julka1800
13.06.06, 14:08
Opowiem Wam historię ostatnich dni...
Otóz pojawil sie ostatnio nasz tatuś... przyjechał po kilku dobrych
miesiącach, od ostatniej jego wizyty kilka razy zdążylismy sie "spiąć" przez
telefon, a to odnośnie prezentu dla dziecka a to o inna rzecz. I szczerze
powiedziawszy jak usłyszałam ze ma przyjechac zrobilo mi sie jakos tak
niemilo. Pomyslalam, ze znowu o cos sie zetniemy ...pewnie. A mnie takie
wypadki wysmienicie psują humor.
I mozna powiedziec milo sie rozczarowalam , spięc nie bylo (!), ogolnie
widzialam starał sie by bylo normalnie, upsss nawet wyrzucił nieproszony
nasze domowe smieci ....
Ulzyło mi, nasze stosunki wydaje sie staralismy sie trzymac na jako takim
poziomie, az do spięc, o ktorych napisalam powyzej, teraz widze powrocilismy
do owego poziomu. Ulzylo mi bo dzieci ... wiadomo dla ich dobra powinnismy
umiec na siebie nie warczec mimo wszystko.
Milego dnia wszystkim
Julka