u mnie wszystko w porządku, a nawet lepiej

przepraszam, że nie dzielę się swoim szczęściem, ale jakoś mi nijako włazić
tutaj i trąbić o tym w ucho zadołowanym płytko lub znacznie głębiej osobom...
kilka miesięcy temu (tak na oko to cała epoka) napisałem, że znalazłem
wreszcie swoją Kobietę i... nic nie wskazuje, że powinienem zmienić zdanie,
przeciwnie, coraz bardziej się w nim utwierdzam

więc jak syty miałby z głodnym gadać o menu???
przy tym mam wrażenie, że moje bezeceństwo jakoś wyschło(?)i zapewne nie
byłbym już cennym rozmówcą

pozdrawiam wszystkich i życzę szczęścia