jeśli taki wątek już był - wybaczcie,
stoję przed decyzją o rozwodzie i ..się waham..i próbuje ostatniej
szansy...terapii
ale nie o tym chciałam
mam też problem innej natury -jestem wierząca, praktykująca, mamy ślub
kościelny, obok innych "przeszkód" w mojej głowie ciągle kotłują się myśli
jaka będzie moja sytuacja jako członka KK po rozwodzie ?
nie biorę pod uwagę związku z innym człowiek bo jakoś nie w głowie mi
układanie sobie życia po...ale takie zwykłe pytania naturu praktycznej
czy będę mogła przystępować do sakramentów ? i ..takie tam...
czy myśleliście o tym przed decyzją o rozwodzie ?
czy ew. związek sakramentalny miał znaczenie ?
już sama nie wiem co mam mysleć, jak żyć, co robić
mnóstwo myśli i pytań i zero odpowiedzi