Dodaj do ulubionych

A jak przed

26.10.05, 22:51
Jak przetrwaliście czas przed rozwodem? Z konieczności przebywam z mężem w
jednym mieszkaniu. Niestety, nie należy do dżentelmenów i nie oszczędza mi
żadnej złośliwości. Wszystko jest dobrym pretekstem aby mi przypiąć łatkę,
przy czym komentuje,że przecież nie mówi i nie robi nic złego, a ja
zwyczajnie się czepiam. To, że wniosłam sprawę o rozwód, traktuje jak kiepski
żart. Podobnie rzecz ma się z wyprowadzką. On w to po prostu nie nie wierzy,
do niego to nie dociera. Kiedy mu to uświadamiam robi się wściekły,
napastliwy, wygłasza umoralniające przemówienia. Najgorsze jednak są do
zniesienia próby słodkiego przekupstwa: obłudna troska, całowanie w rękę i
tym podobne zagrywki. Czy znacie sposób, żeby w takiej atmosferze przetrwać w
zdrowiu psychicznym jeszcze kilka miesięcy? Nie mam się dokąd wyprowadzić,
muszę kupić mieszkanie, takie na całe życie. To trochę się przeciągnie. Kto
ma podobne doświadczenia, może się do mnie odezwie.
Obserwuj wątek
    • akacjax Re: A jak przed 27.10.05, 15:44
      No to ja jestem dobrym kompanem do tego tematu, ja jestem po a nadal ex. nie kwapi się do wyprowadzki. Mieszkanie moje, on zameldowany w nim i tylko eksmisja lub wskazanie innego lokalu daja szansę na pozbycie się go, jeżeli nie wyniesie się sam.

      Od ubiegłego roku prawie nie rozmawiamy, czasami wiele dni nie powie nawet słowa, czasami nadaje, ze zostawi mnie ze ścianami-ja już prawie na to sie zgadzam-byle poszedłsmile

      U mnie w ubiegłym roku gdy przelała się czara goryczy-wystąpiłam o alimenty. To go wkurzyło, wydzwaniał po rodzinach, jaka to jestem...
      Przeczekałam w tej atmosferze kilka miesięcy, złożyłam pozew o separację bez orzekania i on sie na to na szczęście zgodził.
      Gdy rozpoczynał do mnie jakieś wyrzuty-ucinałam-twoje opinie już mnie nie interesują i wychodziłam do pokoju.
      Każde z nas osobno gotuje(od roku), a sprzatam ja-no uzytych naczyń przez niego-nie myję, ale resztę kuchni tak-bo jemu nic nie przeszkadza, korzysta ze wszystkiego, nie płaci nic.

      W Twoim przypadku m. może się na rozwód nie zgodzić, czy masz argumenty na swój pozew?
      Czy mieszkasz w jego mieszkaniu?
      Do rozwodu potrzebny jest zupełny i trwały rozkład małżeństwa pod względem fizycznym, gospodarczym, uczuciowym. Bez tego nie ma podstaw do rozwodu.

      • tricolour Mam pytanko. 27.10.05, 19:35
        Twój facet za nic nie płaci. Drań.

        Czy chcesz go jakoś zmusić do płacenia ZA SIEBIE? Czy bedzie dalej niebieskim
        ptakiem?

        Bo jak chcesz, to podsuwam niezły pomysł: zmieniasz zamki. To też Twoje
        mieszkanie i masz prawo tak zrobić. Jak zapyta, to powiesz, że zgubiłas klucz.
        Faceta cholera weźmie, że nie ma jak wejść i pewnie poczeka na Ciebie...

        Żeby go jeszcze bardziej wkurzyć... poinformuj pracodawcę mężusia, że szykujesz
        komornika za zaleganie w opłatach... tylko poinformuj - wszak kłopoty
        pracownika, to kłopoty firmy.

        Cholera weźmie exa, że ktos sie dowiedził jaki z niego sukinsyn...
        • akacjax Re: Mam pytanko. 27.10.05, 19:47
          Jeżeli zmienię zamki przyjdzie z policją i muszę go wpuścić-takie prawo. Nie mogę nie dać mu kluczy, bo wyjdzie i drzwi nie zamknie.
          Gdy się nie wyniesie(jeszcze nawet nie ma papierów z sądu, więc zaczekam z miesiąc) będę dążyć do eksmisji lub (gdyby tamto się okazało nie do zrobienia-ponoć to trudne, gdy gość grzeczny) przeprowadzę podział majatku i z tego(bo to daje trochę grosza) kupię mu kąt zastępczy w jakimś slamsie. Czyli wskażę zastepcze mieszkanie.
          Z tym niepłaceniem to oliwy dolała sędzina, bo ja o to wystąpiłam, a ona do niego, to się pan wyprowadzi, a on: no muszę. I skończyło się bez nakazu płacenia. A apelacja tylko w tym temacie nie opłacała mi się.

          Ma nakaz zmiany pokoju-no muszę chyba sama te jego rzeczy przenieść, bo on się nie kwapi. Czekam aż obydwaj synowie będa w domu-będzie przeprowadzka do mniejszego pokoju. I to wszystko odbywa się w ciszy, sąsiedzi by nie powiedzieli o nim teraz jednego złego słowasad
        • akacjax P.S. 27.10.05, 19:50
          Nie mogę w pracy zniechęcać do niego szefa. Bo go zwolni, a wtedy bye, bye alimenty. Bo m. zarobi na czarno, ale ja tego nie wyegzekwuję.
          Póki ma kadry i strach wpisu obciążenia wypłaty, póty ja mam szansę by dokładał do dzieci.
          • tricolour Moim zdaniem sama sobie szkodzisz. 27.10.05, 19:56
            Albo rybka, albo pipka.

            Albo rozwód i spadaj gościu, albo tłumaczenie faceta i robienie tak, by mu było
            dobrze.
            A facecik sobie gwiżdże na wszystko...
            • akacjax Re: Moim zdaniem sama sobie szkodzisz. 27.10.05, 20:11
              To jest cena jaka płacą ludzie uczciwi i praworządni w tym państwiesad
              Ja nie zostawiam tego, ja tylko rozkładam w czasie.
              Uwierz mi, on może mi tak dopiec, że ja z płaczem opuszczę mieszkanie. A on zostanie.
              Już mam dość, że olewa porządki, nie mówię o przykładzie dla synów. Ale mam nadzieję, że niedługo coś drgnie. Teraz nawet nie mam czym się przed ew. policją okazać, bo czekam na potwierdzony papier z sądu-liczę, że lada dzień przyślą. Tak mówili.
              Poza tym nie mogę wszystkich moich zamiarów opisać na forum, bo nie ułatwię podczytujacym nas draniom przygotowania lini obrony.
              • tricolour Nie ma linii obrony... 27.10.05, 20:23
                ... wbrew prawu. Jak Ci drań będzie chciał dopiec, to użyj policji. Kilka
                notatek słuzbowych i bedzie juz ślad.
                • akacjax Re: Nie ma linii obrony... 27.10.05, 23:02
                  A jak udowodnię policji, że jest złośliwy, że brudzi, przecina kable ze złości, gdy on powie, że wymyślam, on cichy i spokojny-zrobi ze mnie wariatkę.
                  To nie takie proste. Poza tym wszystkim sie wydaje, że policja taka chętna do współpracy.
                  Myślę, że moja metoda jest lepsza.
        • normaalka Re: Mam pytanko. 27.10.05, 21:52
          tricolour napisał:

          >... poinformuj pracodawcę mężusia, że szykujesz
          > komornika za zaleganie w opłatach... tylko poinformuj - wszak kłopoty
          > pracownika, to kłopoty firmy.
          >
          > Cholera weźmie exa, że ktos sie dowiedził jaki z niego sukinsyn...
          Jak trafi na zaciętą bestię, to zatnie się w uporze i złości. W ten sposób może
          nie przewalczyć dziada, tylko doprowadzi do eskalacji nienawiści.
          • tricolour Pytnako 2 27.10.05, 22:00
            Czy szukamy bestii zaciętej?

            Czy szukamy drogi rozwiązania problemu?
            • normaalka Re: Pytnako 2 28.10.05, 13:25
              Oczywiście to drugie, lecz w dalekiej perspektywie, gdyby trzeba było iść z
              exem na noże. Może nie będzie tak źle. Ale i to warto wziąć pod uwagę.
      • normaalka Re: A jak przed 27.10.05, 21:48
        akacjax napisała:

        > No to ja jestem dobrym kompanem do tego tematu, ja jestem po a nadal ex. nie
        kw
        > api się do wyprowadzki. Mieszkanie moje, on zameldowany w nim i tylko
        eksmisja
        > lub wskazanie innego lokalu daja szansę na pozbycie się go, jeżeli nie
        wyniesie
        > się sam.
        >
        > Od ubiegłego roku prawie nie rozmawiamy, czasami wiele dni nie powie nawet
        słow
        > a, czasami nadaje, ze zostawi mnie ze ścianami-ja już prawie na to sie
        zgadzam-
        > byle poszedłsmile
        >
        > U mnie w ubiegłym roku gdy przelała się czara goryczy-wystąpiłam o alimenty.
        To
        > go wkurzyło, wydzwaniał po rodzinach, jaka to jestem...
        > Przeczekałam w tej atmosferze kilka miesięcy, złożyłam pozew o separację bez
        or
        > zekania i on sie na to na szczęście zgodził.
        > Gdy rozpoczynał do mnie jakieś wyrzuty-ucinałam-twoje opinie już mnie nie
        inter
        > esują i wychodziłam do pokoju.
        > Każde z nas osobno gotuje(od roku), a sprzatam ja-no uzytych naczyń przez
        niego
        > -nie myję, ale resztę kuchni tak-bo jemu nic nie przeszkadza, korzysta ze
        wszys
        > tkiego, nie płaci nic.
        To głupio zabrzmi, nie chciałabym Cię dotknąć, ale to budujące, że ktoś ma
        jeszcze gorzej niż ja.
        > W Twoim przypadku m. może się na rozwód nie zgodzić, czy masz argumenty na
        swój
        > pozew?
        > Czy mieszkasz w jego mieszkaniu?
        > Do rozwodu potrzebny jest zupełny i trwały rozkład małżeństwa pod względem
        fizy
        > cznym, gospodarczym, uczuciowym. Bez tego nie ma podstaw do rozwodu.
        Przewidzialam, że mogę nie uzyskać rozwodu bez orzekania o winie, bo szanowny
        małżonek stwierdzi w sądzie, że jemu jest dobrze. Wtedy wniosę sprawę o
        orzeczenie jego winy (inna kobieta). Według adwokata mam go na patelni.
        Dodatkowo mogę zyskać trochę czasu i dodatkowy argument za zorganizowaniem
        sobie warunków do życia. Z własnościowego mieszkania na nasze nazwisko nigdy
        się go nie pozbędę. Muszę się wyprowadzić, żeby żyć normalnie.
        • akacjax Re: A jak przed 27.10.05, 23:07
          Udowodnisz winę-rozumiem masz świadków. A sąd orzeka o mieszkaniu, gdy wspólne może nakazać sprzedanie lub zamianę na dwa. (Znam taki przypadek).
          Ale masz adwokata, pewnie cos poradzi, tym bardziej, że z wymyślaniem nie powinien mieć ani problemów, ani skrupułów, skoro orzeczenie winy, to m. zwróci Ci za adwokata.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka