Dodaj do ulubionych

Lektury dla Nas

06.01.06, 10:53
Czy mozecie polecic cos do poczytania, jak sie pogodzic z bolem po stracie,
po rozwodzie, jak zobaczyc pozytywy nowej sytuacji?
Moze kogos natchnela jakas ksiazka, dodala sil i otuchy?

Czytal ktos moze "Rozwód. Jak go przeżyć?" Jakuba Jabłońskiego?

Pozdrawiam.

Obserwuj wątek
    • tachazit Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 11:15
      To zdecydowanie nie w temacie, chociaż też dotyczy czytania wink.
      Wyciągnęłam od mamy taką książkę: WITCZAK Jerzy, Mężczyzna szuka miłości.
      Warszawa, 1990. Wczoraj wieczorem miałam wieczór analizy i podsumowań
      ostatnich wydarzeń w moim życiu i zaczęłam wertować to wydawnictwo, a w
      szczególności interesujący mnie rozdział dotyczący zdrad małżeńskich.
      Już było ze mną tak dobrze, już zaczęłam wierzyć że ułożę sobie życie, już
      zaczęłam otwierać się na ludzi, kiedy doznaję załamki, bo czytam w książce
      powyższej, że obecnie wiele samotnych kobiet decyduje się na związek z żonatym,
      ponieważ statystycznie rzecz ujmując mają małe szanse na poznanie kogoś
      wolnego. W takim związku mają zapewnioną potrzebę intymności, bliskości i
      (względnego) bezpieczeństwa. Istnieje podobno bardzo duże prawdopodobieństwo
      tego, że kobieta, która rozwodzi się w wieku 35 lat nie znajdzie dla siebie
      partnera do końca życia. To wszystko oczywiście z powodów demograficznych,
      statystycznych i pragmatycznych.
      Nie powiem że się załamałam, ale smutna prawda na mój temat dotarła do mnie.
      No, dotarła.

      Może faktycznie poczekam aż zmieni mi się stan hormonów, zanim kolejny raz
      wezmę się za lekturę takich rzeczy?
      • porucznikk Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 12:38
        Samotność nie jest złym wyborem, ale rozstanie z córcią...to ponad moje siły.
        Coby sie stało, gdyby bez mojej opieki dotknęło ją nieszczęście...Nigdy bym
        sobie tego nie darował, karę wymierzyłbym sobie sam. Tak ją zakotwiczyłem,
        wiadomo jakie są egzaltowane panienki. Ona wie, ze nie jestem tchórzem.
        Wybrałbym mniejsze zło.
        Wróciłem do exy. A niech mi podskoczy, odejdę.
        por.
        • akacjax Hej i tak cicho o powrocie? 06.01.06, 12:44
          To chyba dobra wiadomość.
          Jak to było:super-udany związek kobiety i mężczyzny jest luksusem, bez luksusów można żyć-
          Powodzenia nawet w mniej luksusowym życiusmile
          • porucznikk Re: Hej i tak cicho o powrocie? 06.01.06, 20:48
            Pożyjemy, zobaczymy, co wyjdzie. Mam przetartą drogę odwrotu i metę. Kiedy
            jednak pomyślę o córci, ogarnia mnie strach. Ona tak bardzo mnie potrzebuje, że
            nawet nie przypuszczałem, że mozna aż tak. Co do żony, dla dobra idei pogoniła
            drugiego. Myślę, że na dobre jej się odechciało i tego i ewntualnych następców.
            por.
        • zwierciadlo0 Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 12:57
          Czy ja dobrze rozumiem wrociles do Ex, zeby byc blizej corki? Ok, nie mam
          dzieci,ale jestem w stanie sobie ta tesknote wyobrazic (tesknie do
          nienarodzonego? moze juz psychiatra mnie uleczy tylko?).
          Buziaki.
          • marika.a Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 13:27
            Polecam "Życie w radości" Sanaya Roman
            Książka, która przygotowuje do zmian.
            Jak osiągnąć równowagę wewnętrzną, spokój emocjonalny, pewność siebie
            i bardziej doceniać siebie.
            • zwierciadlo0 Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 13:44
              Ale to zycie w radosci po rozwodzie, czy tak ogolnie?
              • porucznikk O forum 06.01.06, 20:51
                Studiowałem Wasze forum i dzięki niemu zdobyłem taką wiedzę jakiej nie dałoby
                mi ukończenie 3 fakultetów z nauk ścisłych. Dobrze, że jest.
                por.
              • marika.a Re: Lektury dla Nas 07.01.06, 18:04
                Ogólnie, czytając tę książkę na pewne rzeczy należy patrzeć troszkę z
                przymrużeniem oka. Generalnie ja odnalazłam dla siebie sporo cennych rad,
                wskazówek.
        • tricolour Jeżeli wróciłeś... 06.01.06, 13:11
          ... do ex dla "dobra" dziecka, to nie jest to żadne dobro - krzywda wręcz dla
          niej gdy widzi nieszczęśliwych rodziców.
          Dodatkowo jeżeli ma świadomość takiego faktu (powrotu dla jego "dobra") to każdy
          Wasz konflikt grozi wielkim poczuciem winy u dziecka. No i strachu, że przez nie
          znów sie rozchodzicie...
          • zwierciadlo0 Re: Jeżeli wróciłeś... 06.01.06, 13:12
            Tricolour, bardzo madre to co napisalas!
          • akacjax Re: Jeżeli wróciłeś... 06.01.06, 13:15
            Czytałam niedawno, że taki powrót może być jednak budujący dla dziecka, przeciez dzieci chcą by rodzice byli razem. Jest nadzieja, że kiedyś doceni, ze to dla niej.
            A na drugiej szali: i jak teraz będzie-próba powalczenia o normalność, czy chłód, lodowatość, krzyki, kłótnie, niezgoda? Po takim życiu dzieci mówią: już lepiej gdyby byli osobno.

            Wybór należy do Was, może pokażesz żonie nasze forum?
            • porucznikk Re: Jeżeli wróciłeś... 06.01.06, 21:08
              akacjax napisała:

              > Czytałam niedawno, że taki powrót może być jednak budujący dla dziecka,
              przecie
              > z dzieci chcą by rodzice byli razem. Jest nadzieja, że kiedyś doceni, ze to
              dla
              > niej.
              Nie ma takiej świadomości i nie chcialbym, żeby o tym wiedziała. To byłby
              nadmierny ciężar.
              > A na drugiej szali: i jak teraz będzie-próba powalczenia o normalność, czy
              chłó
              > d, lodowatość, krzyki, kłótnie, niezgoda? Po takim życiu dzieci mówią: już
              lepi
              > ej gdyby byli osobno.
              Jeśli nam się nie powiedzie, może powie, że lepiej się rozejść, ale wtedy nasze
              rozstanie zniesie dużo łatwiej. Zrozumie, że dłużej nie sposób żyć według
              starego, błędnego modelu. To poniekąd będzie jej decyzja. Za kilka lat istnieje
              inna możliwość, że to ona nas zostawi, już dziś wspomina o usamodzielnieniu.
              > Wybór należy do Was, może pokażesz żonie nasze forum?
              Myślałem o tym, ale ona jest ciągle zajeta: fryzjer, manicure, krawcowa.
              Zresztą nie ma potrzeby potrzeby, wystarczę, że ja jestem współredaktorem i
              wiernym czytelnikiem.
          • porucznikk Re: Jeżeli wróciłeś... 06.01.06, 20:59
            tricolour napisał:

            > ... do ex dla "dobra" dziecka, to nie jest to żadne dobro - krzywda wręcz dla
            > niej gdy widzi nieszczęśliwych rodziców.
            Pracujemy nad tym, abyśmy oboje mieli powód do uśmiechu.
            > Dodatkowo jeżeli ma świadomość takiego faktu (powrotu dla jego "dobra") to
            każd
            > y
            > Wasz konflikt grozi wielkim poczuciem winy u dziecka.
            Córcia nic nie wie o istotnym motywie. Jest szczęśliwa, gdy w domu jesteśmy
            oboje. Sądzi, że założyliśmy okres próbny, w którym się sprawdzimy jako
            małżeństwo albo nie.
            > No i strachu, że przez ni
            > e
            > znów sie rozchodzicie...
            Dziecko nigdy nie miało wrażenia, że ma jakiś udział w naszych wojnach. No,
            może przez chwilę, bo moja żona jest porywcza i nie najmądrzejsza. Córka jest
            uprzedzona, że może się cała historia powtórzyć. W razie czego będzie jej
            łatwiej. Ostatnio nawet sugerowała, że wolałaby mieszkać ze mną. Pokrętna
            kobieca natura...Cóż, córka...eh..
            por.
      • maggie11 Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 13:30
        Ksiazka sprzed 10-ciu lat, moze od tamtej pory cos sie zmienilo?
        Mam nadzieje, bo jak nie to do konca zycia bede sama. Zanim sie rozwiode bede
        miala 32 lata, potem czas na leczenie ran i moje szanse spadaja do zera sad(((
        • tachazit Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 14:25
          Ba, nie sprzed 10-ciu, ale nawet sprzed 15-tu. Obawiam się, że od tego czasu
          nie zaszło wiele zmian demograficznych, które mogłyby nam sprzyjać. A może
          jednak jest więcej rozwodów.
          Maggie, ja w lutym skończę 33.
          Jak myślisz, jakich facetów możemy poznać?
          Jestem nawet gotowa zmienić pracę, po to żeby znaleźć się w środowisku bardziej
          sprzyjającym poznawaniu ludzi.
          • tricolour Przede wszystkim szanuj siebie... 06.01.06, 14:46
            ... a na pewno zwrócisz uwagę.

            Faceci w odpowiednim wieku nie szukaja kociaka, słodkiej idiotki, uosobienia
            seksu, zarozumialca, chodzącej głupoty, dziwki, madonny, uczonej profesorki itp..

            Szukaja odpowiedniej mieszanki wymienionych cech smile
          • maggie11 Tachazit. 06.01.06, 14:56
            Mozemy poznac rozwodnikow. Bo niestety jestem zdania, ze jak facet w pewnym
            wieku jest ciagle sam to cos z nim nie tak.
            Tez sie zastanawiam nad zmiana pracy zwlaszcza, ze pracuje z jeszcze-mezem w
            jednej firmie.
            A tak z zycia - to przeciez jest duzo par po drugim lub nawet trzecim slubie.
            Nie mozemy traktowac danych statystycznych jak wyroku, prawda?
        • porucznikk Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 21:11
          Może to dziwne, ale ja sie nigdy nie bałem samotności, może dlatego że przy
          żonie doszedłem do znacznej wprawy w tej dziedzinie. Samotność nie jest zła,
          kiedy się jest samemu. Znacznie gorzej, gdy jest się samotnym we dwoje, a nie
          daj Boże w trójkącie.
          por.
    • z_mazur Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 13:47
      Polecam "Kiedy partner odchodzi" niemieckiej autorki niestety w tej chwili
      jestem w pracy i nie pamiętam nazwiska. Jak w googlach wrzucisz tytuł na pewno
      znajdziesz.
      Ja ją kupiłem na allegro poniżej 10 zł.
      Książka jest świetna. Autorka (psychoterapeutka) sama przeżyła porzucenie i to
      się czuje podczas lektury. Świetnie oddane sa emocje targające porzuconą osobą.
      Książkę czyta się o tyle trudno, że jest brutalnie szczera. Ponieważ ja jeszcze
      cały czas walczę o mój zwiazek więc po przejrzeniu odłozyłem ją, jeszcze mam na
      nią czas ale i tak dowiedziałem się paru przykrych ale prawdziwych rzeczy.

      Pozdrawiam
      • zwierciadlo0 Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 15:06
        Autorka jest Doris Wolf, dziekuje.
      • porucznikk Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 21:18
        z_mazur napisał:

        > ja jeszcze
        >
        > cały czas walczę o mój zwiazek
        Przestań walczyć, przemów ludzkim głosem, mów o tym, co do niej czujesz i o
        sobie: prawdę, prawdę. Kobiety miekną jak wosk pod wpływem takiej taktyki, ale
        na wodzy trzymaj łzy, nadmierne korzenie się, klękanie, bo nie wiadomo, co ona
        z tym zrobi. Tak tylko piszę, nie znam Twojej żony.
        por.
    • vertigo5 Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 15:11
      Hmmmm, ja raczej nie jestem szczegolnym zwolennikiem poradników typu "jak
      zmienic swoje zycie", "jak zdobyć pieniadze" czy "jak poradzić sobie z
      odejściem partnera".
      Lepszym antidotum na problemy (także te okołorozwodowe)są ludzie, znajomi,
      kontakty, wyjścia gdziekolwiek... .
      Dla mnie taka właśnie "terapia" była najlepsza.
      Trzymaj się Zwierciadło!
      • maggie11 Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 15:19
        vertigo5 napisał:

        > Lepszym antidotum na problemy (także te okołorozwodowe)są ludzie, znajomi,
        > kontakty, wyjścia gdziekolwiek... .

        Tylko jak nie zameczyc znajomych swoim nieszczesciem, kiedy czlowiek tylko o
        tym potrafi mowic? Ja sie boje, ze przegne mimo dywersyfikacji. Dlatego tez
        chodze do terapeutki, ktorej place za to, ze wyslucha i madrze doradzi mimo, ze
        nie jest to psycholog.
        • vertigo5 Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 15:34
          Wiesz maggie, ja też chodziłem do terapeuty i uważam że bez sensu
          wydawałem pieniadze. Znacznie lepsze efekty (przyzwoite samopoczucie, dystans)
          dawało mi wejście między ludzi a nie zamykanie się i odgradzanie murem od życia.
          I to wcale nie o to chodzi, żeby znajomych zadręczać swoimi kłopotami. Chodzi o
          zwykłe wyjścia, zwykłe pogaduchy, jakies wypady do knajpy, na mecz itp.
          Starałem się ( i staram) robic to na co w małżeństwie nie miałem czasu. Teraz
          mam właśnie więcej czasu na kontakty z kolegami, odświeżyłem parę starych
          znajomości... . I mimo tego, że moje wyobrażenia o zyciu w rodzinie runęły i
          są historią to nie uważam, że świat się skończył... .
          3 maj się !
          • porucznikk Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 21:22
            vertigo5 napisał:

            > Znacznie lepsze efekty (przyzwoite samopoczucie, dystans)
            > dawało mi wejście między ludzi a nie zamykanie się i odgradzanie murem od
            życia
            > .
            > I to wcale nie o to chodzi, żeby znajomych zadręczać swoimi kłopotami. Chodzi
            o
            >
            > zwykłe wyjścia, zwykłe pogaduchy, jakies wypady do knajpy, na mecz itp.
            > Starałem się ( i staram) robic to na co w małżeństwie nie miałem czasu. Teraz
            > mam właśnie więcej czasu na kontakty z kolegami, odświeżyłem parę starych
            > znajomości... .
            Tak właśnie wyobrażałem sobie moje życia jako singla.
            por.
        • porucznikk Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 21:20
          maggie11 napisała:

          > Dlatego tez
          > chodze do terapeutki, ktorej place za to, ze wyslucha i madrze doradzi mimo,
          ze
          >
          > nie jest to psycholog.
          A jakiej jest profesji?
          • maggie11 Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 22:11
            Terapeuta NLP czyli neuroprogramowania lingwistycznego. Zanim do niej trafilam
            nie wiedzialam nawet, ze cos takiego istnieje.
    • nangaparbat3 Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 21:51
      "Dobre zycie w pojedynke" chyba się to nazywało, autora nie pamietam, wydał
      Santorski.
      Nie zachwyciło mnie, ale na pewno na temat.
      • zwierciadlo0 Re: Lektury dla Nas 06.01.06, 22:36
        Tyle ze ja nie mysle o zyciu w pojedynke a o pogodzeniu sie po stracie, po
        rozstaniu.
        • maheda Re: Lektury dla Nas 07.01.06, 13:19
          Zwierciadełko - spójrz w zwierciadełko i odpowiedz Sobie - jak długo jeszcze
          zamierzasz płakać nad mlekiem rozlanym wiele lat temu?
          To nie pomoże ani Tobie, ani nikomu innemu. A Eksowi na pewno nie zaszkodzi ani
          nie popsuje nawet humoru wink
          PO CO więc? Hę?
          • zwierciadlo0 Re: Lektury dla Nas 07.01.06, 13:24
            No wlasnie jedno co przychodzi mi do glowy to....to ze ja nie potrafie znosic
            porazek? Ambicja?sad
            Od zawsze wszystko szlo po mojej mysli, no prawie wszystko...do czasu
            malzenstwa zakonczonego rozwodem. Ciezko mi to jakos zaakceptowac, ze to fakt
            dokonany i nieodwracalny.
            • tricolour Hehe... mamy Cię. 07.01.06, 13:30
              A właściwie sama się masz. Kolejna perfekcjonistka!

              To nie ambicja, to rozdęte ego tak boli. Jak mogło sie stać, że mi małżeństwo
              sie rozleciało? Głupsze koleżanki są sczęśliwe, a ja nie... uuuuuuuuu.

              Rozleciało i już, a jak bedziesz dalej tak marudzić, to zostaniesz sama do konca
              życia, bo faceci nie chcą bawić dzieci tylko kochają dojrzałe kobiety.
              • zwierciadlo0 Re: Hehe... mamy Cię. 07.01.06, 13:34
                Bingo, z tym perfekcjonizmemsad Cholera to nie jest dobre? Pytam retorycznie.
                Ja wlasnie nie jestem dzieckiem (chyba?). Na zewnatrz silna, w pracy dowodzaca,
                w domu teraz juz zupelnie inna. Choc bylam tez glowa w zwiazku i Ex powtarzal,
                ze nie daje sobie pomoc, bo jestem za silna dla niego. A ja czulam wprost
                przeciwniesad
                Jak zejsc poziom nizej?
                • tricolour Normalnie. 07.01.06, 14:04
                  Na poziom niżej schodzi sie normalnie, a jak sie pytasz, to lipa z tym
                  perfekcjonizmem.... tongue_outP

                  NIE MUSISZ byc silna, NIE MUSISZ wszystkim dowodzić i tak dalej aż do znudzenia.
                  MOZESZ przyjść nieusmiechnieta, znudzona, nieumalowana i tak dalej aż do znudzenia.

                  Słuchać ludzi, prosić o pomoć a przede wszystkim:

                  !!!!!!!!!!!!!!!!!! NIE UDAWAĆ !!!!!!!!!!!!

                  Bo jak będziesz udawała, to oszukasz ludzi i zostaniesz sama. Jak teraz.

                  • zwierciadlo0 Re: Normalnie. 07.01.06, 14:48
                    Ale ja nie mam przeczucia ze udawalam!!! ze oszukiwalam!! Ja zostalam taj
                    wychowana, wpajano mi to do glowy od zawsze. A teraz kiedy sie sypnelo, to
                    czuje ze to inna rzeczywistosc. Jak to powiedzial moj kumpel: Ej Mloda, gdzie
                    Ty masz jaja?
                    • tricolour No to podziękuj... 07.01.06, 15:31
                      ... rodzicom za wychowanie i wpajanie zasad, że zawsze jesteś najlepsza. A jak
                      podziekujesz, to i tak to niczego w Twoim życiu nie zmieni.

                      Hm... Ty naprawdę stawiasz tak dziecinnie i naiwnie problem? Że nie masz
                      przeczucia, że nie udawałaś? Przecucia nie masz, a dalej udajesz, bo silna i
                      władcza kobieta w "rzeczywistości", a tutaj zagubiona i poplątana? Jaka jesteś
                      naprawdę?

                      Czas na wielkie odkrycia...
                      • zwierciadlo0 Re: No to podziękuj... 07.01.06, 15:48
                        Nie zapominaj, ze najlepsza obrona jest atak. Nie ma tu nic wspolnego z
                        udawaniem.
                        • tricolour Hehehe... 07.01.06, 16:02
                          Nie musisz mi pokazywać ostrych pazurków.

                          Możesz posłuchać, jak wyglądasz z boku i jak Cie postrzegam. Możesz z tych
                          obserwacji zrobić uzytek. Możesz nie zrobić nic, albo wiedzieć lepiej.

                          Decyzja i konsekwencje należą do Ciebie.
                          • porucznikk Re: Hehehe... 07.01.06, 19:11
                            Moja żona robiła mi tysiące uwag, aż doprowadziła do tego, że się wyłączyłem.
                            Jej i mój błąd zaciążyłby na całej rodzinie. Spróbujemy od nowa, elastycznie.
                            por.
                          • nangaparbat3 Re: Hehehe... 08.01.06, 00:40
                            Tri, pozwól, ze sie wtrącę.
                            Moja najlepsza, od dziecka, przyjaciółka, jest perfekcjonistką. Stąd wiem, ze
                            ten typ opisałeś bezbłędnie, byłam pełna podziwu czytając.
                            Ale jest jeszcze gorzej - ona chce to zmienić, wie, ze jest źle, właściwie
                            wszystko rozumie - i nic, ale to nic się nie udaje.
                            Ona wie, jak wszystko, ale to wszystko POWINNO być, przebiegać - także nasze
                            spotkania, kontakty. Jeśli odbiegaja od tego, co ona sądzi na ten temat, w ten
                            czy inny sposób daje mi odczuć, że nie spełanim jej oczekiwań - i wiesz, ja
                            wymiekam, tak sie nie da żyć. I unikam kontaktów, bo nie ma m siły do
                            przyjaźni, w której nie czuję się swobodnie, w której wciąż jestem - w bardzo
                            subtelny, ale i bezwzględny sposób - rozliczana np. z liczby i kolejności
                            (która kiedy do ktorej - jest obowiązek zachowania symetrii) telefonów.
                            Jest to okropne, bo naprawdę jest ona dla mnie bardzo ważną osobą, wiem, że
                            naprawdę bardzo cierpi, ze naprawdę chce to zmienić - i wszystko do d...
                            Mam nadzieje, ze u Zwierciadła to wszystko łagodniejsze, że łatwiej sie bedzie
                            z tym perfekcjonizmem uporać...
                      • porucznikk Re: No to podziękuj... 07.01.06, 19:08
                        To o czym piszemy najwyraźniej się spaja.
                        por.
                  • vertigo5 cytat ku przestrodze ;-) 07.01.06, 21:26
                    tricolour napisał:

                    > Na poziom niżej schodzi sie normalnie, a jak sie pytasz, to lipa z tym
                    > perfekcjonizmem.... tongue_outP
                    >
                    > NIE MUSISZ byc silna, NIE MUSISZ wszystkim dowodzić i tak dalej aż do
                    znudzenia
                    > .
                    > MOZESZ przyjść nieusmiechnieta, znudzona, nieumalowana i tak dalej aż do
                    znudze
                    > nia.
                    >
                    > Słuchać ludzi, prosić o pomoć a przede wszystkim:
                    >
                    > !!!!!!!!!!!!!!!!!! NIE UDAWAĆ !!!!!!!!!!!!
                    >
                    > Bo jak będziesz udawała, to oszukasz ludzi i zostaniesz sama. Jak teraz.

                    He, he, przypomniało mi się zdanie z Vonneguta (zacytuję z pamięci):
                    "jetseśmy tym kogo udajemy, dlatego musimy bardzo uważać kogo udajemy" wink
                    >
                • porucznikk Re: Hehe... mamy Cię. 07.01.06, 19:06
                  zwierciadlo0 napisała:

                  > Ex powtarzal,
                  > ze nie daje sobie pomoc, bo jestem za silna dla niego. A ja czulam wprost
                  > przeciwniesad
                  > Jak zejsc poziom nizej?
                  Lubiłem, gdy żona prosiła mnie o pomoc. Czułem wtedy, że rosnę, że jestem dla
                  niej mężczyzną.
                  por.
              • porucznikk Re: Hehe... mamy Cię. 07.01.06, 19:35
                Tribasic, powiedz to mojej żonie. Obojgu będzie nam łatwiej na nowej drodze.
    • zwierciadlo0 Re: Lektury dla Nas 07.01.06, 16:36
      Mysle, mysle i juz osiwialam chyba.
      • volvox2 Re: Lektury dla Nas 08.01.06, 18:08
        zwierciadlo0 napisała:
        > Mysle, mysle i juz osiwialam chyba.

        Możesz przeczytać "Żyć w rodzinie i przetrwać"
        autor R.Skinner.
      • porucznikk Re: Lektury dla Nas 08.01.06, 21:13
        Ja coraz rzadszy mam włos.
        por.
    • maheda No to polecam 07.01.06, 18:41
      Nathaniel Brandon "Sztuka świadomego życia"

      smile Oczywiście trzeba mieć wyrozumiałość dla "pewna Mary Smith ze stanu Iowa, po
      kłótni z mężem ..." blablabla wink

      Książka jest rewelacyjna. Nie tylko w czasie okołorozwodowym!!!
      • maheda BRANDEN ! 07.01.06, 18:42
        literówa sad
        • gotyma oj, to chyba nie tak... 09.01.06, 08:28
          chcecie zaczytywac sie w tym co Was gnebi i boli? byc moze jest to jakis sposob
          na zrozzumienie tego co bylo. ale po co grzebac i grzeebac w otwrtej ranie! nie
          lepiej w tym czasie przestawic sie na lektury lekkie i przyjemne i o zupelnie
          innej tematyce. takie co przeniosa nas w inny swiat i choc na chwile pozwola
          zapomniec. mi pozwolila przetrwac chmielewska: tresc nieskomplikowana ale
          radosna, wciagajaca i zajmujaca.
    • brzoza75 Lektury nie dla Nas 11.01.06, 14:58
      wydaje mi się, że Zahir Paulo C.
      • tachazit Re: Lektury nie dla Nas - polecam 11.01.06, 16:32
        PLZAK, Miroslav, Strategia i taktyka w miłości. WP, Warszawa, 1973

        Tu przynajmniej nie ma danych statystycznych, a popularnonaukowe podejście w
        połączeniu ze świetnym praktycznym, czeskim humorem, i z dystansem do spraw
        sercowych. Dla mnie to ciekawa perspektywa widzenia, zupełnie inna od tego jak
        patrzę, bo zazwyczaj wgłębiam się i analizuję. I jak to mówi moja
        przyjaciółka "za dużo na ten temat myślę".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka