Dodaj do ulubionych

Są pozytywy

30.08.05, 00:36
Gdzieś przeczytałem, że po rozpadzie małżeństwa (bądź poważnego
niesformalizowanego związku) warto zastanowić się nad tym: z czego
zrezygnowało się w trakcie trwania związku, a do czego można wrócić będąc
singlem. Wiem już co to jest u mnie.
Kiedy urodziła mi się córeczka próbowałem jeszcze czasem zagrać z kolegami w
piłkę. Ale moja żona miała mi te wyjścia za złe. Zrezygnowałem więc z gry,
choć z pewnym żalem. No i tak sie składało, że przez bite 6 lat nie zagrałem
ani razu.

Ale od niedawna gram znowu !!! I cieszę się jak dzieciak ! Dziś wróciłem z
tej gry (gramy w dużej hali) zmęczony, trochę poobijany, ale straaaasznie
zadowolony smile Ech, odmłodniałem o kilka lat wink W środę gramy znowu !

Śpijcie mocno, dobranoc !!!
Obserwuj wątek
    • akacjax Re: Są pozytywy 30.08.05, 06:27
      Czyżbym miała narty kupić? Ostatni raz byłam w sezonie zimowym przed ślubem,
      potem m. nie miał ciągot do takich sportów, a samej z maluchami na szyji...no i
      przestałam jeździć...
      A może już niedługo będę blisko miała całoroczną górę...no, należy się
      zastanowić...
      • bezecnymen a ja 30.08.05, 07:17
        wróciłem do mojej ukochanej....siatkówkibig_grin
        akurat powstawała liga oldboyów, skrzyknęło się paru chłopa i gramybig_grinDDDDD
        nawet mamy sukcesy <dumny jak paw bezecny> drugi rok z rzędu mamy drugie miejsce
        pewnego miłego wieczorka koleś się rozmarzył i zaproponował by na sparring
        zaprosić żeńską reprezentację Polski!!!!!! noooooooooooo dalej na ten temat nic
        pisać nie bedętongue_outtongue_outtongue_out
        • vertigo5 Akacja, bezecny !!! Bingo !!! 30.08.05, 07:32
          Tak trzymać ! Jest juz piłka nożna, siatkówka, narty (Akacja sezon się zbliża
          nieubłaganie !). Ciekawe co inni forumowicze uprawiają ? Czy ktoś się np.
          przyzna do udziału w powożeniu zaprzęgami czterokonnymi ? Albo do trójboju
          siłowego ?
          Ech, jeszcze niedawno jedynym sportem jaki ja uprawiałem były szachy wink
          • anja_pl Re: Akacja, bezecny !!! Bingo !!! 30.08.05, 07:39
            a ja chyba wrócę do żagli...
            • bezecnymen Re: Akacja, bezecny !!! Bingo !!! 30.08.05, 08:04
              bardzo dobrze anjusmile ty na żagle a my z vertigo parę partyjek przy pigwówce i
              oczku, po którym będą pływać małe żagielkibig_grin
              ciekawe, czy ktoś przyzna się, że uprawia dziesięciobój pościelowy?tongue_out
              • anja_pl Re: Akacja, bezecny !!! Bingo !!! 30.08.05, 08:17
                bezecny, przecież vertogo piłke nożną, a Ty siatkówkę wink
                mam siatke do badmigtona, może zagralibyscie w niego ? wink

                a żagłoweczke w oczku....
                lepsze to niz krasnale w ogrozie ;-P
          • angii jazda konna :-)) 30.08.05, 11:22
            Ja zanim poznałam mojego byłego małżonka trenowałam skoki przez przeszody i
            troszkę ujeżdzenie + brałam udział (z powodzeniem zresztą) w różnego rodzaju
            zawodach. Niestety do tak intensywnych treningów po kilka godzin dziennie juz
            nie wrócę, bo praca nie pozwala i w ogóle warunków brak. A zaprzęgiem również
            powoziłam, tylko 2-konnym smile)
            • bezecnymen Re: jazda konna :-)) 30.08.05, 12:14
              baba z wozu......
              big_grinDDDDDDDDDDDDD
    • undyna Re: Są pozytywy 30.08.05, 09:02
      zawsze lubiłam jeździć na festiwale muzyczne, raczej nie Opole, bardziej takie
      spędy rockowe, folkowe, regge do tego wrócilam, tego lata byłam aż trzy razy,
      zawsze też lubiłam jeździć na łykend nad wodę i też sobie jeżdżęsmile
      • scrivo Re: Są pozytywy 30.08.05, 09:12

        Dzieki, Vertigo, za taki optymistyczny wątek.
        Nareszcie ktoś nie jojczy ale bierze tego byka za rogi i daje mu kopa w d...
        I mnie przyszło na myśl to, czego żal, z czego zrezygnowałam.
        Na doktorat moze już za późno ale do brydża i kursu włoskiego wracam zdecydowanie. Szczególnie włoski, wdrażam od przyszłego tygodnia.
        ZAś z tobą i bezecnym na oczkiem u ani pigwówkę sączyć to rzecz z której trudno byłoby zrezygnować gdyby kiedyś...
        • bezecnymen Re: Są pozytywy 30.08.05, 11:05
          ale bierze tego byka za rogi i daje mu kopa w d...
          doszedłem do wniosku, że vertigo ma nieco dłuuuugie nogi... przeciętny byk
          bowiem ma rozmiary niezbyt dogodne do jednoczesnego trzymania za rogi i kopania
          w d...tongue_out
          brydżyk scrivo? jakim grasz językiem? może by tak zebrać czwórkę przy tej
          pigwówce? stół by polewał........ fontanna szemrała...... komary cieły w
          dupsko.... fajnie byłobysmile
          • anja_pl Re: Są pozytywy 30.08.05, 12:04
            bezecnymen napisał:

            > brydżyk scrivo? jakim grasz językiem? może by tak zebrać czwórkę przy tej
            > pigwówce? stół by polewał........ fontanna szemrała...... komary cieły w
            > dupsko.... fajnie byłobysmile

            no dobra to kto do tego brydżyka?
            fontanna szemrze, tylko komary powoli znikają...
            nie wiem czy Ci to bezecny odpowiada, bo kto bedzie cięł Cie w d.. tongue_outtongue_outtongue_out

            jak będzie czwórka ustalimy termin big_grin
            • bezecnymen Re: Są pozytywy 30.08.05, 12:16
              możesz Ty anju jeśli masz ostre narzędzietongue_out
              • anja_pl Re: Są pozytywy 30.08.05, 12:22
                pisałam juz kiedyś, że mam trzy ostre, porządne sekatory...tongue_outtongue_outtongue_out
                • bezecnymen Re: Są pozytywy 30.08.05, 12:24
                  sekatorem się obcina.............. o Boże!!!!!
                  ja mówiłem o cięciutongue_out
                  • anja_pl Re: Są pozytywy 30.08.05, 12:27
                    a to nie to samo ???????????? ;p
                    • bezecnymen Re: Są pozytywy 30.08.05, 12:32
                      oczywiście że nie to samotongue_out
                      • anja_pl Re: Są pozytywy 30.08.05, 12:35
                        zatem dla Ciebie poszukam pilnika tongue_out
                        może być?
                        • bezecnymen Re: Są pozytywy 30.08.05, 12:44
                          skąd wiesz że mam taką szorstką pupcię???
                          • anja_pl Re: Są pozytywy 30.08.05, 14:12
                            bezecnymen napisał:

                            > skąd wiesz że mam taką szorstką pupcię???

                            big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                            myślałm raczej o iglakach, czy ak im tam, bo maja ostre czubki tongue_outtongue_outtongue_outtongue_outtongue_out
    • kasiar74 Re: Są pozytywy 30.08.05, 10:25
      ja tez zaczełam sie spowrotem ruszać, dużo czytać, i po prostu cieszyc sie
      żcyciem. Od lutego jestem z mężem i dalej robię te wszystkie rzeczy, mąz zaczał
      jeździc na rowerze bo lubi(ja i córka czasami sie zabierami z nim), przeciez
      małżenstwo nie powinno byc kara ani więzieniemsmile))
      • kocur.czarny Jak mawial 30.08.05, 11:18
        pewien profesor z Krakowa "najwazniejsze w zyciu jest jezdzic na nartach". Nie
        zgadzam sie z nim do konca, bo jest pare innych pieknych zajec jak na przyklad
        zeglowanie. W stosunku prawie-ex do moich sportowych wyjsc byly sprzecznosci: Z
        jednej strony oficjalne przyzwolenia, z drugiej niewerbalnie wyrazana zlosc.
        Podobna do tej gdy wolalem jezdzic sam na nartach. Sam - tzn. przez pare chwil
        sam, bo wiekszosc czasu i tak uczylem dzieciaki. Z dobrym skutkiem bo starszy
        juz mnie przegania na tyczkach. Cudowne uczucie.
    • hela74 Re: Są pozytywy 30.08.05, 11:11
      Ja zaczęłam prowadzić bardziej kulturalne życie: teatr, koncerty itd. Dużo
      więcej czytam, zapisałam się na kurs angielskiego-piewrszy egzamin mam już za
      sobą.
      W chwili obecnej przygotowuję się do doktoratu. Jak widać moja zmiana ze
      sportem ma niewiele wspólnego sad
      Chyba kupię rower i zacznę jeździć z córką na rowerze...
      • kasiar74 Re: Są pozytywy 30.08.05, 11:16
        tak teatr też od czasu do czasu aktualnie odwiedzam, ogolnie wyszłam z marazmu,
        ide na studia podyplomowe smile))) moj maz wrocil na studia ma pierwszy rok za sobą
        • hela74 Re: Są pozytywy 30.08.05, 11:32
          Bardzo się cieszę Kasiu smile
      • bezecnymen Re: Są pozytywy 30.08.05, 12:21
        pani doktorantka na koncert w kreacji od Diora i na rowerze??????? chyba chcę
        to zobaczyćbig_grin
        • hela74 Re: Są pozytywy 30.08.05, 13:42
          więcej wyobraźni, bezecny, więcej wyobraźni wink
          • bezecnymen Re: Są pozytywy 30.08.05, 14:24
            nie powinienem sobie pozwalać....zaraz mi się jakieś bezeceństwa cisnątongue_out choćby
            to, co by to był za widok gdyby tak rąbek koktailowej, jedwabnej kiecy wkręcił
            się w łańcuchbig_grinDDDDD
    • afryka75 Re: Są pozytywy 30.08.05, 11:33
      Kiedy ex mnie rzucił zapisalam się na naukę pływania. O pływaniu marzyłam całe
      życie, ale jakoś nigdy nie zdobyłam się na spróbowanie.
      I zamierzam pojechac jeszcze na kurs Wen Do. smile
      I w końcu moge spać przy otwarytm oknie. Bo mi jest zawsze gorąco, a exowi było
      zawsze zimno :p
      Na razie tyle, ale wierzę, ze znajdzie sie jeszcze mnóstwo pozytywów.
      • kvinna1 Jak pieknie pomarzyc:))) 30.08.05, 11:44
        A my kiedys razem jezdzilismy na nartach - ostatnie 4 lata, ja pilnuje firmy, a
        mąż uczy dzieci jazdy. Zakładając ze sie nam uda byc razem dalej, w tym roku
        nie odpuszcze nart, pewnie juz nie pamietam. A na ten weekend, zaprosze Go na
        wspolne nurkowanie.
        A w dalszej perspektywie moze wreszcie kupie sobie rower, taką "damkę" z
        wygiętą ramą i koszykiem z przodu, zawsze o takim marzyłam! Bede w nim wozic
        owoce i wino na piknik! Zresztą, jak nie bedziemy razem, tez bede to robic!
    • vertigo5 brawo braci forumowa :-) 30.08.05, 12:35
      Jakże cieszą takie wątki gdzie przeważają optymistyczne, pozytywne posty !
      Ja jestem zadowolony w dwójnasób, bo - nie chwaląc się oczywiście - jam ten
      wątek powołał do życia big_grinDD












      • mindsailor Re: brawo braci forumowa :-) 30.08.05, 12:44
        ja robie, to co przed i w trakcie małzeństwa. noo, może trochę więcej. chodzę
        na basen, fitness, jeżdżę na rowerze, wyjeżdżam na weekendy za miasto, chodzę
        do kina. nauczyłam sie jeździć na nartach, uczę się na desce.
        chyba niezła ze mnie egoistka, że nie potrafię z niczego "swojego" zrezygnować,
        będąc z kimś w związkusad
      • libra22 Re: brawo braci forumowa :-) 29.03.06, 15:48
        To ja się dopiszę pierwszy razsmile
        Mogę słuchać głośno radia, kiedy chcę.
        Mogę wejsć do komputera nawet w nocy i nikt nie warczy.
        Nie muszę się dopasowywać do niczyich humorów.
        Wychodzę czasem z koleżankami potańczyć.
        Zaczęłam podyplomówkę pomimo nawału zajęć i problemów z organizacją czasu (jak
        to samotna matka) i jestem z tego dumnasmile

    • e07 Re: Są pozytywy 30.08.05, 13:09
      Rower jest wielce OK. Teraz też jeżdżę, ale raczej po pieczywo do sklepu. Po
      rozwodzie, może odżyję i uda mi sie pojechać na jakiś dłuższy rajd w Polskę, z
      ludźmi, którzy też to lubią
    • kuragan Re: Są pozytywy 01.09.05, 13:23
      A ja kupilam samochod...

      ja wiem, to moze drastyczne porozwodowe posuniecie no i mialam farta, ze akurat
      mialam oszczednosci do wydania.

      mam prawo jazdy, ale jezdzic nie umiem. samochod odbieram jutro lub w
      poniedzialek. Troszke sie bede bac chyba na poczatku, ale niezalezna kobieta
      mam byc i sama swoja d... tak dokad trzeba dowioze. Ot co.
      • afryka75 Re: Są pozytywy 27.03.06, 16:14
        Odnalazłam wątek, który swego czasu bardzo mi się podobała smile
        Myślę, że warto go odświeżyć smile

        Tak więc nawiązując do pozytywów- mój ex jest człowiekiem, którego wiele rzeczy
        nudzi i wielu rozrywek nie lubi.
        Gdybym nadal z nim była, wczorajszą niedzielę spedziłabym z nim w domu (wiem,
        ze nie chciałby nigdzie iść, bo po co, a ze mna i tak by się nudził). A tak, to
        całe popołudnie jeżdziłam z koleżanką na lodowisku na łyżwach big_grin
        Cały czas przyłapywałam się na tym, że uśmiech nie schodzi mi z twarzy.
        Wyszalałam się, upociłam, zganiałam za wszystkie czasy. I choć po upadkach dziś
        cały dzień robię sobie okłady na zbite kolana, to czuję się świetnie big_grin
        • tachazit Re: Są pozytywy 27.03.06, 17:05
          Ja zaczęłam znowu chodzić na dyskoteki, bo uwielbiam tańczyć, i bez opamiętania
          uprawiam flitr towarzyski.
    • kruszynka301 Re: Są pozytywy 27.03.06, 18:08
      - ja po raz PIERWSZY w życiu w wieku 26 lat wybrałam się na dyskotekęwink),
      - tylko pomiędzy pierwszym mężem a drugim mogłam włóczyć się do rana po krakowskich pubach, i nie spać 24 h na dobę,
      - no i oczywiście w końcu doszłam do tego, że umawiałam się ściśle na kilka godzin - tak potrafiłam spotkać się z kilkoma jednego dniawink)). Mąż do tej pory się ze mnie śmieje, a ja zawsze byłam świetna w organizowaniuwink.
      • lizy Re: Są pozytywy 27.03.06, 19:02
        Hurra! Wreszcie bede miala dobry sex....
    • maheda góry... 27.03.06, 20:38
      Ja wróciłam w góry. Już nie co dwa tygodnie, na dwa dni, tylko raczej kilka
      razy w roku, na dzień, czasem na dwa.
      Ale cieszy mnie to - nie macie pojęcia, jak bardzo smile
      • to.ja.kas Re: góry... 27.03.06, 23:25
        A ja zaczęłam :
        jeździć konno
        nurkować
        strzelać
        wedkować
        jeździć na rolkach
        jeździc na nartach
        ........ kurcze, Afryka dzieki za podniesienie tego wątku smile))) Uświadomiłam
        sobie jak mi teraz fajnie. Po raz kolejny zdaje sobie sprawe jak to czasem
        rozwód dobrze robi smile))
        • ladyhawke12 Fajny wątek 28.03.06, 06:55
          Super wątek, ja wróciłam dołyżew, rolek, i na rower chetniej teraz wsiąśc,
          basen, no i oczywiście zawsze chciałam nauczyć się grać w bilard, i teraz "
          gram" z kolegami z pracy, są wyjścia na piweczko, i włóczenie po księgarniach,
          mogę do woli oglądać horrory, i Agathe Christy, nikt mi nie nudzi że znowy.Poza
          tym mogę wreszcie ubierać się jak chce, i pozwalać sobie od czasu do czasu na
          małe szaleństwo z frywolna bielizną, ech życie jest piekne
          • maheda Christie? :) 28.03.06, 07:46
            Też ją lubię - mam w domu kilka jej książek, reszta dochodzi okresowo z
            biblioteki wink Chyba wszystko przeczytałam po sto razy.
            No i jeszcze czytam Chmielewską, którą, jak czytałam przy Eks, to słyszałam, że
            takie gnioty czytam i bym się wstydziła wink
            • ladyhawke12 Christie? :) 28.03.06, 08:02
              Mam wszystkie jej książki, a teraz wychodzi kolekcja filmów, mniam z Davidem
              Suchet w roli Hercule Poirota, mogę spokojnie je oglądac nawet po kilka razy, to
              cudonie nie słyszec słow, gnioty, znowy, a co to własciwie ma byc itp...Wogóle
              lubie czytac, siąśc sobie z podwinietymi nogami zrobic cherbatke i czytać.
              • to.ja.kas Re: Christie? :) 28.03.06, 10:14
                Lubię bardzo Chmielewską. Uwielbiam książki. I teatr. Teatr p[okochałam po
                rozwodziesmile Czyli kolejny plus. A Chmielewska na babskiego bluesa
                niezastąpiona smile
                • ladyhawke12 Re: Christie? :) 28.03.06, 10:48
                  Dziewczyny ja to chyba nie taka jakas jestem nie lubie Chmielewskiej itp...
                  ksiazek, Zawsze wolalam sobie jaks ksiazeczke bardziej techniczna poczytac, lub
                  jakas prase techniczna.
                  • anja_pl Re: Christie? :) 28.03.06, 12:21
                    nie przepadam za Chmielewską, kiedys w jakims wątku pisałam,że wszytskie
                    ostatnie jej ksiązki to sa pisane na szybki, na kolanie, wg tego samego schematu
                  • maheda Re: Christie? :) 28.03.06, 12:54
                    Książek i prasy technicznej, to ja mam dość z racji wykształcenia i pracy wink
                    Odpocząć lubię przy czymś "odmóżdżającym" smile
                • joasia69 Re: Christie? :) 28.03.06, 11:14
                  uwielbiam Chmielewską!
                  Gdy mam totalnego doła właśnie po nią sięgam....wtedy mi lepiej smile)

                  Czytam wasze wątki i myślę sobie...
                  Mam wrażenie, jakby większość z Was była przez swoich eks... więziona,
                  ubezwłasnowolniona.
                  Nikt z Was nie napisał, czego Wam brakuje.
                  A mi brakuje....
                  Brakuje mi czasu dla siebie. Brakuje mi faceta. Brakuje seksu, miłości,
                  czułości. Męczy mnie to, że nie mogę tak po prostu wyjść z domu, zamknąć drzwi
                  i nie musze sie martwić kto będzie się zajmował moimi dziećmi.
                  Oczywiście wiele zyskałam po rozwodzie. Zyskałam spokój. Wiele razy myślałam,
                  czy postąpiłam słusznie podejmując decyzję o rozstaniu. Wiem, że tak.
                  Nie brakuje mi mojego eks-męża.
                  Brakuje mi partnera, który najzwyczajniej w świecie będzie ze mną i z moimi
                  dziećmi.
                  I nawet jeśli robię 100 różnych rzeczy, któych nie robiłąm wcześniej, to
                  brakuje mi kogoś, kto te rzeczy będzie robił ze mną.
                  Tego mi brakuje.....

                  pozdrawiam smile
                  • ladyhawke12 Joasiu 28.03.06, 13:23
                    Mnie brakuje straconego bezpowrotnie czasu, co do wiezienia i ubezwłasnowolniona
                    to tak bylo, nie mozna bylo sie usmiechnac na ulicy bo juz podrywam, wyjscie z
                    wydzialem na piwo czy jaks inna impreze integracujna laczylo sie z pozniejszymi
                    awanturami ze napewno zdardzilam itp.., nie chce mi sie pisac.

                    Ja z racj zawodu i wyksztalecnia tez jestem techniczna, ale jak jestem zmeczona
                    to czytam to co lubie czyli jakas ksiazke zmojej dziedziny to mnie odpreza, poza
                    tym lubie siegnac po cos czego do tej pory nie czytalam, ostatnio ciagle wpada
                    mi w rece pismi " Morza , statki i okrety". Co do odmozdzajacej literatury
                    strasznie mnie irytuje i zamiast sie uspokoic to sie denerwuje ze bzdury
                    pisza.No i masz tu babo placek.
                    • maheda Co człowiek 28.03.06, 21:16
                      to oryginał wink
                      I tak jest właśnie fajnie smile
                  • kruszynka301 Joasiu 28.03.06, 21:45
                    Joasia napisała:
                    "Brakuje mi czasu dla siebie. Brakuje mi faceta. Brakuje seksu, miłości,
                    > czułości. Męczy mnie to, że nie mogę tak po prostu wyjść z domu, zamknąć drzwi
                    > i nie musze sie martwić kto będzie się zajmował moimi dziećmi."

                    Joasiu, czas po rozstaniu spróbuj traktować jako okres przejściowy, wtedy jest łatwiej czerpać z tego przyjemnośćwink. To jest czas tylko wyłącznie dla siebie, dla własnych przyjemności - teraz muszę przecież wszystko uzgadniać z mężem, nie mogę sobie pozwolić np na szaleństwo zakupowe (co wcześniej było dla mnie normą) - pieniądze przecież są wspólne. Wspólny jest też czas, wspólne wakacje, czyli ciągłe kompromisy, i konieczność liczenia się ze zdaniem drugiej osoby.

                    Oczywiście, że bycie w związku dla większości osób jest stanem naturalnym, jednak czasami z rozrzewnieniem wspominam okres samotnośći - mąż równieżwink.
                    • joasia69 Re: Joasiu 28.03.06, 23:02
                      napisałaś:
                      wspólny czas, wspólne wakacje, (...) koniecznośc liczenia się ze zdaniem
                      drugiej osoby....
                      tego właśnie mi brakuje smile
                      brakuje tego, że sama muszę o wszystkim decydować, a czasami bardzo bym chciała
                      aby ktoś zadecydował za mnie....

                      to nie jest tak, że jest mi źle!
                      po prostu paru "drobiazgów" brakuje mi smile
                      • julka1800 Re: Joasiu 30.03.06, 15:32
                        Czytam wasze wątki i myślę sobie...
                        Mam wrażenie, jakby większość z Was była przez swoich eks... więziona,
                        ubezwłasnowolniona.
                        Nikt z Was nie napisał, czego Wam brakuje.
                        A mi brakuje....
                        Brakuje mi czasu dla siebie. Brakuje mi faceta. Brakuje seksu, miłości,
                        czułości. Męczy mnie to, że nie mogę tak po prostu wyjść z domu, zamknąć drzwi
                        i nie musze sie martwić kto będzie się zajmował moimi dziećmi.
                        Oczywiście wiele zyskałam po rozwodzie. Zyskałam spokój. Wiele razy myślałam,
                        czy postąpiłam słusznie podejmując decyzję o rozstaniu. Wiem, że tak.
                        Nie brakuje mi mojego eks-męża.
                        Brakuje mi partnera, który najzwyczajniej w świecie będzie ze mną i z moimi
                        dziećmi.
                        I nawet jeśli robię 100 różnych rzeczy, któych nie robiłąm wcześniej, to
                        brakuje mi kogoś, kto te rzeczy będzie robił ze mną.
                        Tego mi brakuje....."

                        Joasiu, ujęłaś to super smile
                        Przyznam sie ze tez ze w czasie malżeństwa nie czulam sie jakoś "zniewolona", i
                        nie wyobrażam sie zeby tak moglo być. jasne, nie biegalam na spotkania z
                        koleżankami jak w czasach panieńskich, nie flirtowałam i nie robilam wielu
                        innych rzeczy, ale to chyba oczywiste..
                        Wakacje ustalalismy razem, czas wolny - tu bylismy zgodni co gdzie i jak chcemy
                        robić, zakupy dla siebie robilam takie jak zawsze, on chodzil na tenisa beze
                        mnie z kumplami i bylo ok. jak chcialam obejrzec lzawy film w TV on najczesciej
                        wtedy przejmowal opieke nad synem, ja nie wchodzilam mu w ekran gdy lecial mecz
                        itd.
                        I to co Joasia napisała, mi tez brakuje mezczyzny, czułości, tego by ktoś od
                        czasu do czasu powiedzial: "Ty siedz tu, odpoczywaj przyniose Ci herbate, ja to
                        zrobię". Wyjscia z domu bez koniecznosci załatwiania wczesniej nianki. Ot tak.

                        A to ze wieczorami moge chodzić w samych ...majtkach .. no przeciez robilam to
                        tez przy EX meżu smile))))

    • yashka Szpilki, mini i rozpuszczone włosy 28.03.06, 13:20
      to mam "na plus" (eks bywał bardzo zazdrosny), a na minus - brak seksu i
      mężczyzny, do którego mogę się przytulić. Pozdrawiam
      • brzoza75 bycia sobą mi brakowało kiedyś 29.03.06, 16:51
        palenia papierosów,bo powiem rodzicom
        kieliszka wina , bo Ty to alkoholiczka jesteś
        wieczornych spacerów, bo zmęczony jestem
        wakacji razem spędzonych, bo pracuję
        ogladania moich filmów, bo leci ROCKY VI po raz setny
        czytania książek, nie masz dla mnie czasu bo czytasz książki
        czytania gazet, ale Ty dziwne gazety czytasz
        spotkań z przyjaciólmi, nie masz dla mnie czasu
        i długo by wymieniać tego mi nie brakuje, teraz mam to na co dzień i odżywam,
        jakiś czas temu pisałam, że kogoś poznałam, owszem , ale wiem na 100% , że jak
        dla mnie to za szybko, znowu czekam na "księcia z bajki",
        małżeństwo było dla mnie jak ubezwłasnowolnienie, niejednokrotnie słyszałam,
        jesteś moją własnością, tego mi nie brakuje, ale brakuje tego co napisała
        Joasia,żeby ktoś podjął choć raz za mnie decyzję smile raz plssmile
        • libra22 no tak-pierwszy wpis 29.03.06, 19:42
          i wskoczył nie tam gdzie trzebasmile

          Dodam jeszcze, że jak czasem myślę, że mam problem z tym co zrobić z synem,
          kiedy musze gdzieś iść lub muszę coś zrobić w domu, a jego trzeba jeszcze
          dopilnować, to przypominam sobie, że jak miałam męża w domu, to też był problem
          tylko że wtedy byłam bardziej zdenerwowana, bo myślałam, że mogę liczyć a nie
          mogła.
          Teraz jest jasna sytuacja.
          Czasem aż rozpiera mnie poczucie wolności i możlwiości (nawet jeśli czasem
          bardzo brak kogoś do przytulenia i do łóżka)
          • 374.4w Re: no tak-pierwszy wpis 29.03.06, 22:29
            piękny ten wątek...
            zaczęłam znowu czytac ksiązki, przeczytałam po raz drugi wszysko! o Boyu-Żeleńskim
            , w tzw. Miedzyczasie wyszły nowe pozycje, byłam kilka razy w górach-przez 10lat
            małżeństwa nie dało się iść ani raz(Z Krakowa!!!),
            słucham muzyki, którą lubię (teraz Prońko mam na uszach)
            Kuż kiedys coś tu pisałam, ale nie przywitałam się, wiec witajcie. Jestem 2 lata
            po rozwodzie, od roku mieszkam sama z synem, czyli de facto rok po rozwodzie.
            Jeszcze nie wiem co dalej. Na pewno dobrze zrobiłam, że odeszłam. I mam
            nadzieje, że spotkam dobre męskie serce, które zrozumie, przytuli i będzie ze
            mną. Potworem nie jestem.
            • lizy do 374.4w 30.03.06, 23:05
              a jak syn reaguje, tez szczesliwy jak mama? co mu powiedzialas?
              • 374.4w Re: do 374.4w 02.04.06, 10:41
                nic mu nie musiałam mówić. Też miał dość awantur, bicia, wyzwisk, ogólnego
                chaosu. Do ojca chodzi w soboty ok.11, wraca w niedz. ok 17. Czasami przychodzi
                trochę rozkojarzony, musi się uspokoić, poukładać. Z ojcem rozmawia na tematy
                neutralne. Nie czuje u niego wsparcia.
                Nie jest idealnie-syn chodzi do psychologa, jest tona prpblemów z nim i ze soba
                samą też.
                Ale jest dobrze.
        • joasia69 Re: bycia sobą mi brakowało kiedyś 30.03.06, 08:31
          mogę siedzieć do północy i nikt nie pyta dlaczego smile
          mogę chodzić rozczochrana pod domu i 21.00 i wiem, że i tak nikt na mnie krzywo
          nie spojrzy smile
          nie musze kombinować, jak ukryć kupiony kolejny krem "dla super młodych
          kobiet" smile
          robię malutkie zakupy....i tak zawsze okazuje się, że kupiłam za dużo smile
          na obiad gotuję 4 ziemniaki a i tak okazuje się, ze zostaje coś na dokładkę smile
          mogę nic nie robić i tylko najwyżej dzieci spytają co robię smile a ja mogę
          odpowiedzieć "NIC!" i nikt na mnie krzywo nie patrzy smile
          ....i jeszcze dużo bym mogła wymieniać smile)))

          ale tego o czym pisałam wcześniej brakuje mi....ale co tam....smile))
          • ba_mala Re: bycia sobą mi brakowało kiedyś 30.03.06, 10:13
            A ja naraszcie nie jestem krytykowana...wieczorkiem wlaczam komputer,maluje
            pazkoncie i nikt nie komentuje,ze mu lakier smierdzismile
            Slucham muzyki,ktora kocham, robie sobie pyszna kanapke z gora majonezu-i nikt
            nie mowi "jak mozna jesc takie swinstwo"???Robie to co lubie, i nie musze sie z
            tym ukrywac, to sie nazywa moje malutkie szczesciesmile
    • ani_ta Re: Są pozytywy 30.03.06, 15:34
      Odkrycie pozytywnych stron bycia singlem , świadczy o tym , jak trudno żyć w
      zwiazku.
      • tachazit Re: Są pozytywy 06.04.06, 17:40
        No właśnie, podpisuję się pod tym.
        Ostatnio spotykam się z kimś, i odkrywam, że niezwykle trudno jest mi
        rezygnować z ulubionych zajęć, którymi tak obficie wypełniłam sobie życie po
        rozstaniu z mężem. No, po prostu trudno zrezygnować z własnej samotności i
        niezależności. A czas jest ograniczony i trzeba wybrać.
        Dlatego myślę, że najlepiej wiązać się z kimś, kto ma podobne zainteresowania,
        lubi robić to samo, i w takim związku nie trzeba rezygnować z niektórych
        ulubionych zajęć
    • martus22 Re: Są pozytywy 31.03.06, 15:40
      Cóż. ja uprawiałam karate smile potem dziecko, ale jak córcia miała 4 miesiące
      próbowałam wrócić do tego sportu. Niestety już wtedy (prawie 7 lat temu)mój mąż
      był przeszkodą, tzn. jego brak pomocy przy dziecku oraz chorobliwa zazdrość.
      Obecnie nie mam żadnych dodatkowych własnych przyjemnosci w życiu. Do karate
      próbowałam wracać jeszcze 2 razy - za każdym razem z tym samym skutkiem - po 2
      tygodniach wymówki były nie do zniesienia. Ale... mam nadzieję, ze po rozwodzie
      uda mi się wrócić !!! Co prawda moze to potrwać jeszcze z rok, bo dopiero
      złożyłam pozew, a sprawa nie jest prosta. Jednak jestem dobrej mysli i już w
      wyobraźni jestem wolna.
      • ladyhawke12 Re: Są pozytywy 03.04.06, 10:13
        i wszystkiego najpozytywniejszego, oby Ci sie udalo wrocic do karate, bedzie
        latwiej odreagowac emocje.
    • 374.4w Re: i zaczęłam się smiać 04.04.06, 20:45
      no w końcu mogę się śmiać, nie z kogoś, tak poprostu z radości na przykład.
      Przdtem nie wolno było...
      Az trudno mi uwierzyć, że jeden człowiek może tak stłamsić drugiego. A
      drugi(druga?) się da.
      Rozumiem ludzi, którzy tkwią w takich związkach, rozumiem=znam stan, który
      uniemozliwia im jakikolwiek ruch, który by to zmienił. Na to trzeba nadludzkiej
      siły. Mnie sie udało.
    • czekolada72 Re: Są pozytywy 06.04.06, 13:41
      Czytam sobie ten watek i z jednej strony rwe sie do dopisania, ze : kupilam
      sobie autko takie jakie chcialam, nie musialam liczyc sie z opinoia malzonka, a
      bylaby ona zdecydowanie odmienna wink ; znowu mam psiaka - jw ; odzywiam sie z
      Mała "po babsku" itd itp z drugiej strony - w trakcie malzenstwa porezygnowalam
      z masy zajec typu wspinaczka, wloczega po gorach, narty, cos tam jeszcze - ale
      totak naprawde nie bylo spowodowane tym, ze malzonek powioedzial "po moim
      trupie" - to raczej bylo ogolna sytuacja rodzinno-materialna, faktem istnienia
      malego dziecka - wraz z rozwodem uklad rodzinny sie zmienil, dziecko duze -
      moge wrocic do czesci zajec, ale wrocilabym byc moze i wtedy, gdybym byla nadal
      zona, z drugiej zas strony - do czesci nie wroce, niezaleznie od stanu
      cywilnego, bo jestem za stara i juz!
      a pozytyw, ktory wlasnie odkrylam - nigdy nie bede wdowa smile)
      • joasia69 Re: Są pozytywy 06.04.06, 14:07
        jejku!
        a ile masz lat, że piszesz ze za stara jesteś??
        na co za stara???
        • czekolada72 Re: Są pozytywy 07.04.06, 13:37
          No jakby nie bylo - jest roznica miedzy dziewczyna 20letnia a baba ktora
          skonczyla parelat temu 30 wink
          Do tego - mimo wszystko gdzies we lbie kołacze sie, ze jak sobie za bardzo
          poszaleje (na nartach, w wodzie, w gorkach itp) i padne (no dobra, cegłowka w
          drodze do pracy tez mnie moze zabic) i padne trupem - to dziecko zostaje
          polsierota

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka