Dodaj do ulubionych

co z chatą

16.05.06, 13:00
------------------------------------------------------------------------------
--
Przedstawię sytuację: małżeństwo po 25 latach rozwiodło się bez orzekania o
winie z pozwu żony, dzieci są dorosłe, wszyscy mieszkają w domu należącym do
mężczyzny na mocy zapisu imiennego dokonanego dawno temu przez jego rodziców.
W trakcie rozwodu rozdzielono pomieszczenia domu do korzystania przez eks
małżonków, żeby się nie pozabijali. W wyniku nieprzyjemnych scysji facet
praktycznie nie przebywa w domu, nie może też o niczym decydować, gdyż został
mu odebrany dostęp do kluczowych pomieszczeń, a kobitka przeprowadza zmiany
jakie chcieć. Ale wszystkie rachunki są na niego, rodzina nie zawraca sobie
tym głowy, to on również jako prawny właściciel odpowiada za wszelkie
nieprawidłowości. Jak wybrnąć z takiej sytuacji jeżeli kobitka nie chce
rozmawiać?

Obserwuj wątek
    • brzoza75 Re: co z chatą 16.05.06, 14:02
      za pomocą adwokata
    • misbaskerwill Re: co z chatą 16.05.06, 14:17
      Zaproś ludzi, których ona nie zna, do mieszkania i powiedz, że przyszli je kupićsmile)
      Albo się spakuje, albo zacznie rozmawiać...
      Jeśli adwokat - to taki z sercem, a nie taki, co by tylko brał kasę a nic nie
      podpowiadał...
      Tu jest niepotrzebny - adwokat już sprawę zawalił, bo zrobił to co do niego
      należy, a o jak będziesz żyć dalej to dla niego nieważne - u papug to normalka.
      Wyjść jest mało - możesz jedynie sprzedać mieszkanie, spróbować wymeldować
      ex(?), albo postraszyć (p. wyżej). Żadna papuga i tak nie pomoże...
      • ladyhawke12 Re: co z chatą 16.05.06, 14:25
        Mozna zalozyc jej osobny licznik, do gazu, i do pradu, wtedy ona bedzie miala
        swoje rachunki on swoje, to samo mozna zrobic z telefonem , jesli jest na niego
        to zlikwidowac, im szybciej to zrobisz tym lepiej. Odzielic trwale pomieszczenia
        czyli scianka, osobne kuchnie i lazienki , wtedy rozdzial instalacji jest pewny.
        Widzialam juz takie rozwiazania i wiem ze skutkuja, masz prawo remontowac swoja
        czesc a wiec i rozdzielic liczniki. Im predzej tym lepiej.
      • brzoza75 Re: co z chatą 16.05.06, 14:27
        bardziej chodziło mi o to, że jeśli nie chcą rozmawiać ze sobą to niech
        porozmawia adwokat , prawnik , łatwiej jest wtedy uzyskać jakiekolwiek
        stanowisko a nie wychylać się na strzał niechęci, znaleźć można takiego tylko
        należy się rozejrzeć, nie każdy papuga jest zły, ja mam bardzo mądrego i
        rozważnego adwokata.
    • tricolour Ten facet to jakaś fujara... 16.05.06, 18:08
      ... skoro daje sobie odebrać dostęp do kluczowych pomieszczeń, nie może o NICZYM
      decydować we własnym domu (cytat), nie może rozmawiać z byłą żoną i na dodatek
      płaci wszystkie rachunki.

      tongue_out
      • scriptus Re: Ten facet to jakaś fujara... 17.05.06, 08:48
        Ja go rozumiem, niewykluczone, że mnie też to czeka sad
        Może nie aż tak drastycznie, nie wyobrażam sobie, żebym nie miał w domu dostępu
        do łazienki, kuchni, czy jakiegokolwiek pokoju, ale mogę nie mieć po co wchodzić
        do tych pokojów. Jednak od kilku lat z trwogą wyjeżdżam na dłuższe okresy z domu
        (delegacje, itp), bo moja żona wykorzystuje takie okazje, żeby remontować i
        przerabiać chałupę, kupować nowe meble. Nie jest spod tego wyłączony nawet mój
        pokój. Nieważne dla niej jest, czy mi się podobają jej nowe nabytki, nieważne,
        że decyduje o wspólnych środkach sama, bo kupuje na raty, a potem nie ma na ich
        spłatę, nieważne, że nieraz wymienia meble, które jeszcze są niespłacone do
        końca. Przecież to nie ona płaciła raty. Nie zrobiło na niej wrażenia nawet to,
        że przed jakimś czasem kazałem nowiutkie meble z mojego pokoju wynieść do
        piwnicy i wstawiłem z powrotem te moje. I tak ze te w piwnicy ja raty spłaciłem,
        nie ona... Zgoda, też jestem fujara, powiedział mi to nawet szwagier, który
        dodał, że powinienem (cytuję) wpier... babie, żeby ją nauczyć rozumu. To jednak
        niezgodne z moim charakterem , ponadto nie sądzę, żeby to poprawiło nasze i tak
        kiepskie stosunki. Zresztą ja już przestałem chcieć współdecydować, wszystko mi
        jedno, jaka będzie narzuta na tapczanie kupionym beze mnie, wśród mebli, z
        których niemal żeden mi się nie podoba. A ona sama beze mnie już nie może
        kupować, straciła zdolność kredytową. Kiedyś, jak wprowadzaliśmy się do nowego
        mieszkania, byłem pełen radości, optymizmu, planów, nie zostało z tego nic.

        Tak więc doskonale go rozumiem, on po prostu kupuje sobie święty spokój. A, że
        to parę złotych kosztuje ? Nic nie jest za darmo. Subliczniki? może i pomogą mu
        obniżyć te koszty, ale, co to pomoże, przecież jeżeli żona nie zapłaci swojej
        części, to i tak odetną media wszystkim. Cóż, .... powodzenia.
        • ladyhawke12 do Sriptusa 17.05.06, 09:06
          Nie masz racji osobne liczniki skutkuja tym, ze jak nie bedzie placila to jej
          odetna a nie jemu. Do zalozenia licznika trzeba osobnej instalacji, jakby jemu
          odcieli , przy osobnych licznikach to moze domagac sie odszkodowania. Na tym sie
          znam wiec pisze jak jest.
    • akacjax Re: co z chatą 16.05.06, 22:43
      Wiecie, że u mnie było odwrotnie, może nie kluczowe pomieszczenia...ale prawnie to wygląda tak. Nie ma eksmisji na bruk, nawet uciążliwość, bo da wyrok eksmisji nic nie znaczy, bo trzeba dać zastępcze.
      Pozostaje założenie sprawy o udział w utrzymaniu chaty. Potrzebny do tego pozew własciwie sformułowany...
      Jak wiadomo u mnie nie doszło do sprawy, bo niby-ex. m.się dobrowolnie wyprowadził i wymeldował.
      • anja_pl akacjo 17.05.06, 08:25
        > Jak wiadomo u mnie nie doszło do sprawy, bo niby-ex. m.się dobrowolnie
        wyprowadził i wymeldował.

        super!!!
        gratulacje!!!
        • akacjax dzięki 18.05.06, 06:47
          Rozkoszuje się wolnością domowej przestrzeni, nawet powoli mam ochotę na mały remont(na większy brak środkówsad ).
          I właściwie teraz zaczyna się moje...co dalej?

          • lucynkkaa Re: dzięki 18.05.06, 16:55
            co dalej?

            dalej powinnas zając sie tym remontem, przebierając w ekipach remontowych do
            bólu,... czyli do czasu az jakas ekipa lub lepiej jeden jej czlonek przypadnie
            Ci choć wizualnie do gustu smile

            To bylo zartobliwie oczywiście, poważnie to ciesze sie ze masz duzo miejsca
            teraz smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka