Dodaj do ulubionych

moralny dylemat

11.12.06, 10:57
jeśli taki wątek już był - wybaczcie,

stoję przed decyzją o rozwodzie i ..się waham..i próbuje ostatniej
szansy...terapii
ale nie o tym chciałam

mam też problem innej natury -jestem wierząca, praktykująca, mamy ślub
kościelny, obok innych "przeszkód" w mojej głowie ciągle kotłują się myśli
jaka będzie moja sytuacja jako członka KK po rozwodzie ?
nie biorę pod uwagę związku z innym człowiek bo jakoś nie w głowie mi
układanie sobie życia po...ale takie zwykłe pytania naturu praktycznej

czy będę mogła przystępować do sakramentów ? i ..takie tam...

czy myśleliście o tym przed decyzją o rozwodzie ?
czy ew. związek sakramentalny miał znaczenie ?

już sama nie wiem co mam mysleć, jak żyć, co robić
mnóstwo myśli i pytań i zero odpowiedzi sad
Obserwuj wątek
    • marek_gazeta Re: moralny dylemat 11.12.06, 11:10
      Sytuacja będzie normalna, tzn. będziesz mogła przystepować do sakramentów świętych pod warunkiem, że będziesz żyć w celibacie do końca życia (jednego z Was). Tak to niestety wygląda, z punktu widzenia Kościoła męża już masz.

      Dla mnie miał znaczenie, dlatego to żona wystąpiła o rozwód. Ja też nie wiem, co będzie dalej. No cóż, zobaczymy.
      • fammoni Re: moralny dylemat 11.12.06, 11:15
        no to teraz się przyznam...
        ja żyję w celibacie od 3 lat i 4 m-cy sad
        już nawet przestało mnie to dziwić..ten brak bliskości...chyba nic dziwnego, że
        się wszystko sypie
        a co najlepsze nie czuję ŻADNEJ potrzeby bliskości z nim
        on chyba też bo na wielokrotne prośby o powrót do wspólnej sypialni wzrusza
        ramionami (jak wypije to te oddzielne spanie jest mi wręcz na rękę)

        jego dotyk przyprawia mnie o gęsią skórkę i nie z rozkoszy bynajmniej


        • marek_gazeta Re: moralny dylemat 11.12.06, 11:21
          To raczej normalne, że ludzie przed rozwodem przestają ze sobą spać - już na długo przed. U mnie było podobnie, tyle, że ja się czuję w sporym stopniu odpowiedzialny za rozpad małżeństwa.

          Na razie masz dzieci, a potem...? Ludzie samotni fiksują, niestety. Dotyczy to obu płci.
      • z_mazur Re: moralny dylemat 11.12.06, 11:27
        No właśnie doktryna Kościoła Katolickiego dopuszcza rozwód cywilny jednak nie
        pozwala małżonkom wchodzić w nowe trwałe związki.

        Dogmatyzm KK doprowadza czasem do absurdu. Człowiek po rozwodzie posiadający
        wiele przelotnych romansów oczywiście grzeszy, ale dostanie rozgrzeszenie.
        Natomiast człowiek pozostający w kolejnym związku już nie, bo nie jest
        spełniony jeden z warunków spowiedzi, a mianowicie postanowienie poprawy, czyli
        w tym przypadku rezygnacja z bliskości, z tą osobą z którą się aktualnie jest.

        Czyli jak to kiedyś dosadnie napisał tri, można się po rozwodzie za
        przeproszeniem stukać jak królik co chwila z inną partnerką, ale nie można
        wejść w nowy związek. smile

        BTW wszystkie pozostałe wielkie religie dopuszczają możliwość rozejścia się
        małżonków.
        • marek_gazeta Re: moralny dylemat 11.12.06, 11:33
          > Czyli jak to kiedyś dosadnie napisał tri, można się po rozwodzie za
          > przeproszeniem stukać jak królik co chwila z inną partnerką, ale nie można
          > wejść w nowy związek. smile
          > Natomiast człowiek pozostający w kolejnym związku już nie, bo nie jest
          > spełniony jeden z warunków spowiedzi, a mianowicie postanowienie poprawy, czyli
          > w tym przypadku rezygnacja z bliskości, z tą osobą z którą się aktualnie jest.

          Można, o ile wiem, mieszkać razem, o ile powstrzymają się od seksu.

          A co do przelotnych romansów - to jest kwestia sumienia. Warunkiem odpuszczenia grzechów jest szczery żal ORAZ postanowienie poprawy. Czyli podejście typu "stuknąłem, wyspowiadam się, a potem będę stukał dalej" faktycznie oznacza, że sakrament nie jest ważny.
          • z_mazur Re: moralny dylemat 11.12.06, 11:38
            marek_gazeta napisał:

            > Można, o ile wiem, mieszkać razem, o ile powstrzymają się od seksu.

            Tak ale to nie takie oczywiste i proste. Są do spełnienia jeszcze pewne warunki.


            > A co do przelotnych romansów - to jest kwestia sumienia. Warunkiem
            odpuszczenia
            > grzechów jest szczery żal ORAZ postanowienie poprawy. Czyli podejście
            typu "st
            > uknąłem, wyspowiadam się, a potem będę stukał dalej" faktycznie oznacza, że
            sak
            > rament nie jest ważny.

            Większość katolików spowiada się w każdej spowiedzi z podobnych grzechów,
            oczywiście zakładają poprawę, ale jakoś tak zawsze wychodzi. Możesz zakładać
            teoretycznie, że już nie będziesz więcej, a potem jednak ulegniesz pokusie. W
            przypadku bycia w innym związku z założenia jest domniemanie braku poprawy.
            • marek_gazeta Re: moralny dylemat 11.12.06, 11:41
              Może chodzi przynajmniej o to, aby jak najdłużej powstrzymać się od grzechu? A jeśli człowiek ulegnie, no cóż, nikt nie jest święty.
              • z_mazur Re: moralny dylemat 11.12.06, 11:47
                marek_gazeta napisał:

                > Może chodzi przynajmniej o to, aby jak najdłużej powstrzymać się od grzechu?
                A
                > jeśli człowiek ulegnie, no cóż, nikt nie jest święty.

                No właśnie tylko dla kościoła mniejszym grzesznikiem będzie ktoś ulegający
                pokusie co tydzień, za każdym razem z inną kobietą (bez problemu dostanie
                rozgrzeszenie), niż ktoś kto ulegla raz na miesiąc będąc w stałym związku (nie
                dostanie rozgrzeszenia).

                W tym kontekście nie dziwię się, że tak wiele par próbuje jednak mimo wszystko
                unieważnić ślub kościelny.
                • marek_gazeta Re: moralny dylemat 11.12.06, 11:59
                  Chyba jednak upraszczasz. Pojęcie większego i mniejszego grzesznika jest śliskie. Jest to naprawdę kwestia osobistej uczciwości i staranności spowiednika. Być może spowiednik powinien dowiedzieć się, jak sytuacja wygląda, a potem powiedzieć, żeby człowiek wytrzymał bez seksu np. 2 miesiące, a potem wrócił do konfesjonału.

                  Jeśli ktoś nie jest uczciwy, to po co mu spowiedź? Tak trzeba na to popatrzeć.

                  Jeśli chodzi o stałe związki - czasy potępiania w czambuł minęły; Kościół ma rzeczywisty problem, co zrobić. W każdym razie jest duszpasterstwo dla takich ludzi.
                  • z_mazur Re: moralny dylemat 11.12.06, 12:07
                    Oczywiście upraszczam, żeby podkrślić absurdalność pewnych sytaucji.

                    Najdziwniejsze jest dla mnie to, że i Allach, i Jahwe nie mają nic przeciwko
                    rozwodom, ale Bóg już tak. Jestem ciekaw czy jest przez to lepszym bogiem. smile

                    Dobrze, że kościół zauważa problem, ale znając tempo ewentualnych zmian, to
                    realne pomysły wejdą w życie za jakieś kilkadziesiąt lat, skazując w tym czasie
                    wiele osób na swoiste moralne męki i dylematy.

                    Przed wojną radzono sobie z tym problemem zmieniając wiarę. Czyli np. katolicy
                    przechodzili na ewangelizm. Teraz rozpowszechiła się procedura unieważniania
                    małżeństwa.
                    Dziwna jest też zależność, że możniejszym i wpływowym zawsze pewne rzeczy było
                    łatwiej uzyskać.
          • fammoni Re: moralny dylemat 11.12.06, 11:41
            Czyli podejście typu "st
            > uknąłem, wyspowiadam się, a potem będę stukał dalej" faktycznie oznacza, że
            sak
            > rament nie jest ważny.

            no chyba, że w momencie skruchy za grzechy rzeczywiście obiecuję się poprawę
            czyli ..brak dalszego stukania
            a potem...jakoś tak wychodzi...

            ale przyznam, że mi stukanie jakiekolwiek nie w głowie nawet z mężem
            a kolejny dylemat jaki się rodzi w tej chwili (z kategorii chyba absurdalnych)
            to, że pozostając w małżeństwie sakramentalnym i tak łamiemy reguły kościelne
            związane z prokreacją ...poprzez brak prokreacji...baa czegokolwiek związanego
            z tą prokreacją
            posuwając się głębiej...brak bliskości pomiędzy małżonkami, oddzielne sypialnie
            też można podciągnąć pod grzech
            no..jakby nie spojrzeć dupa z tyłu sad
            • marek_gazeta Re: moralny dylemat 11.12.06, 11:45
              > ale przyznam, że mi stukanie jakiekolwiek nie w głowie nawet z mężem
              No, ale to się może zmienić. Pojawi się na horyzoncie dobry człowiek, przyjaciel, a przy okazji facet całkiem do rzeczy pod każdym względem... Czego Ci w sumie życzę, niezależnie od finalnego wyboru.

              A co do prokreacji - bez przesady, macie dzieci przecież. To nie Twoja wina, że mąż chla i rozwala Ci życie. Gorszą rozterkę spowoduje sytuacja, gdy za jakiś czas wróci, powie, że się leczy i że chce znów być razem - a Ty możesz mieć już zupełnie inne plany.
    • cosmopszczolka Re: moralny dylemat 11.12.06, 18:23
      ja tez jestem w beznadziejnej sytuacji. To mąż "zadecydował" za nas oboje i
      chce rozwodu a ja boleje bo jestem praktykującą katoliczką. Staram sie aby do
      rozwodu nie doszło, bo jestem świadoma konsekwencji ale on jest jak kamień.
      Zadecydował i koniec ( chyba ma kogoś). A co ze mną?. Chciałam miec dzieci, dom
      rodzine, i teraz w wieku 30 lat mam juz czekać tylko konca żywota ?. Smutne i
      koszmarne to....sad
      • misbaskerwill Re: moralny dylemat 11.12.06, 18:38
        > ja tez jestem w beznadziejnej sytuacji. To mąż "zadecydował" za nas oboje i
        > chce rozwodu a ja boleje bo jestem praktykującą katoliczką. Staram sie aby do
        > rozwodu nie doszło, bo jestem świadoma konsekwencji ale on jest jak kamień.
        > Zadecydował i koniec ( chyba ma kogoś). A co ze mną?. Chciałam miec dzieci, dom
        > rodzine, i teraz w wieku 30 lat mam juz czekać tylko konca żywota ?. Smutne i
        > koszmarne to....sad

        Mąż załatwi rozwód, a Ty już zacznij z unieważnieniemwink. Te procedury są podobno
        "niezależne od siebie".
        Jak widać, najpiękniejsza przysięga przed Bogiem i ludźmi nie wystarcza, by
        obronić małżeństwo przed złem tego świata (i złem we wnętrzu samych małżonków,
        hihi).

        Moim skromnym zdaniem - powinni utrudniać procedury małżeńskie, a ułatwiać
        rozwodowewink. Może wtedy ludzie by się żenili "raz a dobrze". A może w ogóle?smile)
        • marek_gazeta Re: moralny dylemat 11.12.06, 22:56
          > Moim skromnym zdaniem - powinni utrudniać procedury małżeńskie
          Albo wprowadzić cennik (praktykowane wśród par z tzw. kręgów artystycznych) - zdrada - milion, przekleństwo - powiedzmy, tysiak, odmowa seksu - dwa tysiaki, porzucenie brudnych skarpetek na dywanie - pińcet itp. smile
          • misbaskerwill Re: popieram:))))))))))))) n/t 12.12.06, 08:39
            • akacjax Re: popieram:))))))))))))) n/t 12.12.06, 10:25
              Już dawno temu na tym forum było pisane, że wchodzimy w związki nieprzygotowani, niedojrzali itp. Wielu z nas nie rozumie, co ślubuje, ani jakie są zasady małżeństwa w naszym kraju. Potem wielkie zdziwienie, co znaczy wspólnota majątkowa itd.
              Generalnie nie znamy ani siebie, ani swoich praw, ani prawa w naszym kraju. Do tego czasem i jego stanowienie i egzekwowanie-jakieś dzikie, prymitywne....smile))
    • tricolour Alkoholizm jest poważna podstawą... 11.12.06, 20:06
      ... w procesie o nieważnośc małżeństwa kościelnego. Alkoholizm nie bierze sie z
      dwu dni ostrej imprezy, a często jest głęboko ukryty w delikwencie.
      Nowoczesna psychologia staje wręcz na stanowisku, że najpierw jest sie
      alkoholikiem, a dopiero później zaczyna sie pić.

      Zdaje sobie sprawę z kontrowersyjności takiej tezy, ale ku temu właśnie skłania
      sie psychologia uzależnień.

      Masz więc szansę na całkowite załatwienie sprawy.
    • 0lana Re: moralny dylemat 12.12.06, 01:50
      To jest niesprawiedliwe,że ludzie którzy niszczą nam życie na ziemi mają rowniez wpływ na nasza duszę...Dla mnie złozenie slubów kościelnych(i nie tylko)jest świete i nieodwracalne.Zaden papierek tego nie zmieni.
      ONI i ONE grzesza na własne zyczenie,a my...jestesmy zmuszani do zycia w grzechu chcac jeszcze zaznac szczescia.Czy juz zawsze mamy zyc w samotnosci i smutku,jakim prawem?Ta bezradnosc mnie wykończy...
      • akacjax Re: moralny dylemat 12.12.06, 07:36
        Ja staram się nie nakręcać, bo można dojść do absurdalnych pytań.
        Świadomie na chwilę obecną nie podejmuję nawet myśli o stwierdzenie nieważności zawarcia związku, a w takich dołowatych chwilach zastanawiam się-o co mi tak naprawdę chodzi. Przecież mógłby zaistnieć taki przypadek, że mój m. byłby tak chory, że wymagałby tylko zajmowania się nim...i co wtedy-celibat byłby normalny, niebolesny?
        Nie wiem, co zrobiłabym gdybym spotkała kogoś, z kim chciałabym dzielić się każdą chwilą, nie projektuję, nie tworze wizji....jak się tak zdarzy- wtedy będę podejmować decyzjesmile
        • marek_gazeta Re: moralny dylemat 12.12.06, 09:21
          Kobiety żyją dłużej - zdążą wziąć drugi ślub kościelny wink
          • marek_gazeta Re: moralny dylemat 12.12.06, 09:28
            ... ale nie wiadomo, czy jeszcze będzie z kim.

            Kolejny kamyk do ogródka pt. "dlaczego faceci mają gorzej".
            • akacjax Re: moralny dylemat 12.12.06, 10:12
              Teraz jest moda na młodszych-dużo młodszych...mężówsmile
              • crazysoma Re: moralny dylemat 12.12.06, 10:34
                Serio? O, swietnie. A jaka roznica wieku jest dopuszczalna, zeby nie byc
                oskarzonym o molestowanie nieletniego?
                • erzsi Re: moralny dylemat 12.12.06, 11:28
                  No jak to ile - 15 lat .
                  Życia, nie różnicy wink.
    • tictac11 Re: moralny dylemat 12.12.06, 10:31
      Fammoni, nie wierzę, że miałabyś cokolwiek "na sumieniu" po rozwodzie. TRzymam
      kciuki żeby Ci sie udało wszyskto poskładać.
      • fammoni Re: moralny dylemat 12.12.06, 11:21
        w wątku so7b na terapii dowiedziała się, że mąż miał żal, bo na poczatku ich
        małżeństwa nie wyjechał sam do Zakopanego...

        od mojego właśnie wczoraj usłyszałam, że:
        - w małżeństwie do niczego nie doszedł bo... MA ZA MAŁO PŁYT CD ....!!!!!!!
        - bo nie spotyka się tak często ze znajomy jakby chciał !!!!!!!

        chyba lepiej, że nie zgodził się na terapię bo gdyby to wyrzucił z siebie przy
        kimś obcym to chyba bym się zarumieniła ze wstydu (że za takiego imbecyla
        wyszłam)
        a tak tylko usta otworzyłam ze zdziwienia sad((
        • erzsi Re: moralny dylemat 12.12.06, 11:26
          Fam, witam w klubie smile.
          Ja też za często miałam muchy w nosie jak wychodził, co tam, że któreś z dzieci
          chore. No i gdyby był z kim innym to byłby bogaty ;p.
          Nie wiedziałaś, że powinnaś męża motywować, żeby wiecej pracował i zarabiał ;p?
          Ja już wiem, że to moja wina, że jemu się pracować nie chce. Też nie bardzo
          wiem - śmiać się czy płakać?
          Grabula smile.
          • czekolada72 Re: moralny dylemat 12.12.06, 11:28
            Hihihihi
            moj byl nieszczesliwy, bo pare razy dostal opieprz, bo pochłonał ostetnie
            gerberki Malej - jesc mu zalowalam......
            • erzsi Re: moralny dylemat 12.12.06, 11:30
              Wrednaś czekoladko, wrednaś ;p.
              Bosz, kto normalny chce jeść gerberki wink?
            • fammoni Re: moralny dylemat 12.12.06, 11:38
              aaaa przypomniało mi się
              często jak już dojrzeje, żeby cokolwiek "powiedzieć"
              to jako ZARZUT :
              - "dzieci nie jedzą codziennie GOTOWANEGO, gotujesz raz na dwa trzy dni a potem
              odgrzewasz i dlatego wszyscy mamy problemy z trzustką ???? i żołądkiem???
              (dodam, że problemy ma wyłącznie on i to nie zdiagnozowane bo od 9 lat naszej
              znajomości tylko grzebie w internecie i próbuje sobie postawić diagnozę zamiast
              udać się do lekarza)

              pracuję na CAŁYM ETACIE i wracam do domu o 17.30 codziennie z siatami zakupów
              czy mam pisać jak wygląda wieczór matki z 2 wesołych i pełnych wigoru chłopców
              w wieku 3 i 7 lat ? kiedy jedynym zajęciem ich taty jest telewizja lub
              komputer ?

              • akacjax Re: moralny dylemat 12.12.06, 11:44
                U mnie był etap zarzutu-że jedzą mrożonki...ale wiem, że nawet gdybym codziennie latała po kilka świeżych kotletów, to byłby inny zarzut-że niezorganizowana jestem...przecież jest zamrażarkasmile

                Jaks się kogoś chce uderzyć...to i kij się znajdzie.
              • tictac11 Re: moralny dylemat 12.12.06, 11:44
                Odpowiedź: TRzystka siada CI głównie od alkoholu smile))
                TRzeba znaleźć jakiś zarzut, bo przecież nie mozesz być taka niewinna )))
                Ja jestem winna, bo "masz swoich znajomych, swój swiat", ze swoimi znajomymi
                jakoś mnie nie zaznajomił wink)
        • tictac11 Re: moralny dylemat 12.12.06, 11:27
          z większych głupot jakie usłyszałam było, że "wszystkie rozwódki to
          nieudaczniki, bo nawet nie umiały przy sobie męża utrzymać"
          no i oczywiście ze mną żaden facet nie wytrzyma wink)
          AAAAAAAAAAAAAAAAAwink)))
          • czekolada72 Re: moralny dylemat 12.12.06, 11:29
            tictac11 napisała:

            > no i oczywiście ze mną żaden facet nie wytrzyma wink)
            > AAAAAAAAAAAAAAAAAwink)))


            ze mna tez nie!!
            i zawsze bede sama!!
            • erzsi Re: moralny dylemat 12.12.06, 11:31
              ja też ja też ;p.
              Zwłaszcza jak nie wprowadzę dzieciom więcej dyscypliny ;p, bo z dziećmi nikt
              nie wytrzyma ;p.
              • tictac11 Re: moralny dylemat 12.12.06, 11:35
                big_grinDDD
                A ostatnio jak poprosiłam go o zdjecie firanki w kuchni to powiedział,
                Kobieto, kiedy ja wyjdę pobiegać???Jak się ciemno zrobi???TRzeba było wyjsć za
                urzędnika a nie pilota!!! I traktujesz mnie jak popychadło!
                I zdjał ją w 30 sekund...
                • akacjax Re: moralny dylemat 12.12.06, 11:40
                  A mój nibyexm. głosi (oczywiście w takich kręgach by do mnie dotarło), że jest teraz szcęśliwy. No patrzcie jaki niewdzięcznik od dawna to wiedziałam, że ja mu odbieram szczęście...a tak się cholera zapierała z tą wyprowadzką...a teraz peany..całe moje szczęście, polega zaś na tym, że go uwolniłam od siebie(i siebie od niegowink.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka