Dodaj do ulubionych

Pustka w małżeństwie

07.09.24, 21:41

Przychodze do Was po radę, choć nie jestem w trakcie rozwodu (jeszcze?)
Mamy po 50parę lat.
Nie chcę opisywać całej 25-letniej epopei małżeńskiej, dość powiedzieć, że od kilku lat nie sypiamy ze sobą, nie przytulamy, nawet nie dotykamy przypadkowo. Mamy osobne pokoje, osobne życie.
Łączy nas jedynie kredyt na dom, 17-letnia córka, opłaty i zakupy.
Mąż w domu coś nienachalnie zrobi ale pochłania go przede wszystkim jego hobby i znajomi. Nie wiem, czy kogoś ma i nie interesuje mnie to.
Od lat nie mówimy o swoich uczuciach, rzeczach dla nas waznych, komunikujemy się bardziej jak znajomi a nie przyjaciele, czy bliskie osoby.
Sytuacja na dzisiaj wygląda tak, że nie wchodzimy sobie w drogę, żyjemy własnym życiem i już nawet się jie kłócimy.
Mąż potrafi być złośliwy i wredny ale nauczył się przez lata, kiedy odpuścić, na co może sobie pozwolić, żeby nie doprowadzić do rozwodu, bo przed laty było na ostrzu noża i wie, że mam swoje granice.
Z jednej strony jednak coś tam w domu zrobi, pozmywa, zrobi zakupy, dokręci śrubkę. Ale jak np. trzeba cos zainwestowac w dom, to się nie poczuwa, zarabia słabo, choć mógłby więcej, jednak święty spokój wygrywa. Ułozył sobie przy zaradnej, dobrze zarabiająceǰ i nieupierdliwiej żonie całkiem wygodne życie. Na codzień jest w miarę spokojnie, bywa, że wieczorem zamienimy kilka zdań. Z drugiej jest jak wspólkolator a nie ktoś bliski, nie spędzamy czasu razem, nie wyjeżdżamy na wakacje.
Nie ma dnia, żebym nie myślała, aby przerwać tę fikcję. Męża nie kocham, już nie ma we mnie cieplych uczuć do niego, to wiem na pewno.
Oczywiście pojawiają się pytania, co potem. Co z domem, co z córką, czy warto rzucić stabilne życie, moje miejsce na ziemi, rozpirzyć wszystko w drobny mak na rzecz jednej wielkiej niewiadomej. Nie mam tutaj rodziny, nie mam bliskich przyjaciół.
Finansowo stoję na nogach, choć spłacić udział męża na dom będzie mi ciężko.
Gdyby miał kogoś, był na codzień nie do zniesienia... pewnie decyzja sama hy się podjęła, a tak...
Ani tak żyć, ani się rozstać.
I tak bujam się w rozkroku całe lata wiedzac tez, że w moim wieku nie mam większych szans na nowy zwiazek, jestem realistka.
Mąż nie podejmie tej decyzji, nie mam na to co liczyć.
Miał ktoś podobnie? Jak postąpił?
Obserwuj wątek
    • nida21 Re: Pustka w małżeństwie 08.09.24, 08:17
      Jakie hobby ma mąż?
      • sova.plova Re: Pustka w małżeństwie 08.09.24, 18:06
        W kontekście problemu to jest chyba najmniej istotne. Ważne, że życie podporządkował swoim pasjom i stawia je na pierwszym miejscu.
        • nida21 Re: Pustka w małżeństwie 08.09.24, 20:53
          W kontekście problemu to jest istotne, bo mogłabyś dzielić z nim to hobby. Im więcej czasu małżonkowie razem ze sobą spędzają, tym lepiej. Osobne pokoje można mieć, ale inne sprawy wspólne, w tym te najważniejsze - łóżkowe. Wasze małżeństwo nie jest takie złe, tylko najpierw Ty, a potem też on musicie nad nim na nowo popracować. Odnaleźć się po latach, przypomnieć sobie co Was kiedyś połączyło. Może mąż też nie czuje się dobrze w Waszym małżeństwie. Zacznij od siebie, od zmiany swojego np. wyglądu i od rozmowy. Daj Waszemu małżeństwu kolejną szansę. Rozpirzyć wszystko w drobny mak /Twoje słowa/ zawsze możesz, ale przedtem postaraj się coś zmienić w życiu na lepsze.
          • sova.plova Re: Pustka w małżeństwie 08.09.24, 23:01
            Hobby jest wybitnie nie dla dwojga. To nie rower, kajakarstwo czy squash.
            Nie pytam, czy to ratować, tylko czy dalej odsiadywać wyrok.
            Mamy za sobą terapię małżeńską i różne formy uzdrawiania naszego życia.
            Jasne, że on czuje się źle, ucieka w to hobby. Tyle że już doszłam do ściany. 25 lat to szmat czasu, by wiedzieć, że nieboszczyk nie wstanie.
            • nida21 Re: Pustka w małżeństwie 09.09.24, 08:20
              Jeżeli tak postrzegasz Wasze małżeństwo, to nie ma sensu "dalej odsiadywać wyroku" i należy "rzucić stabilne życie, Twoje miejsce na ziemi". Przed nami zawsze jest niewiadoma i od nas zależy jak sobie dalsze życie ułożymy. Zawsze jest coś za coś.
    • heniek.8 Re: Pustka w małżeństwie 08.09.24, 20:05
      a zakładając na chwilę że nie ma tego problemu z podziałem majątku / domu - to jak byś sobie wyobrażała życie po?
      on się wyprowadza, dziecko już co prawda niemałe, ale jakaś zmiana jest

      z drugiej strony - czy gdzieś jest napisane że to on ma się wyprowadzić? to tobie coś się nie podoba smile

      100 lat temu bym ci odpowiedzał "masz już 50 lat, to nie wydziwiaj, ile jeszcze pożyjesz? 5? 10? przecież źle nie masz" smile
      no ale teraz to pewnie 30+ zostało, więc jest nad czym się zastanawiać smile
      • sova.plova Re: Pustka w małżeństwie 08.09.24, 23:15
        Z domem sprawa jest prosta, bo formalnie dom jest mój, mąż ma wklad finansowy dokładnie okreslony. Więc sprawa jest raczej prosta, mamy rozdzielność majątkową.

        Gdyby problem spłaty nie istniał, zostałabym tam, gdzie jestem, przynajmniej aż córka się usamodzielni.
        50+ to super wiek w sumie, nie jestem też krzywa, dbam o siebie, jednak wymiana partnera na innego nie wchodzi w grę. Jak człowiek żyje w emocjonalnej lodówce, to ma zasadniczo długi okres rekonwalescencji.
        • e-inka Re: Pustka w małżeństwie 13.02.25, 23:20
          ale mnie trzepło te ostatnie zdanie. Mija 6 lat jak sie wyprowadzilam od byłego juz meża, ale powiedziałabym ze nie odtajałam.
          Nie wiem czy Ci sie opłaca bawic w ceregiele z rozwodem jeżeli mąż nie jest kłopotliwy czy zazdrosny. Postaraj sie pozbyc mozliwie duzej ilosci obowiazków domowych - co w sumie masz do stracenia, i tak rozważasz rozwod; i żyj swoim zyciem - tzn skup sie na wymyslaniu czym byś chciała je zapełnic. Przeciwko rozwodowi przemawia tez to ze jako rozwódka bedziesz postrzegana jako potencjalna złodziejka mężów, kolezanki bedą ostrożne.
          • sova.plova Re: Pustka w małżeństwie 02.05.25, 08:58
            Nie sądzę aby to była kwestia ceregieli. Życie obok i udawanie małżeństwa wyniszcza psychicznie bardzo powoli i bardzo skutecznie. A poza tym... jaki przykład daje córce? Ona nie jest ślepa. To mnie też boli.
            Mąż może i nie jest kłopotliwy ale potrafi być niemiły i wredny.
            Byłam na paru sesjach u terapeuty w związku z moją sytuacja. Po opisach zachowania mojego męża terapeutka, zastrzegając, że nie jest to diagnoza a jedynie przypiszczenie, zasugerowała, że mąż może być w spektrum aspergera. To nie są łatwi ludzie na codzień.
            Tak więc łatwo się mówi o życiu obok siebie ale w ostatecznym rozrachunku to gówno nie życie.
    • fajny789 Re: Pustka w małżeństwie 16.09.24, 22:44
      często jest podobnie. Znam to, pustka od wielu lat mimo, że w pokoju obok od 17 lat moja żona, ale już obca kobieta i osoba, z którą NIC poza dziećmi i wspólnymi rachunkami nas nie łaczy. Ostatecznie zgodziłem się na rozwód za porozumieniem stron, ale wcale nie daje mi to ulgi, zadowolenia i satysfakcji,
      • lzyoporanku Re: Pustka w małżeństwie 17.09.24, 15:59
        fajny....do kryzysu w małżeństwie, tej tzw. "pustki" rzadko kiedy przyczynia się tylko jedna strona. co Ty zrobiłeś, żeby nie dopuścić do takiego stanu??? jeżeli chcesz, by ognisko dawało ciepło, przytulność, radość, trzeba stale dokładać drew...wtedy ogień miłości będzie płonął cały czas, gdyż o wszystko trzeba dbać a czasami nawet ostro zawalczyć. nigdy nie jest za późno, by zawalczyć o małżonka....więc mądrze walcz. zaniedbaliście z żoną wasze relacje okropnie. może jej także, tak jak Tobie, żal wspólnie przeżytych lat, ale się z uczuciami nie wychyla? może też czekała, aż coś z tym zrobisz, dasz jakiś znak? najwygodniej zamknąć się w swojej skorupie i cierpieć, albo.....szukać nowego związku, który za jakiś czas okaże się taki sam jak ten "stary," a często jeszcze gorszy. poza tym nie jest łatwo w pewnym wieku znaleźć kogoś do wspólnego życia. sova także myśli głupio i lepiej niech posłucha nidy, która dobrze jej radzi.
        • sova.plova Re: Pustka w małżeństwie 21.09.24, 09:44
          Tak może pisać wyłącznie osoba, która tego nie przeżyła.
          To jest zawsze tylko wycinek historii i rady typu "zawalcz o związek" kiedy o bliskości nie może być mowy, kiedy jest milion drobiazgów nie do posklejania, są za przeproszeniem, z dupy wzięte.
          A idealizowanie jak to wszystko jest możliwie, tylko chceć i małżonek na pewbi ochoczo podejmie z nami ten wysiłek, jest o kant dupy potłuc.
          • lzyoporanku Re: Pustka w małżeństwie 21.09.24, 14:04
            sovo....właśnie dlatego, że dużo przeżyłam, mam w tym względzie swobodę mowy . skleiłam to, co się wydawało niemożliwe do sklejenia. owszem, nie wszystkie małżeństwa są do uratowania...mój wpis w Twoim wątku to tylko przestroga przed pochopnym podejmowaniem decyzji. więc...z dupy wzięte ( jak to piszesz) moje rady nie są. zastanawiam się, po co założyłaś ten temat, skoro wiesz co masz zrobić? Ty nie potrzebujesz żadnych rad, tylko ludzi, którzy będą cię utwierdzać, że robisz dobrze....mimo wszystko pozdrawiam Cię serdecznie i mocno przytulam smile
            • sova.plova Re: Pustka w małżeństwie 21.09.24, 16:23
              Ja też ten związek kiedyś postanowiłam ratować i wydawało mi się, że już nic nas nie może rozwalić, jeżeli tyle przeszliśmy.
              A dzisiaj żałuję, że nie wsłuchałam się wówczas w siebie myśląc, bo rodzina, bo córka. Z dzisiejszej perspektywy widzę, że trzeba dbać przede wszystkim o siebie. A potem o innych.
      • sova.plova Re: Pustka w małżeństwie 21.09.24, 10:12
        Fajny, bo rozwód to życiowa porażka, nie ma się z czego cieszyć. Pewnie za jakiś czas otrzepiesz pióra i wrócisz do żywych. Dobrze jest też skorzystać z pomocy. Najgorsze jest to odrętwienie - długofalowy skutek życia w emocjonalnym lodzie.
        Ja wiem, dlaczego moje małżeństwo się rozpadło, błędy po mojej stronie przepracowywuję, bo każdy ma jakiś cień. Ale robię to dla siebie, nie dla uratowania małżeństwa, ratowałam je i tak za długo, zanim uświadomiłam sobie, że sama nic nie mogę.
    • morethanlife Re: Pustka w małżeństwie 17.09.24, 21:20
      Mam podobnie a więc poniekąd rozumiem..
      Dobrze dla nas, że zdałyśmy sobie sprawę z tego, że wiemy czego napewno nie chcemy.
      W ogólnym rozrachunku jestem sama, on jest zawsze gdzieś z boku, nie angażujący się.
      Skoro już sobie to uświadomiłam czas formalnie się uwolnić zanim to poczucie wewnętrznej pustki i zawodu przeobrazi się w coś znacznie gorszego.
      To jak wygląda nasze życie zależy od nas samych.
      Daj sobie szansę na to, by przekonać się co los ma Ci jeszcze do zaoferowania. Tkwiąc w takiej sytuacji nie robisz przestrzeni na nowe, nieznane a być może satysfakcjonujące Cię rozwiązanie.
      Jeśli nie spróbujesz, nie zaryzykujesz nigdy się nie dowiesz czy było warto.
      • sova.plova Re: Pustka w małżeństwie 21.09.24, 09:53
        Nie ma dnia, żebym nie myślała o rozstaniu.
        Nawet nie chodzi mi o kolejny zwiqzek, nikogo nie mam na boku, nie szukam, chciałabym pomieszkać sobie sama ze soba, otworzyć się na ludzi, wreszcie znowu coś poczuć. Nie chodzi mi o szansę by kogoś spotkać, tylko o szansę,.by aczac w ogóle cieszyć się życiem.
        Teraz pełnię rolę matki, ogarniacza, organizatora i paprotki na spotkaniach rodzinnych swojego męża.
        Coraz częściej myślę o kupnie małego mieszkania, jakiejś tylko mojej przestrzeni, która pomoże mi dowiedzieć się kim jestem i czego chcę.
        Tobie także życzę powodzenia. Życie jest jedno.
        • obrotowy przeciez zyjesz jak siostra z bratem... 22.09.24, 17:52
          nie jestes sama, dzielicie sie obowiazkami... rozmawiacie czasem...

          na ludzi przeciez mozesz sie otworzyc i miec tylko swoich znajomych, a moze i jakis romans ?

          czy tak mozna dluzej zyc ? - mozna.

          czasami lepiej i wygodniej- niz samej/samemu...
          • sova.plova Re: przeciez zyjesz jak siostra z bratem... 24.09.24, 10:28
            Wszystko fajnie brzmi, tylko ta hipokryzja. Udawanie małżeństwa przed rodziną, skoki w bok, brak uczuć i bliskości. Nie odpowiada mi takie życie. Po latach przestajesz czuć, odbierać bodźce, zobojętniasz się na wszystko.
            Czy takie życie jest łatwiejsze - tak. Czy jest prawdziwe i dobre - nie.
            • clintcenterwood Re: przeciez zyjesz jak siostra z bratem... 26.09.24, 09:02
              Na wstępie powiem tylko że byłem tam gdzie Ty. Z jednej strony piszesz że nie chcesz się rozwodzić, z drugiej strony nie jesteś w stanie normalnie funkcjonować w takim związku. Terapia małżeńska też już była i nie pomogła. Samemu nie da się związku naprawić. Do tanga trzeba dwojga, a skoro małżonek nie przejawia chęci zmiany status quo,to nic nie naprawisz. Mówisz że nie chcesz się z kimś spotykać bo byłaby to hipokryzja przed rodziną, udawanie małżeństwa itp. A czy obecny stan nie jest właśnie hipokryzją i udawaniem małżeństwa?
              Mówisz że dbasz o siebie i starasz się jakoś wyglądać. Wylasz i się na maxa,kup sobie sexowną bieliznę, ubierz się i wypięknij (tak żeby Pan widział) .Zakomunikuj że wychodzisz. Moim zdaniem powinnaś zacząć wychodzić i spotykać się z ludźmi zrobiona na sexbombe. Pan zrozumie że może Cię stracić i zacznie się starać. A jeśli nie zacznie to po prostu przypraw mu rogi. Nie musisz się rozwodzić od razu. Sorry jeśli tyle lat nie dał Ci blskości,poszukaj jej gdzie indziej. Nie wiem jak z Twoim libido, Twoimi potrzebami,ale wierz mi- jeśli patent "wychodzę umowiłam się" wylaszona jak sexbomba, nie pomoże raz, drugi,trzeci to zastanów się czy nie poszukać bliskości i ciepła gdzie indziej... Wierz mi dobrze zrobi na samoocenę i poczucie własnej wartości.
              • sova.plova Re: przeciez zyjesz jak siostra z bratem... 06.10.24, 16:49
                Ależ oczywiście, że teraz odstawiamy hipokryzja i chociaż oboje tego na głos nie mówimy, to oboje doskonale o tym wiemy.
                Ja już nie chcę o niego walczyć, jest mi obojętny. I nie chcę, aby się o mnie starał. Ma swoje nieprzepracowane demony, z którymi nic nie zrobił przez tyle llat. Nie liczył sir że mną jako partnerką, nie potrafi przeprosić, żyje wygodnie obok mnie. Jedyne co go będzie motywować to utrata wygodnej kanapy a nie mnie samej. Jeżeli nie dbal o moje potrzeby przez tyle lat i po terapii, to ja już dziękuję.
                A co do skoków w bok: mi brakuje bliskości a nie samego seksu, choć ten drugi byłby jak najbardziej ok, przy istnieniu tej pierwszej.
                • clintcenterwood Re: przeciez zyjesz jak siostra z bratem... 08.10.24, 11:33
                  No to cóż, z tego co piszesz to zostały Ci dwa wyjścia. Albo koszmar rozwodu,podział majątku i rozbicie rodziny (boli bardziej,lecz to uczucie przemija). Bądź kontynuowanie obecnego status qou (mniej boli,ale ból nie przeminie).
                  Moje skromne zdanie jest takie: rozwód trwa, do rozwodu skorzystaj z wcześniejszej rady (żyj własnym życiem, spotykaj się z ludźmi,znajdź ciepło gdzie indziej). Wtedy zdecydowanie lepiej zniesiesz rozwód. Ja osobiście jestem zwolennikiem próby naprawy związku,ale oczywiście nie za wszelką cenę. Znam takich historii mnóstwo,bardzo różnie się kończyły. Jedne happy endem-żyli długo i szczęśliwie,inne rozwodem,a jeszcze inne dożywotnią męczarnią. Nie będę ich upubliczniał. Jak będziesz chciała je poznać to pisz na maila gazetowego. Na priv mogę się podzielić.
      • kinga.gliwice Re: Pustka w małżeństwie 30.09.24, 10:38
        łatwo się mówi, jak się faktycznie w takim stanie jest nasuwa się mnóstwo wątpliwości, otoczenie też potrafi człowieka zdeptać, stereotypy matki polki itd.. niestety każdy musi sam tą drogę przejść, na pewno nie warto być męczennicą
        • szalona123 Re: Pustka w małżeństwie 03.10.24, 09:19
          Nie pomogę, bo ja jestem z innej strony - kochające się małżeństwo, brak problemów - ja o nich bynajmniej nie wiedziałam, okrągła 25 rocznica ślubu świętowana akurat 2 lata temu z przyjaciółmi na super wakacjach. I miesiąc później odkrycie zdrady - mąż ma 20kilka lat młodszą kochankę w pracy - relacja szef podwładna. Dalej cierpię, rozwód trwa, prawie eks mąż bardzo niefajnie się zachowuje - kłamie. Inny człowiek . Eks został sam z kochanką. A ja cierpię - samej nie jest łatwo. Pomyśl o tym,. Może warto powalczyć. Ja nie miałam takiej możliwości, bo mojemu mężowi woda sodowa do głowy uderzyła i kryzys wieku średniego. No i młoda poleciała na szefa z kasą. Ona nie ma nic więc będzie się trzymała starszego Pana. A cała rodzina cierpi - nie tylko ja - dzieci mimo że już pełnoletnie - im też rozsypała się rodzina a nikt tego się nie spodziewał.
    • koralka32 Re: Pustka w małżeństwie 14.10.24, 14:25
      Witaj,
      doskonale Cię rozumiem. Jestem też po 50tce. 25 lat mojego małżeństwa. 2 dzieci na stanie. Ponad 30 lat bycia razem. Z perspektywy czasu uważam, że nie warto było próbować ratować mojego małżenstwa. Z prostego powodu...w pojedynkę się nie da. Próbowalam rozmawiać, psychologia, listów, maili...niestety nie dało się dogadać w żaden sposób. U mnie niestety była i jest przemoc emocjonalna i dwa lata temu doszła ekonomiczna. Jest ciężko walczyłam, poległam i na więcej nie mam już sił. Przez męża jestem na nizinach emocjonalnych bo wyssał ze mnie całą dobrą energię. Nie wiem czy ją odzyskam ale nie chcę już na niego patrzec. Dlatego pozew rozwodowy złożony. Żałuję, że tak późno.

      Napiszę więcej ja również tam gdzie mieszkam nie mam rodziny. Mam przyjaciół i znajomych. Też mam problem z domem, kredytem ale nie mam już siły z nim się użerać dlatego wolę rozwód, sprzedaż domu i organizowanie sobie nowej przestrzeni bez deprecjonowania, poniżania i udawania, że przecież to tylko żarty są. Samej by nie wracać z bólem brzucha do domu.

      Gdybym miała szanse spłacić mężą bez wachania to bym wywalczyła. Niestety muszę to sobie ułożyć inaczej.
      Nie wiem czy to co napisałam Ci pomoże ale można fajnie spędzać czas ze sobą, znajomymi, przyjaciółmi i byc spełniona. Ja tak zamierzam smile

      PS
      Tulę Cię mocno
      • sova.plova Re: Pustka w małżeństwie 02.05.25, 09:36
        Dopiero teraz przeczytałam Twój wpis. Minęło kilka miesięcy, mam nadzieję, że jesteś kilka kroków do przodu w odzyskiwaniu siebie.
        Jest dokładnie tak jak piszesz.
        Ostatnio mąż mi wytknął, że mówię mu więcej o swoich sprawach niz on o swoich. Akurat to co mówiłam było dla mnie ważne bardzo i taki gong. Nie jestem gadułą pytlujacą non stop, w tym momencie dzieliłam się z nim czym osobistym i dostałam po głowie. Zrobiło mi się cholernie przykro.
        Przemoc emocjonalna ma wiele twarzy.
        I tego nie zrównoważy żadne życie obok.
    • kasia236k Re: Pustka w małżeństwie 24.05.25, 18:28
      Nie wiem czy tak faktycznie jest, ale chyba zanidbaliście ten związek na jakimś etapie. Macie długi staż. Może po narodzinach córki? Może później? Wiesz, ale Ty sama najpierw musisz się określić. Jakiego życia chcesz? Bo my Tobie możemy napisać. Jeden napisze, żebyś się rozwiodła, drugi, żebyście poszli na terapię, trzeci, żebyś została i "cierpiała". Co Ty byś chciała od ostatnich (zakładamy) 20-30 lat swojego życia?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka