malin1
02.05.06, 01:10
Znalazłam to forum przypadkiem - dotyczy mnie jednak bardzo. Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii, subiektywnego zdania osób, które w dzieciństwie przeszły rozstanie rodziców. Jesteśmy z mężem w separacji - staramy się podklejać nasze życie - dla dzieci. Wychodzi nam jednak tak sobie. Tak bardzo nie chcę zniszczyć ich poczucia bezpieczeństwa, skrzywdzić złą decyzją. Mam dwóch synów wchodzących w okres dojrzewania i męża, który jakiś czas temu odszedł nieoczekiwanie do innej kobiety. Po krótkim czasie wrócił. Teraz nie pracuje, przeszedł terapię, dalej jednak wymaga chyba pomocy. Nie szuka pracy, jest apatyczny, bierny. Zajmuje się dziećmi a ja pracuję. Nie godzę się jednak na taką sytuację. Chciałabym, żeby miał też swoje życie - miał kiedyś jakąś rentę, emeryturę, plany, marzenia. Mąż, wg mojego subiektywnego odczucia, jest rozchwiany emocjonalnie. Ma to też związek z dziećmi: kłóci się z nimi godzinami o bzdury, raz płacze, raz krzyczy, raz przytula. Oni już sami widzą że nie jest to ok. Zaczynają się nim opiekować, dostosowywać się - żeby tylko był spokój. Z drugiej strony mają ojca, który ich na pewno kocha, przy sobie. Boję się, żeby jako dorośli nie powielali tej bierności, przeświadczenia, że świat jest zły, ludzie kradną i oszukują ITD. Bardzo się boję. Dochodzi mało ważna dla mnie kwestia, że między mną a mężęm nie jst normalnie. Jak ktoś jest tak zależny od drugiej strony to zamiast dobrych uczuć pojawiają się złe. Ale cały czas wierzę, że dla nich lepiej, żebyśmy byli razem. Boję się jednak czasami, że rację ma moja Mama: robię krzywdę sobie, dzieciom i mężowi. Gdzie tu, wg Waszych doświadczeń, jest dobro dzieci?