phokara
08.07.05, 22:43
... zupelnie dla mnie niepojetym, zadzwonila dzisiaj do mnie moja dawna
wielka 'ajlawka'. Sprzed ex. Ajlawka taka troche niespelniona (acz
skonsumowana bezecnie). Oto los. Dziwne cos.
Nie widzialam tego pana z 10 lat. Ostatnio dzwonil z 5 lat temu. Nie
odbieralam tych telefonow, bo kuszenie losu bywa zabawa niebezpieczna dla
wiernych mezom dziewczynek. I grzeczne dziewczynki tego nie robia.
i juz dawno o wszystkim zapomnialam. A tu dzisiaj taka niespodzianka. Pytam
wiec A. co sie stalo, ze dzwoni wlasnie teraz, a on, ze go cus tknelo, ze
wreszcie dzisiaj odbiore, wiec sprobowal.
No i taki moral z tego. trzeba probowac. Moze gdzies, kiedys, ktos
odbierze... nawet, jak sie juz nie nabierze.
Bo co to za przyjemnosc dac sie zlapac na ta sama przynete?
Ale i tak milo ze ktos jeszcze zarzuca wedke.
to znaczy, ze jeszcze nie jest ze mna tak zle...
czyz nie?