny spokój, tak może być tylko do pewnego czasu, dopóki nie znajdzie nowej kochanki a ta nie zainteresuje się Waszym majątkiem. Wtedy zobaczysz jak sprawa błyskawicznie nabierze tempa.....i niekoniecznie po Twojej myśli.
      Poza tym jak coś jeszcze do męża czujesz, a twierdzę, że tak jest... odczujesz to po raz drugi, jeszcze bardziej boleśnie. On będzie w nowym związku i będzie podżegany do "walki" z Tobą.
      Jest nawet takie porzekadło "..wesprzyj dziada a ten gdy odżyje to cię torbą zabije".
      Nie lepiej wyprostować sprawy majątkowe i uczuciowe?
    • nieprawda.nieprawda Re: Jestem w d.... 09.03.21, 15:20
      Podział majątku nie musi być częścią sprawy rozwodowej. Jeśli uważasz że ten element jest dla Ciebie na tę chwilę nie do ogarnięcia to złóż pozew przynajmniej sam rozwód. Zrób ten pierwszy krok w kierunku odcięcia się od męża.
      To trwanie w zawieszeniu, które sobie teraz fundujesz psychicznie Cię wykończy. Zadbaj o siebie, bo nikt inny tego za Ciebie nie zrobi.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka