Dodaj do ulubionych

Rozwodowe party we Francji

06.01.07, 23:38
We Francji rozwija się nowy trend - świętowanie rozwodów. W kraju, w którym
rozwodzi się co drugie małżeństwo, wiele osób chce odpowiednio uczcić ten
szczególny dzień w ich życiu. Istnieją już specjalne firmy zajmujące się
obsługą przyjęć, które wyspecjalizowały się w przygotowywaniu rozwodowych party.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,74419,3833284.html
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Rozwodowe party we Francji 07.01.07, 00:51
      My nie robilismy party, ale w dniu, kiedy ex mial się ostatecznie wyprowadzić,
      dostałam od niego ślicznna srebrna obrączkę na pozegnanie. Razem ją
      wybieralismy.
      Własnie ją wygrzebalam i włozyłam Lubie ją wink
      • sibeliuss Re: Rozwodowe party we Francji 07.01.07, 20:51
        Ja też lubię od jakiegoś czasu srebrną obrączkę:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10128
        /nie jest to spam/
      • z_mazur Re: Rozwodowe party we Francji 07.01.07, 20:55
        Hmmm, a takie party to powinna byś wspólna impreza???? z ex????
        I najlepiej ze wspólnymi znajomymi i rodziną. wink
        Brrrr... Trochę makabryczna wizja. smile
      • misbaskerwill Re: Nango;) 08.01.07, 08:27
        > dostałam od niego ślicznna srebrna obrączkę na pozegnanie. Razem ją
        > wybieralismy.
        > Własnie ją wygrzebalam i włozyłam Lubie ją wink

        Coraz bardziej mnie zadziwiasz...
        To zupełnie przekracza moje pojmowanie kulturalnego rozstaniawink))

        P.S. Swoją drogą - mam nadzieję, że ta srebrna obrączka nie oznacza
        "alternatywnych preferencji" o których chyba piszą na forum Sibeliussawink
        Nie mam nic przeciwko, ale... byłaby to przykra niespodzianka dla wielu formenówwink))
        • tricolour Mnie też to zadziwia... 08.01.07, 08:55
          ... to znaczy nie Nanga, ale ci wszyscy, którzy teraz cieszą się z rozwodu,
          który wiele ich nauczył, dał nowe szanse.

          Zgadzam się, że rozwód wiele uczy i w ogólnym rozrachunku może WYJŚĆ na dobre.
          Zgodzę się, że czasem można rozejść się we wspaniałej atmosferze zrozumienia i
          akceptacji. Nosić nawet z radością rozstajne obrączki i wspominac piekne chwile
          z mężem (no ale dlaczego bez niego?)

          Ale z obserwacji własnych i lektury forum rozwód to TAKŻE ocean cierpienia i
          strachu. Przepłakanych nocy i niepewności na przyszłość. To jest także związane
          z tym ogólnym szczęściem i radością rozstania, które pojawia sie POTEM.

          To dokładnie tak, jakby przeżyć cięzki wypadek, potem długą rekonwalescencję, a
          w ostateczności kupić nowe auto i wychwalać kolizję pod niebiosa, że takie nowe
          cudo na 4 kółkach jest szczęściem nie do pojęcia i zawdzięczamy je właśnie
          wypadkowi. I wszystko byłoby OK gdyby nie te blizny...

          Jednak ogólnie zgadzam się, że rozwód jest czymś nowym w życiu, a nowe uczy.
        • nangaparbat3 Re: Nango;) 09.01.07, 00:05
          Żeby by ło śmieszniej dodam, ze na lewej nodze noszę srebrny łańcuszek.

          a ze spraw bardziej serio:
          To Ex powiedział, ze ma dość i chce odejść. Potem ja starałam się "ratować
          małżeństwo". A potem pomyślalam: jest w nas jeszcze tyle dobrych wzajemnych
          uczuć, ze jeśli rozstaniemy się teraz, uda nam sie je zachować, jesli bedziemy
          dalej razem - zmarnujemy i to.
          To była iluminacja, do takiego wniosku dochodzę po latach smile
    • kasiar74 Re: Rozwodowe party we Francji 08.01.07, 06:28
      ja zrobie party bez ekswink)) i jego rodziny , do bialego rana
      • misbaskerwill Re: Rozwodowe party we Francji 08.01.07, 08:30
        > ja zrobie party bez ekswink)) i jego rodziny , do bialego rana

        Pewnie jak większość z naswink.

        Skoro świętujemy odejście starego roku, nawet jeśli był fatalny, tym bardziej
        możemy świętować zamknięcie jednego rozdziału życia i rozpoczęcie nowego, nawet
        jeśli jest to życiowa porażka. Bo każda porażka czegoś uczy.







        Mam nadziejęwink.
    • marek_gazeta Re: Rozwodowe party we Francji 08.01.07, 10:11
      Dla mnie ten "nowy trend" jest chory. Nie sądzę, abym miał co świętować; żona (była) chyba też nie ma powodów do radości.
      • sbelatka Re: Rozwodowe party we Francji 08.01.07, 10:38
        A ja wrecz pzreciwnie.

        jesli spojzre na rozwod ( chociaz bARDZO GO NIE CHCIALAM0 jak na ZMIANE, ktora
        moze mi dac szanse na cos nowego i dobrego w zyciu...to dlaczego nie mialabym
        tego ucczcic?

        Oczywiscie nie zex-em czy rodzina.

        ale pare przyjaciolek, ktore pozwolily mi nie utonąć w otchani rzozpaczy...

        zreszta to takze moze stac sie pretekstem do "symbolicznego" skonczenia tego co
        stare i"co na juz nie sluzy" ...

        ja WIEM, ze wydam taka imprezke.

        Nie wiem kiedy - czy po rozwodzie?
        raczej po tym jak mąż sie juz wyprowadzi.

        Choc wczesniej zamierzam POSPRZATAC dom, wyrzucic wszytsko co sie da - co
        przynosi mi trudne wspomnienia.

        Dostalam kopniaka od LOsu.
        Mam nadzioeje, ze ten kopniak byl wymierzony w dobrej intencji...

        wiec...




        • samosia75 Re: Rozwodowe party we Francji 09.01.07, 00:13
          Jak można świętować z porażki?
          • nangaparbat3 Samosiu 09.01.07, 00:27
            samo rozstanie nie jest porażką - porażka ma miejsce o wiele wcześniej, kiedy
            traci sie bliskość, kontakt, zaufanie. Kiedy juz nie mozna z soba normalnie
            rozmawiać.
            Wtedy rozstanie bywa ratunkiem - jakze nie cieszyc się z tego?
            • phokara Re: Samosiu 09.01.07, 00:30
              > samo rozstanie nie jest porażką - porażka ma miejsce o wiele wcześniej, kiedy
              > traci sie bliskość, kontakt, zaufanie. Kiedy juz nie mozna z soba normalnie
              > rozmawiać.

              Ja to zglaszam na motto forum. Admini, prosze sie pochylic nad ta prosba.
            • samosia75 Re: Samosiu 09.01.07, 00:32
              Jak byłam ..mniejsza, byłam przekonana, że wyjde za mąż, będę miała dwojke
              dzieci, w porywach do trójki i będę sobie żyła tak zwyczajnie jak wszyscy.
              Do tej pory czuję ból jak sobie pomyśle, że te oczywiste dla mnie wtedy
              wizje ..poszły z dymem. Już nigdy nie będzie normalnie.
              Dla mnie to porążka życiowa.
              • nangaparbat3 Samosiu kochana 09.01.07, 00:37
                to jest problem naszego przywiazania do wlasnych wyobrazeń. A zycie prawie
                nigdy im nie odpowiada - wiec wyobrażeń należy nie mieć po prostu, wtedy
                unikniemy rozczarowania przyjmujac to, co jest. Wtedy tez dajemy szanse
                realnosci wspanialszej niz nasze wyobrazenia.
                Moze sie wydawać, ze jest to sprzeczne z piekną sygnaturka Bursztynowego - ale
                paradoksalnie wcale nie.
                • samosia75 Re: Samosiu kochana 09.01.07, 00:42
                  smile Podoba mi sie twoje podejście do tematu i zazdroszczę Ci go.
                  Zależy od człowieka i jego osobowości jakie ma podejście do tematu.
                  Jest takie powiedzenie "optymista z pesymistą sprzeczają sie ciurkiem- jeden
                  widzi obwarzanek, drugi widzi dziurkę".. mam nadzieje ze kiedys będę potrafiła
                  zobaczyć obwarzaneksmile
                  • nangaparbat3 Re: Samosiu kochana 09.01.07, 00:45
                    smile
                    Ja lubie szklankę - nie tę do połowy pustą i do połowy pełną, ale szklanke
                    pełną wody - i pełną powietrza smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka