Dodaj do ulubionych

no nie mogłam sie powstrzymać

01.03.07, 22:54
dzieci, klocki LEGO i mąż
Autor: edyta.ewa
Data: 24.02.07, 11:10 + dodaj do ulubionych wątków

Mam problem, kilka miesięcy temu kupiliśmy synowi na urodziny zestaw klocków
LEGO (taki zwykły -dużo klocków). Potem dostał dość drogi zestaw jakiegoś
helikoptera. I tu zaczął się problem, tylko nie wiem z kim. Ponieważ córka też
lubi klocki, to też dostała na urodziny. Od tego czasu mój mąz wyszukuje na
stronach Allegro wszystko z klaockami Lego zamawia zestawy i od kilku miesięcy
wydaje co miesiąc kilkaset złotych na klocki!!!!!!. Dzieci są ciągle przez
niego obdarowywane klockami, czasem się ucieszą, ale najczęściej , po godzinie
mają je w nosie. A chłop dalej szaleje. Zaznaczam- zarabiamy normalne
pieniądze (średnia krajowa), a nie kokosy. Z mężem rozmawiałam kilkakrotnie,
na spokojnie, na nerwy, na żart nic nie pomaga. Ostatnio zaciągnął nawet
niewielki kredyt ( i wydał na klocki!!!!). Według mnie upadł na głowę, albo ma
jakiś problem z dzieciństwa- ale on jest zdania że poroblem to mam ja i że się
czepiam , bo on tylko dzieciom przyjemność chce zrobić (za 1/4 pensji !!!! co
miesiąc). W dodatku uważam że to fatalnie wpływa na dzieciaki. Tatuś kupuje im
prezent ( po godzinie przestają się nim interesować) a ta mama -wstrętne
babsko- się czepia i robi wymówki. Boję się że dzieciaki, po pierwsze będą
uważały że prezenty im się nalężą, nie będą rozumiały prawdziwych potrzeb
rodziny ( mąż kupił im w pażdzierniku klocki- bez mojej wiedzy oczywiście-, a
ja się głowiłam za co mam kupić kurtkę zimową dla córki, donaszała wyrośniętą
po bracie, o butach zimowych dla syna nie wspomnę-dobrze że zima w tym roku do
bani). One mają 5 i 6 lat. Argument klocki są drogie i zestaw kosztuje
150zł(właście tyle, albo i więcej)i mama nie ma pieniędzy, a muszę kupić mięso
na obiad, do dzieci nie bardzo jeszcze trafia. Jak wytłumaczyć dzieciom, że
nie zgadzam się na klocki, nie dlatego że im żałuję, ale dlatego że są drogie
, a ja mam obowiązek najpierw zadbać o ich zdrowie ( dobre jedzenie , ciepłe
ubranie), oraz o inny rozwój (angielski, ksiązki, rysowanki, wyklejanki-to też
kosztuje)- i że obecnie dwa wielkie pudła klocków są wystarczające. I co
zrobić z chłopem -może wystąpić o alimenty, albo na obiad zamiast jedzenia dać
mu klocków. Nie mam pomysłów. A , jeszcze jedno, w lutym w akcie desperacji
poprosiłam o pomoc teściową (niech porozmawia z synem), ale też niewiele
pomogło - wczoraj listonosz znów przyniósł pakę z klockami. Kto tu
zwariował????


Obserwuj wątek
    • nanga.nanga c.d. 01.03.07, 22:57
      Re: dzieci, klocki LEGO i mąż
      Autor: edyta.ewa
      Data: 24.02.07, 21:08 + dodaj do ulubionych wątków

      skasujcie post

      + odpowiedz cytując + odpowiedz

      --------------------------------------------------------------------------------
      dzięki. macie rację, ze to jego hobby, bo tak jak pisałam dzieciaki w większości
      tracą zainteresowanie średni po godzinie, wolą te wycinanki i wyklejanki.Mąż do
      tej pory wydał dobrze około 2,5 tysiąca- ostatni zestaw ponad 230 zł ( w lutym
      już ponad 400zł). Poprzednie hobby to było godzinami siedzenie przed komputerem
      i graniem. wychodziło zdecydowanie taniej. Natomiast jeżeli chodzi o klocki to
      mąż się nimi interesuje do pierwszego złożenia danego zestawu - oczywiście razem
      z synkiem. Potem zestaw idzie w kąt i są poszukiwania następnego. Dzieci się
      czasem pobawią, ale synek woli sam sobie składać wymyślone małe samochodziki.
      Większość zestawów albo leży rozkompletowana, albo stoi za szybką, bo dzieci się
      nimi nie bawią, a jak stał na wierzchu, to kot próbował zjadać poszczególne
      klocki.



    • weekenda No wcale się nie dziwię :) 01.03.07, 23:00
      Co? myślisz, że przybędzie nam nowa koleżanka? wink))

      Wystarczy na dziś. Obejrzałam z kotem szkło kontaktowe, się skończyło, idę
      spać smile
    • amflandia Re: no nie mogłam sie powstrzymać 01.03.07, 23:03
      Biedna ........ mój kolekcjonował samochody ... "prawdziwne " sad((, przez osiem
      lat, wymienił 16 aut.
      • nanga.nanga Re: no nie mogłam sie powstrzymać 01.03.07, 23:10
        Ja mam mnostwo watpliwości.
        Bo o nowa kolezanke pewnie byłoby łatwiej, gdyby dalej tkwił przy komputerze.
        a przede wszystkim - podoba mi sie, kiedy ktoś coś ROBI. Cos materialnego.
        Nawet jesli jest to tylko cos z klockow.
        Mój ex robi makietę kolejową - dla takiej elektrycznej kolejki. Niedawno
        przyszedł, i ze śmiertelna powagą oznajmił, ze "kupił most kamienny" - w
        pierwszej chwili wziełam to za rzeczywistość nawet.
        I widzę, ze to robienie makiety daje mu nieprawdopodobnie duzo radości.
        ale chyba nie wydaje na to kroci.
        • amflandia Re: no nie mogłam sie powstrzymać 01.03.07, 23:15
          Wiesz nanga, wszystko byłoby super, gdyby na te jego przyjemności pozwalała ich
          sytuacja materialna.Ale w momencie, gdy ona nie ma na kurtkę dla dziecka a on
          przychodzi z klockami za cztery stówy i jeszcze wkręca ją w rolę "złej matki"
          co to na zabawkach oszczędza, to coś tu jest nie halo.
          SOry , że znowu swego exa przytaczam, ale jak mi na walentynki zmywarkę za
          ostatnie pieniądze kupił, to też mi łapki opadły.Niby super prezent, ale
          jednocześnie absurdalny w naszej ówczesnej sytuacji.
          • nanga.nanga Re: no nie mogłam sie powstrzymać 01.03.07, 23:19
            To ja sie zgadzam z aspektem finansowym, jak najbardziej.
            I tez z kims kto napisał, ze lepiej, by kupował klocki dla siebie (dzieci moga
            dostać DUPLO). Nawet podał sposob, jak na te ekscesy zarobić 9bo to inny
            uzalezniony od LEGO, to wie).
            a ja im chyba troche zazdroszczę, choc sama tez nie jestem całkiem normalna,
            wiec moze nie ma czego.
            • amflandia Re: no nie mogłam sie powstrzymać 01.03.07, 23:24
              ALe czego im zazdrościsz smile)) ?
              My mamy mnóstwo Lego, przyjedź pobawisz się ZA DARMO smile)).
            • anja_pl nango 02.03.07, 13:14
              koniecznie do nas przychodź i weź szczoteczke do zębów,

              moje dzieciaki maja bardzo dużo klocków Lego i bardzo chętnit sie nimi bawią, a
              jak ja się bawię z nimi to jest super, gdy dojdziesz Ty, to po prostu będzie
              odlot...

              zabierz tez to wino, przygotowałam otwieracz wink))
              • nanga.nanga Re: nango 02.03.07, 16:26
                Chetnie wpadnę. Dziekuję.
                ale pisząc ze zazdroszczę, nie miałam na mysli konkretnie klockow (lego).
                Zazdroszę ludziom, którzy robią coś, co ma byt materialny.
                Sama, jak juznie moge wytrzymać, wyszywam na kanwie.
                a moze.... chyba sobie zrobie cos na drutach, ot co!
        • kruszynka301 Re: no nie mogłam sie powstrzymać 02.03.07, 08:55
          > I widzę, ze to robienie makiety daje mu nieprawdopodobnie duzo radości.
          > ale chyba nie wydaje na to kroci.

          Nanga, malutki (taki 5-cm) semaforek kosztuje 50 złwink, lokomotywy, wagoniki -
          500-1000 zł/sztuka. Kolejka to o wiele droższa sprawa niż klocki Lego, mój
          kiedyś chciał zrobić makietę na strychu, ale po obejrzeniu cen sam zrezygnował,
          obyło się nawet bez mojej interwencjiwink.
          • nanga.nanga Re: no nie mogłam sie powstrzymać 02.03.07, 16:28
            kruszynka301 napisała:

            > > I widzę, ze to robienie makiety daje mu nieprawdopodobnie duzo radości.
            > > ale chyba nie wydaje na to kroci.
            >
            > Nanga, malutki (taki 5-cm) semaforek kosztuje 50 złwink, lokomotywy, wagoniki -
            > 500-1000 zł/sztuka. Kolejka to o wiele droższa sprawa niż klocki Lego, mój
            > kiedyś chciał zrobić makietę na strychu, ale po obejrzeniu cen sam
            zrezygnował,
            >
            > obyło się nawet bez mojej interwencjiwink.
            Na szczęście Ex wiekszość tego wszystkiego robi własnoręcznie. Chyba wlaśnie to
            sprawia mu tak wielka radość.
    • fammoni Re: no nie mogłam sie powstrzymać 02.03.07, 08:42
      mam nadzieję, żeopisana sytuacja nie będzie powodem do rozwodu smile
      i nie przybędzie nam koleżanka

      wyobrażacie sobie pozew...."bo mąż się bawił/kupował namiętnie LEGO" !!! smile))

      na marginesie..jesli ktoś miałby ochotę....mam całe pudła tych klocków
      moi synowie jak opisany w poście mąż...nudzili się szybko i po złożeniu zestawu
      tracili zainteresowanie sad((((
    • kruszynka301 Re: no nie mogłam sie powstrzymać 02.03.07, 08:52
      Dla mnie to jest typowe zachowanie dla facetów, i trzeba zastosować radykalną
      terapięwink).
      Kiedyś się popłakałam ze złości, gdy w momencie kompletnego braku pieniędzy (z
      powodu zresztą spłaty wymarzonego samochodu) przyniósł do domu drogą kartę
      graficzną - "żeby mu gra lepiej chodziła". Popłakałam się, powściekałam się,
      poczym poszłam do kosmetyczki i do sklepów i wydałam dokładnie tę samą kwotę.
      Później co prawda jedliśmy przez 2 tygodnie zupki chińskie, ale zrozumiałwink))).
    • de_m0nika Lego uzależnia 02.03.07, 16:38
      ...może przy produkcji dosypują czegoś do tego plastiku...wink
      Zawsze zastanawiały mnie opisy aukcji używanych lego: "klocki oryginalne,
      czyste, NIEPOGRYZIONE". Nie spotkałam takich określeń przy innych aukcjach...
      Kobietka z tamtego wątku pisze, że kot próbuje zjeść klocki, u wszystkich
      znajomych zwierzaków lego budziło skojarzenia kulinarne... często widziałam
      pogryzione klocki... to pachnie spiskiemm... a jeśli dodają ("ONI" oczywiście)
      tam jakieś przyciągacze? Wtedy opisywany mąż nadaje się wyłacznie do terapii, a
      nie do rozwodu...
      wink
      • fammoni Re: Lego uzależnia 02.03.07, 18:16
        sama gryzłam smile))
        moja teoria dot. gryzienia - trudności w rozczepieniu/rozłączeniu klocków
        trzeba mieć długie i mocne paznokcie ew. zdrowe zęby też się przydają podczas
        tego "zabiegu"smile)))
      • misbaskerwill Dlaczego gryziemy lego;) 02.03.07, 18:23

        Szanowna de_m0niko!
        Protestuję przeciwko kalumniom wypisywanym na temat moich ulubionych klockówwink

        Niniejszym wyjaśniam, że lego gryziemy wtedy, gdy nie jesteśmy w stanie
        rozdzielić klocków innymi sposobami. Dotyczy to zwłaszcza małych elementów.
        Najczęściej spotykane jest to u dzieci, bo mają zdrowe i mocne zębywink
        Poza tym, dorośli maniacy pewnie bardzo bardziej przejmują się stanem klocków.

        P.S. Z uzależnienia od lego wyleczyłem się... prawie 20 lat temuwink. Ale myślę,
        że ze wszystkich uzależnień, nie jest to najgorsza przypadłość.
        Natomiast bardzo nie podoba mi się sposób w jaki ten Pan traktuje klocki. Choć
        sam też miałem zapędy bardziej kolekcjonerskie niż twórcze, uważam jednak, że
        klocki powinno się stosować do rozwoju wyobraźni dzieci, a nie jedynie budować
        wg instrukcji i rzucać w kąt. No za coś takiego, to faktycznie można zagrozić
        rozwodem!wink
        • hippotam Re: Dlaczego gryziemy lego;) 04.03.07, 11:22
          misbaskerwill napisała:

          > Niniejszym wyjaśniam, że lego gryziemy wtedy, gdy nie jesteśmy w stanie
          > rozdzielić klocków innymi sposobami. Dotyczy to zwłaszcza małych elementów.
          > Najczęściej spotykane jest to u dzieci, bo mają zdrowe i mocne zębywink
          > Poza tym, dorośli maniacy pewnie bardzo bardziej przejmują się stanem klocków.

          Ojej. Za gryzienie klocków grozi co najmniej ekskomunika i powszechna imfamia.
          Gdy nie jesteśmy w stanie rozdzielić klocków, robimy to tzw. <a
          href="http://www.philohome.com/remover/remover9.htm">kluczykiem (brick
          separator)</a>. Do kupienia na allegro na kilka PLN.

          Hippotam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka