Dodaj do ulubionych

dzis w nocy moj maz mnie zostawil

16.04.06, 02:03
wlasciwie rozstalismy sie jakies dwa tygodnie temu, mamy teraz kryzys, nie
dalo sie juz wytrzymac, myslalam, ze potrzebujemy czasu aby sobie wszystko
przemyslec. Nie spodziewalam sie tylko, ze maz tak szybko to zrobi, ze nawet
nie zawalczy. Jestesmy poltora roku po slubie, miesiac po slubie on mnie
uderzyl po pijaku i zglosil sie na terapie. W osrodku stwierdzili, ze jest
alkoholikiem, zaczal leczenie. Dla mnie. Nie pil rok. Teraz od stycznia
wrocil do picia, twierdzac, ze cala ta diagnoza to pomylka, ze on nigdy nie
byl uzalezniony, tylko nie panowal nad soba. A teraz panuje. Zostalam wtedy z
nim i mialo byc tak, ze ja mu ufam, ze on pije kiedy chce a ja nie zglaszam
zastrzezen. Nie umiem jednak tak zyc, codziennie zastanawiam sie, czy dzisiaj
wroci do domu, czy pojdzie z kolegami pic. On twierdzi, ze tym, ze nie upija
sie codziennie udowadnia mi, ze nie jest alkoholikiem (moglby przeciez to
robic a tego nie chce, laskawca). Chcialam, zeby nie pil, tlumczylam, ze po
tym wszystkim co sie dzialo jak pil, po klotniach, awanturach, scysjach, po
jego leczeniu, ktore tez poczatkowo zle znosil nigdy nie bede miec poczucia
bezpieczenstwa jesli bedzie pil. Dodam, ze wraca pijany w nocy dwa - trzy
razy w tygodniu, czasem tylko podpity, ale jak wychodzi to nigdy nie konczy
na dwoch piwach. Postawilam sprawe na ostrzu noza. Powiedzial, ze mnie
rozumie, ale ze sie myle, ze od dawan czul sie nieszczesliwy, bo caly czas
usiluje go zmieniac a on ma 27 lat i juz sie nie zmieni. I ze to juz koniec,
ze przeprasza, ze tak wyszlo, ale to pewne.
Wiem, ze kiedys mi przejdzie, wiem, ze taki zwiazek nie ma sensu, ale mam
wrazenie, ze serce mi peknie, ze zaraz umre. Zastanawiam sie, co ze mna jest
nie tak, ze kiedys walczyl o mnie i dla mnie sie staral a teraz odpuszcza.
Jak cos takiego przezyc?
Jeszcze trzy tygodnie temu bylismy razem na imieninach mojej babci i
opowiadal wszystkim jak bardzo czeka na premie bo chcialby zabrac mnie na
wycieczke do wymarzonego Rzymu, a teraz nawet nie zawalczy
Jak pogodzic sie z tym, ze osoby, za ktora wyszlam za maz nie ma, moze nigdy
nie bylo?
Czytajac to forum czuje sie troche lepiej, bo widze, ze takie rzeczy sie
zdazaja, ze nie tylko mnie spotykaja i ze swiat sie nie konczy
chociaz mam wrazenie, ze zaraz sie udusze
Obserwuj wątek
    • tk_s Re: dzis w nocy moj maz mnie zostawil 16.04.06, 20:18
      Mamy Wielkanoc i chyba forumowicze świętują, więc piszę, żeby dodać Ci otuchy.
      Jeżeli mąż czuje, że rzeczywiście ta choroba nad nim panuje, to może jest
      wyrazem jego miłości do Ciebie, że nie chce już z Tobą być. Wie, że nie da rady
      i nie chce marnować Ci życia albo np. jeszcze raz Cię uderzyć. Może moja
      interpretacja jest za bardzo Wielkanocna, ale może jest prawdziwa. W każdym
      razie zawsze możesz tu wpaść po radę. Akurat teraz jest pusto, ale na co dzień
      jest tu dużo więcej kompetentnych osób z podobnymi doświadczeniami do Twoich,
      które mogą pomóc.
      Pozdrawiam Cię świątecznie.
      --------------------------------------------------------
      Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack
      Carter)
      --------------------------------------------------------
    • scriptus Re: dzis w nocy moj maz mnie zostawil 16.04.06, 21:14
      Kimini, współczuję...
    • kimini Re: dzis w nocy moj maz mnie zostawil 16.04.06, 22:17
      nie sadze, by on czul, ze choroba nad nim panuje. Wprost przeciwnie, on
      twierdzi, ze nie mozemy byc razem bo ja mu nie ufam, nie chce wierzyc w to, ze
      ta diagnoza to byla pomylka. Dorabia sobie do tego ideologie, ze "rozminelismy
      sie, tak bardzo sie oddalilismy", ale to nieprawda, bo w sylwestra, jak jeszcze
      nie pil to twierdzil, ze tak bardzo mnie kocha, i ze jest taki szczesliwy.
      Dla mnie sprawa jest prosta, woli sie ze mna rozstac niz przestac pic
      a z tego wynika, ze dla mnie to malzenstwo mialo wieksze znaczenie niz dla niego
      Najbardziej boli mnie to, ze jak zaproponowalam, abysmy dali sobie czas, ze
      przeciez teraz gore biora emocje, zebysmy sie rozstali na troche i zastanowili,
      przemysleli sobie wszystko, to caly czas wierzylam, ze damy rade, ze naprawde
      chce byc z nim
      A on najpierw ciagle mi pisal, ze nie wierzy, ze to sie ulozy, ze jest mu
      smutno ale czuje ulge, a wczoraj napisal, ze jest pewien, ze to juz koniec, ze
      sie nie dogadamy
      Najbardziej boli to, ze tak latwo, bardzo latwo odpuscil, a moze po prostu juz
      od dawna mu nie zalezalo, tylko ja tego nie chcialam widziec
      W tej chwili czuje sie jakos lepiej, nie wiem, moze to jakies chwilowe
      zacmienie, pewnie jutro znow bede umierac
      I jeszcze to, ze ja w momencie tego rozstania trace wszystko, nawet nie mam
      gdzie mieszkac. W naszym wynajetym mieszkaniu zostaje on bo mnie sama na nie
      nie stac, niby moge wrocic do mamy, ale ona ma 19 metrowe mieszkanie (chwilowo
      tam mieszkm, ale kazdy chcialby miec wlasny kat) i poza tym w pewnym wieku juz
      sie zle mieszka z rodzicami. Od maja bede mieszkac chyba z kolezanka
      Przede mna najgorsze, zabranie wlasnych rzeczy z "naszego" mieszkanka - nie
      chce nic, nie chce pralki ani telewizora ani kuchenki mikrofalowej - bez tego
      malzenstwa te rzeczy nie maja dla mnie wartosci. Ale to byl moj dom, ktory
      sobie wymarzylam, w ktorym spedzilam tyle cudownych wieczorow, a teraz wszystko
      pryska jak banka mydlana. Chyba bede sie musiala nafaszerowac srodkami
      uspokajajacymi zanim tam pojde.
      Z jednej strony czuje, ze jesli rzeczywiscie mu na mnie nie zalezy
      wystarczajaco, to moze lepiej, ze teraz, ze nie za piec lat...
      A z drugiej strony bardzo trudno nie czuc sie beznadziejnym, jesli kiedys ktos
      sie dla ciebie staral i nosil na rekach, a teraz przestal Lapie sie na mysli,
      ze cos ze mna jest nie tak, skoro nie warto sie dla mnie starac
      I jeszcze sie zastanawiam czasem - a co jesli ja sie myle? Jesli on nie jest
      uzalezniony , tak jak twierdzi? A z drugiej strony jaka jest szansa by w
      Krakowskim Centrum Terapii Uzaleznien, gdzie maja tysiace pacjentow i
      doswiadczenie pomylili sie? W koncu chodzil tam pol roku i ani przez chwile
      nikomu nie przyszlo do glowy, ze go zle zdiagnozowali. Zreszta on tez
      twierdzil, ze wszystko sie zgadza, ze jest alkoholikiem.
      I nagle zmienil zdanie
      Echh
      Zycie jednak jest beznadziejne
    • tricolour Twój mąż jest alkoholikiem... 16.04.06, 22:18
      ... i stąd wszystkie jego zachowania. Przerwał terapię, bo nie wytrzymał i CHCE
      pić dalej. Jego obietnice nie są nic warte i nie możesz mu ufać. Odszedł do
      alkoholu.

      Żaden odpowiedzialny człowiek nie pomoże Ci na forum, bo nie da się tego zrobić.
      Pofatyguj się do ośrodka gdzie leczył się mąż i pójdź na terapię dla
      współuzależnionych i ofiar przemocy. Tam spotkasz ludzi w takim stanie, jak Ty,
      w stanie gorszym i lepszym. Zobaczysz w jakim miejscu jesteś, co Cię czeka, a
      czego jeszcze nie przeżyłaś...

      Pozdrawiam świątecznie.
      • kimini Re: Twój mąż jest alkoholikiem... 16.04.06, 22:37
        tricolour chodzilam na terapie dla wspoluzaleznionych wtedy kiedy on sie leczyl
        wiec wiem sporo na ten temat, jednak niestety wiedziec to nie zawsze znaczy
        czuc. Niby wiem, w czym problem, ale tak bardzo chcialabym mu wierzyc, ze nie
        jest to wszystko takie proste. Wiem tez, ze nie ma sensu sie oklamywac
        No i w sumie nie oczekuje zlotych porad bo wiem, ze ich nie ma, po prostu czuje
        sie tu rozumiana, bo sa tu ludzie, ktorzy przezyli rozstanie
        ...tak sobie tylko pisze, bo dodaje mi to nieco otuchy, ze ktos moze wie, co
        czuje. Nie moge juz sluchac mojej rodziny, ktora mowi mi wciaz, ze to swietnie,
        ze sie rozstalismy bo on byl okropny. Moze byl moze nie byl, kocham go a on
        mnie zostawil, chociaz slubowal, ze na dobre i na zle...
        wiem, wiem, alkocholizm. A wtedy kiedy sie leczyl tak nieduzo mu braklo. Tak
        nieduzo nam braklo
        Siedze sobie u dziadkow na wsi, mam tu spokoj i miejsce, ale w srode musze
        wracac na uczelnie i panicznie sie tego boje, boje sie, ze sie rozsypie

        Tez pozdrawiam swiatecznie
        • tricolour Niedużo? 16.04.06, 22:45
          Do czego niedużo?
          Dobrze wiesz ile trwa leczenie... wiesz, że po roku nie skończył nawet częsci
          podstawowej, a więc nie zrobił NIC ze sobą i efekty są widoczne.
          Rodzina dobrze Ci podpowiada, że NA TYM ETAPIE dobrze, że sobie polazł, bo
          skończył się wyniszczający związek.

          Skoro byłaś sama na terapii, to daj swojemu facetowi z pięć lat, a możliwości są
          dwie:
          1. Wróci do leczenia i może przestanie pić - wtedy zdecydujecie co dalej.
          2. Nie przestanie pić i w konsekwencji umrze.

          Dobrze wiesz, że nie ma innego sceniariusza.
    • kimini Re: dzis w nocy moj maz mnie zostawil 17.04.06, 10:35
      nadzieja umiera ostatnia
      wiem, ze sytuacja jest beznadziejna, ale gdy nie moge w nocy spac sto razy
      sprawdzam telefon i marze, ze zadzwoni i powie "malenstwo, to wszystko to zly
      sen"
      i oczywiscie przypominaja mi sie same szczesliwe chwile, choc tych zlych tez
      bylo sporo
      ile czasu trwa ten najgorszy stan? Chcialabym sie zaczac z tym godzic bo nie
      jestem w stanie funkcjonowac w miare normalnie
      • libra22 Re: dzis w nocy moj maz mnie zostawil 17.04.06, 19:05
        Nie ma odpowiedzi ile czasu u Ciebie potrwa ból. Każdy jest inny. Jeszcze mocno
        kochasz, więc i bolało będzie dłużej.
        I tak w sumie myśli się o tym, żeby przeżyć kolejny dzień.
        Powodzenia
        • kimini Re: dzis w nocy moj maz mnie zostawil 17.04.06, 21:02
          a pardoksalnie moj maz mi dzisiaj ulatwil dzien. Kiedy bijac sie z myslami
          wyslalam mu pojednawczego smsa, odpisal mi tak, ze mi w piety poszlo. W
          skrócie: jestem ograniczona i mam sie odwalic.
          Ile razy ten czlowiek mnie jeszcze ponizy? Nie ma osoby, za ktora wyszlam za
          maz, moze nigdy jej nie bylo. Czuje sie oszukana i zdradzona. Sa kryzysy, ale
          zawsze mozna sie przeciez zachowywac z klasa, a jego to przerasta.
          Taki widocznie jest, nie ma co go usprawiedliwiac. I ewidentnie mnie nie kocha.
          Teoretycznie wiec nie ma za czym tesknic
          Tylko boli tak samo
          • 1madzia Re: dzis w nocy moj maz mnie zostawil 17.04.06, 21:25
            Przynajmniej Cię upewnił, że nie ma o co walczyć i szkoda Twoich młodych lat na
            kogoś takiego jak on. A boleć będzie jescze długoooo, ale myślę że mniej, niż
            jak byście ciągle do siebie wracali, odchodzili, obiecywali i czuli się
            ponownie rozczarowani. Trzymaj się. Pozdrawiam mocno
          • tricolour Droga Kimini... 17.04.06, 21:54
            ... gdybym miał kobietę (lub kogokolwiek innego) w głębokim poważaniu i
            dostałbym pojednawczego SMSa, to też odpisałbym tak, by poszło w pięty.
            Jak się do kogoś mówi "spadaj", to po to, by spadał, a nie wysyłał pojednawcze SMSy.

            sad(
            • kimini Re: Droga Kimini... 18.04.06, 00:37
              No oczywiscie racja, szkoda tylko, ze do mnie tak powoli dociera.
              Ale teraz juz dotarlo. Moze tez przez to, ze jeszcze trzy tygodnie temu
              opowiadal wszystkim jak mnie kocha i gdzie to mnie nie wezmie w wakacje. Fakt,
              trzeba patrzyc na to co ktos robi a nie na to co ktos mowi.
              Jakos nijak sie maja do zycia zasady moralne, ktore sie powszechnie ludziom
              wpaja: ze milosc jest najwazniejsza, ze jak sie ludzie kochaja to wszystko sie
              ulozy, ze niewazne kto wyciaga reke, wazne by sie pogodzic, ze nie powinno sie
              chowac urazy, ze powinno sie wybaczac
              No i chowaja sie naiwni i bez honoru, jak ja.. :o(
              • scriptus Re: Droga Kimini... 18.04.06, 05:29
                Kimini, to wszystko prawda, nie wiem, dlaczego się nie sprawdza w życiu sad
              • tachazit Re: Droga Kimini... 18.04.06, 14:32
                To że spotkał Cię zawód, nie oznacza że masz zmieniać zasady w które wierzysz.

                Akurat po-świątecznie chciałabym przypomnieć wierzącym i niewierzącym, że Jezus
                dostał wciry za to właśnie, że wyciągał rękę.


                kimini napisała:

                > chowac urazy, ze powinno sie wybaczac
                > No i chowaja sie naiwni i bez honoru, jak ja.. :o(
            • tachazit Re: Droga Kimini... 18.04.06, 14:25
              Jeden ma prawo powiedzieć spadaj, a drugi może unieść się honorem, lub
              wyciągnąć rękę. Cokolwiek zrobi i tak będzie go/ją bolało tak samo.
              Przećwiczyłam obie opcje.

              A Osioł w końcu rozbroił Shreka. Ale to była tylko fikcja filmowa?

              tricolour napisał:
              > ... gdybym miał kobietę (lub kogokolwiek innego) w głębokim poważaniu i
              > dostałbym pojednawczego SMSa, to też odpisałbym tak, by poszło w pięty.
              > Jak się do kogoś mówi "spadaj", to po to, by spadał, a nie wysyłał
              pojednawcze
              > SMSy.
              >
              > sad(
    • kimini Re: dzis w nocy moj maz mnie zostawil 18.04.06, 11:47
      przechodze totalny, maksymalny kryzys wartosci
      Jak to mozliwe, ze ktos kochal i nie kocha? Na ile mu tej milosci starczylo?
      Nawet nie moze sie zdobyc na troche szacunku. Ani na odrobine walki o nasz
      zwiazek.
      Zainwestowalam tyle czasu, wysilku i uczucia w to wszystko po to, by ktos mnie
      wyrzucil jak zuzyty sweter
      A podobno milosc jest najwazniejsza. Jesli najwazniejsza rzecz na swiecie to
      taki feler to ekstra... az sie boje tego, co mnie jeszcze w zyciu spotka
      • ak70 Re: dzis w nocy moj maz mnie zostawil 18.04.06, 12:31
        Kimini... rozumiem... ale jak to czytam jakos nie moge sie oprzec wrazeniu, ze
        moze postawa Twojego męża jest kolejnym wołaniem o pomoc? Może prze takie
        postępowanie chce Cię sprowokować, może chce słyszeć od Ciebie, że nadal jest
        dla Ciebie najważniejszy, że go kochasz, że chcesz z nim walczyć i go wspierać?
        Nie wiem... ale doskonale wiem co czujesz... wiem jak to jest kiedy świat sie
        zawala, kiedy mąż mówi, że wszystko skończone, kiedy odchodzi do innej...
        kobiety, butelki... WIEM! U mnie skończyło sie dobrze (choć w zasadzie wygrałam
        bitwę, a nie wojnę, za wcześnie jeszcze na takie wnioski), nie odszedł... ale
        boli jak jasna cholera...
        Życzę wiele siły, pamiętaj, że nie jesteś sama. Jestes wartościową osobą i
        nigdy nie myśl o sobie inaczej, choć wiem, że teraz to trudne. Jeśli chcesz sie
        wygadać pisz na mail gazetowy. Ściskam!
        • kimini Re: dzis w nocy moj maz mnie zostawil 18.04.06, 15:38
          ak70 nie sadze, by wolal o pomoc. Moj pojednawczy sms brzmial "wiem, ze
          popelnilam wiele bledow, nie pij a na pewno duzo da sie naprawic" i to
          napisalam go po tym, jak oznajmil mi, ze to koniec. Na co dostalam odpowiedz,
          zebym sie odwalila i nie zameczala go swym belkotem. W dodatku koledzy, ktorzy
          nie znaja go od tej strony co ja, bo z nim nie mieszkaja, potwierdzili mu, ze
          jestem nieodpowiedzialna gowniara. Slowem, z kazdym dniem utwierdza sie w
          przekonaniu, ze najlepsze co moglo go spotkac to rozstanie ze mna no bo ze mna
          jak wiadomo nie da sie wytrzymac. Niedawno sie dowiedzialam, ze doprowdzilam do
          tego, ze jemu sie juz nie chce starac dla mnie. Wiem, ze na pewno popelnilam
          wiele bledow, ale wydaje mi sie, ze to wlasnie byly bledy, a alkoholizm,
          przemoc i ponizanie to cos wiecej niz bledy. Poza tym tak sobie mysle, ze
          wlasnie w takich kryzysowych sytuacjach wychodzi prawdziwa natura
          czlowieka, "tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono", z niego wyszedl brak
          milosci, szacunku i niedojrzalosc. Najlatwiej kogos obrazic, mnie tez nie raz
          sie cisna na usta naprawde mocne slowa, ktore moglabym mu powiedziec i
          zabolalyby go, ale ich nie mowie, bo nie chce zeby go bolalo.
          No chyba, ze do mnie musial tak lopatologicznie, zebym zrozumiala, ze mnie juz
          nie chce

          I jeszcze ciekawostka, podobno teraz jest mu lepiej i wcale nie pije, chociaz
          moglby. Tzn nie pije codziennie, a moglby ergo: nie jest alkoholikiem.
          Podejrzewam, ze niedlugo sie dowiem, ze pil przeze mnie
          • aaa.aga Re: dzis w nocy moj maz mnie zostawil 02.08.15, 21:56
            Witam. Minęło trochę czasu powiedz proszę jak wygląda obecnie Twoje życie. Czytając wpisy czułam jakby to było moje życie.z tą różnicą że mąż nie byl nigdy na leczeniu.
            Też mam Twoje rozterki i dylematy.
            Pozdrawiam
      • tachazit Re: dzis w nocy moj maz mnie zostawil 18.04.06, 14:30
        Wiem wiem, nikt z was nie był na filmie bergmana siódma pieczęć, bo chyba tylko
        jedna osoba ruszyła mój wątek, ale co tam, było tam takie mądre zdanie,
        powtórzę, bo stosuję strategię osła:

        "na tym niedoskonałym świecie wszystko jest niedoskonałe, a miłość jest
        najdoskonalsza z tych wszystkich niedoskonałości".
        • libra22 siódma pieczęć 18.04.06, 15:58
          Ładne
          faktycznie nie byłam
        • tricolour Byłem dwa lata temu... 18.04.06, 19:05
          ... ze swoją obecną Przyjaciółką. Z tamtego filmu pamiętam... Przyjaciółkę, a
          filmy mniej.
          • fantka Droga Kimini... 18.04.06, 23:16
            Bardzo uważnie przeczytałam wszystkie Twoje wypowiedzi. Jesteś bardzo
            wartościową, uczciwą i kochającą osobą. Niestety obiekt Twych uczuć nie jest
            wart Ciebie i Twojej miłości.

            napisałaś:
            > Postawilam sprawe na ostrzu noza. Powiedzial, ze mnie rozumie, ale ze sie
            > myle, ze od dawan czul sie nieszczesliwy, bo caly czas usiluje go zmieniac
            > a on ma 27 lat i juz sie nie zmieni.

            Będę brutalna. Twój mąż się nie zmieni i nie zmieni swojego postępowania. Mówi
            Ci o tym wprost. Oczywiście dla niego zmiana postępowania to to samo co zmiana
            osobowości. On Cię nie kocha i Ty już wiesz o tym, ale jeszcze nie możesz
            uwierzyć. Ja wiem, to boli, oj bardzo boli.

            napisałaś:
            > z niego wyszedl brak milosci, szacunku i niedojrzalosc.
            > Najlatwiej kogos obrazic, mnie tez nie raz sie cisna na usta naprawde mocne
            > slowa, ktore moglabym mu powiedziec i zabolalyby go, ale ich nie mowie,
            > bo nie chce zeby go bolalo.

            Desperacko chcesz uratować to co było piękne. Obwiniasz się. To zła droga. Ja
            nie widzę możliwości aby on zmienił swoje postępowanie. Twoja rodzina ma rację.
            Dobrze że od niego odeszłaś. Teraz zacznij pracować nad ratowaniem samej
            siebie. Pod żadnym pozorem nie pozwól sobie na powroty i dyskusje z nim. To
            doświadczeni ludzie nazywają "drapaniem ran". Jątrzy się wtedy, boli więcej i
            leczy się dłużej.

            tricolour napisał:

            > Twój mąż jest alkoholikiem ... i stąd wszystkie jego zachowania. Przerwał
            > terapię, bo nie wytrzymał i CHCE pić dalej. Jego obietnice nie są nic warte i
            > nie możesz mu ufać. Odszedł do alkoholu.
            > Żaden odpowiedzialny człowiek nie pomoże Ci na forum, bo nie da się tego
            > zrobić.

            Nie mam doświadczenia z alkoholizmem, ale patrzę na sprawę trzeźwo i z boku.
            Czy chcesz zmarnować swoje życie na walkę o tego człowieka?
            Kimini nic nie napisałaś o tym że masz dziecko. Zakładam że nie masz.
            To ułatwia sprawę. Możesz i powinnaś egoistycznie myśleć tylko o sobie.
            Naprawdę szkoda Twojej miłości dla niego. Wierz mi życie jest piękne.
            Możesz do mnie napisać na maila gazetowego.
            • kimini Re: Droga Kimini... 19.04.06, 13:27
              Kochana Fantko, dziekuje Ci bardzo za te mile i cieple slowa. Wlasciwie to nie
              mam nic konkretnego do powiedzenia, jest jak jest, czasem jest mi gorzej a
              czasem fatalnie ale nawet nie ma chyba czego roztrzasac, wszystko jest tu
              jasne. Najbardziej bylo mi zle, kiedy jeszcze nie wiedzialam na czym stoje,
              kiedy mielismy sie niby zastanawiac a ja czekalam w nocy marzac, ze on
              zadzwoni. Teraz wiem juz co do mnie czuje i wiem, ze nie zadzwoni. W jednej
              chwili stal sie dla mnie obcym czlowiekiem, nie moge juz na niego liczyc, nie
              moge sie mu zwierzyc, nie moge mu powiedziec co czuje, oczekiwac zrozumienia,
              juz nigdy nie podziele sie z nim radoscia ani smutkiem. Stracilam najlepszego
              przyjaciela.
              Dzisiaj bardzo sie boje. Ucieklam na swieta do dzisadkow i siedzialam sobie u
              nich odcieta od swiata, dzisiaj wracam do krakowa, i juz nie do swojego domku,
              ktory sobie tak ladnie urzadzilam...Powrot do rzeczywistosci. Jutro uczelnia,
              praca, trzeba bedzie zachowac twarz. A jeszcze przede mna najgorsze - bede
              musiala ktoregos dnia przyjsc po swoje rzeczy. Marze juz o chwili, kiedy usiade
              w swoim nowym pokoju, ktory sobie znalazlam, rozpakuje swoje ksiazki, posciele
              lozko, zamkne za soba drzwi i bedzie juz po wszystkim, bede mogla z niego nie
              wychodzic. Plakac, krzyczec, cokolwiek.. To bedzie jakos po dlugim weekendzie.
              Teraz musze sie jeszcze potulac po rodzinie.
              Pozdrawiam cieplo
              • fantka Re: Droga Kimini... 20.04.06, 17:17
                Kimini życzę Ci spokoju i siły do pokonania tego co jeszcze musisz zrobić.
                Teraz najważniejsze to nie daj się wciągnąć w dyskusję pt. "dlaczego się to
                stało?"
                Ty byłaś w porządku. To pewnik.
    • yoma Re: dzis w nocy moj maz mnie zostawil 04.08.15, 18:45
      Myślisz, że po 9 latach ona jeszcze ma te rozterki?
      • aaa.aga Re: dzis w nocy moj maz mnie zostawil 04.08.15, 21:27
        Nie. Chyba nie i nie o to do konca mi chodziło. Chciałam tylko zapytać jak dzisiaj żyje i czy czas zagoil pewne rany. .
      • aaa.aga Re: dzis w nocy moj maz mnie zostawil 04.08.15, 21:30
        A pytałam też dlatego bo mam męża chyba alkoholika i moje ostatnich naście lat jest walka ze sobą.
      • zmeczona100 Re: dzis w nocy moj maz mnie zostawil 05.08.15, 10:38
        Co się, Yomka, czepiasz takich szczegółów wink
        Każda droga prowadząca do celu, jest ważna wink

        Eh, ci SPAMiarze uncertain

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka