Dodaj do ulubionych

Moja mała Mi

07.06.06, 11:26
... wczoraj oglądałyśmy zdjęcia razem z córką, zaczęłyśmy od tych aktualnych
aż zapytała czy możemy obejrzeć te wcześniejsze,czyli na których jest tata,
udało nam się szczerze o tym porozmawiać, mi powiedzieć co czuję i usłyszałam
co czuje moja Mała, długo na to czekałam aż się otworzy, oczywiście się
wzruszyłam eh...facet jaki Ty jesteś ograniczony.
Obserwuj wątek
    • janicka.annaa Re: Moja mała Mi 07.06.06, 12:23
      Brzozko,
      on nie dojrzal do TYCH wielkich uczuc i odczuc. Nie wie co tracismile
      Prawdopodobnie nigdy nie bedzie emocjonalnie sprawnysmile
      • brzoza75 Re: Moja mała Mi 07.06.06, 12:52
        wiem kurcze nie poznałam jeszcze emocjonalnie sprawnego faceta, face to facesmile
        was nie liczę drodzy koledzy żebyście mi tu larum nie podnieśli wink
        • crazysoma Re: Moja mała Mi 07.06.06, 13:55
          a ja wczoraj obserwowalam ojca, ktory z zaangazowaniem i chyba nawet oddaniem
          opiekowal sie swoimi dziecmi i widac bylo, ze sa dla niego wazne i ze cieszy
          sie, ze je ma. podejrzewam, ze On mogl byc w tej malej grupie emocjonalnie
          sprawnych smile mily widok taki tata...
          Brzoza ile lat ma twoja Mi? I ile miala jak ojciec poszedl w swoja strone?
          pozdrawiam
          • brzoza75 Re: Moja mała Mi 07.06.06, 14:00
            6lat , od pół roku zero kontaktu
            • janicka.annaa Re: Moja mała Mi 07.06.06, 14:04
              Gdybym mogla przytulic swoja...
            • crazysoma Re: Moja mała Mi 07.06.06, 14:44
              kurcze, przykro... wyobrazam sobie co sie dzieje w Jej malej glowie i jak musi
              tesknic do tego co bylo. Przytul Ja mocno od cioci smile
              Wiesz moja starsza Mloda przez dwa lata (mimo, ze duzo rozmawialysmy) miala
              jedno marzenie - zeby tata wrocil. Miala 11 lat kiedy "tatus" powiedzial Jej,
              ze kocha inna kobiete. I sama nie wiedziala czy woli go widziec czy nie widziec
              wcale. Faktem jest, ze eks staral sie choc minimalne kontakty z Nia utrzymywac
              i chyba jednak tak jest dla dziecka lepiej niz zerowy kontakt. Mimo, ze bolalo
              Ja bardziej bo zamiast isc na gore odjezdzal do swojego nowego domu. A teraz
              Mloda jest pod opieka psychologa "czarodziejki" smile i widze, ze dobrze Jej to
              robi.
              Porabane to zycie... Trzymajcie sie.
              pozdrawiam

              • brzoza75 Re: Moja mała Mi 07.06.06, 15:01
                trzymamy się, też jesteśmy pod opieką wróżki smile
                teraz wyjeżdżamy w piątek na Mazury spędzimy dużo czasu razem i jakoś to
                będzie smile
    • der1974 Re: Moja mała Mi 07.06.06, 23:31
      Z kolei z mojej strony jest obawa, że żona źle nastawi dzieciaki do mnie. Ja jestem gotowy do kontaktów, do dawania im ojcostwa. Ale paranoja! Strasznie kocham swoje córki i chciałbym im dać od siebie tak dużo jak potrafię. I boję się, że nie będzie mi dane z uwagi na eks. Proszę nie oceniać mężczyzn zbyt surowo. Nie wszyscy olewają swoje dzieci.
      • crazysoma Re: Moja mała Mi 08.06.06, 00:11
        to zalezy od emocji jakie zona ma wzgledem Ciebie. Uczciwie przyznaje, ze
        gadalam na eksa nieprzebierajac w slowach przy starszej oj zdarzalo sie... ale
        nigdy nie zabranialam kontaktow wrecz sama przypominalam eksowi, ze moze po 10
        dniach bez telefonu wypadaloby zadzwonic i zapytac jak corka zyje. Cokolwiek
        sie bedzie dzialo pilnuj dzieci zebys nie stracil z nimi kontaktu. to nie
        bedzie proste chocby "logistycznie" ale sam wiesz jak wazne dla Ciebie, dla
        Nich.
        pozdrawiam
      • misbaskerwill Re: do der... 08.06.06, 09:18
        > Z kolei z mojej strony jest obawa, że żona źle nastawi dzieciaki do mnie

        Der... A w jakim wieku są Twoje dzieci? Przecież możesz walczyć przynajmniej o
        jedno z nich! Najlepiej o starszą, bo chyba małe są szanse, by dziecko w wieku
        <4 lat zostało przy ojcu... Możesz tłumaczyć to chęcią "odciążenia" małżonki,
        tym, że będziesz dbał o to, by siostry jak najczęściej przebywały ze sobą...
        Znasz się na tych sprawach - kto jak kto, ale Ty akurat możesz powalczyćsmile.
        Może akurat trafi Ci się sędzina życzliwie nastawiona do kolegismile Zwłaszcza, że
        do rozwodu bardzo szanowna małżonka się przyczyniła.

        Mój syn ma 2 lata i 4 miesiące, i "wytłumaczono" mi, że w Polsce nie mam
        absolutnie żadnych szans by dziecko zostało przy mnie (gdyż żona nie jest
        narkomanką i alkoholiczką). Więc ja walczyć nie będę, zresztą on naprawdę jest
        bardzo związany z matką - i co bym o niej nie myślał (i o tym czy wychowa
        dziecko z podwójną moralnością) - daje mu dużo miłości. Przyznaję - przy mnie
        byłoby mu gorzej.
        • crazysoma Re: do der... 08.06.06, 09:51
          "Przecież możesz walczyć przynajmniej o jedno z nich!"

          Misiu z calym szacunkiem dla Ciebie dziecko to nie samochod ktorego mamy dwie
          sztuki i mozna powalczyc o jeden z nich. To idiotyczny pomysl nie wiadomo czemu
          sluzacy. Znam przypadek kobiety, ktora po rozwodzie "oddala" 1 syna ojcu,
          drugiego "zostawila" sobie. To bylo pare latemu - do dzis zaluje, ze tak
          zrobila bo efekty tej decyzji byly widoczne juz po roku. Chlopcy wychowywali
          sie w totalnie roznych warunkach - u ojca full wypas i najmodniejsze gadzeciki
          u matki srednio, raczej sie nie przelewalo. Sam sobie odpowiedz czy jest miedzy
          nimi jakas wiez...
          pozdrawiam
          • misbaskerwill Re: do der... 08.06.06, 10:12
            crazysoma napisała:
            > Misiu z calym szacunkiem dla Ciebie dziecko to nie samochod ktorego mamy dwie
            > sztuki i mozna powalczyc o jeden z nich. To idiotyczny pomysl nie wiadomo

            Masz rację - to miałoby sens tylko, gdyby dzieci spotykały się codziennie, a i
            nawet wtedy to pewnie "byłby idiotyczny pomysł"...
            Mój przekaz miał być inny.
            W Polsce typowy ojciec:
            albo nie walczy o dzieci - bo mu się nie chcę i nie wiedziałby co z taką istotą
            potem zrobićsmile)
            albo nie walczy, bo i tak nie wygra, ew. walczy i przegrywa (a potem i tak
            wychodzi na to, że przegrał z wygodnictwa).
            Crazysoma - znowu masz rację - walczyć o dzieci - to bardzo egoistyczne i złe.
            Ale jeśli taki facet (dajmy na to 1 na 100) jest pewien, że on lepiej przekaże
            wartości moralne swoim dzieciom, że lepiej je wychowa i poświęci im więcej czasu
            - to czemu dobro dziecka i tak ma być toższame z dobrem matki (chciałem
            powiedzieć z byciem przy matcesmile )???
            Bo tak wygląda w przypadku der1974, ale oczywiście może to kolejny objaw naszej
            męskiej obłudy?

            Bo przecież skoro już spłodziliśmy dzieci, to musimy trwać w rodzinie,
            niezależnie od tego co z nami zrobią i cierpieć wszystkie upokorzenia...?
            I chyba tym różnimy się od kobiet, że szybciej przestajemy się łudzić, że to się
            zmieni i że to cierpienie naprawdę komuś pomoże (bo na dłuższą dzieciom też
            szkodzi).
            • scriptus Re: do der... 12.06.06, 19:05
              Dzieci nie da się podzielić, to nie mienie ruchome, czy nieruchome.
              Dzieci, to jedno z ważniejszych efektów, czy dzieł naszego życia, zatem trzeba
              włożyć wysiłek w ich wychowanie, by potem mieć satysfakcję i odczuwać dumę.
              Dziecko opuszczone porzez rodzica, zaniedbane, to jego hańba.
      • brzoza75 do der... 12.06.06, 12:48
        ja nie oceniam mówię tylko o o jednym przypadku znanym z autopsji
        wiem że są tacy ojcowie jak Ty wiem i nawet nie wiesz jak mi przykro że mi się
        trafił taki egzemplarz.
    • kasiar74 Re: Moja mała Mi 08.06.06, 09:55
      ja tego się wlasnie obawiam że mąż jak juz złoże pozew to dowroci sie tez od
      dziecka, a ja chce zeby moja córka miala ojca bo wiem ze oni sie kochaja i to
      co sie miedzy nami nie pwoinno miec wpływu, a jak bedzie to sie okaze, poki co
      złożyl zyczenia na dzien dziecka, dzowni i wysłał fajny upominek mam andzieje
      ze to sie nie zepsuje jak pozakladamy nowe rodziny
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka