nika19741
26.01.07, 09:53
Jakiś czas pisałam na tym forum, ze mam problemy małżenskie. Maż nie ma
zamiaru chodzic na terapie malzenska-ja korzystam z pomocy psychologa.
Ostatnio nawet dowiedziałam sie, ze mąż skorzystał z pomocy prawnika...
znalazł sobie mieszkanie (nosi klucze) poki co mieszkamy razem ale oddielnie-
chyba nie musze tlumaczyc jak to wyglada. Jestem tym wszystkim zalamana, nie
ufam mu, musze dodac ze nie ma kochanki, ze zwyczajnie chce byc sam, nie ma
ochoty szarpac sie w zyciu rodzinnym i niesc trudy zycia juz z nikim.
Psycholog uznała ze "zabiera zabawki z piaskownicy i juz sie nie bawi". To
smutne. Maz zastanawia sie czy jak sie wyprowadzi to podoła obowiazkom hehehe
i czy zateskni za mna i dzieckiem. A jak nie zateskni??? A jak wróci ze
zwyczajnej niewygody???? Ja chyba juz nie chce tego. Za duzo walczyłam i
co??? Poza tym, codziennie siega po alkohol, wyglada bardzo zle, nie dba o
swoj wyglad/higiene. Nie interesuje sie dzieckiem. Uciekł w prace.
Jakby bylo tego malo, utrudnia zycie codzienne aby pokazac swoja wyzszosc, to
szantaz emocjonalny. Pewnie niedlugo dolacze do tego grona... Ale co lepsze
takie zycie czy bycie mezatka????