Dodaj do ulubionych

pytan kilka

19.01.06, 12:31
dzien dobry,
witam sie ze wszystkimi serdecznie. jestem na krótko, a chciałabym zapytać o
kilka rzeczy. mój nie-mąż otrzymał własnie termin rozprawy na...kwiecien.
wczesniej (w październiku) była mowa o grudniu. z przyczyn oczywistych nie
chemy czekać do kwietnia na pierwszą, potem na drugą rozprawę nie wiadomo
kiedy. i tu pytanie: czy można przyspieszyc termin rozprawy? jak? napisac
pismo do sądu? jak usasadnić? i drugie pytanie: czy rozwód bez orzekania o
winie, przy zgodzie obu stron mozna skrócić do jedej rozprawy? i też pytanie:
jak? pismem do sądu?

miał ktoś podobną sytuację? bardzo zalezy mi na czasie.

dziekuje z góry za pomocsmile
Obserwuj wątek
    • tricolour Bez orzekania o winie... 19.01.06, 17:14
      ... może się zakończyc na jednej rozprawie, ale o tym nie decyduje pismo tylko
      zdanie sądu na podstawie materiału, który bedzie miał do dyspozycji, a także na
      podstawie zachowania małżonków.

      A jak chcesz przyspieszyć rozprawę, to pisz do właściwego sądu prośbe o
      przyspieszenie i odpowiednio ją uzasadnij - dlaczego tak Ci pilno.
      Jak przekonasz sąd, to przyspieszy...
      • yahannah tri: 19.01.06, 17:50
        Jakoś wybiórczo traktujesz obiekt swoich ataków.
        Tej pani nie wyrzucasz rozbicia rodziny. Ciekawe, dlaczego?
        Subiektywizm, przyjemna sprawa.
      • mindsailor Re: Bez orzekania o winie... 20.01.06, 08:24
        a wyslanie pisma o wyjeździe za granice na dłuzszy czas nie pomoze? jakos nie
        wierze, że sąd sam z siebie zadecyduje o zakończeniu rozwodu na jednej
        rozprawie. chociaz oboje chcą to szybko i w miarę bezbolesnie miec za sobą.

        z tym przyspieszeniem, czy to rzeczywiście działa?
      • zwierciadlo0 Re: Bez orzekania o winie... 20.01.06, 11:22
        Zachowanie malzonkow jakos u mnie nie mialo znaczenia, bo niby mowilam ze nie
        kocham, a jednak ryczalam jak bobr...a skonczylo sie na jednej rozprawie.
        Pozdrawiam.
        PS. Do autorki watku - mysle ze najwazniejszy powod lezy w Twojej sygnaturcesmile
        • porucznikk Re: Bez orzekania o winie... 20.01.06, 11:49
          zwierciadlo0 napisała:

          > Zachowanie malzonkow jakos u mnie nie mialo znaczenia, bo niby mowilam ze nie
          > kocham, a jednak ryczalam jak bobr...
          Płacz nie zawsze jest wyrazem uczuć, często łzawią się zszarpane nerwy. Dotyczy
          to obu płci.
          por.
        • mindsailor Re: Bez orzekania o winie... 20.01.06, 12:48
          wiem, jak to jest - niby już nic się nie czuje, a emocje i tak dają popalić i
          człowiek nie zachowuje sie tak, jakby chciał. dlatego pytam, czy pismo coś da,
          bo zależy nam na tym bardzo.

          ps. tak, to prawda - główny powód lezy w sygnaturcesmile mój nie-mąz jest tak
          zorganizowany, że niech go szlag. zamiast postarac się szybciej o rozwód, to
          teraz trzeba na gwałtsad
          • tricolour Na gwałt sie nie da.... 20.01.06, 19:12
            ... to nie jest zwykła formalność. To jest sąd i jak bedzie coś nie halo, to
            bedzie trwało rok...
            • samosia75 Nie rozumiem.. 21.01.06, 18:52
              Z tego co pisała mindsailor w lipcu zrozumiałam, że jest załamana faktem, że
              mąż postanowił od niej odejść i przyznała, że to jej wina i że bardzo żałuje.
              Próbowała ratować małżeństwo- pół roku temu.
              A teraz jest w ciąży z kimś innym i jest z tego powodu bardzo szczęśliwa.
              Nic nie rozumiem sad
              • akacjax Re: Nie rozumiem.. 21.01.06, 21:51
                Mylisz się , to ona odeszła i ciężko jej z tym było. (To dla jasnoścismile A szczęśliwa jest bo oczekuje dziecka i ma nadzieje, że to, co się nie układało i bolało, teraz ma szanse na wyjaśnienie po jej myśli....smile
              • mindsailor Re: Nie rozumiem.. 23.01.06, 11:06
                Samosiu,
                bylam zrozpaczona, że popsulam małzeństwo. to ja odeszlam od męża, żałowałam,
                ale nie próbowałam naprawiac ani wracać. kaca moralnego i wyrzuty sumienia z
                powodu mojego małżeństwa mam do dziś. przez cały czas (przed w trakcie i po
                rozwodzie) byłam i jestem związana z nie-mężem. teraz jestem w ciązy. cieszę
                się bardzo, choć mój nie-mąż niestety jeszcze nie uregulował swoich spraw
                rozwodowych.
                jestem szczęśliwa, bo mój Maluszek rosnie i ma sie dobrzebig_grin a to jest teraz dla
                mnie najwazniejsze

                ps. nie-mąż rozmawiał ze znajomym prawnikiem. wysłał pismo do sądu z prośbą o
                przyspieszenie rozprawy z umotywowaniem. poza tym ten znajomy ma dodatkowo
                porozmawiac z sędzią prowadzącym o szybkim wyznaczeniu terminu i aby ten termin
                był pierwszym i ostatnim.
                • tricolour Pokręcone to jakieś... 23.01.06, 20:31
                  .. cała historia i oczekiwania...
                  • mindsailor Re: Pokręcone to jakieś... 24.01.06, 06:45
                    niestety. też wolałabym, aby było prościejsmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka