treściwego czyli nie daję porad w tematach merytorycznych, bo sama jeszcze
jestem przed, a poza tym to ja lubię gadać "oko w oko" o czym niektórzy się
przekonali

, niż klepać na klawiaturze, stwierdziłam dziś, że odkąd wzięłam
"byka za rogi" czyli siebie samą zebrałam do kupy i odmieniam swoje codzienne
życie, to po prostu mi duuuużo lepiej. kiedyś sama sobie powiedziałam, że
marazm rodzi marazm, a aktywność - aktywność i przekonałam się, że to działa
(choć wcześniej tylko tak myślałam). Dopóki łaziłam, myślałam i
rozpamiętywałam, to było dennie. samotne wieczory, weekendy i brrrr ostatnie
święta. a teraz odkąd kupiłam (wspólnie z bankiem

mieszkanie, to wszystko
ożyło. i codzienne życie i praca, choć wkurzająca momentami mocno i kontakty
towarzyskie. owszem, nie każdy tak może, ale chodzi mi o każdego rodzaju
aktywność: niektórzy zaczynają stosować nowe perfumy i kupują sprzęt fitness,
inni pewnie zaczynają wychodzić "do ludzi", a niektórzy zaczynają odgrzebywać
lub "rodzić" nowe hobby. To działa! A poza tym zbliżająca się wiosna.
Tak mnie natchnęło, by to napisać, gdy dziś przed chwilą przykleiłam 9-tkę,
czyli mój numer mieszkania na nowo zainstalowane drzwi wejściowe. Ludzie,
bierzcie się - często, gęsto na siłę - w kupę

i ... co dalej samo przyjdzie.
M.
Chyba 9 stanie się moją szczęśliwą cyfrą