kara114
19.02.07, 11:55
Odstrzeliłam się, wyglądałam naprawdę ekstra i poszłam do kościoła. Szanowny
mąż się mnie nie spodziewał, więc się lekko zdziwił. Był bez niej. Jak go
zobaczyłam to pierwszą moją myślą było, że wygląda jak palant. Miał bowiem na
szyi uwiązny szalik biało-czerwony taki jak ubierają kibice. Szczyt tandety.
Moja koleżanka powiedziała, że w ogóle wygląda jak by był jakiś taki
przykurzony. Także poradziłam sobie. Uśmiech z twarzy mi nie schodził. Pełnia
szczęścia po prostu, choć w środku myślałam, że się rozpadnę. Wczoraj dopadł
mnie dół, wyryczałam się jak cholera. Dziś jest lepiej, ale gdzieś tam
podświadomie czekam na telefon od niego. Choć czego ja mam właściwie żałować?
Człowieka, który na ślub kościelny ubiera się jakby szedł na mecz?