6 miesięcy od złożenia papierów do orzeczenia,kto by pomyślał że w tym dzikim
kraju to możliwe...A jednak.Po 8 latach on o tym mówi często,ja już
przestałam,aha i że byliśmy za młodzi.On zakochiwał sie poważnie2 razy,ostatni
raz rok temu.A jednak...zdradza ją,mówi że mu zle.Myśle że ściemnia,a ja
zastanawiam się co z tym zrobić.On też nie wie bo ona się zabije

Niezłe
co.Czuje się jak mamuśka.Pognać go- no można,ale lubię typa dlaczego
przekreślac tych kupę lat.Nie chcę.Z drugiej strony on ciągle chce się
bzykać,a ja mam słaby charakter,no.Bez sensu.Mam go nie wpuszczać do domu???
Szlachetności nie ma we mnie za cholerę i los jego panny zwisa mi
kalafiorem,może to zle? Może powinnam postawić szlaban i powiedzieć paszoł won
do swojej panny zarazo? Może jast tu ktoś mądry i podpowie?