Dodaj do ulubionych

Jak to jest?

13.04.05, 15:30
W internecie roi sie od ludzi po rozwodzie, od zdradzanych i zdradzajacych,
nieszczesliwych, porzuconych, samotnych matek...itd. Czytajac chociażby forum
gazety można odnieść wrażenie, ze tacy ludzie stanowia spory procent
społeczeństwa. Tymczasem w moim środowisku i otoczeniu jestem wyjątkiem. Znam
tylko związki i małżenstwa w ktorych panuje spokój i pokój. Byłam dziś na
szkoleniu- mamy na nieszczeście ustawowy obowiązek ciegłego dokształcania
sie. Spotykam tam swoich rowiesnikow-znajomych ze studiow i widze ze jestem
ewenementem. Dlatego nie lubie tych szkolen-czuje sie niezrecznie. No i jakos
głupio słucha sie opowieści dalekich, dawnych kolezanek o ich szczesliwym
pozyciu rodzinnym, o planach architektonicznych domkow z ogrodkiem i planach
poszerzenia rodziny o drugiego potomka. Czuje sie jak uffo. Ci ktorzy mnie
dobrze znają ,fakt ze jestem "samotna matka po przejsciach" traktuja całkiem
naturalnie i juz dawno sie przyzwyczaili. Ci ktorzy sie dowiaduja- sa w
szoku. A Ci ktorzy nie wiedza pytaniami "kiedy drugie dziecko?" wprawiaja
mnie w wielkie zakłopotanie.
No i gdzie WY jestescie drodzy rozwodnicy w tym społeczństwie?? Niewidzialni
czy cooo!!??? W sobote kolejny wykład...buuuuuuuuuuuuuuuuu
Obserwuj wątek
    • bezecnymen Re: Jak to jest? 13.04.05, 15:38
      nie dramatyzowałbym tak samosiu...
      wśród tych histerycznie szczęśliwych mężatek jest spory procent przyszłych
      porzuconych, zdradzonych, albo zdradzających....to kwestia czasu
      pozwól sobie powiedzieć, że w pewnym sensie masz fart...więcej czasu na
      znalezienie kogoś...a one jak sie za pare lat rozwioda to będą duuuuuuuuuzo
      starszetongue_out
      • samosia75 Re: Jak to jest? 13.04.05, 16:56
        Bezecny z tym znalezieniem odpowiedniego to nie jest taka łatwa sprawa. Mimo ze
        mam teoretycznie "wiecej czasu". Mam swoje zdanie juz na ten temat- mało jest
        facetów, ktorzy zaakceptują mame z "dobrodziejstwem inwentarza". I często
        trudno rozszyfrowac ich intencje- bardzo czesto faceci..bezecni są...i tyle.
        • bezecnymen Re: Jak to jest? 13.04.05, 21:10
          bo są smile)))))))) ale nie mów że bezeceństwo jest zbędna cecha faceta....strace
          wszelkie szanse na forum i bede musiał całkiem wyemigrować na single albo na
          samotnych...
          • samosia75 Bezecny.. 14.04.05, 09:13
            jako dodatek jest sympatyczny, ale moze Ty jako ekspert powiesz mi jak
            rozpoznac na poczatku znajomosci tego kto ma w 100% bezecne zamiary?
            • bezecnymen Re: Bezecny.. 14.04.05, 15:41
              może ...poflirtuj ze mną big_grin to sie przekonasz
              big_grinDDDDDDDDDDDD
              • samosia75 Re: Bezecny.. 14.04.05, 22:30
                hihi smile
                rozumiem że należysz to tej grupy w 100% bezecnych?
                zatem będziesz "na obserwacji" od dziś !!
                • bezecnymen Re: Bezecny.. 14.04.05, 22:45
                  to na nic...z dala niczego nie zauważysz..a bezecenstwo ujawnia sie dobitnie
                  przy odleglosciach rzędu 1cmtongue_out
                  • samosia75 Re: Bezecny.. 14.04.05, 22:51
                    no własnie! faceciiiiiiiiiiiiii....
                    skąd ja to znam...
                    smile
                    • angii Re: Bezecny.. 14.04.05, 22:54
                      i ja i ja
                    • bezecnymen Re: Bezecny.. 15.04.05, 06:49
                      znasz i nie chcesz zapomnieć prawda?smile
                      facet, mniej czy bardziej bezecny, ale jednak facet...
                      potrzebny jest by kobieta nie zapomniała, że jest kobietą big_grinDDDDDD
                      najgorsze..podobno... w facetach jest to, że:
                      chłop zywemu nie przepuści,
                      chłop żywemu nie przepuści,
                      jak się żywe napatoczy
                      nie pożyje se, a jużci!
                      • samosia75 Re: Bezecny.. 15.04.05, 10:40
                        ale wokół własnie roi się od takich amatorów bezecności...a ja to chciałabym
                        żeby tak ktoś na stałe...buu
    • gotyma Re: Jak to jest? 13.04.05, 15:40
      big_grinDDDDDDDDD
      moge cie pocieszyc!
      2 lata temu uchodzilam z ex za przyklad,a wszyscy sie wokol rozwodzili,
      zdradzali itd. potem przyszla moja kolej, a teraz szal rozwodow w nastepnej
      partii ludzisk, ktorzy do tej pory zyli spokojnie.
      jest to modne, czyli cool, czy jak kto woli jazz big_grin
      nie martw sie za chwile pojawi sie pokrewna ci dusza...
      dusza na czasie!
      • gotyma Re: Jak to jest? 13.04.05, 15:41
        ooo prosze, bezecny pisze to samo
        big_grinDDDDDDD
        • bezecnymen Re: Jak to jest? 13.04.05, 15:42
          gdy dwoje pisze to samo to nie jest to samo big_grinDDDDDDDDD
          • samosia75 Re: Jak to jest? 13.04.05, 15:55
            Nie życze innym, żeby im się posypały związki. Zresztą trudno mi jest sobie
            wyobrazic sobie żeby u wielu moich dobrych znajomych się posypało. Sielanka...
            Tylko jakoś czasem smutno - tak jak dziś. I nie ważne, że szkolenie
            organizowane przez firme w jednym z najbardziej ekskluzywnych hoteli, piękny
            wystrój, ciekawy wykład i do tego każdy obradowany jeszcze prezentem (chociaz
            ampułki do włosow przeciw łysieniu nie bardzo mi sie przydadza smile) ...jak mimo
            całego swojego wesołego usposobienia zawsze wychodze z tego typu imprez z nosem
            na kwinte.I mam tak do wieczora.Eeechh. Czekam aż sie Młody obudzi- bedzie
            weselej. Pojdziemy sobie na spacer do wypozyczalni po Krecika smile
            • julka1800 Re: Jak to jest? 13.04.05, 16:19
              zatem odliczamy kto pierwszy odpadnie z forum ten znaczy sie szcześciarz
    • india8 Re: Jak to jest? 13.04.05, 15:52
      samosiu droga, po prostu net to nie jest narzedzie dla wyjadających życie pełną
      gębą ludzików

      nie wiem jak inni, ale ja - póki miałam happy i pełną rodzinę - nie zaglądałam
      do netu w celach, powiedzmy, towarzyskich, ale wyłącznie informacyjnie

      teraz się zmieniło, ale już z niecierpliwością czekam na dzien, kiedy znowu
      (przepraszam wszystkich!) będę miała w nosie czy jest łącze czy nie
      • gotyma Re: Jak to jest? 13.04.05, 15:54
        o! wlasnie, mam podobne odczucia...
        • bezecnymen Re: Jak to jest? 13.04.05, 15:57
          pewnie tak będzie...dla niektórych
          oby dla wiekszości przynajmniejsmile
          a na forum przyjdą następni uncertain
          • anja_pl Re: Jak to jest? 13.04.05, 16:45
            a inni będą nas podczytywać
            i może dla nich coś dobrego z tego forum wyniknie,
            a może czytając nas unikną naszych błędów smile

            • gotyma Re: Jak to jest? 13.04.05, 16:50
              acha...
              juz to widze...
              • anja_pl Re: Jak to jest? 13.04.05, 17:16
                pomarzyć nie można ? wink

                gdybym ja miała dzisiejszą wiedzę..., ech
          • india8 Re: Jak to jest? 13.04.05, 17:36
            ależ to zabrzmiało, bezecny sarumanie
            jakby się tu co najmniej produkcja orków odbywała...
            • bezecnymen Re: Jak to jest? 13.04.05, 21:04
              indio.ty sie doigrasz oj zaprawde powiadam...doigrasz
              big_grinDDDDDDDDDDDDD
    • kruszynka301 Re: Jak to jest? 13.04.05, 17:12
      "wydaje mi się, że Czytajac chociażby forum
      > gazety można odnieść wrażenie, ze tacy ludzie stanowia spory procent
      > społeczeństwa."

      samosiu, rozwodnicy są wszędzie, i stanowią spory procent społeczeństwa, jednak większość z nich pozakładało już nowe rodziny, i teraz są "w ukryciu", a u nas w kraju jest jeszcze tendencja do ukrywania faktu bycia rozwodnikiem. Podobno rozwodzi się 200 na 1000 związków, a Polska postrzegana jest jako kraj trwałych związków (Europa 500 rozwodów na 1000), ale od razu pojawia się pytanie o jakość małżeństw. O dziwo, w Stanach, odsetek rozwodów jest jeden z wyższych na świecie, ale równocześnie jest też najwięcej osób zadowolonych ze związku.

      Co do netu, to u mnie ta namiętność nie gaśnie, jedynie ewoulujewink. Dawniej siedziałam na czatach aż do rana, teraz siedzę na forum i allegro, zazwyczaj w trakcie przygotowywania obiadu, lub jeśli jest jakiś mecz w TVwink.
      • scrivo Re: Jak to jest? 13.04.05, 17:38
        w mojej frimie, 50 osób, jestem jedyną osoba która się rozwiodła w ostatnich 7-8 latach. nie jestem jednak rarogiem z tego powodu bo też i sporo samotnych pań i panów nie z odzysku, jak ja.
        mam wręcz wrażenie że od kiedy prawie (?) wszyscy wiedzą o moim obecnym stanie cywilnym, życzliwość jakas wkoło większa.
        choć wśród bliższych i dalszych znajomych tych rozstań wiele a my z eksem także bylismy postrzegani przez lata jako wzorcowa para.
        jak to pozory mylą...
        • jarkoni Re: Jak to jest? 13.04.05, 19:10
          Ja jestem ten niewidzialny jakby..Zero kontaktu ze starymi wspólnymi
          przyjaciółmi, nawet z tymi tylko "moimi", byli tylko przyjaciele ex, sam nie
          wiem dlaczego..Nikomu się nie zwierzałem z tych byłych...Tylko nowe znajomości
          mogą mnie uratować od kompletnej alienacji...
          • india8 Re: Jak to jest? 13.04.05, 19:11
            a my, jarkoni, a my? ;D
            • jarkoni Re: Jak to jest? 13.04.05, 19:23
              india nie wiem jak było u Ciebie i "u Was"...Ale cieszę się, ze Cię
              poznałem...Pomaga bardzo
              • bezecnymen Re: Jak to jest? 13.04.05, 21:08
                bojowe zadanie jarkoni...poznac bliżej indiętongue_out
                tak tu smalisz cholewki a pupy z tej łódzi nie ruszasz...
                • india8 Re: Jak to jest? 13.04.05, 21:09
                  o ile sie orientuję, siedząc w łodzi nie trzeba specjalnie mocno ruszać pupą
                  • bezecnymen Re: Jak to jest? 13.04.05, 22:00
                    mozna niespecjalnie i lekko byleby nia jednak ruszać tongue_out
                    • jarkoni Re: Jak to jest? 13.04.05, 22:04
                      Łodź jednakowoż ma wiosła, po co pupą ruszać...Pomyślcie....
                      • scrivo Re: Jak to jest? 13.04.05, 22:20
                        jak wiosła odłożysz to pupa może być w użyciu, hahaha...
                        ależ bezecności mi dziś w głowie.
    • akacjax A ja sobie myślę, 14.04.05, 10:32
      że gdyby uprościć, wrócić do sądów rejonowych i obniżyć cenę zabiegu zwanego
      rozwodem, to pół polskich małżeństw by się rozwiodło.
      No i powstrzymuje ich jeszcze tradycja, hamulec z gatunku "co ludzie powiedzą"
      itd. Kiedyś usłyszałam od osoby, o której małżeństwie można powiedzieć: super!
      że gdyby nie złe postrzeganie rozwodzenia się, gdyby nie dzieci, to już dawno
      by się rozeszli. Na mój gust to po prostu przygasili ogień małżeński, poza tym
      non stop razem, w domu, w pracy(wspólna firma) i choć dobrze się im powodzi to
      życie takie monotonne, czyli nudnawo się zrobiło. Ale przeminęło i już tak nie
      mówią smile

      Odnoszę wrażenie, że gdy w danej rodzinie ktoś się rozwodził, albo rodzice,
      albo ktoś bliski, to jakby przetarł szlak i łatwiej innym się rozstać.

      Poza tym, tu na forum są prawie wyłącznie rozwody z pewnych konkretnych
      powodów. Czy jest tu ktoś, kto rozwiódł się, bo tak obie strony zadecydowały,
      bez zdrad, kłamstw, mniejszej lub większej winy jednej ze stron?
      Rozwody z gatunku: wzięlismy ślub, ale to nie to, łatwiej u młodego pokolenia
      przechodzą. Tylko to nie jest dobre, jeżeli pochopnie się pobierają i łatwo
      rozstają. Czy to nie świadczy o braku dojrzałości, no chyba, że na starcie
      zakłada się, że to tak na próbę. Ale wtedy wara od ślubów kościelnychsmile
      • samosia75 Re: A ja sobie myślę, 14.04.05, 12:17
        Ecchh...ktos mi kiedys zarzucił, ze jestem w tym wypadku idealistką, ale mnie
        sie marzy taki zwiazek pełen harmonii, ciepła zrozumienia i spokoju. Tuz poz
        slubie i po kilkunastu latach. Zycie zweryfikowało mnie juz raz. Ale chciałabym
        jeszcze sprobowac......
    • bursztynowe Re: Jak to jest? 15.04.05, 00:54
      Samosiu, dziecko moje, związki dzielą się na takie co są przed rozwodem, i takie
      co są już po. Innych możliwości, po prostu nie ma wink
      • samosia75 Bursztynowe... 15.04.05, 10:43
        ..wiec dlaczego jestem jedynym przypadkiem w tej niszy spolecznej w ktorej
        jestem? Czyzby wszyscy wg Twojej teorii byli przed? Eee tam...
        • bursztynowe Re: Bursztynowe... 16.04.05, 00:48
          Po pierwsze primo, nie jesteś sama.
          A po drugie primo - rzeczywiście, są przed tylko jeszcze nawet o tym nie wiedzą.

          Szczerze mówiąc, nie znam ŻADNEGO SZCZĘŚLIWEGO zwiazku ze starzem powyżej 6-7
          lat (bo to taka magiczna data). I albo się rozejdą, albo zagryzą nawzajem, albo
          też zagryzą wargi i z bólem będą się męczyć dalej.

          Rozwód to nie żaden stygmat - po prostu nie wyszło, trzeba wstać, otrzepać się i
          iść dalej

          Pozdrawiam
        • bursztynowe Re: Bursztynowe... 16.04.05, 00:50
          a może obracasz się w złym towarzystwie, jakowychś wariatów czy innych kosmitów...
    • happy_girl Re: Jak to jest? 15.04.05, 11:06
      Pracuję w firmie, która zatrudnia 14 osób i liczbowo przedstawia sie tak: 1
      (ja) - podwójna rozwodka; 1 - jednokrotna rozwódka teraz zamężna; 1 -
      jednokrotny rozwodnik teraz w wolnym związku (już mają swoje dziecko), 2 osoby
      żyją w wolnych związkach z rozwiedzionymi i dzieciatymi (jedna kobieta i jeden
      mężczyzna), 4 żonatych i dzieciatych, 2 panny na wydaniu samotne, 2 kawalerów w
      wolnych związkach, 1 panna w wolnym związku. Najstarsza osoba w firmie ma 38
      lat, najmłodsza 25.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka