Dodaj do ulubionych

przemyślenia

19.03.06, 10:11
tak ostatnio zastanawiałam się dlaczego nasze forum zrobiło sie mało aktywne.
Doszłam do wniosków następujących:
1. wiekszość pisze z pracy wink
2. dużo osób pojawia się zadaje pytanie i po otrzymaniu odpowiedzi znika,
biorą nie dając nic wzamian. Traktują forum jako zbiór ekspertów z danej
dziedziny. Pytania najczęściej dotyczą etapu do rozwodu. Nie ma pytań , a tym
bardziej opisów ... i co dalej?
3. wiele osób czyta, ale mało komu chce się odpowiadać, zreszta na wiele
pytań odpowiedź jest w archiwum.
4. myślę też, że nie bez winy jest jarkoni, który swoje forum zostawił na
pastwę losu wink pojawia sie i znika, ech, nawet nie chce mi sie pisać, co o
tym myślę...
5. niektórzy wiedzą ...i co dalej i to jest najwspanialsza wiadomość big_grinbig_grinbig_grin
oby im sie jaknajlepiej działo big_grinbig_grinbig_grin
Obserwuj wątek
    • tricolour Bo trzeba chcieć... 19.03.06, 11:03
      ... tak jak ze wszystkim.
      • zwierciadlo0 Trzeba to co sie stalo zaakceptowac... 19.03.06, 12:38
        ...pogodzic sie, wyplakac, przecierpiec, odczekac, nabrac sil i ruszyc do
        dziela. Uzewnetrznianie sie kiedy jest dobrze czasem nie wychodzi na dobre...a
        to zeby nie zapeszyc, a to ze sie nie jest pewnym juz niczego, a to zeby Nas
        nikt nie rozpoznal. Swiat jest maly. Nawet tu.
        Anju, wiosna niedlugo. Dzis u Nas przedziera sie Slonko. Rowery czas naoliwicsmile

        Pozdrawiam cieplo mimo wszystko.
        • anja_pl Re: Trzeba to co sie stalo zaakceptowac... 19.03.06, 15:10
          zwierciadlo0 napisała:

          ...
          > Anju, wiosna niedlugo. Dzis u Nas przedziera sie Slonko. Rowery czas
          naoliwicsmile
          >

          chyba dam rower to jakiegoś punktu na przegląd, zawsze to mąż na wiosnę robił...
        • anja_pl Re: Trzeba to co sie stalo zaakceptowac... 19.03.06, 15:11
          a słonko jest cudowne big_grinbig_grinbig_grin:
          grzeje bardzo mocno,
    • jarkoni Re: przemyślenia 19.03.06, 13:01
      Anju..też mam za sobą parę przemyśleń dotyczących forum. To prawda, że
      ostatnimi czasy aktywnością zbytnią się nie wykazywałem, z różnych względów,
      najczęściej jednak z powodu braku dostępu do netu.Co nie znaczy, że o forum
      zapomniałem lub że traktuję je po macoszemu... Również bezecny jako współ-
      monitorująco-moderująco-administrujący znikł był jakby, co mu się zresztą
      chwali skoro to oznacza, że rozpoczął nowy lepszy etap w swoim życiu...
      Ale pozwolisz, że wytknę Ci pewną niekonsekwencję w Twojej wypowiedzi:
      1.> tak ostatnio zastanawiałam się dlaczego nasze forum zrobiło sie mało
      aktywne.
      2.myślę też, że nie bez winy jest jarkoni, który swoje forum zostawił na
      > pastwę losu wink
      Zauważ, że piszesz NASZE forum, żeby chwilę później nazwać je MOIM forum...
      Forum było być może i MOJE jesienią 2004 przez pierwsze miesiące istnienia,
      wtedy i wstępniak był inny (doskonale to zapewne pamiętasz) i rzeczywiście
      początkowo traktował o moim prywatnym, zamierzchłym notabene zakręcie życiowym..
      Ale od bardzo dawna jest to NASZE forum, zmieniło się, masz rację (sam to
      zauważyłem), że masa ludzi poszukuje tutaj odpowiedzi i porad dotyczących
      problemów przedrozwodowych i po otrzymaniu ich znika i już się więcej nie
      pojawia...Nawet choćby po to, żeby się pochwalić wszem i wobec jak im poszło,co
      się udało a co nie,na ile nasza życzliwość,pomoc,rady a nawet kopniaki były
      pomocne, podzielić się swoimi doświadczeniami itp.
      Co nie zmienia faktu, że forum żyje, mimo sinosuidalnej aktywności...Na
      przednówku zamiera ponoć wszelaka aktywność smile
      I sądzę, że się ze mną zgodzisz, że jeśli te dziesiątki tysięcy wpisów i setki
      wypowiadających się pomogły choćby JEDNEJ jedynej osobie - to było warto takie
      forum załozyć i oby służyło nam wszystkim jak najdłużej...

      PS Anju i Tri jeśli macie typowe adresy mailowe tzn nick@gazeta.pl wysyłam Wam
      coś smile...Z innego co prawda swojego adresu: na wp.pl, bo mój mail na gazecie
      coś szwankuje i nie chce nic wysyłać, tylko odbiera...
      • anja_pl Re: przemyślenia 19.03.06, 13:39
        jarkoni, zawsze będę uważała, że to NASZE forum, ale Ty jeteś OJCEM-
        ZAŁOŻYCIELEM i od Ciebie wymagam więcej wink

        a adres pocztowy mam typowo-gazetowy
        miłego weekendu big_grin
        • samosia75 Re: przemyślenia 19.03.06, 17:02
          Ja traktuje to forum jako miejsce gdzie bywają ludzie myslący i czujący
          podobnie. Po rozwodzie. W moim najbliższym otoczeniu brak takowych..i raczej
          bardzo dobrze, że tak jest. Niemniej jednak czuję się czasem dosyć odosobniona.
          Nie wypowiadam się na tematy na ktore nie mam zbyt wiele do powiedzienia, nie
          mam raczej doświadczeń zwiazanych ze sprawami rozwodowymi- moja była dosyć
          nietypowa. Swoją sprawe traktuje jako zamknięty rozdział w moim życiu i nie
          chcę do niego wracać.
          Przyciąga mnie w to miejsce pytanie " ...co dalej?". Temat "rozwod" i to co
          przed nim już mnie nie interesuje - to był zły sen...
        • scrivo Re: przemyślenia 19.03.06, 17:17
          moi mili, nie bywam juz częstym gościem na NASZYM forum ale jedną ważną rzecz chciałabym wam wszystkim starym bywalcom powiedzieć.
          MNie pomogło bycie z wami, pisanie, spotkania, rozmowy przez telefon i na gg z niektórymi osobami. pozwoliło mi się zdystansować do mojego osobnego bólu i rozdygotania bo zobaczyłam i usłyszałam wiele historii podobnych, innych, bardziej rozpaczliwych lub beznadziejnych od mojej własnej. podobnych a zawsze różnych. i nie jest tak, że doświadczenie gorszej sytuacji drugiego człowieka sprawia, iż cieszymy się, czując nawet nieuświadomioną radość "na szczęście to nie mnie to spotkało". nie, po prostu słuchając waszych opowieści zrozumiałam, ze nie mam prawa oczekiwac od życia, od ludzi, od Boga czy losu, by w sposób sczególny zajęto się mną właśnie. że nie jestem pępkiem świata ze swoimi marnymi kłopocikami, że gdzieś dzieje się ludziom takim prawdziwym, konkretnym, zło, przy którym moje sprawy to drobiazg. i tak traktując swoje życie nauczyłam się radzić sobie sama, liczyć na siebie tylko a nie ogladać się na wsparcie innych.
          i tyle.
          każdy z was dał mi coś innego i każdemu dziekuję.
          Tobie, Jarkoni, za inicjatywę szczególnie, choć wkurzyłeś mnie nie raz.
          Miałeś właściwy pomysł we właściwym czasie i to jest najważniejsze.
          Niech ci się drogi prostują a anioły osłaniają skrzydłami.

          ciekawam, jak wam wszystkim poukłada się za kilka lat. czy przestaniemy wszyscy taplać się we wspomnieniach złych chwil, czy pójdziemy do przodu, czy zaśmieją nam sie pyski szeroko.
          i czy znajdzeimy chwilę byśmy sobie powiedzieli co słychać. tu na tym forum czy jaką inną drogą...
          • jarkoni Re: przemyślenia 19.03.06, 20:47
            Ech Scrivo...posmutniałem trochę..Napisz może co u Ciebie..Sam nie wiem co
            napisać, strasznie fajnie, że zaglądasz tutaj czasem..Mam nadzieję, że wiesz,
            że możesz na mnie liczyć, i nie tylko na mnie...
            Pozdrawiam bardzo ciepło, odzywaj się proszę...
    • phokara Re: przemys´lenia 20.03.06, 11:35
      Jaki sentymentalny watek... haha.

      Przyznam szczerze, ze z sentymentu zagladam czesto na 'nasze' forum. Czasem nawet cos
      napisze, choc faktycznie do fanatycznej aktywnosci (jak kiedys) to mi daleko. No bo tez coraz
      dalej mi do stanu tej histerii sprzed (juz?) prawie roku. I to rowniez zasluga tego forum, a przede
      wszystkim ekipy, z ktora sie tu wirtualnie (i nie tylko) spotkalam.

      Az chce sie napisac... 'za moich czasow'.. haha. A co tam, napisze - za moich czasow, to tu sie
      gadalo do rana, z rownym zapalem o bzdurach, jak i dylematach egzystencjalnych. Nocami laly
      sie lzy.... lub lalo sie strumieniami Chinati (Clio, serdecznie pozdrawiam), ze o posuwaniu na
      wirtualnej kanapie nie wspomne, bo wrodzona subtelnosc mi nie pozwala. Bylo troche poezji i
      jeszcze wiecej prozy zycia, ale przede wszystkim byly dyskusje, wbrew pozorom prawie zawsze
      na temat.

      Ile sie tu nagadalam/popisalam, to chyba nikt w realu by tego nie wytrzymal. Byc moze Ci co
      stad znikneli bez slowa, nie wytrzymali mojego gadulstwa nawet wirtualnie! Wcale sie nie dziwie
      i tak byli dzielni i niezlomni.
      I chcialam tylko dodac, ze to forum bylo dla mnie swietna 'tratwa ratunkawa'. Z banda
      pomylonych pozytywnie rozbitkow , uroczych wredzioli, jeszcze bardziej uroczych idealistow i w
      ogole. Strasznie sie ciesze, ze tu trafilam, bo dzieki banalnie wirtualnym spotkaniom duzo
      szybciej udalo mi sie wlaczyc w 'reality show'.

      Co oczywiscie nie znaczy, ze juz wiem 'co dalej'. Ale tego to ja akurat nigdy nie wiedzialam.
      Wiec jak zwykle bede improwizowac.

      Pozdrawiam wszystkich wio!sennie (z naciskiem na sennie)

      p.



      • jarkoni Re: przemys´lenia 20.03.06, 11:45
        Lady P. strasznie miło Cię widzieć...Aż łezka się w oku kręci smile
        • phokara Re: przemys´lenia 20.03.06, 13:19
          Prawda?

          • jarkoni Re: przemys´lenia 20.03.06, 13:54
            Prawda
    • mgrania Re: przemyślenia 20.03.06, 20:19
      anju_pl
      Nie ze wszystkim co napisałaś się zgodzę.
      Ja równiez zadałam pytanie, ale odpowiedzi udzieliła mi tylko jedna osoba.
      Czytam Wasze wpisy na bieżąco, a posty niektórych z Was (także Twoje )czytam
      w historii i dużo mi to daje. Rzeczywiście kiedyś było tu bardziej gorąco.
      Kilka razy zabierałam się za napisanie czegoś, ale ........
      Cały czas moje myśli , a za tym i czyny ewoluują. Wszystko dopiero przede mną,
      za trzy tygodnie pierwsza rozprawa, więc sama nie wiem co dalej i jak to
      wszystko uda mi się przeżyć. Pozdrawiam wszystkich , panów z ciekawymi
      spostrzeżeniami tym bardziej.
    • maggie11 Re: przemyślenia 22.03.06, 10:37
      Od siebie dodam, ze czytałam to forum od dawna ciągle mając nadzieją, że się
      nigdy nie będę musiała wypowiedzieć. Stało się inaczej. Teraz minęło parę
      miesięcy i już nie rozpaczam. Skorzystałam z paru rad osób tutaj
      bywających: "daj czasowi czas", "wyjdz do ludzi", "konsekwentnie buduj swoj
      swiat bez niego" - te pamiętam najlepiej. No i długie rozmowy telefoniczne z
      pewną wrocławianką wink A teraz nie pisze za dużo, bo żyje intensywnie i zadaję
      się z niewłasciwymi facetami, ktorzy na szczęscie nie sa w stanie nijak wpłynąć
      na moje emocje. Z mężem cisza przed burzą zwaną rozwodem, nawet zostaje z
      dzieckiem jak idę na impreze a ostatnio to i obiad mi ugotował jak mialam
      kaca wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka