Dodaj do ulubionych

Byłam na tym ślubie

19.02.07, 11:55
Odstrzeliłam się, wyglądałam naprawdę ekstra i poszłam do kościoła. Szanowny
mąż się mnie nie spodziewał, więc się lekko zdziwił. Był bez niej. Jak go
zobaczyłam to pierwszą moją myślą było, że wygląda jak palant. Miał bowiem na
szyi uwiązny szalik biało-czerwony taki jak ubierają kibice. Szczyt tandety.
Moja koleżanka powiedziała, że w ogóle wygląda jak by był jakiś taki
przykurzony. Także poradziłam sobie. Uśmiech z twarzy mi nie schodził. Pełnia
szczęścia po prostu, choć w środku myślałam, że się rozpadnę. Wczoraj dopadł
mnie dół, wyryczałam się jak cholera. Dziś jest lepiej, ale gdzieś tam
podświadomie czekam na telefon od niego. Choć czego ja mam właściwie żałować?
Człowieka, który na ślub kościelny ubiera się jakby szedł na mecz?
Obserwuj wątek
    • weekenda No i dobrze 19.02.07, 12:42
      A może wstąpił do Samoobrony???? tam też podobne fasony...

      smile)

      No właśnie. Nie rycz tylko ciesz się, że nie musiałaś iść pod rękę z
      szalikowcem.
      • kara114 Re: No i dobrze 19.02.07, 12:46
        Oj tak
        • 374.4w Re: No i dobrze 19.02.07, 12:49
          Nie rozumiem dlaczego czerpiecie satysfakcję z tego, że- ogólnie mówiąc-ex nie
          radzi sobie w życiu
          • anja_pl Re: No i dobrze 19.02.07, 12:54
            bo to my miałyśmy sobie nie radzić...
            • amflandia Re: No i dobrze 19.02.07, 13:13
              E no mój mi powiedział na odchodnym, że oddzielnie będzie nam lepiej ( w sensie
              radzenia sobie z pracą, domem, finansami oczywiście itd.smile.
              Prorok czy cuś ?smile))
              Jestem zwolenniczką unikania konfrontacji.To nieporzebne, masochistyczne
              ranienie siebie samej.W życiu nie poszłabym na taki ślub.
            • kara114 Nie mówię, że sobie nie radzi 19.02.07, 13:14
              Tylko brak mu wyczucia sytuacji. A satysfacji z tego powodu nie czerpię
              bynajmniej. Jestem jednak dumna z tego, że ja sobie radzę doskonale, jeśli
              chodzi o trudy dnia codziennego. Podejrzewam też, że mąż myśli inaczej.
            • kara114 amflandia 19.02.07, 13:15
              Przyznaję, że mnie to rozwaliło. Przeryczałam wczoraj cały dzień. Ale nie mogę
              rezygnować ze znajomych. I nie chcę przede wszystkim.
              • phimamdosc a ja rozumiem 19.02.07, 13:23
                poszłabym
                gdybym czuła się wystarczająco atrakcyjna to bym poszła, a co smile
                niech widzi, że wcale nie cierpię i świetnie wyglądam.
                hm. głupie to jakieś smile porąbane.
                ale cóż, taka jestem porąbana. tak bym zrobiła.
                • 374.4w Re: a ja rozumiem 19.02.07, 13:38
                  czyli chodzi o ten relatywizm: nie jest ze mna tak źle wink
                • kara114 phimadosc 19.02.07, 13:38
                  I o to mi właśnie chodziło. Koleżanka mówi, że cały czas się na mnie gapił. Mam
                  teraz krótkie włosy, lepszą cerę, bo zaczęłam w końcu o siebie dbać. Miałam
                  nowe ciuchy i wyglądałam atrakcyjnie. Nie chwaląc się oczywiście. A on wyglądał
                  jak ostatnia łajza.
                • panda_zielona Re: a ja rozumiem 19.02.07, 14:28
                  ja też rozumiem.Poszłam na ślub i wesele siostrzenicy swojego ex i świetnie się
                  bawiłam,a on siedział z nosem na kwintę patrząc na mnie spode łba i wlewał w
                  siebie kolejne kieliszki.
    • kara114 A zresztą co tam 19.02.07, 13:40
      Mam z tego powodu satysfakcję i już. Warto było, tyle Wam powiem. Pomimo
      późniejszych łez.
      • weekenda Re: A zresztą co tam 19.02.07, 15:15
        I bardzo dobrze! I tak trzymaj! teraz Twój czas i teraz Ty!
      • pomimo1 Re: A zresztą co tam 19.02.07, 20:37
        jestem bardzo ciekawa, jak wyglądasz w tych krótkich włosach.
        Co do cery,to masz wymarzoną. Na taką się chyba mówi: krew i mleko.
        • kara114 pomimo1 20.02.07, 07:47
          Myślę, że się niedługo spotkamy, to ocenisz jak wyglądam.
    • marek_gazeta Re: Byłam na tym ślubie 19.02.07, 16:42
      Wydaje mi się, że to było ważne i cenne doświadczenie. Teraz będzie łatwiej się pozbierać, choć na pewno parę dołów po drodze trzeba będzie sforsować.
      • pomimo1 Re: Byłam na tym ślubie 19.02.07, 18:10
        dla mnie zwyciestwem bedzie,jak bede sie miala spotkac z ex przy okazji
        jakiejkolwiek, byle nie specjalnie aranżowanej i wyczekiwanej, byc wtedy w
        wyświechtanym dresie i kucyku z tłustych włosów i...BEDE MIALA TOTALNIE W
        DUPIE,CO ON O TYM MYSLI.
        Poki co, jeszcze troche przede mnawink
        • tricolour W świetle tego Kara114 ma jeszcze... 19.02.07, 18:14
          ... wiele do zrobienia. Jej mąż przyszedł w kretyńskim szaliku i lał na opinię.
          Kara przyszła odstawiona, czały czas się śmiała, a resztę dnia przeryczała...

          Masz rację, Pomimo.
          • kara114 tri 20.02.07, 07:46
            Pewnie, że mam wiele do zrobienia. Jakby nie patrzeć minęły dopiero dwa
            miesiące od wyprowadzki męża i jego decyzji o rozwodzie. A czy mój mąż lał na
            opinię? Raczej nie przyszło mu to chyba do głowy. Po prostu nigdy nie miał
            gustu i wyczucia. Ciuchy mu kupowałam i generalnie starałam się, żeby wyglądał
            przyzwoicie.
        • marek_gazeta Re: Byłam na tym ślubie 19.02.07, 18:15
          Wyświechtany dres i tłusty kucyk... straszne smile
          • pomimo1 Re: Byłam na tym ślubie 19.02.07, 20:31
            oj przestańsmile))))))) dres i kucyk to tylko metaforasmile)))
            zawsze mam swieże włosy, makijaż, oddechsmile
            i po domu noszę peniuar ze stusimi piórkamismile)))))

            chodzi o to,by miec w nosie co ,jak i w czym przed nim.
            To już nie jego sprawa ,jak wyglądam.
            Dziś z perspektywy czasu myślę, że przebieranka do sądu była żałosna.
            Podobnie jak odświeżanie makijażu przed każdym spotkaniem, krople Visine wlewane
            do zaczerwienionych od płaczu oczu.
            Jak pierwszy raz przyszłam na spotkanie do mojej Pani psycholog spytała mnie pod
            koniec moich opowieści, po co do niej przyszłam i czego oczekuję.
            Moja odpowiedź była właśnie taka: chcę mieć w nosie to , co myśłi o mnie mój ex
            mąż i jakie ma o mnie i o moim życiu opinie.
            I nad tym właśnie usilnie pracujęsmile)) Mam nadzieję, że skutecznie,ale przekonam
            się dopiero, jak wróci do kraju albo zadzwoni.
            • marek_gazeta Re: Byłam na tym ślubie 19.02.07, 20:38
              > i po domu noszę peniuar ze stusimi piórkamismile)))))
              Czas się przyznać - po mieszkaniu najchętniej chodzę w samych dżinsach smile
              Muszę zaraz sprawdzić w necie, co to takiego ten peniuar z piórkami.

              > chodzi o to,by miec w nosie co ,jak i w czym przed nim.
              Tak, ja to rozumiem. Ale jeszcze przez jakiś czas będziesz odczuwać satysfakcję z jego głupiego spojrzenia, kiedy zobaczy Cię po "przebierance". A przy okazji paru innym facetom opadnie szczęka. W sumie boleć nie będzie smile
        • a.niech.to Re: Byłam na tym ślubie 19.02.07, 18:25
          A co Ty o tym myślisz?
    • misbaskerwill Re: 19.02.07, 22:03
      > zobaczyłam to pierwszą moją myślą było, że wygląda jak palant. Miał bowiem na
      > szyi uwiązny szalik biało-czerwony taki jak ubierają kibice. Szczyt tandety.
      • misbaskerwill Re: Może liczył na "ustawkę" po kościele?? n/t:) 19.02.07, 22:03
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka