kurczak1
16.05.06, 13:00
------------------------------------------------------------------------------
--
Przedstawię sytuację: małżeństwo po 25 latach rozwiodło się bez orzekania o
winie z pozwu żony, dzieci są dorosłe, wszyscy mieszkają w domu należącym do
mężczyzny na mocy zapisu imiennego dokonanego dawno temu przez jego rodziców.
W trakcie rozwodu rozdzielono pomieszczenia domu do korzystania przez eks
małżonków, żeby się nie pozabijali. W wyniku nieprzyjemnych scysji facet
praktycznie nie przebywa w domu, nie może też o niczym decydować, gdyż został
mu odebrany dostęp do kluczowych pomieszczeń, a kobitka przeprowadza zmiany
jakie chcieć. Ale wszystkie rachunki są na niego, rodzina nie zawraca sobie
tym głowy, to on również jako prawny właściciel odpowiada za wszelkie
nieprawidłowości. Jak wybrnąć z takiej sytuacji jeżeli kobitka nie chce
rozmawiać?