gorączka dziecka

18.05.05, 13:01
moje dziecko (dzis konczy 11 m-cy) od niedzieli miało bardzo wysoką gorączke
(w nocy około 37,7 st, w dzien nie ponizej 38), zadzwonilam do jeszcze-męża
by powiedziec o stanie małej.... do dzis (środa) go nie było, nie przyszedl
nawet na moment, by ja zobaczyc :o( a konczy prace codzeinnie przed 14...
wiecie co to znaczy, małe rozpalone, rozgorączkowane ciałko i bezsilnosc
moja, jej płacz i marudzenie, i niejedzenie i osłabienie i noce czuwania przy
łóżeczku....a zarazm jeszce większa (jeśli może byc większa) miłość do niej i
radość,ze mam ja, najwspanialsza i najukochańszą...
dzis juz jest lepiej, to była prawdopodobnie tzw. "trzydniowka", ale czy tak
mozna, czy to jest ojciec? który twierdzi oczywiscie, ze coreczka jest
najwazniejsza... hehehe
nie rozumiem jak można nie byc przy chorym dziecku, nie chceic choc przez
moment zobaczyc, a jescze niedawno twierdził, ze chce wrocic.... żałosne

tak musialam się wygadac, pożalic i juz....
    • 100tka Re: gorączka dziecka 18.05.05, 13:55
      Faceci chyba tak mają. Mój "pożal się Boże" mąż, wrócił z rodzinnego wyjazdu z
      córką i temperaturą ponad 39. Stwierdził, że dotrwa do poniedziałku a to była
      sobota i może samo jej przejdzie. zrobiłam karczemna awanturę i ruszył dupę na
      dyżur peditryczny do szpitala (ja zostałam z młodszym dzieckiem). I co sie
      okazało - obustronne zapalenie oskrzeli i już szło na płuca. Smo przejdzie...
      Faceci to leniwce bez wyobraźni - w sytuacjach awaryjnych biorą wszystko na
      przeczekanie. Krótko mówiac licz na siebie. A malutkiej zdrowia życzę.
      pzdr
      • vertigo5 Re: gorączka dziecka 19.05.05, 07:57
        100tka napisała:

        > Faceci to leniwce bez wyobraźni

        No i po co te uogólnienia...
    • kasia9873 Re: gorączka dziecka 18.05.05, 16:50
      To przykre, że Twój mąż nie interesuje się dzieckiem. Wiem jak czuje się
      kobieta w takiej sytuacji, bo sama przez to przeszłam. Mąż mnie zostawił, gdy
      nasza córka miała kilka miesięcy. Od trzech lat nie widział dziecka. Po prostu
      nie chce się z nią widywać. Jest to bardzo smutne, ale pogodziłam się z taką
      sytuacją. Wiem, że mogę liczyć tylko na siebie, że muszę być dla córki i matką
      i ojcem. Dziecko już nawet nie pyta o „tatusia”, choć wie, że go ma. Nie wie
      tylko gdzie On jest, zresztą ja też nie wiem. Nie mam nawet numeru telefonu. Po
      tylu latach samotnego wychowywania córki już nawet nie ma we mnie żalu, że
      jestem sama, że gdy córka choruje muszę samotnie się z tym zmagać. Stwierdziłam
      nawet, że jest to lepsze niż samotność w związku i złudzenie, że można liczyć
      na drugą osobę, choć tak naprawdę można liczyć tylko na siebie. Musisz być
      silna. Dla siebie i dla córki. Mężem się nie przejmuj. Jeszcze kiedyś będzie
      żałował swojego zachowania, ale prawdopodobnie będzie już za późno. Niestety
      straconego czasu nadrobić się nie da.
      Wiem, że jest Ci smutno, bo ciężko zrozumieć jak można nie interesować się
      własnym dzieckiem, tak kruchą bezbronną istotą, która potrzebuje miłości i
      troski, ale pomyśl, że jesteś najszczęśliwszą kobietą na świecie. Masz córkę,
      której jesteś w stanie oddać wszystko i Ona to czuje. Za kilka lat w Dzień
      Matki dostaniesz laurkę samodzielnie zrobioną przez Twoją córkę i
      usłyszysz „Mamo, Kocham Cię” i to będzie najpiękniejszy dzień w Twoim życiu.
      Nagroda za całe poświęcenie i oddanie, nieprzespane noce i morze wylanych łez.
      Dlatego nie warto toczyć walki z mężem. Jeżeli On nie rozumie, że jest dziecku
      potrzebny to trudno. Szkoda na to sił i czasu. Dziecko nie powinno wychowywać
      się w domu, w którym nie ma zrozumienia i miłości, gdzie rodzice toczą wojnę o
      każdy drobiazg. Trzeba iść do przodu, tak zorganizować swoje życie, aby dziecko
      jak najmniej odczuło brak ojca.
      W wychowaniu mojej córki pomagają mi rodzice. Mała ma z nimi świetny kontakt.
      Uwielbia swojego dziadka, który jest dla Niej dużym autorytetem. W każdym razie
      jest dzieckiem bardzo pogodnym, wiecznie uśmiechniętym. Czuję, że jest
      szczęśliwa.
      Tobie też życzę dużo szczęścia i wytrwałości. Rozejrzyj się dookoła, a na pewno
      znajdziesz wielu życzliwych Ci ludzi, którzy pomogą Ci w trudnych chwilach.
    • vertigo5 Re: gorączka dziecka 19.05.05, 07:56
      Ale jakie to ważne - mieć dla kogo żyć...
      Trzymajcie sie obie ciepło, mam nadzieję, że sytuacja sie poprawia !
Pełna wersja