Dodaj do ulubionych

Obowiązkowa mediacja

29.06.06, 13:56
Może to kogoś zainteresuje - kupiłem dzisiaj tygodnik "OZON"
i znalazłem tekst pt. "Koniec wojny domowej ?" dotyczący koncepcji
obowiązkowej mediacji miedzy planującymi się rozwieść osobami. Tekst jest
chyba zbyt optymistyczny ale zaczyna się ciekawie: "Dzięki obowiązkowej
mediacji nawet co piąta para zrezygnuje z rozwodu. Pozostali unikną
szarpaniny w sądzie, bo wcześniej podpiszą kontrakt regulujący podział
majątku i kontakty z dziećmi".

Dla mnie już za późno (jestem pół roku po rozwodzie) ale może komuś z Was ten
pomysł, ta wiedza do czegoś się przyda.

Pozdrawiam Was
Obserwuj wątek
    • kasiar74 Re: Obowiązkowa mediacja 29.06.06, 14:09
      baniluki i strata czasu i co będzie dobrze 3 miesiące?, pół roku? bez sensu
      • vertigo5 Re: Obowiązkowa mediacja 29.06.06, 14:23
        Przypominasz Smurfa marudę wink Ale i tak Cie lubię chocby
        z tego powodu, że jesteś z ukochanych przeze mnie Gliwic smile

        Aco do meritum: nie żebym był entuzjasta wspomnianej koncepcji ale
        warto zawsze próbować...
        • kasiar74 Re: Obowiązkowa mediacja 29.06.06, 14:33
          ja już probowałam i dostałam po 4 literach, inne panie też próbowały, ciągają
          mężusiów po terapiach, eecchhh, widac z jakim skutkiem, udany powrót chyba się
          nie zdarzył, ludzie bez przyczyny nie znajdują sie w takim a nie innym punkcie
          w związku, ja bym wyśmiała w chwili obecnej propozycje mediacji
          smerf maruda powiadasz?wink)))
          miło mi że lubisz Gliwice a tym bardziej miło mi że mniesmile))Ja lubie i Kraków i
          Ciebie też chocby z racji tego że masz córeczkę w tym samym wieku co moja.
          • maheda Re: Obowiązkowa mediacja 29.06.06, 14:42
            Myślę, że większośc ludzi, jeśli się ma dogadać, to się sama porozumie i nie
            trzeba do tego mediatorów, bo tu jest potrzebna chęć!
            Chociaż może istotnie, w przypadku bardzo młodych małżeństw, mediator może być
            potrzebny...
            A ja Gliwice znam i baaardzo lubię oraz okresowo bywam smile
            Jak się z miastem było związanym przez 5 lat, to zawsze to jakoś zostaje...
    • maheda Link do artykułu wspomnianego przez Vertigo5: 29.06.06, 14:45
      www.ozon.pl/tygodnikozon_2_15_1734_2006_26_1.html
      • kasiar74 Re: Link do artykułu wspomnianego przez Vertigo5: 29.06.06, 15:01
        dobrze, że jest to instytucja dobrowolna, bo ja juz nie mam dobrej woli w
        temacie mojego małżeństwa
        meheda, czyżby politechnika śląska??
        ja studiowałam we Wrocławiu, w Gliwicach mieszkam od 7 lat, które przyniosły mi
        masę ciezkich problemów mimo to lubię to miasto choć Wrocław kochałam, a w
        ogóle jestem kędzierzynianką
        • anja_pl Re: Link do artykułu wspomnianego przez Vertigo5: 30.06.06, 08:14
          "Wrocław kochałam"

          zapraszam, przyjedź, może stara miłośc odmłodnieje wink
          jak chcesz szczegóły to pisz na priv wink
    • kruszynka301 Re: Obowiązkowa mediacja 29.06.06, 15:02
      kiedy słyszę, że coś ma być obowiązkowe, to już jestem na nie.

      Jestem bardzo sceptycznie nastawiona na takie pomysły - nie wierzę, że ludzie,
      którzy sami ze sobą nie potrafią sie porozumieć, z pomocą mediatora mogą
      zrezygnować z rozwodu i żyć wspólnie dalej.
      Dla mnie bardzo ważna w związku jest przyjaźń i wzajemne zrozumienie,
      niezależnie od okoliczności, i nawet podczas historii z kochanką potrafiłam się
      porozumieć z eksem, więc dla mnie obowiązkowy mediator byłby kompletnie
      niepotrzebny. A rozwód i tak nieunikniony.
    • misbaskerwill Re: Obowiązkowa mediacja 29.06.06, 15:07
      też o tym słyszałem - było też parę tygodni temu w którejś gazecie lub tygodniku
      - bodajże dziadek mi wyciąłsmile))
      Na szczęście - chyba nie zdążę...
      Żona chciała mnie wyciągnąć do takiego, ale szybko stwierdziłem, że to
      nieciekawa zagrywka.
      Dla 80% to czyste marnowanie czasu. A że co piąta para... Cóż, wiadomo, że mamy
      plagę rozwodów, ale to może lepiej ratować ludzi przed ślubemsmile)))
      Obowiązkowe intercyzy, wizyty u seksuologów, psychologów (dopasowanie),
      prawników (którzy bym im mówili jak fajnie się potem ludzie czubiąsmile)..
      Skoro w kościele kat. są obowiązkowe nauki, które można o kant potłuc, to
      państwo też powinno się zatroszczyć o gotowość młodych ludzi do tak stanowczych
      krokówsmile))
      Może chociaż co 5 osoba byłaby w ten sposób poratowana przed życiowym błędemsmile)
      • kruszynka301 Re: Obowiązkowa mediacja 29.06.06, 16:14
        zgadzam sięwink.
        Powinno się jeszcze wprowadzić przynajmniej 2 lata oczekiwania na ślub - ponieważ istnieje dysproporcja pomiędzy oczekiwaniem na ślub i rozwód, a w większości przypadków, decyzja o rozwodzie jest bardziej racjonalna i dogłębniej przemyślana niż ta o ślubiewink)).
        • 1madzia Re: Narzeczeni poddani przemyślnym próbom 29.06.06, 16:36
          w ramach edukacji przedmałżeńskiej. Wariant pierwszy: żona w stylu Doda - pstro
          w głowie, stworzona wyłącznie do konsumpcji wszelakich przyjemności.Mąż musi
          sprostać obowiązkom kucharki, sprzątaczki, niańki, praczki...później odwrócenie
          ról (z tym zazwyczaj mamy do czynienia) i sprawdzenie jak strony - jeszcze nie
          rozwodu - radzą sobie. Wariant drugi: Małżonek- miłośnik urody kobiecej, który
          nie potrafi skupić się na jednej i w towarzystwie pięknych kobiet spędza czas
          na wyspie bezludnej. Tym panom, którzy odczuli gwałtowne ślinienie, zalecana
          odwrotna terapia: Małżonek przez lornetkę obserwuje zaloty armii muskularnych
          męskich ciał do tej jedynej, wybranki serca, która zdana na to urocze
          towarzystwo walczy z przedsmakiem zdrady. Z boku mediator mierzy zdolność do
          zawarcia i utrzymania trwałego związku. Wyniki wnikliwych badań przesyła się do
          prezydenta kraju, który decyduje o wzajemnym doborze populacji płci przeciwnych.
          • daleko_do_siebie Re: Narzeczeni poddani przemyślnym próbom 29.06.06, 21:24
            Ja tam proponuję loteryjkę - i ślub.
            Wyjdzie taniej.
            I jakie pole do popisu dla urzędników "loteryjkowych"
            • 1madzia Re: Ironia losu 29.06.06, 22:19
              I wcale bym się nie zdziwiła, gdyby okazało się, że takie właśnie związki będą
              najtrwalsze. Skoro ani uczucie, ani rozum, ani długie docieranie się przed
              ślubem nie skutkują, to może zasada na kogo wypadnie, na tego bęc...
              • daleko_do_siebie Re: Ironia losu 29.06.06, 22:43
                Halo proszę pani - czy to pani jest moją żoną??
                Mogłoby być zabawnie, zwłaszcza na początku.
                Krzywa rozwodów,wskazuje, że szanse tego pomysłu rosną.
                Może niektórzy/niektóre bardziej by się starali wiedząc, że wyjścia nie ma???
                • misbaskerwill Re: A ja myśłałem, że jako jedyny... 30.06.06, 09:48
                  ...mam takie nowatorskie edukacyjne pomysły przedślubnesmile
                  Ale widzę, że Wy tu już macie gotowe projekty ustawsmile)

                  Bardzo chętnie złożę swój podpissmile
    • z_mazur Re: Obowiązkowa mediacja 30.06.06, 08:55
      Szczerze mówiąc dziwi mnie wasz sceptycyzm.
      Ale może to kwestia tego że są tu osoby już po rozwodzie, które jakoś poukłdały
      sobie po nim życie.
      Zajrzyjcie jednak na inne fora gdzie można poczytac o wojnach, które toczą ze
      sobą "jeszcze małżonkowie". Jeśli mediacje przynajmnej w pewnym stopniu dałyby
      możliwość uniknęcia takich sytuacji to myślę, że nie jest to głupi pomysł.
      Prowadzenie rozmów dotyczących pieniędzy, czy opieki nad dziećmi w obecności
      postronnej niezaangażowanej w spór strony na pewno może pomóc w osiągnięciu
      jakiegoś kompromisu.
      A ze przy okażji ok 20% małżeństw dojdzie do wniosku, że jednak niekoniecznie
      chcą się rozwodzić to dodatkowy bonusik. Moim zdaniem nawet dla tych 20% warto
      a jeśli jeszcze wpłynie to na wzajemne relacje pomiędzy ex małżonkami to
      naprawdę gra jest warat świeczki.


      A co do par którym się udało wyjść z dosyć ostrego kryzysu to osobiście znam
      dwie. Jedna dogadała się po 8 miesiecznej separacji a druga po prawie rocznej.
      I w tej chwili są lepszymi małżeństwami niż przed kryzysem.
      Wszzystko zależy od dojrzałości ludzi.
      Czasem po prostu emocje przesłaniają sedno problemów.
      • tricolour Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 09:02
        ... potrafiła się dogadać nie wynika, że JA potrafie się dogadać. Fakt, że 20%
        par się dogada nie ma żadnego wpływu na mnie, bo na mnie nie działają żadne
        szacunki, tylko to, to sam potrafię zrobić.

        Mam wrażenie, że optymistyczna część dyskusji o mediacjach ma w założeniu
        pomysł, że ktoś coś może zrobić za potencjalnych rozwodników, że para w
        kryzysie pójdzie na mediację, a wróci zakochana.
        Życzę powodzenia.
        • kasiar74 Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 09:07
          interesuje mnie dalsza statystyka, ile z tych 20% schodzacych się par wytrwa w
          związku a ile z nich i tak się rozwiedzie po zmarnowaniu kilku kolejnych lat
          • to.ja.kas Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 09:16
            Kasiar zgadzam się z Toba. Albo ludzie CHCĄ sie dogadac i wtedy nawet terapeuta
            im w tym nie przeszkodzi, albo NIE MA TAKIEJ CHĘCI i wtedy nawet najlepszy
            terapeuta im nie pomoże zakochac sie na nowo i porozumieć.

            Miałam okazje korzystac z pomocy terapeutów i lekarzy przy moim rozwodzie.
            Próbowali pomóc i mi i rodzinie i córce. Dla mnie to strata czasu i pieniedzy.
            Ja podobnie jak przedmówczyni, nie znam pary ktora po terapii zaczełaby sie
            dogadywać na stałe !!!!!! Przez chwile i owszem, a potem....potem wracaja stare
            nawyki i dupa.
          • z_mazur Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 09:17
            Statystyka tych par jest taka sama jak innych par małżeńskich.
            Często nawet takie pary poprawiają swoje wzajemne relacje.
            Taka jest konsekwencja pokonania kryzysu. Działa tu zasada "co nas nie zabije
            to nas wzmocni".

            A jak już pisałem nie bez znaczenia jest spokojniejsze dogadanie się
            pozostałych par co do spraw majątkowych i dotyczących opieki nad dziećmi.
            Odciąża to sądy pomagając uniknąc długotrwałych procesów o podział majątku.
            Oczywiście tak nie będzei w przypadku wszystkich par. Ale jeśli się to uda
            nawet w przypadku kolejnych 20% par, które w innym przypadku ciągałyby się po
            sądach to jest to z korzyścią dla wszystkich.
            • to.ja.kas Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 09:20
              Odciazyc sady?
              Kolejny mit. Teraz mediacje sa dobrowolne i czeka sie dosc długo na nie. W
              Polsce nie ma wystarczajacej liczby mediatorów. Oczywiscie mozna z łapanki
              porobic ich tysiace, ale po pierwsze nie ma na to kasy (jesli za to wszyscy
              maja placic to co z tymi co kasy nie maja, a rozwod juz teraz jest zabawa
              czesto kosztowna), a jak nie bedzie odpowiedniej ilosci mediatorow czekanie na
              rozprawe moze sie wydłuzyc nawet o trzy lata !!!!! Dziekuje za taki scenariusz.
              Na szczescie mnie to juz nie dotknie.
              • z_mazur Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 09:28
                Dlatego ja nie piszę, że dobrym pomysłem jest tego zrobieni od razu. Ale w
                perspektywie kilku lat na pewno. A kto powiedział, że to ma być tania zabawa.
                Jest jeszcze separacja, którą można mieć za 100 zł.
                Oczywiście przeciaganie spraw rozwodowych o tak długi okres jest bez sensu.
                Ale mówimy o zdrowej sytaucji a nie patologii.
                • to.ja.kas Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 09:42
                  A dlaczego ma to byc drogi biznes??? Ograniczeniem rozwodów nie powinny byc
                  pieniadze, ale uczucia, dojrzałość i chęci MAŁŻONKOW
                  • z_mazur Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 09:51
                    Nie powiedziałem, że ma być drogi ale wcale nie musi być tani.
                    Widzisz niewiele osob zdaje sobie sprawę z tego że zawarcie małżeństwa to forma
                    umowy cywilnoprawnej. I jak każda umowa niesie ona ze sobą pewne zobowiązania,
                    dotyczące często nie tylko dwóch stron ale również wspólnych dzieci. Dlatego z
                    punktu widzenia dobra wspólnego na pewno rozwiązanie takiej umowy nie powinno
                    być przez Państwo jakoś specjalnie ułatwiane. Na dobrą sprawę nikt małżonków
                    siłą nie stawia przed ołtarzem. A to że często nie do końca zdają sobie sprawę
                    z konsekwencji tego kroku to już inny problem.
                    Na dobrą sprawę jaki może być koszt takich miesięcznych mediacji? 4 spotkania
                    po 100 zł każde?
                    Nie przesadzajmy. To czasem pozwoli uniknąć wieloletnich procesów cywilnych
                    dotyczących podziału majątku i opieki nad dziećmi, które dopiero kosztują grubą
                    kasę.
                    • to.ja.kas Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 10:06
                      Jak sie rozwodziłam akurat straciłam prace. Dla mnie wtedy kilkadziesiat
                      złoty "wpisowego" było dużo!!!!!!!!
                      Ty tez myslisz zgodnie ze schematem "mnie stac to stac wszystkich".
                      To jak z płatnymi badaniami. W koncu 25 zł moze nie duzo. Dla mnie nie, dla
                      Ciebie tez, ale sa takie osoby dla ktorych to znaczaca kwota. A w koncu placimy
                      i podatki i ZUS i na cos to idzie.

                      Oczywiscie, ze slub to forma umowy cywilnoprawnej i ze do slubu nikt nie
                      zmusza, nie rozumiem dlaczego tylko ma ktos w rozwodzie przeszkadzac ???
                      Prawo jest całkiem sprawne w tej kwestii tylko orzecznictwo i wykonanie mamy do
                      dupy. I na tym powinnismy sie skupic, a nie na tworzeniu kolejnych schodów do
                      tego by dorosli ludzie mogli zakonczyc cos co nie istnieje.
                      • z_mazur Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 10:30
                        Dlatego ważna jest dosyć szeroka paleta możliwości.
                        Tania i szybka jest separacja. Można ją uzyskać przy zgodnym wniosku obu stron
                        już za 100 zł. To tańsze niż wizyta u notariusza i spisanie rozdzielności
                        majątkowej a rodzi takie same skutki cywilnoprawnei jeszcze kilka dodatkowych.
                        A rozwód można uzyskać później.

                        30% par w przypadku których orzeczono separację schodzi się ponownie, a te
                        które się nie schodzą rozwodzą sie dużo spokojniej.
                        Naprawdę nie można patrzeć na problem rozwódów w Polsce przez pryzmat własnego
                        przypadku.
        • z_mazur Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 09:12
          Tak samo jak to, że skoro Ty się nie dogadałeś i Tobie mediacja by nie pomogła,
          to nie znaczy, że nikomu nie pomoże. Wpadasz sam we własną pułapkę.

          Widzisz mam w tej chwili dosyć bogatą wiedzę na ten temat. I uważam że sprawa
          jest warta zachodu. Często decyzja o rozwodzie jest podejmowana pod wpływem
          dużych emocji i zbyt pośpiesznie (oczywiście w Twoim przypadku na pewno było
          inaczej, ale nie mówimy o Twoim przypadku tylko o statystyce) bez
          przeanalizowania podstaw kryzysu i ewentualnych sposobów wyjścia z niego.
          Mediacje pozwalają złapać dystans i ewentualnie dobrze zastanowić się nad
          pewnymi konsekwencjami. I moim zdaniem nawet dla 5% byłoby warto a dla 20% to
          jest w tym momencie bezdyskusyjne.
          • to.ja.kas Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 09:18
            Z mazur....20% ?!?!?!?!?!?!?!? Skąd te statystyki i tak jak napisała Kasiar ,
            ciekawe po ilu latach te "cudownie uratowane" małżeństwa dojda do wniosku, ze
            zmarnowały kilka kolejnych lat na reanimowanie nieboszczyka ???
            • z_mazur Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 09:25
              Statystyki są z państw, w których mediacje są obowiązkowym etapem procesu
              rozwodowego.

              Co do reanimacji nieboszczyka, to pary które przechodzą tak poważny kryzys jak
              proces rozwodowy i mimo wszystko decydują się jednak na pozostanie ze sobą to
              statystyki pokazują, ze ryzyko ich rozpadu w późniejszym okresie jest
              porównywalne a nawet mniejsze niż w przypadku każdego innego małzeństwa.
              Czyli następuje jakgdyby powrót do początku.
              • kruszynka301 Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 09:35
                Widzisz, dane statystyczne mają to do siebie, że możliwość interpretacji jest olbrzymia. Ciekawe, czy wiesz, ile par podczas procesu rozwodu rozmyśla się i rezygnuje z niego? Czy czasem te liczby nie są zbliżone????

                Poza tym, nie zapominajmy, że akurat w naszym cudownym kraju zwiększona ilość rozwodów jest w dużym stopniu wynikiem chęci brania zasiłków, co też psuje dane sattystyczne.
                • z_mazur Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 09:41
                  Oczywiście dlatego posiłkuję się danymi statystycznymiz innych krajów.
                  Co do wycofanych pozwów rozwodowych to inna para kaloszy. W Polsce to chyba ok
                  10% pozwów i przypuszcam, że pokryłyby się w pewnym stopniu z tymi zakończonymi
                  sukcesem mediacjami. Chociaż cześć tych pozwów (typowo manipulacyjna) nawet nie
                  zdązyłaby być skierowana do mediacji. Więc nie są to zbiory całkowicie się
                  pokrywające.
                  • kruszynka301 Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 09:53
                    Więc w najlepszym razie z 20% hipotetycznych sukcesów mediacyjnych dochodzimy do 10%, wliczając w to jeszcze błąd statystyczny.
                    Nie wiem, czy fundowanie obywatelom OBOWIĄZKOWEJ mediacji ma jakikolwiek sens, bo zapłacą za nią wszyscy, a efekt jest dyskusyjny.

                    To mi przypomina obowiązek rozmowy kuratora z dzieckiem rozwodzących się do rodziców - no i przyszła bardzo miła pani kurator porozmawiać z 6-miesięcznym niemowlęciemwink.
                    • z_mazur Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 10:01
                      Dlaczego mówisz że zapłacimy za nią wszyscy??
                      Ja jestem zwolennikiem, żeby płacili za nią zainteresowani.
                      Jak napisałem wcześniej, cześć z tych 10% pozwów zostanie wycoafana jeszcze
                      przed skierowaniem sprawy do mediacji.
                      Zresztą te pozwy nie pojawiają sie w statystykach rozwodowych, bo nie są nawet
                      rozpatrywane. To po prostu częstto forma manipulacji, "jak się nie zmienisz to
                      składam pozew". Dlatego nie można mówić że te 10% zawiera się w 20% spraw
                      zakończonych sukcesem w mediacji.

                      Nie wiem dlaczego ale w tych negatywnych wypowiedziach odczuwam cień takiego
                      trochę "skoro mnie się nie udało to nikomu się nie uda, bo nie powinno (i
                      bardzo dobrze)". Czyżby to takie ogólne rozgoryczenie??
                      • kruszynka301 Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 10:06
                        Jeżeli mediacja jest obowiązkowa, to podniesie koszty rozwodu WSZYTKIM rozwodzącym się.
                        Fakt, jestem sceptycznie nastawiona, bo rozwodziłam się, kiedy już nie chciałam eksa znać, a jego nowa miłość była w ciąży, więc konkretnie w moim przypadku mediacja byłaby zupełnie niepotrzebna (wszystkie szczegóły rozwodu, alimenty, sprawy majątkowe mieliśmy już uzgodnione beż jakichkolwiek kłótni).

                        Ja się sprzeciwiam OBOWIĄZKOWI mediacji, a nie samej miediacji - jest różnica, prawda?
                        • z_mazur Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 10:23
                          Ok.
                          No to dochodzimy do jakiejś konkluzji. smile
                          Tylko ja uważam, że mediacja nie powinna być taka całkowicie dobrowolna i to
                          sąd powinien decydować po rozpatrzeniu sprawy czy skierować daną parę na
                          mediację. A nie tak jak jest w tej chwili, że może to zrobić ale na wniosek
                          którejś ze stron.

                          BTW raczej wolę posługiwać się statystyką ale tu aż mi się samo nasuwa, że wasz
                          rozwód był raczej wyjątkiem niż regułą. smile
                    • to.ja.kas Re: Tylko z faktu, że JAKAŚ para... 30.06.06, 10:01
                      Mi pani kurator powiedziała, ze najlepszym wyjsciem dla mojej córki bedzie jak
                      tata o mnie i o niej zapomni zupełnie i ze obserwujac sprae tak zapewne sie
                      stanie. Ta teorie poparli psychologowie ktorzy badali corke. I rzeczywiscie tak
                      sie stalo.
                      Tylko pani pseudopsycholog z poradni gdzie bylismy we dwoje z mezem stwierzila,
                      ze nie ma znaczenia jak maz sie odnosi do corki, ze to, ze sie nia nie
                      interesuje nie swiadczy , ze jest złym ojcem !!! i ze nie powinnam miec o to
                      pretensji !!! Tak mnie wnerwiła, ze wyszłam ze spotkania trzaskajac drzwiami.
                      Sad rozwod ustanowil na takich warunkach jak chciałam,maz jak o corce nie
                      pamietał tak nie pamieta a my mamy swiety spokoj. I jakby jakis mediator
                      probował nas godzic i ukladac na sile sprawy ktorych ukladac sie nie dało to
                      tylko dłuzej by trwało, bolałoby bardziej i mnie i corke i mojego eks, chociaz
                      akurat o jego uczucia najmniej i wtedy i teraz sie martwie.
    • z_mazur Przykładowy sukces mediacyjny 30.06.06, 10:58
      Państwo J. byli młodym małżeństwem. Konflikt między nimi był tak duży, że
      Pani J. wyprowadziła się z dziećmi (3 i 7 lat) do swojej matki, Pan J. zaś
      złożył w sądzie pozew o rozwód. W spór zaangażowali się rodzice obu stron, co
      jak łatwo się domyślić, tylko zaogniło konflikt. Pan J. próbował odwiedzać
      dzieci, ale żona nie chciała z nim rozmawiać, a teściowa nie wpuszczała go do
      swojego mieszkania. Wreszcie zwrócił się do KOPD z prośbą o pomoc w
      umożliwieniu mu widywania się z dziećmi, za którymi bardzo tęsknił. Wiedział,
      że zanim uzyska decyzję sądu w tej sprawie, może minąć sporo czasu. Na jego
      prośbę nawiązaliśmy kontakt z żoną. W rozmowie z nią dowiedzieliśmy się, że nie
      chce ona pozbawiać dzieci ojca, wręcz przeciwnie, chciałaby, aby mogły jak
      najczęściej kontaktować się z nim. Nie miała jednak zaufania do męża, ponieważ
      zdarzyło się, że niedługo po rozstaniu oszukał ją - zamiast odprowadzić dzieci
      po spacerze do domu jej matki, jak obiecał, zabrał je do siebie i nie chciał
      oddać przez dwa dni. Pani J. musiała prosić o pomoc policję. Po naszej rozmowie
      kobieta zgodziła się na zaproponowaną mediację. Na wspólnym spotkaniu
      powiedziała mężowi, dlaczego nie ma do niego zaufania. Wyraziła zgodę na
      spotkanie męża z dziećmi w najbliższy weekend, jeśli ten zobowiąże się na
      piśmie, w obecności mediatorów KOPD, że przyprowadzi je o ustalonej godzinie.
      Spisaliśmy wówczas krótką ugodę dotyczącą warunków weekendowego spotkania i
      umówiliśmy się na następną sesję mediacyjną. Pan J. dotrzymał umowy i był to
      pierwszy krok do odbudowania zaufania między małżonkami. Potem zawarliśmy
      jeszcze trzy ugody. Mediacje między Państwem J. zakończyły się nieoczekiwanym
      sukcesem: małżonkowie pogodzili się. Pan J. wycofał pozew o rozwód, wspólnie
      wynajęli mieszkanie z dala od jednych i drugich teściów, aby móc teraz
      rozpocząć w pełni samodzielne życie.

      Wydaje mi się, że właśnie dla tego typu spraw warto wprowadzić obowiązkowe
      mediacje.
      • misbaskerwill Re: To lepiej od razu opowiedz o armatach miłości 30.06.06, 11:03
        ...zamiast ściemniać o mediacjismile))
        "Wszyscy marsz do kościoła, krzyżem na ziemi przez tydzień to się Wam odechce
        rozwodów!!!"
        Mediacja to fajna sprawa, ale nie w tym zakichanym kraju, gdzie sąd 3 miesiące
        wysyła pismo, mediatorów jest więcej niż kilku - ale tylko w Lubliniesmile a
        miłościwie panująca nam trójca (KGL) traktuje wszystkich obywateli jak
        niedorozwojów i obowiązkowo chce leczyć...
        ZUS płacę bo muszę, ale z TAKIEGO leczenia dobrowolnie rezygnuję (póki jeszcze mogę)
        • z_mazur Re: To lepiej od razu opowiedz o armatach miłości 30.06.06, 11:44
          Nie rozumiem tego sarkazmu.

          Umowy zawarte podczas procesu mediacyjnego pozwalją z wyprzezdzeniem uniknąć
          wielu konfliktów z których rozstająca się para w chwili rozstania nawet nie
          myśli.

          Mediator dzieki posiadanej wiedzy na temat możliwych pól na których mogą
          pojawić się konflikty pozwala z wyprzedzeniem im zapobiegać.
          Poczytajcie sobie przykłady rozwodowych umów mediacyjnych, zawartych w
          małżeństwach z dziećmi i średnim majątkiem. Są tam taki punkty, które osobom
          nie znającym tematu nawet by do głowy nie przyszły. Chodzi czasem o ubiegnięcie
          pewnych faktów co pozwala uniknąć konfliktów i ciagania się potem po sądach gdy
          problem wyniknie.
          • ladyhawke12 z_mazur 30.06.06, 11:55
            Nie denerwuj sie, kazdy ma swoje zdanie, ja przeszlam przez taka medjacjie i
            wynioslam z niej tylko stres zwiazany z wrzaskami exa, nikt mu nic nie
            wytlumaczyl, bo sobie nie dal. a ja pozniej dwa dni chorowalam z powodu stresu.
            • misbaskerwill Re: a ja wolę obowiązkową przedślubną... 30.06.06, 12:00
              edukację - taką, jaką zaproponowano wyżej.
              A niech ćwiczenia z konfliktów w małżeństwie prowadzą mediatorzy...ja im zarobić
              nie zabraniamsmile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka