Dodaj do ulubionych

Coś (chyba) na rozlużnienie...

13.06.06, 14:08
Opowiem Wam historię ostatnich dni...

Otóz pojawil sie ostatnio nasz tatuś... przyjechał po kilku dobrych
miesiącach, od ostatniej jego wizyty kilka razy zdążylismy sie "spiąć" przez
telefon, a to odnośnie prezentu dla dziecka a to o inna rzecz. I szczerze
powiedziawszy jak usłyszałam ze ma przyjechac zrobilo mi sie jakos tak
niemilo. Pomyslalam, ze znowu o cos sie zetniemy ...pewnie. A mnie takie
wypadki wysmienicie psują humor.

I mozna powiedziec milo sie rozczarowalam , spięc nie bylo (!), ogolnie
widzialam starał sie by bylo normalnie, upsss nawet wyrzucił nieproszony
nasze domowe smieci ....

Ulzyło mi, nasze stosunki wydaje sie staralismy sie trzymac na jako takim
poziomie, az do spięc, o ktorych napisalam powyzej, teraz widze powrocilismy
do owego poziomu. Ulzylo mi bo dzieci ... wiadomo dla ich dobra powinnismy
umiec na siebie nie warczec mimo wszystko.

Milego dnia wszystkim
Julka

Obserwuj wątek
    • scriptus Re: Coś (chyba) na rozlużnienie... 13.06.06, 15:51
      Po kilku miesiącach, mówisz?
      To on mieszka daleko za granicą ?? sad
      • julka1800 Re: Coś (chyba) na rozlużnienie... 14.06.06, 10:53
        nie ... mieszka oczywiście w Polsce jakieś 350 km od nas

        ale widać nie ma motywacji przyjezdzać sad((
        • la.loba Re: Coś (chyba) na rozlużnienie... 14.06.06, 12:17
          powiem ci lepszy dowcip. Miałam ostatnio pierwsza sprawę. Z exsiem utrzymujemy
          naprawde poprawne stosunki. Nie kłócimy się, jak przyjeżdza do mlodej potrafimy
          iść razem (!) z naszym dzieckiem np. do kina. Oboje nas to kosztuje ale czego
          się nie robi dla dobra dziecka, ale wracając do meritum. Ustalilismy ze na
          sprawie nie wyciagamy brudów , tylko oświadczamy ze nie kochamy się- tak po
          prostu ogólnikowo. Sędzinie się to nie spodobało. Wysłała nas na badania do RODK
          , pomimo że mloda ma b. dobry kontakt z exsiem, może ją odwiedzać, zabierać,
          chce sprawdzic czy dziecko jak to nazwala rozwodu(?!) . No cóż możemy się
          starać a i tak kobieta zafundowała stres mlodej. Ehhhh nawet moge dluzej pisać
          Pozdrawiam letniosmile
          • julka1800 Re: Coś (chyba) na rozlużnienie... 14.06.06, 14:30
            no tak la.loba "wyroki" sadu są niezbadane...

            druga sprawa: myslisz ze wasze wychodzenie razem z dzieckiem jest wzgledem
            niego ok?
            Pytam, bo wielokrotnie bywały takie sytuacje (nawet ostatnio) by razem w 4
            gdzies wyjśc, ale ja od takich sie "wymiguje".
            Uważam ze w ten sposób zaburzyłabym dzieciom pewien obraz: z jednej strony nie
            jestesmy razem rodziną, z drugiej wychodzimy razem np na spacer.
            Nie sadzisz?
            • la.loba Re: Coś (chyba) na rozlużnienie... 14.06.06, 18:02
              wiesz co, mloda ma 5 lat i naprawde nie kuma co to jest rozwód i mowiac szczerze
              nie jestem gotowa aby jej tlumaczyc. Ex pracuje za granica od 2 lat i przyjezdza
              aby sie spotykac z mloda miejwiecej raz na dwa tygodnie. Mloda wie ze mieszka z
              mama, ze tata z mama nie spia razem. Staram sie organizowac sobie czas na czas
              gdy eks przyjezdza tak aby spedzali go we dwoje sami, ale czasem gdy mloda
              prosi, zgadzam sie pojsc do kina. Może masz racje że to zaciemnia obraz a z
              drugiej strony mloda nie musi "wybierac" miedzy rodzicami
          • tricolour Kto zafundował??? 14.06.06, 17:24
            Czy naprawdę sędzina zafundowała stres młodej, czy to Wy swoim zachowaniem?
            Zwyczajne sąd wyczuł zmowę i dlatego skierował na badania...

            Proste i jasne.
            • la.loba Re: Kto zafundował??? 14.06.06, 18:13
              tri- co ty gadasz? To że postanowilismy ze dla dobra dzicka i wlasnego spokoju
              rozwodzimy sie nie wyciagajac brudow , oskarżeń i etc to to jest ZMOWA?. A z
              tego co wiem to badania do RODK wysyła sie gdy jedno z rodziców chce ograniczyc
              kontakty , albo nie moze ich uzyskac, gdy jest podejrzenie ze dziecko nie ma
              kontaktów dobrych z jednym z rodziców. Powiedz mi, co takie badanie da? Ze sie
              nie rozwiedziemy? - rozwiedziemy i tak moze to dluzej potrwa ale nie bedziemy ze
              soba, ze zostana ograniczone kontakty z ojcem? - mam to gdzies uwazam ze Ex jest
              dobrym ojcem i tak bedzie "dostawał" dziecko kiedy bedzie chcial, czy moze sad
              mi zabierze dziecko i odda ex - wiem ze sie tak nie stanie , bo ex sie spreciwi
              ( pracuje za granica, co kilka miesiecy zmienia miejsce zamieszkania i nie ma
              jak zabac mlodej). Dlatego nie rozumiem postanowienia sadu
              • tricolour Oczywiście, że tak... 14.06.06, 18:31
                ... bo sama piszesz, że cos "ustaliliście", co dla mnie oznacza zmowę.

                Poza tym pisanie o dobru dziecka w kontekście rozwodu, to paranoja jakaś...
                • la.loba Re: Oczywiście, że tak... 14.06.06, 18:46
                  tak - USTALILISMY a nie zmówiliśmy się, ty stwierdziłeś, że to byla zmowa. A co
                  do dobra dziecka w kontekście rozwodu... no cóż rozwód dla dziecka nie jest
                  najlepsza rzecza jaką możemy mu zafundować ale z pewnością kulturalny rozwód
                  jest najlepszą rzecza w takiej sytuacji.



                  Czasami nie mamy wpływu na to co musimy zrobić ale zawsze możemy to zrobić z klasą
                  • tricolour I dalej twierdzę, że jest to zmowa... 14.06.06, 19:50
                    ... a nie zwykłe ustalanie. Ustalić, to można termin spotkania.

                    Wy natomiast spotykacie się, razem chodzicie do kina, utrzymujecie porawne
                    stosunki (sama tak piszesz) i... chcecie rozwodu. Może uważacie, że małżeństwo
                    to stara koszula i jak sie kołnierzyk wytrze, to kupujecie nową.
                    Nie napisałś niczego, co mogłoby stanowić jakąkolwiek PODSTAWĘ do rozwodu. Mało
                    tego - piszesz, przed sądem bedziecie zeznawać to, co ustaliliście. Razem
                    ustaliliście.

                    Widać sąd wyczuwa, że są wątpliwości co do nieodwracalnego rozkładu małżeństwa i
                    chce więcej się dowiedzieć. Bo sąd to nie magazyn, z którego pobieramy rozwody
                    kiedy nam sie podoba, ale intytucja, gdzie trzeba UDOWODNIĆ, że małżeństwa od
                    DAWNA nie ma. A udowodnić ma ten, który chce czegoś od sądu.

                    Jeżeli uważasz, że klasa rozwodu polega na szybkości i wygodzie jego dostania,
                    to też mamy różne pojmowania "klasy". Klasę sie ma, a nie miewa i z niej wynika
                    nie tylko jakość rozwodu.
                    Jeżeli piszesz, że sąd jest "be" bo zlecił dodatkowe badania rodziny, to albo
                    nie rozumiesz co to jest sąd... albo bezpodstawnie oskarżasz instytucję, która
                    wykonuje swoje obowiązki. Na tym polega klasa?
                    • la.loba Re: I dalej twierdzę, że jest to zmowa... 14.06.06, 20:07
                      tri - nie lubie pisać o rozpadzie mojego małżeństwa bo dla mnie to upokarzające,
                      ale odpowiem Ci ( być może dojrzewam do tego aby mówić o tym)
                      1. Tak utrzymujemy pewne stosunki - w końcu ex jest ojcem mojego dziecka i co by
                      nie było nim pozostanie, dlatego uważam ,że musimy utrzymywać te stosunki i
                      najlepiej dla córki bedzie jeżlli będą one w miare przyjazne ( jeżeli można to
                      tak nazwać)
                      2. Dla mnie moje małżeństwo było bardzo ważne, wychodząc za mąż byłam pewna że
                      spędzę z tym człowiekiem reszte życia i nie traktuje małżeństwa jak koszuli-
                      jednak natury się nie da oszukać
                      3.sorki nie napiszę tobie DLACZEGO się rozwodzimy - bo pomimo że nie mam
                      pretensji do exsia to dla mnie zbyt trudne
                      4. Nie prowadzimy gospodarstwa wspólnego od 2 lat tyleż tez ze sobą nie sypiamy
                      - czy to wystarczajacy powód ? 2 lata separacji?
                      5.Dla mnie klasa oznacza , że w pewnych kwestiach musimy sie dogadać i trzeba to
                      zrobić kulturalnie, bez przepychanek, bez emocji i żalów( jeżeli wogole to
                      możliwe)a nie na tym jak szybko da sie rozwieść.
                      6. Powtarzam badania w RODK robi się dziecku a nie dorosłym ( tak powiedziała
                      sędzina), nie uważam jak to określiłeś że sąd jest "be" tylko mam wątpliwości
                      czy to badanie jest zasadne w naszym przypadku. Zwłaszcza że nie mam najlepszego
                      zdania o pracujacych tam psychologach.
                      • tricolour Może się zagolopowałem... 14.06.06, 20:16
                        ... bo nie chcę Cię zmuszać do zwierzeń.

                        Słowa mają określone znaczenie i ja z Twoich odczułem (podkreślam - odczułem)
                        to, co napisałem. Odczułem, że Wasze ustalanie ma charakter takiej umowy, by sąd
                        dał rozwód szybciej i łatwiej. Rozumiem to, bo sprawa sądowa, to nie zabawa.

                        I o to mi chodziło, że taka umowa zostawia dziwne wrażenie nieprawdy,
                        niedopowiedzenia - nikt nie jest winny, nic się nie stało, ale małżeństwa nie
                        ma. Brzmi to mało wiarygodnie i dlatego nazwałem to zmową - może przesadziłem.
                        Mogę sie mylić, Wy możecie mieć setki konkretnych powodów, by sie rozwodzić, a
                        ja niepotrzebnie sie czepiam.
                        • la.loba Re: hmmm 14.06.06, 20:18
                        • la.loba Re: Może się zagolopowałem... 14.06.06, 20:23
                          za szybko wcisnęłam enter - sorki - ale własnie ładnie to napisałeś: "nikt nie
                          jest winny, nic się nie stało, ale małżeństwa nie ma"- może oprócz tego że
                          prawie nic się nie stało dokladny opis mojego małżeństwasad
                          A że domyśliłam się że to inaczej odebrałeś niż ja chciałam żeby to było
                          odebrane dlatego poczułam się w obowiązku wyjaśnić
                          Pozdrawiam
                • undyna tri 16.06.06, 14:08
                  tak sobie poczytuję, to Wasze forum i oczywiście, że mój osąd jest jak najbardziej saubiektywny, ale Ty Tri uważam, masz dość poważny problem, a mianowicie rys paranoika, koło 50-tki możesz się całkowicie posypać i nie zyczę żadnej kobiecie byc z Tobą wtedy w związku, może idź na jakąś terapię wglądową, skonfrontuj się z twoją skłonnością do tworzenia wszelkiego autoramentu teorii spiskowych.
                  PS. Nie chciałam być złosliwa...
        • scriptus Re: Coś (chyba) na rozlużnienie... 14.06.06, 14:18
          No tak.... sad
          • alicja611 Re: Coś (chyba) na rozlużnienie... 14.06.06, 19:57
            To koniecznie trzeba sie nienawidziec i skakac do gardel-to wtedy sad
            uwierzy!!!!, bo jak zrobi sie kulturalnie to znaczy , ze cos krecicie....obluda!
            • tricolour Chyba nie wcelowałaś we właściwy post... 14.06.06, 20:01
              smile))

              Nie ma potrzeby ostentacyjnego skakania do gardeł i nienawidzenia. Wystarczy
              powiedzieć prawdę.
            • la.loba Re: Coś (chyba) na rozlużnienie... 14.06.06, 20:09
              tak też mi powiedziała p. kurator jak była u mnie w domu na kontroli - że ona
              osobiście chciałaby mieć wiecej rozwodzących rodziców takich jak my ale mamy
              uważać bo sądowi może się to nie spodobać. Nic dodać nic ujaćsmile
              • akacjax Re: 14.06.06, 23:54
                Być może za dobrze zagraliście swoje role...
                Istnieje coś takiego, jak nieudzielenie rozwodu o ile szkodziłoby to dobru małoletniego dziecka.
                Bierzesz to pod uwagę?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka