Dodaj do ulubionych

równia pochyła

26.01.07, 09:53
Jakiś czas pisałam na tym forum, ze mam problemy małżenskie. Maż nie ma
zamiaru chodzic na terapie malzenska-ja korzystam z pomocy psychologa.
Ostatnio nawet dowiedziałam sie, ze mąż skorzystał z pomocy prawnika...
znalazł sobie mieszkanie (nosi klucze) poki co mieszkamy razem ale oddielnie-
chyba nie musze tlumaczyc jak to wyglada. Jestem tym wszystkim zalamana, nie
ufam mu, musze dodac ze nie ma kochanki, ze zwyczajnie chce byc sam, nie ma
ochoty szarpac sie w zyciu rodzinnym i niesc trudy zycia juz z nikim.
Psycholog uznała ze "zabiera zabawki z piaskownicy i juz sie nie bawi". To
smutne. Maz zastanawia sie czy jak sie wyprowadzi to podoła obowiazkom hehehe
i czy zateskni za mna i dzieckiem. A jak nie zateskni??? A jak wróci ze
zwyczajnej niewygody???? Ja chyba juz nie chce tego. Za duzo walczyłam i
co??? Poza tym, codziennie siega po alkohol, wyglada bardzo zle, nie dba o
swoj wyglad/higiene. Nie interesuje sie dzieckiem. Uciekł w prace.
Jakby bylo tego malo, utrudnia zycie codzienne aby pokazac swoja wyzszosc, to
szantaz emocjonalny. Pewnie niedlugo dolacze do tego grona... Ale co lepsze
takie zycie czy bycie mezatka????
Obserwuj wątek
    • erzsi Re: równia pochyła 26.01.07, 10:02
      No wiesz? Walizki za drzwi, jeśli tylko możesz to zrobić z formalnego punktu
      widzenia. Tyle na tym forum się na ten temat pisało - nic z tego nie będzie
      jeśli nadal będziesz pozwalała mu dyktować warunki. Nie wiem czy Cie kocha, ale
      w ten sposob na pewno nie będzie cię szanował. Jeśli macie jakiekolwiek sznase
      to tylko terapia wstrząsowa.
      Braku kogoś trzeciego za rogiem też bym nie wykluczała, to, że mu się rodzina
      znudziła nie znaczy, że nie pasuje mu wolna bezdzietna, co to przy niej ani
      obowiązków, ani gderania.
      • madii77 Re: równia pochyła 26.01.07, 10:07
        dokładniesmile
        nie ma zmiłuj się.....

        teraz to tylko pomyśl o sobie...a nie o nim... podjął decyzję wiec niech ponosi
        wszelkie konsekwencje tego....
        Mój Wielce Szanowny Mąż tez rzucił się w wir pracy, nie dba o siebie, (zarzekał
        się, ze nie ma kochanki.. i co... koleżnka z pracy się znalazła) i też
        uważał,że lepiej być samemu... ble blee ble..

        pomyśl o sobie

      • z_mazur Re: równia pochyła 26.01.07, 10:07
        Dokładnie zgadzam się z erzsi, tylko i wyłącznie terapia wstrząsowa.
        Jedynie spróbwanie tego "nowego życia" może otworzyć mu oczy.
        Zgadzam się też co do "opcji alternatywnej", też mnóstwo było na tym forum
        przykładów (mój własny zresztą też), że teoretyczne odejście w pustkę kończyło
        się dziwnym zbiegiem okoliczności zamieszkaniem z kimś.
      • nika19741 Re: równia pochyła 26.01.07, 10:11
        Mowi, ze nie jestem mu obojętna...Mnie tez nie jest obojętny np. los
        bezdomnych, ale czy ja ich kocham??? Co innego zal, pogarda, co innego milosc.
        Z milosci sie nie odchodzi. Powiedzialam mu, ze moze sobie mnienie kochac, ale
        szacunek mi sie nalezy. Jako kobiecie, matce i poki co zonie. Co do wyprowadzki
        to nie chce go wyrzucac-bo potem powie ze zona go wyrzucila, chce zeby sam
        podjał decyzje (oczywiscie w rozsadnym czasie). Prowokuje mnie na kazdym kroku,
        zeby mnie obwinic za swoje zyciowe niepowodzenia. Nie raz wyciagałam do niego
        reke. Sumienie mam czyste.
        • nika19741 Re: równia pochyła 26.01.07, 10:12
          A moze i kogos ma??? Sama nie wiem, ale nie jest to typ kobieciarza.
          • z_mazur Re: równia pochyła 26.01.07, 10:17
            > A moze i kogos ma??? Sama nie wiem, ale nie jest to typ kobieciarza.

            To na prawdę o niczym nie przesądza. smile
            Wręcz przeciwnie. Takiemu facetowi łatwiej zawrócić w głowie.
            Bywają faceci którzy dobrze się czują w towarzystwie kobiet a kobiety w ich, co
            wcale nie przeszkadza im trzymać się pewnych zasad. A o przypadkach mrukliwych
            mizoginów, którzy na każdym kroku podkreślają potrzebę trzymania się
            określonych "wartości", których potem przyłapuje się w łóżkach kochanek,
            słychać co rusz. smile
          • erzsi Re: równia pochyła 26.01.07, 10:24
            mój mąż też nie był typem kobieciarza. Właściwie, to nadal nim nie jest. po
            prostu się zakochał. mówił to samo co twój mąż. co ciekawsze, to samo mówił,
            gdy kochanka już się wydała wink. wtedy przyjął opcję, że bez niej i tak by to
            się rozpadło za jakiś czas. Doprawdy urocze wink.
            Powiem tak: nie patrz na to o co cię obwini lub nie, gra idzie o wyższą stawkę.
            jeśli istniejący stan rzeczy będzie trwał nic nie zostanie z waszego
            małżeństwa. cień szansy pojawi się gdy on się wyprowadzi. po prostu musi
            sprawdzić na własnej skórze jak mu będzie.
            jeśli stoi za tym ktoś trzeci, to przerąbane, bo to sprawdzanie może długo
            potrwać. może też okazać się, że jednak się sprawdziło. nie mniej jednak jeśli
            teraz zostanie, to tylko kwestia czasu kiedy jednak postanowi sprawdzić jak to
            będzie bez żony i dzieci. i zacznie się cała jazda od początku.
            żeby naprawdę coś zrozumiał to musi sam się przejechać - tak to działa.
          • anja_pl Re: równia pochyła 27.01.07, 00:27
            nika19741 napisała:

            > A moze i kogos ma??? Sama nie wiem, ale nie jest to typ kobieciarza.

            mój też nie był
            i co z tego?
            skończył z jedną, szybciutko druga, potem trzecia...
            oczywiście był zapracowany, non stop...
        • madii77 Re: równia pochyła 26.01.07, 10:17
          Nika.... (sąsiadko prawie...)

          wiesz ale on ze swojej wygody takiej decyzji np. o wyprowadzce nie podejmie,
          albo nie będzie chciał podjąć....
          ja pomieszkałam sobie z MWSM jeszcze od decyzji o rozwodzie miesiac...
          i niby krótko, ale nie wytrzyłam tego dziwnego napięcia..
          zastanów się Ty wyciągałaś rękę a on do Ciebie..??
    • nika19741 Re: równia pochyła 26.01.07, 10:14
      To moj stary wątek (nie ma kilku postów, ale sens wypowiedzi jest zachowany)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=53801659
    • nika19741 Re: równia pochyła 26.01.07, 10:32
      On reki do mnie nie wyciąga, nie ma nawet przyjacielskich gestów. Zagroziłam
      mu, ze jesli sie wyprowadzi to ja skladam sprawe o rozwód. Mam wrazenie, ze sie
      boi podjac decyzje. Mozna powiedziec, ze ja sie ponizam, nigdy tego nie
      robilam, naprawde. Raz sprawdzilam mu komorke, raz przyjechalam pod prace, raz
      nie wróciłam o czasie do domu-nie odbierałam jego telefonów. To tyle, na w
      sumie 10 lat wyskoków. Zawsze byłam w porzadku. Tez mi sie tak zdaje, ze moze
      kogos ma a dobudowuje do tego ideologie, ze chodzi o roznice charakteralne. Co
      i tyle lat mu odpowiadało, a teraz nagle nie? Poza tym mam wrazenie (2) ze to
      wszystko go przerosło. Zycie go przerosło. A mnie przerosło zycie z nim.
      • erzsi Re: równia pochyła 26.01.07, 10:55
        widzisz, to jakbyś o moim mężu pisała, jego też życie przerosło. tylko on tego
        nie rozumie, jemu się wydaje, że życie beze mnie będzie bajką i razem ze mną
        wszystkie problemy znikną z jego życia. No nie znikną, niestety.
        Nie wiem kiedy i czy w ogóle mój mąż to zrozumie, czy będzie mnie już zawsze
        obwiniał o swoje życiowe niepowodzenia /'bo ty mnie nie motywowałaś'/, nie ma
        to już dla mnie żadnego znaczenia. Jego rola w moim życiu to wyłącznie bycie
        ojcem naszych dzieci, a moja, żeby zapenić mu jak najlepsze do tego warunki.
        Zobaczymy, czy zechce w nich skorzystać.
        • kara114 Re: równia pochyła 26.01.07, 11:05
          O moim mężu w życiu bym nie powiedziała, że jest kobieciarzem. A jednak pannica
          się znalazła. Na szczęście mąż dobrowolnie poszedł sobie precz z domu. I ja
          czuję się z tym o wiele lepiej niż gdyby siedział mi nad głową. Chce odejść,
          niech spada. Jeszcze może mu to bokiem wyjdzie.
    • nika19741 Re: równia pochyła 26.01.07, 11:45
      Hmmm... nie pochwalam posiadania kochanki/ka przez połowicę, ale gdyby moj maż
      miał kogoś znaczyłoby, ze jest normalny. Tzn. postepuje zle, ale ma zdrowy
      umysł. On poprostu jest dziwakiem-sam przyznaje, takim niekonwencjonalnym
      facetem. To w jego oczach. W moich oczach, albo jest nienormalny albo kogos ma
      i jak juz pisałam dobudowuje ideologie. Dziwnym jest tez fakt (cheć) zacierania
      po sobie sladów, jak sie wyprowadzi to np. nie poda nikomu adresu. Smieszny,
      przeciez jesli bede chciała to sie dowiem. Mówi ze bedzie SAM. A moze znalazł
      juz jakąs opiekunkę hehehehe. Biedna kobieta, juz jej współczuje. A moze mąż na
      stare lata bedzie pustelnikiem? Na dwoje babka wrózyła.

      • phokara Re: równia pochy?a 26.01.07, 11:50
        >Biedna kobieta, juz jej wspó?czuje.

        Daj spokoj. Najwazniejsze, ze Ty sie uwolnisz od tego nienormalnego dziwaka.
    • nika19741 Re: równia pochyła 26.01.07, 12:00
      Poza tym (teraz patrze na nasza gg rozmowe)

      pisze mi, ze "nie jestes mi obojetna, cierpie jak widze jak placzesz, ale
      czuje ściane miedzy mai i nie wim czy zdołam ja rozbic-to sie musi stac w mojej
      glowie" nie wiem czy nazybt duzo sobie nie powiedzielismy zeby moc o tym
      zapomniec ..." ogólnie wszystko kiepsko mi sie kojarzy i zareczam Ci -nie jest
      to ani twoja ani moja wina-poprostu tak sie roznimy"

      stek bzdur

      i reszta o tym ze jak sie wyprowadzi to bedzie miał test imoze wiecej mnie
      doceni, a i moze jego samoocena wzrośnie...

      a jezeli nie zatesni to nie bedzie mnie oszukiwał

      co Wy na to?
      • 374.4w Re: równia pochyła 26.01.07, 12:10
        nikt Ci nie powie co lepsze czy bycie męźatką, czy rozwódką
        są różne granice wytrzymałości-jednej kobiecie pasuje być w takim związku inna
        dawno by odeszła. Co kto i jak lubi
        Skoro tu piszesz i zastanawiasz się to pewnie ci nie pasuje
        wg mnie jak jest alkohol i "Ogólne zaniedbanie", nie ma na co czekać. Szkoda zycia
      • marek_gazeta Re: równia pochyła 26.01.07, 12:16
        Tak na szybko - chyba rzeczywiście powinien pomieszkać sam. Ale - jak już się wyprowadzi - to nie przyjmuj go po tygodniu. Tak mi się wydaje, że to musi potrwać - ja wiem? Przynajmniej parę miesięcy. Jeśli dojrzeje do właściwej decyzji, będziecie mogli zacząć powolutku odbudowywać małżeństwo, tzn. nie przyjmuj go od razu do domu, niech Ciebie - i Was (syna) zdobywa od nowa. Inaczej nic z tego nie wyjdzie, za 2 miesiące będiesz w tym samym punkcie.

        Powodzenia!
    • z_mazur Re: równia pochyła 26.01.07, 12:41
      Zgadzam się z Markiem.
      Separacja czasem (rzadko bo rzadko, ale jednak) daje efekt. Tylko rzeczywiście
      rozstanie musi potrwać kilka miesięcy i niestety w tym czasie trzeba sobie
      poukładać jakoś życie, a nie po prostu czekać. Dopiero wtedy można się
      zastanowić na spokojnie, czy chce się jeszcze coś naprawiać i budować.
      Osobiście znam dwa przypadku separacji, która zakończyła się zejściem z
      powrotem małżonkwó, w jednym przypadku trwała 6 miesięcy, w drugim 9. W obu
      przypadkach nie było trzeciej osoby, za to w jednym przypadku był alkoholizm.
      Po wyprowadzce żony, alkoholik wziął się za leczenie, od 3 lat jest trzeźwy.
      • nika19741 Re: równia pochyła 26.01.07, 15:09
        Nie robi sie eksperymentów na rodzinie, kim ON jest zeby nas zostawiał, zeby
        uciekła (w samotnośc /chyba/)jaką trzeba miec determinacje zeby sobie
        mieszkanie znalezc??? Jak trzezba byc zimnym aby odtrącac tez dziecko. Nie
        reagowac na żonę.
        Nie widze mozliwosci trwania zwiazku po jego wyprowadzce-on o tym wie, wie ze
        nie wróci. Dlatego sie waha. Ileż to razy mąz odchodzi do kobiety bądz z
        innych przyczyn, potem wraca. Ludzie myslą ze to dobrze, bo wrócił...a co ta
        żona, czy ONI wracaja inni. Jesli chciałby sie zmienic to poszdłby ze mna na
        terapie małzenska. Ale to wymaga pracy. A jak sie wyprowadzi to "samo sie
        zrobi". Emocje opadna i tak juz zostanie. Ile kobiet godzi sie na powroty a
        pozniej ma sobie za złe ze sie zgodzily? Duzo. Wynikac to moze z milości
        (slepej) współuzaleznienia od partnera, bania sie byc samej. Mysląca kobieta
        nie zrobi facetowi wakacji od rodziny. W imię czego??? Ja jestem matka do konca
        zycia, przez 24h/7 . Ojciec to tez rodzic. Poza tym takie przepychanki damsko -
        meskie sa jescze do przyjecia jak nie ma dzieci. I jeszcze jedno: czas ucieka,
        takie zwodzenie nie jest dobre. W rozstawaniu sie tez trzeba miec jaja a nie
        pozostawiac decyzje kobiecie ktora targaja skrajne emocje i odpowie na
        prowokacje meza. Moj tak robi.
        • anja_pl Re: równia pochyła 27.01.07, 00:53
          mam odczucie, że szukasz powodów, dla których miałabyś zostać z mężem,
          sama już ich nie widzisz, nie chcesz z nim być, jesteś nim zmęczona, rozżalona,

          ale jakąkolwiek decyzje musisz podjąć samodzielnie, bez wpływu otoczenia,
          presji partnera, "dobra dziecka",

          usiądź sobie spokojnie i zastanów się co było w twoim mężu takiego, że go
          pokochałaś? co sprawiło, że chciałaś iść z nim przez życie? dlaczego chciałaś
          mieć z nim dzieci?

          a potem pomyśl gdzie to wszystko znikło, a może jest nadal, tylko się gdzieś
          tam tli przywalone codziennymi kłopotami,
          może wystarczy dobra pielęgnacja i na nowo wybuchnie wielkim ogniem,
          a może nic już z tego nie będzie?

          jeśli po tym zabaczysz jakąś szansę dla was, to porozmawiaj z mężem o tym,
          może chłop nie zdaje sobie z tego sprawy, wiesz chłop jest prosty jak
          konstrukcja cepa ( z mądrości prababki Phokary wink) i trzeba mu niektóre rzeczy
          powiedzieć prosto z mostu,

          czasowa separacja może wam pomóc zweryfikować swoje uczucia, na spokojnie, bez
          kłotni, bez codziennego oglądania partnera,
          ma sens wtedy, gdy żadna ze stron nie ma "wyjścia awaryjnego",
          jeśli jest "wyjście awaryjne" to nie ma sensu się zadręczać,
          nawet jeśli by partner wrócił, będzie zupełnie innym człowiekiem

          i wtedy nie wystarczy tylko prośba o wybaczenie, wtedy jest ogromnie dużo pracy
          zwłaszcza ze strony przyjmującej, żeby ponownie zaufać, nie wystarczy sama
          chęć, ale także trzeba wiele, a nawet bardzo wiele zrozumienia, samokontroli,
          by tego nie wyciągać przy kłotni, by opanować odruch kontrolowania itp.

          • z_mazur Re: równia pochyła 27.01.07, 01:13
            Dodam tylko, że separacja jest obowiązkowym elementem procesu rozwodowego w
            niektórych krajach europejskich.

            Statystyki podają, że w tych krajach 30% par po okresie separacji schodzi się z sobą ponownie (wiem, wiem co myślicie na temat statystyki, ale w tym przypadku to suchy fakt).
            Separacja pozwala na spojrzenie na pewne rzeczy z dystansu. Znika napięcie i presja wynikająca z codziennego przebywania ze sobą. Człowiek ma szansę wyciszyć się i zastanowić czego tak na prawdę chce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka