Trafiłam tu przypadkiem szukając ogłoszeń o pracę. Siedzę sobie cichutko i
czytam Wasze wypowiedzi. Generalnie nie należę do rozwódek...jeszcze

I tak
sobie pomyślałam...jesteście doświadczeni, pewnie bardziej niż ja. Powiedźcie
mi jak uniknąć rozpadu małżeństwa? Kocham mojego męża ale jak patrzę na nasz
związek to ręce mi opadają. Niewiele nas łączy...chyba tylko wspólne
gospodarstwo domowe i córka...Mąż nie lubi ze mną rozmawiać, wychodzić
nigdzie...w zasadzie lubi tylko telewizję w domu

do niedawna walczyłam,
próbowałam rozmawiać, ale każda próba kończyła się awanturą. Zawsze
słyszałam, że wszystkie małżeństwa tak żyją

ale ja nie chcę tak żyć i nie
wiem co robić...z mojego punktu widzenia wszystko w naszym związku jest na
opak...z punktu widzenia mojego męża wszystko jest ok

(( I nie rozumie, że
nie czuję się już kobietą...że poprostu usycham