• renamar1 Re: do NOWYCH 23.02.08, 00:35
      A kiedy i gdzie spotkanie w Krakowie? Bo ja też chcę! smile
    • kajda28 Re: do NOWYCH 01.03.08, 09:15
      Witam.
      Już jakiś czas tu zaglądam, ale dopiero niedawno coś tam napisałam. Sama ponad
      półtora roku, po rozwodzie kilka miesięcy. Dwójka małych dzieci. Bezpośrednia
      przyczyna rozwodu alkoholizm męża- rozwód z orzeczeniem wyłącznie z jego winy.
      reszta wyjdzie w praniu...
    • ta82 Re: do NOWYCH 07.03.08, 16:18
      Witam, pojawiłam się, wcześniej podczytywałam (raz na pare miesięcy).
      Chyba pobędę tu trochę.
      • jarkoni Re: do NOWYCH 08.03.08, 12:33
        Kajda, witamy.
        Ta82, nie przejmuj się, że masz 82 lata, pobądź tu trochę.
        I najlepszego z okazji Dnia Kobiet,,,
        Pust' wsiegda budiet sołnce...

        Tylko się nie obraź, post brał pod uwagę poczucie humoru czytajacego...
        • ta82 Re: do NOWYCH 09.03.08, 12:23
          No 82 lat nie mam, ale zastanawiam się czy rozum i łatwość
          podejmowania decyzji przychodzi z wiekiem czy zależy od charakteru
          człowieka smile
          i dzieki za zyczenia
          • zuza145 Re: do NOWYCH 16.03.08, 00:10
            podczytywałam najpierw, coś tam pisnęłam- to chyba pora się
            przywitać.
            Zuza jestem - w trakcie rozwodu- męża kryzys mnie skaleczył, dwójka
            dzieci.
            Zazwyczaj raczej w kierunku uśmiechu pomimo- mam nastawienie-
            wspomagam, pocieszam, doradzam- na innych forach, ale czasami sama
            wymagam. Pomocy- wirtualnego pogłaskania po głowie.
            To przylazłam tutaj- dzisiaj miałam ciężki dzień. Więc się witam
            tutaj.Mimo że sobie radzę samodzielnie i zgrabnie podobno- no raczej
            tak- sama sie reprezentuję w sądzie, raczej bez agresji- zbijam
            kłamstwa- bo taką metodę wybrałam- ale czasami jestem choernie
            zmęczona.
            Spokojnie- mie chcę ciągnąć z was energii- wampiryzmu emocjonalnego
            nie trenuję. Ale miło będzie jak mogę popisac co mi w duszy gra
            czasami.Dzisiaj jakoś smętnie mi zagrało- i męczy ta opinia- silna
            kobieta.
            Cholera- i tak źle i tak źle.
            Witam i idę spać.
            • jarkoni Re: do NOWYCH 17.03.08, 18:23
              Naprawdę jesteś Zuza?
              Coś głupiego napiszę: jedyna znana mi Zuza występuje w serialu "Na Wspólnej"
              (tak, oglądam sobie tego tasiemca jako jedyny serial w TV)..
              I tamta Zuza jest taka hmmm..uczucia ambiwalentne.
              Coś jak w dowcipie o takich uczuciach, podobno potrafią się ujawnić kiedy np.
              Twoja teściowa rozbija się prowadząc Twój nowy samochód.
              Jesteś w kierunku śmiechu - to uśmiechnij się smile
              Wysysaj też co tylko chcesz z nas, a jak już się wyspałaś to coś napisz czasem..
              jarkoni
              • siluetta cześć 21.03.08, 13:54
                czytam i czytam, i czytam.....no to się w końcu przywitam. Równo dwa
                lata temu rozstanie - dwa dni przed świętami. Odszedł on, do tej
                pory czekam, aż złoży pozew, ale się chyba nie doczekam, trzeba
                wziąć sprawy we własne ręcesmile Było źle, ale już mi lepiej, boję się,
                że podczas załatwiania sprawy do końca znów się rozkleję. Witam
                serdecznie, przedświąteczniesmile
                • d3ma Re: cześć 22.03.08, 17:11
                  Witajcie!
                  Jestem po rozwodzie, dwójka dzieci. Zaczynam nowy etap życia!
                  Nareszcie - uff, ruszyłam do przodu, bo po zdradzie męża, coś ok. 2
                  lat stawiałam siebie i dzieci do pionu.
                  Nie cierpię, jak ktoś generalizuje w stylu: "wina leży po środku".
                  Uprzedzam - u mnie ewidentnie leżała po jednej stronie - męża. Dla
                  niego trawa po drugiej stronie płotu wydawała się poprostu zieleńsza.
                  Miewam jeszcze doły, kiedy np. dowiaduję się, że mój alimenciarz
                  migający się od alimentów, parkuje nowy samochód dwie ulice dalej -
                  brrry. Dziś mam taki mały dołek - przylazł po korespondencję i
                  zaparkował znowu gdzieś tam.
                  Na szczęście dołki miewam malutkie i szybko po nich się ogarniam.
                  Zwłaszcza jak mogę, komuś to powiedzieć. Uf, dzięki. Życzę
                  spokojnych Świąt!
              • zuza145 Re: do NOWYCH 22.03.08, 18:25
                Hm- nie znam tego serialu??????????????
                Coś straciłam?
                Kiedyś był taki film- brylanty pani Zuzy he he he.Dlatego Zuza.
                Wesołego Jajka wszystkim zyczę.
    • koralik4o Re: do NOWYCH 24.03.08, 18:28
      ...to już chyba jakiś nałóg? Odkąd Was odkryłam, zaglądam i podczytuję codziennie.
      Postów już popisałam a dopiero teraz, odważyłam się przywitać smile
      Mam dwie prawie dorosłe córki. A ja sama przed "atrakcjami rozwodowymi".

      Tak podczytując Was, chyba jestem tu z najdłuższym stażem separacyjnym nieformalnie? 15 lat związku, 5 lat nieformalnej separacji mieszkając oddzielnie. Kurczę, gdybym Was odkryła kilka lat wcześniej, pewnie już dawno nabrałabym sił i odwagi, by ten epizod odłożyć w stan uśpienia....

      Wasze historie, jakże różne a jednak tak podobne, sprawiają że nie jest się samemu w swojej historii życia.
      Nie powinno być tych epizodów rozwodowych w naszym scenariuszu życia, niemniej przerażające statystyki, mówią, że jest ich z każdym rokiem coraz więcej? Czy to jest powód pocieszenia, że jest nas tak dużo, wówczas nie jesteśmy odosobnieni? Wówczas lincz rodziny i środowiska jakby słabszy, bo grupa znaczna?
      Może zabrzmi to egoistycznie, ale jest mi lżej, że nie jestem w tym wszystkim sama. Na początku kwietnia, składam pozew. Zmobilizowałam się. Zatem wszystko przedemną.

      Dziękuje Wam, że jesteście.
      Pozdrawiam ciepło i serdecznie, licząc na przyjęcie do grona smile
      • gosia_samosia Re: do NOWYCH 12.04.08, 08:50
        ups chyba poszło w złę miejsce sad sorry
        wiec spróbuje jeszzce raz:

        Witam,
        jak większość poczatkujacych tylko podczutuje - mam nadzieje że
        wkrótce sie odważe i zaczne sie udzielać;
        na samym poczatku chciałabym Wam podziekować za to że ...
        JESTESCIE ... człowiek czuje sie lepiej jak wiem ze nie jest sam na
        swiecie (nie zrozumcie mnie zle - nie ciesze sie Waszymi problemami)
        tylko wsród ludzi mnie otaczajacych sa sami szczesliwi małżonkowie
        lub pary - a ja wiem (czuje) to ze singielka (z musu) z 2 dzieci nie
        jest juz takim sama kumpelka jak byla wczesniej gdy była za swoim
        mezem;
        otóż zaczne od poczatku - 10 lat zwiazku (3 "chodzenia" + 7
        małżeństwa) - 2 wspaniałych dzieci - starsza córka ponad 6, młodsza
        4 a mój mąż w 1 dzień swiąt BN oświadcza mi ze ... "on mnie juz nie
        kocha i trzeba cos z tym zrobić" po czym jak zaczeliśmy o tym
        rozmawiać okazało sie że on juz cos z tym zrobił - od 6 mies ma
        kogoś z kim jest szczesliwy i ... odchodzi; jak powiedział tak tez
        zrobił - wiec zostałysmy same; przyznał również ze tak naprawde to
        on juz chyba wczesniej przestał mnie kochac bo mniej wiecej od 4 lat
        szuka "czegoś nowego" i od takiego czasu jestm/byłam okłamywana i
        zdradzana; przyznam ze swiat mi sie zawalił - jestes z kims, kochasz
        go a on robi ci takie rzeczy sad nie wiem co zrobiłam złego w moim
        zyciu że spotkał mnie taki los; juz sie nad tym nie zastanawiam;
        jedno czego teraz chce to ulownic sie od tego kłamcy i obłudnika; po
        ok 2 miesiacach - kiedy troche ochłonełam - wniosłam pozew rozwodowy
        i czekam na to co bedzie i kiedy bedzie;
        przepraszam musiałam sie wygadac i uwolnic od tego - mam nadzieje ze
        nie zanudzilam;
        pozdrawiam wszystkich Nowych i Starych - mam nadzieje ze mnie
        przyjmiecie do swojego grona i przuytulicie od czasu do czasu;
        • zuza145 Re: do NOWYCH 12.04.08, 09:23
          czuj się przytulona
          • jarkoni Re: do NOWYCH 12.04.08, 10:41
            Zuza, dzięki za przytulenie nowej osóbki, i dobrze, ze czujesz się jak u siebie smile
            Tak trzymaj i pisz..
            • kristofere Re: do NOWYCH 14.04.08, 09:25
              witajcie .sam nie wiem od czego zaczac otoz bylismy sobie najpierw
              para przez 5lat potem 2latka po slubie nagle po przyjsciu z pracy
              zostalem ogolocony ze wszystkiego zostalem z bagazem roznych nie
              zaplaconych rachunkow.zaczelo sie tak ,ze nagle powaznie
              zachorowalem ,uratowali mnie w ostatniej chwili. po tym zabiegu
              bylem juz nikim dla swojej PANI .coz czekalem do wiosnuy na powrot i
              co nic trudno,napisalem pozew i zlozylem.teraz jestem wolny
              singielek a moja byla Pani szuka szczescia i goli kazdego z
              majatku .pozdrawiam was zycie jest zbyt krotkie by sie smucic
    • morze_waleriany Re: do NOWYCH 13.04.08, 16:57
      Witajcie,

      Ja też poczytuję forum.Tez jestem na rozdrożu.
      Mój M po 6 latach małżeństwa stwierdził że nie jest szcześliwy, nie
      kocha mnie,chce się znowu w kimś zakochać, chce miłości i radości a
      ja mu tego nie daję.
      Zdradził mnie, wybaczyłam, odszedł ale przyjęłam na powrót.
      Twierdzi ze to chyba jakiś kryzys,ze nie wie czego chce, ze moze
      bedzie żałował,ale nic nieporadzi bo tak musi zrobić.
      Serca mu nie zmienię, to jego cytat.
      Mamy 5 letniego synka i tym bardziej jest mi trudno.
      Kocham go i nie rozumiem, jak może nas tak ranić.
      Najgorsze jest to ze jak mu mówię,ze ja go kocham to on twierdzi ze
      tylko mi się wydaje, ze jestem do niego przyzwyczajona.Obłęd.
      Na razie jeszcze mieszkamy razem, ale myślę ze on się niedługo
      wyprowadzi,tak jak pół roku temu.
      Wtedy wrócił, próbowaliśmy (probowałam?) skleić małżeństwo,ale chyba
      tylko ja tego chciałam.

      Pozdrawiam i prosze o przyjęcia do grona, które chyba powiększę sad
    • krolowazla Re: do NOWYCH 23.04.08, 10:53
      pisze już jakiś czas na forum, a nie przywitałam sie.
      Kobieta lat 26 z kawałkiem smile w związku z mężczyzną od 10 lat z kawałkiem, w tym
      od prawie 4 lat małżeństwo. Córka 2 lata.
      Stało sie tak, że mąz po ślubie pokazał różki. jemu wolno było wszystko, a mi
      nic. Taki miał wzorzec rodziny z domu, tak tez myslał, ze będzie u niego. Ale ja
      pewnego lutowego dnia powiedziałam dość. Wysłałam pozew, kamień spadł mi z
      serca. Od tej pory walczę. Daje sobie radę, mam wsparcie rodziny i znajomych.
      Pozatym chce ułozyć zycie z kimś innym, mimo , że przejechałam się na mężu, to
      nie bronię się przed kolejnym uczuciem. chce kogoś poznac, kto pokocha mnie i
      moją córke, i bedzie nas szanował.
    • opprrrssss Dzień Dobry. 14.05.08, 13:38
      Dzień Dobry,
      jestem tu nowa.
      Przede mną widmo rozstania. Mamy poważny kryzys, pierwszy
      obustronnie przegadany. Boli, i mimo, że mam wciąż nadzieję na
      poskładanie życia na nowo z tym samym człowiekiem, dopuszczam myśl,
      że jednak się nie uda.
      Dlatego tu jestem.
      Ciesze się, ze jesteście i z dużą uwagą podczytuję wasze wypowiedzi.
      Jak dobrze, że jesteście.
    • pikopanda Re: do NOWYCH 25.05.08, 21:35
      Dzięki pomimo1. Czytam Was od prawie roku, od kiedy pojawiła się
      myśl, że można odejść. W zeszłym tygodniu złożyłam pozew, mam mętlik
      w głowie...
    • gosik59lew Re: do NOWYCH 01.06.08, 20:40
      Witam wlasciwie nie wiem co z tego wyjdzie gdyz nie umiem jeszcze
      ani dobrze pisac wlasciwie wogole nie umiem poslugiwac sie
      komputerem,probuje sie nauczyc.Jestem w dolku,chce sie rozwiesc po
      21latach malzenstwa a wlasciwie gehenny.Mam dosc.Potrzebuj wsparcia
      radyMam49lat .narazie tyle .Jestem tak zdenerwowana ze nie moge sie
      skupic aby cos wiecej napisac.Mam nadzieje do uslyszenia.
      • d234 Re: do NOWYCH 03.06.08, 08:02
        Witaj w Klubie, a już myślałam, że zostanę w nim (klubie) najstarsza - jak nie
        wiekiem, to stażem małżeńskim. Ja zdecydowałam się rozejść po 24 latach
        małżeństwa i mam 46 lat (1.10 byłaby rocznica 25 lat).
        Więc jak widać, zawsze jeszcze jest czas żeby pomyśleć nad sobą, chociaż po
        dzisiejszej rozmowie telefonicznej z mężem, który nadal ma nadzieję, znowu łapię
        doła.
        Wczoraj wieczorem też telefon, a w nocy sen, że nachodzi mnie i mój dom jak
        zwykle na strasznym piciu, szok, sen okropny.
        Boże, daj nam wszystkim siłę żeby to przetrzymać
      • jarkoni Re: do NOWYCH 19.06.08, 17:27
        gosik59lew napisała:

        > Witam wlasciwie nie wiem co z tego wyjdzie gdyz nie umiem jeszcze
        > ani dobrze pisac wlasciwie wogole nie umiem poslugiwac sie
        > komputerem,probuje sie nauczy

        Gosik59lew, ależ bardzo dobrze posługujesz się klawiaturą, to przecież tylko
        zwykła maszyna do pisania.
        Ja zwykle powiem Ci jedno: wyrzuć z siebie problemy na forum, masz na górze
        forum opcję: "załóż nawy wątek", albo coś podobnego. Nie wahaj się i pisz.
        I pozdrawiam serdecznie tych, których rozwód dotknął po 40-stce, czyli w moim
        wieku. Jeszcze ramolami nie jesteśmy i samo najlepsze przed nami..
        Pozdrawiam "staruszków" wink
        • d234 Re: do NOWYCH 20.06.08, 20:06
          Masz rację Jarkoni.Życie zaczyna się po 40-stce. Ja to tłumaczę swoim znajomym,
          że należę do "ryczących czterdziestek". Tylko ostatnio nie mam ochoty poryczeć
          ze śmiechu. Minie, wiem o tym .Trzeba czasu.
          I na nas przyjdzie i czas i pora.
          Damy sobie radę!
          • jarkoni Re: do NOWYCH 21.06.08, 03:08
            d234, ale pojechałaś: "Minie, wiem o tym .Trzeba czasu.
            > I na nas przyjdzie i czas i pora.
            > Damy sobie radę!"
            Wszystko OK, ale wygląda na to, że to Ty mnie zagrzewasz do boju, a nie na
            odwrót! Ale to dobrze, tak trzymać kobietko..
            Rozwód..i co dalej?
            • d234 Re: do NOWYCH 23.06.08, 11:17
              Jarkoni!Pomoc przychodzi z najmniej oczekiwanej strony. smile)
              Okazując drugiemu wsparcie, to tak jakbyśmy sobie sami pomagali, a głośne
              powtarzanie, że będzie dobrze, że zło minie, to też podtrzymywanie siebie na duchu.
              Więc, TY trzymasz mnie, a ja Ciebie, i dobrze nam z tym.
              Tak trzymać (nie opuszczać) smile
              • jarkoni Re: do NOWYCH 23.06.08, 18:50
                d234, kiedyś mój bard z młodości niejaki Sted napisał: "Życie jest piękne,
                podobno można to sobie wmówić przez częste powtarzanie"..
                I tego się trzymam, i Tobie też takie podejście doradzam i pozdrawiam Cię.
                • k-ika Re: do NOWYCH 04.07.08, 09:35

                  • jarkoni Re: do NOWYCH 05.07.08, 07:40
                    kika, coś wygląda na to, że ja mogę być jedynym do pogadania. Tam poniżej
                    zrobiło się małe piekiełko, ale to minie..
                    Pisz
                    • k-ika mąz wczoraj powiedział 05.07.08, 11:45
                      po przeczytaniu lektury: i za to cię kocham.
                      I już wiem, że na prawdę żyję w zgodzie z samą sobą.
                      To chyba moje największe szczęście.
                      • jarkoni Re: poczta GW 08.07.08, 18:42
                        k-ika, no wreszcie ktoś mnie kocha wink

                        Poza wątkiem: "Do nowych" dostaję maile na swoją pocztę na Gazecie, odpowiadam
                        na nie, o ile tylko poczta "gazetowa" nie szwankuje.
                        Wyjaśnienie:

                        Miałem ponad 2 lata problemy z pocztą na Gazecie, i zły i sfrustrowany byłem,
                        odpisywałem znajomym osobom z drugiego adresu WP.
                        Miało się to skończyć po rewolucji w poczcie GW. Parę dni było OK, od
                        niedzieli już nie OK, każda próba wysłania maila trwa do kilkudziesięciu minut
                        z informacją w żółtym okienku, że "operacja w toku".. I nie wysyła.
                        Przepraszam wszystkich piszących, z innej poczty odpowiadam tylko znajomym z
                        forum, innej możliwości nie mam.
                    • maja.gd Re: do NOWYCH 13.01.09, 11:33
                      To i ja się przywitam smile
                      Chyba właśnie podjęłam decyzję. Jestem w związku 10 lat, po ślubie niecałe 3, nie mamy dzieci. On mnie kocha, ale z mojej perspektywy związek zupełnie się nie klei. Żyjemy jak współlokatorzy, jak koledzy, nie jak małżeństwo. Lubimy się, ale mi to nie wystarcza. Już nie. No i jest jeszcze jeden problem, który zadecydował. Mój m. ma problem z alkoholem - nie robi burd, nie bije, nie przychodzi do domu nawalony - jest w gruncie rzeczy dobrym człowiekiem, ale problem ma ewidentny i poważny. A ja nie wyobrażam sobie życia przy boku alkoholika. Nie chcę się poświęcać, bo świat jest pełen kobiet, które się chciały poświęcić. Nie chcę fundować moim dzieciom świadomie ojca alkoholika. Nie chcę, żeby miały syndrom DDA. To życie na tykającej bombie zegarowej. Chcę żyć normalnie.
                      To bardzo trudna decyzja dla mnie. Nie żałuję tych 10 lat, ale wiem, że choć go lubię i jest dla mnie ważny, to nie chcę z tym facetem spędzić życia. Że to nie jest TEN facet. Decyzji w zasadzie jestem już pewna, ale tak trudno fizycznie zrobić ten krok...
    • kochajaca-1 dzień dobry 25.08.08, 07:55
      chciałam przywitać to forum i wszystkich ...pozdrawiam
    • poznanianka1969 Re: do NOWYCH 26.08.08, 10:01
      Witam wszystkich, jestem NOWA, choć po rozwodzie już 7 lat. Pozdrawiam
      • onion68 Re: do NOWYCH 31.08.08, 06:52
        Cześć, też nowa (dzisiaj zauważyłam to forum), po odejściu męża, przed rozwodem.
        • cynta Re: do NOWYCH 06.09.08, 05:09
          Ja tez to forum dzisiaj znalazlam, troche z desperacji zeby z kims
          pogadac... Po rozwodzie od maja, ex jeszcze tu jest... mieszkam za
          oceanem wiec widzenie swiata mam lekko inne ale bardzo lubie je
          konfrontowac.. Pozdrawiam
    • blue_velvet4 Re: do NOWYCH 12.09.08, 20:18
      Widzę, że się wszyscy witają no to i ja się przywitam - 5 tyg temu zostawił mnie
      mąż i nie wiem co będzie dalej.
    • mada921 Re: do NOWYCH 13.09.08, 01:52
      witam wszystkich obecnych i przyszłych forumowiczów :o poczytuję
      sobie co jakiś czas niektóre wątki-ten powstał w marcu 2007, wtedy
      minął rok jak poraz kolejny przekonałam się i to bardzo boleśnie, że
      20 lat wcześniej zauroczył mnie facet szlachetny, honorowy, z klasą,
      dla którego rodzina jest ponad wszystkim,(bardzo szybko przekonałam
      się , że mam dwóch mężów, bo okazał sie człowiekiem o kilku twarzach
      i podwójnej osobowości -ot takie tam sobie rozczarowanie. Bez
      skrupułow rzucił wszystko i wszystkich i zrobił co chciał-dzisiaj
      skomle i błaga(też nie pierwszy raz), mówi o swoje głupocie i takie
      tam... pierdoły o własnej głupocie . Dzisiaj inaczej patrzę na to co
      się stało. Bańka o wyjątkowym człowieku prysła , choć mój mąż
      uważa , że wszystko jest ok i w kolejną ( mam nadzieję, że
      ostatnią ) rocznicę ślubu przychodzi z szampanem-dziękując , że
      jeszcze z nim rozmawiam. Ja żyję swoim życiem on swoim, choć nie ma
      dnia abym nie myślała o tym wszystkim, o tym jak mogło być , gdyby
      mnie nie porzucił- i wiecie co, wszystkie te myśli mają jeden i ten
      sam wniosek-bardzo dobrze się stało , że tak sie stało.Teraz wiem,
      że za długo to wszystko trwało...
      ps od dwóch lat nie zgadza się na rozwód a ja od dwóch lat mówię o
      nim ex lub były mąż...
      • agusia75 Re: do NOWYCH 16.09.08, 12:38
        Ja też witam serdecznie wszystkich - nowych i starych smile bywalców
        FORUM. Poczytuję od dłuższego czasu, wcześniej z obawami a teraz z
        radością. Po rozwodzie jestem ponad rok, prawie 1,5. W końcu się od
        tego powoli uwalniam...oddycham...dobrze mi z sobą smile) zostawiam to
        co było (chociaż mamy wspólne dziecko)

        Pozdrawiam serdecznie
        Agata
        • jarkoni Re: do NOWYCH 17.09.08, 18:42
          Witajcie sierpniowo-wrześniowe "jesienne" kobietki z rozwodowymi kłopotami.
          Ponieważ już prawie wszystko w powitaniach zostało powiedziane-pozostaje
          najprostsze: czujcie się jak u siebie i piszcie. Albo sfrustruje, albo bardzo
          pomoże..
    • jamama_live Re: do NOWYCH 30.09.08, 19:40
      Ja równiż cieplutko pragnę przywitać brać szanowną rozwodową-tych
      którzy już po i tych w trakcie no i oczywiście tych, którzy dopiero
      kroczyć zaczynają tą ścieżką-podglądałam podczytywałam i o chwilo
      trwaj wiecznie odważyłam się na powitanie i wstąpienie w szare
      szeregi ludzi z walizą doświadczeń życiowych-przyjmijcie proszę
      jeszcze jedną sjerotke zaplątaną w supeł życia.Pomożecie przetrwać
      najgorsze???????????????????????????????????????????????????????
      • jarkoni Re: do NOWYCH 01.10.08, 19:07
        Aż się zdziwisz jak bardzo..
        Witaj sierotko smile
        • kada-vra Re: do NOWYCH 05.10.08, 23:30
          witam
          ja też jestem nowa i zaczynam czytanie
          rozwód na horyzoncie i strasznie mnie przeraża sad
          • mala_m_i Re: do NOWYCH 06.10.08, 14:49
            DZień Dobry wszystkim, a raczej dzień sądny. Od 3 godzin jestem
            rozwódką. Nie wiem co z soba począć......
            • jarkoni Re: do NOWYCH 07.10.08, 19:59
              mala_m_i napisała:

              > DZień Dobry wszystkim, a raczej dzień sądny. Od 3 godzin jestem
              > rozwódką. Nie wiem co z soba począć...

              To dobrze czy niedobrze?
              Chciałaś tego czy nie chciałaś?

              Większość, duża całkiem, nie wiedziała co z sobą zrobić po ogłoszeniu wyroku,
              ale znajdziesz tu i tych co byli w szoku, i tych co uznali to za sukces, czasem
              po wieloletnich męczarniach.
              Przyjrzyj się i poczytaj..
              • asumi5 Re: do NOWYCH 14.11.08, 19:54
                Witam wszystkich, którzy przechodzili przez to i dali sobie radę, a
                teraz będą w stanie mi pomóc. Jak wygląda moja historia: miałam
                dobre, choć nienadmiernie emocjonujące życie, z małym dzieckiem,
                mnóstwem pracy i studiami doktoranckimi na głowie, a także
                kochającego (?) męża, który co prawda zawsze wydawał mi się
                niedajrzałym, ale jednak dobrym człowiekiem. I ten dobry człowiek w
                kilka miesięcy (tygodni?)po wprowadzeniu się do nowego, upragnionego
                mieszkania zaczął mnie zdradzać z samotną, pokrzywdzoną, bo
                porzuconą wcześniej przez faceta sąsiadka.Oczywiście niczego nie
                podejrzewałam, a dowodów na około siebie miałam na pęczki. Teraz od
                miesiąca mieszkają razem - w mieszkaniu pode mną i myślą, że o tym
                nie wiem (ze względu na dobro sąsiadki mąż nie chce ujawnić kim jest
                jego kochanka - ale niestety dowiedziałam się przypadkiem).
                Zaniosłam dokumenty do prawnika - ale... choć go nienawidzę, gdzieś
                tam jakiś najgłupszy kawałek mnie go chyba jeszcze kocha. I ja też
                nie wiem co ze sobą począć, bo te dwa moje kawałki niestety
                pojawiają się naprzemian. Nie wiem co będzie później, po rozwodzie,
                bo teraz jeszcze się łudzę. Czy istnieje ktoś głupszy ode
                mnie???????????????
          • jarkoni Re: do NOWYCH 07.10.08, 19:55
            Przeraża każdego, uwierz mi..
            No pewnie nie tego kogoś, kto planował na zimno od dawna i.. No i planował jak
            najlepiej załatwić drugą stronę.
            Dla każdego innego to horror i trauma i przekleństwo, a czasem i grom z jasnego
            nieba.
            Znajdziesz na tym forum masę podobieństw, aż nie do wiary..
          • jarkoni Re: do NOWYCH 07.10.08, 20:02
            kada-vra napisała:

            > witam
            > ja też jestem nowa i zaczynam czytanie
            > rozwód na horyzoncie i strasznie mnie przeraża sad

            Przeraża każdego, uwierz mi..
            No pewnie nie tego kogoś, kto planował na zimno od dawna i.. No i planował jak
            najlepiej załatwić drugą stronę.
            Dla każdego innego to horror i trauma i przekleństwo, a czasem i grom z jasnego
            nieba.
            Znajdziesz na tym forum masę podobieństw, aż nie do wiary..
    • zelka-to-ja witam 11.10.08, 18:29
      No to teraz czas na mnie. Witam forum, witam Ivone7, która mi to forum poleciła. Czytam sobie, myśle sobie i piszę pozew. Ciężko mi to idzie a wracanie w treści do początku tego co było, jest hmmm trudne? no nic, pozdrawiam wszystkich i dziekuję za zaproszenie a Ivone7 za pomoc, ktorą mi okazuje zawsze kiedy trzeba mnie kopnąć w dupe wink
      • jarkoni Re: witam 12.10.08, 01:13
        Szczerze chcesz? Lepiej niż na Ivone nie mogłaś trafić..
        Ta kochana cholera jedna potrafi kopnąć, i to z pozytywnym skutkiem.
        Pozdrawiam i się nie daj, a "Ivone7", no co mam powiedzieć? Ivone, poradź jak
        możesz, zelka człowiek jak my, wspomóż, wiesz jak to zrobić.
        A jeśli zelka też z miasta Łodzi pochodzi-to tym lepiej. My twardzi jesteśmy...
        PS. Iwona, grilla obiecanego nie unikniesz smile
        Pozdrawiam serdecznie bardzo przyjaciółko miła (ale słodzę)
    • biedronka784 Re: do NOWYCH 15.10.08, 11:38
      Witam Wszystkich.
      Oj powitanie gdzieś mi się w środek wątku dodało więc jeszcze razsmile
      Życie również mnie zaskoczyło i czekam na rozwód.Po 9 latach bycia razem w tym 2
      starania się o dziecko mąż stwierdził, że w jego życiu i pracy (bo to ważne)nie
      ma miejsca na rodzinę. Tak więc mąż zostawił mnie( z jakże upragnionym jak się
      okazało tylko przeze mnie dzieciaczkiem) i znalazł sobie nową miłość- 20-latke.
      Teraz już się mogę z tego śmiać bo co innego zostało. Czasami jednak chwyta
      jakaś nostalgia i fajnie tu zaglądnąć.
      Pozdrawiam Wszystkich cieplutko
      • jarkoni Re: do NOWYCH 23.10.08, 18:56
        Biedronko, pewnie tekst "nie jesteś pierwsza i nie ostatnia w takiej sytuacji"
        albo "witaj w klubie", albo "to typowe dla takich facetów" - to Cię nie przerazi
        ani nie poruszy..
        Zaglądaj, bo gwarantuję, że śledzenie podobnych do swojej sytuacji pomaga..
        A jeśli jeszcze podzielisz się swoimi obserwacjami i radami- tym lepiej dla nas
        wszystkich..
        Pozdrawiam, nie daj się i "zaglądywuj" do nas..
    • piekielnica1 Re: do NOWYCH 25.10.08, 09:14
      To tez sie ujawnie w ostatniej chwili.
      Wprawdzie weszlam na to forum przed trzema dniam, ale wlasnie za
      trzy dni lece do Polski sie rozwiesc.
      To ja opuscilam dom, to ja zlozylam pozew o rozwod i podzial
      mieszkania.
      Ale niestety zrobilam to dopiero po 37 latach malzenstwa i dopiero
      jak przeszlam na wczesniejsza emeryture.
      To ja jestem w tej chwili bezdomna i musze wykonywac prace ktorej za
      bardzo nie lubie, to ja mieszkam w warunkach, ktore nie bardzo mi
      odpowiadaja, to ja nie wiem co ze soba zrobie za pare miesiecy czy
      lat.
      Czemu zwlekalam tak dlugo?
      I to jest pytanie do wszystkich mlodszych i duzo mlodszych kobiet
      majacych problemy w swoich zwiazkach i dylematy, czy on sie zmieni
      pod wplywem mojej milosci i moich staran by stworzyc mu mily, dobry
      dom?.
      Pozdrawiam.
      • jarkoni Re: do NOWYCH 26.10.08, 07:22
        Piekielnico..
        Nie wiem jak to powiedzieć, w Twoich słowach jest i żal i gorycz.
        Akurat ja Cię doskonale rozumiem.
        37 lat wspólnego czegoś? I koniec?
        Jestem dużym i dojrzałym facetem, ale nie rozumiem tego.
        Ty jesteś też dorosłą kobietą.
        No niby jestem w stanie zrozumieć młodziaków, tych co się rozwodzą z rok czy dwa
        po ślubie, rozumiem tez tych, którzy z 10-15 lat po ślubie, mają poważne powody,
        kryzysy, niektórzy to odbudują, niektórzy nie..
        Ale 37 lat małżeństwa? Jesteś pewna tego co robisz?
        Albo inaczej: co razem robicie?
        Może warto na chwilę przestać być "piekielnicą"
        PS. Na pewno macie dzieci, a one co na to?
        Pozdrawiam Piekielna Kobieto
        • piekielnica1 Re: do NOWYCH 26.10.08, 09:54

          > Ale 37 lat małżeństwa? Jesteś pewna tego co robisz?
          > Albo inaczej: co razem robicie?

          Stoimy nad grobem Jarko?

          > PS. Na pewno macie dzieci, a one co na to?

          Odzyskalam odrobine szacunku

          > Może warto na chwilę przestać być "piekielnicą"

          Milo, ze pokazujesz miejsce kobiety w rodzinie.
          Piekielnica nikt sie nie rodzi.

          > Pozdrawiam Piekielna Kobieto

          Dzieki za wsparcie dobry czlowieku.
          • jarkoni Re: do NOWYCH 27.10.08, 19:46

            > > Ale 37 lat małżeństwa? Jesteś pewna tego co robisz?
            > > Albo inaczej: co razem robicie?
            >
            > Stoimy nad grobem Jarko?
            >
            > > PS. Na pewno macie dzieci, a one co na to?
            >
            > Odzyskalam odrobine szacunku
            >
            > > Może warto na chwilę przestać być "piekielnicą"
            >
            > Milo, ze pokazujesz miejsce kobiety w rodzinie.
            > Piekielnica nikt sie nie rodzi.
            >
            > > Pozdrawiam Piekielna Kobieto
            >
            > Dzieki za wsparcie dobry czlowieku.

            Czy ja się mylę? Czy Twoje komentarze były takie bardziej ironiczno-szydercze,
            albo szyderczo-ironiczne.
            Naprawdę nie wiem czym sobie zasłużyłem.

            Jeśli ktoś pielęgnował małzeństwo przez lat prawie 40, to chyba naturalnym jest
            moje zdziwienie, że dopiero teraz któraś ze stron "przejrzała na oczy".
            Wcześniej była jakby ślepawa?
            Zresztą niewiele o powodach napisałaś.
            A mnie trochę przykro, ze mnie tak potraktowałaś.

            PS. Nawet już się boję pozdrawiać
            • piekielnica1 Re: do NOWYCH 27.10.08, 21:29
              > Czy ja się mylę? Czy Twoje komentarze były takie bardziej
              ironiczno-szydercze,
              > albo szyderczo-ironiczne.

              Gratulacje, dobrze kombinujesz.
              Mialam Cie obezwac albo sie rozplakac? wink

              > A mnie trochę przykro, ze mnie tak potraktowałaś.

              Postaw sie w moim polozeniu Jarko.
              Z drugiej strony czemuz tak jednostronnie jestes wrazliwy, wylacznie
              w odniesieniu do siebie?

              > PS. Nawet już się boję pozdrawiać

              No wlasnie. Pozdrawiac sie boisz, ale ogolnie jestes dosc odwazny w
              ferowaniu jednoznacznych wyrokow i jakos nie martwi Cie, ze moga one
              sprawiac przykrosc i tak juz zmaltretowanym forumowiczom.



              > Jeśli ktoś pielęgnował małzeństwo przez lat prawie 40, to chyba
              naturalnym jest
              > moje zdziwienie, że dopiero teraz któraś ze stron "przejrzała na
              oczy".
              > Wcześniej była jakby ślepawa?

              A co to za argumenty? nie wspominajac o tym, ze jezeli moze
              rzeczywiscie jestem niedowidzaca to fajniej sie z tym poczuje po
              Twojej taktownej wypowiedzi.

              Czlowieku, stosujesz jawna dyskryminacje ze wzgledu na wiek.
              Powiem Ci jednak z czego to moglo wyniknac.
              Dotychczas kazde z nas pracowalo, bywalo dluzej poza domem i nagle
              razem przez 24 godziny.
              Pisz jakie chcesz scenariusze.

              I tak sie rozwiode, przykro, ze bedzie to dla Ciebie niezrozmmiala
              fanaberia stojacej nad grobem staruszeczki.
              • jarkoni Re: do NOWYCH 07.11.08, 16:15
                Piekielnico, bardzo przepraszam, ale po Twoich wypowiedziach sądzę, że masz
                większy problem ze sobą niż z rozwodem.
                Kto dokładnie przeczyta naszą korespondencję tutaj- ten zrozumie.
                Nie wiem czemu gryziesz i nie wnikam, ale gryziesz ewidentnie podsuniętą do
                głaskania łapę..
                Niech Ci się wiedzie kobieto miła, zaprzyjaźniaj się z miłymi ludźmi, to pomoże.
                I nie gryź...
      • pomocyrozwod Re: do NOWYCH 01.02.09, 11:23
        Więc i ja się przywitam i przedstawie. Jestem sama od prawie roku
        ale niestety bez rozwodu. Mam za soba sąd I instancji i Apelacyjny.
        Wszędzie moj mąż który od wyprowadzki sie ze mną nie kontaktuje
        twierdził że mnie kocha. Sąd był mu przychylny. Teraz jestem w
        próżni. Nie wiem co daleje. Jestem nieszczęśliwa i kompletnie sobie
        nie radze. Pomocy!!!
    • septym Re: do NOWYCH 06.11.08, 14:44
      Witam. Skakałem na boki no i się doigrałem.
      • jarkoni Re: do NOWYCH 07.11.08, 16:17
        No i się doigrałeś..
        Nie pierwszy i nie ostatni, pewnie Cię to nie pociesza.
        Chcesz to napisz na jakim etapie doigrania jesteś i hmm.. jak boli.
        Bo chyba boli?
        • septym Re: do NOWYCH 07.11.08, 19:51
          jestem na etapie auto-refleksji; w którym momencie zrobiłem sobie z
          domu hotel, a z hotelu drugi dom. A czy boli? Powoli to do mnie
          dociera.
    • marcin_dziki Re: do NOWYCH 16.11.08, 23:40
      FAJNE TO NASZE FORUM smile)))))))))))))))))))))
      A O JAKICH SPOTKANIACH MÓWISZ ????????!!!!!!! ;0
    • krewetka Re: do NOWYCH 24.11.08, 17:57
      witam wszystkich serdecznie, cala sądowa przeprawa jeszcze
      przedemna, chociaz wniosek juz wplynął, cały czas sie
      zastanawiam "dlaczego"? chcialabym aby to był zly sen, który zniknie
      po przebudzeniu
      • jarkoni Re: do NOWYCH 25.11.08, 19:07
        To już zależy tylko od Ciebie Krewetko..
        Będzie albo miło, albo niemiło, albo zupełnie wrogo i wrednie.
        Nie wiemy kto chciał rozwodu, kto napisał pozew, kto czego oczekuje.
        Może to napiszesz..
        A generalnie - przeżyjesz i życie będzie się toczyło dalej.
        Spokoju i głebokich oddechów życzę
        • krewetka Re: do NOWYCH 08.12.08, 13:42
          mąż chcial rozwodu, to on napisal i zlozyl pozew, rzekomo z powodu
          nieporozumien miedzy nami, ja tego nie che ale wiem ze juz nic nie
          da sie zrobic, w tym momencie wydaje mi sie ze juz nic nie ma sensu,
          nie mielismy dzieci, wiec prawdopodobnie rozwód szybciej
          przebiegnie, wiem ze czas leczy rany, jednak ja sie nie potrafie z
          tym pogodzić sad
          • jarkoni Re: Krewetko 10.12.08, 21:05
            Zapewniam Cię, że większość nie potrafiła i nie potrafi się pogodzić z
            rozwodem,bo to jednak tragedia porównywalna do śmierci kogoś bliskiego.
            Ale z tym czasem leczącym rany to prawda, po rozwodzie życie się zmienia, ale
            nie kończy..
            Może dla Ciebie teraz aż nie do wiary - ale może być lepsze niż przed rozwodem.
            Zaufaj...
            A przez czas rozpaczy i rozżalenia przejść musisz, nie daj się tylko.
            A przy dużym dole pisz do nas na forum, na pewno możesz liczyć na pomoc. I
            trzymaj się...
            • jarkoni Re: ŚWIĘTA 16.12.08, 00:09
              Powtórzę za postem Nangi na temat Świąt:

              Nango, Twój post jest do głębokiego przemyślenia..
              Dołączam się do życzeń świątecznych, zarówno dla tych, dla których te Święta
              będą pierwszym promyczkiem czegoś lepszego na przyszłość, jak i dla tych, którzy
              jeszcze na rozdrożu, w rozterce, świeżym żalu - wierzcie, będzie lepiej, nawet
              nie zdajecie sobie sprawy jak może być lepiej po tych wszystkich niezbyt dobrych
              przejściach.
              Po prostu pogodnych i jak najlepszych Świąt, takich bardziej ze spokojem i
              uśmiechem.
              Zostawmy na ten czas żale, smutki, rozpamiętywania, animozje, kłótnie...
              Wszystkiego co najlepsze Kochani Forumowicze...
            • krewetka Re: Krewetko 05.01.09, 22:17
              juz myslalam ze wszystko jakos sie pomalu "ulezało" jedno spotkanie
              potrafilo wszystko zburzyc, od słowa do słowa i znów wyszly
              niepotrzebne żale, rozprawa za 3 dni, ja sie chyba psychicznie
              wykończe...
              • jarkoni Re: Krewetko 06.01.09, 19:39
                Poczytaj co było pisane powyżej. Czas chyba na kolejne głębokie oddechy...
                Masz jakieś wsparcie, masz przyjaciół? Na 100% sytuacja jest bez wyjścia? Masz
                prawnika, co zamierzasz dalej, poza dołem psychicznym..
                Pisz, spróbuj odreagować, pytaj, pomożemy..
                • pilarka33 Witam się 13.01.09, 23:19
                  od jakiegoś czasu zaglądam tutaj, pora sie przywitać oficjalnie smile
                  wszystko przede mną, decyzja dawno podjęta, zaczynam zmiany
                  • jarkoni Re: Witam się 14.01.09, 19:25
                    Przywitałaś się, dzięki..
                    Teraz pora na napisanie czegoś o sobie..
                    Nietrudne
          • steph78 Re: do NOWYCH 14.02.09, 23:41
            Witam Wszystkich przed lub po... Ja właśnie czekam na rozprawę. Mąż
            odszedł ode mnie po prostu, bo przestał być szczęśliwy. Nie chciał
            rozwodu, bo jeszcze mamy czas, ale minęło półtora roku i on ciągle
            miał czas, zmieniając kochanki, więc w końcu złożyłam pozew, bo na
            co dalej czekać? Zostawił mnie jak byłam w ciąży, teraz mam
            Maleńkiego Cudka, który zmusza mnie do bycia i uśmiechu, ale wciąż
            tak cholernie mnie to wszystko boli. I nawet świadomość, że ten
            facet to fiut, który nie umiał wziąć odpowiedzialności za nasze
            dziecko nic nie daje. W sumie to traktował mnie fatalnie przez cały
            czas i teraz mam spokój i szacunek do siebie samej, ale co z tego
            skoro wciąż tęskinię!!! Czy to normalne, czy to po prostu ze mną
            jest coś nie tak? Napiszcie coś, proszę, bo potrzebuję pogadać z
            ludźmi, którzy przeszli to co ja.
            • jarkoni Re: do NOWYCH 15.02.09, 07:27
              steph78 napisała:

              > Witam Wszystkich przed lub po... Ja właśnie czekam na rozprawę. Mąż
              > odszedł ode mnie po prostu, bo przestał być szczęśliwy. Nie chciał
              > rozwodu, bo jeszcze mamy czas, ale minęło półtora roku i on ciągle
              > miał czas, zmieniając kochanki, więc w końcu złożyłam pozew, bo na
              > co dalej czekać? Zostawił mnie jak byłam w ciąży, teraz mam
              > Maleńkiego Cudka, który zmusza mnie do bycia i uśmiechu, ale wciąż
              > tak cholernie mnie to wszystko boli. I nawet świadomość, że ten
              > facet to fiut, który nie umiał wziąć odpowiedzialności za nasze
              > dziecko nic nie daje. W sumie to traktował mnie fatalnie przez cały
              > czas i teraz mam spokój i szacunek do siebie samej, ale co z tego
              > skoro wciąż tęskinię!!! Czy to normalne, czy to po prostu ze mną
              > jest coś nie tak? Napiszcie coś, proszę, bo potrzebuję pogadać z
              > ludźmi, którzy przeszli to co ja.

              Steph, całą prawdę napisałaś sama.
              Najważniejsze, że masz Maleńkiego Cudka, nim się zajmij i On jest najważniejszy.
              Mąż(już niedługo były) wiesz jak Cię traktował, bez komentarza..
              I myślę sobie, że tęsknisz podświadomie nie za nim, ale po prostu za normalnym,
              wartościowym, odpowiedzialnym facetem...
              Czyżby stary dobry Freud się kłaniał?
              Spróbuj napisać na forum.
              Pozdrawiam,
              jarkoni
      • ankiepankie Re: do NOWYCH 31.12.10, 13:50
        Witam sie po raz kolejny, dawno temu tu bywalam, nawet kilka wypowiedzi napisalam, ale niestety nie pamietam loginu, hasla, nic! Dlatego zalozylam sobie nowe konto z zamiarem poudzielania sie na forum, ktorego czytanie duzo mi pomoglo. Moj rozwod ciagnie sie od ponad roku, w gre wchodza dlugi meza, wtracajaca sie tesciowa, jego frustracja i jego zupelna niesamodzielnosc jesli chodzi o opieke nad dziecmi. W dodatku rzecz toczy za granica, bez stalej pracy w tym momencie, bo zeby bylo 'weselej' moja firma przestala istniec dwa miesiace temu. Od pol roku wynajmuje mieszkanie, co prawda nie jestem juz bita, wyzywana i psychicznie wykanczana na oczach dzieci, za to mam cala mase innych problemow zwiazanych z kasa, nastawianiem dzieci przeciwko mnie przez ex i jego mamusie (na razie bezskutecznym), jego odwlekaniem rozwodu i ogolnie dosyc calego tego rozwodu, chcialabym, zeby to bylo juz za mna. Mial byc rozwod przez notariusza za obopolna zgoda, ale niestety malzonek nie wywiazuje sie z niczego co tam naobiecywal. Ze wzgledu na jego obiecanki-cacanki jestem zmuszona przeprowadzic sie do mieszkania a polowe mniejszego, dobrze, ze wlasciciel tutaj poszedl mi na reke i nie musze placic kary za zerwanie kontraktu.
        Malzonek placi polowe obiecanych alimentow na dzieci, na raty, opoznia, zmienia sumy co miesiac, cyrk na kolkach.
        Faktem jest, ze w chwili gdy chcial sie rozwodzic i uganial sie za dziewczyna, ktora kopnela go po miesiacu w zadek, zarabial dwa razy wiecej niz teraz, taki byl pewny siebie, swoich mozliwosci. Sprawy maja sie inaczej teraz.
        Staram skupiac sie na dzieciach, na sobie. Zamknac ten rozdzial. Psychicznie coraz lepiej sobie radze. Ale dopoki oficjalnie sie to nie zakonczy, czekaja mnie jeszcze miesiace takiego zawieszenia. Oby nie dluzej!
    • kasiabrzoza Re: do NOWYCH 25.01.09, 20:31
      Witam. Na tym forum jestem całkiem nowa, i całkiem nowa jestem w tym
      temacie. Decyzję o rozwodzie podjęłam w piątek w nocy, tańcząc w
      objęciach mojego męża. Może to i dziwne, ale jak się jest zakochaną
      tępą kobietką to bywa i tak. Wtedy właśnie zupełnie oczywiste stało
      się dla mnie, że on znowu kogoś ma. Z tego co mi wiadomo to jest to
      trzeci raz ( a nie wiem o ilu mi niewiadomo). Wiem, wiem o trzy razy
      za dużo. Ale liczę na to, że to jest ostani raz. I prosze Was o
      wsparcie - choć Was nie znam. Mam nadzieję, że spotkam tu wiele
      dobrego. Chyba ja będę tą osobą, któr złoży pozew, nie wiem co mnie
      czeka, ale najważniejsze jest to, że zamierzam się trzymać. I proszę
      o wsparcie. Jestem przekonana, że dam radę, ale wiem też, że będą
      chwile słabości. I wtedy liczę na Was. Pozdrawiam. Kasia.
      • pomocyrozwod Re: do NOWYCH 01.02.09, 11:46
        Witam. Niestety okazalo sie ze slabo idzie mi pisanie na forach.
        Chcialam się przywitac i przedstawić, napisalam i wyslałam a to
        gdzieś znikło. Od prawie roku sama, sąd I instancji i Apelacyjny za
        mną. Nie dostalam rozwodu. Teraz czekam az będę mogła sprobowac znów
        sie rozwieśc i na nowo przejśc przez to pieklo. Koszmar
        • jarkoni Re: do NOWYCH 15.02.09, 07:38
          Spróbuj napisać jeszcze raz, może nie zniknie.
          Na pewno pomożemy.
          Pozdrawiam,
          jarkoni
          • geneview1974 Re: do NOWYCH 15.02.09, 18:17
            Ja też z tych nowych smile i pewnie tak jak większość z obecnych na tym
            forum przerażona i załamana. Znajduję się już na takim etapie że
            nawet płakać nie mam już siły, poprostu jedna wielka czarna dziura.
            Może ktoś zna sprawdzone sposoby jak przetrwać to najgorsze, co
            robic żeby uczucia do męża przestały być ważniejsze od szacunku i
            miłoSci do samej siebie?
            • joanwro Re: do NOWYCH 16.02.09, 14:33
              witajcie. czytam od jakiegoś już czasu, a teraz już mam pozamiatane... w piątek
              , po 16 latach, "wyprowadzam się, trzeba to skończyć, mam kogoś od kilku
              miesięcy..." no to jestem u Was. pozdrawiam
              • steph78 Re: do NOWYCH 16.02.09, 20:37
                joanwro napisała:

                > witajcie. czytam od jakiegoś już czasu, a teraz już mam pozamiatane... w piątek
                > , po 16 latach, "wyprowadzam się, trzeba to skończyć, mam kogoś od kilku
                > miesięcy..." no to jestem u Was. pozdrawiam

                Witaj!!! Kurde, po prostu ręce opadają, to chyba jakiś inny gatunek jest, tacy
                ludzie, którzy bez problemu odchodzą, jakby nigdy nic. Jak można tak robić
                komuś, kto tyle lat był najważniejszą częścią życia. Pozdrawiam.
            • steph78 Re: do NOWYCH 16.02.09, 20:34
              geneview1974 napisała:

              > Ja też z tych nowych smile i pewnie tak jak większość z obecnych na tym
              > forum przerażona i załamana. Znajduję się już na takim etapie że
              > nawet płakać nie mam już siły, poprostu jedna wielka czarna dziura.
              > Może ktoś zna sprawdzone sposoby jak przetrwać to najgorsze, co
              > robic żeby uczucia do męża przestały być ważniejsze od szacunku i
              > miłoSci do samej siebie?

              Też to przechodziłam... 100 razy obiecywałam sobie, że teraz juz go nie przyjmę,
              że nie odbiorę telefonu, nie będę prosić. I 100 razy potem czułam się jak
              ostatnia, beznadziejna itd, itd.Wiem, że to frazes, ale czas naprawdę dużo robi.
              U mnie trwało jakiś roksad((Dopiero jak wróciłam do pracy po macierzyńskim, do
              ludzi, znajomych zaczęło mijać. Ciągle boli, ale mało. Może spróbuj psychologa
              jakiegoś naprawdę pomaga odbudować poczucie własnej wartości, wierz mi.
              Pozdrawiam ciepło.
              • gosiarzepkowska Re: do NOWYCH 16.02.09, 21:49
                Mam świadomość, że pewnie wizyta u psychologa mogłaby mi pomóc.
                Tylko nie znam żadnego psychologa w Łodzi, gdzie mieszkam a nie
                chciałbym trafić do kogoś niesprawdzonego. A co do kontaktów to mam
                nadzieję, że zapanuje nad tym narazie staram się nie włączać gg sad((
                Pozdrawiam
                • jarkoni Re: do NOWYCH 18.02.09, 17:07
                  gosiarzepkowska napisała:

                  > Mam świadomość, że pewnie wizyta u psychologa mogłaby mi pomóc.
                  > Tylko nie znam żadnego psychologa w Łodzi, gdzie mieszkam a nie
                  > chciałbym trafić do kogoś niesprawdzonego. A co do kontaktów to mam
                  > nadzieję, że zapanuje nad tym narazie staram się nie włączać gg sad((
                  > Pozdrawiam

                  Byłem u kilku psychologów w Łodzi, wydałem trochę kasy, i zawsze miałem uczucie,
                  że wiem co za chwilę powiedzą.. I tak było.
                  Nie polecę żadnego.
                  Podejrzewam, że lepszych psychologów mamy tutaj na forum.
                  Spróbuj..
                  Pozdrawiam z zaśnieżonej Łodzi (ale to przecież widzisz)
                  jarkoni
    • yogin_ka Witam wszystkich 18.02.09, 21:46
      Od jakiegoś czasu zaglądam na to forum i... podoba mi się tu... Postanowiłam poprosić Was o pomoc w mojej sprawie, bo jakoś gdzie indziej na razie jej nie znajduję. A jestem na początku drogi, którą wielu z Was już przeszło... I samiuteńka z tym fantem...
      Pozdrawiam wszystkich smile
      • jarkoni Re: Witam wszystkich 19.02.09, 17:39
        yogin_ka gwarantuję, że się nie zawiedziesz. Pytaj, pisz..
        Pozdrawiam,
        jarkoni
    • joha11 Re: do NOWYCH 28.02.09, 19:41
      OD DŁUŻSZEGO CZASU CZYTAM WSZYSTKIE WPISY POSTANOWIŁAM DOŁĄCZYĆ .
      PO ROZWODZIE 3 LATA MAŁŻEŃSTWO TRWAŁO 29 LAT.POSZEDŁ DO MŁODSZEJ I
      WCALE NIE JEST SZCZĘŚLIWY /SAM MI TO POWIEDZIAŁ/.NASTĘPNY BARDZO
      PRZYKRY OKRES W MOIM ŻYCIU-PODZIAŁ MAJĄTKU.NAJWAŻNIEJSZE ŻE MAM DWIE
      WSPANIAŁE CÓRKI KTÓRE BARDZO MNIE WSPIERAJĄ.NABRAŁAM WIELKIEJ OCHOTY
      NA DRINKA Z WAMI.
      • jarkoni Re: do NOWYCH 13.03.09, 17:58
        joha11, przepraszam za późną odp, ale patrz na propozycje spotkań, nie
        zawiedziesz się..
        • 81kochana Re: do NOWYCH 16.04.09, 12:01
          Witam takze Poznań się odzywa.
          Pisałam już w wątku(jeżeli robię bałagan na forum to przepraszam z góry)o
          zmianie nazwiska, że chętnie też spotkam się z bywalcami forum z Poznania. Dużo
          tzw.`przyjaciółek` się odwróciły ode mnie przed rozwodem już bo uważają mnie
          chyba za konkurencję.Ale te najwspanialsze zostały. To najważniejsze.
          Trzeba jeszcze mieć kogoś, kto mnie zrozumie w tych rozterkach porozwodowych jak
          i potrzebuję kogoś wysłuchać po tych samych przejściach,wesprzeć dobrym słowem a
          może nawet jak będzie można i czynem kochani.Najważniejsze, że nie mam/miałam
          dzieci i mogę zaczynać przed 30(mam 28 lat)w miarę spokojnie przez to.
          Buziale Ola.
          • jarkoni Re: do NOWYCH 16.04.09, 19:47
            Ola, nie przejmuj się "pseduprzyjaciółkami", moi dobrzy kumple też się nagle
            zaczęli mnie bać..Bardzo śmieszne.. Po pierwsze nie bój się rozterek i po prostu
            pisz i pytaj, po drugie: spotkaj się z ludźmi z forum z Poznania. Gwarantuję, że
            się nie zawiedziesz..
            Pozdrawiam,
            jarkoni
            • 81kochana Re: do NOWYCH 21.04.09, 11:35
              Strasznie dziękuję jarkoni za te słowa otuchy smile
              Masz na myśli to forum: forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=67 czy po
              prostu bywalców tego forum co są z Poznania?
              Przepraszam za pytanie ale jeszcze jestem zielona jak wiecie ale zamierzam się
              wdrożyć.
              Lada dzień biorę laptopa i zamierzam więcej się udzielać na forum.
              Dziękuję za miłe przyjęcie kochani.
              Buziale Ola.
              • tokotek Re: do NOWYCH 12.05.09, 17:06
                Witam Wszystkich, forum czytam od ponad roku, rozwod jeszcze przede
                mna, ale decyzja o nim już za mna. Poczatek trudnej drogi, wiele
                watpliwosci i pewnie niebawem pojawia się moje pytania, ale już samo
                czytanie Was duzo mi pomoglo. Nie jestem przerazona, zalamana,
                patrze smialo w przyszlosc, wiem czego chce, ale tez zdaje sobie
                sprawe, ze najtrudniejsze chwile jeszcze przede mna, dlatego już za
                chwile podczepiam się pod watek z dobrymi adwokatami w W-wie.
                Uprzejmie proszę o przyjecie mnie w poczet forumowiczow wink
                • jarkoni Re: do NOWYCH 27.05.09, 18:45
                  Wyglądasz na dzielną kobietę smile
                  Nie trzeba u nas dopisywać się szczególnie do grona forumowego.
                  Bądź po prostu, pisz, w miarę zyskiwanego doświadczenia pomagaj i podpowiadaj
                  innym..
                  Tylko tyle i aż tyle.
                  Pozdrawiam serdecznie..
    • moostanga Re: do NOWYCH 23.05.09, 13:53
      Witam smile

      Jakiś miesiąc temu myślałam, że zwariuje, albo, ze już to nastąpiło. Wpisałam w Google - depresja po rozwodzie. Wyskoczył mi Wasz wątek. Poczytałam...
      Ufff nie zwariowałam - pomyślałam wtedy.I stanęłam na nogi.
      Od tego czasu zaglądam tu...
      Dziś postanowiłam się ujawnić.
      Jestem po rozwodzie od ponad roku, po dwudziestoletniej walce o rodzinę - dla dzieci. Od trzech miesięcy po podziale majątku - osobne mieszkania. Radzę sobie, ale potrzebuje ludzi rozumiejących problem, bo czasem łapie spore "doły"...

      To tyle... tymczasem...
      Pozdrawiam smile
      • jarkoni Re: do NOWYCH 27.05.09, 18:48
        Moostanga, docenisz nas z czasem, wierz mi.
        Gwarantuję, że znajdziesz tutaj i rozumiejących problem i wsparcie.
        Szczególnie w "dołach"..
        Pisz, pytaj, radź się.
        Pozdrawiam...
      • kliwia2 Re: do NOWYCH 21.06.09, 22:43
        Dzisiaj ja -przemogłam się i napisałam.I dzięki,że Was znalazłam,nawet nie podejrzewałam,że wartościowych ludzi mogę znależć tak blisko,że tak wiele mi to pomogło:nie czuję już taka sama z tym wszystkim...I idąc za radą:na siłę zaczęłam wychodzić między ludzi aby myśli i ich chaos nie zabijały mnie po kawałeczku.I poczułam wreszcie ulgę,niewielka ale może to dobry poczatek czegoś nowego?dla wszystkich?Pozdrawiam i będę tu czesto.-ania
        • jarkoni Re: do NOWYCH 22.06.09, 23:42
          I dobrze, że się przemogłaś i napisałaś Kliwio.
          A wyjście do ludzi, i do tych nowych, i odświeżenie starych znajomości, to chyba
          najlepszy pomysł, i remedium na te "złe myśli"..
          Pozdrawiam, bywaj u nas często..
      • kliwia2 Re: do NOWYCH 28.06.09, 06:43
        Witaj Moostanga.Jedziemy" na jednym wózku".Ja przez 20 ponad lat też dużo przeszłam.Ale różnica jest taka,że mieszkacie osobno i masz szanse szybciej stanąć na nogi i odzyskać równowagę.Mój jeszcze-mąż nie zamierza się wyprowadzić.To jest dopiero pasztet!
        • kliwia2 Re: do NOWYCH 28.06.09, 06:48
          Zapomniałam dodać,że jak widzisz- czytając wątki - robię sobie psychoterapię ,i jak zauważyłaś robię ją w weekend o różnych porach-nawet tak wcześnie rano...W ciągu tygodnia jest lepiej-pomaga mi praca i inne obowiązki.Kiedy będzie lżej?
          • aleks31 Witam wszystkich 29.06.09, 20:40
            Jestem na początku drogi. Pierwsza sprawa w sierpniu, od maja nie
            mieszkam z mężem. Wiem, że łatwo nie będzie,ale jestem w stanie
            przetrwać wszystko, żeby zapewnić spokój mojej córce i sobie
            samej.Chcę zasypiać i budzić się bez lęku. Mam nadzieję, że kiedy
            dopadnie mnie "dół", będę mogła na Was liczyć.Pozdrawiam
            wszystkich "starych" i "nowych" forumowiczów.
        • lombat Re: do NOWYCH 03.07.09, 05:20
          Najserdeczniejsze pozdrowienia rozwodnikom. Jestem od 20 lat po
          rozwodzie.Najtrudniej bylo ulozyc sobie zycie od nowa. Ciekawe
          zachowanie znajomych, wszyscy sie odwrocili i musialem sam sobie
          poradzic z ta sytuacja. W dodatku utrata pracy.
          Postanowilem zmienilc miasto, tam poznalem dziewczyne,ktora dzisiaj
          jest to moja zona i zaczelem budowanie zycia razem od nowa.
          Dzisiaj jestem pradziadkiem to scheda rodzinna mojej zony oczekujacym
          praprawnuka/wnuczki. Za rok bede mial 60 i bede na emeryturze.
          Rada dla rozwiedzionych. Gdy to juz nastapilo nie rozpamietywac bo
          to tylko pogarsza sytucje zyciowa. Z bylym partnerem/partnerka starac
          sie utrzymac poprawne kontakty bo nigdy nie wiadomo co sie moze zda-
          rzyc. Od bylej zony dostalem kopie rozwodu polskiego. Mmie jej nie
          wydano.
          Pzodrawiam
          Lombat Sydnejski
          • jarkoni Re: do NOWYCH 03.07.09, 18:49
            Lombat, ja też zachodzę w głowę dlaczego wszyscy wspólni znajomi się ode mnie
            odwrócili po rozwodzie. Pewnie to jakieś odwieczne przekonanie, że to samiec
            zostawia samicę i samiec znalazł nową.. Atawizm jakiś.
            Nikt nie próbował nawet się do mnie odezwać, po prostu nagle"persona non grata".
            Nikt nie analizował po czyjej stronie wina, może moja, może jej, może wspólna,
            to było nieważne.
            Zasada myślenia jest chyba taka: skoro dzieci zostają przy matce, to znaczy, że
            to ojciec był winny..
            Ja straciłem firmę po rozwodzie, ale staram się sobie radzić..
            Dziękuję, że napisałeś, jakby do mnie.
            Pozdrawiam serdecznie,
            jarkoni
    • bez-owa Re: do NOWYCH 03.07.09, 18:09
      Witaj,
      Kilka razy wchodziłam na formu "rozwód i co dalej". Jednak dopiero
      dziś zobaczyłam Twoje "wprowadzenie"-piszesz w nim o spotkaniach
      regionalnych, a ja jakoś nigdy nie natknełam się na informację o
      jakimkolwiek spotkaniu.
      Będę wdzięczna za informację gdzie je znajdę.
      Z góry dziękuję
      Bez-owa
      • jarkoni Re: do NOWYCH 03.07.09, 18:54
        Bez-owa,
        było już wiele spotkań regionalnych, wszystkie udane i opisywane na forum(znajdź
        w archiwum).
        Pewnie w okresie wakacyjnym będzie ciężko o takowe, ale po prostu odezwij się,
        zaproponuj termin, napisz coś o sobie i gdzie spotkanie jest mozliwe i kiedy, i
        czekaj na efekt.
        A odzew będzie, to gwarantuję..
        Pozdrawiam,
        jarkoni
        • kliwia2 Re: do NOWYCH 04.07.09, 00:47
          Hej wszystkim "po przejściach"albo"w trakcie".Ja tez natknęłam się na informację o spotkaniu regionalnym i cisza.Czy temat został zarzucony?Widzę ,że nam-"wszystkim z podciętymi skrzydłami"byłoby coś takiego pomocą i wsparciem.Jako,że Jarkoni piszesz,że w okresie wakacyjnym będzie ciężko o takowe-spróbujmy mimo wszystko się skrzyknąć -w celach "wzajemnie terapeutycznych"kierowanych do tych-którzy są "zwierzętami stadnymi".I choć nie jestem osobą grzeszącą nadmierną śmiałością-spróbuję rzucić hasło...Ja mieszkam w Katowicach.Proponuję spotkanie np.w piątek 10.07.br.w Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku w Katowicach,o godzinie 18.00,w pabie "zielona dolina".Zacznijmy się śmiać od nowa...Co Wy na to?Czekam na sygnał z Waszej strony.
          • jarkoni Re: do NOWYCH 04.07.09, 07:31
            Droga Kliwio,
            To jest wątek "Do nowych", taki jakby nadwątek dla tych, którzy nie pisali
            jeszcze na forum, a chcieliby najpierw albo się przywitać, albo coś o sobie
            wstępnie napisać.
            Pewnie niewiele piszących na forum osób tu zagląda, na pewno zaglądam ja..
            Proponuję Ci temat spotkania zrobić po prostu nowym wątkiem na forum..
            I może jeszcze dać troszkę dłuższy termin niż 5-6 dni, czasem chcą przyjechać
            osoby z innego końca Polski.
            I jeszcze jedno: daj się troszkę poznać na forum, powiedz kim jesteś. Wiesz,
            niełatwo się jedzie na imprezę do kompletnie nieznanego kogoś.
            Przemyśl to,
            Pozdrawiam,
            jarkoni
            • jarkoni Re: do NOWYCH 04.07.09, 07:36
              Kliwio przepraszam, Ty już piszesz jak widzę na forum, nie jesteś anonimowa.
              Do dzieła, zakładaj wątek o spotkaniu w Katowicach smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka