Dodaj do ulubionych

Watpliwości...

11.03.05, 20:11
Ciekawa rzecz.
Czytam te nasze pisanie i zastanawiam się. Większość piszących tu Pań nie ma
zamiaru, po rozwodzie, utrzymywac żadnych kontaktów z eksem. Rozumiem to -
nie po to był rozwód, by być razem.
Pozostaje jednak sprawa dzieci i to mnie interesuje najbardziej, bo sam mam
dość trudną sprawę.
Była żona nie chce mnie widywać. Mówi to otwarcie, bez ogródek. Córka (15)
też ma niewielką ochotę, co mnie zbytnio nie dziwi - przychodzę rzadko, bo
jestem niemile widziany. Moje rzadkie odwiedziny nie sprzyjają zacieśnianiu
więzi z córką i kółko sie zamyka...
Jestem przekonany, że najgorzej wychodzi na tym właśnie dziecko. Wychowuje
sie bez ojca i skąd ma brac właściwy wizerunek mężczyzny? Mama nie opowie
jak "działa" facet - to trzeba przeżyć i nauczyć sie w domu. Będzie to córce
bardzo potrzebne, kiedy przyjdzie czas na zakładanie własnej rodziny, bo
pomyłki kosztują bardzo duzo - o czym wszyscy przekonaliśmy się na własnej
skórze.
I tak sobie myślę, że samotne wychowanie dziecka, to taki egoizm. Mamie jest
wygodniej żyć bez nielubianego faceta, nawet jeżeli wygoda krzywdzi dziecko.
A co Wy o tym myslicie?

Pomijam patologie, które usprawiedliwiają decyzję, by faceta izolować.
Obserwuj wątek
    • bezecnymen Re: Watpliwości... 11.03.05, 20:16
      no cóż tri... pozostaje zastanowic sie czy aby dla tych twoich kobiet jesteś
      tym mężczyzną, na którego przykładzie córka powinna budowac rzeczony
      wizerunek...obawiam się, że jestes na straconej pozycji, wystarczy, że w ramach
      luxnych rozmów z córka exia podrzuci przykłady twojej nieodpowiedzialności,
      wredoty itp cech które masz lub które powinienes miec jako ten który ponosi
      wine za rozwód...
      • tricolour Re: Watpliwości... 11.03.05, 20:21
        Złe cechy ma każdy. Można je eksponować w szczególny sposób, ale po co? Żeby
        zniechęcić? A komu to jest potrzebne? Córce???
        • bezecnymen Re: Watpliwości... 11.03.05, 20:37
          exiisad
          • jarkoni Re: Watpliwości... 12.03.05, 00:38
            tricolour, mam to samo, i też córkę 15 lat...Więc witaj w klubie...
    • india8 Re: Watpliwości... 11.03.05, 20:27
      Zaliczam sie do tej części pań, które chcą widywać swojego byłego. Mam dla
      Ciebie jedną sugestię - piszesz: "przychodzę rzadko, bo jestem niemile
      widziany". Nie znam Twojej byłej, ale sama za takie stawianie sprawy
      najchętniej zrobiłabym facetowi jakąś mniejszą lub większą krzywdę. Z moich
      obserwacji wynika, że panowie łatwo odpuszczają, nie chcą starać się i walczyć.
      A podobnymi tekstami usiłują szantażować innych. (piszę faceci myśląc głównie o
      moim mężu, oczywiście). Porozmawiaj z żoną, udowodnij jej, że Twoje wizyty mają
      cel i sens.
      Poza tym - przepraszam, jeśli się mylę - ale mam wrażenie, że 15-latka to już w
      zasadzie dorosła osoba i sama jest w stanie w dużym stopniu ocenić sytuację i
      człowieka. Skoro uważasz, że to żona blokuje (emocjonalnie) Twoje wizyty,
      spotykaj się z córką poza domem.

      • jarkoni Re: Watpliwości... 12.03.05, 00:41
        India proszę rozwiń temat spotykania się poza domem, to się łatwo pisze....Może
        tajne smski z córką, `żona nic nie wie itp? Opowiedz jak to widzisz...
        • india8 Re: Watpliwości... 12.03.05, 06:47
          jarkoni, nie krzycz na mnie, proszę

          po pierwsze - dlaczego tajne?

          po drugie - i za to pewnie dostanę - pomimo Waszych utyskiwań Wasze byłe nie są
          zapewne definitywnymi jędzami, raczej czują się skrzywdzone, bo dostały od Was
          po tyłkach i pewnie wiedzą na co Was stać - stąd robienie problemów

          po trzecie - być może się mylę, ale raczej wątpię w to, żeby z premedytacją
          działały przeciw własnym dzieciom (jedyne, co tu może zadziałać, to - doceniona
          już ponoc przez Ciebie - rozmowa)

          po czwarte - nie wiem jak organizacyjnie moga wyglądać Wasze spotkania, za to
          wiem jedno: jeśli mój mąż kiedyś tak sprawę spotkań postawi (na zasadzie: nie
          to nie) nogi mu z tyłka powyrywam

          to w zasadzie tyle

          i jeszcze jedno: obserwuję to na moim mężu i to samo czytam u Was - on szuka
          pilnie i z zapałem (jak nigdy w życiu) moich coraz to innych wad; zadziwiające,
          że wady te pojawiły się (sam to przyznał) wraz z pojawieniem sie problemu
          (czyt. tej trzeciej); nie jest w stanie sprecyzować jakie to są wady, ale
          słyszę, że jestem "taka"; ja rozumiem, że sie samemu przed sobą trzeba
          usprawiedliwiać, ale odrobina samoświadomości i samokrytycyzmu pewnie by mu sie
          przydała; być może u Was jest inaczej, ale może podobnie...

          z wielkim znakiem zapytania
          india
          • bezecnymen Re: Watpliwości... 12.03.05, 08:12
            india napisała:
            ja rozumiem, że sie samemu przed sobą trzeba
            > usprawiedliwiać, ale odrobina samoświadomości i samokrytycyzmu pewnie by mu
            sie
            >
            > przydała; być może u Was jest inaczej, ale może podobnie...
            fakt, faceci maja ogromne problemy z samoswiadomością i samokrytycyzmem.. czego
            taki chce? co on sobie mysli? ale skoro nawet kochająca kobieta z pomoca
            intuicji, nie potrafi tego odkryć, to czego sie spodziewać po takim nieczułym
            głazie??
            • india8 Re: Watpliwości... 12.03.05, 09:59
              ironia ironią,
              ale
              intuicyjnie to można poznać, że o coś chodzi, może nawet i kierunek się
              odgadnie, ale żeby działać trzeba znać jakieś konkrety, a do tego potrzebne
              jest jednak minimum woli porozumienia i odkrycia sie u drugiej strony
              • bezecnymen Re: Watpliwości... 12.03.05, 10:05
                a jak to się ma do przypadku, gdy to ona odchodzi??? czyżby wrodzony
                samokrytycyzm kobiet i wola porozumienia w tym przypadku nie obowiązywały?
                • india8 Re: Watpliwości... 12.03.05, 10:31
                  przepraszam, nie chciałam być stronnicza

                  piszę o onym, ale to oczywiścia działa w dwie strony


                  po prostu mnie jeszcze żadna nie rzuciławink
          • jarkoni Re: Watpliwości... 12.03.05, 14:15
            india, nie krzyczałem, nawet tego nie potrafię, nawet jeśli się kłócę to
            argumentami i bardziej szeptem...
            Po drugie: już to pisałem, nie powiem nigdy nic złego na swoją ex..Cenię
            ją,szanuję, miła, mądra, ładna, inteligentna...Po prostu widać nam naprawdę nie
            po drodze..Przestaliśmy się dogadywać (żadnych awantur nie było)..
            A to, że niechętnie ją widuję to inna sprawa
            • viillemo Re: Watpliwości... 12.03.05, 14:18
              jarkoni nie chcę być złośliwa, ale na przykład mój mąz tez raczej nie krzyczy,
              ale jak zaczyna mówić szeptem to wiem, ze będę miała kolosalne
              kłopotysmile))))))))))))
            • india8 Re: Watpliwości... 12.03.05, 23:53
              ja Cie przepraszam, ale w niektórych Twoich postach już napisałeś "coś złego"
              na swoją eks - nie bezpośrednio, ale zawsze ...
    • akacjax Re: Watpliwości... 11.03.05, 20:29
      Trzeba na to spojrzeć szerzej. Po pierwsze wiek dziecka. Małe dzieci inaczej,
      nastolatki przedkładaja grupę nad rodzinę i trudno narzucać im cokolwiek, bo
      żyją chwilą. Zależy jakie więzi były wypracowane wcześniej.
      Ale dbać o dziecko, jego sprawy, interesować się nim, można też inaczej. Można
      iść na zebranie do szkoły, popytać nauczycieli, dowiedzieć sie samemu to, co
      wie druga strona mniej lub bardziej bezpośrednio od dziecka.

      Wydaje mi się, że w tym wieku w pierwszy rzędzie rodzice są potrzebni do
      ułatwiania życia, do wspierania, dzieci mają mnóstwo rozterek w tym wieku. Ale
      nie można moralizować, trzeba delikatnie, by nie urazić młodego człowieka,
      który sam ma kłopoty ze swoimi nastrojami.
      • tricolour Re: Watpliwości... 12.03.05, 10:33
        Ze dwa lata temu poszedłem do psychologa dziecęcego z pytaniem, jak sie
        zachować w mojej sytuacji, by dziecko miało "jak najlepiej".
        Pani powiedziała mi, że najlepiej będzie jak po prostu BĘDĘ. Żeby dziecko
        współdecydowało o naszych kontakaktach, żebym nie zmieniał numerów telefonów,
        regularnie płacił alimenty, słowem - by w tej trudnej sytuacji zapewnić minimum
        poczucia bezpieczeństwa...
        A Ty piszesz podobnie smile)))
    • kruszynka301 Re: Watpliwości... 12.03.05, 10:18
      "tak sobie myślę, że samotne wychowanie dziecka, to taki egoizm. Mamie jest
      > wygodniej żyć bez nielubianego faceta, nawet jeżeli wygoda krzywdzi dziecko.
      > A co Wy o tym myslicie?"

      ja nie mam poczucie, że krzywdziłam dziecko. Obecnie moja córa ma dwóch uwielbiających ją tatusiów, jednego domowego, drugiero regularnie ją odwiedzającego i pół dnia bawiącego się z nią w.... wojnę - robią razem okopy na strychuwink). Córa pomimo, że ma 5 lat, potrafi już nimi sterować, z minką niewiniątka pokazując jednemu, co dostała od drugiegowink. Strach pomyśleć, co będzie w przyszłości, prawdziwa kobietkawink)))). Córa jest szczęśliwym dzieckiem, wiedzącym, że jest kochaną przez obu - to przecież w końcu o to chodzi, prawda?
      Nigdy nie robiłam trudności eksowi w odwiedzaniu córy - przecież kiedyś córa mogłaby mieć o to do mnie pretensje, słuszne zresztą.
      • tricolour Dwóch 12.03.05, 10:28
        Może jestem jakiś dziwny, ale wizja dwóch tatusiów budzi mój niepokój. Właśnie
        przez tą "prawdziwą kobietkę", która umie sterować ludźmi... mam nadzieję, że
        to żart.
        • india8 Re: Dwóch 12.03.05, 10:33
          dlaczego?
          zawsze to więcej kochających ludzi i ludzi do kochania
        • bezecnymen Re: Dwóch 12.03.05, 10:36
          fajnie..dziecie nauczy sie brać, żądac i brać, bo wszyscy maja ja kochac i
          obdarzac
          sorry że zapytam.. blondyneczka, duże niebieskie ufne oczęta i opanowany do
          perfekcji trzepot rzęs?
          • india8 Re: Dwóch 12.03.05, 10:39
            w trzepotaniu rzęsami to się jarkoni specjalizuje (pozdrawiamsmile

            a dzieci mają to do siebie, że pokazują ludziom to, co dostały

            nie wiem, dlaczego się czepiacie
            • bezecnymen Re: Dwóch 12.03.05, 10:43
              bo moim zdaniem dwóch ojców, to niewiele lepiej niz brak... jesli zaczna
              rywalizowac o wzgledy córki i pasierbicy to moga jej tak wykrzywic psychikę, że
              wyrosnie z niej istna modliszka..tego chyba obawial sie tri w swoim pości i ja
              takoż
              • india8 Re: Dwóch 12.03.05, 10:51
                absolutnie się z tym nie zgadzam

                to i tak zresztą zależy od ludzi i nie ma co generalizować

                jeśli wszystkie osoby w tym układzie będą w miarę rozsądnie działać z myślą o
                dobru dziecka, może być świetnie
                jeśli to będzie układ rozgrywkowo-wojenny, dobrze nie będzie, ale - mam
                nadzieję - że to już patologia
                • bezecnymen Re: Dwóch 12.03.05, 10:54
                  nie generalizuję..zauważylas chyba że napisałem..jezeli... ale nie mów że takie
                  niebezpieczeństwo nie istnieje...
            • tricolour Czterech 12.03.05, 10:45
              Dlaczego się czepiamy? Ano nic nie poradzę, że "dwóch tatusiów" budzi mój
              niepokój, a uczucia nie kłamią - coś tu jest nie tak.
              Zastanawiam się, że może czterech, to jeszcze lepiej, co?
              Żarty na bok. Tych dwóch tatusiów, to jest rodzinny standard. I uczymy dziecko,
              że trójkąciki są miłe, bo prezentów bez liku.
              Trójkąciki wychowawcze - rzecz jasna, bo mnie zaraz zjecie...
              • india8 Re: Czterech 12.03.05, 10:58
                nie wiem dlaczego, ale mam uczucie (a uczucia nie kłamiąsmile, że nie doceniacie
                dzieci - a tymczasem one nie są takie głupie, wiele można im wytłumaczyć i
                wiele zrozumieją

                na pewno nie zrozumieją manipulacji i krętactwa (to przychodzi później, albo i
                nie) i przed tym trzeba je chronić

                a sytuację, w której obok siebie funkcjonuje dwóch tatusiów (przy dobrej woli
                zainteresowanych) da się logicznie wyjaśnić, a dziecko samo widzi, że standard
                to nie jest
                chyba że sie wychowuje w lesie z wilkami
                • kruszynka301 Re: Czterech 12.03.05, 11:19
                  Po kilku latach emocje opadły. Nie kłócimy się. Nie mówimy nic złego na żadnę ze stron (ja, eks, mój obecny mąż). Eks i mąż potrafią od czasu do czasu zamiecić ze sobą swóło, potrafią przebywać w jednym mieszkaniu (inna rzecz, że mieszkanie jest na tyle duże, że sobie nie przeszkadzają).
                  Uważacie, że to źle, że córa jest kochana przez obu???? Nikt na tym nie cierpi, a najważniejsze, że córa jest szczęśliwa. Mąż i eks nie rywalizują o względy córy, bo ona od urodzenia miała taki układ - i to dla niej jest normalne!!!

                  Po kilu latach przebywania na forum i czytania historii rozwiedzionych, uważam wręcz, że powyższy układ jest następnym etapem rozwiedzionych rodziców. Potrafimy wszyscy ze sobą rozmawiać bez nienawiści - każdy z nas ma swoją rodzinę (eks ma już dwoje dzieci), i taki układ pasuje nam wszystkim. Nie ma sensu wracać do tego było.

                  Hmm... Z drugiej strony dwóch tatusiów źle, brak tatusia źle - to czego Wy chcecie????? wink.

                  Jestem 5 lat po rozwodzie, tutaj na forum większość jest jednak w trakcie rozwodu, przed lub tuż po - może dlatego podchodzimy inaczej do tematu? W każdym razie jednak po latach zanika nienawiść, no i tworzą się różne, moż ena perwszy rzut oka dziwne stosunki.
                  • india8 Re: Czterech 12.03.05, 11:27
                    brzmi to bardzo zdrowo i mam nadzieję, że u mnie będzie kiedyś
                    (oby!!!!!!!!!!!!!) podobnie

                    pozdrawiam cieplutko
                  • tricolour Kruszynko! 12.03.05, 11:29
                    Każdy ma inny punkt widzenia. Ja nie chciałbym mieć dwóch tatusiów, mam. Tak
                    zostałem wychowany.
                    Jeżeli Twojej córce dobrze i szczęśliwie z dwoma tatusiami, to niech tak
                    bedzie, ale normą to nie jest. Wasza sytuacja, to może NAJLEPSZE wyjście z
                    NIENORMALNEJ sytuacji, jaką jest rozwód i późniejsze związki.

                    Jasne też jest, że mogę się mylić i nie mam zupełnie racji...
                  • bezecnymen Re: Czterech 12.03.05, 11:39
                    niczego nie chcemysmile skoro jest tak jak mowisz to w porządku, pozostaje sie
                    cieszyc, że akurat tak wam sie ułozyłosmile
                    BTW ja jestem 6 lat po rozwodzie.. o normalnych kontaktach z exia nie ma mowy
                    • kruszynka301 Re: Czterech 12.03.05, 11:52
                      Do wszystkiego trzeba podchodzić racjonalnie, i....... nie poddawać się wpływom otoczenia. Może Twoją eks ktoś podjudza do takiego zachowania? Ja zostałam nazwana głupią i naiwną,. bo nie dość, że zgodziłam się na rozwód (eks w przeciwnym razie nie miałby szans na rozwód), to jeszcze nie chciało mi się orzekać o winie, rozwód był bez adwokatów..... Gdybyśmy walczyli z eksem, spierali się o wszystko, to otoczenie byłoby usatysfakcjonowane. A tak? nawet nie ma o czym plotkować w małym miasteczkuwink.

                      Mam nadzieję, że obydwoje kiedyś dojdziecie do wniosku, że normalne kontakty obu stron mogą przynieść wyłącznie korzyści Wam, nie mówiąc już o dzieciach...

                      pozdrawiam wszyskich bardzo serdeczniewink
                      • viillemo Tatusiowie???????? 12.03.05, 13:10
                        wiecie co???? smiech mnie ogarnął jak Was czytam..., chodzi mi o wypowiedzi
                        facetów, niestety ten śmiech nie jest śmieszny, ale raczej przez łzy...
                        Kruszynka opisała fantastyczną sytuację, pokazała jak można kochac dziecko, jak
                        o nie dbać, jak myśleć o jego przyszłości!!!! Niestety do niedawna czytałam
                        tylko jak dziecko można sobie odpuścić, zwalajac winę na swoje ex, atmosferę,
                        samo dziecko itp. Już dawno chciałam Was zapytać, drodzy męscy bywalcy tego
                        forum, czy nie dziwi Was, że żaden z was nie ma kontaktu ze swoimi dziećmi????
                        Wasze dzieci (tak wynika z postów) raczej nie mają ojców, więc nie dziwię się,
                        że obraz ojca tak przedstawiony przez kruszynkę tak Was zbulwersował!! W innym
                        wątku czytałam o waszych alimentach, traktujecie je jak zło konieczne, a nie
                        pieniądze na Wasze dzieci!! Żyjecie dniem dzisiejszym i myślicie o tym co
                        bedzie później???? A gdybyście umarli (nie daj Boże) to co z Waszymi
                        dziećmi????????? Zabezpieczyliscie je????????? Pomyśleliście o ich
                        przyszłości????? Zamiast rozpływać się nad wadami swoich byłych żon???????
                        Przepraszam, ze tak na Was naskoczyłam, ale sami zaczęliściesmile)) Jestem moze
                        przewrażliwiona bo mam porównanie z moim mężem. Jestem tego pewna, że gdyby u
                        nas zaistniała taka sytuacja(rozwód) i gdybym ja była wsciekła na niego (mojego
                        męza)i nie chciała mu pozwalać na odwiedziny naszego synka to, wierzcie mi, mój
                        maż nie dałby za wygraną!!! Nie spuścił by z niego oka! Bo to jego synek, jego
                        dziecko! Dlatego absolutnie nie rozumiem Waszej postawy, a tym bardziej tego
                        krytycyzmu w stosunku do ojców ktorzy stają na wysokości zadania!!! I
                        dziewczyny mają rację, absolutnie nie doceniacie dzieci, myślićie bardzo
                        pobierznie, a one są madre, a nie płytkie!!! One doceniają miłość, a nie drogie
                        prezenty!!!
                        Jesooo, ale się rozpisałam, moze to trochę chaotycznie wyszło, ale mam
                        nadzieję, że myśl przewodnia jest jasnasmile))
                        • bezecnymen Re: Tatusiowie???????? 12.03.05, 13:51
                          villemosmile moich postów chyba nie czytałas uwaznietongue_out
                          ja mam kontakt z synem i to bardzo częsty, bez wizyt u exii ofkoz, oplacam mu
                          polisę na wypadek mojej smierci (poza alimentami) i dopisałem że skoro jest tak
                          jak opisała kruszynka to w porządku....
                          więc może otrzyj łzy...bo teraz to mnie sie śmiać zachciałotongue_out
                          • viillemo Re: Tatusiowie???????? 12.03.05, 14:02
                            ha no to gratuluję, bo z tego wynika, że jednak jesteś prawdziwym facetem
                            hahahah smile)))))))) A co do czytania postów to nie jestem forumowym
                            detektywemsmile), ale jeśli chodzi o kontakty z dziećmi to bardziej miałam na
                            myśli kolegówsmile) Acha, a śmiech to zdrowie, śmiejmy się jak najwięcejsmile))
                            • viillemo Re: Tatusiowie???????? 12.03.05, 14:05
                              ale tak powaznie to powiem, że naprawdę wiele zyskłeś w moich oczach, chodzi mi
                              o tę plisęsmile) Bezecny odpowiedzialnysmile))
                        • tricolour Tatuś 12.03.05, 14:31
                          Czuję się wywołany do tablicy więc odpowiadam:
                          Piszesz, Viilemo, z perspektywy szczęśliwej mężatki i bladego pojęcia nie masz,
                          co przynosi rozwód.
                          I lepiej nie zmieniaj tej perspektywy... smile)))
                          • viillemo Re: Tatuś 12.03.05, 14:46
                            Tri nie będę komentować Twojego odniesienia do mojej sytuacji bo ostatnio
                            dużo się naczytałam niestworzonych rzeczy o tym i dużo przykrości mnie z tego
                            powodu spotkało. Choć tak się obnażyłam na forum to Ty nie masz bladego pojęcia
                            o moim życiu.
                            A co do problemu tu poruszanego to uważam, ze dbałość o dzieci ( w szerokim
                            rozumieniu)nie jest uwarunkowana rozwodem bo rozwodzisz się z żoną, a nie z
                            dzieckiem. Poczytaj sobie posty dziewczyn, które tu piszą, tam jest czarno na
                            białym własnie o takich sytuacjach. To po pierwsze, a po drugie to moja
                            wypowiedź była odniesieniem do waszych wypowiedzi (dziwnych) odnoszących się do
                            sytuacji dwóch kochajacych ojców. I nadal uważam, że mieć "dwóch" kochajacych
                            ojców to wielkie szczęście, a nie mieć żadnego to ogromny smutek dla dziecka i
                            jestem pewna, że wszystkie matki tutaj piszące myślą tak jak ja.
                        • jarkoni Re: Tatusiowie???????? 12.03.05, 14:48
                          villemo moje posty też poczytaj uważnie....Chyba bezecny, tri i ja to jakieś
                          odstępstwa od reguł faceta typu: nie dba, żałuje kasy,nie chce...
                          • viillemo Re: Tatusiowie???????? 12.03.05, 14:53
                            wiem, jarkoni, ale moja wypowiedź była w dużej mierze odniesieniem do
                            wypowiedzi kpiących z dwóch ojców i dlatego tak się oburzyłam. I bardzo
                            chciałam powioedzieć jeszcze o jednym, o tej odpowiedzialnosci ojca po
                            rozwodzie, o zabezpieczeniu dzieci na wypadek smierci, o kontakcie ojca z
                            dziećmi... Uważam, że to jest najważnijesze dla Was ojców po rozwodzie... wasze
                            dzieci nie znikneły tak jak zniknęły wasze zony. Wasze dzieci się nie zmieniły
                            są wciaz takie same i wciąz Was potrzebują, w tym względzie nic się nie
                            zmieniło, pamietajcie o tym...
                            • bezecnymen Re: Tatusiowie???????? 12.03.05, 15:04
                              a który to z nas ..kpił? z dwóch ojców?? ja i tri wyrazilismy jedynie swój
                              niepokój przy tego typu sytuacji........
                              • viillemo Re: Tatusiowie???????? 12.03.05, 15:36
                                i stwierdziliście, że taka sytuacja nie jest normalna, a uważacie, że normalna
                                jest sytuacja kiedy ojca wcale nie ma???? Przykro mi, ale uwazam, że TO BRAK
                                kontaktu z ojcem jest nienormalną sytuacją. A dwóch kochajacych tatusiów to w
                                przypadku kiedy kobieta sobie układa życie to norma. Jeśli Wy kiedyś bedziecie
                                mieli pratnerki to myślę, że bardzo chcielibyście, żeby one pokochały Wasze
                                dzieci... W przypadku kruszynki sytuacja jest jeszcze bardziej widoczna bo ma
                                maleńkie dziecko, Wy macie już prawie dorosłe latorośle, ale chyba im tez się
                                należy trochę miłości??? Prawda tri???? Pozdrawiamsmile))
                                P.S. Z tą "Waszą" ironią trochę przesadziłam w poprzednim poście, ale żarty tez
                                tam były (czterech tatusiów), ale ok. różnie Wasze wypowiedzi można było
                                rozumiećsmile)) ja biore pod uwagę domniemanie niewinnoscismile)
                                • tricolour Czterech znów 12.03.05, 15:45
                                  Lubie takie słowne prowokacje, ale czasami widać przesadzam...

                                  Najbardziej mnie ciekawi fakt, że macie, Panie, podobne zdanie w kwestii
                                  wychowania dziecka po rozwodzie, kontaktów itp.
                                  Nie ukrywam, że Wasze zdanie różni się od naszego, facetowego... co mnie
                                  zastanawia. Bo jeżeli macie rację, to... dla dzieciaka lepiej, nie?

                                  Jak ja nie lubię przynawać racji kobietom... ;-P
                                  • viillemo Re: Czterech znów 12.03.05, 15:50
                                    ZAUWAZYŁAM, ale i tak Cię tri lubięwink))))))))))))))))))))
                                    • viillemo Re: Czterech znów 12.03.05, 15:51
                                      i nic na to nie poradziszsmile))))) no chyba, że znowu zaczniesz mi wyrzucać mój
                                      stan cywilnysmile))))))))))))))))))))))))))))))))))
                          • bezecnymen Re: Tatusiowie???????? 12.03.05, 15:05
                            albo po prostu jesteśmy wrednymi, bezczelnymi klamczuchamismile
            • jarkoni Re: Dwóch 12.03.05, 14:29
              india ja niby trzepoczę? No mam duże niebieskie oczy...Uważasz, że aż taki
              trzepoczący rzęsami biedny misio? Nie przesadzajmy...
              • india8 Re: Dwóch 12.03.05, 15:20
                przynajmniej kilka razy się tym chwaliłeś, a ja łatwowierna jestem...
                • jarkoni Re: Dwóch 12.03.05, 15:58
                  india może zbyt ufam ludziom, wiem, że to błąd.. ze twardym trza być a nie
                  miętkim..Ale już taki mój feler..Zresztą przejechałem się na nim
                  niejednolrotnie..
                  • scrivo Re: Dwóch 12.03.05, 16:02
                    przejechałeś się czy nie ale nie rezygnuj z ufności. I starannie selekcjonuj sytuacje i ludzi (chociaż pewnie nie masz "kobiecej" intuicji)by wtedy gdy trzeba brak ufności nie stał się przyczyną porażki.
                  • india8 Re: Dwóch 12.03.05, 16:10
                    jarkoni, na trzepotaniu rząesami się przejechałeś?
                    coraz bardziej mnie zaskakujeszsmile
                    • bezecnymen Re: Dwóch 12.03.05, 16:13
                      bo jak trzepotał bez umiaru to mu oko wypadłobig_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                      • viillemo Re: Dwóch 12.03.05, 16:19
                        swoją drogą, ciekawe jakie ma długiewink)))))
                        • scrivo Re: Dwóch 12.03.05, 16:20
                          skoro nie ma (?) kobiecej intuicji to i rzęsy raczej rodzaju meskiego
                          • bezecnymen Re: Dwóch 12.03.05, 16:21
                            a może podkręca lokówką??tongue_outtongue_outtongue_out
                          • viillemo Re: Dwóch 12.03.05, 16:22
                            eeeee nie, ja widziałam facetów z pół metrowymi prawiewink)))))))))
                            • bezecnymen Re: Dwóch 12.03.05, 16:23
                              czy to aby na pewno były rzęsy???
                              • viillemo Re: Dwóch 12.03.05, 16:27
                                no bezecny toż to ja chyba umiem rozróżnić pewne rzeczy?????smile)))))))))))))))))
                                • bezecnymen Re: Dwóch 12.03.05, 16:30
                                  organoleptycznie czy na podstawie opinii biegłych???
                                  • viillemo Re: Dwóch 12.03.05, 16:31
                                    rozmawiasz z biegłą...)))))))))))))))))))))))))))
                                    • bezecnymen Re: Dwóch 12.03.05, 16:32
                                      aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa tongue_out
                                    • viillemo Re: Dwóch 12.03.05, 16:32
                                      bezecny dość tych bezeceństw !!!!!!!!! Przenieś się na inny wątek, bardzie
                                      powazny hahahahahahasmile)))
                                      • bezecnymen Re: Dwóch 12.03.05, 16:34
                                        dobra , poświęce sie relaksowaniu indiitongue_out
                                        • viillemo Re: Dwóch 12.03.05, 16:37
                                          Indio uciekaj!!!!!!!!!!!!!!!!!!smile)))))))))
                                          • jarkoni Re: Dwóch 13.03.05, 12:48
                                            hihihi, że mnie wtedy nie było przy klawiaturze...hihihi...akurat rzęsy
                                            podkręcałem/am (bo Panna jestem)
                                            • bezecnymen Re: Dwóch 13.03.05, 12:50
                                              a lokówka jeszcze gorąca? bo cos muszę z grzywą zrobić (Leo)
          • kruszynka301 wygląd córy 12.03.05, 11:23
            nie, akurat chłopczyca, łażąca po drzewach, z wiecznie poobijanymi kolanami, i sińcami, bawiąca się albo w wojnę (budowanie okopów z koców i gonienie z karabinem), albo granie w piłkę z tatusiamiwink), w dodatku bardzo konkretna, i obaj są dumni z jej wyczynów typu pływanie w wieku lat 4,5wink)))
      • akacjax Re: Watpliwości...jedno ale 12.03.05, 13:45
        Ten facet może być tez nielubiany przez dzieci. Tak u mnie wyszło, że egoizmem
        z mojej strony okazało się tkwienie w chorym związku, z idea, by dzieci miały
        ojca blisko. Tylko ojcu to nie pasuje.
        • scrivo Re: Watpliwości...jedno ale 12.03.05, 14:19
          chory związek=chora rodzina=chore dzieci.
          nie jest dobrze trwac w tym układzie w imię tzw. dobra dzieci bo żadne dobro z tego nie wynika, jedynie pogłębia się krzywda potomstwa, pomijam rodziców. Najzdrowiej jest jasno i bez stronniczości wyjaśnić dzieciakom, bez względu na ich wiek ale z uwzglednieniem ich możliwości oceny sytuacji, dlaczego jest źle i czemu tak dalej byc nie może. Zdaje mi się że im dłużej się czeka w imię w/w dobra tym więcej czyni się "niedobra".
          • akacjax Re: Watpliwości...jedno ale 12.03.05, 19:20
            Tylko musiałam dojrzeć do tego. Nie od razu wiedziałam, że wychodzę za złego
            człowieka za mąż, nie od razu było źle. A dzieci-jak papierek lakmusowy.
            • jarkoni Re: Coś nie a propos... 14.03.05, 18:27
              Wiem, że temat poważny, ale luźnie moje skojarzenie...Tri powiedział coś o
              patologii, a ja wczoraj na forum onetu znalazłem temat jak nazywa się lekarz
              robiacy sekcje (patomorfolog), stąd skojarzenie z patologią..Skopiuję to bez
              godzin i nicków odpowiadajacych...Może was to na chwilę rozbawi, a może nie
              powinienem, zobaczymy czy dostanę po głowie...Hmmm ale ten wątek tri
              pociągnijmy dalej...Wart jest dyskusji...


              Mam pytanie: jak nazywa się osoba, która robi sekcję zwłok?

              -anatomopatolog, po polsku „zimny chirurg”
              -poprawka-„ostry chirurg”
              -robiący sekcję
              -Anatomopatolog
              -tokarz
              -zwłokesekcja
              -świder
              -kuśnierz
              -rzeźnik-chyba
              -sexciarz
              -sekciarzwink
              -Lekarz sadowy, patolog sądowy
              -nie anatomopatolog, bo on się zajmuje czym innym, a lekarz medycyny sądowej bo
              ustaleniem przyczyn zgonów nagłych jak i ustalaniem stopni obrażen ciała dla
              celów sądowych zajmują się lekarze medycyny sądowej. Zaś w zakresie ścisłym
              zagadnieniami przyczyn śmierci , jej oznak i związanych z nią zjawisk
              zachodzacych w organiźmie zajmuje się nauka zwana TANATOLOGIĄ i medyk sądowy w
              pewnym zakresie jest więc tanatologiem
              -a patolog z reguły też jest tanatologiem i w każdej chwili może zostać
              lekarzem medycyny sądowej. Przynajmniej tak powinno być.
              -penetrator
              -ciętnik pośmiertny
              -sekator
              -Proktolog
              -jest to patomorfolog
              -patomorfolog
              -osoba która kroi zmarlaków się patolog nazywa
              -koroner?
              -sekcjoner
              -rzeźnik
              -Zwłocznikwink))
              -koroner
              -Fredie Kruger
              -może chodzi o kornera
              -konserwator
              -nekrofil
              -nekrolog
              -nekromanta
              -seksuolog
              -grzebotrup
              -patolog
              -sekciarz
              • tricolour Re: Coś nie a propos... 14.03.05, 20:19
                Świder i sekator - podoba mi się smile))

                Seksuolog, ho ho!
    • perla01 Re: Watpliwości... 16.03.05, 18:02
      tricolour napisał:

      > Ciekawa rzecz.
      > Czytam te nasze pisanie i zastanawiam się. Większość piszących tu Pań nie ma
      > zamiaru, po rozwodzie, utrzymywac żadnych kontaktów z eksem.

      No u mnie jest akurat na odwrót - to mój ex nie chce ze mną mieś żadnych
      kontaktów. Mimo, że jak chciał się rozwieść żadnych problemów mu nie robiłam,
      to w pewnym momencie po prostu stwierdził, że się do mnie odzywać nie będzie.

      > Rozumiem to -
      > nie po to był rozwód, by być razem.
      > Pozostaje jednak sprawa dzieci i to mnie interesuje najbardziej, bo sam mam
      > dość trudną sprawę.

      Dokładnie, ze względu na dziecko uważałam, że powinniśmy utrzymywać jakiś
      kontakt. Nie o to chodzi, że jakiś przyjacielski (żal pozostaje żalem) ale po
      prostu poprawny.

      > Była żona nie chce mnie widywać. Mówi to otwarcie, bez ogródek.

      Mój mąż nie tyle nie chce mnie widywać, co nawet kontaktować się telefonicznie.

      > Córka (15)
      > też ma niewielką ochotę, co mnie zbytnio nie dziwi - przychodzę rzadko, bo
      > jestem niemile widziany. Moje rzadkie odwiedziny nie sprzyjają zacieśnianiu
      > więzi z córką i kółko sie zamyka...

      A mój syn (16) ma natomiast bardzo dobry kontakt z ojcem.
      Nie rozumiem tutaj Twojej ex - bo ja akurat nie utrudniałam kontaktów z
      dzieckiem.
      Ale nie rozumiem tutaj też Ciebie (chyba już ktoś to napisał). Mój ex nie
      odwiedza syna w domu - syn do niego jeździ, jak był młodszy to ex przyjeżdżał
      po syna. Czasami na cały weekend. Razem sobie wychodzili i wychodzą (do kina
      itp.), wyjeżdali i wyjeżdzają na wakacje.
      Nie za moimi plecami przecież - jak jeszcze się do mnie odzywał, to uzgadniał
      ze mną, teraz uzgadnia z synem, a syn mnie informuje.

      > Jestem przekonany, że najgorzej wychodzi na tym właśnie dziecko. Wychowuje
      > sie bez ojca i skąd ma brac właściwy wizerunek mężczyzny? Mama nie opowie
      > jak "działa" facet - to trzeba przeżyć i nauczyć sie w domu. Będzie to córce
      > bardzo potrzebne, kiedy przyjdzie czas na zakładanie własnej rodziny, bo
      > pomyłki kosztują bardzo duzo - o czym wszyscy przekonaliśmy się na własnej
      > skórze.

      No i tutaj się z Tobą też zgadzam. Ojciec jest potrzebny i córce i synowi.

      > I tak sobie myślę, że samotne wychowanie dziecka, to taki egoizm. Mamie jest
      > wygodniej żyć bez nielubianego faceta, nawet jeżeli wygoda krzywdzi dziecko.

      Nie, moim zdaniem to nie tak. Żyje mi się faktycznie wygodniej. Ale wychowuje
      nie łatwiej. Czasami brakuje mi rozmowy z byłym na temat syna. Miałam (i nadal
      miewam) różne problemy - szczęśliwie jak do tej pory nie aż tak bardzo poważne -
      nazwijmy to ogólnie wychowawcze. Ex o pewnych problemach nie ma pojęcia. Nie
      chce ze mną rozmawiać, to jak mu mam powiedzieć? Tutaj nie będę o tych
      problemach pisać, bo nie ten temat (zresztą w końcu każdy wie, ze z
      nastolatkami są mniejsze czy większe problemy, też pewnie to przerabiacie - a
      niektórzy będą przerabiać smile)
      I brakuje mi po prostu takiej rozmowy czy dyskusji.
      Może ktoś mi powiedzieć, że sobie sama nie radzę. Ale to nie o to chodzi -
      jakoś sobie radzę, bo kontakt z synem mam bardzo dobry. Ale czasami niestety,
      myślcie sobie jak chcecie - brakuje tej męskiej ,,ręki''.
      Poza tym ja chciałabym po prostu znać ten ,,męski'' punkt widzenia. Ja w końcu
      nigdy nie byłam nastoletnim chłopakiem smile
      No i tak po prostu zdanie ojca moje dziecka na pewne tematy dotyczące dziecka
      chciałabym znać.

      > A co Wy o tym myslicie?


      >
      > Pomijam patologie, które usprawiedliwiają decyzję, by faceta izolować.
      • tricolour Ha! 16.03.05, 18:24
        Jakbyś "oddała" dziecko swojemu ex, to on by się jakoś postarał, aby stosunki
        syna i ojca były spójne wobec mamy.
        Wtedy może mielibyśmy podobny punkt widzenia...
        • perla01 Re: Ha! 16.03.05, 21:05
          tricolour napisał:

          > Jakbyś "oddała" dziecko swojemu ex, to on by się jakoś postarał, aby stosunki
          > syna i ojca były spójne wobec mamy.
          > Wtedy może mielibyśmy podobny punkt widzenia...

          No tak, inny w sensie, że zupełnie inna sytuacja, inne problemy ...
          Pewnie chcesz przez to powiedzić, że ja mam łatwiejszą sytuację - mieszkam z
          synem i nikt mi kontaktów z nim nie utrudnia. A że były się obraził, to co z
          tego.
          Nawet tak jakoś głupio mi się zrobiło.
          Próbowałam porównac dwie zupełnie różne sytuacje ...

          Akurat mam takie samo zdanie na temat kontaków z byłymi i z dziećmi. Napisałeś,
          że większość pań nie chce tych kontaktów z ex - a to nie zawsze tak jest -
          dlatego napisałam jak to u mnie wygląda.

          No ale co z tego, że ja tak uważam, jak Twoja ex nie.

          Spytałeś się co myślimy, no to też pozwoliłam sobie napisać.

          Żeby Ci się tylko udało z córką jakiś kontakt nawiązać.
          Tak na prawdę to chyba jest najważniejsze i tego Ci życzę.





Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka