Dodaj do ulubionych

podpowiedzcie mądrzy ludzie

11.01.07, 09:57
Sytuacje mam taka, że właśnie kończe własne mieszkanie, sprzedalismy dom,
który byl jedynym wspólnym majatkiem,więc podziały finansowe mamy z głowy,
zresztą mamy od 1,5 roku rozdielnośc majatkową ustalona notarialnie. Mąz nie
zamieszka ze mną i synem 2,6 l , bo jak twierdzi ma dośc wszytskiego, chce byc
sam itp. zreszta nie istotne, temat jest zamkniety.
Kwestie alimentów obgadalismy- mam dostawać co miesiąc 800zł( ma własną firme-
nie znam obrotów, ale są spore i na poczatek jest to uczciwe, wiec ja jestem
jak najbardziej za, nie chce na poczatek sie szarpać), tyle, że mieszkam w
chwili obecnej u rodziców i jakoś przelewu pierwszego nie widze. Do adwokata
małzonkowi nie spieszno, bo sądy nigdy go nie pociagaly. Rodzinie opowiada, ze
mysli czy z nami zamieszkać, mnie wysyła do adwokata, ja się wstrzymuje, bo
znam go na tyle, że zacznie opowiadać, ze to ja chciałam rozwodu itp., ale z
drugiej strony tak wiem, że razem nie bedziemy, wiec czy to ma sens?MOże
wyjechać i nie ureguluje niczego!I co wówczas bedzie, za granica cięzko kogoś
szukac. Teraz pytania- mając małe dziecko chyba rozwodu tak szybko nie
dostaniemy. Separacja kosztuje 600zl i rozwód 600zł- watpie przy podejściu
męza , że nawróci sie - jest pracoholikiem i raczej egoista i kieruje sie
swoim dobrem, a nie rodziny- zawsze tak było zresztą. Jej sens wystepowac
teraz z wnioskiem rozwodowym?O separacje?Teraz, odczekac z pól roku- jedyne co
się może zmienic to, ze przybedzie nekst, bo panowie mają to do siebie, ze
szybka sie pocieszają, zreszta znam na tyle męza. Uregulowałabym sobie kwestie
alimentów przy okazji, bo jest to najwazniejsze dla mnie. Czy moge sie
spodziewac chęci godzenia nas i odwlekania decyzji i lepiej więc zaczekać a
wnieśc sprawe o orzeczenia alimentów? Przy sprawie alimentacyjnej lepiej
podeprzec sie ugoda notarialną w kwestii ustalonej wysokości? Co np. bedzie
jak mąz stwierdzi, że zmienia zdanie na rozprawie alimentacyjnej?Wziąśc
adwokata?Mąz jest uczulony na adwokatów, nie chciałabym go draznicsadCzy w
pozwie ustalac kalendarz widzeń? Mąz jak pisałam jest pracoholikiem i juz
teraz widze jak to wygląda- dzwonie i prosze o wizytę, zalezy od humoru, jest
bardziej wylewny , chetniej zajmuje sie synem, albo przyjdzie posiedzi w
ubraniu, popatrzy na małego jak na obcego i idzie- aż strach mysleć co bedzie
później. Jest sens ustalac widzenia- nie chce aby było to żródłem konfliktów,
warto, niewarto?Ale tez wolałabym mieć usystematyzowane te sprawy, żeby nie
było, ze utrudniam, robie problemy itp.
Jak wygląda ograniczenie praw ojcowskich? Mąz nie ma absolutnie podejścia do
dzieci, zawsze synowi w czasie obecności sam na sam przytrafia się juz nie
wspominając o nerwach, skłonnościach do klapsów za np. upadek- tak
profilaktycznie, zeby uwazał na drugi raz? Czy żadając spotkań przy mnie np.
przez pierwsze lata musze mieć jakiś świadków?Jak ma się ograniczenie praw do
decydowaniu o zabieraniu w każdej chwili, dowodzie, paszporcie itp sprawach
dziecka- wolałabym nie szukać męza i nie byc zależna w tej materii?Jest to
rozsądne czy nie?Zalezy mi na donrej relacji męza z synem, bo syn jest bardzo
za nim mimo wiecznej nieobecnosci? Jakbyście to rozegrali?
jesli to haotyczne co pisze, to przepraszam, ale rzucam luzne mysli, nie wiem
od czego zacząc?
Obserwuj wątek
    • bursztynowe Re: podpowiedzcie mądrzy ludzie 11.01.07, 10:42
      Możesz wystapić o alimenty na dziecko niezależnie od kwestii rozwodowych.
      Sąd nie będzie na siłe nikogo godził. A jeśli strony są zdecydowane (nie chcą ze
      sobą walczyć), to sprawa może póśc szybko.

      Ograniczenie praw rodzicielskich. Nie bardzo widzę z Twojego postu powodów do
      takiego kroku.

      Przede wszystkim powinnać chyba zastanowić się czego chcesz, a tu nie bardzo Ci
      będzie mógł ktoś pomóc - raczej nie na forum rozstrzyga się fundamentalne
      problemy czy rozwieść się czy nie i temu podobne. Natomiast gdy już będziesz
      wiedzieć co chcesz, to w kwestii jak osiągnąć, na pewno dostaniesz wiele cennych
      wskazówek.
      • sbelatka Re: podpowiedzcie mądrzy ludzie 11.01.07, 10:47
        Bursztynowe jakby wyjąl mi z ust to com rzec chciala.

    • majkel01 Re: podpowiedzcie mądrzy ludzie 11.01.07, 11:12
      po pierwsze po co wam adwokat jesli nie zamierzacie drzec kotow przed Sadem ?
      Jesli dogadacie warunki rozwodu powinno pojsc gladko bez zadnych adwokatow.
      Sad powinien godzic malzonkow ale czesto gesto ogranicza sie to do jednego
      zdania "czy chcecie sie pogodzic?". Strony mowia ze nie, a jak nie to nie. Sad
      moze starac sie skierowac sprawe do mediacji (wiele Sadow jednak nie robi tego
      praktycznie w ogole bo to przeciaga postepowanie) ale ta jest dobrowolna i nie
      trzeba sie jej poddawac.
      To ze macie male dziecko na sam przebieg procesu nie powinno miec wplywu. Nie
      powinna sie przez to przedluzyc (no chyba ze mediacja).
      Kontakty ustalac sie powinno raczej w wyjatkowych przypadkach. Jesli na tym tle
      nie ma miedzy wami konfliktu trzeba sie zastanowic czy warto. Nalezy pamietac ze
      ustalenie kontaktow dziala w obie strony tzn. jesli macie ustalone widzenia to
      rowniez ograniczony jest twoj czas bowiem musisz sie dostosowac do rytmu widzen.
      O wiele lepiej takie sprawy zalatwic sam na sam z mezem i ustalic sobie kiedy
      maja byc te widzenia. Dopiero w razie problemow zalozyc sobie pozniej osobna
      sprawe o ustalenie kontaktow.

      Ograniczenie praw rodzicielskich to sliska sprawa i jesli nie ma ku temu podstaw
      lepiej sie tego nie dotykac ....tym bardziej ze nalezy sie spodziewac reakcji
      ze strony faceta. Brak zdolnosci wychowawczych do dziecka to zdecydowanie za
      malo. Ograniczyc mozna wtedy jesli np. ojciec nie wypelnia obowiazkow
      rodzicielskich, nie kontaktuje i nie interesuje sie dzieckiem, zneca sie nad nim
      itd. To naprawde nie jest prosta sprawa i w twoim przypadku widze male szanse na
      powodzenie.
      Ograniczenie wladzy. rodz. oznacza ze np. ojcu Sad pozostawia prawo do
      decydowania o wyborze szkoly, kierunku ksztalcenia i wypoczynku. Wazne slowo
      "wspoldecydowanie" to nie to samo co "decydowanie". Ograniczenie oznacza w
      czystej praktyce pozbawienie tej wladzy bowiem taki rodzic ma niewielkie pole
      manewru. Na kontakty z dzieckiem nie ma to zadnego wplywu bo to osobna kwestia.
      Na obowiazek alimentacyjny tez nie ma. Na paszport ma o tyle ze wowczas nie jest
      wymagana zgoda ojca ale zgode wydaje Sad.
      Troche sobie przeczysz piszac raz ze zalezy ci na dobrych kontaktach ojca z
      dzieckiem a pozniej chcesz ograniczyc ojcu wladze rodz. Jesli sie sam zgodzi to
      OK. Jesli jednak maz sie na to nie zgodzi (bo to w sumie nadepniecie na honor)
      to przygotuj sie na dluga przeprawe, maraton swiadkow, opinie RODK itd. Tylko
      po co to wszystko? Lepiej zalatwic w Sadzie wszystko "standardowo" a dopiero
      pozniej w Sadzie Rejonowym ewentualnie regulowac sporne kwestie ktore wyjda w
      praniu.
      • marek_gazeta majkel, 11.01.07, 11:20
        mogę Ci zadać jedno pytanie na e-mail?
        • pomidorowa5 Re: majkel, 11.01.07, 11:32
          Majkel zawsze pisze konkretnie i rzeczowo posiadajac duzy zasob wiedzy na temat
          prawa rodzinnego. Lubie go czytac ....

          Pozdrawiam
      • majkel01 korekta 11.01.07, 12:14
        majkel01 napisał:

        > Ograniczenie wladzy. rodz. oznacza ze np. ojcu Sad pozostawia prawo do
        > decydowania o wyborze szkoly, kierunku ksztalcenia i wypoczynku.

        oczywiscie chodzilo mi tutaj o prawo do WSPOLDECYDOWANIA a nie decydowania bo
        dalsze zdanie zmienia przez to sens. Taki rodzic moze "wspoldecydowac" ... co w
        praktyce oznacza ze nic nie moze bowiem jesli jedno z rodzicow mowi "tak" a
        drugie "nie" to juz nie jest wspoldecydowanie bo wspolnej decyzji z tego nie bedzie.

        • bea-ta Re: korekta 11.01.07, 13:20
          W zasadzie mysle, ze ten temat odpada. Ja nie ma zamiaru mówić nie, a watpie czy
          mąz jak bedzie juz eks bedzie chciał o czymkolwiek decydowac, bo skąd ma
          wiedziec co dla syna dobre jak go nie zna, zreszta tak bedzie zajęty swoimi
          sprawami- domniemam. Nie chciałabym jednak żeby spotkała mnie niespodzianka, ze
          bedzie potzrebna decyzja równiez ojca i będę musiał go szukać- w każdej chwili
          może wyjechac za granicę, zcy usłysze nie i będe w kropce. To ma tylko ułatwic
          mi i synowi zycie, choć prawda, że przy obrażalskim charakterze męza musze
          pomyslec czy warto go denerwować. Choć sluchając rónych ich deklaracji że może
          się zrzec itd praw, to moge domniemac, ze będzie mu wszytsko jedno, ale czy
          napewno? B.
      • 374.4w Re: podpowiedzcie mądrzy ludzie 11.01.07, 12:32
        majkel, czy ty tu nie mylisz ograniczenia i pozbawienia władzy????

        • majkel01 Re: podpowiedzcie mądrzy ludzie 11.01.07, 14:28
          wladze rodzicielska mozna pozostawic, ograniczyc, zawiesci lub pozbawic.
          Co do roznic miedzy ograniczeniem a pozbawieniem.
          Ogranicza sie ja do prawa wspoldecydowania (bardzo wazne tutaj slowo) o isttnych
          sprawach dziecka takich jak wybor szkoly, kierunku ksztalcenia i wypoczynku...
          czasami jeszcze do leczenia ale raczej sie tego nie stosuje.
          I teraz od strony praktycznej trzeba sobie odpowiedziec co oznacza
          "wspoldecydowanie". Do tego pamietac nalezy jakie sa to te istotne kwestie.
          Wybor szkoly, kierunku ksztalcenia. Przeciez w praktyce to dziecko samo decyduje
          do jakiej szkoly, o jakim profilu ma zamiar dalej isc. Na sile dziecka sie do
          nie chcianej szkoly przeciez nie zaciagnie.
          Ja wiem ze to moze brzmi dziwnie ograniczenie vs. pozbawienie wladzy
          rodzicielskiej ale tak naprawde od strony praktycznej niewielka miedzy nimi roznica.
          • 374.4w Re: podpowiedzcie mądrzy ludzie 11.01.07, 15:28
            majkel01 napisał:


            >
            > Ja wiem ze to moze brzmi dziwnie ograniczenie vs. pozbawienie wladzy
            > rodzicielskiej ale tak naprawde od strony praktycznej niewielka miedzy nimi roz
            > nica.


            według mnie różnica jest duża, gdyż rodzic pozbawiony tejże, przepraszam, ale
            nie ma nic do gadania a propos wychowania dziecka, jakichkolwiek decyzji z nim
            zwiazanych co ma znaczenie np. przy wyrabianu paszportu dziecku

            aha! i potem, że tak powiem na starość rodzic nie może domagać się od dziecka
            alimentów dla siebie
            • majkel01 Re: podpowiedzcie mądrzy ludzie 11.01.07, 16:18
              przy wyrabianiu paszportu zarowno przy ograniczeniu lub pozbawieniu wladzy rodz.
              zgoda tegoz rodzica nie jest wymagana.
              Obowiazek alimentacyjny dziecka wobec rodzica nie wywodzi sie wprost z tego czy
              rodzic mial pelnie wladzy rodz., mial ograniczona czy byl jej pozbawiony.
    • bea-ta Re: podpowiedzcie mądrzy ludzie 11.01.07, 13:13
      Tu nie chodzi o to czy mam sie rozwodzic czy nie. Mąż stawia sprawe jasno- nie
      chce z nami być, więc moje chęci nic tu nie mają do tego, bo cały w tym ambaras
      ...itd. na siłe nie skłonie do miłości, bycia ojcem i męzęm, choć trudno mi sie
      z tym pogodzic i nie jestem gotowa na rozstanie, ale kto jest gotowy?Ale nie mam
      zamiaru trzymać męza na siłe, utrudniac mu odejście, bo uszarpaliśmy sie
      wystarczająco i pora żebym miała z synem spokój.
      Nie będę się szarpać, nie ma zamiaru użerać, tylko mam mały problem. Niby sie
      dogaduje ustalamy, po czym mąz robi mi na złośc, obraża sie jak panienka- jakbym
      to ja chciała rozowdu, nie chiała mieszkać z nim itp, zmienia zdanie i tu się
      chcę zabezpieczyc.
      Co do praw rodzicielskich- to nie chęc odwetu, robienie na złośc.
      Mąż jest nawet gotowy zrzec się praw rodzicielskich jeśli sobie tego
      zyczę!?!?Nie zycze nigdy o tym nie rozmawialiśmy, sam wyskoczył z tematem, poza
      tym chetnie jesli będe chciała nie bedzie widywał się z synem jakbym np. poznała
      nowego partnera i takie tam- tu zastanawia mnie kwestia deklarowanej wszem i
      wobec miłości do syna, bo chyba kochający tato nie tak mówi? Nie jest to w
      złości, choć przy charakterze męzą to nie wiem co on sam chce od siebie, innych
      i wogóle od zycia i czy wie co mówi?
      Pytam się czy juz składac pozew czy poczekać w sensie czysto formalnym tzn. idąc
      za swoją logiką jesli mamy 6m separację wówczas nawet przy małym dziecku nie
      powinno być problemu z rozwodem- chodzi mi tylko o to, aby nie popadac w koszty
      i nie tracić niepotzrebnie czasu i nerwów- musze zwalniać się z pracy, jeździć x
      km do sądu, być przepytywana x razy przez sedziego itd- wole minimalistyczne
      podejście.
      Aliment! Niby uzgodnione do 5 miały być na moim koncie płacone dobrowolnie-
      dzisiaj mamy 11 i jakoś ich nie widze, a że mieszkam u mamy to nie znaczy, że ma
      mnie i syna utrzymywac- mam swoje wynagrodzenie, więc nie robie halo jakiegoś,
      ale zastanawiam się czy ta ugoda ma tak wyglądac?Co jest najlepsze?
      Wiem, ze ugoda notarialna ws. alimentów nie ma mocy ściagalności, ale czy może
      być dowodem w sprawie o alimenty, żeby nie było, ze mąz zacznie krecic i zdanie
      zmieniać a tu mam akt notarialny?Może zmianiać zdanie tak sobie mimo zawartej
      ugody notarialnie?Bo jesli może to może lepiej niech sąd sam rozstrzygnie ile mi
      się nalezy bez posądzania o pijawkowatośc itp., dadza mniej trudno- ok. taka
      wola wym. sprawiedliwości. Poza tym wiecie jak to z działalnością własną ucieka
      się w koszty, aby uciekac od podatków i wtedy do alimentów jaka wezne
      podstawę?Można brac obroty firmy? Pit z ostatniego roku podatkowego?
      Co go ograniczenia praw rodzicielskich to chodzi mi bardziej o to aby mąz bez
      mojej wiedzy nie zabrał sobie syna i nie pojechal gdzieś np. na narty z 2,5
      letnim dzieckiem, za granicę, bo ma taki kaprys- mam podstawy do obaw- nie
      wszytsko wygląda kolorowo i ugodowo, bo wiele rzeczy usłyszałam i wiem czego ew.
      mogę się spodziewać.
      Mąz jest troche jak dziecko- jak coś chce to tak ma byc i chcąc ustalac kontakty
      z synem nie chce mu ich uniew mozliwiac, tylko chce aby nie było sytuacji, ze
      wpadnie sobie kiedy bedzie mial ochote i zabierze syna gdzie chce- mam powody
      sie obawiać, bo przez 2,6m mąz 1 raz przewinął syna, jak mial karmic to na siłe
      wpychał jedzenie do buzi, nie potrafi uspokoic płaczącego dziecka- a niech
      płacze az się pozyga, krzyczy i bije syna bez uzasadnionego powodu, na wyrost.
      Jest dokładnie zakręconym czlowiekiem z powodu swojego pracoholizmu i dzieci to
      dla niego kosmos- cytat z męza- zbliża się do 40 i to jego pierwsze dziecko.
      Nie chce aby była sytuacja, że ja powiem , ze nie mamy czasu dla niego czy na
      cos nie pozwole a potem bedą krzyki, szarpanie, czy wogóle się nie pojawi
      miesiącami, bo sie obrazi( cyt. jak będę zabraniac kontaktu zerwie go całkiem-
      pytanie co jest zabranianiem kontakty wg. mojego męza). Mój mąz rozwizywał
      konflikty ze mna uciekając z domu- w auto i przed siebie-noc, dzień, dwa jak był
      akurat weekend. Teraz nie jestem w stanie z nim ustalic czegokolwiek- cos tam w
      miedzyslowie było o alimantach, czy kontaktach- moze to nie aktualne - sprobuje
      zapytać dzisiaj, ale nie wiem czy się znów nie obrazi i nie rozłączysad
      Trudno opisywac sytacje, ale nie jestem jakąs przewrazliwiona mamuską. wredną
      zołza chcąca ud... niedobrego męza, mam duzo dobrej woli, ale tylko ja.
      Nie chce brac adwokata- mam inne wydatki, ale może powinnam- sa rzeczy wazne i
      wazniejsze. Mam nadzieje, ze to rozjaśni te wycpociny z pierwszego postu. B.
      • tricolour Przede wszystki musisz wiedzieć... 11.01.07, 17:07
        ... czego chcesz - już Ci o tym pisano. Na Twoje pytanie "co jest najlepsze"
        nikt nie odpowie - zresztą skoroś jest matką, to sama masz wiedzieć takie
        rzeczy. Jeśli w poście zadasz 20 pytań, to nie dostaniesz na nie odpowiedzi, bo
        sie nie da ze względu na złożoność.

        Przykład: sąd nie rozstrzygnie wysokości alimentów, bo to Ty żadasz alimentów, a
        jeśli żadasz to ma wiedzieć czego i ile. Skoro nie wiesz, to nie żądaj.

        Zacznij od początku: czego chcesz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka