samosia75
20.04.05, 19:13
Byłam dziś. Pierwszy raz po 1,5 roku przerwy.Długo się zbierałam. Ksiądz
przywitał mnie dezaprobatą, że "aż 1,5 roku" kręcąc głową i wzdychając a
potem był zniesmaczony faktem, że jestem rozwodką. Nie omieszkał przypomnieć
surowym tonem, że do czasu ewentualnego stwierdzenia niewaznosci małzenstwa
przez sąd metropolitalny jestem skazana na samotność. A być moze do konca
zycia już.
Zero ciepłego słowa otuchy. Pryncypialny i surowy ton.
Oj nie pojde już prędko do spowiedzi. Jestem zniechęcona i pełna rozterek. I
myśle że coraz wiecej ludzi zniechęca się do KK. Nie wszyscy ksieża sa maja
predyspozycje do tego, żeby spowiadać ludzi - w konfesjonałach powinny
zasiadać wyselecjonowane osoby.