Dodaj do ulubionych

Spod jakiego znaku jesteś

03.08.05, 10:09
Czytajac posty na tym forum, zastanawiam sie jacy sa naprawde ich autorzy.
Na ile trafne sa opisy waszych cech w horoskopie negatywnym Hanny Bakuly:
www.republika.pl/gadulstwo/horoskop/horoskop.htm
Mozecie sprawdzic tez jaki jest wasz ex lub jeszcze nie ex.
Spod jakiego znaku jestescie?
Ryba
Obserwuj wątek
    • phokara Re: Spod jakiego znaku jesteś 03.08.05, 10:25
      "PALANT MAGICZNY" astrologii. Z natury potwornie leniwy i wołowaty, snuje się
      po świecie w poszukiwaniu choćby najmarniejszych hołdów. Ludzi nie zauważa,
      więc nie szanuje.
      Kochać potrafi tylko siebie. Seksualnie żaden, zajmuje się ilością, nie
      jakością swoich podbojów. Intelektualnie wątły, nie potrafi się skupić na
      niczym, co jest choć trochę mądrzejsze od niego. W wieku średnim kapcanieje,
      tyje, rozpija się i głównie drzemie potwornie zadowolony w marmurowym szalecie
      ze swoim monogramem. Totalny bałwan.

      To o moim Ex!!!
      Kocie, dziekuje. Splakalam sie ze smiechu!

      to pisala:
      "Wpadajaca bez uprzedzenia, popiskująca, osoba w dziwacznym kapelusiku,
      papuzich rajtuzkach z cygarem w ustach i brylantową torebką w drodze do sklepu
      spożywczego".

      Pamietajcie tez, ze
      "Wielu mężczyzn daje się uwieść tej wiecznie gadającej pretensjonalnej,
      delikatnie mówiąc, niezrównoważonej osobie".

      Ide sie przebrac w ww stroj, cygaro w zeby i wracam do pracy, o rety.
      • bursztynowe Re: Spod jakiego znaku jesteś 03.08.05, 10:28

        No i wydało się....
        • czekolada72 Re: Spod jakiego znaku jesteś 03.08.05, 10:54
          Wiec nie bylo zadnych szans na nasze malzenstwo smile)
        • phokara Re: Spod jakiego znaku jesteś 03.08.05, 15:27
          bursztynowe napisał:

          >
          > No i wydało się....

          ...
          ale co?
      • iksx1 :))))))) 03.08.05, 10:52
        phokara napisała:

        > "PALANT MAGICZNY" astrologii. Z natury potwornie leniwy i wołowaty, snuje się
        > po świecie w poszukiwaniu choćby najmarniejszych hołdów. Ludzi nie zauważa,
        > więc nie szanuje.
        > Kochać potrafi tylko siebie. Seksualnie żaden, zajmuje się ilością, nie
        > jakością swoich podbojów. Intelektualnie wątły, nie potrafi się skupić na
        > niczym, co jest choć trochę mądrzejsze od niego. W wieku średnim kapcanieje,
        > tyje, rozpija się i głównie drzemie potwornie zadowolony w marmurowym szalecie
        > ze swoim monogramem. Totalny bałwan.
        >
        > To o moim Ex!!!
        > Kocie, dziekuje. Splakalam sie ze smiechu!
        >
        > to pisala:
        > "Wpadajaca bez uprzedzenia, popiskująca, osoba w dziwacznym kapelusiku,
        > papuzich rajtuzkach z cygarem w ustach i brylantową torebką w drodze do sklepu
        > spożywczego".
        >
        > Pamietajcie tez, ze
        > "Wielu mężczyzn daje się uwieść tej wiecznie gadającej pretensjonalnej,
        > delikatnie mówiąc, niezrównoważonej osobie".
        >
        > Ide sie przebrac w ww stroj, cygaro w zeby i wracam do pracy, o rety.





        Brawo smile) u mnie identyczny układ!

        I nawet podobnie sie skończył jak u Ciebie... wrrrrrr...
        • phokara Re: :))))))) 03.08.05, 10:57
          Palantom (magicznym zwlaszcza) juz dziekujemy.

          Jak patrze na wszystkie moje zwiazki uczuciowe, dochodze do wniosku, ze
          najwyzszy czas, by ktos wymyslil jakis nowy znak, bowiem ilosc mnie potwornie
          ogranicza.
          • iksx1 Re: :))))))) 03.08.05, 11:08
            Masz racje, zupełanie nie ma w czym wybrac smile)).
            Cała nadzieja w afrykańskich kacykach moze oni mają wersję rozszerzona
            horoskopu?smile)).
            Póki co idę pomalowac pazurki, żeby być zwartą i gotową na wszelkie wypadki smile)
    • kasia9873 Re: Byk 03.08.05, 11:09
      Oto, co Pani Bakuła napisała o mnie:
      -Zalotnie leniwa, emanuje tandetną erotyką.
      -Jej pasją jest obrzydzanie wszystkich i wszystkiego.
      -Najczęściej wplątuje się w sytuacje zbyt trudne dla swojego nieskomplikowanego
      rozumku
      -Chorobliwie próżna i ambitna, oczekuje hołdów i darów, które coraz rzadziej
      dostaje.
      -o ile uda jej się wyjść za mąż, koncentruje się na domu, pełnym konfitur,
      sosów i nijakich dzieci
      - O ile nie, zostaje coraz starszą panną.
      - Zamęcza żonatych kochanków neurastenicznymi opowieściami o swoich byłych
      sukcesach
      - Na starość wystrojona operetkowo, myśląc, że popada w styl klasyczny, obżera
      się wymyślnymi potrawami i zadręcza się dietami cud, mrucząc do Księżyca.

      Już teraz wiem dlaczego mój mąż mnie rzucił.

      Chyba pójdę się zastrzelić, ale najpierw zgodnie z horoskopem powyję do
      Księżyca. Może usłyszy mnie jakiś tandetny osobnik i skusi się na moją równie
      tandetną erotykę.

      • riddicully On - Panna, Ona - Waga 03.08.05, 11:21
        ON wypisz wymaluj...

        Właściwa nazwa znaku powinna brzmieć "Stara Panna" . Mężczyzna spod tego znaku
        ma wszystkie cechy zgorzkniałej, samotnej, starzejącej się na prowincji
        księgowej. Każdą urazę zapisuje w notesie i obmyśla riposty. Nie myśli szybko,
        może się więc zdarzy, że zanim nam się "odgryzie" min 3-4 lata. Bardzo skąpy Pan
        Panna sili się na oryginalność, nie zapraszając narzeczonych na obiady i nie
        kupując kwiatów. Już w wieku młodzieńczym udając miłość zaleca się interesownie
        tylko do zamożnych koleżanek.


        Ja nieco bardziej kolorowa .... 8-)





        Cwana gapa. Wygląda jak anielskie uosobienie wiotkości i elegancji. Pozornie nie
        potrafi zliczyć do trzech. Z lekko przymkniętymi powiekami, żeby zasłonić czujne
        spojrzenie przenikliwych oczek, jak królik stoi słupka, rusza noskiem i czeka na
        sałatę. Waha się między dobrym i złym, nie znając poczucia winy. Nie jest
        solidna, wynika to ze zmienności usposobienia. Ulega nastrojom i w zależności od
        chwili podejmuje decyzje, z których z anielskim spokojem wycofuje się po 10
        minutach. Mężczyźni widzą to co chcą, ma więc Pani Waga powodzenie. Jak wyżej
        wspomniany królik, wzbudza instynkty opiekuńcze i wzrusza partnerów.(...) W
        miłości niewierna i skora do intryg chętnie porzuca partnera, o ile pojawi się
        ktoś ciekawszy. Wtedy uruchamia orkiestrę najsłodszych instrumentów. Jest
        jednocześnie ukulele i cymbałkami. Przypomina rozmarzonego zbója na leśnej
        polanie czekającego na pełen złota dyliżans.

        Ile w tym prawdy?
    • anja_pl Re: Spod jakiego znaku jesteś 03.08.05, 13:16
      kocur.czarny napisał:

      > Spod jakiego znaku jestescie?
      > Ryba

      Ryby
      uffff, ale znak, dobrze, że wczesniej tego nie wiedziałam, jakoś tak inaczej
      żyłam, teraz musze do opisu się przystosować, troche czasu to zabierze,
      ale ... tongue_outPPPPPPPPPPPPPP
      • kocur.czarny Re: Spod jakiego znaku jesteś 03.08.05, 13:28
        U mnie sie zgadza niestety - jestem dokladnie horoskopowa ryba. Wiec drogie
        panie z daleka ode mnie. Ostrzegam!
        • phokara Re: Spod jakiego znaku jesteś 03.08.05, 14:38
          Jestes leszczem?

          eeee, moze jakas grubsza ryba?
          • kocur.czarny Re: Spod jakiego znaku jesteś 03.08.05, 14:47
            Leszczem "z bukiecikiem niezapominajek".
            • bezecnymen Re: Spod jakiego znaku jesteś 03.08.05, 14:49
              zimna ryba w galarecie.... dobra zakąskatongue_out
            • phokara Re: Spod jakiego znaku jesteś 03.08.05, 14:51
              Biore w ciemno. Tego znaku jeszcze nie "przerabialam". Dwoiste znaki sa niezle
              pokrecone. Przynajmniej bedzie wesolo.

              No risk-no fun.
    • bezecnymen Re: Spod jakiego znaku jesteś 03.08.05, 14:23
      ja też Lewtongue_out
      ale kompletnie mi się ten opis nie zgadza... pewnie dlatego, że jestem
      napuszonym ignorantembig_grin
      • phokara A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 15:14
        Horoskopowo jest to znak mi przeznaczony (jeden z 3 - ale 2 pozostale juz
        wyeksploatowalam).

        Czy mozna zyskac na wadze? Czy tylko stracic?

        WAGI od-wagi! Zglaszajcie sie.
        • anybody1 Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 15:20
          byłam raz u wróżki (hi hi) i powiedziała mi że moim przeznaczniem jest rak,
          ryby lub skorpion smile
          ale pijana chyba była bo juz od dwóch lat powinnam być powtórnire zamęzna i
          mieć córę smile
          • kasia9873 Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 15:30
            Chodzisz do wróżki?
            Ja tez kilkanaście lat temu byłam u wróżki. Powiedziała, że mój mąż będzie miał
            imię zaczynające się na literę "J". Też się nie sprawdziło.
            • anybody1 Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 15:32
              nie! nie chodzę! raz byłam, zaraz po rozwodzie, w myśl zasady że w życiu trzeba
              spróbować wszystkiego smile
              • anja_pl Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 15:34
                anybody1 napisała:

                > nie! nie chodzę! raz byłam, zaraz po rozwodzie, w myśl zasady że w życiu
                trzeba
                >
                > spróbować wszystkiego smile

                dodała Ci wiary ? nadziei na przyszłość?
                jeśli tak, to bardzo dobra wróżka, poważnie
                wtedy to było dla Ciebie najważniejsze
                • anybody1 Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 15:53
                  muszę przyznać, że to był przełom w moim życiu. od tego dnia skończyły się
                  łzawe, samotne, dołujące wieczory z winem. wyszłam od niej
                  niesamowicie "naładowana" i z absolutną pewnością tego, co powinnam teraz
                  zrobić. tzn. ona mi nie powiedziała co mam robić, tylko nieświadomie (a może
                  świadomie, kto wie, w końcu to wróżka) potwierdziła jakieś tam moje
                  przemyślenia co do całej sytuacji.

                  ot, taka pani psycholog smile i tak samo droga smile zreszta moja koleżankę odesłała
                  do psychologa, nawet dała jej kontakt do swojej znajomej pani psycholog.
            • anja_pl Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 15:32
              kasia9873 napisała:
              >... Powiedziała, że mój mąż będzie miał
              >
              > imię zaczynające się na literę "J". Też się nie sprawdziło.

              a powiedziała który mąż?
              • kasia9873 Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 15:35
                Nie mówiła, że będę miała więcej niż jednego.
                Sądzisz Anju, że wróżba może się jeszcze spełnić?

                Ja raczej nie przewiduję ponownego zamążpójścia.
                • bezecnymen Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 16:27
                  gdybyś mogła to przwidzieć nie poszłabyś do wróżkitongue_out
                  • kasia9873 Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 16:31
                    Do wrózki poszłam z ciekawości. Trzeba w życiu wszystkiego spróbować. Co do
                    kolejnego zamążpójścia to wiem na pewno, że nie i wróżki nie maja tu nic do
                    tego.
                    • anybody1 Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 16:41
                      pamiętaj: nigdy nie mów nigdy! to na prawdę mądra zasada smile
                      • kasia9873 Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 16:44
                        Moje "nigdy" dla małżeństwa nie oznacza "nigdy" dla związku.
                        Uważam jedyne, że formalności są zbędne.
                        • anybody1 Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 16:47
                          ja też tak uważam. TERAZ. ale nie wiem co będzie.
                          a co, jeśli spotkasz kogoś, kogo bedziesz bardzo kochać i dla kogo to będzie
                          bardzo ważne?
                          • bezecnymen Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 16:48
                            no właśnie... zrezygnujesz z tej zasady dla Niego???
                          • kasia9873 Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 16:54
                            Wydaje mi się, że to kobiety bardziej dążą do tego, żeby wyjść za mąż, zapewnić
                            stabilizację sobie i dzieciom. Mężczyźni podchodzą do małżeństwa z większym
                            dystansem.
                            Generalnie ludzie tacy jak my, czyli po przejściach, są nieufni i z pewnością
                            dobrze się zastanowią zanim podejmą kolejną decyzję o zawarciu małżeństwa.
                            • anybody1 Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 16:59
                              generalizujesz.

                              zreszta zauważam ostatnio taki trend smile wśród swoich znajomych w okolicach
                              trzydziestki - chcą się ustatkować, założyć rodzinę ieć dzieci. nie wiem z
                              czego to wynika, ale to niejst pojedynczy przypadek. dla facetów to tez jest
                              ważne, tylko troszkę później i troszkę inaczej.

                              a poza tym przejścia przejściami, nieufność nieufnością, ale z miłości robi się
                              różne rzeczy. jeśli trzeba podpisać jakiś świstek, żeby uszcześliwić ukochana
                              osobę, to czy Twoje doświadczenia na prawdę mają to zniszczyć?

                              • anybody1 Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 17:00
                                o znajomych mężczyznach pisałam z tym trendem smile
                              • kasia9873 Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 17:13
                                Wydaje mi się, że ukochana osoba widząc, że nie chcę tych wszystkich
                                formalności nie będzie nalegąć. Bo przeciez ten "świstek" i tak niczego nie
                                zmieni między nami.
                                • anybody1 Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 17:14
                                  no tak, ale jak ustalicie kto ma pójść na kompromis? bo przecież w takiej
                                  sytuacji ktoś musi pójść. a skoro dla Ciebie to i tak nieważne...?
                                  • kasia9873 Re: Ale drążysz. 03.08.05, 17:23
                                    Jeżeli bardzo by nalegał pewnie w końcu dałabym sie przekonac. Ja wogóle jestem
                                    człowiekiem kompromisu i jeśli ktoś rzeczowo przedstawia swoje racje szanuję
                                    to.
                                    Ale to wszystko to tylko gdybanie.
                                    Jestem siedem lat sama i czuję, że tak już zostanie. Męzczyźni się mnie boją,
                                    bo myślą, że jestem poza ich zasięgiem (za bardzo wykształcona, za bardzo
                                    niezależna, a do tego jeszcze atrakcyjna fizycznie).
                                    • kocur.czarny Re: Ale drążysz. 03.08.05, 17:47
                                      Pacany. Czego sie boja? Moze tej bariery ktora budujesz dookola. Krotkowzroczni.
                                      Niech no tylko wyjde z dola.
                                    • anybody1 Re: Ale drążysz. 04.08.05, 09:40
                                      cholera. to prawda z tymi mężczyznami...
                                      jakoś tak to jest że oni doceniają to że kobieta jest inteligentna i
                                      niezależna, lubią z taką kobietą rozmawiać i spędzać czas, ale jeśli mają
                                      wybierać, to wybierają takie jakieś, jak ja to nazywam, rusałki. ciche, potulne
                                      dziewczątka. nie rozumiem tego.
                                      • kocur.czarny Re: Ale drążysz. 04.08.05, 09:57
                                        Tak naprawde to kobiety wybieraja.
                                        • anybody1 Re: Ale drążysz. 04.08.05, 10:02
                                          na prawdę w to wierzysz?
                                      • bezecnymen Re: Ale drążysz. 04.08.05, 09:58
                                        bo my mamy rozmaite kompleksysmile jednym z nich jest strach, że taka super-extra-
                                        lux niewiasta gdy tylko przestaniemy być pod jakimś względem atrakcyjni,
                                        zamieni nas na lepszy model....
                                        • anybody1 Re: Ale drążysz. 04.08.05, 10:05
                                          czyli idziecie na łatwiznę po prostu. bo przy super-extra-lux niewieście trzeba
                                          się postarac troszeczkę żeby utrzymać temperaturę i zakasować konkurencję smile
                                          • bezecnymen Re: Ale drążysz. 04.08.05, 10:15
                                            zawsze znajdzie się lepszy, ładniejszy, bogatszy, bardziej oczytany,
                                            wykształcony itd. mozna stawać na głowie i nic z tego..
                                            • anybody1 Re: Ale drążysz. 04.08.05, 10:18
                                              jaaaasne...
                                              tylko że ja przez 10 lat nie szukałam żadnego takiego, za to mój ex znalazł
                                              sobie lepszy model, nie oszukujmy sie, nieco mniej wykształcony, a juz na pewno
                                              mniej niezależny smile
                                              wymówki, wymówki...smile
                                              • bezecnymen Re: Ale drążysz. 04.08.05, 10:27
                                                jaaaaaasne
                                                a mąż naszej tutejszej koleżanki M to pewnie przestał ją dostrzegać i dlatego
                                                sobie znalazła innego....
                                                to działa w obie strony
                                                • anybody1 Re: Ale drążysz. 04.08.05, 10:32
                                                  jasne że działa w dwie smile
                                            • anja_pl Re: Ale drążysz. 04.08.05, 10:27
                                              jeśli się kocha, to żaden nie jest lepszy, ładniejszy, bogatszy, bardziej
                                              oczytany, wykształcony itd. i nie trzeba stawać na głowie, tylko dbać o tę
                                              miłość
                                              • anybody1 Re: Ale drążysz. 04.08.05, 10:31
                                                no właśnie, dbać trzeba i już smile tylko dwie strony muszą dbać.
                                              • bezecnymen Re: Ale drążysz. 04.08.05, 10:32
                                                > jeśli się kocha...
                                                ano właśnie, a jeśli się przestanie kochać, to ...poszukam se innego, innego,
                                                innego<nutki>
                                                • anybody1 Re: Ale drążysz. 04.08.05, 10:33
                                                  wybiórczo potraktowałeś tą wypowiedź smile
                                                  "dbać" tu było w zestawie z "kochać".
                                                • kasia9873 Re: Miłość trzeba pielegnować 04.08.05, 10:52
                                                  Trzeba dbać, aby rozwijała się wraz z nami, przechodziła przez wszystkie etapy
                                                  naszegop życia, ewaluowała. Dojrzewała wraz ze zmianami dokonującymi się w
                                                  naszym życiu.
                                                  Tak, abyśmy u schyłku swych dni potrafili kochać tak samo mocno jak na poczatku.
                                                  Jest to olbrzymi wysiłek i mozolna praca i potrzebna jest determinacja obu
                                                  stron.
                                                  • kocur.czarny Re: Miłość trzeba pielegnować 04.08.05, 14:49
                                                    Kasiu,
                                                    Jesli bede potrzebowal aby ktos wyglosil kilka gladkich zdan z ktorymi sie
                                                    wszyscy zgodza, zaakceptuja je, i beda klaskac po wysluchaniu, na pewno do
                                                    ciebie sie zglosze. Widac, ze jestes szefowa. Nie odbierz tego jako osobisty
                                                    przytyk. Ja tez podswiadomie zaczynam mowic tym jezykiem marketingowego
                                                    stratega, z ktorym wszyscy sie zgadzaja.
                                                    Wiesz jak nalezy pielegnowac?
                                                  • kasia9873 Re: Miłość trzeba pielegnować 04.08.05, 16:28
                                                    W związku z zamieszaniem w sąsiednim wątku i faktem, że wyszłam na blondynkę,
                                                    nie powinnam chyba na ten post odpowiadać, ale co tam powiem Ci co trzeba
                                                    robić, żeby miłość była żywa do końca.

                                                    1. Zaakceptować drugą osobę taką jaka ona jest. Wraz z jej wadami, ale przecież
                                                    również i zaltami.

                                                    2. Wszelkie problemy rozwiązywać w drodze kompromisu. I w sytuacjach spornych
                                                    przede wszystkim rozmawiać. Przedstawiac swoje racje i wysłuchać racji drugiej
                                                    strony.Nie upierać się w głupi sposób. Powiedzieć "przepraszam", jeśli jest się
                                                    winnym

                                                    3. Zadbać o wspólny czas. Dzieci są ważne, nawet bardzo, ale rodzice powinni
                                                    tez zadbac o czas tylko dla siebie. Wspólny wyjazd, choćby na 3 dni. Wyjście do
                                                    teatru. Miły wieczór we dwoje (dzieci wyekspediować do dziadków).

                                                    4. No i oczywiście sex. Jest bardzo ważną sferą naszego życia i musi być
                                                    satysfakcjonujący dla obojga.

                                                    To tak w dużym skrócie.
                                                  • anybody1 Re: Miłość trzeba pielegnować 04.08.05, 16:34
                                                    bardzo mądrze napisane smile
                                                    podpisuję się pod tym smile
                                                  • kocur.czarny Re: Miłość trzeba pielegnować 04.08.05, 16:39
                                                    Znowu zaczelas jak dyrektor. Gdybym byl nowym pracownikiem poszedlbym za toba
                                                    nawet w ogien. Jakie to proste.
                                                  • kasia9873 Re: Miłość trzeba pielegnować 05.08.05, 08:59
                                                    kocur.czarny napisał:

                                                    > Znowu zaczelas jak dyrektor. Gdybym byl nowym pracownikiem poszedlbym za toba
                                                    > nawet w ogien. Jakie to proste.

                                                    Czarny Kocurze nic nie jest proste. Życie jest zbyt spomplikowane, postępowanie
                                                    ludzi i motywy ich działania są bardzo często zagadką nie do rozwikłania.
                                                    Często nie rozumiemy zachowań najbliższych nam osób.
                                                    Ale to co musimy to nauczyć się analizować fakty i sytuacje, wyciągać z nich
                                                    złote myśli i zapisywać na kartce zawieszonej chociażby na drzwiach lodówki.

                                                    Co do skakania w ogień. Nie wymagam tego od pracowników. Traktuję ich jak
                                                    równych sobie partnerów. Dużo z nimi rozmawiam i to nie tylko na tematy
                                                    zawodowe. Szanuję ich i oni również szanują mnie.
                                                  • tachazit Re: Miłość trzeba pielegnować 04.08.05, 16:47
                                                    Bez podlizywania i głaskania wink chciałabym się podpisać pod poniższym obiema
                                                    rękami i nogami. Myślę, że w moim małżeństwie staraliśmy się głównie
                                                    aby "spełniony był" punkt 2 - ten o kompromisach. Reszta legła w zarodku ;-(

                                                    kasia9873 napisała:

                                                    > W związku z zamieszaniem w sąsiednim wątku i faktem, że wyszłam na blondynkę,
                                                    > nie powinnam chyba na ten post odpowiadać, ale co tam powiem Ci co trzeba
                                                    > robić, żeby miłość była żywa do końca.
                                                    >
                                                    > 1. Zaakceptować drugą osobę taką jaka ona jest. Wraz z jej wadami, ale
                                                    przecież
                                                    >
                                                    > również i zaltami.
                                                    >
                                                    > 2. Wszelkie problemy rozwiązywać w drodze kompromisu. I w sytuacjach spornych
                                                    > przede wszystkim rozmawiać. Przedstawiac swoje racje i wysłuchać racji
                                                    drugiej
                                                    > strony.Nie upierać się w głupi sposób. Powiedzieć "przepraszam", jeśli jest
                                                    się
                                                    >
                                                    > winnym
                                                    >
                                                    > 3. Zadbać o wspólny czas. Dzieci są ważne, nawet bardzo, ale rodzice powinni
                                                    > tez zadbac o czas tylko dla siebie. Wspólny wyjazd, choćby na 3 dni. Wyjście
                                                    do
                                                    >
                                                    > teatru. Miły wieczór we dwoje (dzieci wyekspediować do dziadków).
                                                    >
                                                    > 4. No i oczywiście sex. Jest bardzo ważną sferą naszego życia i musi być
                                                    > satysfakcjonujący dla obojga.
                                                    >
                                                    > To tak w dużym skrócie.
                        • hela74 Re: A czy jest tu jakas meska WAGA? 03.08.05, 18:15
                          Nasz sposób myslenia jest bardzo podobny, teraz paralizuje mnie sama myśl o
                          tym, że miałabym kiedykolwiek wychodzić po raz drugi za mąż, chociaż znam wiele
                          osób po przejściach, które tak mówiły, a teraz są w drugim małżeństwie.
                          Po przeczytaniu jednak mojego horoskopu- w horoskopy nie wierzę- sądzę, że nie
                          bedę nigdy więcej postawiona przed takim dylematem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka