tricolour
11.03.05, 20:11
Ciekawa rzecz.
Czytam te nasze pisanie i zastanawiam się. Większość piszących tu Pań nie ma
zamiaru, po rozwodzie, utrzymywac żadnych kontaktów z eksem. Rozumiem to -
nie po to był rozwód, by być razem.
Pozostaje jednak sprawa dzieci i to mnie interesuje najbardziej, bo sam mam
dość trudną sprawę.
Była żona nie chce mnie widywać. Mówi to otwarcie, bez ogródek. Córka (15)
też ma niewielką ochotę, co mnie zbytnio nie dziwi - przychodzę rzadko, bo
jestem niemile widziany. Moje rzadkie odwiedziny nie sprzyjają zacieśnianiu
więzi z córką i kółko sie zamyka...
Jestem przekonany, że najgorzej wychodzi na tym właśnie dziecko. Wychowuje
sie bez ojca i skąd ma brac właściwy wizerunek mężczyzny? Mama nie opowie
jak "działa" facet - to trzeba przeżyć i nauczyć sie w domu. Będzie to córce
bardzo potrzebne, kiedy przyjdzie czas na zakładanie własnej rodziny, bo
pomyłki kosztują bardzo duzo - o czym wszyscy przekonaliśmy się na własnej
skórze.
I tak sobie myślę, że samotne wychowanie dziecka, to taki egoizm. Mamie jest
wygodniej żyć bez nielubianego faceta, nawet jeżeli wygoda krzywdzi dziecko.
A co Wy o tym myslicie?
Pomijam patologie, które usprawiedliwiają decyzję, by faceta izolować.