20.04.05, 19:13
Byłam dziś. Pierwszy raz po 1,5 roku przerwy.Długo się zbierałam. Ksiądz
przywitał mnie dezaprobatą, że "aż 1,5 roku" kręcąc głową i wzdychając a
potem był zniesmaczony faktem, że jestem rozwodką. Nie omieszkał przypomnieć
surowym tonem, że do czasu ewentualnego stwierdzenia niewaznosci małzenstwa
przez sąd metropolitalny jestem skazana na samotność. A być moze do konca
zycia już.
Zero ciepłego słowa otuchy. Pryncypialny i surowy ton.
Oj nie pojde już prędko do spowiedzi. Jestem zniechęcona i pełna rozterek. I
myśle że coraz wiecej ludzi zniechęca się do KK. Nie wszyscy ksieża sa maja
predyspozycje do tego, żeby spowiadać ludzi - w konfesjonałach powinny
zasiadać wyselecjonowane osoby.
Obserwuj wątek
    • bezecnymen Re: Spowiedź 20.04.05, 19:20
      a czego się samosiu spodziewałaś? rozgrzeszenia? tak dobrze to nie ma...
      a na przyszłość skoro zamierzasz omijać proboszcza spowiadaj sie tutajsmile
      • samosia75 Re: Spowiedź 20.04.05, 19:27
        Bezecny smile ale ja dostałam rozgrzeszenie.
        Przeciez teraz jestem bardzo grzecznasmile Mimo ze jestem z załozenia grzesznicą,
        bo po rozwodzie.
        Mam na mysli to, że ksieza powinni byc bardziej "do ludzi" a w konfesjonałach
        powinny siedziec jednostki nadające sie do tego. Inaczej KK bedzie tracił coraz
        wiecej swoich duszyczek.
        • samosia75 Re: Spowiedź 20.04.05, 19:29
          I to nie był ksiądz proboszcz w prowincjonalnych Kosciele tylko tzw " ksiądz
          spowiednik" w Bazylice Mariackiej. Powinien jakis poziom zatem reprezentować.
        • bezecnymen Re: Spowiedź 20.04.05, 19:33
          raczej owieczek do strzyżenia, ale niech Ci będziesmile
      • jarkoni Re: Spowiedź 20.04.05, 19:27
        Też się dziś spowiadałem, ale u psychologa, i to klinicznego...Nie było ani
        kratki, ani stukania, ani stuły, ale za to test osobowości i czyszczenie mojego
        portfela...A za tydzień się dowiem kim naprawdę jestem...
        • kasiar74 Re: Spowiedź 20.04.05, 19:36
          jarkoni jest to jakieś wyjściem są tacy którym wizyta u psychologa pomogła
          • jarkoni Re: Spowiedź 20.04.05, 19:47
            A ten mój jest dodatkowo nieźle przystojny, aż żałuję, że nie jestem
            gejem...Aaaaa i wmawiał mi, że przeszłość już była i niczego nie zmienię, mam
            opanować nadmiar emocji i myśleć tylko o teraźniejszości i przyszłości, i
            widzimy się za tydzień, i należy się tyle i tyle...Chcę być psychologiem, to
            takie łatwe...Chyba dyplom na bazarze kupię i hulaj dusza...Szczególnie
            atrakcyjne kobiety z problemami...
    • kasiar74 Re: Spowiedź 20.04.05, 19:38
      no cóż księża to są w końcu tylko ludzie i to często bardzo różni
    • tricolour Samosiu!! 20.04.05, 20:12
      Ty sie spowiadałaś ze SWOICH grzechów. Nie od księdza zalezy Twoja spowiedź,
      ale od Ciebie. Od przewinień, zaniedbań, krzywd itp.
      Oczekiwałaś jakiegoś miłego przyjęcia? A z czym przyszłaś?
      • samosia75 Re: Samosiu!! 20.04.05, 22:38
        Przyszłam tak ot- wyspowiadać sie. Długo się do tego zbierałam i w końcu się
        odważyłam.Coś tam powiedzmy miałam na sumieniu- jak każdy.I kiedy na początku
        zobaczyłam powiedziałam, że u spowiedzi byłam półtora roku temu a ksiadz sapnał
        i powiedział " O Boże!" to miałam ochote odejść.
        • tricolour Hehehe 20.04.05, 23:20
          ... a co miał powiedzieć? Do diabła z taką katoliczką?

          smile))))
          • samosia75 Re: Hehehe 20.04.05, 23:35
            Powinien się ucieszyć, że zbłakana owieczka wrociła do stadka smile
            • tricolour I pewnie się ucieszył... 20.04.05, 23:55
              ... tylko nie okazał tego odpowiednio wylewnie tongue_out
    • akacjax Re: Spowiedź 20.04.05, 20:37
      Od kiedy rozwód jest grzechem?
      • tricolour Od wtedy... 20.04.05, 20:53
        ... kiedy sie powie, że się nie opuści aż do śmierci (bez względu na
        cokolwiek), a potem zmieni zdanie.
        Tak mi się wydaje.
        • scrivo Re: jak ci sie wydaje... 20.04.05, 20:58
          które to przykazanie jest łamane przez dokonanie "grzechu" rozwodu?
          czyżby "nie mów fałszywego świadectwa..."?
          i co zwalnia z obowiązku niemówienia tegoż świadectwa?
          i kiedy? w chwili składania przysięgi, czy w chwili gdy stwierdzasz, że jest ustawicznie łamana przez drugą stronę tego układu?
          oj, tri, zdaje mi się że mamy deja vu, już te rozmowy się działy, za górami za lasami...
          • tricolour Jakoś nie chcę wracać... 20.04.05, 21:16
            ... do dawnych dyskusji, bo to nic nie da.
            Jak ktoś nie chce brać odpowiedzialnosci za własne czyny, to bedzie próbował
            usprawiedliwic i kradzież, i gwałt nawet... (znamy to: "sprowokowała mnie swoim
            ubiorem").

            Moim zdaniem rozwód jest grzechem. Jak ktos ma inne zdanie i sumienie go nie
            niepokoi, to dobrze.
            Ludzie są różni.
            • samosia75 Tri- 20.04.05, 22:43
              - a co w przypadku kiedy zostało się samemu. Kiedy to ktoś opuścił? Jeżeli ktoś
              nie był zdolny do małżeństwa ze względów natury psychicznej? Staram się o
              stwierdzenie nieważności małżenstwa i być może sprawa zakończy się pomyślnie.
              Ale z drugiej strony nasuwa się pytanie czy duchowni maja prawo uznać za
              niebyłe to co złaczył Bóg?
              • tricolour Re: Tri- 20.04.05, 22:54
                Też się staram o unieważnienie małżenstwa. Jestem na poczatku drogi... ale
                proponuję prywatną korespondencję.
                Ogólna rozmowa ma mały sens, a intymne sprawy nie powinny byc tematem
                publicznym... o ile w ogóle mogą być tematem...
                • samosia75 Re: Tri- 20.04.05, 23:41
                  Jasne - masz racje. Forum publiczne nie jest miejscem do roztrząsania spraw
                  intymnych.
                  Ja też jestem na początku drogi, ale okoliczności przemawiaja bardzo in plus
                  całej sprawie - tak twierdzą duchowni. Tylko sił i zapału brak. No i
                  przekonania- jaki to ma sens.
                  • bezecnymen Re: Tri- 20.04.05, 23:43
                    mam pytanie zasadnicze...dlaczego zależy Ci na unieważnieniu małżeństwa? tylko
                    z powodów religijnych?
                    • samosia75 Re: Tri- 20.04.05, 23:45
                      Tak. Tylko. A jakie moga byc jeszcze powody?
                      • bezecnymen Re: Tri- 20.04.05, 23:49
                        no właśnie nie wiem i dlatego pytam...ale tak poza tym albo poniekąd w związku:
                        gdybyś poznała TEGO mężczyznę i okazał się być innowiercą? jaka byłaby Twoja
                        decyzja? uprzedzam, że nie mam siebie na myślismile
                        • samosia75 Re: Tri- 20.04.05, 23:57
                          To zależy od Jego wyznania. Sa mozliwe zwiazki małzenskie między katolikami i
                          prawosławnymi. Gdyby to był np muzłumanin tudzież świadek Jehowy - decyzja
                          (prawie na pewno) na nie. Nie jestem fanatyczną katoliczka- taką raczej
                          błąkającą się czasem owieczką. Jednak katolicyzm i jego dogmaty jest mocno
                          zakorzeniony w mojej głowie od dzieciństwa.
                    • samosia75 Bezecny 20.04.05, 23:48
                      Nie ma takiego pojęcia jak unieważnienie małżeństwasmile Można tylko je uznać za
                      niebyłe z wielu powodów. Nazywa się to "stwierdzeniem nieważności".
                      • bezecnymen Re: Bezecny 20.04.05, 23:53
                        jak dla mnie to tylko formalistyczny bełkot...slyszałem o o takiej możliwości w
                        przypadku, gdy małżeństwo jest non consumatum, co w Twoim przypadku, jako, że
                        macie dziecko, chyba nie wchodzi w grę
                        aaa zapomniałem, że dziecko może być Twoje, ale nie jego jednocześnie
                        • tricolour Bracie! 20.04.05, 23:56
                          To nie jest bełkot. To poważna sprawa. Nie ma co kpic z tego, że ktos chce
                          uporzadkować swoje sprawy.
                          • bezecnymen Re: Bracie! 21.04.05, 00:05
                            za bełkot uznałem rozróżnianie pojęć:unieważnienie i uznanie za
                            nieważne...możesz mnie oświecić jaka jest różnica?
                            i wcale sobie nie kpię z twojego i samosi problemu, interesuje mnie to po
                            prostu, staram się zrozumieć, dlaczego zadajecie sobie tyle trudu...
                            bo bez wzgledu na to czy dostaniecie rozwód, czy unieważnienie, fakt rozpadu
                            małżeństwa nie ulegnie zmianie
                            • samosia75 Re: Bracie! 21.04.05, 00:17
                              Bezecny- poniżej jest lektura. Na szybko tyle zdołałam wyszukać.
                              Wolnym czasem poczytaj- dowiesz się że o innych powodach niż
                              tylko "nieskonsumowanie" małżeństwa.
                              A po co zadajemy sobie tyle trudu..? To kwestia sumienia po pierwsze a po
                              drugie ...nigdy nic nie wiadomo..lepiej uporządkować swoje sprawy i mieć
                              otwartą furtkę.
                              www.vinculum.pl/
                              • tricolour Samosiu... 21.04.05, 00:24
                                ... fajnie miec bratnią duszę z ... sumieniem i umiłowaniem porządku smile))
                                • samosia75 Re: Samosiu... 21.04.05, 00:41
                                  Tri mnie rownież miło. I będę trzymała kciuki za Ciebie...
                              • bezecnymen Re: Bracie! 21.04.05, 00:28
                                przeczytałem...i nie dziwię się, że taki proces się wlecze
                                jk mozna udowodnić fakt niedoinformowania o istotnych obowiążkach małżeńskich,
                                czy braku odpowiedniej wiedzy, jeśli narzeczeni uczęszczali na nauki
                                przedmałżeńskie?
                                • tricolour Ales wybral! 21.04.05, 00:32
                                  Niech Cie piorun!

                                  • bezecnymen Re: Ales wybral! 21.04.05, 00:34
                                    wiesz bracie... zawsze byłem upierdliwy do granic wytrzymałościtongue_out
                                    ale teraz to idę grzecznie spaćsmile
                                    dobranooc
                                    • tricolour Dobranoc 21.04.05, 00:35
                                      Milych snow.
                                      • samosia75 Re: Dobranoc 21.04.05, 00:40
                                        Ja też życze dobrej nocy smile
                    • tricolour Mi zależy... 20.04.05, 23:54
                      ... na UNORMOWANIU swoich spraw.
                      Unieważnienie, to stwierdzenie, że małżeństwo było nieważne od samego
                      poczatku... bo cos tam...

                      To bardzo ważna rzecz.
                      • bezecnymen Re: Mi zależy... 21.04.05, 00:09
                        oczywiście, że ważna...tylko jak to można unieważnić po iluś tam latach
                        wspólnego życia, dzielenia łoża, mając dzieci???
                        czy wykazując że ex świadomie złożył fałszywą przysięgę małżeńską?
                        • tricolour Hm... 21.04.05, 00:16
                          ... wyraźnie uczepiłeś sie "unieważnienia". Moze ja sie wyraziłem mało
                          precyzyjnie.
                          Samosia napisała lepiej - uznanie za niebyłe. Na tym polega unieważnienie. Na
                          stwierdzeniu nieważności od samego POCZĄTKU.
                          • bezecnymen Re: Hm... 21.04.05, 00:18
                            ale na jakiej podstawie? czy to jest właśnie ta intymna część waszej rozmowy?
                            • tricolour Właśnie na tym polega... 21.04.05, 00:20
                              ... prywatność. Sorry smile))
                            • samosia75 Kto pyta nie błądzi! 21.04.05, 00:24
                              Bezecny ale drążysz temat! Podałam Ci link - tam sobie poczytasz bo trudno
                              tlumaczyc jak nie znasz podstaw. To jakaś komercyjna strona z tego co widze,
                              ale sa skopiowane najwazniejsze wytyczne prawa kanonicznego w tej kwestii.
                              Ciekawa lektura i zawsze warto poszerzać wiedze smile
                              www.vinculum.pl/
                        • tricolour Dam Ci przykład... 21.04.05, 00:19
                          Czy powodem do uznania za niebyłe jest fakt posiadania już wcześniej pięciu
                          żon? I z żadną rozwodu?
                          Chyba oczywiste smile)))

                          A każdy ma jakis własny powód...
                          • bezecnymen Re: Dam Ci przykład... 21.04.05, 00:32
                            oki smile dziekuję za cierpliwość i wyrozumiałość o północybig_grin życzę powodzenia w
                            porządkowaniu onej kwestii
                            nie śmiem niczego sugerować, ale skoro jest Was akurat dwoje....smilew razie co
                            wpraszam sie na świadkabig_grinDDDDDD
                            • tricolour OK! ... zapraszamy 21.04.05, 00:34
                              "Warunkiem prawomocnego stwierdzenia nieważności małżeństwa jest uzyskanie
                              wyroków zgodnych za nieważnością w sądzie 2-ch instancji, co oznacza stan wolny
                              i otwiera drogę do zawarcia związku sakramentalnego z inną osobą."

                              STAN WOLNY.... kawaler!!!!!
          • anja_pl Re: jak ci sie wydaje... 21.04.05, 09:21
            łamanie przysięgi małżeńskiej jest grzechem
            i nic nie usprawiedliwia, nawet łamanie tego ślubu przez drugą stronę,
            bo inaczej byłoby tak: ktoś mnie okradł, to ja też mogę? nie jestem złodziejem,
            bo ktoś inny już złamał 7 przkazanie?
            łamie druga strona, ale Ty nie masz przymusu łamania, to Twoja wolna wola
        • anja_pl Re: Od wtedy... 21.04.05, 09:18
          ja tez tak myślę
      • phokara czekam na Witaj w klubie! 16.06.05, 16:43
        Trauma zyciowa juz 3 tydzien (wiadomo w jakim temacie...) Trafilam na Wasze forum przez
        przypadek - jedyny szczesliwy od roku. Mam wokol bliskich, przyjaciol, aktywna prace itd ale to
        miejsce jest dla mnie najlepsza terapia grupowa (gratis). Ujawniam sie wiec - bo troche czuje sie
        jakbym czytala chamsko czyjes sekretne listy. Nie mam jeszcze sily by epicko opisac moje
        przejscia (swiezy dramat) - a po za tym nie przepadam za brukowcami... wiec po prostu sie
        odmeldowuje. Moze sie dam zaszczepic na tym gruncie..? Wszystkim przesylam pozytywne
        fluidy resztka sil...
        • tricolour Gratis to nie bedzie... 16.06.05, 17:42
          ... może na początku troche na kredyt, ale na kompletną darmochę nie liczyłbym
          na Twoim miejscu...

          smile))
    • kasiar74 Re: rozwód kościelny 21.04.05, 08:17
      to po co te całe tyrady na temat grzechu rozwodu
      a potem uznać za niebyłe małżeństwo z którego są dzieci
      ciekawe jak one się będą czuć jako owoce małżeństw niebyłych
      dziwny jest ten świat
      • tricolour Tyrady... 21.04.05, 10:35
        ... a może zwykła dyskusja?
        Jedni uważaja rozwód za grzech, a inni nie... normalne.

        Ja mam mozliwość uznania małżeństwa za niebyłe i chcę z tego skorzystać, by
        miec czyste sumienie, poczucie dbania o swoje ważne sprawy i czyste konto na
        przyszłość.
    • vertigo5 Re: Spowiedź 21.04.05, 09:00
      Witaj Samosia...
      po tak długiej przerwie (1,5 roku) łatwo jest się zniechęcić jakimś słowem
      spowiednika, tonem w jaki z człowiekiem rozmawia... . Nie powinno to jednak być
      usprawiedliwieniem do następnej długiej przerwy... . Wydaje mi się, że warto
      mieć stałego spowiednika, który oceni postawę człowieka w porównaniu do
      zaprezentowanej na wczesniejszej spowiedzi, potrafi dać wskazówki... . Ja o
      kimś takim myślę od czasu do czasu. Ale tempo życia, skala problemów nie bardzo
      pozwalają na zatrzymanie się, refleksję pogłębioną na takie nawet tematy... .
      Chociaż... gdyby mi bardzo na tym zależało to znalazłbym przecież czas... .
      Czasem bardzo łatwo sami się usprawiedliwiamy.. .
      Pozdrawiam
      • samosia75 Vertigo.. 21.04.05, 21:30
        Stały spowiednik? Hmm.. na razie jestem usatysfakcjonowana, że przełamałam się
        po półtora roku. Trudno było. Jeżeli kiedyś będzie to wyglądało u mnie bardziej
        systematycznie to pomyśle o takim rozwiązaniu. A gdzie w Krakowie praktykuje
        się taką formę? Bo z tego co kojarzę to mieszkasz w tym samym miescie...moze
        wiesz?
        • vertigo5 Samosiu... 21.04.05, 23:07
          ... czasem po prostu tak myślę, że jak uda mi się trafić na spowiednika który
          poprowadzi spowiedź w taki sposób, że będzie ona czymś więcej niż rutyną to
          zapytam go czy nie zostałby moim stałym spowiednikiem. Taki układ byłby jakąś
          mobilizacją do pracy nad sobą. Bo do spowiedzi też chodzę rzadko (raz, dwa
          razy w roku góra).
          W zeszłym roku byłem w kościele u Paulinów na Skałce i miałem bardzo dobrą
          spowiedź. Może tam wrócę... . A teraz przed wyjazdem na pogrzeb byłem w
          kościele Mariackim i po prostu "odklepałem" spowiedź... .

          A tak na marginesie to widzę, że wkrótce można będzie tu utworzyć jakieś
          krakowskie stronnictwo wink Jesteś Ty, Czekolada, ja... ktoś jeszcze ??
          • tricolour Spowiedzi są różne... 21.04.05, 23:12
            ... jak wszystko zresztą.

            Ja też lubię dobrą "współpracę" z księdzem, ale jak mnie któryś nieźle
            opierniczy, to też jest dobrze. Ale masochistą nie jestem, jak to sugerowała...
            India chyba smile))
            • vertigo5 Re: Spowiedzi są różne... 21.04.05, 23:14
              w konfesjonałach też bywają zwykli funkcjonariusze z minimalną chęcią do
              zagłębiania się w tematy podnoszone po drugiej stronie kraty...
              • tricolour Wiesz... 21.04.05, 23:19
                ... zastanowiłe,m sie głębiej.
                Bardziej wolę ochrzan (sensowny, a nie jakieś biadolenie) od 234 tysięcy
                zdrowasiek.
                To własnie tez i spowiednik wywiedziawszy sie nieco podpowiedział "unormowanie"
                statusu, czyli próbę uznania małżeństwa za niebyłe... ale juz kiedys o tym
                wspominałem. Temat lekko drazliwy więc milknę w te pędy.
                smile))
                • vertigo5 Re: Wiesz... 21.04.05, 23:25
                  ja nie wiem czy to byłoby w zgodzie z moim sumieniem próbować stwierdzić
                  nieważność .. załóżmy - małżeństwa nie było, to co, moja córeczka jest
                  nieślubnym dzieckiem ?? Ma się okazać nieślubnym bo jej mamusia odeszła od taty
                  do starego i bogatego faceta ???
                  Brrrrrrr....
                  • samosia75 Re: Wiesz... 21.04.05, 23:31
                    Vertigo tez miałam kiedys podobne dylematy- mam małego synka. Rozmawiałam nawet
                    z duchownym na ten temat. KK postrzega takie dzieci jako "zrodzone z prawego
                    łoza". Ja wiem ze między zakłożeniami Koscioła a naszym sumieniem moze byc
                    roznica..ale zakładasz że do końca zycia pozostaniesz sam? A jezeli nie to czy
                    nie warto spróbowac? A dla samego siebie? Oczywiscie wszystko zalezy od
                    okolicznosci.
                    • vertigo5 Re: Wiesz... 21.04.05, 23:39
                      Wiesz... ja jestem w trakcie rozwodu, w trakcie załatwiania różnych spraw,
                      orhganizowania sobie życia na nowo. Z dzisiejszej perspektywy wiem, że nie będę
                      chciał NIGDY więcej się ożenić. Cały ładunek miłości, pozytywnych odczuć, wiary
                      w człowieka ulokowałem w mojej żonie. Wierzyłem bezgranicznie we wszystko co
                      mówiła, a potem musiałem się zmierzyć z prawdą która była szokująca, godna
                      telenoweli... . Po takich przejściach nie wyobrażam sobie, że mógłbym
                      kogokolwiek obdarzyć miłością,a zwłaszcza zaufaniem. Poza tym - przynajmniej z
                      mojej strony - mam głębokie przekonanie, że nasze małżeństwo było jak
                      najbardziej "prawidłowe" w sensie kościelnym... .

                      Opisałem problem tak jak go widzę AD 2005; jak będzie za rok, dwa, pięc ? Nie
                      wiem... .
                      • samosia75 Vertigo 21.04.05, 23:41
                        Nigdy nie mów nigdy.
                        • vertigo5 Re: Vertigo 21.04.05, 23:42
                          no wiem, wiem, stąd zastrzeżenia na końcu postu smile
                          • samosia75 Re: Vertigo 21.04.05, 23:49
                            Milość do żony pewnie kiedyś "przeminie z wiatrem".Czas leczy rany.
                            Najbardziej współczuję Ci tego, że nie jesteś na codzień ze swoim dzieckiem i
                            nie bierzesz udziału w jego wychowaniu.
                            Ja nawet nie potrafie sobie wyobrazic co byłoby gdybym ja znalazła się w takiej
                            sytuacji.
                            • tricolour Najzwyczajniej.... 21.04.05, 23:53
                              ... bys przywykła. Jak my.
                              • samosia75 Re: Najzwyczajniej.... 21.04.05, 23:56
                                Kobiety czują inaczej rodzicielstwo.Obawiam się, że nie przywykłabym.
                            • vertigo5 Re: Vertigo 21.04.05, 23:54
                              z czasów młodzieńczej fascynacji Stachurą pamiętam jego zdanie:
                              "przysięgam wam, że płynie czas, że płynie czas i zabija rany"...

                              Kwestia relacji z córeczką jest rzeczywiście trudna. Ale na szczęście
                              regularnie się spotykamy kilka razy w tygodniu, pojedziemy razem na wakacje.
                              Ale to przecież nie to samo co stała moja przy niej obecność. Ech... .
                      • tricolour Całe szczęście, że ... 21.04.05, 23:43
                        ... napisałes ostatnie zdanie. Tez myslełem, że nigdy sie nie ozenie... ale kto
                        wie?
                        Od rozwodu minęło lat 8, a może i 9. Nie wiem bo nie liczę. Dawna żona jest mi
                        najzupełniej obca i obojetna.
                        A inne Panie nie są mi tak obce i obojetne. smile))))))
                  • tricolour Hm... 21.04.05, 23:36
                    widać nie za bardzo wiecie o co w tym chodzi. I z tej niewiedzy wychodzą takie
                    dziwne konstrukcje... nieslubne dzieci itp.

                    Przykład: studiujesz, zdajesz uczciwie egazminy, ale jeden kupiłeś...
                    Przez lata nikt o tym nie wie, a Ty pracujesz w zawodzie (np budujesz mosty).
                    Nagle sie okazuje, że Twój dyplom to lipa, bo zdobyłes go nieuczciwie. Rektor
                    zabiera Ci tytuł magistra i cofa prawo wykonywania zawodu, bo oszukałeś podczas
                    studiów.

                    I masz gotową odpowiedź: Twoje mosty sa jak najbardziej pozyteczne i uzyteczne,
                    cieszą ludzi swoja obecnością (to podobnie do tych nieslubnych dzieci). Ty zaś
                    możesz wystąpic do uczelni o zgodę na dokonczenie studiów i zdobycie
                    upragnionego dyplomu w sposób uczciwy. I dalszą pracę bo doświadczenie juz masz.
                    • vertigo5 złe porównanie 21.04.05, 23:41
                      to zwykła logika - jeśli małżeństo nie zaistniało, to i dzieci zrodzone ze
                      związku nie moga byc dziećmi "małżeńskimi". Tak mi się przynajmniej wydaje... .
                      • tricolour Re: złe porównanie 21.04.05, 23:45
                        I co z tego?
                        Ręce i nogi im poodpadaja od tej "nieslubności"??
                        • vertigo5 Re: złe porównanie 21.04.05, 23:47
                          ożesz Ty... stwierdzam tylko fakt !!!
                          • tricolour Fakt?? 21.04.05, 23:50
                            Ładny fakt!
                            Jak sie rozwodziliśmy, to gdzies mielismy los naszych dzieci!! Nie "podobała"
                            nam się żona, to rozwód i tyle.
                            A teraz nagłe zainteresowanie biednymi dziećmi, bo jedno słowo straciło
                            znaczenie.
                            • vertigo5 Re: Fakt?? 21.04.05, 23:56
                              Mógłbys precyzyjniej ?? bo nie wiem o co Ci chodzi...
                              • tricolour Chodzi o to... 22.04.05, 00:02
                                .. że rozwód niszczy relecje rodzinne. Rodziny NIE MA.
                                Małżonkowie chyba bardziej liczą na swój spokój ( poczucie bezpieczeństwA,
                                wolność...) gdy decydują się na rozwód niż zastanawiają nad krzywdą, jaką
                                rozstanie wyrządzi dzieciom.
                                W takiej sytuacji mówienie o dobru dziecka jest nieco obłudne. Bo gdyby
                                rodzicom zależało na dobru dziecka, to rozwodu nie wzięliby nigdy (pomijam
                                patologie).
                                • vertigo5 Re: Chodzi o to... 22.04.05, 00:06
                                  Pełna zgoda, dlatego mimo, że wiedziałem, że jest zdrada, walczyłem.
                                  Ratowałem małżeństwo na rozmaite sposoby. Arsenał środków był bogaty.
                                  I co z tego...
                                  I nie ja wniosłem pozew... .
                                  • tricolour Przykro mi... 22.04.05, 00:09
                                    Ale poradzisz sobie smile)
                                    Życie lubi otwartch ludzi.
                                    • vertigo5 Re: Przykro mi... 22.04.05, 00:11
                                      pożyjemy, zobaczymy...
                                      Jeśli - jak twierdzisz - życie rzeczywiście lubi otwartych ludzi to mam
                                      nadzieję, że jeszcze takim się stanę... .
                                      Dobrej nocy
          • samosia75 Re: Samosiu... 21.04.05, 23:34
            Kościół na Skałce boleśnie mi się kojarzy..raczej tam nie pójde.
            A z piszących osób chyba tylko my jesteśmy z Krakowa, ale zapewne grono będzie
            się zmieniać z czasem.
    • akacjax Re: Spowiedź 21.04.05, 09:35
      Kościół chyba jednak prościej podchodzi do tematu. Jeżeli po rozwodzie nie
      łączysz się w stały inny związek, to nie tracisz przywilejów(komunia św.,
      sakrament pokuty).
      A do do unieważnienia małżeństwa-znam jeden przypadek-jeszce trwa proces. Ona
      była z kimś związana, gdy brali ślub i nie przestała po....
      Czyli jest jedna strona winna. Powód był konkretny, jemu nie było nic do
      zarzucenia, na żadnym froncie. I nie chciał unieważnienia by znowu byc
      kawalerem, ale to małżeństwo po prostu było nieważne, tylko należało to
      stwierdzić formalnie.
      Pozostałe przypadki-a ile w nich przekupstwa...budzą czasem niesmak i niepokój.
      • tricolour Znasz... 21.04.05, 10:18
        ...przypadki przekupstwa? Takie konkretne, nie plotki?
        Stawiasz poważny zarzut...
        • akacjax Re: Znasz... 22.04.05, 00:02
          Znam przypadek bez przekupstwa, ale mówi się, że to nie jest tanie-skąd taka
          informacja?
          Z drugiej strony wg mnie to za dużo tych "powodów" do unieważnienia. To wygląda
          jak furtki...a jeżeli powiedzmy, teoretycznie:...on nagle odchodzi od niej(lub
          na odwrót), nie chodzi do kościoła, druga strona zawiedziona, nie tego
          oczekiwała biorąc ślub, dochodzi do rozwodu i sprawy o unieważnienie małżeństwa
          (piszę w skrócie) i co dostaną takowe, gdy strona nie zgłasza się na rozmowy?
          Nie ma pewności....Ale gdyby na świecie były dzieci, to już zupełnie dziwnym
          jest chęć wystąpienia o unieważnienie.
          • tricolour Zastanów się... 22.04.05, 00:07
            ... nad tym co piszesz.
            Uznanie małżeństwa za niebyłe jest wtedy, gdy OD POCZATKU jest naruszenie
            podstawowych procedur małżeńskich (kłamstwo, zatajenie itp).
            To nie polega na unieważnieniu "od dzisiaj", bo mi sie panna nie podoba...
            To stwierdzenie, że tego związku nie było FORMALNIE NIGDY.
          • tricolour Pieniądze 22.04.05, 00:14
            Ja pracuję za pieniądze. Ksiądz też bo kupuje rzeczy w tym samym sklepie, co ja.

            Sprawa sądowa lubi zająć i kilka lat więc koszty sa duże.
            Pytanie: Co to znaczy duże koszty?
          • samosia75 Re: Znasz... 22.04.05, 00:20
            Jezeli druga strona nie zgłasza sie na przesłuchania to jest mozliwosc
            uniewaznienia slubu. Licza sie zeznania swiadkow- tych ktorzy znali dobrze pare
            przed i po slubie.Często są to rodzice owydwu stron. Na tej podstawie zapada
            wyrok.
            • tricolour Masz rację. 22.04.05, 00:23
              Druga strona nie jest wcale potrzebna i może sie nawet nie zgadzać na
              unieważnienie.
              Jak cos jest nieważne, to nie ma dyskusji.
              • samosia75 Re: Masz rację. 22.04.05, 00:26
                Często druga strona po stwierdzeniu niewaznosci nie ma mozliwosci powtornego
                ślubu koscielnego-jezeli wina leży po jej stronie.To oczywiscie zalezy od
                okolicznosci pozwu.
                Ufff, ale burze rozpętałam tym wątkiem.
                A ja tylko chciałam napisać ze trafiłam na bee księdza przy spowiedzi smile
                Dobrej nocy...
              • akacjax A ja mam nie podpisany własny ślub w kosciele 22.04.05, 00:27
                Teraz sobie przypomniałam, świadkowie podpisali,a my nie- nie ważny? wink
                Dla mnie był ważny, bo z taką inencją tam przyszłam w pełni władz umysłowych- a
                przynajmniej ja tak uważałamsmile
                • samosia75 Re: A ja mam nie podpisany własny ślub w kosciele 22.04.05, 00:28
                  Więc był ważny.Tu nie chodzi o biurokracje.
                • tricolour Akacjo! 22.04.05, 07:52
                  Naprawdę nikt nie dybie na Twój kościelny slub smile)) Nie musisz sie tak bronić.
                  Samosia i ja mamy trochę inne sytuacje i pragniemy skorzystać z tego, co daje
                  prawo kanoniczne. Żadne z nas nie chce dostac owego unieważnienia drogą
                  przekupstwa ani krętactwa, ale wręcz przeciwnie !!!
                  Kościelna procedura sądowa zbliży nas do prawdy.

                  Po blisko 10 latach po rozwodzie nabrałem juz dystansu do tamtych wydarzen i
                  umiem spojrzec na nie bardziej chłodnym okiem i SKORZYSTAĆ ZE SWOICH PRAW.

                  smile))))
                  • bezecnymen Re: Akacjo! 22.04.05, 08:05
                    no i dobrzesmile
                    ja się wystarczająco zorientowałem w powodach dla których zdecydowaliście by
                    tak, a nie inaczej zamknąć ów rozdział życia, uznaję Wasze argumenty i milknę
                    na ten tematsmile
                    pozdrawiam
                    • tricolour Dziękuję :P 22.04.05, 09:18
                      Za zrozumienie... smile))

                      Podaj mailem numer konta, to moje podziękowanie nabierze wyrazistości tongue_outPPPP
                      • bezecnymen Re: Dziękuję :P 22.04.05, 14:51
                        wyrazy uznania przyjmuję w koperciebig_grinDDDDDDDDD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka