Dodaj do ulubionych

Jestem 12 lat po rozwodzie....

04.09.06, 21:28
i od dnia rozwodu, żałuję tego.Nadal jestem sama,
owszem adoratorów było wielu jednak do żadnego nie
poczułam tzw.chemii.Rozmowa na neutralnym gruncie
i nic więcej.Nie potrafię.Ostatnio jednak, dzieją
się dziwne rzeczy, zwracają na mnie uwagę, wydawać
by się mogło wartościowi mężczyżni, jednak podczas
rozmowy okazuje się, że sa żonaci.Mam już tego dosyć,
jestem kobietą (tak mówią) atrakcyjną, staram się dbać
o siebie, ale nie wyglądam, ani też nie zachowuję się
wyzywająco, nie czynię żadnych kroków aby zwrócić na
siebie ich uwagę;dlaczego więc przyciągam żonatych mężczyzn???

Druga sprawa, która mnie gnębi od 12 lat, to stosunek
innych do kobiet rozwiedzionych, zarówno ze strony rodziny,
znajomych(nagle znikają)a zwłaszcza współpracowników, jeśli
pracujesz w sfeminizowanym zakładzie.

Jednym słowem mam dość.
Obserwuj wątek
    • phokara Re: Jestem 12 lat po rozwodzie.... 04.09.06, 23:50
      Kobieto z sercem,
      (piekny nick doprawdy)...

      Pierwsza refleksja, jaka mi przyszla do glowy. Bajeruja Cie zonaci faceci, a
      Tym piszesz, ze zalujesz rozwodu. Wolalabys byc zona, ktoregos z tych panow? Po
      co?
      • to.ja.kas Re: Jestem 12 lat po rozwodzie.... 04.09.06, 23:57
        A to też dla mnie zagadka. Szczerze to wole byc adorowana niz zdradzana.smile))))
        • phokara Re: Jestem 12 lat po rozwodzie.... 04.09.06, 23:58
          tak szczerze to ja tez...

          Obie opcje przerabialam i jakos ta pierwsza jest zdecydowanie fajniejsza od tej
          drugiej, haha.
      • agash4 Re: Jestem 12 lat po rozwodzie.... 04.09.06, 23:58
        brawo pho, cenne pytanie do autorki postu. A swoja droga troche to tak jest, ze
        kobieta, ktora sie staje samotna traci wielu znajomych. Dlaczego? Byc moze
        dlatego ze desperacko zalezy jej na znalezieniu faceta, nawet gdyby to mialby
        byc maz najlepszej przyjaciolki? Poza tym panowie tak sobie zarzucaja sieci, a
        moze trafi sie desperatka, tak juz troche po rozwodzie i mozna ja bedzie ...
        zbajerowac?...cit
        • to.ja.kas Re: Jestem 12 lat po rozwodzie.... 05.09.06, 00:01
          ło matko, Pho, Monique i ja....Wy desperatki smile)))))))))))))
          Chyba padne.
          Szczerze to 99,99999 % facetów (kobiet niestety tez) mało mnie interesuje jako
          potencjalni partnerzy.
          No ale my zdesperowane rozwódki odkuwamy Misie dla sportu smile))))
        • tricolour To nie jest takie skomplikowane.... 05.09.06, 00:03
          ... jak piszesz.

          Nikt planowo nie zarzuca sieci i nie siedzi przy sonarze, w oczekiwaniu, że coś
          tam sie złapało...

          Zwyczajnie kobieta po rozwodzie jest NIEWYGODNA do rozmowy. Mało która ma taki
          dystans, że można szydzić przy niej z rozwódek, rozwodników i całej sytuacji...
          a jak juz ma dystans, to okazuje się, że towarzystwo nie ma dystansu.
          Więc sie ją eliminuje...
          • to.ja.kas ....do gazu z takimi.... 05.09.06, 00:06
            ....a ztakimi co maja ten dystans to w szczególności. Taka to dopiero groźna....
          • phokara Re: To nie jest takie skomplikowane.... 05.09.06, 00:14
            Zgadzam sie z Tri. Taka kobieta bywa NIEWYGODNA. Ale jak jest madra baba, to
            sobie tak dobierze otoczenie, zeby jej bylo WYGODNIE. To tez jest nauka jaka
            wynosi sie z rozwodu. Bo z rozwodu wynosi sie nie tylko rany wojenne i bol ale
            wlasnie wiekszy dystans do swiata i zjawisk. I w tym swiecie bardzo mocno sie
            kurczy miejsce dla idiotow.
            Wiec sie ich eliminuje...
            • to.ja.kas Re: To nie jest takie skomplikowane.... 05.09.06, 00:16
              Ja tam jestem WYGODNĄ kobietą. Niektórzy mówia, że ja to zawsze potrafię sie
              urzadzić smile))))
        • nangaparbat3 Re: Jestem 12 lat po rozwodzie.... 05.09.06, 12:04
          Dlaczego tak beztrosko powtarzasz stereotyp, że rozwiedziona kobieta za wszelką
          cenę chce dopaść faceta.
          Przeleciałam myslą moje rozwiedzione przyjaciółki - i nic z tych rzeczy.
          Realizują się przede wszystkim w pracy - mozna by nawet powiedzieć, że robią
          karierę. A wobec facetów są bardzo, bardzo ostrożne.
          Ja sama dopiero 5 lat po rozstaniu z mężem zaczęłam się spotykać z mężczyznami,
          a zamieszkać z żadnym nie zamierzam przynajmniej do czasu, kiedy córka wyfrunie
          z domu.
          • kasiar74 Re: Jestem 12 lat po rozwodzie.... 05.09.06, 14:26
            kurcze czemu dopaść faceta? no zwyczajnie kobiecie brakuje kogoś bliskiego,
            zaprzeczanie całkowite takim potrzebom to tez jakaś pułapka
            • nangaparbat3 Re: Jestem 12 lat po rozwodzie.... 05.09.06, 22:15
              kasiar74 napisała:

              > kurcze czemu dopaść faceta? no zwyczajnie kobiecie brakuje kogoś bliskiego,
              > zaprzeczanie całkowite takim potrzebom to tez jakaś pułapka
              Kasiu, mój post był odpowiedzią na to, co napisała Agash. Uważam, ze między
              kobietą, ktorej "desperacko zalezy jej na znalezieniu faceta, nawet gdyby to
              mialby
              byc maz najlepszej przyjaciolki" a "zaprzeczaniom własnym potrzebom" jest
              jeszcze duzo innych mozliwości.

              Sama jestem absolutna przeciwniczka metody "klin klinem", bo z tego wychodza
              takie numery jak z tą dziewczyną, która wyszła szybko za mąż i śni o byłym mężu.
              Poza tym sa potrzeby, ale sa i charakterki.
              Moja babcia, ktora owdowiała podczas wojny, a potem miała wielu konkurentow,
              miała pono ktoregos dnia powiedzieć "Nie będzie mi obcy facet dyktować, co mam
              robić we własnym domu".
              A jeszcze - rózne etapy życia maja rózne priorytety, że uzyje tego paskudnego
              słowa.
              Ja byłam najpierw skupiona na przetrwaniu (tez materialnym), rozwoju i dziecku.
              Ale widzę, że w miare dorastania corki i poszerzania sie jej granic i moje się
              poszerzają.
      • nangaparbat3 Pho 05.09.06, 11:58
        Chylę czoła.
        • phokara Nanga! 05.09.06, 12:54
          ... chylenie czola mnie w ogole nie bierze. Prosze przyjechac do miasta stolecznego W. i ze
          mna porozmawiac na zywo. Mam intuicyjne podszepty, ze to by bylo cos. Powaga.


          nangaparbat3 napisa?a:
          > Chyle˛ czo?a.

          • nangaparbat3 Re: Nanga! 05.09.06, 22:18
            Jestem bardzo chętnasmile)
            7 października muszę być w Warszawie, moze uda mi się urwać dzień z pracy, to
            przyjechałabym juz w czwartek, wiec piątkowe (6.10) popołudnie i wieczór byłyby
            do dyspozycji. Napisze jeszcze jak bedzie blizej tych datsmile
            • phokara Re: Nanga! 06.09.06, 11:47
              No to swietnie, "chetna kobieto".
    • luiza-w-ogrodzie Tez jestem 12 lat po rozwodzie.... 05.09.06, 03:12
      ...i kazdego dnia dziekuje sobie za podjecie tej decyzji.

      Zaraz po tym jak sie rozeszlismy, niektorzy z moich znajomych i kilku mezow
      moich kolezanek zaczeli robic podchody. Przede wszystkim ci zonaci (i
      niekoniecznie wartosciowi :o)). Mysle, ze robili to w nadziei, ze ja taka sama
      i bezbronna dam sie skotlowac. Bylo to dla mnie niesamowite zaskoczenie, ze
      ludzie, ktorych uwazalam za osoby na poziomie, czesto z fajnymi zonami i
      udanymi dziecmi, sa tak naprade nieskomplikowanymi i niemoralnymi samcami.

      Rownolegle moje zamezne znajome jakos przestaly mnie zapraszac. Baly sie ze im
      mezow zerwe? Trwalo to kilka lat, w miedzyczasie zmienilam towarzystwo, zajelam
      sie ulubionymi hobbies i poznalam wielu interesujacych ludzi. Radze Tobie to
      samo, kobieto z sercem. Zmiana pracy tez moze pomoc, jesli to mozliwe.

      Pozdrawiam
      Luiza-w-Ogrodzie
      ·´¯`·.¸¸><crying(((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>
      Australia-uzyteczne linki
      • ladyhawke12 Re: Tez jestem 12 lat po rozwodzie.... 05.09.06, 07:51
        Fakt traci się grono znajomych, kobiety sie odsówaja bo boją sie o swoich
        facetów, i poniekąd maja racje bo faceci zachowuja się nagle wobec Ciebie
        innaczej, one to wyczuwaja. Ja straciłam wiekszość swoich znajomych, facetów bo
        nagle stali się natarczywi, nie wierzyli że można im powiedzieć idź do diabła, a
        kobiety bo nagle zapomniały że są wartościowe i przestały się doceniać, nie
        mówiąc już o sprowadzeniu mnie do roli poszukującej samicy co mnie osobiście nie
        pasowało. Znalazłam nowych znajomych, z kobietami nadal jest pewien problem, ale
        mam jedna wspaniała koleżankę i to wystarczy. Nowe zainteresowania, nowe lub
        stare hobby pozwalaja miec wartościowych znajomych, rozwód to nie choroba nie
        mozna sie nią zarazic, więc głowa do góry i do dzieła.
        • brzoza75 ja jeszcze przed ... 05.09.06, 12:04
          ale objawy są te same, dużo żonatych facetów, ale odstrzelam od razu, na
          szczęście nikt z moich znajomych..., czy znajome się odwróciły? raczej ja
          zamknęłam toksyczne znajomości, może pod wpływem ich zachowania..., natomiast
          poznałam wiele nowych osób, nie ukrywam że grono liczne jest tutaj, być może
          nas połączyły problemy ale wierzę, że to będzie trwałe, nie bije mi już serce
          kiedy widzę na ulicy zakochane pary, nawet teraz siedzę z koleżanką która
          wybiera suknię ślubną i rozmawiając o ślubie, oglądając suknie rzucam
          komentarze pod adresem niektórych osób z forum smile potrafię to rozdzielić i
          uwarzam to za sukces, nie potrafiłam wcześniej...
          • kobietazsercem42 Re: Dziękuję wam kobietki i chyba mężczyżni 06.09.06, 20:07
            za wasze wypowiedzi.Niestety nie mogłam włączyć się do dyskusji ze względu na awarię netu i bardzo tego żałuję.Słuchajcie, wszystko o czym piszecie znam , przerabiałam oprócz "łowienia" mężczyzn, skupiona byłam co tu ukrywać na dziecku, potem pracy i podnoszeniu kwalifikacji.Teraz, kiedy widzę,że to juz mężczyzna, mający swój świat, zaczynam dostrzegać jak wiele umknęło mi życia i najwyższy czas jeszcze z niego skorzystać.Może faktycznie macie rację,że lepiej być kochanką niż zdradzaną!?Może jeszcze istnieje jakaś opcja?
            • kobietazsercem42 Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 20:10
              się tutaj przyjażnie.Dobrze zrozumiałam?
              • phokara Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 21:12
                Bardzo dobrze.
                Nawiazuja sie tu kontakty absolutnie realne, dlatego czasami tak skrecamy z
                tematu, badz go lekko rozwalamy, jak to w rozmowach.

                A opcja 3 (po zdradzanej i kochance) oczywiscie istnieje. Nazywa sie rycerz na
                bialym koniu. Tylko on czasem jakos wolno jedzie, cholera... oby to tylko nie
                dlatego, ze mu kon okulal!

                pozdrawiam
                • kobietazsercem42 Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 21:15
                  Widzę, że humorek dopisuje.Ten rycerz muszę przyznać brzmi
                  uroczo, ale właśnie;co z tym koniem?
                  • kobietazsercem42 Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 21:18
                    Jaki region Polski dominuje na tym forum?
                    • phokara Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 21:28
                      Bede strzelac... dominuje (liczebnie jedynie) miasto stoleczne.
                      Ale bracia Krakowianie i siostry Krakowianki (co mialy 'chlopca z drewna') tez
                      integruja sie niezle. Mam nadzieje, ze nastapi zreszta mix imprezowy w ramach
                      slawnej przyjazni warszawsko-krakowskiej.
                      No i Kilecczyzna jakos daje rade, Wroclawianie bywaja w Warszawie albo umawiaja
                      sie z nia nad morzem (haha), a Ci z Trojmiasta to tylko jecza, ze im wszedzie
                      za daleko.
                      To tak w skrocie.
                  • phokara Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 21:23
                    No ja nie wiem, co z tym koniem... mam tylko nadzieje, ze to nie bedzie 'nasza
                    szkapa'. Ale w sumie kazdy rycerz ma jakies wady.

                    Humorek nam tu w wiekszosci dopisuje, byc moze jestesmy mocno humorzasci i
                    dlatego exowie od nas pouciekali (albo to my pouciekalismy od exow bez humoru)
                    • kobietazsercem42 Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 21:26
                      O, tak.A może nadrabiamy raczej tym humorkiem?
                      Długo już tryskasz humorem smile po ex?
                      • phokara Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 21:32
                        Niezbyt dlugo. Najpierw tryskalam lzami. I doprawdy byly to wytryski szalonego
                        zalu (mam swiadkow). Ale potem mi przeszlo.
                        Z Exem sie rozstalismy tak mniej wiecej 1,5 roku temu... podobno 517 dni temu
                        dokladnie - bo on to liczy!!! Ale ja tam mu juz nie wierze na slowo.
                        • kobietazsercem42 Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 21:39
                          Oj,to jeszcze wiele przed Tobą!A dlaczego on liczy?Dziwne?
                          Ja wogóle nie mogłam z nim rozmawiać, tak go nienawidziłam, a
                          jednoczesnie kochałam. jakkolwiek to zabrzmi, jest to mozliwe.

                          • phokara Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 21:48
                            > Oj,to jeszcze wiele przed Tobą!

                            No wiesz, mam nadzieje... ze wiele jeszcze ZYCIA przede mna. Wiesz, ja nie
                            jestem ani frustratka ani fatalistka. Humorem tryskalam przed Ex, z Ex i po Ex
                            tez. Po rozwodzie sie nie traci poczucia humoru, ani go nie dzieli, jak
                            majatku. Wiec jakos dziwnie jestem spokojna.

                            Ja tez kochalam (jeszcze) Ex i go jednoczesnie nienawidzilam (juz) w ostatnich
                            chwilach, wiec rozumiem swietnie.

                            A czemu on liczy to nie wiem... bo dobry z matmy zawsze byl, wiec moze trenuje,
                            haha. Choc on twierdzi, ze liczy bo mnie kocha (ach!). Nawet jesli to sie w
                            milosci rozminelismy Z DEFINICJI.
                    • pudeleczko_75 Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 21:40
                      pho może byc i "nasza szkapa" - wkońcu nie jestesmy materialistkami, które
                      patrza tylko na srodek transportusmile))) byle rycerz był prawdziwy i dzielny i
                      przedkładał białogłowę nad wiatrakismile)))
                      • kobietazsercem42 Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 21:46
                        Eeee tam ja już teraz, nie skuszę się na" naszą szkapę"
                        musi być ogier z krwi i kości czystej maści Arabsmile)))
                        To co, tylko stolica,Kraków,3miasto sie rozwodzi?Protestuję!
                        A Wielkopolska,Poznań to co?Odzywajcie się!
                        • pudeleczko_75 Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 21:49
                          ogier moja droga to nie wymaganie odnosnie srodka transportu a rycerzasmile))
                          • phokara Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 21:53
                            Rycerz - Arab?
                            No dobra, moze byc. Brzmi egzotycznie.
                            • pudeleczko_75 Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 21:56
                              wojny krzyzowe z niewiernymismile
                          • dwujka Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 22:04
                            Jestem nienormalna, skoro żadne znajomości po rozstaniu mi się nie wykruszyły?
                            W zasadzie to ja "towarzysko" ciągnęłam w małżeństwie i to jemu
                            się "wykryszyły".
                            Koleżanki-mężatki mam na tyle normalne, że wiedzą, że nic im z mojej strony nie
                            grozi, bo zawsze jakoś łapałam lepszy kontakt z nimi, niż z mężami ( może
                            wyrażam to niejasno - nie jestem typem kokietki, ani "spodnie_nade_wszystko).
                            A czasy dziś takie, że sporo koleżanek też jest po rozowdzie, więc tym bardziej
                            problem odpadawink

                            Z tym rycerzem na koniu to lepiej uważać: po uwolnieniu kobiety z wieży
                            (samotności), pewnie będzie chciał, żeby go wielbić dzień i noc, i garnków
                            pewnie nie pomoże zmywać, nie mówiąc już o jakimś przybiciu gwoździa...wink
                            • pudeleczko_75 Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 22:08
                              mi na razie też nie, ale ja mam króciuteńki staż samotny. pozyjemy zobaczymy.
                              mam tylko nadzije, ze moje przyjaciółki/koleżanki sa na tyle madre, żeby
                              świetnie wiedzieć, że nie zaczełam z powodu rozwodu marzyc o ich mężachsmile)

                              a z rycerzem - na wszelki wypadek się przygotuję, zapuszcze warkocz aby pomóc
                              rycerzowi wspiąć się na wieżesmile)byle mi zła macocha go nie obcieła po nocy....
                            • phokara Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 22:09
                              > Jestem nienormalna, skoro żadne znajomości po rozstaniu mi się nie
                              wykruszyły?

                              No jak to jest kryterium normalnosci, to ja tez jestem nienormalna. Na
                              szczescie mam tez nienormalnych znajomych, wiec sie nie stresuje.

                              A z tym rycerzem to ma byc troche inaczej... on ma wielbic a nie byc
                              wielbionym... To juz lepiej niech bedzie wielebnym wielbladem.
                              • pudeleczko_75 Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 22:12
                                może nie wielebnym? chyba, że wyznania protestanckiegosmile
                              • tricolour Ale apetyty... 06.09.06, 22:13
                                ... macie.
                                Palce lizać... od czegoś trzeba zacząć...

                                tongue_out
                                • phokara Re: Ale apetyty... 06.09.06, 22:14
                                  A dzieki za rade. Bo nie wiedzialam, ze trzeba zaczac od lizania palcow.
                                  • pudeleczko_75 Re: Ale apetyty... 06.09.06, 22:15
                                    ja też niesmile)
                                    dam znać czy metoda się sprawdzi.
                                  • tricolour Nieźle... 06.09.06, 22:18
                                    ... bo zrozumiałaś, że to Wy macie lizać?
                                    Nieźle...
                                    • pudeleczko_75 Re: Nieźle... 06.09.06, 22:19
                                      tri a nie to miałeś na myśli???
                                      czyli nie my a rycerze?
                                      • tricolour No oczywiście... 06.09.06, 22:20
                                        ... gdyby moja kobita nagle zaczęła mnie lizac po palcach... to obciąłbym palce.

                                        smile
                                        • phokara Re: No oczywiście... 06.09.06, 22:22
                                          Fascynujace... a gdyby zaczela Cie lizac po czyms innym to tez bys obcial???
                                          No to jest dopiero niezle.
                                          • tricolour Nie. 06.09.06, 22:23
                                            Nie obciąłem.

                                            smile)
                                            • phokara Re: Nie. 06.09.06, 22:24
                                              Pewnie, ze nie. Bo zeby obciac sobie glowe, to najpierw trzeba ja miec!!!
                                              • tricolour Serio? 06.09.06, 22:30
                                                Mówisz, że jej nie mam? Popatrz jak łatwo sie pomylić...
                                                • phokara Re: Serio? 06.09.06, 22:32
                                                  Skad wiesz? Kobiety raczej dwoch glow nie maja.
                                                  • tricolour A kto ma dwie głowy? 06.09.06, 22:34
                                                    Dziewczyna mówi do mnie "mój smoku" więc może rzeczywiście jestem dwugłowy...
                                                    ale tylko czasem, bo rzadko tak mówi.
                                                  • phokara Re: A kto ma dwie głowy? 06.09.06, 22:38
                                                    No co dwie glowy to nie jedna...

                                                    Ale dobrze miec choc jedna, dlatego wlasnie faceci sa wyposazeni w glowe
                                                    zapasowa. Natura jednak wie, co robi.

                                                    ps.
                                                    Smoki moga byc tez i siedmioglowe. Ale to juz chyba lekkie przegiecie.
                                          • pudeleczko_75 Re: No oczywiście... 06.09.06, 22:23
                                            oplułam monitor ze śmiechusmile))
                                        • pudeleczko_75 Re: No oczywiście... 06.09.06, 22:23
                                          wprowadzasz zamęt, najpier sugerujesz nam biednym porzuconym, rozwódkom itp.
                                          zdesperowanym kobietom oczekujacym na rycerza w lsniącej zbroi czynności, od
                                          których trzeba zaczynać, a teraz proszę jak wziełysmy sobie rady do serca to
                                          zaczynasz się wycofywac.
                                          cóz na facetach nie mozna jednak polegac....
                                    • phokara Re: Nieźle... 06.09.06, 22:21
                                      E tam zaraz niezle.
                                      Zwykly odruch psa Pawlowa.

                      • phokara Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 21:50
                        > pho może byc i "nasza szkapa" - wkońcu nie jestesmy materialistkami, które
                        > patrza tylko na srodek transportusmile))) byle rycerz był prawdziwy i dzielny i
                        > przedkładał białogłowę nad wiatrakismile)))

                        No pewnie, ze nie jestesmy materialistkami. Bo chcemy, zeby bylo jak w bajce...
                        czyli pol krolestwa a nie cale!!!
                        A rycerz moze nawet jedzic na osle. Byle sam nie byl oslem.
                        • pudeleczko_75 Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 22:00
                          ale pół dokładnie podzielone piłą tarczowąsmile)
                          • phokara Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 22:01
                            Nie, jeszcze inaczej...
                            ma to byc TA WIEKSZA POLOWA!!!
                            • kobietazsercem42 Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 22:04
                              oczywiście, że większa połowa!
                              Koń Arab i rycerz Arabsmile)))))))
                        • crazysoma Re: Widzę, że nawiązują ... 06.09.06, 23:29
                          "A rycerz moze nawet jedzic na osle. Byle sam nie byl oslem."

                          o przepraszam moj na osle jedzie, z okolic brazylii jak dobrze pojdzie w
                          przyszlym roku moze sie pojawi smile

                          pozdrawiam
                          • phokara Re: Widze˛, z˙e nawia˛zuja˛ ... 07.09.06, 10:25
                            I to nie sam - ale z salami!
                            Rewelacja.
                          • ak70 Re: Widzę, że nawiązują ... 07.09.06, 10:41
                            Oooooo!!! Crazy... jednak szkoda, ze sie nie spotkalysmy ostatnio... bo chyba
                            nie jestem w temacie sad(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka