Dodaj do ulubionych

skąd ta różnica

07.12.06, 15:18
w podejściu do dzieci między ojcami, którzy porzucili, a ojcami porzuconymi?
Pierwsi mało interesują się swoimi dziećmi, drudzy oddaliby wszystko, by z
nimi być.
Obserwuj wątek
    • mja-1 Re: skąd ta różnica 07.12.06, 18:05
      Myślę, że ta teza nie jest prawdziwa.Ojcowie zachowują się bardzo różnie.
    • 0lana Re: skąd ta różnica 07.12.06, 21:35

      Może to prawda,ze mezczyzna kocha dziecko dopoki kocha jego matke?
      Moze dlatego sa w stanie porzucac wlasne dzieci?

      Dla mnie to jest niezrozumiale,ale ja jestem matką i nie wyobrazam sobie zycia bez moich dzieci,nawet gdyby ich ojciec przestal mnie interesowac.

      --------------------------------
      ...łatwiej uciec,trudniej żyć...
      --------------------------------
      • der1974 Re: skąd ta różnica 08.12.06, 00:33
        Ja żony nie kocham ale dzieci owszem bardzo. Więc teza, że mężczyzna kocha
        dzieci dopóki kocha żonę u mnie nie działa. Znam też faceta który zostawił żonę
        z dwójką dzieci i bardzo się stara być z nimi jak najczęściej bez patrzenia na
        obiekcje obecnej partnerki. Tu nie ma chyba reguły.
        • anikab Re: skąd ta różnica 08.12.06, 10:17
          wiem, ze gdybym to ja meza porzuciła, wyrwałby mi dziecko siłą i byłabym
          ostatnią... (urażone ego?!)A tak...szkoda gadać. Przyjął za coś oczywistego, ze
          nie moze być dobrym ojcem, by ułożyc sobie zycie na nowo. Wizyty są zalezne od
          widzimisię partnerki. Myślałam, ze ojcem jest się bezwarunkowo. Może jeszcze
          dziecko do niego dotrze (porzucił nienarodzone), ale nie jesteśmy marionetkami
          w rękach niedojrzałego aktora...
          • marek_gazeta Re: skąd ta różnica 08.12.06, 10:22
            Kiedyś się miało żonę, a teraz będzie się miało "partnerkę". Hmmm... Która będzie miała "widzimisię". Hmmm... A ja będę "partnerem", "konkubentem", "nextem", "fagasem" albo cholera wie kim.

            PS. Kiedyś na sylwestrze, jeszcze z żoną, słyszałem jak jakiś chłopiec przedstawia koledze dziewczynę: "To moja nowa laska". Laska najwyraźniej nie miała nic przeciwko temu określeniu, ładnie dygnęła i wyciągnęła rękę na powitanie.
            • anula36 Re: skąd ta różnica 08.12.06, 10:27
              a kto powiedzial ze nie mozesz sie znow ozenic?? Z jakas fajna laskawink
            • anikab Re: skąd ta różnica 08.12.06, 15:02
              Marku, domyslam się, że gdy Cię ukochana lub kandydatka na taką nazwie
              nieodpowiednio, to jej szanse zmaleją. A owa "laska" kolegi widocznie należy
              do "lasek".
              Mam pomysł! Trzeba szybciutko żenic się/wychodzić powtórnie, by mówić:
              żona/mąż! hahaha
              • marek_gazeta Re: skąd ta różnica 08.12.06, 15:33
                Tak, szanse zmaleją dramatycznie wink

                A swoją drogą, wolałabyś, aby Twój facet przedstawiał Cię po imieniu, czy jako nową "partnerkę" - "Oto moja nowa partnerka"? Partnerka kojarzy mi się z biznesem, tenisem albo seksem. Ja o żonie zawsze mówiłem używając imienia. Z wyjątkiem dwóch tygodni najgłębszego kryzysu, kiedy w komórce figurowała jako "Wściekła".
                • yoma Re: skąd ta różnica 08.12.06, 17:16
                  "Oto moja nowa Anna"?
                  • marek_gazeta Re: skąd ta różnica 08.12.06, 17:43
                    Zupełnie nowa, jeszcze ciepła wink
                    • anikab Re: skąd ta różnica 09.12.06, 21:08
                      ciepła i chrupiaca, jak kajzerka z hipermarketu (zanim doniesiesz ją do domu,
                      wyschnie na wiór) smile))
                      ja jestem zbyt "świeża" po kilkuletnim małzeństwie, by w ogóle sobie wyobrazic
                      siebie z kimś, a co dopiero myśleć o określeniu...
    • misbaskerwill Re: teoria do bani... 08.12.06, 10:39

      Jak wynika z powyższych wpisówwink, to żadna reguła.
      Poza tym, prócz ojców porzuconych i tych, co porzucili, jest jeszcze jakieś 80%
      ojców, którzy się rozstali z żoną. Z wielu różnych powodów. I tak samo, części
      zależy bardziej, części mniej.

      Nawet jeśli niewierność małżeńska jest powodem wielu rozwodów, to nie jest to w
      większości przypadków równoznaczne z "porzuceniem" partnera.
    • anikab Re: teoria do bani... 08.12.06, 15:13
      też nie lubię uogólniać, szufladkować...
      Zastanawiam sie po prostu nad moim przypadkiem. Być może gdyby synek miał np
      rok, gdy ojciec znalazł sobie kochankę, jego stosunek do dziecka byłby inny. To
      mnie boli, bo szalenczo się cieszył na dzidziusia. W pracy miał na tapecie
      zdjęcie usg (jego niunia to widziała, ale to nieistotne). I nagle trach. Nie
      wiem, czego się spodziewać. Moze kiedys nie da nam spokoju? Widzę, jak jeszcze
      meżowi otwieraja się oczy ze zdumienia, ze syn juz potrafi to czy tamto. Ja bym
      chciała konkretów juz teraz, lubię wiedzieć, na czym stoję. To pewnie
      niemozliwe. Czy szukam usprawiedliwienia? Na pewno, czuję się winna, wiele
      mogłam zrobić, by było inaczej... Brak wyobraźni i tyle.
      • marek_gazeta Re: teoria do bani... 08.12.06, 15:28
        > Zastanawiam sie po prostu nad moim przypadkiem. Być może gdyby synek miał np
        > rok, gdy ojciec znalazł sobie kochankę, jego stosunek do dziecka byłby inny.
        Ja swoich synów odbierałem przy porodzie, niezapomniane przeżycie (choć dla niektórych może być kontrowersyjne). Trudno wyczuć, co mu strzeli do głowy w przyszłości. Jeśli będzie miał dzieci z "niunią", to rozluźnienie więzów będzie prawdopodobne, zresztą niunia może mieć na to wpływ, ale nic nie jest pewne.
        • libra22 Re: teoria do bani... 08.12.06, 15:35
          Mój były też nie potwierdza tej teorii. Odszedł, ale interesuje się synem i
          stara się spędzać z nim czas.
        • anikab Re: teoria do bani... 08.12.06, 18:53
          ojciec mojego dziecka tez był przy porodzie i sprawdził się super! a następnego
          dnia pojechał do kochanki...sad
          czasem życze mu dzieci, a czasem nie - żeby nasz syn był dla niego
          najważniejszy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka