normaalka
26.10.05, 22:51
Jak przetrwaliście czas przed rozwodem? Z konieczności przebywam z mężem w
jednym mieszkaniu. Niestety, nie należy do dżentelmenów i nie oszczędza mi
żadnej złośliwości. Wszystko jest dobrym pretekstem aby mi przypiąć łatkę,
przy czym komentuje,że przecież nie mówi i nie robi nic złego, a ja
zwyczajnie się czepiam. To, że wniosłam sprawę o rozwód, traktuje jak kiepski
żart. Podobnie rzecz ma się z wyprowadzką. On w to po prostu nie nie wierzy,
do niego to nie dociera. Kiedy mu to uświadamiam robi się wściekły,
napastliwy, wygłasza umoralniające przemówienia. Najgorsze jednak są do
zniesienia próby słodkiego przekupstwa: obłudna troska, całowanie w rękę i
tym podobne zagrywki. Czy znacie sposób, żeby w takiej atmosferze przetrwać w
zdrowiu psychicznym jeszcze kilka miesięcy? Nie mam się dokąd wyprowadzić,
muszę kupić mieszkanie, takie na całe życie. To trochę się przeciągnie. Kto
ma podobne doświadczenia, może się do mnie odezwie.