Dodaj do ulubionych

Mam problem

06.10.06, 15:33
Tydzien temu zgodzilam sie na rozwod bez orzekania o winie, wszystko trwalo
20 minut. Zgodzilam sie, choc wina exa jest ewidentna i przyznal mi rcaje
nawet jego adwokat i stwierdzil ze z orzeczeniem jego winy nie mialabym
najmniejszych problemow.Ex wyjechal 3 lata temu do pracy do anglii, ukrywal
przez 2 lata swoj nowy zwiazek, miesiac temu urodzilo mu sie z tego zwiazku
dziecko.W momencie jego wyjazdu corka miala 5 mc, za kilkanascie dni bedzie
miala 4 lata. Zlozyl pozew rozwodowy i straszyl, ze jak bede robila
trudnosci, bawila sie w jakies orzekania jego winy to on tak zrobi, takie
zaswiadczenia o zarobkach przedstawi, ze nikt z niego nic nie sciagnie. Bal
sie placenia za mojego adwokata i ewentualnych alimentow na mnie. Zgodzilam
sie bez orzekania, bo ogolnie mam slabe nerwy i na wojne nie jestem gotowa.
Dobrowolnie zgodzil sie placic na corke 1200 pln. I tak czytajac wasze posty
a zwlaszcza triocolor, zaczelam sie zastanawiac czy dobrze zrobilam...Do
13.10 moge w razie czego napisac apelacje.
Chcialam sie dowiedziec czy ktos wie jak sie zasadza alimenty na byla zone,
czy zawsze przy orzeczeniu winy z jednej strony naleza sie alimenty tej
poszkodowanej?Jak sie oblicza ich wysokosc?
Zastanawiam sie czy gra warta przyslowiowej swieczki?
Ex jest tam dobrze ustawiony, zalozyl dwa sklepy, nie wiem jaka czesc
przypada jemu...
Nie wiem co robic...sama nie zarabiam wiele i jakos tak w sumie czuje
niesmak, ze on zniszczyl mi zycie, skrzywdzil dziecko a ja ulatwiam mu i
robie co on chce.
Prosze, poradzcie mi.
Nie przemawia przeze mnie pazernosc, martwie sie o przyszlosc, koszty
utrzymania. O ex moge napisac tyle, ze pomaga mi materialnie dosyc dobrze,
nie wiem na ile to sie zmieni z czasem, obawiam sie rowniez ze jak wypowiem
wojne to zostanie tylko to co na papierze, a moze az??
Obserwuj wątek
    • rudaistalowy Re: Mam problem 06.10.06, 16:05
      Z tego co się orientuję byłej żonie przysługują alimenty 3 lata po
      uprawocnionym wyroku i tylko w sytuacji znacznego pogorszenia się jej statusu
      życiowego np. starta pracy, choroba itp. Tak naprawdę jeśli sprawa jest prosta
      i łatwa do udowodnienia i proces nie będzie trwał długo to można zawalczyć ale
      musisz wziąść pod uwagę koszty nie tylko finansowe, będziesz musiała przedsaiwć
      świadków, wyciagać wiele spraw na wierzch...mówiąc krótko a dobitnie "potarzać
      się w g..." żeby osiągnąć efekt...mam koleżankę która walczyła dla samej
      siebie, kosztowało ja to dużo ale walczyła, ja nie walczyłam, zgodziłam się na
      nie orzekanie o winie...sama musisz zdecydować co zyskasz a co możesz starcić!
    • weekenda Re: Mam problem 06.10.06, 16:41
      Musisz wszystko przemyśleć sama...

      Rozumiem Cię bardzo dobrze, że nie chciałaś/chcesz awantur, wojny i jeden czort
      wie jeszcze czego. Rozumiem tez Twoje rozgoryczenie. Jasne. Wiem też jak
      okrutni i bezwzględni potrafią być byli mężowie.

      Jeśli pomaga Tobie i nie zanosi się aby się wypiął to może daj sobie spokój z
      egzekwowaniem na papierach? Tak samo może przestać Tobie pomagać bez oficjałki
      jak i z papierami. Ja mam wszelkie możliwe wyroki na papierach a kasy ani widu
      ani słychu. Już od 6 lat... Więc może warto jednak pozostać z nim na jako tako
      dobrej stopie?

      Nie ma co rozpaczać nad rozlanym mlekiem. Już sie stało, rozwiedliście się.
      Pewnie, że możesz się odwołać i walczyć o kasę. Jeśli nie mieliście
      rozdzielności majątkowej to część tego co zarobiliście/zbudowaliście w trakcie
      małżeństwa (nawet jeśli tylko on pracował zarobkowo) należy się Tobie i masz
      prawo walczyć o Twoją cześć. Czy warto? Ty musisz odpowiedzieć sobie na to
      pytanie.

      Pamiętaj: spokój też ma swoją cenę.

      3maj sie i pozdrawiam!
    • kruszynka301 Re: Mam problem 06.10.06, 17:05
      ależ chyba nie jesteś świadoma tego, że możesz wnioskować o alimenty na siebie, jeśli masz rozwód BEZ orzeczenia o winie!
      Tak jak napisała rudaistalowy, alimenty przysługują w momencie znacznego obniżenia standardu życia, no i zależą od wcześniejszego poziomu życia - jednym słowem, jest to wielka niewiadoma, zależna w dużej mierze od Sądu.
      Musiałabyś udowodnić, ile mąż Ci posyłał pieniędzy z Anglii, i o ile teraz będziesz miała mniej.
      No i pamiętaj, że alimenty na dziecko w wysokości 120O zł są naprawdę przyzwoite, chyba żadna z nas, forumek nie ma tyle zasądzonych.
    • majkel01 Re: Mam problem 06.10.06, 19:12
      ech dziewczyno pomyslalas troche nie w pore.
      Alimenty w przypadku rozwodu bez orzekania o winie lub z winy obu stron
      przysluguja jedynie w momencie znalezienia sie eksmalzonka w niedostatku. Uwaga
      niedostatek wcale nie oznacza automatycznej alimentacji w przypadku braku pracy.
      Za osobie znajdujaca sie w niedostatku uwaza sie osobe ktora pomimo
      wykorzystania wszelkich mozliwosci nie jest w stanie sie utrzymac. Jesli ktos
      nie pracuje to nie jest wystarczajacy powod do zasadzenia alimentow bowiem osoba
      taka moze te prace znalezc.

      Jesli bys miala rozwod z winy eksa to wowczas alimenty mozesz dostac w sytuacji
      gdy rozwod pociagnie za soba znaczne obnizenie standardu zycia.
      Nie ma okreslonych stawek ile Sad moze zasadzic. Przeslankami jak zawsze sa
      mozliwosci finansowe zobowiazanego (jesli wykaze niskie dochody to mozesz nic
      nie wskorac, chyba ze znajdziesz jakies inne zaswiadczenie albo wskazesz
      swiadkow ktorzy potwierdza ile zarabia maz). Inna przeslanka bedzie ustalenie
      wczesniejszego poziomu zycia i ustalenie przez Sad jaka kwota (przy
      uwzglednieniu mozliwosci zobowiazanego) pozwoli utrzymac dotychczasowy standard
      zycia.
      Z ewentualna apelacja musisz sie spieszyc no i musisz ja dobrze uzasadnic
      dlaczego zgodzilas sie bez winy a nagle zmiana stanowiska.
    • der1974 Re: Mam problem 06.10.06, 23:31
      A ja myślę, że dobrze zrobiłaś. Po pierwsze uniknęłaś wojny, która by i Ciebie
      wykończyła. Po drugie 1200 zł na dziecko to nie jest mało w dzisiejszych
      realiach sądowych. A alimenty na małżonka to żadne kokosy nie są. Kilkaset
      złotych najwyżej.
      • agash4 Re: Mam problem 07.10.06, 01:03
        czasem sprawa rozwodowa z orzeczeniem o winie nie jest trudna. wystarczy jeden
        swiadek, rozsadne zeznanania i przyznanie sie do winy oraz "zgoda" winowajcy
        przed sadem na takowe orzeczenie. Wiec przemysl, na Ciebie wysokosc alimentow
        na dzis moze byc zerowa lub niewielka. Co do alimentow na dziecko, bardzo Cie
        namawiam, zebys miala to na papierze czyli zawarte w wyroku sadowym. Maz moze
        po prostu miec gest teraz, gdy mu zalezy na rozwodzie, a potem moze zmienic
        zdanie i wysokosc alimentow na dziecko. Znam z autopsji. A wszelkie proby
        rozmowy na ten temat konczy tekstem: "Ze chce go zniszczyc"... tym mianowicie,
        ze przypominam ze 300 zl miesiecznie ma obowiazek dac na dziecko. Ale teraz
        tatus ma panienke i trzeba miec gest, a to kosztuje. Dziecko przeciez moze nic
        nie jesc i poczekac az tata sie wyszaleje i wybawi.
    • nangaparbat3 Re: Mam problem 07.10.06, 08:37
      Fakt, ze facet Cię zostawił i ma nową rodzinę nie znaczy w żadnym razie że
      zniszczył Ci życie. Trudno w to uwierzyć, ale moze byc tak, ze właśnie jego
      odejście spowoduje w Twoim życiu zmiany na lepsze. Znam wiele kobiet, których
      losy tak własnie się potoczyły - ale jeśli UWIERZYSZ, że zmarnował Ci zycie, to
      tak może się stać. Wszystko teraz zależy od Ciebie.
      Co do apelacji - ojciec to nie tylko pieniądze. Ja bym starała się robić
      wszystko, żeby mieć z nim dobre stosunki, żeby odwiedzał/zapraszał corkę, żeby
      miał z nią kontakt. Tak bym to też powiedziała jemu - nie wnosiłam o orzeczenie
      twojej winy, bo zależy mi na dobrych relacjach z tobą, zależy mi na twoim
      kontakcie z dzieckiem, ona tego potrzebuje. Prostym tekstem.
      Chyba że Ci nie zależy, ale trudno by bylo uwierzyć.
      • semillla Re: Mam problem 07.10.06, 10:02
        nangaparbat3 napisała:

        > Fakt, ze facet Cię zostawił i ma nową rodzinę nie znaczy w żadnym razie że
        > zniszczył Ci życie. Trudno w to uwierzyć, ale moze byc tak, ze właśnie jego
        > odejście spowoduje w Twoim życiu zmiany na lepsze. Znam wiele kobiet, których
        > losy tak własnie się potoczyły - ale jeśli UWIERZYSZ, że zmarnował Ci zycie,
        to
        >
        > tak może się stać. Wszystko teraz zależy od Ciebie.
        > Co do apelacji - ojciec to nie tylko pieniądze. Ja bym starała się robić
        > wszystko, żeby mieć z nim dobre stosunki, żeby odwiedzał/zapraszał corkę,
        żeby
        > miał z nią kontakt. Tak bym to też powiedziała jemu - nie wnosiłam o
        orzeczenie
        >
        > twojej winy, bo zależy mi na dobrych relacjach z tobą, zależy mi na twoim
        > kontakcie z dzieckiem, ona tego potrzebuje. Prostym tekstem.
        > Chyba że Ci nie zależy, ale trudno by bylo uwierzyć.


        Safootko tak sobie czytałam i myślałam co Ci odpowiedzić i post nangaparbat3
        trafił w samo sedno moich przemyśleń. W pełni sie z nia zgadzam. I jeszcze
        tylko trzeba dodać, że 1.200 zł na dziecko to faktycznie pokaźna suma jak na
        nasze polskie "realia alementacyjne".
        Zakończ rozdział i pamiętaj, ze trzeba myśleć o tym jak może być dobrze, a nie
        o tym jak było źle...
        • semillla Re: Mam problem 07.10.06, 10:46
          semillla napisała:
          >
          > Safootko tak sobie czytałam i myślałam ...

          Satoofko oczywiście, gapiszon ze mnie smile
    • misbaskerwill Re: Mam problem 07.10.06, 22:41
      > Nie przemawia przeze mnie pazernosc, martwie sie o przyszlosc, koszty
      > utrzymania. O ex moge napisac tyle, ze pomaga mi materialnie dosyc dobrze,
      > nie wiem na ile to sie zmieni z czasem, obawiam sie rowniez ze jak wypowiem
      > wojne to zostanie tylko to co na papierze, a moze az??

      Jeśli Twoje koszty realnie wzrosną - możesz się ubiegać w sądzie o wyższe
      alimenty. Rozumiem, że masz na piśmie 1200 zł, a oprócz tego ex Ci pomaga.
      Tak - to zdecydowanie AŻ tyle. Nie wypowiadaj wojny. Nawet jeśli Twój facet to
      bogacz i używa pieniędzy zamiast papieru toaletowego.
      Najwyraźniej należy on do tego elitarnego grona facetów, którzy rozumieją, jak
      duże potrzeby ma dziecko.

      >O ex moge napisac tyle, ze pomaga mi materialnie dosyc dobrze

      A jeśli pomaga do tego jeszcze Tobie - wybacz, gość-ewenement wink
      To naprawdę się nie zdarza...
      Poczytaj lepiej o problemach z exami-"alimenciarzami" na tym forum.
      Dla niektórych wyciągnąć od exa 1200 zł... rocznie po prostu graniczy z cudem i
      opiera się na wielu interwencjach sądu i komornika.
    • tricolour A ja mam takie zdanie... 08.10.06, 13:24
      ... i biorę je z obserwacji, że jak ktoś zarzeka się, że "nie przemawia przeze
      mnie pazerność", to właśnie przemawia pazerność, bo w ogóle skąd taki wyraz
      przyszedł do głowy?

      Co przez Ciebie przemawia (niepewność, smutek, upokorzenie, zazdrość, złość,
      żal, zemsta) jeśli da się to ująć jednym słowem?
      • nangaparbat3 Re: A ja mam takie zdanie... 08.10.06, 21:24
        A moze lęk przed przyszłością? Może ból? Moze troska o dziecko?
        • satoofka Re: A ja mam takie zdanie... 09.10.06, 15:13
          nangaparbat3...dokladnie tak jest, sama lepiej bym tego nie wyrazilawink
          Dziekuje za cenne rady, weekend minal i tylko utwierdzilam sie ze podjelam
          sluszna decyzje nie wywolujac wojny z ex. Pozostaje przy tym co zostalo
          ustalone w sadzie, czyli bez orzekania.
          • nangaparbat3 Re: A ja mam takie zdanie... 09.10.06, 20:39
            Satoofka, trzymaj się, wiele razy przekonałam się, że coś co wydawalo nam się
            największym nieszczęściem, z czasem okazuje się prawdziwym błogosławieństwem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka